Content

Światy Jądra

[Coruscant] Odwiedziny w domu

Image

Re: [Coruscant] Odwiedziny w domu

Postprzez Mistrz Gry » 28 Cze 2019, o 14:23

- Och, strażnicy czasem potrafią palnąć głupstwo. Nie sądzę, by którykolwiek z nich się tu kiedyś zgubił. Ale faktem jest, że nie przekazano mi całych planów sekcji C. To utrudniało też jej remont.
Stojąc przed nadjeżdżającą windą, Aldar słuchał następnych żądań porucznika. Ten zauważył po minie dyrektora to, czego się spodziewał. Zrozumiał, jakie podejrzenia zaczynał mieć Tallav.
- Dobrze. Zostawię teraz pana pod opieką Toma - wskazał strażnika, z którym tu przyszli. - Pójdę przygotować wszystkie materiały i dane. Myślę, że jak wróci pan z oględzin sekcji, będą już gotowe. Proszę przyjść do mojego biura to przeanalizujemy wszystko.
Aldar wrócił się do centralnej osi stacji, zostawiając Seritha samego ze strażnikami stróżówki sekcji C. Ciężkie wrota śluzy zamknęły się za dyrektorem i w pomieszczeniu nastała pełna wyczekiwania cisza. Poza nim i Tomem pozostała jeszcze dwójka ze straży, która obserwowała obraz z kamer zza biurka. Biurka, które najlepsze lata miało już za sobą. Poplamione i obite z jednej strony pasowało do obdartego i ponurego wyglądu stróżówki. Czegoś, co wyglądało jak niedomyta plama krwi do tej pory nie sprzątnięto. Ściany wokół windy też były porysowane i wgniecione w kilku miejscach, w dwóch nawet lekko osmalone. To był znak, że przynajmniej wieżyczki strażnicze dobrze działały. Obok windy ział też czarną pustką otwór klatki schodowej, zakratowanej i z wyłączonymi światłami. W końcu winda nadjechała i Serith oderwał wzrok od ponurego pomieszczenia i wsiadł do niej.
Tom sprowadził ich na dół. Był to mężczyzna w średnim wieku, niezbyt muskularny i wyglądał nieco, jakby cała jego praca go już nudziła. Być może przeżywał pewnego rodzaju wypalenie zawodowe. Mimo tego, jego ubiór i postawa były jak najbardziej zgodne z regulaminem.
Drzwi windy otworzyły się i ich oczom ukazał się korytarz sekcji C. Ponury i z mniejszą ilością światła, tak jak zapamięfał go Tallav. Mogli teraz pójść w dwie strony, w prawo od razu kierując się do celi, w której miał przebywać Annor. Za swoimi plecami Serith miał teraz tylko windę i wyjście z klatki schodowej.
- Sir, gdzie najpierw? Do celi? - odezwał się jego towarzysz.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6582
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Coruscant] Odwiedziny w domu

Postprzez Serith Tallav » 8 Lip 2019, o 17:37

Serith zerknął na niego gdy ten stwierdził, że strażnicy musieli coś palnąć głupiego. Spojrzał na niego znacząco kwitując jego wypowiedź prostym "yhym". Najwyraźniej pan Aldar coś ukrywał, albo nie chciał się przyznać, że te zniknięcia miały miejsca. Widać było również, że zrozumiał to jakie miał podejrzenia sam Tallav, bardzo dobrze, może zacznie rozumieć, że nie może w tej sytuacji ufać wszystkim... Jeżeli chcą to wytłumaczyć w normalny sposób, ale porucznik w głowie już miał to, iż może być tutaj ingerencja siły wyższej, coraz większe podejrzenia...
Kiwnął głową kierownikowi stacji gdy ten potwierdził przygotowanie odpowiednich materiałów. Aldar zostawił go teraz z jego nowym towarzyszem - Tomem. Czekali na windę, która póki co jeszcze jechała, w tym czasie Serith miał czas, aby porozglądać się po okolicy. Oprócz niego i ochroniarza, który mu towarzyszył była jeszcze dwójka strażników, którzy monitorowali pracę kamer. Ich miejsce pracy wyglądało jak jakaś stróżówka ze starych holofilmów, tylko z taką różnicą, że w holofilmie wyglądała schludnie, a tutaj. Poplamione, poobdzierane, a na dodatek chyba była tam niedomyta stara plama krwi. Wygląd stacji był nie najlepszy, teraz zauważył jeszcze rysy i wgniecenia na ścianach koło windy. Wreszcie przyjechała wsiedli do nie i zaczęli zjeżdżać w dół. Teraz miał chwilę, aby przyjrzeć się Tomowi, człowiek w średnim wieku, niezbyt muskularny i wygląd znudzonego pracą. Ten wygląd miało coraz więcej osób, czy praca tutaj to powodowała czy dopiero działo się to od niedawna, to była jedna kwestia.
I znowu ta obsrana sekcja, ja z horroru, może właśnie znajdywał się w takim horrorze? W sumie ta cała sytuacja mogła posłużyć jako scenariusz jakiegoś strazydła. Serith zrugał się za te myśli. Były dwie strony, albo ten tajemniczy korytarz, albo cela, ale Tallavowi wydawało się, że raczej lepiej zacząć od ostatniego miejsca pobytu Annora - jego celi.
- Cela - powiedział krótko Tallav i ruszył razem z Tomem w kierunku pomieszczenia o cudownej nazwie 372. Popatrzył się na ochroniarza kiedy szli.
- Zmęczenie? - zapytał go wskazując na jego wyraz miny i mowę ciała. Tutaj ten brak biologicznego cyklu dnia najwyraźniej musiał bardzo źle działać na załogę stacji, albo to wpływ czegoś innego, to tylko zależało od tego od jak dawna to "zmęczenie" się działo. Zbliżyli się ponownie do celu ich podróży. W tym czasie Tom podszedł i kartą dostępu otworzył drzwi do celu, które zniknęły w ścianie.
- Ta klatka schodowa koło windy, cały czas jest tak zamknięta czy ktoś z niej korzysta? - zapytał i poczekał na jego odpowiedź. Zaraz potem wszedł ponownie do tego pokoju. Ponownie ten widok, stolik z krzesłem, wiadro, które robiło za kibel i łóżko z pasami. Porucznik wszedł i na sam początek dokładnie rozglądnął się po pomieszczeniu, na razie niczego nie ruszał. Przyglądał się ścianom, sufitowi, a także ramię drzwi. Po chwili przeszedł do bardziej interwencyjnego sposobu szukania poszlak. Zaczął ponownie przyglądać się meblą odsuwać je, aby sprawdzić czy czegoś tam nie ma. Patrzył na ramy mebli, czy też przejeżdżał dłonią od spodu po stoliku zerkając tam. Patrzył uważnie czy nie ma jakiś śladów na podłodze, wiedział, że pewnie są tam pozostałości po starszych gościach, ale na pewno było coś świeższego.
Zakończył przegląd celi, a zaraz potem chciał się nieco rozejrzeć po okolicznych korytarzach. Rozglądał się po nich szukając jakiś podejrzanych śladów, coś co mogłoby go naprowadzić, że to Annor. Jakiś przedmiot, który mógł nosił przy sobie, coś co Serith był wstanie z nim skojarzyć. Zerkał też czy nie widać gdzieś śladów ciągnięcia kogoś czy śladów pod paznokciach na ścianach zwłaszcza przy byłej celi Kronna.
- Tom, czy sąsiedzi w celach trzysta siedemdziesiąt jeden i trzysta siedemdziesiąt trzy mogli by wiedzieć co się działo ostatnio? O ile na tyle kontaktują - zadał pytanie odwracając się do niego. Zainteresowało go także jeszcze jedna sprawa - kamery. Poczał podchodzić do nich, tych, które mają widok na cele 372. Sprawdzał czy działają, czy ktoś coś przy nich nie kombinował. Trochę chwytał się już każdej rzeczy, ale nie miał wyboru, póki co nie miał żadnego silnego dowodu do podparcia żadnej swojej teorii.
Image
GG: 8731310
Klik!
Awatar użytkownika
Serith Tallav
Mistrz Gry
 
Posty: 138
Rejestracja: 17 Lip 2017, o 22:43
Miejscowość: Rzeszów

Re: [Coruscant] Odwiedziny w domu

Postprzez Mistrz Gry » 16 Lip 2019, o 22:12

Gdy ruszyli w stronę celi, w której to miał ponoć przebywać jego przyjaciel, Serith miał wrażenie, ze atmosfera jakby zgęstniała. Nie był w stanie w żaden sposób określić powodu takiego swojego odczucia. Co chwila rozglądał się z boku na bok, próbując zrozumieć, skąd wzięło się dziwne przeczucie. Strażnik przy nim zachowywał się całkowicie normalnie, pewnymi ruchami zmierzając po ciemnych i pustych korytarzach do celi 372. Mrowienie na karku nie dawało mu jednak spokoju. Miał wrażenie, że coś tu jest nie tak. To wszystko pojawiło się teraz. Czuł się w starych korytarzach zupełnie inaczej niż podczas pierwszej wizyty. Nie wiedział, co się dzieje.
- Zmęczenie? Nie, raczej nie - odpowiedział Tom - Raczej rezygnacja. Wie pan, sir, zawsze chciałem służyć gdzieś we flocie. Na imperialnym niszczycielu, a skończyłem tutaj.
Ostatnie słowa wypowiedział z lekkim grymasem na twarzy. Powoli kontynuowali swój marsz przez korytarze, a ich kroki odbijały się echem, które co jakiś czas uzupełniały dość niezrozumiałe jęki pacjentów lub szalony krzyk któregoś z nich.
- Jeśli chodzi o te schody, to są stare i zniszczone. Zamknęliśmy je na stałe kratą.
Dotarli do celi, gdzie Serith zabrał się za szczegółowe przeszukiwania. Strażnik stał na zewnątrz, nie przeszkadzając oficerowi w jego czynnościach. Beznamiętnie wpatrywał się to w jedną, to w drugą stronę korytarza. Tallav natomiast niepokojących śladów po mieszkańcach celi znalazł sporo, jednak większość zakurzonych, zatartych i w ogóle wyglądających na stare. Nic nie wydawało się nowe. Liczne ślady po paznokciach, kropelkach krwi przy miejscach, gdzie ktoś zadrapał się o ścianę czy kreskach, które mogły oznaczać odliczanie standardowych dni - wszystko to było z poprzednich lat. Annor musiał tu przebywać krótko lub też zachowywać się względnie spokojnie. Nie pozostawił po sobie żadnych rzeczy, ani butów, ani ubrań, choć Serith nie wiedział, czy pacjenci mają tutaj coś więcej poza zwykłym prostym strojem niczym szpitalna koszula.
- Cela 371 jest pusta, a w tej drugiej obok niestety jest pacjent w stanie wegetatywnym. Od ponad roku nie ma świadomości.
Na tym zakończyło się przeszukiwanie celi. Gdy Serith z niej wyszedł, strażnik zamknął za nim drzwi i podszedł do niego, gdy ten przyglądał się kamerom. W tej samej chwili do uszu Seritha dobiegł krzyk z prawej strony korytarza. Przez chwile nie wiedział, czemu kolejny krzyk pacjenta zwrócił jego uwagę. Ale potem pomyślał, ze ten głos był jakby znajomy. Po krótkiej chwili ciszy i wytężeniu słuchu, miał wrażenie, jakby do jego uszu dobiegło ciche wołanie... Bardzo ciche, ledwo rozróżnialne przy echu jęków innych pacjentów. Głos był bardzo znajomy... To głos Annora.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6582
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Poprzednia

Wróć do Światy Jądra