Content

Archiwum

[Dantooine] Nowe, lepsze życie. (?)

[Dantooine] Nowe, lepsze życie. (?)

Postprzez Mistrz Gry » 8 Sty 2014, o 16:46

Dantooine.
Spokojna, rolnicza planeta, położona na zewnętrznych rubieżach galaktyki. Życie mieszkańców przebiega tutaj w cyklu dobowym, od wczesnego poranka do zmroku, a zależne jest głównie od miejscowej fauny i flory. Tubylcy w znacznej większości trudnią się tu uprawą roli, hodowlą zwierząt lub myślistwu, co stanowi główny walor eksportowy. Wszelkiego rodzaju skóry dzikich bestii, bądź mięsa i zboża uchodzą za towary najwyższej jakości, głównie ze względu na ich ekologiczność, o co ciężko w galaktyce.
Na planecie występują gdzie nie gdzie małe miasteczka, z portami dla statków kosmicznych, jednak o wiele więcej znaleźć można tu farm, czy gospodarstw rolnych.
Piloci rzadko zaglądają tu bez powodu, więc lwią część lądujących tu pojazdów stanowią kupcy i handlarze.

Dla miejscowej młodzieży, życie na planecie było dość upierdliwe, a zwłaszcza dla jednej dziewczyny.
Ratish obudziła się wczesnym porankiem, zerwana z łóżka przez swoją matkę.
- Wstawaj Loui ! Ile można się tak wylegiwać ! Już dziewiąta ! Do roboty się zabierz jakiejś ! Ojciec potrzebuje pomocy ! - Spokojnie można rzecz, że Pani Collins nie była mistrzynią delikatnych pobudek. Drzwi do pokoju dziewczyny zatrzasnęły się tuż za jej rodzicielką, z siłą, która osypała tynk ze ścian. Kolejny miły poranek na Dantooine.
Po takim budzeniu, nie ma szans na zmrużenie oka więcej. Ratish, mogła mimo wszystko zostać w łóżku, ale to sprawiłoby zapewne kolejny nalot matki, którego lepiej uniknąć. Dziewczyna ubrała się jak co dzień, w zwykły podkoszulek i spodnie, po czym zeszła na dół do reszty domowników.
- Pojedziesz dzisiaj, ze mną do portu. Mamy do sprzedania trochę mięsa w kantorze. Przydasz mi się. - zanim dziewczyna zdążyła jeszcze usiąść i zjeść śniadanie, ojciec już oświadczył jej jak spędzi resztę dnia. Zapowiada się bardzo długiego dnia.
- Za pół godziny wyjeżdżamy.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5706
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Dantooine] Nowe, lepsze życie. (?)

Postprzez Ratish » 8 Sty 2014, o 17:52

Spojrzała zaspanym wzrokiem na drzwi w których przed chwila stał upiór w roli jej matki. Zaklęła pod nosem nie mogą uwierzyć, że nadal jest przykuta do tego miejsca. Wystała, ubrała się i ruszyła w stronę w kuchni z przegranym humorem. Walki z rodzicami nigdy nie nie skończą, a jeżeli już, to w momencie kiedy Ratish w końcu zrobi coś ze swym marnym życiem.
W kuchni jak co dzień przywiał ją widok latającej po całej kuchni macierzy, siostry która śpi na stole i ojca – króla tego dobytku – siedzącego na szczycie stołu z kawą i gazetą. Nasze dziewczę skrzywiło się sięgając po coś, co miało być chlebem, lecz jak chleb nie wyglądało, ba! Nawet tak nie smakowało.
- Czemu ja? Weź młodą...- popiła eksperyment wspaniałej rodzicielki, po czym zmieniła zdanie – Albo dobra... Będę gotowa.
Z dwojga złego lepiej pojechać z ojcem porżnąć głupa, zrobić dobrą minę przed handlowcami a, później ukradkiem zawinąć dupę gdzieś indziej, zawsze to jakaś okazja na ruszenie się z tej dziury i uniknięcia smęcenia drugiego rodzica. Ojciec i tak nie zauważy zniknięcia Lui, gdyż będzie zbyt zabsorbowany sprzedażą i targowaniem się. Idealnie!
Na usta dziewczyny wpełzł przyjemny uśmiech. Poklepała ojca po ramieniu i znikła w łazience. Szybka toaleta, jeszcze szybsze spakowanie najpotrzebniejszych rzeczy, w tym wibronoży do butów oraz jednego za pas spodni. Broń również schowała, zabezpieczoną wrzuciła na dno torby.
Nie bardzo chciało jej się wysłuchiwać lamentu ojca na temat broni.
- Gotowa, jedziemy!
GG:44380182
Awatar użytkownika
Ratish
Gracz
 
Posty: 16
Rejestracja: 5 Sty 2014, o 16:25
Miejscowość: Wrocław

Re: [Dantooine] Nowe, lepsze życie. (?)

Postprzez Mistrz Gry » 14 Sty 2014, o 13:05

Mężczyzna kończył ładować cały zapas towarów jaki miał na śmigacz. Dziś odbywał się targ, więc nie można stracić okazji do dobrego zarobku. Ostatni kosz i ...
- Gotowe, jedziemy ! - zza jego pleców dobiegł go głos jego córki, Loui. Miała mu pomóc w handlu, ale zapewne skończy jak zwykle. On zostanie sam na straganie, a ona zniknie w tłumie zaaferowana jakimiś dziwactwami. Ale mimo wszystko, może przynajmniej przyda się przy ściąganiu towaru ze śmigacza. To zawsze coś.
- Wskakuj i w drogę. - mężczyzna usiadł na miejscu kierowcy, a gdy tylko Loui zajęła miejsce ruszyli w drogę.
Co dwutygodniowy targ towarów odbywał się tuż przy porcie statków, by ograniczyć dodatkowe koszty transportu i zachęcić potencjalnych przybyszów do zakupów. Zagranie całkiem sensowne, choć pan Collins nie cieszył się zbytnio na tracenie czasu w obie strony, jednak co mus to mus.
Podróż minęła dość szybko w zupełnej ciszy. Ze względu na wczesna porę obojgu nie chciało zbytnio się rozmawiać, a wręcz padły podejrzenia, że Ratish zasnęła w podróży.
Na targu panowały istne tłoki, a rozłożenie się wraz z towarami zajęło dłuższą chwilę. Teraz gdy stragan był już gotowy, pan Collins musiał zrobić to co jest nieuniknione. Na dobrą sprawę mógłby próbować zmusić Loui do pomocy, ale czy to miało sens. Praca z przymusu jest gorsza, niż jej całkowity brak.
- Masz tu parę kredytów. Idź obejrzeć czy nie ma nic ciekawego. - Wręczył dziewczynie kilka pieniążków, uśmiechnął się ciepło i zajął pierwszym klientem.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5706
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Dantooine] Nowe, lepsze życie. (?)

Postprzez Ratish » 14 Sty 2014, o 22:36

Wybiegła na podwórko, podnosząc wzrok na niebo i na wschodzące słońce. Zmrużyła zielonkawe oczy wsiadając do śmigacza. Ratish, przez całą drogę wlepiała wzrok na krajobraz planety, droga była nużąca i znana dziewczynie lepiej niż jej własna kieszeń – także była strasznie nudnawa. Czasami utkwiła wzrok gdzieś dalej, na czymś co tylko dla niej było widoczne – zwykle był to horyzont i jej własne myśli.
Wszystko rozkręciło się gdy wjechali na targ. Dziewczyna wyprostowała się i wodziła wzrokiem po tubylcach i przejezdnych, po handlarzach i kupcach. Od czasu do czasu skupiając się na konkretnej osobie, a dokładnie jej bagażu.
Gdy już znaleźli się w swoim miejscu, wyskoczyła z pojazdu i „pomogła” ojcu w ściąganiu towaru. Pomoc ta ograniczyła się do przyglądania się ciężkiej pracy rodziciela.
Stragan stał i jak zwykle marnie się prezentował... liczyła się jednak jakość sprzedawanego towaru, a nie wygląd stoiska. Ojciec, zawsze, nie wiadomo czemu był dumny z koślawej konstrukcji swej budki lecz Ratish sceptycznie podchodziła do owego szkieletu z desek.
Kiedyś to runie...
Nie ukryła zaskoczenia gdy ojciec postanowił ją za sponsorować.
- Dziękuję.
Gest poczyniony przez głowę rodziny Collins rozczulił ją i przez chwile gdy przedzierała się między istotami zastanawiała się czy nie wrócić by jednak pomoc. Trwało to chwilkę, krótki moment, bardzo krótką sekundę.
Przerzuciła sobie torbę przez ramie by wygodniej było jej balansować między targowiskową hołotą.
Zatrzymała się dopiero przy klatkach z „ogarami”. Te psowate zwierzęta nie budziły w niej krzty zainteresowania, jednak widok za nimi już bardziej. Przez targ sunęły w kolumnie wielkie skrzynie, zapewne wiezione na jeden z statków w porcie.
W mniemaniu Ratish, duże znaczyło w większości razy drogie bądź ciekawe. Ruszyła wolnym krokiem za skrzyniami, ciągnięta nieodpartą chęcią zajrzenia do kufrów. Ruszyła równoległą uliczką i gdy chciała już skręcić w stronę portu poczuła szarpiecie. Mocne i pewne siebie, w pierwszym odruchu spięła się po czym rozluźniła, pozwalając się wciągnąć. Skupiła się na uścisku, gdy ten zelżał dziewczyna zaparła się piętami gotowa do ucieczki, bądź szybkiego uniku.
- Ratish! Moja droga. Kopę lat, ludzka dziewczynko.
Przed nią niczym postawna góra, jak zwykle ohydnie prezentował się Vuren. Diler narkotykami na Dantooine rasy Twi'lek. Ten nazbyt umięśniony niebieski typ z niewiadomych powodów lubił zaczepiać Ratish, zwłaszcza, że z całej grupy tylko ona nie robiła u niego zakupów - znając gorzką prawdę o ich przetwarzaniu, dodawaniu sztucznych sytuacji oraz sproszkowanych grzybów, które za zadanie miały bardziej potęgować uzależnienie – wolała odpuścić.
Za oschłym syknięciem kryła się cała niechęć do niego. - Vuren...
GG:44380182
Awatar użytkownika
Ratish
Gracz
 
Posty: 16
Rejestracja: 5 Sty 2014, o 16:25
Miejscowość: Wrocław

Re: [Dantooine] Nowe, lepsze życie. (?)

Postprzez Mistrz Gry » 23 Sty 2014, o 18:41

Ciekawość w żadnym zakątku galaktyki nie prowadzi do czegoś dobrego, a stwierdzenie " duże i cenne " na tej akurat planecie może być bardzo mylne. Jeżeli na przykład ktoś w nich przewoził tylko owoce ? Jednak ciekawość Ratish wzięła górę. Ruszyła za skrzyniani wzdłuż targu. Pewnie by jej się to udało gdyby nie jeden mały fakt...ona również była śledzona.
Vuren, niebieski Twi'lek i miejscowy handlarz wszelkimi niedozwolonymi towarami. Zauważył ją gdy przemykała obok klatki ogarów, a grzechem byłoby nie wykorzystanie okazji. Może uda się coś zahandlować, a może i coś więcej. Ruszył za nią po cichu. Gdy dziewczyna już szykowała się by skręcić w stronę kosmoportu, doszedł do wniosku, że dość zabaw. Podbiegł do niej i złapał za ramię, niech wie, że jest silny.
- Ratish! Moja droga. Kopę lat, ludzka dziewczynko. - na twarzy pojawił mu się lekko sarkastyczny uśmiech. Wiedział, że ona za nim nie przepada, jednak przecież kto się lubi, ten się czubi, lecz mimo wszystko nie spodziewał się tak ostrej reakcji. Ratish szarpnęła się mocno, jak do ucieczki, a w jej oczach było widać, że to nie tylko dlatego, że się przestraszyła.
- Vuren... - syknęła, a w jej oczach widać było złość.
Uwolnił ją z uścisku, a swoim ciałem zagrodził drogę do kosmoportu, tak na wszelki wypadek, jakby nie była zbyt rozmowna.
- Co porabiasz moja droga ? Masz zły dzień ? A może Ci go poprawić ? Mam trochę dobrego towaru, w sam raz dla Ciebie ? - cóż, dobro dziewczyny nijak miało się przy chęci zysku.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5706
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02


Wróć do Archiwum