Content

Lucrehulk "Duch"

Hangary

Re: Hangary

Postprzez Mistrz Gry » 10 Cze 2017, o 22:37

Otwarte wyjście z hangaru zaowocowało wysypem Żmij. Eskadra Probosa z zażartością rzuciła się na znajdujące się nagle w mniejszości pirackie maszyny. Los przeciwników był przesądzony. Kwestią czasu było kiedy Rebelianckie maszyny zaleją masą pirackie myśliwce. Zwłaszcza że za sterami siedzieli zawodowi piloci a nie banda nowicjuszy. Z'ceptory bardzo szybko z łowców stały się zwierzyną, nie na nich skupiała się uwaga kibicujących z Lucrehulka widzów.

X-ceptor wyszedł piękną świecą w górę unikając karmazynowych boltów wystrzelonych przez myśliwiec CAGa. Duros twardo trzymał się za przeciwnikiem powtarzając manewr i nie dając się zmylić gwałtownej beczce. Odtwarzał manewry przeciwnika z chirurgiczną precyzją, od czasu do czasu ściskając spust. Działka bluzgały boltami ale przeciwnik nie spadał. Nagle wroga maszyna zwolniła błyskawicznie wykonując gwałtowny skręt. Ścigający pirata pilot miał ułamek sekundy na decyzję, zadziałał instynkt i wyuczone manewry. "Gol" bluzgnął ogniem zmieniając gwałtownie wysokość i unikając kolizji z piratem. Manewr przyniósł przeciwnikowi wymierne korzyści. Teraz to X-ceptor był łowcą, bolty z działek maszyny walnęły w w deflektor Probosa a systemy myśliwca zaprotestowały przeciwko takiemu traktowaniu. Były kapitan wywinął beczkę i zamierzał przejść do gwałtownego zwrotu gdy jeden z boltów się przebił. Silnik maszyny zakrztusił się i zgasł. Probos powoli tracił kolejne systemy.
- Żyjesz staruszku? Znowu muszę ci ratować kuper
Głos Zyma w komunikatorze był niczym wybawienie. Był nim w istocie, na samotnego brzydala, leciała połowa eskadry żmij, pałając rządzą mordu. Maszyny odpędziły przeciwnika od maszyny przywódcy a Zym skupił się na upewnieniu się że X-ceptor szybko zjednoczy się z mocą. Osaczona maszyna nie miała większych szans ale jej pilot zaskoczył wszystkich. Katapultował się. wroga maszyna pozbawiona pilota leciała przez chwilę po czym zgodnie z programem odcięła silniki i zawisła w przestrzeni. Pozostali piraci nie mieli na tyle przytomności umysłu. Szczątki Z'ceptorów lewitowały po całym polu bitwy. Nieliczne maszyny które ocalały właśnie wchodziły w nadprzestrzeń.
Probos poprosił o raport taktyczny, jego treść zaskoczyła obcego.


- Dziękujemy za wsparcie, radzimy sobie.
Komunikat z Corony był dość suchy, oddawał w pełni sytuację. Niecelny ostrzał okazał się być przynętą na przeciwnika. Trafiona torpedami Y-winga lichtuga oberwała od Corony z jonówek. a po chwili zaczęła wytracać prędkość. Głowice Jonowe używane w pociskach były wprost przeznaczone do likwidacji systemów i wyłączanie okrętów. Dobrze trafiona salwa mogła by nawet wyłączyć gwiezdny niszczyciel, a co dopiero niewielką Lichtuge. Komunikator maszyny ponownie ożył.
- Corona, do Y winga, bądźcie tak mili i dajcie eskortę promom, teraz nasza kolej na abordaż.
- Zgoda!!
- Porkins!!
- No co i tak byś się zgodziła.

W stronę Lichtugi leciała teraz para promów abordażowych. Kittani sprawnym manewrem doprowadziła Y-winga na czoło niewielkiego klucza, eskorta nie była jednak potrzebna, piracki okręt nie przejawiał większej chęci do walki. Zaś olbrzymi frachtowiec właśnie desperacko starał się uciec przed okrążającymi go myśliwcami z Lucrehulka. Najwyraźniej piraci całkowicie stracili wolę walki.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5004
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: Hangary

Postprzez Kittani Levfith » 23 Cze 2017, o 21:30

Zwycięstwo zdawało się nie być satysfakcjonujące dla Kittani. Co prawda przeżyła, podobnie zresztą jak cała reszta załogi z Porkinsem na czele, jednak gdzieś w głębi czuła niedosyt. Czy aby z pewnością dała z siebie 100%? Czy faktycznie jej miejsce jest tutaj - za sterami Y-winga? Mieszane uczucia towarzyszyły jej podczas eskortowania promów. Nie była wcale potrzebna - piraci którzy nadal byli przy życiu szybko uciekali z ich zasięgu, wykonując skoki w nadprzestrzeń. Jedynie Lichtuga która obecnie zawisła w przestrzeni i szczątki Z-ceptorów dookoła stanowiły świadectwo bitwy, jaka przed chwilą się rozegrała. Kittani nie odczuwała, że właśnie przeszła chrzest bojowy i może o sobie mówić jako pilot który stoczył bitwę. Obserwowała działania promów które eskortowała wraz z Porkinsem, czuwając nad tym aby pozostali byli bezpieczni. Nic nie zwiastowało problemów - piraci najwidoczniej zatracili wszelką wolę walki i zwyczajnie się poddali, o ile jeszcze żyli. Coś innego przykuło za to jej uwagę - frachtowiec w asyście dwóch myśliwców najwidoczniej zmierzający do hangarów Ducha. Obróciła nieco maszynę, aby mieć lepszy widok na nieznany jej statek.
- Wiesz, co to za jednostka? - zapytała Porkinsa wskazując w przestrzeń. Wiedziała, że nie ma złych zamiarów względem rebeliantów i pomagali podczas bitwy, jednak nie miała pojęcia skąd się zjawili.
- Podobno jakaś ,,Bryza"... czy coś...
- Bryza... - powtórzyła za nim, najwidoczniej zastanawiając się nad czymś. Ostatecznie wzruszyła jedynie ramionami, powracając wzrokiem do droidów sprzątających pobojowisko dookoła nich. - Kiepska nazwa jak na frachtowiec.

***


Porządki przebiegły sprawnie, chociaż zajęło to sporo czasu - szczególnie dla małych droidów. W odpowiednim czasie Y-wing został wywołany przez Lucrehulka i otrzymał pozwolenie na zadokowanie. Ten manewr zdawał się być większym stresem dla brunetki niż cała bitwa - podczas podprowadzania maszyny czuła, jak ze stresu pocą jej się dłonie. A co, gdyby zepsuła zarówno jedną jak i drugą maszynę? Myśliwiec ostatecznie znalazł się w hangarach niemal w tak idealnym położeniu, w jakim go zastała - wymagało to niemałej wprawy i nerwów ze stali, jednak udało jej się osadzić maszynę w prawidłowy sposób. Porkins zajął się całą resztą, powoli wyłączając poszczególne systemy. Kittani z nieukrywaną ulgą wydostała się z kokpitu i sprawnie zeskoczyła na ziemię. Długo czekała na to, aby wreszcie poczuć ląd pod stopami - tak jak uwielbiała przestrzeń i statki teraz zdecydowanie pewniej czuła się, czując podłoże pod stopami. Powolnym ruchem ściągnęła z głowy hełm i opierając go o lewe biodro oparła się prawym bokiem o maszynę. Chyba nie do końca była świadoma tego, czego tego dnia dokonała.
Image
GG: 5918394
Awatar użytkownika
Kittani Levfith
Gracz
 
Posty: 210
Rejestracja: 12 Lut 2014, o 17:08
Miejscowość: Poznań

Re: Hangary

Postprzez Probos Azad » 30 Cze 2017, o 22:13

- Szlag… - Azad przyglądał się osmalonemu poszyciu „Gola”. Ledwie wylądował ostrzelanym myśliwcem. Miał dużo szczęścia. Dokładniejsza i dłuższa salwa, a nawet osłony i pancerz nie uchroniłyby go przed rozpyleniem na atomy lub zamarznięciem w kosmicznej próżni. – Ile mogą trwać naprawy Shigar?
Kiffar w skupieniu przeglądał raport systemów spływający do jego data padu z komputera pokładowego myśliwca. Pokręcił głową.
- Jeśli znajdę wszystkie części? Tydzień. – Kas rozejrzał się po hangarze. – A czy znajdę coś w tym burdelu, to się dopiero okaże. Poza tym, nie jesteś jedyny. Ciesz się, że żaden z tych rzęchów, na których leciały świeżaki nie został zestrzelony.
- Akkowa mać. – zaklął Probos, po czym zamyślił się na dłuższą chwilę. - Poradzili sobie zaskakująco dobrze, biorąc pod uwagę okoliczności. Dobre chociaż to. Ściągnęliście tego X-ceptora?
- Taa, jeszcze muszę rozgryźć wnętrze tego składaka, ale myślę, że nie będzie z nim problemów. Tak czy siak maszyn zaczyna brakować. Zym musiał przekonać T’ttaka, żeby ten udzielił mu jego Brzytwy. Nie był zadowolony…
- Jeden problem na raz, Shigar. Pogadam z Averem, mam już pewien pomysł skąd wziąć maszyny i być może ludzi…
- Jesteś cały, staruszku? – Probos usłyszał przytłumiony głos Kel Dora.
- Pewnie, młody, nieźle się spisałeś. Tylko mogłeś się ruszyć trochę wcześniej. – Probos przyciągnął Zyma do siebie i mocno uścisnął. – Ci jedi gadają aż tak długo, czy się zgubiłeś na tym neimoidiańskim preclu?
- No cóż, trochę się nam zeszło. Właściwie to mam ci coś do powiedzenia.
- Spoko młody, wal śmiało. – Probos uśmiechnął się. Nim Zym zdołał się odezwać do Durosa podszedł jeden z techników z datapadem od Rhadego. Azad przyjął go i otworzył pliki. Raport zawierał dane o piratach, ich sprzęcie i wziętej do niewoli pilotce. Powoli zaczął je przeglądać, jednocześnie zachęcając Zyma do kontynuowania.
- Podczas rady ustaliliśmy, że będę uczył się panowania… przepraszam, posługiwania się Mocą od Antillesa.
Z twarzy Durosa zszedł uśmiech. Wciąż nie wiedział co myśleć o spotkanym na Terrarium obcym. Nie ulegało jednak wątpliwości, że znał się na tej całej Mocy. Czy będzie odpowiednim nauczycielem dla Zyma, to się dopiero okaże.
- Jest jeszcze coś… Ja musiałem…
- Szlag. Dopa maskey kung loca cheeka! – wykrzyknął Duros przeglądając kolejną stronę raportu. Rzucił datapad i kuśtykającym truchtem skierował się w głąb „Ducha”. Piloci i obsługa techniczna w hangarze usłyszeli jeszcze tylko głośne „To suka!” i kulawy samozwańczy komandor zniknął im z oczu.
Zym powoli podniósł datapad i z pytającą miną podał go Shigarowi. Kiffar spojrzał na podobiznę Falleenki z zawadiackim wyrazem twarzy. Zdumiony zwrócił się do Kel Dora.
- O w mordę…
***

Probos wpadł do tymczasowego aresztu, urządzonego w jednym z starych magazynów, który sądząc po zapachu służył niektórym piratom za latrynę. Za polem siłowym siedziała wyraźnie znudzona Falleenka. Rozpięty do pasa kombinezon i podkreślający jej kształty skórzany top, przypomniały Azadowi stare czasy, rozpalając jeszcze mocniej jego furię. Przez jej seksowną figurę, o mały włos nie postradał życia, nie mówiąc już o kredytach, które mu sprzątnęła.

- Co ty tutaj do gundarka robisz Xori!
Image
Awatar użytkownika
Probos Azad
Gracz
 
Posty: 77
Rejestracja: 23 Sty 2016, o 10:26

Re: Hangary

Postprzez Mistrz Gry » 26 Lip 2017, o 20:32

Siedząca w celi kobieta była tak samo piękna jak przed laty. Kiedy to znikała z jego pieniędzmi i godnością. Najwyraźniej czas był dla tej gadziny łaskawszy niż dla durosa. Siedziała epatując swoją kobiecością najpewniej w nadziei na zastosowanie najstarszej sztuczki świata. No cóż bariera powinna być wystarczającą zaporą przed działaniem feromonów, zaś wdzięk kobiety nie robił już na Probosie takiego wrażenia jak kiedyś. No chyba nie robił... Kobieta na widok starego kochanka wstała zmysłowo zbliżając się do bariery, i z szerokim uśmiechem oznajmiła.
- Siedzę w celi.
-...

Jej usta, oczy, kształtne piersi, nawet bez feromonów wiedział dlaczego stracił dla niej głowę. Ale teraz teraz musiał być silny. Skupił się na jednej, no góra dwóch krągłościach zanim zdołał przenieść spojrzenie na oczy kobiety. Jej delikatny i tajemniczy uśmieszek obudził dawne wspomnienia, głównie te związane z upokorzeniem. Ton Probosa stwardniał.
- bez żartów.
- Przepraszam panie kapitanie, oczywiście to było nie na miejscu.

Kobieta najwyraźniej bawiła się nieźle jego zakłopotaniem. Jednak wyczuła, że w ten sposób nie opuści szybko celi, postanowiła więc grać w jego grę.
- Wybacz, nie spodziewałam się Ciebie, jak widzisz nasze rozstanie było jedną z najgorszych decyzji w moim życiu. Straciłam wszystko i musiałam zniżyć się do piractwa by przeżyć. A teraz... jestem więźniem, wierzę że nie będziesz się mścić za nasze drobne nieporozumienie. Jesteś na to zbyt szlachetny prawda?
Kobieta grała całym swoim ciałem, i każdy choć odrobinę mniej wkurwiony od Probosa padłby na kolana pragnąc uratować księżniczkę z opresji. Jego serce było jednak zbyt twarde, by ulec, ale za to umysł, który wrócił do równowagi po tym jak krew zaczęła ponownie normalnie krążyć, był jak brzytwa. Wyraźnie wychwycił nutkę strachu w jej głosie, czyżby nie do końca wierzyła w jego szlachetność?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5004
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: Hangary

Postprzez Probos Azad » 27 Lip 2017, o 14:17

- Taaa… Rozstanie… – powiedział z przekąsem i pokręcił głową z niedowierzaniem. – Skoro to było rozstanie, to naprawdę nie chcę wiedzieć co się dzieje z partnerami, których rzucasz. Podejrzewam, że zadarłaś z niewłaściwymi typami na Taris i ktoś przejął albo zlikwidował twój mały biznes uciech. Nie musisz odpowiadać, i tak nie będzie w tym słowa prawdy.– Wiedział, że nie może jej zaufać, a jednak nie mógł oderwać od niej wzroku. Była piękna, to prawda. Perfekcyjne, atrakcyjne zarówno dla gadów i ssaków, kształty nie były jedynym czynnikiem, który sprawiał, że Xori tak go pociągała. Drapieżne rysy twarzy, obietnica zdrady i niebezpieczeństwa, ale i rozkoszy tworzyły mieszankę, której trudno się było oprzeć. Przed laty podjął tę grę, dlatego, że nie miał, jak mu się wydawało, wiele do stracenia, a Xori czyniła jego życie o wiele ciekawszym. Teraz jednak sytuacja przedstawiała się inaczej, nawet gdyby chciał ulec jej czarowi i ponownie wybrać się z nią na rajd po półświatku Taris, kantynach Nar Shaddaa, czy wyścigi ścigaczy na Tatooine. Był republikańskim oficerem w nowoutworzonej nieregularnej flocie. W tym życiu nie było miejsca na zdradliwą falleeńską kochankę.
- Oczywiście, że nie będę się mścił. To nie przystoi honorowi oficera. – wypowiedział te słowa słodkim tonem i z życzliwym uśmiechem na ustach. Nie musiał go udawać, to co miał zaraz powiedzieć, już sprawiało mu satysfakcję.
Xori odwzajemniła uśmiech, położyła dłoń na biodrze i przechyliła sylwetkę w lewą stronę, zadzierając lekko podbródek do góry.
- Cieszę się, że doszliśmy do porozumienia. Zawsze byłeś moim ulubieńcem. – jej język oblizał dolną wargę i przesunął się po ostrych zębach. Drapieżnica poczuła krew ofiary. Niedoczekanie. Probos podszedł do Xori tak blisko, jak pozwalała na to bariera. Dwumetrowy Duros górował nad mającą nieco ponad metr sześćdziesiąt Faleenką. Jego złotoczerwone oczy zapłonęły zimną furią.
- Naturalnie, troska o bezpieczeństwo statku i jego załogi, jak najbardziej wpisuje się w obowiązek oficera. Dlatego jestem zmuszony zarekomendować wyrzucenie niebezpiecznej kryminalistki, o poważnych problemach z lojalnością, przez najbliższą śluzę. Chyba że…
Na twarzy Xori pojawiła się mieszanina zdziwienia, frustracji, zawodu, ale także zaciekawienia tym, że Probos nie uległ jej wdziękom.
- Chyba, że co? – pewność siebie wyraźnie wyparowała. Probosowi udało się sprawić, że zasiany strach zakiełkował.
- Ty i twoi koledzy sprawiliście trochę zniszczeń…
- Po tym, jak wy zajęliście naszą bazę. – wysyczała przez zwężone wargi Xori.
- Nagle zaczęłaś się przejmować prawem własności? – na twarzy Durosa pojawił się szyderczy uśmiech.
- Czego chcesz? Kredytów? Nic nie mam. Informacji? Pewnie już wszystko wyciągnęliście z komputerów pokładowych. – gniew i irytację zaczęła zastępować malująca się na twarzy rozpacz. Kolor skóry Xori zaczął się zmieniać z wściekle zielonego w znacznie cieplejszą barwę. Probos od razu zrozumiał, że Falleenka zmieniła taktykę, starając się wzbudzić litość.
- Za to jesteś niezłym pilotem, a ja mam tutaj stadko świeżaków, którym potrzebne jest przeszkolenie. Im więcej instruktorów z doświadczeniem bojowym, tym szybciej dzieciaki ogarną, jak posługiwać się drążkiem sterowniczym. – uśmiech, który Probos znał aż za dobrze przebiegł po twarzy Xori. – Nie takie doświadczenie bojowe i nie taki drążek sterowniczy, kobieto!
- Hej, cokolwiek powiesz. Nie sądziłam, że stałeś się taki pruderyjny. – Falleenka czerpała satysfakcję z wytrącenia Durosa z równowagi, chociaż na moment. Ten nie trwał długo.
- Radzisz sobie też nieźle z narzędziami, a Shigarowi przyda się dodatkowa para rąk.
- On też tu jest? – Xori przewróciła oczami. – Widzę, że wciąż otaczasz się tymi samymi nudziarzami. Coś jeszcze? Może mam zamiatać i gotować? Ścielić ci łóżko? A potem zaadoptujemy grupkę dzieci i będziemy szczęśliwą rodziną? Tego chcesz Probosku? Żyć długo i szczęśliwie z miłością swojego życia? – roześmiała się.
- Nigdy nią nie byłaś, skarbie.
- Zgoda, to faktycznie było przesadzone. Zapomniałam, że zawsze wolałeś wzdychać do trupów, niż zająć się żywą kobietą. – drwina rozbrzmiała w głosie Xori.
Zapadła cisza, a wzrok obojga zwarł się w pojedynku. Złotoczerwony płomień wielkich oczu Durosa przeciwko gadzim żółtym oczom Falleenki. Milczenie trwało, a wraz z nim zmagania woli tych dwojga. W końcu Xori ustąpiła i odwróciła wzrok.
- To jak będzie: odpracowanie zniszczeń czy śluza? – zapytał lodowatym tonem Azad.
Rzuciła mu spojrzenie spode łba.
- Wiesz, że nie lubię ciężkiej pracy, ale śmierci w próżni jeszcze bardziej. Niech ci będzie.
- Dobrze. Oto warunki, dwa miesiące służby na Lucrehulku, dawka inhibitorów hormonalnych i stały nadzór. Po tym okresie, odstawię cię na pierwszą lepszą cywilizowaną planetę. Jestem pewien, że sobie poradzisz.
Xori położyła dłonie na swoich ramionach i nie patrząc Probosowi w oczy, pokiwała głową.

Duros wiedział, że ją złamał… na razie. Falleenka była zbyt niezależna i uparta, by dało się ją sobie podporządkować. Tylko tak beznadziejna sytuacja, w jakiej się znalazła mogła do tego doprowadzić, a Xori i tak podjęła próbę zagrania swoimi atutami. Nawet gdy miała słabe karty, nie odchodziła od stolika od pazaaka i trzeba przyznać, że grała świetnie. Takie samo podejście przyjmowała we wszystkich innych sferach życia. Nigdy tego nie przyznał, ale za to ją podziwiał. Kiedy wychodził z tymczasowego aresztu i skierował się na spotkanie z Rhadem, zastanawiał się, czy może nie wygrała ponownie. Czy Xori nie dała mu się „ocalić”? Wciąż tliła się w nim słabość do tej niezwykłej kobiety. Czuł jednak, że decyzja była właściwa. Jaka była alternatywa? Zabić ją z zimną krwią? Nie na tym miała polegać rebelia. Pozostawić w areszcie do końca jej dni? Falleenowie żyli długo, a rebelianci mieli ograniczone zasoby. Żywienie kogoś kto w żaden sposób nie pracował dla sprawy, nie był dla niej cenny, nie miało sensu. Dopóki Lucrehulk nie uzyska mobilności, nie mogli też tak po prostu wypuścić Xori. Gdyby sprzedała wiedzę o lokalizacji imperialnym, rebelia zostałaby zdławiona w zarodku. W ten sposób Falleenka przynajmniej będzie przydatna. Głównym problemem jaki dostrzegał, było dotrzymanie ostatniej części obietnicy. Co jeśli Xori do tego czasu będzie wiedzieć coś, co nie powinno opuścić Lucrehulka? No cóż, wtedy będą musieli rozwiązać ten ‘problem’ z Rhadem…
Image
Awatar użytkownika
Probos Azad
Gracz
 
Posty: 77
Rejestracja: 23 Sty 2016, o 10:26

Re: Hangary

Postprzez Mistrz Gry » 27 Lip 2017, o 21:28

Zostawił ją w celi, samą z jej myślami. Zgodziła się bez wahania bo jaki miała wybór. Zgnić tutaj albo skończyć na spacerze bez skafandra. Kobieta przez chwilę zastanawiała się czy Probos byłby w stanie ją wyrzucić przez śluze. Nie chciała tego sprawdzać. Uśmiechnęła się delikatnie, jednak jeszcze coś do niej czuje. Czas pokaże czy jest to tylko nienawiść.

- Czyś ty skretyniał?
- Możesz uzasadnić wypowiedź nie używając inwektyw.
- Probos, ja rozumiem że ją znasz, ale ta babka jeszcze kilka godzin temu próbowała cie zabić. Prawie jej się udało, gdyby trafiła na świeżaka... A ty chcesz ją tak po prostu wypuścić!?
- Inhibitory feromonów i stały nadzór nie do końca są równoznaczne z wypuścić. Rhade zaufaj mi.
- Ostatnim razem kiedy to słyszałem... Dobra, ale nadal uważam że to głupi pomysł. Odpowiadasz swoim stołkiem za to co ona zrobi, i naprawdę nie chcę mówić Averowi, że podałeś się do dymisji przez kobietę.


Cykanie komunikatora holograficznego oderwało Telemachusa od rozmowy z Probosem. Aver był gotów do telekonferencji. Przekaz nieco trzeszczał a jakość obrazu również nie należała do najlepszych. Młody mężczyzna stanął na swoim miejscu.
- Witam panów, udało nam się odeprzeć atak piratów, co dość wyraźnie wskazuje iż ta lokacja nie jest najbezpieczniejsza. Musimy się przenieść zanim przyleci coś z czym nie damy sobie rady.
- Quorn twierdzi że naprawił hipernapęd. Mamy bardzo mało paliwa wystarczy raptem na jeden góra dwa skoki.
- Stacja zdobyta przez Caleba i Kersta wydaje się być dobrym miejscem, ponoć mają tam stocznie. Przyspieszyłoby to zdecydowanie naprawę lucrehulka.
- Jest pan jakiś nieswój Komandorze, jaki jest pański pogląd na skok ku stoczni? Może ktoś z pańskich znajomych...


Rhade spojrzał niespokojnie na swojego towarzysza, w nerwach nie zwrócił uwagi na to że duros rzeczywiście nie wygląda najlepiej. Ktoś lepiej zaznajomiony z tą rasą bez problemu dostrzegłby oznaki silnego stresu. Może nie powinien mu dokładać z tą Fallenką. W końcu ciężko by mu przyszło zamordować więźniarkę z zimną krwią. Mai by na to nigdy nie pozwoliła. Czekał teraz na słowa swojego towarzysza modląc się do znanych sobie bogów aby ten nie poruszył przy Averze kwestii jeńca.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5004
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: Hangary

Postprzez Probos Azad » 27 Lip 2017, o 23:28

Duros zmrużył oczy i zwrócił twarz w stronę swoich rozmówców.
- Przepraszam, to zmęczenie. Przed walką prowadziłem przez kilka godzin ćwiczenia dla nowych rekrutów, no i to starcie też zrobiło swoje… Solidny sen wszystko załatwi, panowie. – Probos nie zająknął się o Xori, to nie był czas ani miejsce. Z resztą i tak ją opisze w raporcie o stanie osobowym. Kolejna rzecz, którą powinni rozstrzygnąć – meldunki i biurokracja. Jeżeli mieli działać jak flota, to musieli mieć precyzyjne dane o stanie osobowym, zdolnościach bojowych i operacyjnych poszczególnych jednostek, a to oznaczało dodatkowe godziny pracy przy datapadach. Jeszcze zatęskni za życiem przemytnika i lokalnego buntownika.

- Stacja rzeczywiście wygląda na dobry kierunek. Niestety to będzie oznaczało dodatkowe obciążenie naszych skromnych zasobów. Z drugiej strony ta baza może nam posłużyć jako pierwszy element szlaków zaopatrzeniowych i zaplecza infrastrukturalnego, które będziemy musieli i tak prędzej czy później zbudować. – Duros zabębnił palcami w trzymany w ręku datapad. – Tak, zgadzam się, z tym planem. Myślę, że jak tylko wróci ekspedycja Quadego i Kersta, a Qurn skończy naprawy, powinniśmy wykonać skok na tę stację. Martwię się tym, że zaczyna brakować maszyn dla pilotów, myślę, że moglibyśmy spróbować je pozyskać z takich źródeł Korporacyjny Sektor Wspólny, czy Centrala. Ich floty mają maszyny, których oficerowie pozbędą się za odpowiednią cenę, ale to sprawa na przyszłość. Teraz musimy zacząć myśleć o zapewnieniu stałych dostaw zaopatrzenia. Nawet jeżeli paliwo do zaspokojenia bezpośrednich potrzeb będziemy musieli pozyskać w mniej legalny sposób.

- Jakieś propozycje? – wzrok Avera wędrował od Rhadego do Probosa.
- Enarc. Jest dobrze skomunikowane, ale jednocześnie znajduje się na bocznych szlakach. Mieszkańcy nie przepadają za Imperium. To był kiedyś świat i jedna z głównych faktorii Federacji Handlowej, a po zakończeniu wojen klonów wciąż stawiał opór i został brutalnie spacyfikowany. Nadal pełni rolę handlową, sprzedają paliwo z Naboo i Malastare, żywność, artykuły medyczne, podstawowe części i narzędzia. Wszystko da się tam dostać za odpowiednią cenę. Neimoidianie to trudni negocjatorzy, zawsze spróbują oszukać, ale mają tę zaletę, że nie zadają dodatkowych pytań. Znam kilku hurtowników jeszcze z czasów, gdy służyłem jako kapitan frachtowca. Jull Libkath chyba wciąż siedzi w tym interesie. Myślę, że dam radę wynegocjować te kontrakty. Na pewno nie będzie problemu z samą ilością zaopatrzenia. Transport też jest do załatwienia. Pierwsze dostawy mogę wykonać sam moją TLką 1800. Z dodatkowymi kontenerami do przewozu w próżni, mogę przewieźć 310 ton za jednym razem. Na najpotrzebniejsze zaopatrzenie wystarczy. Kilku znajomych ze starych czasów operuje w tym rejonie. Gardo pewnie uzna, że to zbyt ryzykowne, ale C’ral i Dezbani w to wejdą. O ile wiele się nie zmieniło, to jeden lata YZ-900 z ładownością 500 ton, a drugi YU-410, który da radę przewieźć koło 250 ton. Dezbani odgrażał się, że wprowadzi modyfikacje i zwiększy ładowność, ale trochę w to wątpię. - Probos uśmiechnął się na wspomnienie upartego Nautolanina. - Myślę, że na nasze początkowe potrzeby to wystarczy. Prawdziwy problem podejrzewam, tkwi w tym czy mamy środki finansowe i ich stały dopływ, by pokryć koszty transportu i zakupu zaopatrzenia. – Duros popatrzył pytająco na holoprojekcję Avera i na stojącego obok Rhadego. W końcu skupił wzrok na tym ostatnim.

- Ostatnio rozmawialiśmy w zbliżonym gronie odnośnie potencjalnych sojuszników i polityków, których moglibyśmy pozyskać. Udało się kogoś z nich zlokalizować? – Probos spoglądał z nadzieją na Rhadego. Liczył na wieści o K'Pużu, Kaatiku bądź Dorvanie. Potrzebowali takich istot, które będą w stanie pozyskać nowych sponsorów dla rebelii albo sami będą dysponować zapleczem organizacyjnym z takimi środkami finansowymi.
Image
Awatar użytkownika
Probos Azad
Gracz
 
Posty: 77
Rejestracja: 23 Sty 2016, o 10:26

Re: Hangary

Postprzez Mistrz Gry » 6 Sie 2017, o 13:49

Aver wyraźnie się zasępił. Skok w okolice stacji rzeczywiście był dobrym pomysłem, umożliwiłby przyczajenie się a zarazem dokonanie niezbędnych napraw. Zarówno jego fregata jak i Lucrehulk potrzebowały wizyty w stoczni. Niestety reszta wyglądała mniej różowo. Duros najwyraźniej nie był świadom stanu finansów Rebelii. Choć jego ostatnie słowa zdawały się temu przeczyć, Aver z ciężkim sercem zwrócił się do Telemahusa o przedstawienie odpowiedniego raportu. Ten jak zwykle był bezpośredni do bólu.
- Jesteśmy spłukani, z kredytów które Hunt zarobił za sprzedaż artefaktów z włamu pozostało mniej niż połowa. Utrzymanie siatki informatorów kosztuje. Co prawda teraz dołączyli do nas Bothanie, lecz nie liczyłbym na ich szczodrość. Musimy się skupić na zorganizowaniu środków, i zapewnieniu stałego źródła finansowania zanim sięgniemy po handel z Sektorem korporacyjnym, czy kimkolwiek innym.
- Przy czym problemem pozostanie lojalność naszych kontaktów. Rozumiem że nie zaproponowałbyś nikogo komu nie ufasz.
- To raczej oczywiste, lecz im więcej osób wie o tajemnicy…
- tym większe szanse na to że przestanie to być tajemnica.
- Dokładnie.

Aver przez chwilę pocierał podbródek tak jak miał to w zwyczaju kiedy intensywnie nad czymś się zastanawiał. Po chwili najwyraźniej podjął decyzję.
- Wyślemy Caleba na rajd jak tylko wróci, dostanie Nadzieję i zadanie zdobycia paliwa, nie możemy tu stać bezczynnie a zarazem ryzykować wykrycia. Jeżeli to możliwe chciałbym żebyś pozostawił rekrutów pod komendą swoich podwładnych i wyruszył na Enarc. Nawiąż tam kontakty z istotami o których mówiłeś, oprócz paliwa potrzebujemy też żywności, leków broni i innych pierdół, w końcu mamy całkiem sporą gromadkę pod skrzydłami.
Rhade wydawał się być niezbyt zadowolony tym rozwiązaniem w końcu jednak musiał przyznać Averowi rację. Przeszło tysiąc osób potrzebowało wszystkiego od ubrań po karty do pazaaka. Nie mogli sobie pozwolić na lądowanie Duchem na zamieszkanych światach zaś wysyłanie wycieczek na przepustki groziło poważnymi konsekwencjami ze zdradzeniem miejsca pobytu jednostki włącznie. Potrzebowali stworzyć warunki w miarę przypominające te z codziennego życia. Znajomi i kontakty Azada mogły się tu niezmiernie przydać. Mężczyzna zdał sobie sprawę że przy obecnych rozmiarach rebelii nie da rady trzymać wszystkiego w tajemnicy. Skapitulował więc.

- Zgoda, niech leci. Z politykami nie będzie tak łatwo. Mamy dobre dojścia w sektorze koreliańskim, stąd zresztą mieliśmy myśliwce. Osoby które po cichu nam sprzyjają są dość wysoko postawione, lecz nie jestem upoważniony do używania nazwisk. Co do polityków to najłatwiej zlokalizować K'Puża, siedzi w imperialnym pierdlu. Wymienieni przez Ciebie goście chwilowo ukrywają się przed Imperium. A raczej próbują, Pewnie jesteśmy w stanie nawiązać kontakt z dowolnym z nich ale wymaga to nieco czasu i pieniędzy, a nie mamy na zbyciu ani jednego ani drugiego. Mężczyzna wyciągnął z kieszeni niewielki datapda i przez chwilę czegoś w nim szukał. W końcu z uśmiechem podniósł oczy z nad wyświetlacza.
- Kaatik jest na Corusant, mieszka w pięknym apartamentowcu i cieszy się urokami emerytury, z tego co wiemy z osób które go otaczają tylko sprzątaczka z 3 piętra nie pracuje dla żadnej z imperialnych służb, zapewne donosi Huttom. Z kolei Wynn, cóż ukrywa się gdzieś na Ord Mantell, nie wiem czy naprawdę chcemy go szukać. Tak czy inaczej potrzebujemy wielu rzeczy, priorytetem powinny być te które możemy pozyskać w możliwie najbliższej przyszłości.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5004
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: Hangary

Postprzez Probos Azad » 7 Sie 2017, o 00:29

- Tak jest! – Probos skinął głową na rozkaz Avera. Stan finansów nie zaskoczył szczególnie Azada, ale nie wzbudził też w nim entuzjazmu. Wiedział jednak, że przynajmniej początkowo będzie w stanie blefować Neimoidianom co do zasobności kont zleceniodawcy. Mógł nawet zapłacić zaliczkę z własnych oszczędności. Problemy pojawią się gdy w końcu będzie trzeba zapłacić, a sytuacja finansowa rebelii się nie poprawi… – Gdy tylko przeorganizuję Żmije, sformuję eskadrę szkoleniową i wprowadzę dryl szkoleniowy, udam się na Enarc. Mam jednak prośbę z tym związaną, będą potrzebował kogoś do załogi Quoii. Wraz z odejściem Hesmit, straciłem nawigatora, a wolałbym nie ciągnąć ze sobą pilotów z eskadry. Dzieciaki nie powinny ćwiczyć. – Duros spojrzał na Rhadego – Jak rozumiem brakuje nam ludzi, ale może znalazłby się droid lub dwa? Najlepiej astromech?

Probos wysłuchał relacji Rhadego o Kaatiku, Dorvanie i K’Pużu. Spodziewał się, że Chagrianin będzie raczej na Champali niż na Coruscant, ale być może nie docenił starego polityka. Jak widać ten postanowił pozostać w centrum władzy, nawet jeżeli zmienił się reżim, a sam nie miał w nim żadnej pozycji. Motywacje Nensu musiały być doprawdy interesujące, może nawet równie interesujące co wiedza, którą, na tyle na ile Azad zapamiętał jego skłonności, musiał zbierać przez te wszystkie lata o imperialnej polityce. Nie miał pojęcia co Wynn Dorvan robił na Ord Mantell, ale z tych trzech jego położenie dawało największe szanse nawiązania kontaktu i współpracy, gdy uporają się z obecnymi wyzwaniami. Informacja o K’Pużu była przygnębiająca. Sullustanin był jednym z najpotężniejszych sojuszników na jakich mogli liczyć. Azad chciał się dowiedzieć, jak doszło do jego aresztowania, ale uznał, że to nieodpowiedni czas i miejsce by wypytywać o to Rhadego.

***

Od jego rozmowy z Averem i Rhadem minęło kilka tygodni, ale w końcu był gotowy do odlotu. Szkolenie szło jak w chronometrze. Pozbawionym części systemów, zdezelowanym, ale jednak działającym chronometrze. Żmije odzyskiwały zdolność bojową i koordynację zaburzoną stratą trzech pilotów: Szemi, Garda i Zyma. Probos nie przyznał tego przed pozostałymi pilotami, ale bardziej od śmierci dwojga, zabolało go odejście Kel Dora. Minęło ledwie kilka dni od jego odlotu z Antillesem z Ducha, ale młodzieniec opuścił szeregi Żmij już wcześniej. Jego wyprawa z Jonem na Korelię, tylko wzmocniła obawy Azada co do wyboru i losu jego podopiecznego, ale nie miał wiele czasu, by je roztrząsać. Po włączeniu do eskadry uzupełnień, wciąż mieli wakat w drugiej z trójek Supów, co do którego Probos wciąż nie mógł podjąć decyzji. Mógł włączyć do eskadry jednego z rekrutów z pozostającym na Lucrehulku Y-wingiem, ale po pierwsze nie był pewien, którego z świeżaków powinien wybrać, a po drugie Y-wing mocno odstawał parametrami od Supów i rozbijałby funkcjonowanie trójki. Azad wiedział, że będzie zmuszony do tego, by się zdecydować na to rozwiązanie, ale na razie wolał je opóźnić. Eskadra Złotych, jak Duros nazwał sformowaną z nowych rekrutów jednostkę, w duchu myśląc o niej jako o Eskadrze Żółtych, od żółtodziobów, radziła sobie co raz lepiej w ćwiczeniach grupowych. Niestety, odejście Levfith rozstroiło z taką trudnością budowaną równowagę. Najbardziej dotknęło to najsłabsze ogniwo eskadry – Porkinsa – który wyraźnie osiągał lepsze efekty, gdy towarzyszyła mu jego przyjaciółka. Teraz młodzieniec znów znalazł się na szarym końcu celności trafień i szybkości reakcji. Z kolei obecność Xori, choć użyteczna w ćwiczeniach, powodowała konflikty z niektórymi pilotkami. Falleenka drażniła je swoim lekceważącym stosunkiem i arogancją. Probos musiał jednak przyznać, że wywiązywała się ze swojej części umowy. Największym problemem Złotych był brak maszyn. Po odlocie Caleba wraz z pilotami i maszynami Kerena, do dyspozycji Złotych pozostało pięć myśliwców: Y-wing, C-wing, dwa Tri-fightery i jeden Z-95. Dziewięciosobowa eskadra nie mogła więc ćwiczyć walki w pełnym składzie na swoich maszynach, zmuszona pożyczać myśliwce od Żmij.

Duros rozpisał szkolenie na tury, efektywnie korzystając z dostępnych maszyn i instruktorów spośród Żmij. Tylko konieczność serwisowania myśliwców sprawiała, że w rytmie funkcjonowania Ducha zdarzały się momenty, gdy w przestrzeni nie szkoliła się przynajmniej trójka pilotów z którejś eskadry. Resta, gdy dobiegła końca jej, a właściwie jego, przemiana płciowa znów rzuciła się w wir nauczania, starając się zmyć przed sobą kiepski popis w bitwie o Lucrehulku. Notlu i Tastano, choć nie tak zmotywowani, wciąż dawali nowym dobrą szkołę pilotażu. Xori była nazbyt nonszalancka, ale dodawała do zestawu instruktorów element fantazji i nieprzewidywalności, który pomagał przygotować Złotych do warunków pola bitwy.

Probos siedział na skrzynce stojącej obok Quoii i nanosił ostatnie zmiany na prowizoryczną listę pilotów Złotych oraz zaktualizowaną listę Żmij na trzymanym w dłoni datapadzie:

Eskadra Złotych:
Złoty Jeden - Sshalyss
Złoty Dwa – Kwanakau
Złoty Trzy - Xori
Złoty Cztery - Chalas
Złoty Pięć - Raylene Pyne
Złoty Sześć - Bengel Narezz
Złoty Siedem - Bynia Telan
Złoty Osiem - Gadryl Snopps
Złoty Dziewięć - Rid Tono Porkins

Eskadra Żmij:
Żmij Jeden – Probos Azad (myśliwiec typu Supa) [pierwsza trójka Supów]
Żmij Dwa – Resta (myśliwiec typu Brzytwa) [pierwsza trójka Brzytw – dowódca trójki i zwierzchnik szóstki]
Żmij Trzy – Notlu (myśliwiec typu Brzytwa) [druga trójka Brzytw – dowódca trójki]
Żmij Cztery – Tastano (myśliwiec typu Supa) [druga trójka Supów - dowódca trójki]
Żmij Pięć – Caiza (myśliwiec typu Supa) [pierwsza trójka Supów]
Żmij Sześć – Rab (myśliwiec typu Brzytwa) [druga trójka Brzytw]
Żmij Siedem – Zidia (myśliwiec typu Supa) [druga trójka Supów]
Żmij Osiem - Jesson (myśliwiec typu Brzytwa) [pierwsza trójka Brzytw]
Żmij Dziewięć – Ply (myśliwiec typu Supa) [pierwsza trójka Supów]
Żmij Dziesięć – Trip (myśliwiec typu Brzytwa) [pierwsza trójka Brzytw]
Żmij Jedenaście – T’ttak (myśliwiec typu Brzytwa) [druga trójka Brzytw]
Żmij Dwanaście – wakat

Probos zapisał listy i odłożył datapad. To powinno wystarczyć do jego powrotu. Uniósł wzrok na Quoię. Uśmiechnął się na widok swojego Suwanteka. Znów miał wyruszyć w podróż.
Image
Awatar użytkownika
Probos Azad
Gracz
 
Posty: 77
Rejestracja: 23 Sty 2016, o 10:26

Re: Hangary

Postprzez Mistrz Gry » 11 Wrz 2017, o 22:26

Akcje przenosi się z Nowej Aldery

Statek delikatnie zawibrował, lądując na wyznaczonym miejscu w hangarze. Dotarli, dowiózł ich na miejsce. Tak, jak obiecał. Była to pokrzepiająca myśl. Zadanie to nie było wprawdzie jego pierwotnym planem, ale sama świadomość doprowadzenia przynajmniej części obietnic do skutku, świadczyła, że może nie bez powodu zaprosili go na pierwszą Radę Jedi. William nie zgodził się udostępnić holokronu, ale byłą duża szansa, że po rozmowie z Jainą się ugnie. Przywiózł też nowego Mocowładnego. Dał dziewczynie szansę na zapanowanie nad swoim losem.
Rozejrzał się przez kokpit po doku. Był taki, jakim go zapamiętał. Kilkadziesiąt dżentelistot krzątało się w tę i z powrotem, śpiesząc z naprawami, obsługą statków albo po prostu udając się na spoczynek po swojej długiej zmianie. Mimo dość nielicznej załogi, jak na możliwości tego okrętu, ich nagromadzenie w dokach z powodu ciągłych nowych misji, wypraw i patroli było zrozumiałe. Pozostałe części statku pewnie świeciły pustkami, ale im mocniej rozwijała się Rebelia, tym bardziej ich kwatera główna będzie się zapełniać. Ciekaw był, jak wiele od czasu jego wylotu zdążyli już zrobić. Może Jaina będzie miała też jakieś interesujące wieści.
Trap frachtowca otworzył się i Michael gestem zaprosił Anastazję i Willa do wyjścia. Nim zdążyli zejść na pokład Lucrehulka, zobaczyli zmierzającą w ich stronę małą grupkę ludzi. Na ich czele szedł nie kto inny jak... Jaina Solo. Stardust spodziewał się, że wyczuje jego powrót i prawdopodobnie także obecność dwójki innych mocowładnych, ale lekkim zaskoczeniem było, że aż tak szybko pośpieszyła osobiście ich powitać. Czy osoby, które z nim przybyły były aż tak ważne?
- Witaj z powrotem Michaelu. - odezwała się spokojnym, przyjaznym tonem. - Kogo ze sobą tu do nasz przywiozłeś? Przedstawisz mi swoich gości? - mimo przyjaznego tonu Stardust wyczuwał, że Jaina zachowuje bardzo dużą ostrożność, czujnie spoglądając to na Willa, to na dziewczynę.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5004
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: Hangary

Postprzez David Turoug » 13 Wrz 2017, o 16:14

Stardust nie spodziewał się, że naprzeciw wyjdzie mu sama Jaina Solo. Najwidoczniej, goście jakich przywiózł ze sobą, musieli dostatecznie poruszyć przywódczynię Rebelii, by sama ich oceniła. Co do swojej misji, Bezimienny miał wrażenie, że Solo, poszukiwania holokronów traktuje raczej z przymrużeniem oka. Każdy posiadał jednak pewną swobodę działania, z której postanowił skorzystać, a przy okazji sprowadził na "Ducha" dwie, czułe na moc, osoby.
- Witaj Jaino, nie ukrywam, zaskoczyłaś mnie swoją obecnością w hangarach. Razem ze mną jest William Turoug, brat mistrza Davida oraz jego podopieczna Anastazja. - rzekł zgodnie z prawdą Stardust - Will ma ze sobą coś czego szukałem, holokron, a także swoją osobistą wiedzę, choć jest nastawiony sceptycznie do naszej organizacji, nie mniej za Imperium też nie przepada, zresztą pewnie wszystko sobie wyjaśnicie. Natomiast Anastazja, chyba nie muszę tłumaczyć Jaino, sama to czujesz.
- Słynna Jaina Solo... - mruknął do siebie Turoug, wpatrując się w kobietę. Podczas końca wojny i obrony Świątyni Jedi z 27ABY, była jeszcze nastolatką, teraz powinna przekroczyć 60-tkę, ale jej wygląd wskazywał na jakieś 15 lat mniej. Przed dziesiątkami lat należeli do przeciwnych obozów, teraz ani Sithowie, ani Jedi nie istnieli w żadnej, zorganizowanej formie. Dawne waśnie, choć nie zażegnane, zostały uśpione przez zaistniałą sytuację polityczną...
Na lądowisku zapanowała cisza. Wzrok Bezimiennego powędrował ku Turougowi, którego spojrzenie mierzyło się z Jainą. Co mógł odczuwać starzec? Tego nie wiedział chyba on sam. Gdzieś w cieniu pozostała Anastazja. Dopiero teraz Stardust zastanowił się czy dobrze, że sprowadził tutaj William i przestał dziwić się obecności Solo.
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 4814
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: Hangary

Postprzez Mistrz Gry » 19 Wrz 2017, o 06:14

- Och Williamie, przestań udawać, że się nie znamy. Chyba, że razem z wiekiem i pamięć zaczęła ci szwankować.
Ton głosu Jainy był spokojny, ale raczej chłodny. Stardust nie miał pojęcia, gdzie ta dwójka się spotkała, z ich nastawienia wynikało jednak, że nie było to raczej spotkanie przyjemne. Nie musiało być też bardzo wrogie, inaczej całe powitanie potoczyło by się zupełnie inaczej. Widać było jednak, że atmosfera była bardzo napięta. Spojrzał w stronę Anastazji. Atmosfera zdawała się jej udzielać, wyczuwał od niej coraz większą nerwowość. Nim zdążył powiedzieć coś, co być może załagodzi całą sytuację, Jaina uniosła dłoń i odezwała się stanowczym głosem.
- Mistrzu Starduście, wskaż proszę swojej podopiecznej miejsce do odpoczynku. Ja i William musimy porozmawiać na osobności, potem po was poślę. Czy masz coś przeciwko temu Williamie?
- Nie.
Jego odpowiedź była krótka, jednak dało się zauważyć jego wahanie przed jej udzieleniem.
Mistrzyni Solo poczekała, aż William ruszy się z miejsca. Nie było pewne, kto wygrał w ich niemym pojedynku, lecz w końcu przyszywany wujek Anastazji ruszył się z miejsca i podążył za Jainą do sal wydzielonych wcześniej dla jedi. Z ich postawy i aury nie dało wyczuć się absolutnie niczego. Obydwoje otoczyli się niemal nieprzeniknioną zasłoną. Prawdziwa walka ich charakterów nie toczyła się teraz na miecze świetlne czy efektowne wykorzystanie Mocy, a pomiędzy ich umysłami. I każde starało się wyjść z tego pojedynku górą.
Stardust i Anastazja zostali sami przy statku. W końcu Michael wrócił się po walizki dziewczyny i pomógł jej przenieść je do jednej z kwater ulokowanych w dawnych dokach statku. Warunki nie były idealne, ale ilość rebeliantów wciąż się powiększała i kwatermistrz nie miał nic lepszego. Nie chcąc zostawiać dziewczyny samej, tym bardziej widząc jej buzujące emocje, Michael usiadł obok niej na łóżku i czekał na dalszy rozwój wypadków.
- Co dalej będzie? Twoja znajoma chyba niezbyt lubi się z wujem.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5004
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: Hangary

Postprzez David Turoug » 19 Wrz 2017, o 21:15

Stardust nie zdołał ukryć swojego zdziwienia, gdy okazało się, że stary Turoug i Jaina znają się i nie jest to ich pierwsze spotkanie. Na pewno w najbliższym czasie, o ile będzie taka okazja, zapyta zarówno dawnego Sitha jak i przywódczynię Rebelii w jakich okolicznościach ich drogi się splotły. Czy było to w trakcie wojny, w latach dwudziestych obecnego stulecia czy może już później, po upadku Świątyni Jedi na Coruscant?
Gdy Jaina wyszła, Bezimienny bezgłośnie odparł, że Anastazja nie jest jego podopieczną, a on sam raczej nie nazwałby siebie mistrzem, do tego tytułu na pewno dużo mu brakowało. Chcąc nie chcąc musiał zająć się dziewczyną. W końcu puszczenie jej samotnej w otchłań korytarzy Lucrehulka było zbyt ryzykowane. Kwatermistrz, przydzielił jej standardową kajutę, bez specjalnych luksusów, natomiast na pewno miała tutaj dostęp do ciepłej wody, regularnych posiłków, a także HoloNetu. W porównaniu z warunkami na Nowym Alderaanie, na pewno nie powinna być zawiedziona.
- Owa znajoma to Jaina Solo, córka księżniczki Lei i Hana Solo, o których na pewno musiałaś kiedyś słyszeć, nawet w kantynie na Alderze. Jakby to powiedzieć, zarówno ona jak i twój wuj są postaciami z diametralnie różnymi przeszłościami. Zwięźle mówiąc, dawniej reprezentowali zwalczające się frakcję, ale dla obecnej sytuacji politycznej raczej nie ma to większego znaczenia. - odparł spokojnie Michael, dodając w duchu, że być może zarówno Turoug jak i Solo wcale nie są tak zupełnie różni - Zapewniam cię jednak, że nikomu włos z głowy spaść nie powinien. Imperium jest zbyt potężne, żebyśmy jeszcze we własnym gronie popadali w konflikty. Jeżeli Will zechce opuścić okręt, nikt nie będzie robił z tym przeszkód.
Stardust liczył na to, że jego słowa są zgodne z prawdą, choć nie mógł wiedzieć, jaką decyzję podejmie Jaina, mimo to wolał nie martwić bardziej Anastazji. Przez chwilę ciszy, jaka zapanowała w pomieszczeniu, mężczyzna zdał sobie sprawę, jak bardzo jest zmęczony. W ostatnich dniach, spał bardzo niewiele, a jego sen był płytki i niespokojny, gdyż stale musiał zachowywać czujność.
- Masz ochotę coś zjeść czy wolałabyś odpocząć? Dzisiaj raczej nie ma sensu udawać się na zwiedzanie tego grata. Zresztą sam nie do końca wiem jakie postępy poczynił naczelny technik w łataniu Lucrehulka. Na szczęście jeszcze na nikogo nie spadł kilkuset tonowy, durastalowy sufit... - rzekł Stardust, uśmiechając się pod nosem.
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 4814
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: Hangary

Postprzez Mistrz Gry » 26 Wrz 2017, o 06:53

- Pójdę się teraz umyć. A potem... nie wiem. Chyba coś zjem. Prześpię się i może jutro wszystko to będzie chociaż trochę normalniejsze.
Z dziewczyny zeszło powietrze. Całe napięcie zbierane podczas ostatnich wydarzeń w końcu ulotniło się i widać, że dziewczyna poczuła zmęczenie. Stardust dał jej chwilę spokoju i upewnił się, że będzie miała co jeść, po czym pozwolił jej się przespać. Sam zaś i dla siebie poszukał lokum na odpoczynek. Nie wiadomo, ile Jainie zajmą rozmowy z Williamem.
Odpoczynek dobrze mu zrobił. Po jakichś ośmiu standardowych godzinach obudził się, zjadł i, jakby wyczuwając moment, jego komunikator rozbrzmiał głosem ich przywódczyni.
- Michaelu, przyjdź proszę razem z Anastazją do sali, gdzie spotkała się Rada. Myślę, że zdołałam porozumieć się z jej wujkiem.
Zgodnie z prośbą mistrzyni Solo, Stardust obudził dziewczynę i razem z nią udał się w umówione miejsce. Trochę zaspana, Anastazja rozbudziła się w drodze, z zaciekawieniem przyglądając się każdej części okrętu. Musiało minąć sporo czasu, odkąd po raz ostatni przebywała na pokładzie jakiegoś większego statku, skoro z takim zaciekawieniem oglądała ten rozpadający się jeszcze złom. Kiedy dotarli do umówionej sali, za drzwiami ujrzeli już czekających na nich Turouga i Solo, którzy stali przy małym stoliku umieszczonym na środku pokoju. Na stoliku leżał holokron, który Stardust już wcześniej zauważył u wujka Anastazji. Mała niepozorna kostka emanowała silną aurą Jasnej Strony, jakby ciesząc się z powrotu w ręce jedi.
- William zgodził się pozostawić Anastazję pod nasza opieką. Z chęcią przejmę od ciebie to zadanie mistrzu Sturdust, jeśli nie masz nic przeciwko. - Jaina zwróciła się w stronę Anastazji - Anastazjo, jesteś niezwykle interesująca osobą i cieszy mnie bardzo, że do nas dotarłaś. Miło mi będzie też, jeśli zgodzisz się ze swoim wujkiem i zostaniesz pośród nas. - uśmiechając się do dziewczyny mistrzyni ponownie zwróciła się do wszystkich obecnych. - Ale o tym porozmawiamy za chwilę. Jest bowiem coś, czego pewnie wszyscy tu obecni chcieliby się dowiedzieć. William, w ramach wyrównania rachunków, zgodził się przekazać nam wiedzę zawartą w holokronie swojego brata. Zostanie z nami przez jakiś czas, póki nie uda nam się zbadać całej jej zawartości. Możemy zacząć już nawet teraz. Michaelu, czy zechciałbyś uczynić honory? To w końcu twoje wizje doprowadziły nas do tego momentu.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5004
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: Hangary

Postprzez David Turoug » 28 Wrz 2017, o 23:11

Stardust nie czuł się na siłach, by przekazywać w chwili obecnej swoją wiedzę. Po pierwsze był raczej introwertykiem, a po drugie w swoim mniemaniu sam ciągle potrzebował zgłębienia wiedzy i nauk Jedi. Z ulgą przyjął więc słowa Jainy, mówiące o tym, że Anastazja trafi pod jej skrzydła.
Zaskoczeniem dla Michaela była także zgoda Williama, na tymczasowe użytkowanie holokronu. Jeszcze kilkanaście godzin wcześniej, były Sith, zarzekał się, iż nie zamierza komukolwiek udostępnić artefakt zbudowany przez jego brata. Widocznie Solo, użyła odpowiednich argumentów, by przekonać go do swojej racji, istniało też spore prawdopodobieństwo, że jest to transakcja wiązana.
- Hmm, zapewne będzie to ciekawe doświadczenie. Zastanawiałem się czy ktoś poza Willem, sięgnął po wiedzę skrytą w holokronie. Chętnie dowiedziałbym się, czegoś więcej o tym jak wpadł w twoje ręce Williamie. - rzekł szczerze Stardust, po czym ruszył ku sześcianowi, by spotkać się z jego strażnikiem.
Bezimienny tylko na ułamek sekundy dotknął dłonią niezwykłego przedmiotu, gdy ten nieznacznie uniósł się i rozbłysnął jasnoniebieską poświatą. Po chwili wyrósł z niej przeciętnego wzrostu mężczyzna, z jasnobrązowymi włosami, którego spojrzenie było niezwykle przenikliwe. Postać ubrana była w charakterystyczne szaty Jedi. Stardust miał już do czynienia z holokronem, gdyż korzystał z nauk swojego ojca Tala Vapora. Technika tworzenia takie artefaktu, była jedną z najbardziej zaawansowanych umiejętności jakie można było posiąść. Bezimienny nie miał nawet pojęcia, jak strażnik, może być niemal realną osobą, która może wchodzić w słowne interakcje z użytkownikami, a nawet pamiętać ich po paru spotkaniach. Co więcej, owe twory mogły same zwiększać zakres swej wiedzy na temat bieżącej sytuacji w Galaktyce, po przez wspomniane relacje.
- Witajcie. - rzekł spokojnym tonem David Turoug, omiatając znajdujące się w sali postaci. Pierwszą z nich był Stardust, następnie jego spojrzenie powędrowało ku Anastazji, potem na Williamie zatrzymując się nieco dłużej na nim, skończywszy na Jainie. Spoglądając na tą ostatnią, strażnik holokronu, nieznacznie uśmiechnął się. Michael mógł domyślić się, że wszystko wyglądało nieco jak spotkanie dobrych znajomych, po wielu, wielu latach.
- Eee, witaj mistrzu. - bąknął zafascynowany Jedi.
- Michael Stardust jak mniemam, tak mój brat zdążył mi coś o tobie powiedzieć. Silny mocą, jednak nie do końca wierzący w siebie i własne umiejętności. - odparła widmowa projekcja, nieżyjącego już członka Zakonu Skywalkera - Jaina, tyle lat.
W sali zapanowała cisza, zapewne każdy z uczestników tego spotkania miał sporo pytań do Davida Turouga. William, jako przede wszystkim użytkownik ciemnej strony mocy, być może nie mógł wcześniej zgłębić wszystkich tajników holokronu, dla Anastazji cała sytuacja mogła być abstrakcją, jednak pewnie i ona, miałaby parę pytań do widma. Solo raczej "wypożyczy" holokron na prywatna audiencję, natomiast Stardust już teraz czuł, że zaistniała ogromna szansą poszerzenia zakresu swoich umiejętności.
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 4814
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: Hangary

Postprzez Mistrz Gry » 3 Paź 2017, o 06:51

Wszyscy zebrani wpatrywali się w widmową jasnoniebieską postać unoszącą się nad małą kostką. Każdy z obecnych miał swoje własne myśli i pragnienia wobec widma jedi, które się im ukazało, jednak z niecierpliwością czekali na kolejne słowa dawnego mistrza. Gdy ten w końcu przemówił, zdawało się, że zna już od bardzo dawna wszystkich zebranych wokół niego, nie tylko Jainę i Williama. Jakkolwiek wrażenie było mylne, postać z holokronu nie mogła bowiem znać dwóch najmłodszych członków zebrania, to ze wszystkich wypowiedzianych słów dało wyczuć się pewną mądrość i siłę, której źródła Stardust nie był w stanie ustalić.
- Tyle lat... - powtórzyła Jaina cicho.
Przez krótką chwilę, kiedy stała tak wpatrując się w postać z holokronu, wydała się Stardustowi na powrót młodą dziewczyną jedi, która z nadzieją w oczach patrzy w oczy mistrza, czekając aż ten zrobi coś, co zmieni świat wokół niej i pomoże zrozumieć wszystkie problemy. Po chwili jednak to wrażenie minęło i znów stała przed nim Jaina-przywódczyni ocalałych jedi.
- Mistrzu Turoug, ty pewnie domyślasz się już, o co chciałabym się zapytać. Wolałabym jednak poruszać ten temat na osobności.
- Dobrze moja droga. Przejdziemy więc do bardziej niecierpliwej młodzieży.
W czasie, gdy postać z holokronu przeniosła swoją uwagę na Anastazję i Michaela, William jedynie stał i przysłuchiwał się wszystkim rozmowom. Podobnie jak reszta, musiał bardzo niecierpliwić się, by poznać tajemnice skrywane w holokronie, jednak czy to umowa z Jainą, czy jego wewnętrzne przekonanie, kazały mu jedynie milczeć i czekać na swoją kolej. Stardust zaaferowany holokronem dopiero teraz to dostrzegł. William zachowywał się inaczej niż jeszcze przed paroma godzinami. Nie chodziło jedynie o jego zgodę na podzielenie się wiedzą zawartą w kostce jedi, ale ogólnie sprawiał wrażenie spokojniejszego, bardziej cierpliwego. Być może obecność jego brata tak na niego działała. Stardust przeniósł wzrok na widmo Turouga, które już od jakiegoś czasu wpatrywało się w niego.
- Młody jedi. Wyczuwam twoje pragnienie wiedzy i pewnie poznania też nowych umiejętności. Muszę cię jednak rozczarować. Nie nauczę cię niczego nowego. Z opowieści mojego brata wiem, że znasz już wszystkie sztuczki i umiejętności, które i ja znam. Twój ojciec dobrze cię wyszkolił. - David Turoug przyglądał się przez chwilę Michaelowi. Przykro mi - dodał - ale jedyne, czym jestem w stanie się podzielić to wiedza o przeszłości i historie mojej rodziny. Jakby interesujące to nie było, to jednak uważam to za mało praktyczne.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5004
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: Hangary

Postprzez David Turoug » 3 Paź 2017, o 18:50

Atmosfera była zdecydowanie podniosła, wydawało się, że nawet sama Jaina przez krótki moment uległa czarowi wspomnień, jednak jak przystało na prawdziwą mistrzynię, szybko przywołała swoje naturalne oblicze. W końcu David Turoug poświęcił swą widmową uwagę na Starduście. Był on zaskoczony, słysząc słowa, iż strażnik holokronu nie jest w stanie nauczyć go niczego więcej, poza historią. Bezimienny poczuł ukłucie rozczarowania, w końcu na Dantooine doświadczył niezwykłej wizji, która nakierowała go na Nowy Alderaan. A może, to wszystko było tylko zwykłym snem, marzeniem powstałym jedynie w umyśle Michaela? Po chwili konsternacji Stardust opanował emocje, jeżeli jemu Turoug nie mógł za wiele pomóc, nie oznaczało to, że inni nie skorzystają z wiedzy i umiejętności zawartych w niezwykłym sześcianie.
- Chyba nie mam wyboru jak uszanować zdanie mistrza, aczkolwiek nie uważam, bym osiągnął twój poziom. Przy najbliższej okazji, na pewno z chęcią wysłucham opowieści o dawnym Zakonie Jedi. - odparł szczerze Bezimienny, kłaniając się lekko holograficznej postaci.
- Jaino, jeżeli znajdziesz dla mnie chwilę, chciałbym z tobą porozmawiać o następnych działaniach. - po chwili zwrócił się do Solo - Na okręcie nie wyczuwam ani Jona, ani Caleba, co znaczy, że otrzymali jakieś misje. Wiem, że przed moim wylotem, podejmowaliśmy temat potężnej emanacji mocy. Czy coś w tym kierunku zostało podjęte?
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 4814
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: Hangary

Postprzez Mistrz Gry » 5 Paź 2017, o 18:14

Kiedy Michael zwrócił się w stronę Jainy, nie mógł poznać, jak odnosi się ona do słów postaci z holokronu. Jak to zwykle u niej bywało, nie dała po sobie poznać, czy i ona nie do końca uwierzyła mistrzowi Turougowi o tym, że jedyne, co może przekazać, jest historia. O ile były to na pewne cenne informacje, o tyle w przy ich obecnych potrzebach, nie wydawały się one najważniejsze.
- Tak, Michaelu, oni... - zaczęła mistrzyni odnosząc się do pytania Stardusta.
- Przepraszam, mistrzyni Solo, ale jeszcze nie skończyłem - przerwał jej widmowy Turoug. - Wybacz mi i ty, młody Starduście. Powiedziałem jednak, że najpierw przejdziemy do bardziej niecierpliwej młodzieży, a została nam przecież jeszcze Anastazja. Dziewczyno, wyczuwam w tobie kłębiące się pytania, ale jedno zdaje się szczególnie nie dawać ci spokoju. Powiedz, co cię trapi.
Dziewczyna niepewnie postąpiła krok bliżej leżącego na stole holokronu, ale nie odezwała się. Widać było, że waha się. Co chwila spoglądała tylko po wszystkich zebranych, najdłużej swoje spojrzenie zatrzymując na swoim wuju.
- Nie martw się - kontynuował David. - Twój przybrany opiekun a mój brat opowiedział mi o twoich niesamowitych zdolnościach. Możesz mówić bez obaw. Myślę, że tutaj zebrani coś na to zaradzą.
- Ja... miałam dziwną wizję, raczej sen chyba, ale taki prawdziwy... Chodzi o moją siostrę...
Wiadomość, że kobieta, o której Anastazja wspominała w swojej prośbie Michaelowi, była jej siostrą, była dość zaskakująca. Z jakiegoś powodu wiedziała o tym, ale nie chciała zdradzić się z tym przed nikim aż do tej chwili. Poza tym Anastazja opowiedziała jeszcze raz to, co mówiła już Michaelowi na statku, dorzucając kilka faktów ze swojej historii, którą pamiętała, a którą jedi miał okazję poznać czy to od niej samej na Nowej Aldeerze czy od jej wuja. Jaina i widmowy Turoug słuchali jej słów z uwagą. Kiedy dziewczyna skończyła, w sali zapanowała cisza. Po krótkiej chwili przerwał ją w końcu David Turoug.
- Moje dziecko, mój brat opowiadał mi dużo o tobie, być może...
- Jest, jest jeszcze coś. W tym śnie, tym o mojej siostrze było jeszcze coś. Ktoś. Widziałam planetę, na której ona była. Stała przed jakąś wojskową bazą, to poznałam. A zaraz potem zobaczyłam mnóstwo dzieciaków. Młodszych i starszych. Czułam jak cierpią...
Dziewczyna niemal rozpłakała się na to wspomnienie. Stara mistrzyni podeszła do niej i przytuliła ją, pozwalając wypłakać się w swoje ramię. Dziewczyna skorzystała z okazji i nie hamowała dłużej emocji. Panującą w sali ciszę zakłócał jedynie odgłos jej szlochania. Jej wuj zwiesił ręce. Widać było jego smutek, ale chyba w końcu dotarło do niego, ze wszystkie jego wysiłki, by chronić dziewczynę, spełzły na niczym. Ponownie Stardust mógł zaobserwować dziwną zmianę w jego agresywnej jeszcze niedawno postawie.
- Oni, te dzieci, coś z nimi robili. Jakoś czułam, czułam, że są podobne do mnie...
Jej słowa były ledwo zrozumiałe spod potoku łez, jednak każde wywoływało coraz większy smutek i ból na twarzy dawnego mistrza jedi. W końcu widmo znad holokronu zebrało się w sobie i przemówiło, kierując swe słowa do wszystkich.
- Ja chyba wiem, o czym ta dziewczyna mówi. Sądząc po tym, co o niej wiem i po tym, co opowiada, ktoś próbuje na nowo rozpętać koszmar z lat mojej młodości. Kiedy byłem jeszcze padawanem, razem z moim nauczycielem udaremniliśmy plany jednego z Sithów, Dartha Arhisa, który eksperymentował na dzieciach silnie obdarzonych Mocą, by uczynić z nich swoja armię. Przeczucie podpowiada mi, że ktoś na nowo tego próbuje. Opowieść Anastazji niemal idealnie pasuje do tego, co sam niegdyś widziałem. Z jakiegoś powodu udało jej się widać uciec kilka lat temu, ale blokady nałożone na jej umysł skutecznie przysłoniły nie tylko cierpienie, jakiego doznała, ale i jej wspomnienia o swojej przeszłości.
- Michaelu, chyba własnie poznaliśmy powód, do którego skierowała cię twoja wizja na Dantooine. - mistrzyni Solo również wydawała się zmartwiona informacjami Turouga.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5004
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: Hangary

Postprzez David Turoug » 8 Paź 2017, o 16:33

Stardust dosyć szybko uzyskał odpowiedź na zadawane pytania. Jego najbliższym celem zapewne będzie poszukiwanie owych dzieci Jedi, na których tak bardzo zależało Jainie. Układanka zaczęła przypominać całość, a wypad na Dantooine z perspektywy nowych wiadomości, nie wyglądał na bezcelowy. Co prawda Bezimienny liczył, że nauczy się czegoś nowego z holokronu Turouga, jednak nie powinien myśleć tylko o sobie. Na pewno dla wielu adeptów sześcian dawnego mistrza stanowił niezwykłe źródło wiedzy. A i sam Stardust gdy znajdzie czas, porozmawia ze strażnikiem na temat przeszłości Zakonu Jedi.
- Słyszałem pewne historie, jakoby z broniącej się Świątyni na Coruscant, ktoś wykradł bądź zabezpieczył datakryształy i holodyski z informacjami dotyczącymi potencjalnych uczniów, a nawet wskazówki o jeszcze nienarodzonych istotach. Od tamtego czasu minęło ponad 40 lat, więc teraz możemy szukać ich potomków. - odparł Michael, niejako potwierdzając swój udział w kolejnej misji - Domyślam się, że wspólnymi siłami jesteśmy w stanie określić przybliżoną lokację miejsca z wizji Anastazji? Swoją drogą, podejrzewam, że jej siostra może być również czuła na moc. Lepiej by nikt z Imperium, ani nikt związany z ciemną stroną do nich nie dotarł pierwszy. Hmm, jest jeszcze wcześniejsze zagadnienie, co z tą emanacją mocy sprzed kilkunastu dni? Czy mamy już na jej temat jakieś informację?
Stardust miał wrażenie, iż Jaina nie do końca chce rozmawiać na temat owego zjawiska. Nie można było wykluczyć wspólnego mianownika zarówno dla wspomnianej "eksplozji" jak i wizji dziewczyny, w której cierpiały dzieci. Bezimiennemu mimo to ufał Solo i wierzył w jej osądy. W odwodzie pozostawał jeszcze tajemniczy Jon Antilles, jednak jego aura nie była wyczuwalna na Lucrehulku.
- Jeśli mogę jeszcze spytać, co z Jonem?
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 4814
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: Hangary

Postprzez Mistrz Gry » 9 Paź 2017, o 21:55

- Jon, on... mistrz Antilles wraz ze swoim uczniem Zymem udali się na Korelię, ale od tego momentu nie mam od nich żadnych wieści. Wyczuwam ich jednak w Mocy, więc pozostaje czekać na wiadomość od nich. Miejmy nadzieję, że nie mają dużych kłopotów. - Widać było, że jednak martwi ją ta cisza. Jaina jednak szybko się opanowała, nie chcąc tego dać po sobie poznać. - Także Celeb Quade wykonuje obecnie swoje zadanie. Jeśli zaś chodzi o to wydarzenie, wciąż je badamy. Niewiele do tej pory się dowiedzieliśmy, ale sądzę, że ma ono związek z plagą rakghuli na Taris. Dalej będziemy starać się to wyjaśnić.
Ta wypowiedź Jainy wyczerpała temat. Korzystając z okazji, ze nikt więcej z obecnych nie zadał kolejnych pytań, mistrz Turoug w swojej widmowej postaci zabrał głos.
- Proszę, zajmijmy się teraz poszukiwaniem planety. Zależy mi na tej sprawie, jest ona niejako związana i z moją osobą. Postaram się wam pomóc najlepiej, jak potrafię.
Anastazja jeszcze raz opowiedziała swoją wizję. I tym razem było to dla niej ciężkie przeżycie i musiała być wspierana przez wszystkich obecnych, by ponownie nie popaść w płacz. Dziewczynie udało się opowiedzieć ze szczegółami wszystkie sceny, które widziała. Zaczęli porównywać je ze swoimi danymi i wiedzą zawartą w holokronie, ale udało im się jedynie zawęzić poszukiwania do kilkunastu planet. Wciąż było ich zbyt dużo.
- Chyba będziemy musieli poprosić o pomoc Moc - stwierdziła mistrzyni Solo - Williamie, czy odprowadził byś Anastazję do jej kwatery? Dość już się dzisiaj namęczyła. powiadomię was o tym, czego się dowiedzieliśmy, jak tylko skończymy.
- Zgoda.
Zmieniona, już nie agresywna postawa Willa nadal się utrzymywała. Chwycił Anastazję pod ramię i razem z dziewczyną wyszli z sali, zamykając za sobą drzwi. Pozostała ich tylko dwójka i widmo z holokronu. W sali zapanowała cisza.
Stardust, podobnie jak Jaina, zagłębił się w Moc. Pozwolił by spokojne nurty Jasnej Strony opływały go, napełniając go spokojem i energia, których tak teraz potrzebował. Wyciszył się, zagłębił w możliwe nici przyszłości i nawet nie zauważył momentu, jak jego umysł podążył śladem wizji planety. Była zielona, pełna roślinności, z mnóstwem wody wśród zielonych równin. Widział na niej miasta położone nad wodą. Miasta, po których przechadzali się ludzie. Głównie ludzie, ale obcych ras także było sporo. Większość z nich zdawała się wypoczywać wśród całej tej zieleni i jezior, niczym na jednej z turystycznych planet. Na tym jednak wizja się rozmazała. poczuł, jak Moc kieruje go ku przeszłości, ku wydarzeniem silnie związanym z planetą. Zobaczył blokadę ze statków, orbitującą wokół planety. Blokadę, która zsyłała na powierzchnię armię droidów. Armię, z którą walczyła żyjąca na co dzień pod powierzchnią wód rasa. Gunganie. Wizja powoli rozmyła się, a Stardust obudził się ponownie w małej sali, naprzeciw Jainy i holokronu.
- Mistrzu Starduście, czy wiesz już, gdzie powinniśmy się udać? Czy planeta z wizji przypomina ci którąś?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5004
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

PoprzedniaNastępna

Wróć do Lucrehulk "Duch"

cron