Content

Światy Jądra

[Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Image

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Mistrz Gry » 9 Maj 2018, o 22:30

Gveir


Pułkownik przez chwile przyglądał się obrazowi przesłanym przez Gveira, po czym zaczął jeden z tych swoich szybkich monologów. jak zwykle, ledwo można było za nim nadążyć.
- Pobierzcie próbkę tego materiału z beczek. Sprawdzimy, czy to rzeczywiście cordylleum. Potem przejdźcie niżej, trzeba sprawdzić cały kompleks. Po przeszukaniu wszystkich pomieszczeń, możecie użyć tych beczek do wysadzenia budynku. Meldujcie o kolejnych napotkanych nietypowych obserwacjach.
Połączenie zostało zakończone. Gveir razem z Neyą ostrożnie otworzyli jedna z beczek i pobrali do próbnika kilkanaście mililitrów gęstego płynu. Odstawili wieko pojemnika na miejsce i skupili się na zejściu w dół, które w tym czasie osłaniała reszta ekipy.
- Według planu na dole jest korytarz odchodzący w dwóch kierunkach. Prowadzi do jednego mniejszego i jednego większego pomieszczenia.
- Sir! - odezwał się Guru stojący najbliżej schodów. - Na dole jest sporo osób, ale dziwnym trafem zdają się nie zwracać uwagi na schody. Zgromadzili się w prawej odnodze, wykrywam ruch w termowizji.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5709
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Gveir » 10 Maj 2018, o 01:43

Ucieszył się z pozwolenia na użycie substancji z beczek, jako środka burzącego. Miał nadzieje, że powstanie ładna eksplozja.

Czekało ich ostatnie zejście, ostatni poziom. Meldunek od Guru był ciekawy.
- Nie pozwólmy im czekać. Neya zamykasz, Guru i Codex otwieracie, ja w środku z Hexem. Dymny i ogłuszający, po ziemi. Dopiero potem rzucamy właściwy, obronny. Ma ich poszatkować. Po granatach wchodzimy i kasujemy wszystko.
Ustawili się w formacji, powoli schodząc w dół.
- Wszelkie dziwne rzeczy macie mi meldować.
Awatar użytkownika
Gveir
Gracz
 
Posty: 15
Rejestracja: 7 Kwi 2018, o 14:10

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Serith Tallav » 11 Maj 2018, o 18:22

Serith stał niedaleko schodów prowadzących do podwyższenia. Jego irytujący kuzynek już dostatecznie go dzisiaj wkurzył i przez kilka minut wykładu był skupiony na tym co powiedział Anthony, z wielką chęcią powiedział by mu w twarz gdzie teraz służy, aby zedrzeć mu ten durny uśmieszek z twarzy, ale jednocześnie wiedział, że nie mogło wyjść na jaw, iż profesora pilnują Imperialny Służby Bezpieczeństwa wprowadziło by to panikę, zdekonspirowało by działania Inkwizycji i prawdopodobnie potencjalni zamachowcy działali by ostrożniej, a może by nawet zaprzestali jakichkolwiek działań w stronę pozbycia się Shito, przynajmniej na jakiś czas, aby uśpić uwagę Imperium.
Mężczyzna przez większość wykładu stał przy schodach bacznie obserwując studentów zebranych na sali, co jakiś czas przeszedł się w okół podwyższenia. Mimowolnie słuchał tego co wykładowca mówił, nie zaprzeczał, że to nie było na swój sposób ciekawe, ale to nie była jego broszka, nigdy jakoś szczególnie go fizyka nie pociągała, ani budowa hipernapędu.
Gdy usłyszał głos Opilko skupił się na tym co chciał mu przekazać. Tak jak powiedział Chiss te informację nie wskazywały jakiś szczególnych śladów zamachowców, a nawet można było stwierdzić, że to w żaden sposób nie były powiązane z atakiem na profesora, ale należało to sprawdzić. Szczególnie Seritha zainteresowała ta sprawa z rektorem. Momentalnie po zakończeniu wypowiedzi członka wywiadu Tallav odezwał się do niego, jednocześnie chcąc jak najmniej zwracać na siebie uwagę, że z kimkolwiek rozmawia.
- Ciekawe, tak czy owak musimy sprawdzić te tropy. Opilko dowiedz się kto był w tym zamkniętym kole studenckim i co to był za klub, po czym przekaż te wiadomości dowódcy oddziału Enarc, może dowiedzą się czegoś więcej od tych studentów. - chwilę przestał mówić zastanawiając się co dalej. - Jeszcze jak możesz dowiedz się więcej o rektorze i tym jego dziwnym zachowaniu i co mogło go spowodować. Naya Ci w tym pomoże.
Gdy tylko wykład się zakończył Serith wszedł na podest stając gdzieś niedaleko profesora, w między czasie gdy czekał na niego ponownie włączył komunikator. - Opilko wiesz co robić. Elayne, Naya jak wszyscy wyjdą z sali to odprowadzimy Shito do jego kwatery. Ja z Luciusem będziemy go pilnować, a wy macie chwilę przerwy. Zjedzcie coś, a potem Naya pomożesz Opilko z jego zadaniem, a Elayne skup się na monitoringu, rozejrzyj się po terenie. - Tallav wydał parę rozkazów i momentalnie przełączył kanał rozmów na ten, z którym miał się komunikować z dowódcą drużyny Enrac.
- Tallav z tej strony. - szybko powiadomił dowódcę pobliskiego oddziału z kim rozmawia. - Mój "człowiek" Opilko przekaże wam potem informację na temat studentów, którzy byli członkami zamkniętego klubu studenckiego. Dojdźcie do nich i spróbujcie się czegoś dowiedzieć o nich samych, tym klubie, wszystko. Bez odbioru. - zakończył swój wywód, czekając teraz na profesora, rozglądając się po okolicy.
Image
GG: 8731310
Klik!
Awatar użytkownika
Serith Tallav
Gracz
 
Posty: 71
Rejestracja: 17 Lip 2017, o 22:43
Miejscowość: Rzeszów

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Mistrz Gry » 13 Maj 2018, o 17:38

Opliko


Gdy chronometr wskazał końcową godzinę wykładu, profesor podziękował zebranym studentom za uwagę i zaczął czyścić ekrany z danych. W tłumie zapanowało poruszenie i ulga związane z końcem wycieńczających dla mózgów studentów zajęć. Opliko nie dołączył się do reszty i zgodnie z prośbą Seritha zabrał się jeszcze kilka standardowych minut wcześniej za szukanie informacji o studenckim klubie. Wspomniane miejsce spotkań i studenckich imprez mieściło się w części sektora od strony budynku, w którym właśnie się znajdowali, w jednej z alejek odchodzących od "rombu". Błękitny Kalamarianin został założony przez przedstawiciela rasy, od której nosił nazwę - niejakiego Cilghala i był stosunkowo nowym tworem, zanim go zamknięto. Według informacji z holonetu funkcjonował niecały rok. Oficjalnym powodem jego zamknięcia był negatywny wynik inspekcji sanitarnej, która stwierdziła między innymi obecność insektów czy brak badań lekarskich personelu. Jednak w mediach lokal cieszył się bardzo dobrą opinią i Opliko znalazł wiele opinii polecających tamtejszy alkohol i jedzenie. Pisano też, że był szczególnie tolerancyjny. Z tego, co zawierały informacje holonetu, wszyscy lubili tam chodzić, a właściciel nie musiał narzekać na brak klientów i co za tym idzie też kredytów.
- Hej, jesteś nowy, prawda?
Dalszą pracę przerwał Opliko jeden z chissów z grupki, obok której ten usiadł. Z wyglądu chłopak był młody i raczej dopiero w tym standardowym roku zaczął naukę. Jego niebieska skóra była nieco jaśniejsza od Opliko, choć oczy miał jakby ciemniejsze. Jego mina na twarzy wydawała się jednak raczej przyjazna.
- Jestem Blorno'bow'porri - zostawił chwilę swojemu rozmówcy na przedstawienie się. - Zaraz będzie wykład Ki'flarssa, ale potem mamy już wolne. Może chcesz przejść się z nami do klubu? Jest nas tu mało, więc zwykle chissowie trzymają się razem, nie ważne od wieku i skąd są. Poza tym, Błękitnego Kalamarianina zamknęli, ale mamy równie dobre miejsce. W końcu właściciel ten sam.
Cała ta rozmowa wymusiła na Opliko, by też zebrał swoje rzeczy i ruszył razem z grupą do wyjścia. Po drodze minął Neyę, która dała mu jedynie lekki znak głową, że zajmie się drugą częścią polecenia Tallava.

Serith


Wykład się skończył i tłum studentów powoli opuszczał salę. Z tego, co Serith widział na planach nie były to ich ostatnie zajęcia tego dnia, ale jakoś nie wykazywali pośpiechu w przemieszczaniu się na kolejne. Widać następny wykład musiał być prowadzony przez kogoś znacznie mniej wymagającego niż Shito. No, może kilku prymusów pognało do wyjść jak oparzeni. Cały ten eksodus z sali był dla Tallava i jego ludzi bardzo wymagający. Skłębiony tłum, w którym trudno było cokolwiek wypatrzeć nastręczał trudności. Dodatkowo kilkoro studentów podeszło do profesora z pytaniami i musieli bardzo uważać, by niepotrzebną interwencją nie narobić niepotrzebnego szumu. Po kilkunastu minutach ostatni z grupki pytających wyszedł i wszystko ucichło. Opliko udał się gdzieś z grupką chissów i w sali pozostali tylko profesor i jego ochroniarze.
- I jak wykład? Banalnie prosty, co nie? - Shito świadomie zdawał się z nich trochę naigrywać, na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech - Spostrzegłem za to, że z jednym ze studentów chyba się pan zna...
Arado zebrał swoje rzeczy i ruszył w kierunku wyjścia w obstawie ludzi Tallava. Po drodze do swoich pokoi toczył jeszcze rozmowę z Serithem, którą przerwali dopiero, gdy wszedł na chwilę do swojego gabinetu. Wyszedł z niego ze swoim podręcznym komputerem i podszedł do swoich ochroniarzy.
- Teraz jak pan wie w planach nie mam nic konkretnego zaznaczone, ale swój czas pracy będę codziennie w pełni wykorzystywał. W związku z tym musimy się przejść do hangaru, gdzie będziemy montować nowy, próbny akcelerator do hipernapędu. Wczoraj, jeszcze przed waszym przybyciem, kazałem go zabrać ze swojej pracowni i jestem ciekaw wyników.
Zjechali windą kilka pięter w dół i skierowali się w stronę hangarów uczelni, ulokowanych na jednej ze ścian budynku. Poza głównym miejscem przylotu i odlotu mniejszych promów i ścigaczy, na tym piętrze zostało wydzielone też coś w rodzaju "suchego doku" dla statków, które były obiektem i miejscem testów poszczególnych elementów i konstrukcji wymyślanych na uczelni.
- Panowie, możecie robić swoje. Ja nie będę ruszał się przez kilka godzin od tego frachtowca, który tu stoi - wskazał ręką na wpół rozebrany statek przed nimi i ekipę krzątającą się wokół niego.

Gveir


Dwa pierwsze granaty potoczyły się po stopniach schodów, a kiedy wybuchły, wywołały spodziewaną panikę wśród zebranych na dole gangsterów. Nie zdążyła się jednak rozwinąć w coś poważniejszego, bo trzeci granat, rzucony chwile później, panikę zastąpił hukiem wybuchu i wrzaskami rannych. Codex i Guru, którzy wpadli na korytarz chwilę później zastrzelili tych, którzy stali na końcu grupy i najlepiej przetrwali wybuch. Pozostałym, gdy wbiegli za pierwszą dwójką, pozostało już tylko dobijać rannych. Po chwili wszystko ucichło i mogli rozejrzeć się wśród dwudziestu kilku ciał rozczłonkowanych i poszarpanych eksplozją, leżących na podłodze.
Zgodnie z planem budynku korytarz odchodził w prawo i w lewo, z każdej strony kończąc się drzwiami do pomieszczenia. Te po prawej wyróżniały się szczególnie solidną konstrukcją. Podeszła do nich Neya i zaczęła je sprawdzać.
- Pancerne, sir. Wzmocniona durastal. Możemy to wysadzić, jednak dostanie się do środka trochę zajmie.
Zostawiając na chwilę chronione pomieszczenie, Gveir, Guru i Codex udali się w lewo, by sprawdzić drugą salę. Ta z kolei nie była jakoś lepiej chroniona. Gdy otworzyli drzwi, ukazało im się zatopione w ciemnościach małe pomieszczenie, kilka na kilka metrów. Gdyby nie noktowizja, mało co by w nim widzieli. Jednak dzięki hełmom mogli zobaczyć, na co natrafili. Na środku pomieszczenia z sufitu zwisały dwa długie łańcuchy, do których przykuto jakiegoś osobnika. Twi'lek był niemal cały obity i zakrwawiony. Jego okaleczone i wymęczone ciało zwisało w kajdanach przymocowanych do łańcuchów. Te wrzynały się już głęboko w rany na nadgarstkach. Jedno z lekku wyglądało, jakby zostało potraktowane tłuczkiem do mięsa. Ten mężczyzna, zanim zemdlał, musiał odczuwać potworny ból. Gdyby nie filtry w hełmach, Gveir i jego ludzie prawdopodobnie zemdleli by od odoru, który musiał przesiąkać całe to pomieszczenie.
Codex podszedł do ciała więźnia, by je lepiej zbadać.
- Sir! On nadal żyje! - snajper odwrócił się w ich stronę i można było się domyślać jego zaskoczonej miny, którą zasłonił hełm.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5709
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Opliko » 21 Maj 2018, o 17:24

Cilghal... Cilghal... To imię z czymś mu się kojarzyło... Chyba trafił na nie kiedyś gdy uczył się historii. To był chyba ktoś ważny w Nowej Republice, czy tam Rebelii. Może senator? Albo jakiś admirał? Ale czy to nie była kobieta? No cóż, imiona się powtarzają... Niejednemu kalmarianinowi Cilghal na imię. To pewnie zwykły przypadek.
Ciekawsza była jednak sprawa samego lokalu Cilghala - bowiem z tego co przeczytał nie wynikało by miał jakieś problemy. Jeśli rzeczywiście powodem zamknięcia była kontrola służb sanitarnych, to raczej zbyt wiele osób nie byłoby zainteresowanych przyjściem do kolejnego klubu tego samego właściciela. Zresztą sam fakt, że był w stanie bez problemu założyć kolejny wskazywał na to, że albo miał duże oszczędności, albo zaciągną kredyt na niepewną inwestycję (bo przecież lokal może znów spotkać ten sam los...), albo ktoś - najpewniej właśnie studenci - naprawdę nie chcieli stracić klubu i wspomogli kalmarianina. Jeśli to ostatnia opcja była prawdziwa, to Opliko mógł mieć tu swoją odpowiedź. Klub Cilghala był z jakiegoś powodu ważny dla jakiejś grupy studentów... Jednak z tego samego powodu mógł się nie podobać władzom uczelni.
Gdyby teraz znalazł jeszcze powiązanie profesora z zamknięciem, miałby już pewnie sprawę rozwiązaną. Klub, który w jakiś sposób był bardzo ważny dla studentów został zamknięty i teraz chcą ostrzec władze uczelni. Jeśli to Shito był w grupie osób za to odpowiedzialnych, jego śmierć sprawiłaby, że nikt już nie spróbuje tego powtórzyć w nowym klubie. Ze strachu o własne życie.
Teraz zostawało więc najważniejsze pytanie: co czyniło Błękitnego Kalmarianina i drugi klub Cilghala takim wyjątkowym? Być może właśnie trafił na okazję by się tego dowiedzieć.
- Nuruodo'plik'Oiiri - przedstawił się Chiss. Nie czuł potrzeby zatajenia swojego imienia. I tak raczej nikt go tu nie znał... A przynajmniej nie wystarczająco dobrze by to w czymś przeszkodziło. Jeśli nawet by trafił na kogoś z kim kiedyś współpracował, to pewnie da radę go przekonać że jest tylko ochroniarzem lub technikiem. Jeśli jednak wie więcej o tym, co Opliko obecnie robi, to najpewniej nie będzie nawet wymagał przekonywania... - i tak, jestem tu bardzo krótko. To pierwszy wykład tutaj na którym jestem. I w sumie i tak nie spodziewałem się że będzie tu nas tylu, więc tym chętniej się do was dołączę. - jak widać miał szczęście. Wkrótce może poznać odpowiedzi na swoje pytania... - A tak właściwie to dlaczego "Kalmarianin" został zamknięty? Coś słyszałem, że jest... eee... było tam dobre jedzenie. Ale skoro właściciel jest taki sam w nowym miejscu, to chyba i to się nie zmieniło, nie?
Chiss dostał się więc w grupę studentów odwiedzających klub o którym chciał się czegoś dowiedzieć... Idealnie...
Image
Ilość eksplozji przetrwanych przez postać:
Ilość przetrwanych rzutów o ścianę:
Ilość zdrad:
Reflink do SWTOR - daje bonusy i mnie, i osobie która z niego skorzysta :) Z tych bardziej znaczących - daje zwiększenie ekwipunku o jeden rząd.
Discord: opliko#0909
Awatar użytkownika
Opliko
Mistrz Gry
 
Posty: 197
Rejestracja: 22 Cze 2016, o 13:59

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Serith Tallav » 23 Maj 2018, o 23:48

Serith szedł koło Shito kiedy ten nieco naigrywał się z niego, musiał przyznać, że Arado nie był profesorem z grona tych, którzy nie mają poczucia humoru i jedyne co ich interesuje to ich własna kariera, praca i tyle, reszta mogła by nie istnieć.
- Bardzo łatwe, uczyłem się tego mając pięć lat, a może i cztery. - Tallav delikatnie pociągnął żart dalej odwzajemniając uśmieszek w stronę mężczyzny. - Tak... Niestety znam... - odpowiedział z poważniejszą miną, nieco nie zadowoloną. - To moja rodzina, dokładniej kuzyn Anthony... Nigdy nie pałaliśmy do siebie miłością, a teraz widząc mnie w ubraniach cyngla myśli, że wywalili mnie z armii... I póki co niech tak myśli, no ale to już są moje sprawy. - sztucznie uśmiechnął się do profesora, kiedy doszli do jego gabinetu.
Porucznikowi niezbyt podobało się to, że musieli teraz zjechać do hangarów, nie mieli wcześniej okazji sprawdzić tego miejsca, nie wiedział także kto pracuje przy hipernapędzie, to nie napawało optymizmem i rodziło sporo podejrzeń i wątpliwości, ale ostatecznie Lucius i Serith zjechali windą razem z Shito. Pomieszczenie nie było zbyt wielkie, to było zaledwie wydzielony mały kawałek całego hangaru na to, aby przeprowadzać tu wszelakie eksperymenty, testować nowe urządzenia do statków. Porucznik zatrzymał Arado wystawiając przed nim rękę. Nie chciał wpadać on w paranoje i bać się wszystkiego, ale to wyglądało podejrzanie, zwłaszcza z informacją o tym, że zostało to wzięte wczoraj prawdopodobnie przed ich przybyciem, mogło to chwile potrwać, ale wolał to sprawdzić teraz.
- Proszę nas wcześniej informować o tym, że ktoś coś robi na pana zlecenie, ułatwi to nam pracę... Zanim pan zacznie muszę sprawdzić czy jest bezpiecznie. - powiedział to nieco ciszej kierując słowa do samego profesora, nie chciał, aby ktoś więcej to usłyszał. - Lucius miej na oku tych pracowników, a najlepiej dwoje oczu. - rzucił do swojego podwładnego i ruszył w stronę ekipy i statku.
- Proszę o odsuńcie się na chwilę! - powiedział głośno i wyraźnie do fachowców. - Za chwile wrócicie do pracy. - dodał po chwili czekając, aż wszyscy przerwą swoją robotę i delikatnie odsuną się od statku. Gdy to się stanie Serith powoli zaczyna kierować się do statku i oglądać, sprawdzać, przeszukiwać szukając jakiś podejrzanych rzeczy, coś co mogło świadczyć o tym, że ktoś próbował by tu zamontować bombę, albo inne urządzenie, które miałoby zabić Shito...
Image
GG: 8731310
Klik!
Awatar użytkownika
Serith Tallav
Gracz
 
Posty: 71
Rejestracja: 17 Lip 2017, o 22:43
Miejscowość: Rzeszów

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Mistrz Gry » 26 Maj 2018, o 07:06

Opliko

Następny wykład, na który Opliko udał się wraz z grupą poznanych chissów, był przeraźliwie nudny. Okazało się, że Ki'flarss prowadzi przedmiot zwany w studenckim slangu "odchamiaczem". Przy wszystkich ścisłych dziedzinach nauki, jakie na tej uczelni zgłębiali, każdy kierunek musiał też zaliczyć przynajmniej jeden przedmiot humanistyczny. Do wyboru, ale zazwyczaj wybór ograniczał się pomiędzy większym i mniejszym złem. Tym razem padło na coś, co oficjalnie profesor zatytułował "filozofia ekonomii". W ocenie Opliko był to nieprzydatny stek bzdur, a po minach pozostałych nowych znajomych widział, że podzielają jego zdanie. Dwie godziny zajęć wymęczyli w męczarniach i nudzie. Na szczęście po tym byli już wolni.
Od razu cała grupą wyszli z budynku i udali się parkiem pomiędzy budynkami kampusu uczelni. Nowy klub znajdował się niedaleko, nawet jak na standardy miasta - giganta i jego koledzy stwierdzili, ze dobrze będzie rozprostować nogi. Opliko dzięki temu miał okazję, by zaznać zupełnie odmiennego klimatu miasta, niż podczas swojej bytności na Naboo. Tutaj było to coś zupełnie innego. Panujący wokół szum był nieodzownym elementem krajobrazu, i nawet na terenami zielonymi gdzieś w górze sunęły rzędy ścigaczy. Wszystko było w ciągłym ruchu, każdy się spieszył. Miasto żyło. O ciszy i spokoju można było zapomnieć. Po kilku standardowych minutach przechadzki alejkami dotarli do wąskiej uliczki wchodzącej wgłąb ściany budynków tuż przy terenach zielonych. Byli na miejscu.
Studencka Dziupla, bo tak się lokal nazywał, nie przyciągała żadnym wyrafinowanym szyldem czy neonem, a jedynie prostą tablicą z nazwa nad wejściem. Przed nim jednak stało wiele osób, więc poczta pantoflowa wśród studenckiej braci zrobiła swoje. W środku panował spory tłok i Opliko musiał odczekać kilka chwil, by rozejrzeć się po lokalu. Kiedy wzrok przyzwyczaił mu się do zadymienia a słuch do hałasu, poczuł się dziwnie. Wszędzie, w całym klubie, widział przedstawicieli najróżniejszych ras, ale wyraźnie poprzebieranych i wyglądających, jakby mieli udawać przeciwną płeć swojego gatunku. Nie byli to wszyscy, ale zdecydowanie przeważająca grupa. Szczególnie wśród humanoidalnych istot łatwo mógł rozpoznać homoseksualistów, których zachowania i upodobania stały daleko od imperialnych oczekiwań przykładnego obywatela. Tolerancja w obecnych czasach zrobiła postęp, ale nie aż tak.
- I co? Niezłą masz minę. - roześmiał się chiss, który zaproponował mu przyjście tutaj - Nie bój się, to wszystko są spoko dżentelistoty. I kalamarianin i dziupla są po prostu bardzo tolerancyjne. Właściciel jest spoko, daje tanie i dobre piwo, to dużo studentów tu przychodzi. Chodź do baru.
Grupka przepchnęła się w stronę kontuaru, za którym stał barman - kalamarianin. Być może był to właśnie wspomniany we wszystkich informacjach właściciel. Nim jednak chissowie do niego podeszli, Opliko poczuł, jak ktoś maca go po tyłku. Momentalnie odwrócił się w stronę napastliwego jegomościa, którym okazał się być odziany w czarne obcisłe skóry człowiek z kolczatką na szyi i irokezem we wściekle fioletowym kolorze.
- Łooo, co za niebieski przystojniak! - jegomość zdawał się być zauroczony Opliko - Hej, pozwól, że ci drinka postawię!

Serith

Od razu zabrali się za sprawdzanie statku badawczego jak i całego sprzętu zgromadzonego w nim jak i wokół niego. Było to żmudne zajęcie, bowiem wszystkiego było sporo a o przeznaczenie wielu sprzętów często musiał się pytać obecnych wokół naukowców. Odpowiadali jednak od razu i bez zająknięcie, nie było więc podejrzeń, że coś kręcą. Porucznik wszedł do statku i musiał przyznać, że rzeczywiście jest to jedna z najnowocześniejszych, żeby nie powiedzieć eksperymentalnych jednostek. Holograficzne, dotykowe ekrany wirtualne poruszające się wraz z użytkownikiem, rozbudowane oprogramowanie droidów naprawczych, których wspólna jednostka znajdowała się bezpośrednio w systemach statku, nowinki w maszynowni i naprawdę, ale to naprawdę wygodne fotele pokryte jakimś nieznanym mu, przyjemnym w dotyku materiałem. Nic z tego nie wzbudziło jednak jego podejrzeń.
W końcu sprawdzanie dobiegło końca i Serith dopuścił ekipę do statku. Profesor Shito nie wyglądał na szczególnie zadowolonego z powstałych opóźnień, ale nic nie powiedział, a kiedy prace się rozpoczęły, całkiem pochłonęło go zajęcie montowania i sprawdzania nowej części. Zeszło na tym kilka godzin. Chronometr powoli pokazywał porę zachodu lokalnej gwiazdy.
W pewnym momencie Serith zauważył jak ktoś biegnie w ich stronę. Niski naukowiec, którego miał okazje widzieć chyba już wcześniej w drodze do biura rektora. Był troche otyły i nieźle zziajał się nim zatrzymał się przed ochroniarzami Shito. Zatrzymany przez Seritha, zbierał chwile oddech, po czym zwrócił się do profesora.
- Profesorze Shito! Rektora jutro nie ma, wziął wolne i kazał panu przypomnieć, by nie zapomniał pan o jutrzejszej komisji. To ważne!
- Ach tak, komisja. No dobrze, będę pamiętał. Dziękuję Wallace, możesz już wracać.
- Panie Serith, jutro trzeba będzie dopisać do moich planów tą komisję. Do spraw studentów do specjalnego stypendium i indywidualnego toku nauczania. Pewnie zajmie mi sporą część dnia. Zaczyna się z samego rana.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5709
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Hosnian Prime] Strach tkwi w oku patrzącego...

Postprzez Gveir » Wczoraj, o 23:57

Jego sekcja działała niczym sprawny organizm. Doskonale spasowany, wyczyszczony, odporny na zatarcia i zabrudzenia, oddający swoje cyklicznie. Dwa szybkie, po których nastąpiła wybuchowa niespodzianka - osobiście rzucona przez Gveira.
Gdy wkroczył do korytarza, zastał tylko konających i martwych. Nigdy nie liczył ciał rozszarpanych eksplozjami granatów, ładunków czy też artylerią. Było to zbyt oczywiste.
Zawsze zastanawiał się, przestępując nad poległymi przeciwnikami, jaki będzie jego los. Czy skończy rozerwany na strzępy, w ułamku sekund znikając w odmętach nicości, czy też skona podziurawiony strzałami blasterów. Zbroja chroniła dobrze, mark II spisywał się nad wyraz dobrze, czego doświadczył Hex, ale nie był na tyle głupi, by marzyć o końcu innym, niż w walce.

Przechodząc nad poranionym Zabbrakiem, któremu eksplozja poszatkowała nogi, wycelował lufę pistoletu i pociągnął za spust. Nie patrzył w oczy, nigdy. Przestał robić to dawno temu, gdy zaczynał służbę w Korpusie. Teraz, zgodnie lub nie z jego sumieniem, należał do Inkwizycji. I musiał wykonywać ich rozkazy, przynajmniej teraz, przynajmniej dziś.
Meldunek od Neyi wyrwał go z zamyślenia. Stanu, który był odległy, niemal obcy dla niego.
- Pancerne, sir. Wzmocniona durastal. Możemy to wysadzić, jednak dostanie się do środka trochę zajmie.
Przyjrzał się przeszkodzie, czemuś, co skrywano.
- Sprawdź czy nie ma terminali i spróbuj obejść zabezpieczania. Hex, ubezpieczasz ją. Jeśli się nie powiedzie, zakładamy ładunek termitowy i wypalamy dziurę. Pamiętajcie o ogłuszaczu. Idę sprawdzić drugie pomieszczenie, 2 i 3 ze mną.


Przebicie się prze opary ogólnopojętego zaduchu było pierwszym krokiem. Termowizja i noktowizja tylko pomagały w ogarnianiu pomieszczenia. To za sprawą owych technologii, odkryli coś, co zaskoczyło wszystkich. Nawet jego.
Okrwawiony strzęp mięsa i kości, który wydawał się być pozbawionym duszy kawałkiem materii, dawniej był Twillekiem. Jeszcze bardziej zaskakujący był meldunek Guru.
- Sir, on żyje! - po słowach niemal wykrzyczanych przez Guru, na łączu zapanowała cisza. Tego nie mógł i nie przewidział. Nie spodziewał się więźnia, plan nie zakładał ekstrakcji. Zwykły rajz z zniszczeniem placówki oraz personelu - prosta robota. Dość szybko otworzył kanał łączności z pułkownikiem.
- Panie pułkowniku, na dolnym poziomie bazy znaleźliśmy więźnia. Katowany i torturowany, przykuty do łańcuchów, przeżył.
Awatar użytkownika
Gveir
Gracz
 
Posty: 15
Rejestracja: 7 Kwi 2018, o 14:10

Poprzednia

Wróć do Światy Jądra