Content

Światy Jądra

[Arkania] Huttyjskie sprawunki

Image

Re: [Arkania] Huttyjskie sprawunki

Postprzez Mistrz Gry » 15 Lis 2017, o 00:35

- Te, niebieski cwaniaku! Kolejka jest! – dało się słyszeć krzyk spośród czekających pod klubem, za którym podążyły szmery i potakiwania arkaniańskiej młodzieży. Dwie stojące najbliżej wejścia skąpo odziane dziewczyny zrobiły oburzone miny. Ktoś stojący nieco dalej wymruczał wiązankę o „śmieciach z rubieży”.

Quinlan napotkał taksujący go wzrok szefa bramki. Pomarszczona twarz Arkanianina oraz zmęczone i doświadczone oczy wskazywały na to, że był już w podeszłym wieku. W jego oszczędnych ruchach i pozornie rozluźnionej postawie Quinlan dostrzegł ślady szkolenia wojskowego. Miał do czynienia z emerytowanym oficerem planetarnych służb bezpieczeństwa, być może imperialnym, a może oficerem wywiadu?

- Tak jak pan słyszał. – Arkanianin wskazał koniec kolejki – Nie wiem, jakie obyczaje obowiązują u was na Csilli, Cioral, Naporar, Copero czy z której tam planety Dominium pan pochodzi, ale na Arkanii cenimy sobie porządek. Rozerwie się pan i zagra, gdy przyjdzie pana kolej. – słowa bramkarza potwierdziły obserwacje Quinlana. Niewielu mieszkańców Imperium znało planetę-stolicę Dominium, a co dopiero inne z ważniejszych światów. Jak dotąd depozytariuszy takiej wiedzy w przestrzeni imperialnej, których napotkał można było zaliczyć do trzech kategorii: naukowców, dyplomatów i oficerów. Arkanianin zdecydowanie nie wyglądał na kogoś kto kiedykolwiek przewinął się przez którąś z dwóch pierwszych grup.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5206
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Arkania] Huttyjskie sprawunki

Postprzez Quinlan Rasjuall » 15 Lis 2017, o 12:21

Mimo uszu puścił narzekania i słowa oburzenia tych w kolejce. Słyszał już takie nieraz, nieraz też wchodził bez kolejki do takich lokali i zawsze lepiej było sprawdzić reakcję przy wejściu. Tutaj sprawdzała się zasada odczekania swojego, co bywało irytujące ale też dawało poczucie pewnego komfortu w środku. Nie wpuszczano od tak byle kogo oraz był limit miejsc. A to już coś mówiło o tym miejscu w dobrych kategoriach – Quinlan trafił tam gdzie chciał. Zaś zrekrutowani do ochrony byli wojskowi stanowili dobre zabezpieczenie i trudno było takich wyminąć. Był tu gościem zatem postanowił póki co grać wedle zasad tutejszych.

- Dominium wiele by się mogło nauczyć od Arkanii pod paroma względami. –
uśmiechnął się do ochroniarza lekko i wyciągnąwszy cygaro i zapalił je, kierując się ku dalszej części kolejki. Odczekać by w końcu wejść do środka, to mu na chwilę obecną pozostawało. Nie miał zamiaru opuszczać tej planety nie zarobiwszy czegoś na boku w ten czy inny sposób.
"Ci których oczy są ślepe widzą nieraz więcej, niż ci którzy wzrok posiadają"
Dharkosis, Lord Sith, Miraluka
Awatar użytkownika
Quinlan Rasjuall
Gracz
 
Posty: 43
Rejestracja: 26 Sie 2017, o 21:45
Miejscowość: Busko-Zdrój

Re: [Arkania] Huttyjskie sprawunki

Postprzez Mistrz Gry » 18 Lis 2017, o 00:11

Kąciki ust Arkanianina lekko się uniosły. Najwyraźniej reakcja Quinlana zyskała jego aprobatę. Shadra podążyła za swoim szefem. W drodze na koniec kolejki towarzyszyły im śmiechy i docinki z strony arkaniańskiej młodzieży, głównie grupki ubranych w obścisłe sukienki o jaskrawych kolorach małolat, których chichot wyprowadziłby z równowagi najbardziej zjednoczonego z Mocą jedi.

- Mam wejść z tobą szefie? – zapytała Togrutanka.
Stojący przed nimi młody Arkanianin o białych, błyszczących, przylizanych włosach rzucił pożądliwe spojrzenie Shadrze. Jego wzrok dokładnie badał jej sylwetkę. Togrutanka dostrzegła to i wzdrygnęła się, po czym ponownie zwróciła się do Quinlana.
- Przy grze ci się i tak nie przydam, a mogłabym się gdzieś przejść z R7. Rozejrzeć po mieście… Po drodze widziałam wciąż otwarty butik. Może dostanę coś cieplejszego.
Wzrok Arkanianina powędrował od krągłości Togrutanki ku Quinlanowi.
- Przypadkiem usłyszałem, że chcecie pograć? – rzucił jakby od niechcenia. – Trafiliście w dobre miejsce o właściwym czasie. Szykujemy z przyjaciółmi parę partyjek. – Arkanianin uśmiechnął się drapieżnie, wyraźnie sądząc, że znalazł pozaświatowych frajerów, których ogra i oskubie. – Jestem Suprin. – młodzieniec wyciągnął dłoń w kierunku Quinlana – O jakie stawki gracie?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5206
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Arkania] Huttyjskie sprawunki

Postprzez Quinlan Rasjuall » 18 Lis 2017, o 00:36

Młodzież wszędzie była taka sama. Zadziorna, bezczelna, niedoświadczona i łatwowierna. Quinlan wiedział to doskonale, bo sam kiedyś taki był zanim trafił do akademii która go naprostowała i dała cel w życiu. Dlatego też wiedział jak się zachowywać w stosunku do takowych osobników.
Spojrzał na Shadrę, która najwyraźniej chciała się urwać na chwilę ze swoich powodów. Na dobrą sprawę miała rację i nie przydałaby mu się w grze. Co najwyżej mogła by robić za rozpraszacza uwagi przeciwników.

- Coś cieplejszego z pewnością ci się przyda. Tylko nie zamarudź zbytnio i w razie czego daj znać komunikatorem gdzie jesteś. – odezwał się w odpowiedzi do togrutanki, dając jej wolną rękę w zakupach. Może i pozbywał się tym samym ukrytej w astrodroidzie broni, ale na dobrą sprawę nie był przecież tak do końca bezbronny. Wrócił wzrokiem ku arkanianinowi, który najwyraźniej pragnął również zagrać parę partyjek.
- Jestem Quint. A grywam różnie, kredyty, sprzęt, czasami coś więcej. – odpowiedział dość beztrosko, udając większe zaciekawienie i szczerząc się w uśmiechu z cygarem w zębach. Udawanie kogoś innego często mu dobrze wychodziło, a w stosunku do młodzików miał dodatkowo ułatwione zadanie. Grając beztroskiego amatora gier mógł wykorzystać parę atutów i własne nabyte doświadczenie w partyjkach. – A o jakich stawkach ty myślisz?
"Ci których oczy są ślepe widzą nieraz więcej, niż ci którzy wzrok posiadają"
Dharkosis, Lord Sith, Miraluka
Awatar użytkownika
Quinlan Rasjuall
Gracz
 
Posty: 43
Rejestracja: 26 Sie 2017, o 21:45
Miejscowość: Busko-Zdrój

Re: [Arkania] Huttyjskie sprawunki

Postprzez Mistrz Gry » 20 Lis 2017, o 15:10

- To do zobaczenia szefie.
Togrutanka machnęła na R7 i odwróciła się pośpiesznie na pięcie. Suprin odprowadzał Shadrę zawiedzionym wzrokiem, ale zreflektował się i zwrócił swoją uwagę ponownie na Quinlana.
- Najchętniej to zagrałbym o nią, jeśli wiesz co mam na myśli Quint – na twarzy Arkanianina wykwitł pozbawiony jakiejkolwiek życzliwości uśmiech.
- Na początek pewnie zagramy o jakieś drobne stawki… Pięć może sześć tysięcy kredytów? Wiesz, tak żeby się rozkręcić i rozgrzać. A potem możliwości są otwarte. Towar, pewnie wiesz o czym mówię… - Suprin mrugnął do Quinlana mlecznobiałym okiem. – Zdarzają się rozgrywki o śmigacze, ścigacze, dzieła sztuki, nieruchomości, statki… Myślisz, że stać cię na coś takiego? – zapytał, siląc się na niewinny ton.
Gdy rozmawiali kolejka przesunęła się o kilka osób bliżej wejścia.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5206
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Arkania] Huttyjskie sprawunki

Postprzez Quinlan Rasjuall » 20 Lis 2017, o 15:57

Quinlan widział pragnienie w oczach arkanianina, słyszał je w jego słowach. Suprin z pewnością miał ochotę na togrutankę, oraz oskubanie „frajera” do gołego. Ale on nie miał zamiaru dać się tak ograć, zbyt dobrze znał zasady gry i z wieloma doświadczonymi przeciwnikami już miał do czynienia by wiedzieć na co sobie może pozwolić. Teraz zaciągnął się lekko cygarem i wypuścił kłąb dymu, pozwalając sobie na uśmiech. Skoro arkanianin był tak napalony i chętny to można to było wykorzystać.
- Jeśli byś chciał bym ją postawił w stawce musiałbyś dać naprawdę niezła sumkę. Wygrałem ją na Ord Mantell i jest wyjątkowo zdolnym mechanikiem. A takiego nie oddaje się ze statku za byle co jak sam pewnie rozumiesz. – skomentował propozycję oddania Shadry w stawce uśmiechając się przy tym znacząco. Nie miał w planach jej oddawać, ale słowa w blefie nic nie kosztują. – Pięć, sześć tysięcy kredytów? Ja zawsze zaczynam od dwóch, trzech na rozgrzewkę, by sprawdzić czy mój przeciwnik jest wypłacalny w ogóle i czy opłaca się grać. Nigdy nie oszukuje i prawie nie blefuje, taki już ze mnie uczciwy osobnik. – rzekł i zaśmiał się lekko dalej grając lekkoducha oraz naiwniaka. Ściągnięcie w dół stawki arkanianina byłoby korzystne dla Quinlana, biorąc pod uwagę jego mały zapas gotówki. A potem w czasie gry można już było kombinować.
"Ci których oczy są ślepe widzą nieraz więcej, niż ci którzy wzrok posiadają"
Dharkosis, Lord Sith, Miraluka
Awatar użytkownika
Quinlan Rasjuall
Gracz
 
Posty: 43
Rejestracja: 26 Sie 2017, o 21:45
Miejscowość: Busko-Zdrój

Re: [Arkania] Huttyjskie sprawunki

Postprzez Mistrz Gry » 22 Lis 2017, o 23:29

Arkanianin zmarszczył czoło. Najwyraźniej uwaga o nie blefowaniu i nonszalancja z jaką została wypowiedziana podziałały na niego jak ostrzeżenie. Jednak nie pozbawiły go pewności siebie.
- Dwa, trzy? Trochę mało. A ty aby na pewno jesteś wypłacalny? – Suprin przyglądał się Quinlanowi badawczo. – Ale skoro mówisz, że masz statek, to zawsze możesz go postawić, jeśli ci się nie poszczęści. Jaki model? – oczy Arkanianina zaświeciły się złowrogo. – A ta twoja mechanik… Trochę szkoda, żeby taka ślicznotka marnowała się jako mechanik. Babranie się w smarze i oleju przez całe dnie. Myślę, że znalazłbym dla niej inne zajęcie. – Suprin uśmiechnął się paskudnie – Gdybyśmy mieli o nią zagrać to na ile byś ją wycenił? – zapytał, nieudolnie starając się nadać niewinny ton swoim słowom.

Gdy Quinlan i Suprin dogadywali się co do gry, kolejka przesuwała się powoli do wejścia. Przed nimi stała już tylko para elegancko ubranych Arkanian, którzy za wszelką cenę starali się pokazać, że nie interesuje ich rozmowa tocząca się za nimi. Uwagi, które wymawiali szeptem, na to nie wskazywały.
- Co za palant. Stawiać własną dziewczynę?
- Nie wydaje mi się, żeby to była jego dziewczyna, kochanie.
- Jak to?
- Wiesz, na Rubieżach posiadanie niewolników seksualnych, to dość powszechna sprawa.
- Co za barbarzyństwo… Straciłam ochotę na imprezowanie. Wracajmy do domu.
- Ależ kochanie, już prawie weszliśmy…
- Bez dyskusji.
Dziewczyna wyszła z kolejki i rzuciła parę gniewnych spojrzeń Suprinowi i Quinlanowi. Jej facet speszony i zrezygnowany podążył za nią. Droga była otwarta, Chiss i Arkanianin mieli niedługo wejść do środka. Mieli jeszcze chwilę na dogadanie stawek.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5206
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Arkania] Huttyjskie sprawunki

Postprzez Quinlan Rasjuall » 23 Lis 2017, o 00:13

- Gdybym nie był wypłacalny nie posiadał bym statku. Drugiego takiego nie znajdziesz nigdzie, wierz mi. To połączenie frachtowca i kanonierki wojennej. – odpowiedział jakby za dużo na temat „Silver Queen”, dając się „ponieść”. Skoro tamten tak bardzo pragnął dostać tak sporą pulę to Quinlan równie dobrze mógł sobie pozwolić na odpowiednią cenę za Shadrę. – Dziesięć tysięcy kredytów, lub odpowiednik w towarach czy też częściach do statku. Jak mówiłem, cenny atut którego się łatwo nie pozbywa.
Rozmowy zawsze zdawały się być elementem gry, gdzie obie strony sprawdzały przeciwnika co też może mieć lub jakie ma słabości. Słabością Quinlana był stan gotówki, zaś Suprina – chciwość i żądza. Wystarczyło tylko odpowiednio pokierować rozgrywką przy stole by zyskać. Chiss w ostateczności wolał wyjść na zero niż stracić togrutankę i statek. Byłby wtedy uziemiony i zapewne stracił by zlecenia od przełożonego wraz z degradacją, oraz huttowie wyznaczyli by nagrodę za jego głowę. Niezbyt przyjemna wizja.
- Jak zatem będzie? Zainteresowany rozgrywką czy mam poszukać innych graczy?
"Ci których oczy są ślepe widzą nieraz więcej, niż ci którzy wzrok posiadają"
Dharkosis, Lord Sith, Miraluka
Awatar użytkownika
Quinlan Rasjuall
Gracz
 
Posty: 43
Rejestracja: 26 Sie 2017, o 21:45
Miejscowość: Busko-Zdrój

Re: [Arkania] Huttyjskie sprawunki

Postprzez Mistrz Gry » 25 Lis 2017, o 22:28

- I może jeszcze jachtu i gwiezdnego niszczyciela? – Suprin roześmiał się perliście – Duma kapitana, czaję. Co do wypłacalności i posiadania statku, to różnie z tym bywa. – mrugnął do Quinlana. Po chwili zastanowienia Arkanianin ponownie się odezwał.
- Dziesięć tysięcy? Za taką kobietę? Przyjacielu, myślę, że moim obowiązkiem jest teraz ogranie cię i wyrwanie jej z twoich ramion, skoro wyceniasz ją tak nisko. – białe zęby Arkanianina zabłysnęły w światłach neonów i reflektorów uliczki. – Niech będzie, myślę, że jesteśmy dogadani.

Szef ochrony skinął na Suprina i Quinlana. Yakowie dokładnie przeszukali obydwu, a następnie przeprowadzili przez bramki i skanery. Chiss i Arkanianin przeszli kontrolę i wkroczyli do korytarzy klubu. Suprin szedł pierwszy. Szybko przeszli przez salę główną pełną pijanej i tańczącej do elektronicznych rytmów młodzieży. Muzyka bębniła w uszach Quinlana. Suprin podrygiwał w marszu, puszczając oko do co ładniejszych dziewczyn i zgarniając drink od kelnera. Wyraźnie czuł się pewnie. To było jego terytorium łowne i właśnie prowadził zwierzynę do matni.

W końcu dotarli na drugą stronę sali i weszli w kolejny korytarz. Ściany były pokryte podwieszonymi pod sufit czerwonymi atłasami. Gdzieniegdzie holoprojektory wyświetlały figury tańczących Kalamarianek, Togrutanek i Twi’lekkanek. Z głośników płynęły spokojniejsze rytmy. Suprin poprowadził Quinlana po schodach na piętro utrzymane w podobnej stylistyce. U szczytu schodów czekał na nich kolejny Yak. Tępo przyglądał się Suprinowi, blokując przejście do momentu, gdy ten machnął mu czymś, najwyraźniej jakąś kartą klubową czy inną przepustką, przed oczyma. Po obydwu stronach korytarza było po kilka drzwi, w większości zamkniętych. Quinlan zdołał rzucić okiem na jedno z pomieszczeń, gdzie paru starszych Arkanian i Sullustanin grało przy kilku planszach w dejarika. Suprin poprowadził Chissa do drzwi na końcu korytarza po prawej stronie. Przyłożył kartę do czytnika i oczom Quinlana ukazał się niewielki pokój z stolikiem na środku i kilkoma krzesłami. Na miejscu czekała już Arkanianka, na oko nieco młodsza od Suprina. Krótko przystrzyżona, ubrana w skórzany kaftan i przylegające do ciała spodnie, wyglądała jak przemytniczka z holofilmów. Pewnym wzrokiem taksowała Quinlana.
- Świeża krew do przelania, co Suprin?
- Nie strasz naszego gościa, Zalia. Przecież nie gryziemy.
- Ty może nie, ale ja chętnie. – Arkanianka posłała Chissowi takie spojrzenie, że ten nie wiedział czy to groźba czy zaproszenie.
- Siadaj Quint, czekamy jeszcze na dwóch graczy. Napijesz się czegoś? - zapytał Suprin.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5206
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Arkania] Huttyjskie sprawunki

Postprzez Quinlan Rasjuall » 26 Lis 2017, o 00:51

Komentarz Suprina w sprawie Shadry i statku potwierdzały podejrzenia Quinlana odnośnie zbytniej pewności siebie młodzika. Cóż, mógł sobie zapewne na to pozwolić skoro był u siebie. Dowodem tego były zresztą sytuacje gdy już weszli do środka i paradował niczym jak król wśród poddanych. A on sam zaś pełnił rolę sługi albo poddanego. Atmosfera klubu przenikała goi uderzała w uszy oraz w oczy. Podobnych emocji doznawał podczas rozgrywki na Narr Shadda, gdy zdobył sporą sumkę i togrutankę na dokładkę. Muzyka, alkohol i zimny spokój podczas gry stanowiły przyjemną mieszankę.
Po drodze mijali kilka zamkniętych pokoi, co mogło spokojnie sugerować że w klubie jest sporo miejsc pod prywatne sesje, bez tłumów gapiów co czasami mogło przeszkadzać. A to że oni sami również trafiają do podobnego zamkniętego pokoju również sporo mówiło o Suprinie. Był tutaj stałym bywalcem i zapewne jednym z lepszych w tym klubie graczy. Quinlan sam też nie był byle amatorem, zatem zapowiadał się ciekawy wieczór.
Krupierka zdawała się być wesoła i dość swobodną osobą, która chyba lubiła stawiać na swoim. Jej komentarz o nowej krwi i gryzieniu dawały wiele do myślenia.
- Koreliańskie ale z przyprawami. Przegryźć zawsze można trochę później. – odpowiedział po dłuższej chwili usiadłszy przy stoliku. Trunek zamówił z tych „lekkich” aby nie wypaść z roli łatwego do ogrania. A potem dodał z ciekawości. – Kim są pozostali gracze na których czekamy? - gra w większym gronie zawsze dodawała smaczku oraz więcej okazji do zagrywek zwiększających szansę na wygraną.
"Ci których oczy są ślepe widzą nieraz więcej, niż ci którzy wzrok posiadają"
Dharkosis, Lord Sith, Miraluka
Awatar użytkownika
Quinlan Rasjuall
Gracz
 
Posty: 43
Rejestracja: 26 Sie 2017, o 21:45
Miejscowość: Busko-Zdrój

Re: [Arkania] Huttyjskie sprawunki

Postprzez Mistrz Gry » 27 Lis 2017, o 22:51

- Stali bywalcy. – odpowiedziała Zalia – Nie masz co się kłopotać ich personaliami, co to za różnica które z nas cię ogra. – Arkanianka puściła Quinlanowi oko.

Suprin pokręcił głową. Najwyraźniej uznał zachowanie Zalii za zbyt swobodne przy nowym graczu. Wpisując zamówienie Quinlana na panelu wiszącym obok drzwi, odpowiedział na jego pytanie.
- Oric Zo to Nautolanin. Reprezentant handlowy jednej z największych hurtowni farmaceutycznych na Coruscant. Dzień w dzień siedzi w tych wszystkich sterylnych gabinetach wieżowców w Adascopolis i Novantii, słuchając kolejnych prezentacji o lekach i urządzeniach medycznych, to potem ma ochotę się rozerwać przy stoliku. Nie narzeka na brak funduszy, ale nie jest jakoś bardzo rozrzutny. Rękę do kart ma niezłą, a z tej nautolańskiej gęby ciężko coś odczytać, więc wiesz…
- Druga osoba to Shenna Athacorr. Lepiej jej nie ograć za mocno. To szwagierka właściciela. – Suprin się uśmiechnął – Robi w nieruchomościach i podobnie jak Oric traktuje te nasze rozgrywki jako odskocznię od codzienności. Różnie jej idzie, są takie dni, kiedy ogrywa nas do skarpetek, ale przeważnie gra mocno przeciętnie. No ale jej mąż pracuje w Arkaniańskich Siłach Bezpieczeństwa, więc przynajmniej mamy gwarancję, że nikt się nie zainteresuje naszym małym klubem gier.

Gdy Suprin skończył przed drzwiami pojawił się droid kelner, o wyraźnie kobiecej budowie, wraz z ich zamówieniami. Arkanianin podał Chissowi jego ale.
- Masz jeszcze jakieś pytania Quint? A może chcesz sprawdzić karty? Dziś akurat nie znakowałem, ale może Zalia coś zachachmęciła. – zażartował.
- Że niby bez tego bym was nie ogrywała? Skarbie, na takich leszczy jak wy szkoda oszustw. – Zalia rozsiadła się nonszalancko na krześle, zakładając nogę na nogę.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5206
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Arkania] Huttyjskie sprawunki

Postprzez Quinlan Rasjuall » 27 Lis 2017, o 23:53

Słuchając kim mają być inni gracze widział coraz jaśniejszy obraz tutejszej „paczki”. Po prostu zgraja bogaczy pragnących się rozerwać i zrelaksować przy dość nielegalnych grach z mniejszą lub większą pulą pieniędzy. Niewiele to było informacji, ale zawsze się przydawały by nie grać w ciemno lub nie przesadzić. Zwłaszcza gdy ktoś ma wtyki w Siłach Bezpieczeństwa. I wszyscy bardzo pragnęli go ograć z Arkanianką włącznie. Czemu zawsze się niektórym wydawało że są niepokonani? Każdego można było ograć i Quinlan sam o tym doskonale wiedział, mając na swoim koncie nie tylko parę sporych wygranych jak i też kilka przegranych gdy karty okazały się niezbyt szczęśliwe. Tym razem jednak myślał pokazać tutejszym, że nie należy lekceważyć przybyszów.
Odłożywszy cygaro na popielniczkę sięgnął po butelkę z ale i wypił łyk smakując aromat przypraw. Na słowa o sprawdzaniu kart przeciw ewentualnym oszustwom tylko uśmiechnął się.
- Wydaje się, że oszukiwanie przeciw żonie gościa z Sił Bezpieczeństwa może być ryzykownym podejściem. Kto wie czy wkurzona nie ściągnęła by wam na kark paru kontroli. A na tym chyba najbardziej wam zależy, by mieć święty spokój. – pociągnął kolejny łyk ale. Przyglądał się przez chwilę Zalii rozważając parę opcji. Miał parę pomysłów, ale te zostawiał na rozgrywkę. – Tylko jedno mi jeszcze przychodzi do głowy. Która odmiana sabaka jest tutaj najczęściej grana? – odpowiedź na to pytanie dawała mu wiedzę co do taktyki nad jaką musiał się zastanowić. Wszędzie grano różne odmiany sabaka, do których należało odpowiednio podejść. A strategie bywały różnorakie, byle tylko przechytrzyć przeciwnika.
"Ci których oczy są ślepe widzą nieraz więcej, niż ci którzy wzrok posiadają"
Dharkosis, Lord Sith, Miraluka
Awatar użytkownika
Quinlan Rasjuall
Gracz
 
Posty: 43
Rejestracja: 26 Sie 2017, o 21:45
Miejscowość: Busko-Zdrój

Re: [Arkania] Huttyjskie sprawunki

Postprzez Mistrz Gry » 29 Lis 2017, o 23:18

- Kto cokolwiek mówił o oszukiwaniu Shenny? – Zalia pokręciła głową – Za dobrze się znamy na coś takiego. Suprin pewnie sądził, że jako obcy będziesz chciał zachować ostrożność. Twoja sprawa, jeśli ci wszystko jedno. – wzruszyła ramionami.
- Co do wariantów, to bywa różnie. Zwykle gramy standard, czasem koreliański gambit bądź cesarzową Teta, zdarza się nam eksperymentować z własnymi wariantami. Próbowałem ich namówić na kasyno Miasta Chmur albo na wariant ryloteański, ale wybrzydzają. – Suprin spojrzał na czas wyświetlany na chronometrze.
- Bo te warianty nasz nużą bardziej od standardowego. – Arkanianka demonstracyjnie oglądała swoje pomalowane na purpurowy kolor paznokcie.

U wejścia do pokoju pojawiła się Arkanianka i Nautolanin. Zachowywali zdrowy dystans, ale Quinlan nie wyłapał w ich mowie ciała wrogości, raczej szacunek dla rywali. Nautolanin był ubrany w marynarkę typową dla korporacyjnych urzędników. Arkanianka nosiła długą suknię z wysokim kołnierzem podchodzącym pod brodę. Jej srebrzystobiałe włosy były spięte w kok.

- Czołem załogo! – wykrzyknął Suprin na ich widok – Dzisiaj mam dla was coś specjalnego! Nowy gracz. – Arkanianin wskazał na Quinlana i odwrócił się do niego – Quint, to jest Shenna, a to Oric o których ci przed chwilą opowiadałem.
- Nie wierz w ani jedno słowo tego oszusta, pewnie naopowiadał ci o tym jak to trzymam karty w rękawie. – Nautolanin mrugnął do Chissa i wyciągnął do niego rękę – Oric Zo, miło mi poznać.
Arkanianka była mniej wylewna i tylko skinęła głową na Quinlana, siadając obok Zalii. Po tym jak zamówiła drinka, zwróciła się do Suprina.

- Jakie dziś stawki?
- Dwa tysiące kredytów na początek.
- Tak mało? – usta Shenny ułożyły się w grymas niezadowolenia.
- To tak na start, żeby nasz gość mógł się rozeznać, czy go oskubiemy do szczętu, czy jednak zostawimy mu ubrania, które ma na sobie.
- Niech będzie. – Arkanianka westchnęła i sięgnęła po lampkę błękitnego wina przyniesionego jej w międzyczasie przez droida kelnera.
- Co cię sprowadza na Arkanię, Quint? Raczej nie jesteś stąd. No to co? Interesy? Rozrywka? – Oric uśmiechał się życzliwie, najwyraźniej równie spragniony poznania kogoś nowego spoza Arkanii, co samej gry.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5206
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Arkania] Huttyjskie sprawunki

Postprzez Quinlan Rasjuall » 30 Lis 2017, o 00:39

Quinlan wiedział już do jakich zasad głównie się będzie stosować podczas dzisiejszej rozgrywki, o ile oczywiście pozostała dwójka nie zaproponuje czegoś innego. A potem pojawili się brakujący gracze zatem byli w komplecie i mogli zaczynać. Chiss wstał oczywiście w ramach powitania i uścisnął podaną dłoń Nautolanina, odpowiadając również skłonieniem głowy w kierunku Arkanianki. Nie umknęło oczywiście agentowi to, co powinno się rzucić w oczy każdemu kto nie udawał lekkoducha. Możliwość, że cała trójka skoro się znała mogła by grać przeciw niemu by go ograć ze szczętem. W takim wypadku należało obrócić tą strategię przeciw nim, doprowadzając do małych tarć i nieporozumień.

- Quint. Quint Scaven. Mnie również miło poznać tutejszą śmietankę graczy. – odpowiedział z uśmiechem na twarzy gdy skończyła się chwila na zapoznanie po czym znów siadł na swoim miejscu. Mimo uszu puścił słowa o niskiej stawce nie komentując tego, ale odpowiedział na kolejne zadane pytanie. – Istotnie, przyleciałem dziś na pokładzie swojego statku. A sprowadziły mnie obie rzeczy. Rozrywka przy sabaku, oraz interesy przy kontraktach. Trudno dziś o dobre wyjście w negocjacjach na nowe rynki zbytu. Konkurencja nigdy nie śpi i zawsze chce wyciągnąć lepszą cenę.- tutaj rzucił okiem na Zalię i wychylił łyk ale. – Skoro jesteśmy już w komplecie to zaczynamy?
"Ci których oczy są ślepe widzą nieraz więcej, niż ci którzy wzrok posiadają"
Dharkosis, Lord Sith, Miraluka
Awatar użytkownika
Quinlan Rasjuall
Gracz
 
Posty: 43
Rejestracja: 26 Sie 2017, o 21:45
Miejscowość: Busko-Zdrój

Re: [Arkania] Huttyjskie sprawunki

Postprzez Mistrz Gry » 1 Gru 2017, o 21:51

- Jasne. – Suprin kiwnął głową i wcisnął guzik znajdujący się z boku stolika. Po chwili do pokoju wleciał droid RH7-G CardShark. Budowa droida zasadniczo nie różniła się od pierwszego modelu firmy LeisureMech Enterprises RH7, czy nieco mniejszego i popularnego szczególnie na Rubieżach RH7-D. Spodek z zainstalowanymi po dolnej stronie zewnętrznego pierścienia kamerami oraz zestawem robokończyn do tasowania i rozdawania kart, czujników, szczypiec i paralizatorów rażących niskimi ładunkami elektrycznymi, wystających z wewnętrznego pierścienia, zastygł nad stolikiem do gry. Szczypce RH7-G służące do wyrzucania kanciarzy za frak były dodatkowo wzmocnione w porównaniu do modelu RH7-F, który często nie radził sobie z cięższymi graczami.

- Na rozgrzewkę rozegramy partyjkę tylko z podstawową pulą, co? – zapytał Suprin.
- Niech ci będzie, noc jeszcze młoda. – wzruszyła ramionami Zalia.
- RH7, rozdawaj.
- Komenda przyjęta, rozpoczynam proces rozdysponowania kart. – robodłoń droida sięgnęła po leżącą na stole talię kart i przepuściła ją przez wewnętrzny tasownik.
- A czym dokładnie handlujesz Quint? – Oric najwyraźniej nie dawał za wygraną.

Droid skończył tasowanie kart i przypisywanie im wartości i rozpoczął rozdanie.
W ręku Chissa znalazły się dwie karty, siódemka flaszki i dowódca klepek. Z wartością kart w wysokości dziewiętnastu punktów, Quinlanowi brakowało zaledwie czterech do wyłożenia Sabaka. Pozostali gracze wpatrywali się w swoje karty. Oficer wywiadu mógł odczytać ich reakcje. Zalia uśmiechnęła się nonszalancko. W jej przypadku mogło to oznaczać wszystko. Suprin podobnie jak Quinlan rozglądał się pewnie po obliczach współgraczy. Shenna przyglądała się kartom w skupieniu, jej twarz nie zdradzała żadnych emocji. Oczy Orica rozszerzyły się, co w przypadku Nautolanina wyglądało dość groteskowo. Quinlan nie mógł rozgryźć czy to ze zdumienia, a może szczęścia? Fizjonomia obcego kryła w sobie sekret, którego nie mógł w tej chwili odczytać.

Droid rozdał karty zaczynając od siedzącego po jego lewicy Suprina i to jemu przypadło w udziale obstawianie jako pierwszemu.
- Dwa tysiące kredytów. – Arkanianin pewnym ruchem dłoni wrzucił płytki kredytów do stojącego na stole błękitnego pojemnika, jednego z dwóch. Obok stał czerwony, który musiał służyć do puli specjalnej.
- Wchodzę. – odpowiedział z lekkim wahaniem Oric, siedzący po przeciwnej stronie stołu od Suprina i następny w kolejności od lewej.
- Ja też. – powiedziała Zalia, powtarzając gest Suprina i Orica i kokieteryjnie wydymając usta.
Przyszła kolej na obstawienie przez Quinlana.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5206
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Arkania] Huttyjskie sprawunki

Postprzez Quinlan Rasjuall » 1 Gru 2017, o 23:03

Quinlan spojrzał na Orica, który nie ustępował w swej ciekawości. W sumie mógł zdradzić parę szczegółów bez wdawania się w zbyt wiele faktów. Któż mógł wiedzieć co może przyjść z takiej rozmowy. Sięgnął po cygaro i odpalił je na nowo, by zaciągnąć się lekko i wypuścić mały kłąb dymu.

- Tym czym jestem w stanie i na ile mi pozwala ładowność „Silver Queen” panie Oric. Ostatnio medykamentami dla niezależnych kontrahentów. – odpowiedział po części zgodnie z prawdą. Rozmówca nie musiał wiedzieć dokładnie o jakie medykamenty chodzi i dla jakiego odbiorcy będą skierowane. Każdy leczył się na inny sposób innymi środkami, a czy to były prochy, alkohol, tytoń czy prawdziwe leki to już była sprawa każdego indywidualnie.
Spojrzał na swoje karty i szczęka drgnęła mu w ledwo zauważalnym grymasie niezadowolenia by szybko powrócić do neutralnej. Każdy miał tik, który zdradzał go przy tym co się dostawało do ręki. Zadowolenie, rozczarowanie czy też kamienna twarz. Nad odruchami trudno było zapanować, a Quinlan wiele się nauczył na szkoleniach wywiadowczych. Musiał poznać odpowiednie techniki by móc lepiej odgrywać swoją drugą rolę, a że wykorzystywał nauki przy grach hazardowych… cóż czego oczy nie widzą. Dwa, trzy rozdania i powinien odkryć coś ze słabości i odruchów wszystkich graczy.

- Wchodzę i ja. – rzekł po chwili dorzucając chipy. Między palcami lewej dłoni obracał jeden z chipów jakby nerwowo i niecierpliwie. Choć w rzeczywistości to była gra jej pełna. W odpowiedniej chwili sprawdzić, podnieść stawkę, rzucić coś większego do puli niespodziewanie. – W tej chwili ładownie puste, czekam na kolejnego kontrahenta na przewóz gdy tylko dokończę naprawy statku. – dodał po chwili kierując słowa do Orica.
"Ci których oczy są ślepe widzą nieraz więcej, niż ci którzy wzrok posiadają"
Dharkosis, Lord Sith, Miraluka
Awatar użytkownika
Quinlan Rasjuall
Gracz
 
Posty: 43
Rejestracja: 26 Sie 2017, o 21:45
Miejscowość: Busko-Zdrój

Re: [Arkania] Huttyjskie sprawunki

Postprzez Mistrz Gry » 3 Gru 2017, o 23:28

- Niezależnych od kogo? – Oric wbił swoje wielkie czarne oczy w Quinlana – Od dostawców? Od legislacji? Mój drogi, sądzenie, że ktokolwiek w biznesie jest „niezależny”, to wyjątkowa naiwność. – Nautolanin pokręcił głową – Nie, nie ma niezależnych kontrahentów. To kto to był? Arkanian Microtechnologies? Adascorp? Jeth Drugs? Khasco Co?

Shenna niedbale dorzuciła kredyty do puli, jednocześnie zadzierając w górę swój idealny mały nosek. RH7-G wydał dźwięk gongu, po czym wyrecytował tubalnym głosem komunikat.
- Faza obstawiania zakończona. Rozpoczynamy fazę sprawdzania. Czy któryś z graczy chce sprawdzić?
- Głupie pytanie RH7, przecież to dopiero początek rozgrywki. – Suprin machnął ręką – Przechodź do podmiany. – Arkanianin najwyraźniej nie chciał dać szansy na odkrycie przez kogokolwiek kart w tej chwili.
- Przyjąłem.
Karty zamigotały w dłoniach graczy. To był moment, gdy losy rozgrywki mogły się diametralnie zmienić. Symbole siódemki flaszki powoli rozmyły się w ręku Quinlana, a w ich miejsce pojawiła dziewiątka monety. Od sabaka dzieliły go dwa punkty. Na twarzach współgraczy pojawiła się cała gama drobnych, ale zauważalnych przez Chissa reakcji. Na czole Shenny pojawiła się zmarszczka. Nozdrza Orica rozszerzyły się, by wciągnąć więcej powietrza, zdradzając podekscytowanie. Na twarzy Zalii pojawił się zawadiacki uśmiech, ale Quinlan nie był pewien, czy Arkanianka nie stara się nim zamaskować pogorszenia się jej pozycji w grze. Chiss z trudem zauważył, że Suprin zamrugał nerwowo.

- Faza podmiany zakończona. Rozpoczynam fazę wymiany.
- Wymieniam. – bez wahania powiedział Suprin rzucając jedną z kart na stół. Droid umieścił nową kartę przed Arkanianinem. Ten wziął ją do ręki. Po jego oczach Quinlan stwierdził, że liczył na lepszy wynik. Oric tylko się uśmiechnął i pokręcił głową na znak, że nie chce wymieniać kart. Zalia kokieteryjnie przechyliła głowę najpierw w lewo, potem w prawo po czym skinęła dłonią na znak, że idzie w ślady Nautolanina. Przyszła kolej na decyzję Quinlana.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5206
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Arkania] Huttyjskie sprawunki

Postprzez Quinlan Rasjuall » 4 Gru 2017, o 00:12

- Prawda. O prawdziwą niezależność trudno, chyba że jest się piratem. A drobne zależności można jeszcze przeżyć. I myślę, że mogę zaspokoić pana ciekawość w tej sprawie. Khasco Co. – odpowiedział dając niejako za wygraną w odpowiedzi na zadawane pytanie.

Gra tymczasem toczyła się dalej swoim rytmem, jak zwykle na początku spokojnym. Po wymianie kart wynik polepszył się znacząco dla niego, co tym razem przyjął bez żadnego grymasu. Reszta różnie interpretowała swoje karty co musiał zapamiętać przy okazji sprawdzania. Mając dwupunktową różnice wolał nie ryzykować by nie przesadzić. Była mała szansa na sabaka, ale za to większa że przekroczy wymaganą pulę. Pokręcił zatem głową na znak że nie wymienia.
- Niech zostaną. – skwitował sięgając po ale i wychylając łyk napoju. A potem zwrócił się Zalii z lekkim uśmiechem na twarzy- Bramki na wejściu świadczą o wysokim bezpieczeństwie. Przed tym było za dużo strzelanin?
"Ci których oczy są ślepe widzą nieraz więcej, niż ci którzy wzrok posiadają"
Dharkosis, Lord Sith, Miraluka
Awatar użytkownika
Quinlan Rasjuall
Gracz
 
Posty: 43
Rejestracja: 26 Sie 2017, o 21:45
Miejscowość: Busko-Zdrój

Re: [Arkania] Huttyjskie sprawunki

Postprzez Mistrz Gry » 5 Gru 2017, o 23:19

- Khasco? I co, Serifa dalej robi w klonowaniu? Jakoś ten jej model biznesowy mnie do końca nie przekonywał. To oczywiście Arkania i tutaj co druga korporacja ma jakiś dział od klonowania, ale taka specjalizacja chyba się nie opłaca. Z drugiej strony nie widać, żeby Khasco mieli jakieś problemy finansowe. – Nautolanin wzruszył ramionami.

- Strzelanin? To nie Rubieże, skarbie. – Zalia wyglądała na rozbawioną – Właściciel ma lekką paranoję, ot co.
- No ale była ta sprawa, z jak mu tam było, Debem? – wtrącił się Oric.
- Taa, pięć lat temu. Ale co z tego? To był jeden taki przypadek i raczej się nie powtórzy. Jak często imperialni decydują się na likwidację kogoś na Arkanii? – dodał Suprin.
- A wiadomo czemu właściwie go tu zastrzelili i czy to na pewno byli tajniacy?
- Były jakieś plotki, że to był mocowładny, weteran Republiki, a jeszcze inni twierdzili, że to porachunki półświatka. Ale kto by doszedł. – Zalia wzruszyła ramionami.
Shenna przyglądała się w skupieniu kartom, korzystając z tego, że pozostali gracze zajęli się rozmową. Jednak droid RH7 o niej nie zapomniał.
- Czy gracz numer pięć podjęła decyzję odnośnie wymiany karty? – formułka wypłynęła z syntezatora mowy.
- Tak. – skinęła głową Arkanianka – Dziękuję. Jestem zadowolona z kart.
- Faza wymiany zakończona. Rozpoczynamy kolejną fazę obstawiania. Czy gracz numer 1 chce podnieść stawkę?
- Pewnie. – stwierdził Suprin, starając się ukryć wahanie. – 500 kredytów.
Kredyty powędrowały do puli.
- Wchodzę. – stwierdziła Zalia.
- Ja też. – dodał Oric
- Quint? – zapytał Suprin.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5206
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Arkania] Huttyjskie sprawunki

Postprzez Quinlan Rasjuall » 6 Gru 2017, o 00:31

- Nie wchodziłem w szczegóły interesu. Ale też nie miałem raczej okazji porozmawiać z Serifą, a jedynie z nie jakim Arco. Jedyne dobre co udało mi się z tego wyciągnąć to parę butelek arkaniańskiego mleka do kolekcji w barku. – odparł po chwili wypiwszy kolejny łyk ale. Opowiastka o tutejszych rozróbach była dobra na zabicie czasu i rozluźnienie atmosfery. Zwłaszcza gdy noc mogła się zapowiadać długa. – Mocowładni? A wydawać by się mogło że już dawno wyginęli niczym relikty zamierzchłych czasów.

Wahanie arkanianki mogło wskazywać na niezbyt dobre karty, ale skoro grała dalej mogła próbować blefu. Cóż, Quinlan miał jeszcze parę kredytów na stanie więc mógł kontynuować pierwszą rozgrywkę.
- Również wchodzę. – dołożył 500 kredytowy chip do puli. Pozostał mu tysiąc w gotówce, a potem będzie musiał kombinować z tym co mógł ewentualnie dorzucić. Togrutankę, droida, wibrosztylet z Rishi… O statku nawet nie myślał. Ale miał dobre karty i o to chodziło, by zgarnąć tą pulę na początek aby potem móc już swobodniej rozgrywać karty. W końcu w tej chwili w puli było do wygrania dziesięć tysięcy już. Należało tylko w odpowiedniej chwili sprawdzić.
"Ci których oczy są ślepe widzą nieraz więcej, niż ci którzy wzrok posiadają"
Dharkosis, Lord Sith, Miraluka
Awatar użytkownika
Quinlan Rasjuall
Gracz
 
Posty: 43
Rejestracja: 26 Sie 2017, o 21:45
Miejscowość: Busko-Zdrój

PoprzedniaNastępna

Wróć do Światy Jądra