Content

Zordo's Haven

[Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Image

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Reiner Spark » 21 Sty 2013, o 11:24

Siedząc i sącząc drugiego drinka o uszy Yadrra obijały się co chwila przeróżne informacje. Zauważył, że czasem zwykłe słuchanie tego co dzieje się na około potrafi dostarczyć sporo nieprzydatnej wiedzy, z której jednak można wyizolować co ważniejsze informacje.
Dustin dowiedział się o dwóch dosyć znanych osobistościach, które mogłyby nadać się do współpracy i które znajdowały się akurat w kantynie. Pierwszą z nich był typ, o którym wspominał Sertyński. Devaronianin. Ponoć jeden z lepszych w swoim fachu. W każdym razie widocznie zdążył już zaskarbić sobie szacunek w nielegalnym światku. Siedział kilka stolików dalej. Nie trudno było go rozpoznać, bo czerwona skóra i rogi były trudne do przeoczenia.
Drugim obiektem natomiast był jakiś Jaren Salan, jeśli Yadrr dobrze usłyszał. Był ponoć przemytnikiem również wyróżniającym się od reszty.
Zdecydował, że porozmawia z Saillockiem, a dopiero później załatwi sobie jakieś miejsce do przekimania się. Dokończył jednym haustem trunek, po czym ruszył w stronę Devaronianina, przy okazj zatrzymał robota roznoszącego driniki i zapłacił mu za trzy kolejne instruując, do którego stolika ma podejść.
- Jestem Dustin Yadrr - zwrócił się do Vilmarha i jego kompana oraz skinięciem głowy ich powitał - Mam pewną ofertę... Jeśli oczywiście zechcą jej Panowie wysłuchać.
W tym momencie przybył kantynowy droid, który zaoferował drinka Saillockowi oraz jego kompanowi, Sullustaninowi siedzącemu obok. Szczerze powiedziawszy Dustin ucieszyłby się, gdyby podjęli rozmowę. Jednakże nie miał zamiaru zbytnio się rozczulać, kiedy odmówią. Zawsze zostaje ten drugi typ, a jeśli on też się wypnie, to będzie po prostu działał na własną rękę. Aczkolwiek dobrze byłoby nauczyć się czegoś od lepszych. W dodatku Yadrr nie posiadał swojego środka transportu, co wiązało się z podróżowaniem promami.
Image
Awatar użytkownika
Reiner Spark
Gracz
 
Posty: 121
Rejestracja: 25 Lis 2012, o 14:03
Miejscowość: Kraków

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Mistrz Gry » 21 Sty 2013, o 22:43

Saillock nim spojrzał na Yadrra, dokończył rozmowę z Sullustaninem, by następnie dopić drinka. Dopiero wtedy raczył skierować wzrok na młodego mężczyznę. Ironiczny uśmiech pojawił się na twarzy Devaronianina, rzadko ktoś w takim wieku, był na tyle zuchwały, aby zaczepiać doświadczonego i wprawionego w bojach Vilmarha. Towarzysz Devisha jedynie wzruszył ramionami, nie komentując zajścia.
- Ty masz dla mnie ofertę młodziku? Zaraz, zaraz czy ty kilka godzin temu nie walczyłeś na Arenie Gladiatorów? Tak... prawdę mówiąc Sarkanin miał wiele okazji do wykończenia Ciebie, ale albo był jeszcze słabszy albo kompletnie pijany. - rzekł z typowym dla siebie sarkazmem, różniącym się od mowy Sertyńskiego - Wątpię byś mógł zainteresować moją osobę, współpracuję jedynie z tymi, którzy na to zasługują bądź udowodnią mi swą przydatność. Co masz ciekawego na koncie, Dustinie Yadrrze?
Człowiek, raczej mógł się spodziewać takiego przywitania. Nie mniej i tak został potraktowany względnie dobrze, gdyż Saillock nie odprawił go bez słowa i postanowił wysłuchać co ma do powiedzenia. Również obecny przy stoliku Sullustanin nadstawił uszy i wyciągnął zza pazuchy translator. Oczywiście rozumiał basic, jednak jego rasa raczej nie łamała sobie języka na naukę wspólnej mowy galaktycznej.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6194
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Reiner Spark » 22 Sty 2013, o 00:25

Zawsze wszystko było trudniejsze niż mogłoby się wydawać. Dustin zdał sobie sprawę, że im coś wydaje Ci się łatwiejsze, tym z reguły cięższe do wykonania okazuje się w rzeczywistości. Z drugiej strony, gdyby Saillock przywitał się, podał rękę, zaprosił do wspólnejgo zasiadnięcia przy stole, wypicia kolejnej kolejki to z pewnością Yadrrowi wydałoby się to nienaturalne i podejrzane. Więc po zastanowieniu wolał realny scenariusz.
- Heh. Tak... - chłopak odchrząknął - Oferta miałaby wyglądać tak, że lecę z Wami, na kolejną misję i w razie jakiejś roboty, w której nie chcielibyście pobrudzić rąk wysyłacie mnie. Człowieka od zadań, których inni się nie tkną. Chodzi mi o drobne sprawy, których Wam się nie chce robić lub których robić ochoty nie macie. Nie rządam praktycznie niczego, chodzi mi głównie o samo uczestnictwo w wyprawie. Nabranie trochę doświadczenia... Jak już zauważyłeś - zwrócił się do Devaronianina - Na arenie może miałem trochę szczęścia, ale bądź co bądź to ja tutaj stoję, a Sarkan gryzie piach. Sprzyjający los czasem też bywa pomocny. Jeśli chodzi o moje umiejętności... Potrafię całkiem nieźle celować... - zrobił krótki ruch głową w kierunku KiSteera - I ogólnie szybko się ucze. W każdym razie nic nie tracicie.
Dustin trochę się rozgadał, jednak nie chciał zbytnio ciągnąć rozmowy i narażać się, jak już zdążył zauważyć, uszczypliwe komentarze Vilmarha. Prawdopodobnie uzyska zaraz odpowiedź: pozytywną bądź negatywną i sprawa będzie z głowy.
Image
Awatar użytkownika
Reiner Spark
Gracz
 
Posty: 121
Rejestracja: 25 Lis 2012, o 14:03
Miejscowość: Kraków

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Mistrz Gry » 22 Sty 2013, o 19:35

Kantyna żyła własnym życiem, gdzieś grupa Rodian wybuchała swoim rozhisteryzowanym śmiechem, w innym miejscu jakiś Twi'lek ciężko zwalił się pod stolik, upojony kolejnym drinkiem, ktoś grał w dejarika, a następni rozważali podjęcie dobrze płatnego zlecenia. Wojna do tej pory sprzyja najemnikom oraz łowcom nagród, którzy w bitewnej zawierusze wykonywali wyroki śmierci, bądź przemycali pod nosem Republiki czy Imperium dziesiątki kilogramów przyprawy czy też nielegalnej broni.
Saillock nie narzekał na brak kredytów, zdążył odłożyć już sporą sumkę na czarną godzinę, a wciąż wykonywał płatne zadania. To wszystko przed upływem 35-roku życia. Dawało to interesujący obraz dla kogoś takiego jak Dustin Yadrr, mający niespełna 20 lat na karku.
- Nie lubię jak na mojej dupie kariery robią takie szczawiki. Ale ostatecznie mogę udzielić ci paru rad, pod warunkiem że nie zadrży ci ręka gdy trzeba będzie kogoś zapierdolić. - odparł bez ceregieli Vilmarh, a siedzący obok niego Sullustanin wzdrygnął się - Na Taris ukrywa się pewien kozak, który zamordował... zresztą bez nazwisk. Powinno ci wystarczyć, że jeden z biznesmenów nie ma już rodziny, w tym dwóch nastoletnich córek oraz urodziwej żony.
- Jakie pieniądze? - spytał Dullus, używając translatora.
- 40 tysięcy kredytów. - odparł - Niby robota prosta, ale gość jest czujny. Poza tym tytułuje siebie łowcą nagród. Co ty na to panie... eee.. Yadrr?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6194
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Reiner Spark » 23 Sty 2013, o 00:44

- Może być - Yadrr nie zwlekal zbyt długo z odpowiedzią. Co prawda chodziło o zabójstwo, jednakże jedno życie jakiegoś popaprańca za trzy niewinne to była szczytna oferta. Chłopak traktował to raczej jako akt dobroci, a nie grzech, czy zły uczynek - Kiedy zacznamy? Zapewnicie jakiś transport czy mam szukać go na własną rękę?
Zdawał sobie sprawę, że kompan Devaronianina jest pilotem, ale wolał zapytać, chcąc pokazać, że potrafi być niezależny. Choć oczywiście wolałby zabrać się z nimi...
Był nieco zmęczony po ostatnich wrażeniach, jednakże nie dał po sobie tej słabości poznać. I tak czeka go podróż na Taris, podczas której będzie mógł się przekimać.
Czekał na odpowiedź zerkając kątem oka na Twi'lekańską tancerkę kilka stołów za najemnikami, która dawała całkiem ciekawy performance.
Image
Awatar użytkownika
Reiner Spark
Gracz
 
Posty: 121
Rejestracja: 25 Lis 2012, o 14:03
Miejscowość: Kraków

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Mistrz Gry » 23 Sty 2013, o 18:39

Devaronianin znowu ironicznie parsknął, a po raz pierwszy za nim podążył Sullustanin Dullus. Yadrr musiał się przyzwyczaić, że w Galaktyce nie ma nic za darmo i żeby zebrać doświadczenia, trzeba najeść się nierzadko wiele kąśliwych uwag, a nie raz także i wstydu. Dustin mógł pocieszać się tym, iż nie miał ukończonych 20 standardowych lat.
- Ruszamy jutro, ale nie bądź gizką w gorącej wodzie kąpaną. Lepiej powiedz co ty masz do zaoferowania? Czym się specjalizujesz? - spytał z niemałą wątpliwością w głosie Saillock - Moich referencji nie będę przedstawiał, w końcu to ty do mnie przyszedłeś. Ja jednak mam prawo wiedzieć czego się po tobie spodziewać, a czego nie.
Sullustanin mruknął kilka słów pod nosem, w ojczystym języku, których translator nie przetłumaczył. Najwyraźniej pilot Vilarha również był sceptycznie nastawiony do młodego mężczyzny. Ten musiał udowodnić swą przydatność oraz zarekomendować umiejętności jakie dotychczas nabył.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6194
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Reiner Spark » 24 Sty 2013, o 11:51

Yadrr chciał obejść kołem ten temat, jednakże Saillock dopatrzył się tej zagrywki i teraz chłopak zastanawiał się jak ma odpowiedzieć. Musiał ubrać nieciekawe realia w takie słowa, które łyknęliby najemnicy.
- Za szczyla już nosiłem ten karabin na plecach i uwierz mi, że rzadko chybiam. Wystarczy, że znajdę tylko jakieś odpowiednie miejsce, a cel zostanie zabity szybko i anonimowo. Dlatego mogę być przydatny w tej misji, ale w sumie to nie mnie o tym decydować - zastanowił się jeszcze chwilke. Rzeczywiście nie miał zbyt wiele do zaoferowania, jednakże wierzył w swoje umiejętności i przydatność, których mimo wszystko nie zaprezentował lub może nie miał specjalnie okazji zaprezentować w toku ostatnich wydarzeń - Zresztą... Co Wam będę gadał. Weźcie mnie za sobą, a wtedy się przekonacie. Im większe ryzyko, tym i wygrana z reguły większa... Chociaż jakby na to nie patrzyć, to nie macie nic do stracenia.
Pewnie mógł rozegrać to lepiej, jednakże wiele godzin na nogach i sporo niecodziennych przeżyć sprawiały, że naprawdę odczuwał zmęczenie, a mózg pracował na niższych obrotach.
Image
Awatar użytkownika
Reiner Spark
Gracz
 
Posty: 121
Rejestracja: 25 Lis 2012, o 14:03
Miejscowość: Kraków

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Mistrz Gry » 25 Sty 2013, o 14:09

- Nie przekonujesz mnie, a przez to nie potrafię powiedzieć na jaką pensję zasłużysz. Takich jak ty jest na pęczki, no ale cóż, zmieścisz się na YT-1300. - odparł niechętnie Saillock - Chyba, że Dullus ma jakieś zastrzeżenia. Byłbym głupcem, gdybym nie liczył się ze zdaniem tego zdolnego pilota.
- Mnie to obojętne. - mówił, a translator tłumaczył jego słowa - Ja tylko zapewniam transport i ewentualnie stanowię odwody.
- W takim razie jutro, o godzinie siódmej rano czasu lokalnego, pod kantyną - mruknął Devaronianin - Spóźnisz się, twój problem. Nie będziemy czekać ani minuty. Wszystko ustalone, więc mogę udać się na spoczynek.
Devish wstał od stolika, zostawiając nań kilkanaście łupi-łupi. Chwilę później to samo uczynił Sullustanin. Yadrrowi pozostało jakieś sześć godzin snu przed kolejną wyprawą, tym razem na Taris...
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6194
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Reiner Spark » 26 Sty 2013, o 13:19

Dustin jeszcze przez chwilę siedział przy stoliku rozmyślając nad sytuacją, w której się znalazł. Było całkiem przyzwoicie. Widać było, że żaden z najemników nie pałał entuzjazmem co do podróży z Yadrrem, jednakże nie odprawili go z kwitkiem. A to i tak było już coś.
W końcu podniósł się ze średnio wygodnego krzesła i ruszył w stronę wyjścia z "Meliny Zorda". Szedł przez pewien czas jednym z korytarzy, wielkiej stacji, który jak mu się zdawał prowadził do bloków mieszkalnych. Szybko natknął się na migający napis, informujący o możliwości wynajmu pokoju.
Cena za pokój nie była skandaliczna, lecz przystępną też nie można było jej nazwać. Tak czy siak nie miał zamiaru chodzić i szukać, gdzie indziej, bo ledwo mógł już utrzymywać otwarte powieki.
Kiedy znalazł się już w apartamencie, zamknął dokładnie drzwi, dotoczył się jakoś do niezbyt czystej łazienki, w której wziął szybki prysznic. Po tym nastawił budzik stojący obok, twardego posłania, na które zaraz się rzucił.
Po 5 standardowych godzinach obudził go nieprzyjemny odgłos dochodzący z zegarka. Miał ochotę strzelić w niego z blastera. Zdawał sobie sprawę, że nie mógł ominąć ustalonego spotkania, więc szybko pozbierał się z łóżka, zabrał swoje rzeczy i udał się z powrotem przed kantynę uprzednio oddając elektroniczną kartę dostępu. Biegł w obawie, ze się spóźni, ale udało mu się dotrzeć kilkanaście minut przed czasem.
Stanął obok wejścia, wypatrując dość dziwnej pary: Devaronianina i Sullustanina.
Image
Awatar użytkownika
Reiner Spark
Gracz
 
Posty: 121
Rejestracja: 25 Lis 2012, o 14:03
Miejscowość: Kraków

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Mistrz Gry » 26 Sty 2013, o 22:39

Pośpiech Yadrra nie poszedł na marne, gdyż jeszcze przed wyznaczonym terminem Saillock pojawił się na korytarzu. Bez słowa minął Dustina i ruszył ku dokom. Dustin chyba nie musiał czekać na żadną komendę i podążył za Devaronianiem. Na jednym z lądowisk, do lotu szykował się już YT-1300.
- Właź do środka, nie ma czasu na pierdoły. - w końcu odezwał się Vilmarh - Mam nadzieję, że wziąłeś ciepłe gatki, na półkuli, gdzie jest nasz cel, panuje zima...
Ot całe powitanie "życzliwego" Devisha, który zaraz zniknął w kokpicie. Tam przebywał już Sullustanin czekając na komendę wylotu. 19-latek poczuł jak statek unosi się i opuszcza Zordo's Haven. Chwilę później charakterystyczne wibracje, oznajmiły o skoku w nadprzestrzeń.

Dustin Yadrr i Vilmarh Saillock udają się do: [Taris] Zlokalizować, zabić, zniknąć
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6194
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Reiner Spark » 19 Lut 2013, o 22:49

Vilmarh Saillock, Sullustanin Dullus i Dustin Yadrr przybywają z [Taris] Zlokalizować, zabić, zniknąć

Dwójka łowców nagród przekroczyła próg tak dobrze znanej im "Meliny Zroda", a w ich cieniu kroczył niepozorny, młody łowca przygód - Dustin Yadrr. Misja na Taris okazała się owocna, a suma która miała zasilić budżety zleceniobiorców, pozwalała chłopakowi na wypicie kilku drinków więcej niż zwykle tej nocy. Myśl ta była pokrzepiająca i wprawiła go w dobry humor.
Usiedli przy jednym ze stolików bardziej na uboczu i w końcu zwilżyli usta trunkami, które z pewnością im się należały. Mieli się wkrótce rozstać, gdy tylko będą wiedzieli, że hajs się zgadza.
Image
Awatar użytkownika
Reiner Spark
Gracz
 
Posty: 121
Rejestracja: 25 Lis 2012, o 14:03
Miejscowość: Kraków

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Mistrz Gry » 19 Lut 2013, o 23:03

Saillock postanowił sam pójść po obiecaną kasę, zostawiając z Dustinem Dullusa. Sullustanin był raczej mało rozmownym kompanem, choć było to spowodowane raczej nieznajomością Yadrra, niż brakiem krasomówczości czy problemem natury komunikacyjnej. W końcu pilot Devaronianina porozumiewał się z innymi rasami przy pomocy translatora.
- Vilmarh jest zadowolony z twojej postawy, choć w najbliższym czasie przewiduje krótki urlop. - wtrącił w końcu siedzący przy stoliku obcy - Masz już jakieś plany na przyszłość? Może ponownie wkroczyć na arenę, decydując się na mniej ryzykowne walki "na ogłuszenie"? Widziałem ogłoszenie, że niesławny Weequay Der-Mal chce ponownie powrócić na ring, by podreperować swój bilans.
Rozmówca Dustina sączył przez rurkę jakiś niskoprocentowy alkohol i dyskretnie rozglądał się po sali. Jak zwykle było w niej tłoczno od przeróżnych typków, choć brakowało wśród nich stałych bywalców pokroju Roberta MacLowitsha, Arlena czy Rovry Mu. Jedynie przy ladzie siedziała młodziutka, aczkolwiek już doświadczona najemniczka Gina Gox.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6194
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Reiner Spark » 19 Lut 2013, o 23:32

- Dobrze było się na coś przydać, tym bardziej, że podczas poprzedniej akcji, nie popisałem się - odpowiedział Yadrr również nie dając wietrzeć swojemu napitkowi - Zostanie numerem 1 w rankingu to dobre wyzwanie, ale poczekam z tym jeszcze. Nie za dobrze kojarzy mi się to miejsce.
Chłopak rozmawiając z Sullustaninem rozglądał się bezwiednie po lokalu, do czasu gdy jego uwagi nie przyciągnęły dwa krągłe pośladki zajmujące krzesło przy barze. Nieco bezwiednie gapiąc się w tę stronę Dustin zorientował się, że młoda kobieta, która była ich właścicielką obróciła się w jego stronę i popatrzyła się na niego z lekkim uśmieszkiem na twarzy.
Nieco zakłopotany Yadrr odwrócił wzrok i pochylił się nad swoją szklanką. Dullus widocznie to zauważył i w skrócie wytłumaczył mu kim jest kobieta.
- Nie powiem, perspektywa współpracy z nią wydaje się całkiem miłą odmianą... - Dustin mówił bardziej do siebie niż do kompana, który siedział przy stole - Znaczy się... Z Wami też było nieźle i w ogóle - dodał szybko.
Zamierzał ogarnąć ten temat, jednak najpierw musiał wrócić Saillock.
- Ty również bierzesz urlop? Zdarza Ci się pracować bez Vilmarha? - zadał kolejne pytanie w oczekiwaniu na brakującego towarzysza ostatniej misji.
Image
Awatar użytkownika
Reiner Spark
Gracz
 
Posty: 121
Rejestracja: 25 Lis 2012, o 14:03
Miejscowość: Kraków

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Mistrz Gry » 19 Lut 2013, o 23:50

Początkowo Sullustanin jakby nie dosłyszał pytania młodego człowieka, dalej rozglądając się po sali. W gruncie rzeczy był to niezwykle przydatny nawyk, pozwalający kontrolować sytuację i odpowiednio szybko reagować na wydarzenia, choć w Zordo's Den ochrona szybko pacyfikowała jakiekolwiek burdy.
- Współpracuje z Vilmarhem. - odparł krótko Dullus - To sprawdzony... Devaronianin. Myślę, że też go nie zawodzę.
Stolikowy towarzysz Yadrra raczej nie chciał dyskutować na zawodowe sprawy, tym bardziej, że nieobecny był Saillock, którego rozmowa dotyczyła. Można było wywnioskować, iż pilot jest lojalnym towarzyszem, znającym się na swoim fachu. W kwestiach wykonywania zadań pozostawiał wolną rękę Devishowi, a ten polegał na nim w kwestiach transportu i szybkiej odsieczy.
- Załatwione. - rzekł trzeci głos, należący do umięśnionego "Vis'a" jak zwykli tytułować Devaronianina, który przed Dustinem położył niewielką aktówkę - Twoje 13 tysięcy. Radziłbym ci to gdzieś zdeponować albo wpłacić na konto, nie trudno na Zordo's Haven stracić kasę i... życie. Szczególnie w porze "nocnej" i w szemranych lokacjach stacji orbitalnej.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6194
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Reiner Spark » 20 Lut 2013, o 00:07

Dustin skinął głową na znak podzięki. Być może wygląd o tym nie świadczył, jednakże Devaronianin, z którym przyszło mu pracować był dobrym kompanem, to samo się tyczyło Dullusa.
- Więc na tym kończy się nasza robota. Chyba ciężko mi będzie o tak dobrych wspólników... - chłopak podsumował po opróżnieniu szklanki. Podniósł się z krzesła i podał po kolei rękę towarzyszącym mu podczas zlecenia - Gdybyście kiedyś potrzebowali dodatkowej pary rąk, dajcie znać. Powodzenia... - był już do nich plecami, lecz jeszcze raz się obrócił - Gdzie to mogę zdeponować? - wskazał na niewielką walizkę.
Image
Awatar użytkownika
Reiner Spark
Gracz
 
Posty: 121
Rejestracja: 25 Lis 2012, o 14:03
Miejscowość: Kraków

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Mistrz Gry » 20 Lut 2013, o 00:23

- Powodzenia. - burknął Saillock - Załóż sobie tu konto. W jednej z wnęk kantyny po prawej stronie znajdziesz James'a Fronta. Opłaty jak na przestrzeń Huttów niewielkie, a i masz pewność, że kasa nie przepadnie.
Tak jak wspomniał Devaronianin, naprzeciw stolika znajdowało się parę wgłębieni w ścianie, zajmowanych przez różnych "przedsiębiorców", pałających się mniej lub bardziej legalnym biznesem. Sporym wyzwaniem dla Yadrra na pewno było przedarcie się przez salę lokalu we wskazanym kierunku.
Młodzieniec mógł przyjrzeć się jak bardzo zróżnicowana jest klientela "Zordo's Den", począwszy od pospolitych ludzi, Rodian, Twi'leków, Zabraków przez Ubese, Gandów, po Utaiów czy Bithów i Jawów. Oczywiście nie brakowało suto ubranych tancerek, które kusiły swymi urokami przybyszów, zachęcając do pójścia na piętro kantyny gdzie czekały pokoje uciech.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6194
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Reiner Spark » 26 Lut 2013, o 15:11

Dustin żegnając się z osławioną parą najemników miał przeczucie, że kiedyś się jeszcze spotkają. Rozważywszy słowa Saillocka, zdecydował się skorzystać z usług wspomnianego przez niego Jamesa Fronta.
Rzeczywiście w lokalu panował tego dnia straszny rumor. I tak wysokie ryzyko kradzieży było zwiększone przez tłum w jakim wszyscy się poruszali, a portfel stracić można było dwa razy łatwiej niż zwykle.
Trzymając mocno aktówkę przecisnął się przez tłum do wnęki wskazanej przez Devaronianina. Nie zależało mu specjalnie na pieniądzach samych w sobie, jednakże kiedyś mogły mu się przydać. Po za tym trochę się napracował, aby je zdobyć, dlatego nie było mu w smak dać się okraść.
Chwile trwało zanim Dustin upewnił się, że biznes Fronta jest wiarygodną lokatą, następnie dopełnił formalności, aż w końcu przekazał walizkę, wraz z jej zawartością gościowi we wnęce. Słysząc o ostatnich spadkach kursu Republikańskiego Kredytu, zamienił swoją gotówkę na łupi-łupi, które ponoć były stabilniejszą opcją. Przy sobie zostawił jedynie około tysiąca kredytów, które wywalczył na arenie oraz tysiąc łupi, które zamienił u Fronta. Reszta pieniędzy pozostała w skrytce.
Godzina była młoda, a Yadrr miał ochotę na jeszcze jednego drinka, zamówił go i usiadł przy wolnym stole, który cudem udało mu się zająć.
Za każdym kolejnym pobytem uwagę chłopaka co raz mniej zwracała zróżnicowana klientela przewijająca się przez mordownię na stacji Zorda. Powoli zaczął przyzwyczajać się do nowego świata i zastanawiał się ciągle czy to dobra oznaka.
Młody mężczyzna aż podskoczył, gdy nagle ktoś rąbnął pięścią o stół wyrywając go z zamyślenia. Jego szklanka również straciła stabilność i w ostatniej chwili uratował wysokoprocentową ciecz przez rozlaniem. Gdy podniósł wzrok, zauważył piwne oczy wpatrujące się w niego z błyskiem zawziętości.
- Słuchaj no chłoptasiu! - głośno, bez przywitania powiedziała kobieta, która usiadła na przeciwko. Miała nie długie, farbowane na czerwono włosy i była może kilka lat starsza od Dantooinianina - Współpracujesz z tym starym, brzydkim Devishem Saillockiem i jego nieudolnym pilotem Dullusem.
Dustin zaskoczony całą sytuacją nie zdążył nawet się zająknąć, a dziewczyna głosem nie głosem nie tolerującym sprzeciwu odezwała się ponownie.
- Są dobrzy... Co nie zmienia faktu, że pracujesz z PRAWIE najlepszymi - uśmiechnęła się, unosząc nieco podbródek, co najwidoczniej oznaczało, że uważa siebie za przodowniczkę - Mniejsza z tym. Nie chcę do pomocy starego capa, który będzie się tylko ślinił na mój widfok. Potrzebuję kogoś młodego, dającego radę w tym biznesie. Jako, że pod ręką jesteś tylko ty, to jedziesz ze mną.
Przez kilkanaście sekund Yadrr wpatrywał się w przybyszkę nie wiedząc co powiedzieć, aż w końcu odchrząknął jak to miał w zwyczaju i odparł:
- Zaraz...
- Zaraz odlatujemy, zbieraj manele i dupa w troki - wstała z krzesła i odwróciła się mając zamiar wyjść z pubu, jednak nagle zatrzymała się, jakby sobie coś przypomniała - A.. Jestem Lionnie Dillinger, najlepszy pilot w galaktyce.
Chłopak zerwał się z miejsca i zaczął przepychać się przez klientów, gdyż dziewczyna znikła mu prawie z oczu w gęstym, kantynianym tłumie...

Dustin Yadrr oraz Lionnie Dillinger przenoszą się do [Zordo's Haven] Doki
Image
Awatar użytkownika
Reiner Spark
Gracz
 
Posty: 121
Rejestracja: 25 Lis 2012, o 14:03
Miejscowość: Kraków

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Matthew Skirata » 26 Lut 2013, o 20:33

Zadowolony z wyniku napraw statku ,lekko umorusany w smarze Mandalorianin przekroczył próg kantyny.
- Tak.. zdecydowanie muszę się czegoś napić. Ten Clawdite sprawił za dużo problemów. Rozsiadł się na wolnym miejscu przy jednym ze stolików. Poczuł ogromna ulgę po ostatnim pościgu. Początkowo nie był wstanie wydusić z siebie słowa, a co dopiero zamówić drinka. Przykuł wzrok wielu tutejszych klientów, lecz aktualnie mało go to obchodziło. Zdjął swój hełmu, z łoskotem kładąc go na stole.
- Koreliańska brandy - wykrztusił z siebie błagalną prośbę o błogosławiony trunek.
Po otrzymaniu drinka, od razu łyknął całą zawartość szklanki. Z błogim uśmiechem oddał się regeneracyjnej kuracji kolejnymi drinkami. Uznał jednak, że nie przyszedł tu, by paść snem wspomaganym, tak więc rozpoczął poszukiwanie potencjalnie dobrze płatnego zajęcia.
"Nie kradnij - władza nie znosi konkurencji."
Awatar użytkownika
Matthew Skirata
New One
 
Posty: 25
Rejestracja: 14 Lut 2013, o 19:36

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Mistrz Gry » 26 Lut 2013, o 21:32

Barman podał już parę drinków mężczyźnie, bacznie się mu przyglądając. Już na pierwszy rzut oka wiedział, że może mieć do czynienia z Mandalorianinem. Świadczyły o tym dziwne słówka rzucane od czasu do czasu czy charakterystyczne części pancerza. Ponadto facet miał parę blizn na twarzy, choć wiekowo nie mógł mieć więcej jak trzydzieści lat.
W kantynie znajdowała się spora liczba klientów, a wśród nich znajdowali się m.in Gina Fox czy cereański przemytnik Jaren Salan. Skirata nie mógł narzekać na brak wyboru towarzysza wśród potencjalnych gości Zordo's Den. Do dyspozycji miał masę zleceń rekomendowanych przez Hutta, a poza tym mógł spróbować szczęścia na Arenie Gladiatorów bądź ruszyć przez Galaktykę w poszukiwaniu przygód.
- Jeszcze jednego drinka? - spytał Daradren, najbardziej znany barman lokalu - Jesteś tu w celach rekreacyjnych czy zarobkowych?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6194
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Zordo's Haven] Kantyna "Zordo's Den"

Postprzez Matthew Skirata » 27 Lut 2013, o 08:51

-Hym powiedzmy, że lubię łączyć przyjemne z pożytecznym, tak więc jak na razie jestem tu w obu przypadkach - uśmiechając się, Matthew dopił drinka - A może ty wiesz coś o jakimś ciekawym zajęciu. Dajmy na to coś specjalnego, hym?
Chwilowo po głowie łowcy przebiegła przykra myśl o rachunku, lecz zaraz ja od siebie odgonił. Pomyślał o kumplu Alexie, wspominał coś o jakiejś ewentualnej pomocy. Bardziej jednak od tego tematu zainteresowała go niedaleko siedząca Gina. Nie czekając na odpowiedź barmana, zdecydowanie podszedł do niej, przy okazji zamawiając coś lżejszego do zwilżenia gardła.
- Witam, jestem Matthew. Czy mogę dostąpić tego zaszczytu i się dosiąść? - Zagadał, jak zwykle prezentując jeden ze swoich barwnych uśmiechów.
"Nie kradnij - władza nie znosi konkurencji."
Awatar użytkownika
Matthew Skirata
New One
 
Posty: 25
Rejestracja: 14 Lut 2013, o 19:36

PoprzedniaNastępna

Wróć do Zordo's Haven