Content

Światy Jądra

[Coruscant] Odwiedziny w domu

Image

Re: [Coruscant] Odwiedziny w domu

Postprzez Mistrz Gry » 27 Lut 2019, o 15:45

Dyrektor placówki wyglądał na równie zaskoczonego nieobecnością więźnia w jego celi co Serith i Elayne. Przez pierwszą chwilę nic nie powiedział, całkowicie zbity z tropu przez zaistniałą sytuację. W końcu jednak się przebudził.
- To niemożliwe! To nie mogło się wydarzyć! - sięgnął do swojego komunikatora - Ogłaszam alarm. Stopień czwarty. Powtarzam, stopień czwarty. Pacjent poza kontrolą. Zamknąć pozostałych pacjentów w ich pokojach. Patrole na korytarzach, zamknąć grodzie między sekcjami i włączyć systemy rozpoznawania twarzy. Szukamy pacjenta C372.
Również ochroniarze, którzy do tej pory też tkwili zaskoczeni w bezruchu, ożywili się. Chyba nie spodziewali się takiego obrotu sprawy. Dwójka z nich wyszła z powrotem na korytarz i pbstawiła obie jego strony.
- Najmocniej pana przepraszam. Nie jestem w tej chwili w stanie wyjaśnić, jak do tego doszło. Musimy udać się teraz z powrotem do rdzenia, gdzie na spokojnie spróbujemy uzyskać dane, co się wydarzyło. Taka sytuacja trafia się tu po raz pierwszy.
Aldar gestem ręki wskazał wyjście z pomieszczenia.
- Przeszukamy całą sekcję, sprawdzimy monitoring i przepytamy ludzi. Będę też chciał dowiedzieć się więcej o pańskim przyjacielu, bo jest pierwszym pacjentwm, któremu udało się nas przechytrzyć.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6342
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Coruscant] Odwiedziny w domu

Postprzez Serith Tallav » 1 Mar 2019, o 13:13

To co Serith widział było trudne do opisania, wszyscy stali jak wryci nie wiedząc co się konkretnie stało. Pierwszy pacjent, który zdołał ominąć te wszystkie zabezpieczenia, przechytrzyć ich. Jak to było możliwe dodatkowo pod wpływem środków uspokajających. Od razu Tallavowi włączyła się jeszcze większa czujność, jakby wszedł w tryb akcji.
- Chwila - rzucił do niego po tym jak wskazał mu wyjście z pomieszczenia. Miał zamiar jeszcze chwilę przejrzeć ten pokój. Od razu wszedł głębiej do środka. Podszedł do łóżka mając zamiar nieco bardziej mu się przyjrzeć szczególnie czy nie ma czegoś wyrytego na nim, sprawdzić pościel, a szczególnie w jej środku czy czegoś tam nie ma oraz sprawdzić czy nie było coś ukryte pod samym materacem. Elayne widząc co robi jej chłopak dołączyła do niego zajmując się taboretem. Serith skierował swoją uwagę na samo wiadro spoglądając czy nie ma czegoś tam dziwnego, niespotykanego. Rozejrzał się po ścianach czy nie ma jakiś podrapań, napisów cokolwiek co mogłoby mu pomóc naprowadzić go na trop tego co się właśnie stało, w jaki sposób.
- Teraz możemy - wyszedł z pomieszczenia razem z resztą ludzi - dyrektorem, trzema ochroniarzami oraz Elayne. Jeden z strażników zamknął izolatkę. Idąc w stronę windy zerkał na jakieś dziwne ślady, czy aby nie przechodził tędy, może coś zgubionego kawałek materiału, ubrania. Będąc w samej windzie było wyczuwalne napięcie, bardzo. Według dyrektora była to pierwsza taka akcja. Sam Tallav nie wiedział co konkretnie o tym myśleć. Kronn uciekł z izolatki, ale jakim cudem? Tego na razie nie mógł zrozumieć skoro to tak było wszystko strzeżone... Pomoc z zewnątrz... To mogło tłumaczyć bardzo wiele, ale jeszcze jedną opcją, która mogła mieć wpływ na to to coś co jeszcze niedawno uważał za legendę... Moc, ale w jaki sposób? To wydawało się niemożliwe, ale Serith nie mógł tego wykluczyć, zwłaszcza po tym co widział. Chociaż Annor nie było możliwości, aby jakoś miał pomoc tego czegoś... Ryloth sporo zmieniło w ich życiu... Co było prawdą, a co kłamstwem, musiał mieć więcej informacji, inaczej nie rozwiąże tej zagadki... Przydałby się Borgis - przeszło mu przez myśli.
- Niech nas pan teraz nawet nie prosi o oddawanie broni bo nie zrobimy tego - wyrzucił z siebie pewnie patrząc na drzwi windy. Nie wiadomo co się działo z Annorem, a on nie miał zamiaru być bez broni w takiej sytuacji. - Proszę natychmiast wezwać sierżanta Ereda i kaprala Nabba. Doktor Milnocha także proszę powiadomić, aby natychmiast wrócił, jak już będzie to możliwe. Chciałbym porozmawiać z każdym kto miał kontakt z Kronnem. - winda w pewnym monecie stanęła i drzwi otworzyły się, widać było ogromną aktywność strażników, którzy prowadzili więźniów do swoich cel, biegali na kolejne sekcję, aby zabezpieczać teren. Wszyscy wyszli, ale Serith na chwilę przystanął i spojrzał na tą klatkę schodową, zastanowił się na chwilę.
- Niech pan wyślę kilku ludzi klatką schodową, z otwartym mikrofonem oraz systemem namierzania. Tak abyśmy mogli wszystko obserwować. - ruszyli dalej z nimi, mijali kolejne grodzia, kolejne zabezpieczania, a korytarze na których wcześniej obecni byli pacjenci teraz były pełne śpieszącego się personelu stacji. Jak jedna ucieczka może wpłynąć na życie całego ośrodka. Przez całą trasę także spoglądał na niektórych pracujących tu ludzi patrząc czy zachowanie jakiś jednostek nie odbiega od normy, ich reakcje, emocje jakie mają wymalowne na sobie. Kolejne grodzia, koleni strażnicy, ale udało im się dotrzeć do centralnej osi stacji...
Image
GG: 8731310
Klik!
Awatar użytkownika
Serith Tallav
Gracz
 
Posty: 124
Rejestracja: 17 Lip 2017, o 22:43
Miejscowość: Rzeszów

Re: [Coruscant] Odwiedziny w domu

Postprzez Mistrz Gry » 6 Mar 2019, o 08:15

Przeszukanie małego pokoju, a właściwie celi, nie przyniosło ani jednej odpowiedzi na całą masę pytań, które kłębiły się teraz w głowie Seritha. Razem z Elayne przetrząsnęli niemal każdy kawałek tej małej przestrzeni, nie znajdując absolutnie nic niezwykłego. W kuble na odchody znajdował się jakiś śmierdzący moczem i amoniakiem płyn, co mogło świadczyć, że lokator na pewno był tu w ostatnim czasie. Pod prześcieradłem i materacem nie było nic, poza całą masą brudu i kurzu. Pasy były rozpięte, nie zerwane ani przecięte.Pod łóżkiem zaś stały równo ułożone buty. Również taboret okazał się całkiem zwyczajnym, choć rozklekotanym meblem. Z kolei ściany nosiły ślady różnego rodzaju plam, ale raczej starych i bezkształtnych, a wszelkiego rodzaju zadrapania raczej nie układały się ani w słowa, ani nic innego sensownego. Czuł, jak głowa, mimo tabletki, i tak boli go coraz mocniej od tego wszystkiego. Z nadmiaru emocji związanych ze swoim przyjacielem czuł, jak na skroni pulsuje mu żyła.
- Nic tu nie ma - wyszeptała do siebie Elayne.
Nie zatrzymując już całej grupy na dłużej, ruszyli w stronę windy i przejścia na wyższy poziom. Stojąc przy niej jeszcze raz upewnił się, że krata, za którą było przejście jest dobrze zamknięta.
- Cóż, muszę zauważyć, że oddał już pan broń... I nie mogę jej zwrócić, dopóki przebywacie państwo w naszej placówce. Zgodnie z przepisami, osoby spoza nie mogą przebywać na terenie ośrodka uzbrojone. Zarówno dla ich jak i dla naszego bezpieczeństwa. Zna pan chyba przepisy. Paragraf szesnasty, punkt drugi dekretu o działaniu placówek psychiatrycznych.
Całość dyrektor powiedział bez żadnej złości czy satysfakcji. Jego twarz wyrażała raczej beznamiętne urzędnicze przywiązanie do przepisów, z których jednak chętnie korzystał. Dopiero gdy dotarli do jego biura odniósł się do reszty pytań.
- Na pozostałe dwie pana propozycje oczywiście mogę przystać. Zaraz zorganizujemy zebranie z całym personelem bloku C i tymi dwoma strażnikami. Doktora Minocha powiadomimy, jak tylko będzie to możliwe. Strażnicy również już zaczęli przeszukiwania stacji. Będę pana informował o wszystkim, co tylko znajdą.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6342
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Coruscant] Odwiedziny w domu

Postprzez Serith Tallav » 12 Mar 2019, o 16:15

Nie podobało się to Serithowi, teraz gdy ogłoszono alarm, nie chciał im oddać broni, jak mieli się bronić w wypadku zagrożenia? Teoretycznie sprawnie walczyli wręcz, ale nadal o wiele bezpieczniej czuli by się z pistoletem u pasa...
- Pragnę przypomnieć panu, że aktualna sytuacja nie jest sytuacją normalną. Który poziom alarmu dyrektorze został ogłoszony? Czwarty? - odpowiedział mu spokojnie z pełną powagą na twarzy. - Sam pan powiedział, że pierwszy raz to się zdarzyło, co jeśli nie będzie żadnego strażnika w naszej okolicy? - dorzucił do swoich argumentów. Nie rozumiał uporu Aldara co do sprawy ich broni, przecież nie mieli zamiaru strzelać do kto popadnie, byli profesjonalistami, nauczeni przez szkolenie i doświadczenie kiedy użyć broni.
Kiwnął mu głową na potwierdzenie i zrozumienie odnośnie spotkania z personelem , który miał kontakt z Annorem. Ta rozmowa mogła wiele dać i zrozumieć sytuacje jaka się teraz działa. Dyrektor ruszył do swojego biura organizować całe spotkanie pracowników wraz z Tallavem oraz Elayne. Uprzednio wcześniej naczelnik placówki polecił jednemu z ochroniarzy do odprowadzenia gości do skrzydła mieszkalnego do ich pokoi. Po przejściu kolejnych zabezpieczeń i kolejnych korytarzy dotarli do pokoi gdzie mieli przebywać przez kolejne dni. Oboje spotkali się w sypialni Tallava. Serith jeszcze po tym jak wkroczył do pomieszczenia dokładnie go sprawdził pod względem potencjalnych podsłuchów czy kamer. Trochę już przebywał z tym sprzętem i raczej wiedział gdzie można było takie coś podłożyć.
- Jak sądzisz, ktoś z personelu jest w to zamieszany? Bo coś mi tak to śmierdzi. A jeżeli nie to naprawdę ciężko jest to wytłumaczyć... To znaczy mam jedno wytłumaczenie, ale mam nadzieję, że to nie jest prawdą - powiedział do swojej dziewczyny spoglądając na niż z wymownym wzrokiem, usiadł na łóżku i łapiąc się jedną ręką za głowę. Ten cholerny ból, teraz gdy musiał tyle jeszcze zrobić, a ta tabletka gówno dała, aby zatrzymać to cholerstwo.
- Nie wiem co teraz myśleć Elayne, to wszystko jest jakieś takie dziwne. - rzucił do niej kontynuując rozmowę z nią. Musiał jeszcze zrobić parę rzeczy przed udaniem się na to zebranie. Pierwszą rzeczą była próba kontaktu z jego przełożonym Borgisem, może połączenie wojskowe będzie mogło się przebić przez tą burze.
Chciał także się przyjrzeć planom, jeżeli miał dostęp całej stacji, zerknąć na jakieś mniej oczywiste przejścia. Sprawdzić czy na mapie jest zaznaczony korytarz za tą stalową kratą, bo to było coś co przykuwało jego myśli. Ogólnie Serith chciał chwilę odpocząć przed zebraniem, coś aby ten ból głowy przynajmniej częściowo ustąpił. Nie dawało mu spokoju, jak to się stało, że jednego dnia Annor był spokojny, w miarę normalnie się zachowywał, a następnego coś takiego odwalił. To się całkowicie nie pokrywało, musiał być jakiś zapalnik co to spowodował, ale dlaczego? To było ważniejsze pytanie w tym momencie, dlaczego tak się zachował, dlaczego zaatakował funkcjonariuszy. Ryloth go zmieniło, ale aż tak? Nawet po tym jak go widział zaraz po tym zajściu w tej piramidzie to nie był agresywny. Miał pewne podejrzenie, trzecie, albo czwarte wytłumaczenie, że to jednak coś związanego z mocą... Z tym atakiem widma... Ale nie chciał na razie tego przyjąć jako wytłumaczenia, kiedy były inne bardziej prawdopodobne scenariusze.
Gdy tylko Dyrektor ich ponownie wezwał ruszyli do miejsca gdzie mieli się spotkać z personelem.
Image
GG: 8731310
Klik!
Awatar użytkownika
Serith Tallav
Gracz
 
Posty: 124
Rejestracja: 17 Lip 2017, o 22:43
Miejscowość: Rzeszów

Re: [Coruscant] Odwiedziny w domu

Postprzez Mistrz Gry » 16 Mar 2019, o 23:29

Mina dyrektora wyrażała, że nie był on zadowolony ze słów Seritha. Nie w smak mu było podważanie jego własnej pozycji. A może poprostu zdenerwował się ucieczką więźnia i nie chciał tracić czasu i sił na próbę sił z przybyłym wojskowym.
- Tak, sytuacja jest wyjątkowa i... niespotykana wcześniej. Nie mogę jednak pozwolić, by osoby z poza placówki przebywały tu pod bronią. Takie są zasady. Gdyby miał pan jakieś wątpliwości, przypomnę panu paragraf trzeci wspomnianego dekretu, że to dyrektor placówki psychiatrycznej sprawuje w niej najwyższą władzę. Oczywiście poza imperatorem. Ale to oznacza, że czy się to panu podoba, czy nie, musicie się podporządkować panującym tu zasadom. Nawet wasza formacja nie ma tu praw do wymagania czegokolwiek. W końcu to wy przywozicie tu sporą cześć pacjentów.
Na tym skończył swój wywód i najwyraźniej uznał rozmowę za zakończoną. Nie trudno było też zauważyć, że zwracał się do nich słowami, jakby traktował ich jak swoich pacjentów, którym wszystko trzeba tłumaczyć. Po chwili dotarli do centralnej części stacji i tam udali się do swoich pomieszczeń. Dyrektor, gdy odchodził szybkim tempem, wyraźnie nie zamierzał tracić ani chwili.

***

Gdy Ellayne znalazła się razem z nim w ich pokoju, wyraźnie odetchnęła. I u niej atmosfera stacji, nie tylko biorąc pod uwagę podniesiony alarm i cała zaistniałą sytuację z Annorem, ale też ten urzędniczy i bezduszny ton dyrektora, wywoływały spore napięcie. Usiadła obok swojego chłopaka i dorzuciła włosy do tyłu, patrząc wprost na niego, gdy wyjawiał jej swoje wątpliwości.
- Tez nie wiem, czemu się to tak wszystko musiało potoczyć. Ale musisz to przetrzymać. Najpierw spojrzeć na fakty, potem wziąć też sprawę poszukiwań w swoje ręce. Dyrektor nie odda nam broni, wyraźnie cieszy się z tego przywileju, ale nie odmówi raczej, gdy będziemy chcieli przeszukać stację. To znaczy, pomóc w poszukiwaniach. Pewnie przydzieli nam eskortę, czy coś, ale pozwoli przejść się po terenie stacji.
Po chwili, widząc jak nadal rozmasowuje sobie z bólu skronie, przytuliła się do niego i dodała.
- Jeśli ten ból głowy nie daje ci spokoju, poproś może po spotkaniu tez o jakiś silniejszy lek na ból głowy. Musiałeś się nieźle walnąć podczas skoku przez tą burzę.

***

Niestety panująca wokół stacji burza magnetyczna oddziała całą komunikację, nawet ta wojskową, na którą tak liczył Serith. Musiał pogodzić się z faktem, że z nikim z zewnątrz się nie skontaktuje, w tym z dwiema osobami, z którymi potrzebował porozmawiać - doktorem Minochem i Borgisem. Natomiast spojrzenie na plany również nie przyniosło spodziewanych wskazówek. Mało tego, namnożyło pozostające be odpowiedzi pytania. Przejścia za kratą, o którym myślał Serith, nie było na mapie. Wiedział, że będzie musiał o to zapytać dyrektora, ale z drugiej strony, co mogło kryć się w tak krótkim przejściu, do tego dość siermiężnie zabezpieczonym durastalowa kratą? Wiedział tylko, że na pewno i na wyższym piętrze, tym na którym zaczynali podróż windą, były drzwi do pomieszczenia tuż obok windy.
Samo spotkanie zostało zorganizowane w mesie centralnej części stacji. Przed Tallavem i Ellayne, którzy wkroczyli do pomieszczenia, zebrał się cały personel bloku C placówki, w tym dwójka strażników - sierżant Erd i kapral Nabb. W sumie było to ponad trzydzieści osób. Sylwetki strażników, których pośród personelu było dziewięcioro, wyróżniały się spomiędzy medycznych fartuchów pancerzami przywdzianymi na czas służby wynikłej z podniesionego alarmu. Każdy z ochrony miał też przy sobie broń, co nie uszło uwadze Seritha.
Dyrektor poprosił ich dójkę na środek, tuż przy nim, tak by wszyscy ich widzieli i dał znak, że mogą zaczynać.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6342
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Coruscant] Odwiedziny w domu

Postprzez Serith Tallav » 20 Mar 2019, o 18:43

Elayne przytuliła się do niego, co trochę się teraz nie spodziewał, ale było to dla niego bardzo miłe uczucie, ciepło jego ukochanej. Serith zamknął na chwilę oczy i również ją objął, po czym pocałował w jej czółko.
- Chyba będę musiał tak zrobić, nie mogę wystarczająco mocno skupić myśli przez ten ból... - powiedział do niej. - Masz rację, póki co trzeba jak najwięcej dowiedzieć się od pracowników, może będą mieli jakieś ciekawe informację, a nie koniecznie oni uznają to za ważne rzeczy. - dodał pokrótce i wziął się za wcześniej zaplanowane rzeczy oraz potem chwilę odpoczynku, zrestartowania umysłu przed nadchodzącym spotkaniem.


***



Jak się okazało panująca burza w przestrzeni kosmicznej była zbyt silna, aby móc ją było przebić przez połączenie. Borgis osoba, która tutaj mogła zmienić pogląd, coś podpowiedzieć była poza zasięgiem to utrudniało pracę dla Tallava. Plany przyniosły tylko jeszcze więcej pytań, niż odpowiedzi. Trasa za ową kratą całkowicie nie była zaznaczona na mapie i to nie dawało Serithowi spokój, nieoznaczony korytarz dodatkowo bardzo słabo zabezpieczony, dlaczego? Zadawał sobie to pytanie, ale tego mógł się dowiedzieć od dyrektora. Ale po około godzinie nadeszła wiadomość, że spotkanie jest gotowe.
Spotkanie miało odbyć się w mesie w centralnej części stacji. Gdy weszli do środka już tam czekali... Trzydzieści osób z tego co im przedstawił Aldar był to cały personel bloku C - dziewięciu strażników, reszta to zwykli pracownicy no i oczywiście sierżant Erd oraz kapral Nadd. W pewnym momencie dyrektor dał im znak, że mogę zaczynać.
Serith wystąpił do przodu, a zaraz za nim była Elayne mniej więcej trzymał się pół kroku za porucznikiem. Na początku powoli ich wszystkich przeleciał wzrokiem od lewej do prawej i z powrotem, chciał zbudować dzięki temu nieco więcej napięcia, spowodować aby w ich głowach pojawiły się pytania.
- Jestem porucznik Serith Tallav, to moja współpracowniczka sierżant Elayne Sedaya - w tym momencie delikatnie odsunął się i wskazał ręką na swoją dziewczynę. - Jesteśmy ze Imperialnych Służb Bezpieczeństwa wydziału do zwalczania przejawów mocy, albo uprościć to do jednego słowa Inkwizycja - zrobił chwilę przerwy w swojej wypowiedzi, aby zobaczyć reakcję ludzi oraz aby mogli przyjąć to do wiadomości. Splótł swoje dłonie za plecami i ruszył w kierunku zebranych.
- Prowadzimy sprawę pacjenta C372 - w tej chwili zatrzymał się na pierwszym od lewej osobniku i spojrzał na niego od dołu do góry spoglądając prosto w jego oczy. - Każdy z was miał z nim w jakikolwiek sposób kontakt, widział go, słuchał, a może nawet rozmawiał... - w czasie kiedy Tallav mówił powoli ruszył wzdłuż szeregu powoli przechodząc i patrząc każdemu z nich w oczy, aby wychwycić jakąś niecodzienną reakcję, może zdenerwowanie i spięcie. W tym czasie Elayne swoim wzrokiem notowała zachowanie osób koło, których przeszedł porucznik, jak się zachowali po tym jak odszedł od nich i tak dalej.
- Potrzebujemy każdej informacji, nawet tej najmniejszej, nawet tej, która może się wydawać najgłupsza i najbardziej bezużyteczna. Liczę na dobrą współpracę z waszej strony, aby rozwiązać tą sytuacje bo teraz dotyczy ona nas wszystkich. - zatrzymał się przy sierżancie Erdzie i kapralu Naadzie obrócił się w ich stronę. - Każdą informacje, od samego początku... - spojrzał na nich, aby uświadomić im, że doskonale wie, iż to od nich się tak naprawdę wszystko zaczęło. Odszedł od całego zgromadzenia i stanął przy Elayne.
- Czy ktoś ma jakieś pytania? - zapytał głośno i wyraźnie, aby każdy usłyszał, dał chwilę, aby się zastanowili i zapytali jeżeli chcą tego. - A zatem będę chciał z każdym z was porozmawiać na osobności, w osobnym pokoju - spojrzał na Aldara nie zamierzał rozmawiać z personelem w grupie. Możliwa jest jakaś niechęć do mówienia czegoś publicznie, a tak to jakaś osoba może się wyłamać bez wzroku swoich kolegów i koleżanek z pracy, może ją gryźć sumienie. Poza tym chciał zastosować metodę Borgisa porozmawiać z każdym z osobna, oczywiście z Elyne u boku, aby porównać ich wersje, jeżeli jakieś wydarzenia będą zazębiać więcej osób niż jedną. Liczył, że jednak tego mu dyrektor nie odmówi, przesłuchania na osobności.
Image
GG: 8731310
Klik!
Awatar użytkownika
Serith Tallav
Gracz
 
Posty: 124
Rejestracja: 17 Lip 2017, o 22:43
Miejscowość: Rzeszów

Poprzednia

Wróć do Światy Jądra

cron