Content

Lucrehulk "Duch"

Sala Treningowa Jedi

Sala Treningowa Jedi

Postprzez BE3R » 1 Sty 2017, o 10:41

Trójka mocowaładnych zaanektowała niewielkie pomieszczenie będące wcześniej apartamentem. Luksusy zostały usunięte, zaś sprzątnięte pomieszczenie powoli przeradzało się w Sanktuarium. Miejsce spokoju i medytacji, w którym kandydaci do zgłębiania tajników mocy mogli się szkolić, rozmawiać oraz kształcić nie tylko we władaniu mocą, ale i filozofii korzystania z niej czy też walce na miecze świetlne.
Awatar użytkownika
BE3R
Administrator
 
Posty: 1682
Rejestracja: 27 Paź 2011, o 21:47
Miejscowość: Chorzów

Re: Sala Treningowa Jedi

Postprzez Mistrz Gry » 8 Kwi 2017, o 10:13

Jon Antilles przenosi się z Pierwszej Rady Jedi.


W korytarzach Lucrehulka rozbrzmiewał dudniący odgłos kroków. Gdyby w jednym z przylegających korytarzy i pomieszczeń znajdował się Sullustanin, jego wyczulony słuch pozwoliłby mu odróżnić dwa odmienne dźwięki składające się na ten odgłos. Pierwszy stukot kroków był miarodajny i rytmiczny, pewny i zdecydowany, echo powielające ten dźwięk rozchodziło się po korytarzu w równych odstępach czasowych, z dokładnością do sekundy. Drugi był niepewny, raz cichszy, raz głośniejszy, okresy pomiędzy krokami były wyraźnie nierówne. Pierwszy należał do mistrza, drugi do ucznia.

Tym teraz byli, parą tak starą jak sama wiedza. Kolejnym wcieleniem ról powielanych od kiedy u zarania galaktyki, gdy gwiazdy były jeszcze młode, pierwsza istota rozumna postanowiła przekazać nabytą umiejętność swojemu pobratymcy. To był początek tej relacji, doniosły moment i zarówno Jon Antilles, jak i Zym zdawali sobie z tego sprawę, każdy na swój sposób.

Kel Dor był niespokojny, właśnie pozostawił za sobą dotychczasowe życie, przybraną rodzinę i przyjaciół. Zrobił to pod wpływem grupki nieznajomych rozprawiających o sprawach, których nie rozumiał. A teraz miał podążać ścieżką wytyczaną mu przez Antillesa, człowieka, który ściągnął na Probosa i resztę eskadry imperialną obławę i który był zagadką nawet dla Jainy Solo. Dokąd zaprowadzi go ta nowa droga? Spojrzał ukradkiem na Jona, licząc na to, że jedi rozwieje jego wątpliwość. Ten jednak milczał od momentu, gdy opuścili radę, pogrążony we własnych myślach. Zym odchrząknął. Dźwięk był przytłumiony przez maskę helową, ale nie na tyle, by Antilles go nie usłyszał. Kel Dor czekał na reakcję. Jon wciąż patrzył przed siebie, nie zwalniając kroku. Zym zrezygnował z prób zwrócenia uwagi człowieka i podążał za nim.

W końcu Antilles się zatrzymał. Drzwi automatyczne usunęły się z ich pola widzenia, znikając w sąsiedniej ścianie. Oczom człowieka i Kel Dora ukazał się przestronny pokój pozbawiony mebli, poza prostą ławką stojącą pod jedną ze ścian. Na podłodze na środku pomieszczenia rozłożono maty. Fałdy znajdujące się nad oczami Zyma uniosły się pytająco. Jon przestąpił próg pomieszczenia i gestem dłoni zaprosił młodzieńca do środka. Kel Dor momentalnie poczuł spokój. To było miejsce skupienia i nauki. Pytanie bezwiednie opuściło jamę gębową Zyma.
- Co teraz, mistrzu?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6197
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: Sala Treningowa Jedi

Postprzez Tzim A'Utapau » 15 Kwi 2017, o 23:31

- Teraz... teraz, Zymie, nauczysz mnie, jak być Jedi - odpowiedział wesoło.
Jon omal się nie skrzywił, kiedy Kel Dor zwrócił się doń tytułem mistrza. Wiedział, że wynika to z grzeczności, z szacunku do tradycji, a może nawet z czystej retoryki formalizującej ich nową, dziwną relację; w każdym razie miał wrażenie, że uczestniczy w świętokradztwie, słowa stały się szumne i kradły z przeszłości to, co nie należało się ani Jonowi, ani pozostałym Jedi, ani nawet Jainie Solo.
Rada, którą ustanowili, była odbiciem podłych czasów, w których żyli.

***


Jon wskazał Zymowi miejsce na podłodze. Nie podobała mu się ta sala. Nie podobało mu się, do czego w niej wcześniej dochodziło, czemu służyła i kto w niej przebywał. Ale innej nie mieli.
Jon pogrążył pomieszczenie w mroku, a następnie wywołał przestrzenną mapę galaktyki. Sam również zasiadł, plecami do Zyma, oparł się o ucznia i tak chwilę pozostali w milczeniu, niczym dwaj biwakujący na skraju galaktyki kosmiczni włóczędzy wypatrujący gwiazd na niebie nocą.
- Strażnicy Oddechu - zaczął Jon zza pleców Zyma - wielcy mędrcy i jedni z wielu, którzy rozumieją Moc, wierzą, że mądrość, siłę i wiedzę przekazać można za pomocą opowieści, czyli... z oddechem. Gdy starszy chce nauczyć czegoś młodszego, siadają razem i zadają sobie pytania... Raz jeden, raz drugi. Pytania te są krótkie i pozornie proste, ignoranci nawet nazywają je retorycznymi... lecz gdy się nad nimi zastanowić głęboko, okazuje się, że proste pytania wymagają skomplikowanych odpowiedzi. Strażnicy Oddechu nie wierzą, że można poprawnie odpowiedzieć na krótkie i zarazem ważne pytanie, bo wszystkie odpowiedzi zawierają uproszczenia, niedopowiedzenia, punkty widzenia.
Jon nabrał głośno tchu, jak gdyby mógł w ten sposób zebrać siły i potwierdzić to, co wyznał. Zym poczuł, jak jego mentor się odpręża.
- Z pewnością masz wiele pytań, Zymie z Rubieży, ale ja nie umiem udzielić na nie prostych odpowiedzi tak, aby nie skłamać. Nie wiem, czy ktokolwiek by umiał. Dlatego dziś odpowiem na każde twoje pytanie historią, która może zawierać prawdę lub kłamstwo, naukę lub zły nawyk, wiedzę lub żart. Ty zaś odpowiesz na każde z moich pytań w ten sam sposób. Proszę, zadaj swoje pytanie.
Image

Postacie archiwalne:
Image
Image
Tau z Lakonów - stoczniowiec, infant Fondoru
Sate Nova (ERG 1212) - imperialny gwardzista
Asa-Lung - zmiennokształtny
Korjak z Malastare - Feeorin, windykator Czarnego Słońca
Awatar użytkownika
Tzim A'Utapau
Gracz
 
Posty: 1585
Rejestracja: 4 Lis 2010, o 20:34

Re: Sala Treningowa Jedi

Postprzez Mistrz Gry » 23 Kwi 2017, o 22:28

Cisza, która zapadła po słowach Antillesa trwała nieznośnie. Zym zmrużył oczy pod maską. Wbił wzrok w ścianę. Pytanie… Ale które? Czym jest Moc? Na czym polega różnica między jasną i ciemną stroną? Czy te dwie strony to wszystko? Instynktownie czuł, że było to znacznie bardziej skomplikowane. Nie potrafił określić punktów odniesienia, więc jak mógł zadać pytanie? Czy Moc jest spektrum z dwoma przeciwnymi sobie biegunami? A może jest o wiele więcej wektorów i dróg, którymi można podążać? Nie rozumiał swoich umiejętności i ich natury, pomimo tego, że Moc pozwalała mu widzieć więcej niż innym. Może właśnie dlatego, że spoglądał na galaktykę poprzez Moc, nie potrafił poznać i zrozumieć jej samej? Jego rodzice opowiedzieli mu o jasnej i ciemnej stronie, ale w takich kategoriach, które mógł zrozumieć jako kilkuletnie dziecko. Zdawał sobie obecnie sprawę, że pogłębioną wiedzę zamierzali mu przekazać znacznie później. Nigdy nie było im dane…

A teraz Kel Dor musiał się zdać na obcych. Musiał zaufać ich poglądom. Czy Jedi postrzegali Moc tak samo jak Baran Do? Nie… Jeśli te grupy zachowały odrębność to znaczy, że miały ku temu powody. Musiały istnieć różnice w doktrynie, które spowodowały, że Kel Dorowie podążali inną ścieżką niż Jedi. Zym nie wiedział jednak jakie. Czy podobnie było z tymi Strażnikami Oddechu, o których wspomniał Jon? W końcu oni również musieli mieć powód, dla którego nigdy nie przyłączyli się do Zakonu Jedi. Jak wiele było jeszcze w galaktyce grup i filozofii starających się poznać Moc? Skoro wszystkie mogły współistnieć obok siebie, każda działając wedle własnych tradycji i poglądów, to czy nie dowodziło to niemożliwości zrozumienia Mocy w sposób nie pozostawiający wątpliwości co do jej natury? Moc wymykała się opisowi, który pogodziłby wszystkie grupy jej użytkowników. Każda postrzegała ją inaczej.

Zym zatrzymał gonitwę swoich chaotycznych myśli. Już wiedział o co zapytać. Znalazł punkt odniesienia, który posłuży mu za drogowskaz. Żeby patrzeć i dostrzec, musiał wpierw pogodzić się z tym, że miejsce, perspektywa, z której obserwuje, jest równie ważna co sam obiekt obserwacji. Odetchnął głęboko i zadał swoje pytanie, cichym, przytłumionym przez maskę helową głosem.
- Kim jest Jedi?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6197
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: Sala Treningowa Jedi

Postprzez Tzim A'Utapau » 2 Lip 2017, o 19:14

- Na Alderaanie żył mężczyzna, na którym zawsze można było polegać. Był człowiekiem surowym, silnym i stanowczym, lecz o dobrym sercu. Wywodził się z rodu wielkich wojowników, a kiedy wzywał go obowiązek, gotów był rzucić wszystko i oddać ostatnią kroplę krwi za ojczyznę. Bo tak nakazywał mu honor. Nikt nie był w stanie sprostać mu w walce, nikt nie poddawał w wątpliwość jego odwagi. Walczył więc, walczył całe lata, dekady, aż wreszcie poległ. Wyprawiono mu huczny pogrzeb, a syn jego przejął po nim schedę: miecz, tarczę i płaszcz. I syn jego został jeszcze większym wojownikiem. I zabijał jeszcze więcej.
- Na Korelii żył mężczyzna, który nigdy nie uczynił niczego złego. Nie zwykł pomagać innym, nie zwykł szkodzić. Ot, zajmował się swoimi sprawami, kochał podróżować i jeszcze bardziej kochał powroty do domu, by z przyjaciółmi zasiadać do stołu w kantynie i snuć opowieści o tym, co widział, czego się dowiedział, jakież to niebezpieczeństwa napotkał i jakie cuda skrywa kosmos. Pewnego dnia jednak los zmusił go, aby walczył za większą sprawę. Jaką? To pozostało tajemnicą. Korelianin nie chciał walczyć i uciekał przed przeznaczeniem. Uciekał tak długo, aż wreszcie okrążył całą galaktykę i - wróciwszy do domu - nie zastał tam nikogo. I dopiero wówczas, wiedząc, że już przegrał, zgodził się walczyć. I faktycznie przegrał.
- Na Chandrili żył mężczyzna, który całe dnie spędzał na przeglądaniu holoarchiwów. Był tak wielkim mędrcem, że podobno umiał przewidzieć wszystko, co się zdarzy. A nigdy się nie mylił, lecz nigdy też z nikim się wiedzą nie dzielił. Poznał więc dzień własnej śmierci, wyliczył go skomplikowanym wzorem, czy też doszedł do niego logicznym wywodem? Kiedy już dzień ten nadszedł, mędrzec pożegnał się z bliskimi, doczytał ostatnią stronę ulubionej książki... i umarł.

***


Jon Antilles zakończył opowieść, wciągnął głośno powietrze i zamknął oczy.
- Jedna z tych osób była Jedi - szepnął.
Image

Postacie archiwalne:
Image
Image
Tau z Lakonów - stoczniowiec, infant Fondoru
Sate Nova (ERG 1212) - imperialny gwardzista
Asa-Lung - zmiennokształtny
Korjak z Malastare - Feeorin, windykator Czarnego Słońca
Awatar użytkownika
Tzim A'Utapau
Gracz
 
Posty: 1585
Rejestracja: 4 Lis 2010, o 20:34

Re: Sala Treningowa Jedi

Postprzez Mistrz Gry » 8 Lip 2017, o 20:17

Która? Pomyślał Zym. Wobec zagadki Antillesa, młody Kel Dor czuł się głupio. Nie wiedział nawet, czy Jon oczekuje od niego odpowiedzi. Gdyby miał jej udzielić Zym uznałby, że żaden z nich nie był jedi, a przynajmniej nie takim jakim chciałby być Kel Dor. Walka dla samej walki. Życie tylko i wyłącznie dla siebie. Wiedza, która nie przysłużyła się nikomu. Każda z tych ścieżek prowadziła donikąd. Żadna z nich nie była powodowana Mocą. Przez ciało Kel Dora przeszedł dreszcz. Niepewność wywołała cielesną reakcję. Przyśpieszył oddech i zaczął czuć nadchodzącą panikę.

Zym wbił wzrok w ścianę by ponownie się skupić. Odetchnął głęboko. A może każdy z nich był jedi? Może takie jest przeznaczenie jedi? Popełniać błędy, być głuchym na resztę galaktyki i w ostatecznym rozrachunku odchodzić bez śladu? Czy to chciał mu powiedzieć Antilles? Czy chodziło o pogodzenie się z beznadziejnością zadania, po to by móc się poprzez nią wyzwolić ku niespętanemu działaniu? Kel Dor pokręcił głową. Tak wiele pytań. Strumień świadomości nie prowadził do żadnych odpowiedzi, dawał jedynie złudne poczucie dochodzenia do rozwiązania. Zym wyciszył myśli.

Nie poprosił Jona o objaśnienie tego co miał na myśli, nie taka była umowa. Czuł, że gdyby to zrobił nagle ta lekcja przestałaby mieć sens. Uleciałby ten moment niedopowiedzenia, niejasności ustanowionej przez mistrza, po to by uczeń sam nadał znaczenie przypowieści i wyciągnął z niej dla siebie naukę. Teraz nadeszła kolej człowieka, by zadać jego pytanie. Cichym, ledwie słyszalnym spod maski głosem Kel Dor zwrócił się do Antillesa.
- Jak brzmi twoje pytanie?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6197
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: Sala Treningowa Jedi

Postprzez Mistrz Gry » 19 Wrz 2017, o 21:49

To co Jon i Zym zobaczyli w Mocy podczas wspólnej medytacji dogłębnie nimi wstrząsnęło. W ciągu następnych dni Antilles zintensyfikował szkolenie ucznia. Z konieczności, wbrew własnym zamierzeniom by na pierwszym miejscu postawić zrozumienie przez Zyma Mocy i jego talentu, Jon zmuszony był nauczyć Kel Dora podstaw posługiwania się mieczem świetlnym i technik bojowych. Jednocześnie mistrz i uczeń przygotowywali się do opuszczenia „Ducha”. Jainie, Probosowi i pozostałym rebeliantom ujawnili jedynie cel swej podróży – Korelię. Od momentu skoku w nadprzestrzeń T4-U ku systemowi strzeżonemu przez Imperium przed mocowładnymi niemal tak jak Coruscant słuch po dwóch adeptach Mocy zaginął. Czy dotarli do celu swojej podróży? Czy pochwyciła ich Inkwizycja? A może spotkali wroga o wiele straszniejszego niż siepacze Imperium? Nikt z ich towarzyszy nie znał odpowiedzi na te pytania.

Tau, jak to Tau, nie odpisuje, więc postać Antillesa zostaje przeniesiona do rezerwy.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6197
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: Sala Treningowa Jedi

Postprzez David Turoug » 21 Mar 2018, o 12:40

Michael Stardust przybywa z: Hangary

Stardust przekroczył próg sali treningowej. O dziwo nikt nie znajdował się w niej, ani Jaina, ani młodsi adepci, pragnący szkolić się w sztuce Mocy. Bezimienny zdawał sobie sprawę, iż Solo musi objąć parolem ochronnym "Dzieci Mocy", a ponadto ciągle należało podjąć stosowne kroki wobec pięcioro naukowców, jacy uciekli wraz z nim, z Naboo.
Michael wybrał dla siebie jeden z kątów sali, kładąc przed sobą sześcian. Następnie sam przybrał wygodną pozycję medytacyjną. Znowu pozwolił by Moc swobodnie przez niego przepływała, czując każde jej muśnięcie. Kontemplacja pozwalała nie tylko na regenerację sił, ale także w odpowiednich warunkach mogła ukazać ścieżki przyszłości. Tym razem, nie spodziewał się żadnych wizji, przez myśl przeszli mu komandosi i Jeers, którzy poświęcili swoje życie dla dobra ogółu. Smutek szybko zastąpiła zwykła zaduma, gdyż Stardust doskonale znał lekcję sprzed lat.

***

15-latek siedział w jednym z przedziałów transportowych fregaty typu Corona. Był cały blady, a z jego policzków ciekły łzy, co jakiś czas od durastalowych ścian odbijał się wręcz dziecięcy odgłos łkania. Młody Michael przed standardową godziną dowiedział się o tragicznym losie "Nostalgii", którym dowodził jego ojciec Tal Vapor. Choć nie był jeszcze dostatecznie biegły w Mocy, czuł pustkę jaką pozostawił po sobie rodzic.
- Michaelu doskonale rozumiem... - zaczęła Mistrzyni Terago
- Nic nie rozumiesz, straciłem ich... Oni nie żyją. Czemu on mi nie powiedział, że tak to się skończy? On musiał wiedzieć! - wykrzykiwał przez łzy syn Vapora.
- Skąd miał wiedzieć o pułapce Imperium? Gdyby cokolwiek by wyczuł, uchroniłby nie tylko siebie ale też innych. - odparła spokojnie Sara, była członkini Najwyższej Rady Jedi.
- Nie pocieszaj mnie, to nie wróci im... - młodzieniec dalej bełkotał łkając.
- Życia? Twój ojciec na pewno wielokrotnie powtarzał ci, że życie tutaj, na tym świecie jest częścią pewnej całości. Złączył się z Mocą pozostając na straży jasności. Został częścią tej wszechobecnej energii i zawsze będzie z tobą. - przerwała mu tym razem nieco stanowczo mistrzyni - Zapamiętaj, że śmierć jest nieodłączną częścią życia. Pamiętaj o tych, którzy stali się z nią jednością, ale nie tęsknij i nie okazuj smutku.
- Łatwo... łatwo powiedzieć... - mówił co raz ciszej Michael, który w przyszłości znany będzie pod nazwiskiem Stardust.
- Też kiedyś straciłam kogoś bliskiego, niejednokrotnie. Wiedz, że Moc przynosi największe ukojenie. Wiem, że w przyszłości będziesz wielkim Jedi i wyciągniesz lekcję z naszej rozmowy. Teraz śpij... - zakończyła rozmowę Terago, a wizja jakby się rozmazała.


***


- Zasnęliście mistrzu Starduśćie, he? - odezwał się niespodziewanie czyjś głos, po którym Bezimienny otworzył oczy. Przed nim lewitowała widmowa projekcja mistrza Turouga, która swe źródło miała w holokronie.
- Bynajmniej... - odpowiedział, a jego głos był bardzo cichy i zachrypły - A może rzeczywiście trochę odpłynąłem. Mistrzyni Terago przypomniała mi...
- Pewną lekcję? To dobrze, że nie zapominasz wskazówek starych mentorów.
- Bez nich ciężko byłoby udźwignąć to wszystko. Na Naboo udało się uwolnić kilkanaścioro dzieci, niestety komórka rebelii prawdopodobnie została rozbita. - krótko opowiedział o swoich przeżycia z ostatnich dni Stardust - Poza tym, emanacja ciemnej strony, zmaterializowała się w postaci...
- Czarnego kryształu. - dokończyła kolejna osoba, jaką okazałą się Jaina Solo - Widzę, że nie tracicie czasu.
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 5043
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: Sala Treningowa Jedi

Postprzez Mistrz Gry » 24 Mar 2018, o 22:19

- Ach, mistrzyni Solo. No to jesteśmy w komplecie - stwierdził Turoug. - Jak się mają te dzieci? To one są teraz najważniejsze i to nimi powinniśmy się szczególnie zająć.
- Czują się już lepiej - odparła Jaina - są silne Mocą i po przejściach, których doświadczyły, trzeba je uspokajać, by nie użyły swoich zdolności w niekontrolowany spokój. Mam jednak wrażenie, że trzymanie ich umysłów w ryzach jest znacznie łatwiejsze niż opowiadał Stardust.
- Możliwe - zgodziło się widmo - prawdopodobnie obecność tej emanacji Ciemnej Strony znacznie je pobudzała i kontrolowała i dzieci i ich Moce. Teraz, gdy zostały od niej uwolnione, po odpowiednim treningu będą nad sobą panować.
- Miałam też nadzieję Michaelu, że ci naukowcy, których przywiozłeś, będą w stanie nam przy nich pomóc. Kiedy jednak usłyszałam, co oni robili tym dzieciom... To oni je torturowali, przeprowadzali na nich eksperymenty i zamieniali w żywą broń. Tacy jak oni nie powinni żyć w tej Galaktyce. Musimy wspólnie zastanowić się, co z nimi zrobić. Ich wiedza jest przesiąknięta mrokiem i złem.
- Moim zdaniem, mimo tego, co zrobili, nie możemy ich zabić. Zło rodzi kolejne zło. Zabicie ich byłoby niczym innym niż zemstą za to, co zrobili. Niech ich karą będzie życie ze świadomością, czego się dopuścili. Naszą rolą jest to im uświadomić. Być może wtedy resztę swojego życia poświęcą na coś dobrego.
- A co z tym kryształem? - Jaina wskazała na zawiniątko, które przed chwilą zostało ułożone między nimi - Wyczuwam od niego mroczną świadomość czegoś potężnego i prastarego. Michaelu, poradziłeś sobie z tym czymś, jak to wyglądało?
- Obawiam się też, że zniszczenie tej istoty jest dla nas w tym momencie niemożliwe - dodał David - Mamy za mało sił. Stardustowi udało się to uwięzić w tej strukturze, ale trudno określić, jak trwałe są więzy. Najlepiej byłoby ten kryształ dobrze ukryć i odizolować.
- By znowu nie wpadł w niepowołane ręce - stwierdziła z kolei Jaina- Naukowcy zdradzili mi, że dostali go od swojego pracodawcy i to oni użyli go na dzieciakach. Chociaż słowo użyli tu nie pasuje, raczej nie mieli pojęcia, z czym mają do czynienia. A ta istota tylko czekała na okazję.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6197
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: Sala Treningowa Jedi

Postprzez David Turoug » 29 Mar 2018, o 12:29

Spotkanie w sali treningowej byłoby dla postronnych obserwatorów nie lada gratką. Jaina Solo łączyła dwa okresy w galaktycznej historii, pamiętając czasy świetności Jedi, gdy mieli siedzibę na Coruscant oraz czasy najnowsze, w których wszelka emanacja mistycznej energii groziła śmiercią z rąk Imperium. David Turoug był wspomnieniem tych starych czasów, projekcją tego co było kiedyś a zarazem źródłem nieocenionej wiedzy i trafnych spostrzeżeń. W tym wszystkim był także Stardust, potomek Tala Vapora, będący nowym pokoleniem osób czułych na moc, który często musiał działać pod presją czasu i w oparciu o własną intuicję.
- Daleki byłbym od skazywania tych naukowców na śmierć. Owszem nie zasługują na szacunek, ich działalność naukowa miała niewiele wspólnego z humanitaryzmem. Jednak przekazując pełny obraz z mojej misji dodam, że gdy ich napotkałem poddali się i pragnęli tylko i wyłącznie opuścić Naboo. Nie wyczułem w nich co prawda specjalnej skruchy względem dzieci. Winni zostać ukarani i niech żyją ze świadomością swoich występków, poza tym uważam że w chwili obecnej nie ma możliwości by ich puścić wolno. Jeżeli okażą się zbędni na Lucrehulku, należało by pomyśleć nad formą jakiegoś aresztu. - rzekł Stardust rozważając nad losem zabranych przez niego imperialnych badaczy.
Chwilę później dyskusja przeniosła się na tematu czarnego kryształu, jaki Michael zabezpieczył podczas pobytu na Naboo. Wszystko wskazywało na to, że jest to bardzo potężna emanacja ciemnej strony, która w niepowołanych rękach mogłaby wyrządzić bardzo wiele zła.
- To coś jest naprawdę potężne. Hmm jednak jakoś udało mi się ujarzmić ten mrok. Do końca walczył, nie tylko mącąc umysły nieletnich ale miał też siły by przez pewien czas przeciwstawiać się mojej mocy. Chyba jednak ten twór nie spodziewał się takiej konfrontacji. Niestety niewiele dowiedziałem się co to może być. - podjął dyskusję Bezimienny - Z laboratorium na Naboo udało mi się zabrać trochę datakryształów i danych zebranych z tamtejszych komputerów. Część zgrał jeszcze Jeers, może tam znajdziemy odpowiedź chociaż na część pytań dotyczących tego kryształu.
W sali na chwilę zapanowała cisza, jakby każdy z uczestników rozmowy spokojnie analizował wszystkie zebrane informacje. Widmowy Turoug unosił się nieco nad durastalową podłogą gładząc w charakterystyczny sposób brodę. Stardust spojrzał ku Jainie, która była nieprzenikniona. Choć czasem się z nią nie zgadzał, darzył ją olbrzymim szacunkiem i respektem. Nosiła na sobie olbrzymie brzemię całej Rebelii i musiała podejmować w krótkim odstępie czasu niezwykle ważne decyzje, wpływające na los wielu istnień.
- To trochę niepokojące, że w niedługim odstępie czasu mamy do czynienia z takimi emanacjami ciemnej strony mocy. Czy coś wiadomo o tej, która jakiś czas temu wręcz odbiła się echem w całej Galaktyce? Nie ukrywam, że trochę martwi mnie też przedłużająca się nieobecność Jona i Caleba. - przerwał ciszę Michael - Jeśli jednak twierdzisz, że wszystko z nimi w porządku to ufam twojemu osądowi Jaino. Hmm William i Anastazja w dalszym ciągu przebywają na Lucrehulku?
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 5043
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: Sala Treningowa Jedi

Postprzez Mistrz Gry » 1 Kwi 2018, o 22:33

-Żeby zakończyć sprawnie temat naukowców proponuję, by uwięzić ich na Lucrehulku i wykorzystać możliwie na tyle, jak tylko się da. Innej kary i tak im teraz nie wymyślimy, ale za to możemy ich wykorzystać. Zdążyłam zamienić z ich szefem jedynie kilka zdań, ale dowiedziałam się, że są też lekarzami, a tych nigdy za dużo. Z tego co wiem, nikt z nich nie potrafi latać, więc ryzyko ucieczki jest małe, a i boją się Imperium. Inkwizytorzy i tak by ich zabili, a oni nie są głupi, by sadzić inaczej. Pod strażą będą pracować, a potem zostaną odprowadzeni do cel. Czy zgadzamy się na taką wersję? - zwróciła się do pozostałych.
- Może warto by przyprowadzić tutaj tego głównego naukowca. Jego wiedza może przydać się nam podczas dalszej rozmowy - zaproponował Turoug.
- Dobrze.
Jaina powiadomiła przez komunikator dowódcę warty, by wysłał dwóch ludzi i przyprowadził im naukowca. W tym czasie widmo Turouga wpatrywało się dalej w czarny kryształ leżący przed nimi ukryty pod szmatą.
- Pozostaje kwestia tego - wskazał na kryształ - Masz rację, Michaelu. Coś złego dzieje się ostatnio w Galaktyce. Zakłócenia Mocy nie są przypadkowe i obawiam się, że kryje się za nimi coś złowrogiego.
- Tak, Imperium mimo swoich wysiłków i propagandowych wiadomości, nie potrafi przykryć rozszerzającej się plagi rakghuli z Taris. Nie radzą sobie. Panika i strach mogą doprowadzić do kolejnych emanacji Ciemnej Strony - Jaina podeszła bliżej zawiniątka. Stardust zauważył lekki grymas na jej twarzy, najwyraźniej był to wyraz odczucia bijącej od kryształu aury. - Ten twór tutaj jest uwięziony i lepiej żeby tak zostało. Być może będziemy musieli poszukać miejsca, w którym można to zniszczyć lub odizolować. Do tego czasu zabezpieczę ten kryształ. Moim zdaniem, nie jest on związany z ostatnimi wydarzeniami na Taris, jest dużo starszy i bardziej złowrogi. Jego odnalezienie i przebudzenie mogło jednak nastąpić przez ostatnie wydarzenia. Kiedy przyjdzie naukowiec, wypytamy go, skąd to dostali. Przejrzałam też pobieżnie datakryształy. Baz podobnych do tej na Naboo jest jeszcze cztery.
- Cztery? Kto prowadzi tak potworne badania na taką skalę? Powiązania muszą sięgać najwyższych sfer w imperialnej biurokracji. Inaczej nie byliby w stanie tego tak długo ukrywać. - widmo Turouga zafalowało, gdy ten usłyszał tak niepokojące wiadomości - Musimy odnaleźć resztę tych dzieciaków.
- Odezwę się do Fenna, by jego ludzie zlokalizowali bazy i zrobili zwiad. Jak tylko będziemy mogli, wydostaniemy wszystkie. Pytanie jednak, kto tym wszystkim kieruje... Jeśli natomiast chodzi o Anastazję i Williama - Jaina zwróciła się do Stardusta - to dziewczyna ma się już lepiej. Uspokoiła się po ostatnich wydarzeniach, a zmiana postawy brata Davida jej w tym na pewno pomogła. Myślałam, czy by nie wykorzystać jego i jej zdolności do opieki nad dzieciakami.
Po krótkiej chwili ich rozmowy do pomieszczenia wkroczyła dwójka rebeliantów, prowadząc pod bronią naukowca. Wyglądał teraz znacznie spokojniej niż ostatnim razem, gdy Stardust zostawiał go w hangarze. Mężczyzna w średnim wieku z krótko przystrzyżonymi włosami i brodą dostał nawet jakieś ubranie na przebranie się z laboratoryjnego kitla. Na jego twarzy nie było znać arogancji czy pychy, ani też innych emocji, choć Michael wyczuwał, że mężczyzna się boi. Jaina dała znać strażnikom, że mogą poczekać przed drzwiami i zostali sami ze swoim więźniem.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6197
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: Sala Treningowa Jedi

Postprzez David Turoug » 2 Kwi 2018, o 10:30

Stardust zgadzał się na obecne rozwiązanie sprawy z naukowcami. Choć dopuścili się wielu nikczemnych czynów, należało wykorzystać ich wiedzę, by w przyszłości nie dopuścić do takich sytuacji, a przy okazji poznać informacje które mogą pomóc pokrzywdzonym nieletnim.
- Czarny kryształ będzie bezpieczny w twoich rękach. Kto wie może z czasem jego moc osłabnie, gdy nie będzie miał w swoim zasięgu młodych ofiar. Na pewno trzeba będzie wypytać tego biologa o ten twór, mimo to nie spodziewam się, że przedstawi nam jakiś rewelacyjnych wieści. - rzekł Michael spoglądając to na zawiniątko to na Solo - Cztery kolejne ośrodki badawcze Imperium... Niestety po tym co stało się na Naboo, oni podwoją środki ostrożności. Zacierałem ślady na tyle na ile można było, jednak Inkwizycja nie jest głupia. Dowiedzą się albo już wiedzą o skopiowanej bazie danych z planety Krainy Jezior. Jestem pewien, że kolejne próby odbicia dzieci będą o wiele trudniejsze.
Na chwilę temat dyskusji zszedł na Williama i Anastazję. Bezimienny był rad, że dziewczyna ma się dobrze, a żyjący z braci Turougów na razie postanowił zostać na Lucrehulku. Jak na osobę, która wcześniej korzystała przede wszystkim z ciemnej strony, dosyć szybko przyjął warunki obowiązujące na "Duchu". Kto wie czy praca z dziećmi nie będzie stanowić dla niego swego rodzaju catharsis. Rozmyślania przerwało pojawienie się szefa naukowców. Stardust rozmawiał właśnie z nim, przed opuszczeniem Naboo.
- Nie musisz się obawiać, nie jesteśmy plutonem egzekucyjnym. To nie Inkwizycja czy Imperialne Biuro Bezpieczeństwa. - zaczął Michael - Mimo to chcemy byś odpowiedział nam na parę pytań. Jaino, jeśli pozwolisz, rozwieję jego wątpliwości, na razie ze swoim zespołem badawczym zostaniecie tutaj i podejmiecie współpracę z naszymi naukowcami. Myślę, że to dla was i tak łagodne rozwiązanie.
- Skoro to mamy już za sobą, przejdźmy do następnej części. - wtrącił się David, a jego postać zafalowała. Choć był tylko widmowym strażnikiem holokronu, posiadał sporą autonomię i wysoką zdolności interakcji z otoczeniem. Kto wie czy tak naprawdę widmowa postać nie była duchem mocy, chociaż do tej pory nikt tego nie stwierdził, a sam Dave utrzymywał, że jest jedynie przedstawicielem wiedzy zawartej w sześcianie Jedi.
- Czarny kryształ, emanacja ciemnej strony mocy. Interesuje nas od kogo konkretnie otrzymaliście ten twór? Czy było to na Naboo czy jeszcze przed waszym przybyciem do ośrodka badawczego? I przede wszystkim w jaki sposób go używaliście? - Stardust spokojnie zadawał pytania, robiąc krótkie pauzy między kolejnymi znakami zapytania - Szczerze mówiąc, wątpliwe jest że początkowo sami z niego robiliście użytek. Jest zbyt potężny...
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 5043
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: Sala Treningowa Jedi

Postprzez Mistrz Gry » 4 Kwi 2018, o 21:54

- Przede wszystkim przedstawię się tym, którym tego jeszcze nie zrobiłem - zaczął naukowiec - Ismacor Predew. I... dziękuję. Mam świadomość, że uważacie nasze działania za nieetyczne, a wręcz użylibyście słowa "potworne", ale ja i moi koledzy jesteśmy ludźmi nauki, którzy nie czują takich oporów. Z tego, co wiem, ma to podłoże genetyczne, ale mniejsza o to.
Słowa Predewa widmo Turouga przyjęło z niesmakiem. Najwyraźniej nie podzielał tego punktu widzenia. Nic nie usprawiedliwiało potworności wyrządzonych dzieciom. Zachował jednak tyle opanowania, by nie wdawać się teraz w czcza dyskusję, która nie doprowadziła by do niczego innego, jak do bezsensownej kłótni o moralność, czy też "normalność" tych ludzi. A nie mieli na to czasu. Jaina widać myślała podobnie, bo też nie przerwała naukowcowi.
- Teraz o tym, co i dla kogo tam robiliśmy. Wiem co, ale nie wiem, dla kogo. Zostaliśmy zwerbowani przez typowego ciemnego zakapturzonego typa. Oczywiście nie w kantynie przy barze, ale faktem jest, że żaden z nas nie widział jego twarzy, ani nie zna jego tożsamości. Dobrze ją chroni. Zawsze kontaktował się przez pośredników, zatrudniał najemników, podwykonawców, zakładał lewe firmy. - Predew przerwał na chwilę, zastanawiając się na kolejnym zdaniem - Mogę jedynie zgadywać, choć uważam to za całkiem prawdopodobną i potwierdzoną przez kilka zdarzeń hipotezę, że człowiek ten, a właściwie istota, bo nawet rasy nie znamy, jest mężczyzną. jest cholernie bogaty, a jego powiązania sięgają naprawdę poważnych osób w Imperium. Wszystko, co robi, robi pod samym nosem inkwizycji, wojskowych baz i dopiero twoja akcja na Naboo ujawniła jego działania. Poleci teraz sporo głów. Uważam, że on sam może być kimś bardzo ważnym dla Imperium bądź samej nawet inkwizycji, skoro tak łatwo może ukrywać swoje działania. musi znać ich metody, ich strukturę, ich ludzi.
Po tych słowach Ismacor zwrócił swoje spojrzenie na leżące zawiniątko z kryształem. Kiedy się w nie wpatrywał, można było odnieść wrażenie, że kryształ w jakiś sposób go nawołuje. Być może ta istota próbowała jakoś wpłynąć na naukowca, z którym miała przecież dłuższy kontakt, ale po walce ze Stardustem, była zbyt osłabiona, by cokolwiek zdziałać.
- Jeśli chodzi o to... coś. To wymyka się naszemu pojmowaniu. Próbowaliśmy, ale nie znaleźliśmy naukowego wyjaśnienia na istnienie tego czegoś - naukowiec wskazał na zawiniątko - Tak jak w we wszystkich przypadkach, nasz pracodawca dostarczył nam to przez pośrednika. W wiadomości, którą nam przesłał, mówił, że mamy po prostu wystawić dzieciaki na działanie kryształu i obserwować efekty. Potem przesłać mu dane - Predew w końcu odwrócił wzrok od kryształu i skupił się na swoich rozmówcach - Po obserwacjach stwierdziliśmy, że pracodawca musiał jakoś dogadać się z tym czymś. Obiecać mu umysły dzieciaków. Wcześniej wszystkie nasze próby wywoływały rzadko jedynie małe wybuchy złości, niezależnie od użytych metod. Kiedy pierwszy raz po prostu położylismy ten kryształ na korytarzu więzienia, dzieciaki jakby oszalały. Następne nasze eksperymenty tylko pogłębiały ich stan. Z tego, co wiem, pracodawca od dawna próbował juz stworzyć z tych dzieci armię o potężnych zdolnościach, ale poprzednie próby nie wychodziły. Dopiero, gdy zdobył skądś ten kryształ, zdołał rozbudzić ich potencjał.
Dalsza wypowiedź naukowca przerwało niespodziewane wtargnięcie jednego z ludzi, którzy mieli pilnować drzwi na zewnątrz. Z miejsca podszedł do Jainy Solo i przekazał jej coś, na co zareagowała z dużym zaskoczeniem, ale i wyraźną ulgą na twarzy.
- Celeb Quade właśnie wrócił ze swojej misji - oznajmiła wszystkim. - Właśnie dokuje swoim frachtowcem w dokach.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6197
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: Sala Treningowa Jedi

Postprzez David Turoug » 4 Kwi 2018, o 22:17

Stardustowi również nie podobało się podejście naukowca. Nie mniej dzięki mocy nie pozwolił sobie na jakikolwiek przejaw gniewu. Iscmacor Predew reprezentował typowy, imperialny nurt naukowców, który zapewniano godne warunki, a także wymagano wyników bez względu na jakiekolwiek kwestie etyczne.
- Wiedz, że tutaj nie będziesz miał miejsca na nieludzkie eksperymenty. Liczę na to, że odkupicie choć jakąś część swoich win uczciwą i etyczną pracą. - skomentował chłodno Bezimienny, wysłuchując dalej badacza. Ten skupił się na opisie osoby, dla której pracowali. Jego słowa były niemal całkowicie zbieżne z tym, co przewidywali Jaina, Turoug i on sam kilkadziesiąt minut temu. Co więcej, wiele wskazywało na to, że za tworem uwięzionym w czarnym krysztale stoi ktoś reprezentujący ciemną stronę mocy.
- mówisz nam sporo, a zarazem niewiele. Wiesz dla kogo pracujesz, ale tak naprawdę przekazujesz nam ogólniki. Zakapturzona postać, pełniąca wysoką funkcję w Imperium, jednocześnie działająca nie do końca z doktryną stosowną przez system. Kiedy ostatni raz go widziałeś lub rozmawiałeś? Czy on był na Naboo? - kontynuował pytania Stardust, licząc że naukowiec coś sobie przypomni - Hmm, mieliście jakiegoś koordynatora, który choć trochę kontrolował kryształ? Ktoś kto dysponowałby rzadko spotykanymi umiejętnościami jak choćby telekineza?
Michael dał chwilę na odpowiedź byłemu, imperialnemu naukowcowi, który przy okazji przeszedł do celu badań. Ostatecznie komuś marzyła się armia silnych, młodych i czułych na moc żołnierzy, zapewne wykonujących rozkazy bez mrugnięcia okiem. Ten ktoś musiał dysponować legendarnymi listami, zawierającymi dane dzieci mających potencjał w mocy.
- Prywatna armia, tworzona za plecami Imperatora? A może Imperator o wszystkim wie, tylko przed czymś chce się zabezpieczyć? Niewiele wyjaśniłeś Iscamorze Predew, a mam wrażenie, że coś jeszcze ukrywasz. - mówił cicho Bezimienny, gdy do sali wszedł jeden z podkomendnych Solo. Chwilę później Jaina ogłosiła powrót Caleba Quade na pokład Lucrehulka. Była to kolejna dobra wiadomość, po tym jak Michaelowi udało się odbić dzieci z Naboo.
- To świetna informacja, cóż nie mam na razie więcej pytań do naszego gościa, chociaż chciałbym zamienić z wami parę słów. - zakończył, czekając na reakcję Turouga i Solo, gdy odezwał się komunikator mistrzyni.
- Pani, przybył transport z Tatooine, od majora.


Jak skończymy tutaj naradę, przejąłbym Jainę i powitał nowoprzybyłych - Cassiana i spółkę. Dave
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 5043
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: Sala Treningowa Jedi

Postprzez Mistrz Gry » 5 Kwi 2018, o 21:27

Naukowiec odczekał, aż człowiek przynoszący dobre wieści dla Jainy i reszty wyjdzie, po czym zabrał się za odpowiadanie na liczne pytania Stardusta.
- Możesz mi wierzyć, bądź nie, ale naprawdę nie wiem wiele więcej ponad to, co powiedziałem. Ostatnim razem pracodawca skontaktował się z nami w zeszłym tygodniu. Oczekiwał raportu z postępów naszych prac. Już wtedy mieliśmy co do tego wątpliwości, gdy dzieciaki stały się zbyt niebezpieczne nawet dla nas. Nie, nigdy nie kontaktował się z nami osobiście. Zawsze pośrednik albo wiadomość. Kryształ został nam dostarczony i, jak mówiłem, mieliśmy wystawić dzieci na jego działanie. Podejrzewamy, że kontrolowała go jakaś istota, ale jak też mówiłem, nie rozumiemy zasady jego działania. Jeśli ktoś go kontrolował, musi być dogadany z naszym pracodawcą. To tyle, więcej nie wiem.
- Cóż, w takim razie to tyle na ten moment. Zostaniesz teraz odprowadzony do celi - mistrzyni Solo wezwała strażników zza drzwi, by odprowadzili ich więźnia.
Gdy drzwi się zamknęły i ponownie zostali sami w pomieszczeniu, Jaina zwróciła się do Stardusta.
- O czym jeszcze chciałeś z nami porozmawiać, Michaelu? Chciałabym też powitać naszych nowych gości. Jak sam teraz widzisz, cały czas powinnam być w kilku miejscach naraz - próbowała uśmiechnąć się zmęczonym uśmiechem.
- Ja także muszę jeszcze z tobą porozmawiać, Michaelu - Turoug dodał też coś od siebie.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6197
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: Sala Treningowa Jedi

Postprzez David Turoug » 6 Kwi 2018, o 20:10

Jaina, Michael oraz Turoug wysłuchali z wyczuwalną dozą chłodu końcowego wywodu imperialnego naukowca, a następnie zostało on odprowadzony przez żołnierzy Rebelii do celi. Stardust chcąc nie chcąc musiał zadowolić się takim, a nie innym wyjaśnieniem ze strony badacza.
- Cóż na razie tyle musi nam wystarczyć, nie mniej trzeba ich mieć cały czas na oku. - dodał, gdy Jaina delikatnie zasugerowała, że czekają na nią kolejne obowiązki. Oprócz powrotu Caleba, na Lucrehulku pojawił się jakiś transport, które miał pewne znaczenie, w przeciwnym razie Solo nie spieszyłaby się z zakończeniem konwersacji.
- Nim przejdziesz do kolejnych obowiązków, chciałbym spytać czy podczas mojej nieobecności zostały podjęte jakieś kroki w celu ujawnienia tej emanacji ciemnej strony mocy, która dotknęła nas wszystkich? Mam złe przeczucia co do tego, gdyż co raz częściej staje nam na drodze mrok i nie mówię tutaj o zwykłym działaniu Imperium. - zagaił Bezimienny licząc choćby na krótką odpowiedź - Z mojej strony to wszystko, nie chcę ciebie dłużej zatrzymywać. Po naszym spotkaniu porozmawiam jeszcze z Williamem o ile będzie miał na to ochotę.
- Nim pójdziesz szukać mojego brata, poświęcisz mi chwilę? - spytała z uśmiechem widmowa postać, stojąca na straży holokronu.
- Z przyjemnością, na razie nigdzie mi nie śpieszno - odparł Stardust, gdy w pomieszczeniu znowu rozległ się dźwięk komunikatora Jainy.
- Pani, goście czekają w naszej kantynie, raczą się posiłkiem Pana Czterorękiego. Tam mają czekać czy prowadzić ich do którejś z sal konferencyjnych?

Nantel - Stardust już wie czy dopiero się dowie o liście gończym?
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 5043
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: Sala Treningowa Jedi

Postprzez Mistrz Gry » 9 Kwi 2018, o 15:20

- Niech czekają w kantynie. Najedzą się i odpoczną. Należy im się chwila wytchnienia. Zaraz u nich będę. Powiadomcie mnie też, jak tylko Celeb zadokuje i zejdzie z pokładu swojego statku.
Mistrzyni Solo zwróciła się ponownie w stronę Stardusta i Turouga. Podeszła i schowała owinięty w szmatę kryształ w rękawach swojej szaty.
- Odpowiadając na twoje pytanie, Michaelu, podzielam twoje obawy. Z pozoru może się wydawać, że po tym nagłym wybuchu Ciemna Strona ponownie przycichła. Wyczuwam jednak, że źródł ostatnich niepokojów i tragedii na Taris zwiąże swoje losy z nami i najbliższymi wydarzeniami na Gamorrze. Nie znamy źródła tych zakłóceń, ale razem z ludźmi wysłałam Mai'fach, by w razie czego być przygotowaną na kolejne nieprzyjemne zdarzenia. Ciemna Strona szczególnie zdaje się koncentrować w przrstrzeni huttów, nie tylko na tej jednej planecie.
Ani Sturdust, ani widmo mistrza jedi nie mieli już więcej pytań, a nie chcieli też zatrzymywać Jainy przed obowiązkami, więc pożegnali się z nią krótkimi skinięciami głowy. Przywódczyni Rebelii opuściła salę treningową i pognała wypełniać kolejne swoje obowiązki.
- To teraz mamy chwilę, by porozmawiać jeszcze o wydarzeniach na Naboo - zaczął Turoug. - Opowiedz mi, co dokładnie się stało podczas ratowania dzieciaków. Pokonałeś silnego ducha Ciemnej Strony, czyż nie? Co czułeś? Jak wykorzystałeś swoje zdolności?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6197
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: Sala Treningowa Jedi

Postprzez David Turoug » 10 Kwi 2018, o 14:47

Wzmianka o przestrzeni huttów, nie była niczym zaskakującym. W końcu był to świetny obszar, gdzie wszelkie szumowiny mogły znaleźć schronienie. Sith czy ktoś takiego pokroju tym bardziej mógł wtopić się w tłum i pociągać za sznurki nawet sporej organizacji. Wszystko wskazywało na to, że problem emanacji ciemnej strony był co raz większy.
- Dziękuję za poświęcony czas. - pożegnał Jainę Stardust, pozostając w pomieszczeniu z widmową projekcją Davida. Dawny mistrz oraz Bezimienny zmienili temat, wracając do minionych wydarzeń na Naboo, skąd udało uratować się grupkę dzieci.
- Prawdę mówiąc po prostu sięgnąłem po moc i dałem się jej prowadzić. Jeżeli to ma jakieś znaczenie, wszedłem do pomieszczenia gdzie byli nieletni oraz ten mroczny twór, będąc pogodzonym że mogą skończyć tam swój cielesny żywot. Tak to dodawało mi sił, początkowy atak ciemności, z każdą chwilą ustępował światłu, aż w końcu jakbym się wybudził, jednocześnie wyswobadzając dzieci z uścisku mroku. - odparł zgodnie z prawdą Michael - Hmm, poza tym chwilę przed tym jak przekroczyłem próg tego pomieszczenia, miałem coś w rodzaju wizji czy projekcji przeszłości, w której ojciec przekazywał mi lekcję dotyczącą opanowania i tłumienia negatywnych emocji. Przez moment miałem wrażenie, że Tal Vapor był tam ze mną.
Stardust domyślał się, że Turoug w swoim życiu, będąc mistrzem Jedi Zakonu Skywalker widział niejedno i takie okoliczności nie były dla niego czymś nowym albo zaskakującym. Kto wie, może będzie w stanie przekazać też jakieś praktyczne porady, które pozwolą Bezimiennemu zwiększy swoją wiedzę oraz umiejętności w tym zakresie.
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 5043
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: Sala Treningowa Jedi

Postprzez Mistrz Gry » 12 Kwi 2018, o 21:14

Drzwi zamknęły się za Jainą z głuchym sykiem elektronicznego zamka. Stardust rozpoczął swoją opowieść, a widmo Turouga wysłuchało jego relacji. Dawny mistrz jedi nie przerywał ani nie zadawał dodatkowych pytań. Jedynie, gdy Michael wspomniał o tym, że pogodził się z myślą o własnej śmierci, Turoug pokiwał głową z wyraźnym uznaniem. Gdy Sturdust skończył mówić, chwilę jeszcze trwało nim widmo z holokronu przeanalizowało to, czego dokonał.
- Według twojej opowieści stało się to, o czym ci wcześniej mówiłem. Ratując te dzieciaki, podążyłeś ścieżką Jasnej Strony, ścieżką jedi. Nie to jednak było kluczowe w tym, co zrobiłeś i nie zamierzam cię teraz do dawnych przekonań nakłaniać - widmo poruszyło się delikatnie. Sprawiało wrażenie poruszonego. - Wracając do tego, co zrobiłeś... Tak jak rozmawialiśmy podczas naszej ostatniej rozmowy, Moc sugerowała ci w wizjach, że możesz więcej, że twoje siły nie są tak ograniczone, jak sądziłeś. I tym, co zrobiłeś, przełamałeś tę barierę. Zaufałeś całkowicie Mocy i poświęciłeś się. Nie myślałeś, że już nie masz sił. Szedłeś ratować dzieci z myślą, że zrobisz to, choćby miało cię to zabić. Poświęcenie, nadzieja, determinacja. Tym jest między innymi Jasna Strona. Wykazując się tym, połączyłeś się z nią jak nigdy wcześniej. W całej galaktyce co bardziej umiejętni mogli wyczuć przez ułamek chwili tak silne połączenie. Czułeś się wtedy zupełnie inaczej, prawda? Jak nigdy wcześniej?
Turoug dał mu chwilę na odpowiedź, po czym kontynuował.
- Tym samym w kontekście twoich zdolności nauczyłeś się jednej nowej, bardzo ważnej. Wiążąc tego ducha Ciemnej Strony, tak przekierowałeś przepływem Mocy, by zamknąć go w tym krysztale. To twój pierwszy krok do poznania Mocy na nowy sposób. Zostało to nazwane techniką Przepływu Mocy. A do czego ona służy? Ano na przykład do tego - mistrz jedi wskazał pod swoje nogi na kostkę, z której był wyświetlany. - Na końcu drogi w zrozumieniu tej zdolności jedi uczył się tworzyć holokrony. Ale nie tylko do tego ona służy, o czym sam się już trochę przekonałeś. Z jej pomocą będziesz mógł tworzyć różne przedmioty napełnione Mocą lub jej pozbawione. Na Naboo zrobiłeś pierwszy krok do jej zrozumienia, łącząc się z Mocą, ale do opanowania techniki pozostała jeszcze długa droga. Uważam też, że nie bez znaczenia była tu twoja wizja. Związek z ojcem na pewno ułatwił ci instynktowne, tak silne złączenie z Mocą.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6197
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: Sala Treningowa Jedi

Postprzez David Turoug » 12 Kwi 2018, o 22:32

Stardust jak zwykle uważnie wysłuchał słów Turouga, na temat tego co wydarzyło się na Naboo. Być może jego zwycięstwo nad emanacją ciemnej strony, wynikało właśnie z tego, że uwierzył w swoje umiejętności oraz zrozumienie mocy? Na pewno do czasów obecności na Nar Shaddaa, Michael zwiększył poziom wiedzy, a także przesunął granicę pojmowania mocy.
- To prawda, że wtedy po raz pierwszy osiągnąłem stan, jakiego nigdy wcześniej nie odczuwałem. Tak jakbym był z mocą zupełną jednością, bez rozdzielania sfery fizycznej i mentalnej. Dzięki tej energii mogłem zarówno przeciwstawić się mrokowi jak i ciągle wysyłać uspokajające sygnały w kierunku dzieci. Było to niesamowite przeżycie, które prócz siły dodawało mi jeszcze większą wiarę w moc, w siebie, w to co robimy. - odparł Stardust, tłumacząc to co czuł w ośrodku badawczym Imperium w końcowej fazie pobytu - Zaryzykuję stwierdzenie, że każdy użytkownik mocy pragnie dążyć do takiej jedności.
Bezimienny skończył, a głos ponownie zabrała widmowa postać mistrza Turouga. Tym razem skupiła się na nazwaniu i określeniu techniki, z jakiej przyszło korzystać Michaelowi.
- Ojciec zdążył przekazać mi ogromne pokłady wiedzy o mocy. Domyślam się też, że jakiś wpływ na umiejętność "Przepływu mocy", ma także technika "śladu" czy też "dotyku" mocy, z której tak swobodnie korzystają kiffarscy mistrzowie. Pozwala ona na odczytanie wydarzeń z przeszłości na podstawie dotyku jakiegoś przedmiotu. W niej także wykorzystuje się wspomniany przez ciebie przepływ, choć wcześniej nie byłem tego do końca świadomy. Jak widać uczymy się cały czas. - odpowiedział Stardust - Na pewno zdaję sobie sprawę, że jeszcze wiele przede mną. Na razie nie czuję potrzeby tworzenia holokronu, zresztą taka próba pewnie skończyłaby się fiaskiem. Teraz gdy w Galaktyce co rusz spotykamy się z tyloma emanacjami ciemnej strony mocy, nieco większy nacisk powinienem chyba położyć na szermierkę. Na "Duchu" nie brakuje szermierzy, z Calebem na czele, nie pomijając Jainy, twój brat Will pewnie też nie zapomniał fechtunku.
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 5043
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Następna

Wróć do Lucrehulk "Duch"