Content

Zordo's Haven

[Zordo's Haven] Lądowisko numer 117

Image

Re: [Zordo's Haven] Lądowisko numer 117

Postprzez Renno Tresta » 21 Mar 2012, o 22:31

- Mam bardzo duże plecy. - rzucił niewyszukaną ripostą najemnik. - I chętnie widziałbym na nich ślady twoich paznokci. Ale, wracając do twojej celnej uwagi, faktycznie nie mam niczego, czym mógłbym cały ten twój bajzel przetransportować. Nie pomyślałem o tym. Trochę głupio. Pies to jednak trącał, bo najwyżej zadzwonię bezpośrednio po mój stateczek i jakoś będzie. Sobie najwyżej poczekam.
Pancerz dla Larisy? Fajnie. Ale co by było fajniejsze?
- Czy to prześwitujący pancerz? Ten dla Rayne, znaczy się. Dziwne pytanie, ale mnie nurtuje. Poza tym... co ja miałem... A, też bym chciał coś takiego. Coś, żebym mniej obrywał. Niekoniecznie całą zbroję. Tylko całość powinna być zakryta. Nie chcę stać się obiektem seksualnym, rozumiesz.
Tresta bardzo przymilnie wykrzywił usta, zmieniając się we wcielenie dobroduszności. Efekt ten psuło wiele rzeczy, między innymi jego uporczywe rozgrzebywanie drobnej rany pod paznokciem na kciuku, co było, nie kryjmy tego, całkiem obrzydliwe.
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [Zordo's Haven] Lądowisko numer 117

Postprzez The Eye » 24 Mar 2012, o 19:05

-The Eye już zadbało o twoje bezpieczeństwo, Tresta - odpowiedziała Sara wskazując jedną ze skrzyń. - W trybie ekspresowym dostarczyli mi pancerze i zestaw tarcz osobistych dla całej załogi Zephyra. Twoją pomalowałam na różowo i narysowałam na niej żółte i zielone kwiatki. Poważnie - zaśmiała się, jednak coś w wyrazie jej oczy pozwalało sądzić, że jej słowa żartem nie są. - Aha, poznaj Krena Mora, nowego członka waszej ekipy.
Sara wskazała na Nautolanina, który zmierzał w ich kierunku. Ubrany był w luźne, ciemnozielone spodnie z najprawdopodobniej milionem kieszeni oraz czarną koszulkę bez rękawów. Przy pasie dyndały mu dwie kabury z wielkimi pistoletami blasterowymi, zaś z pochwy zamocowanej na prawej łydce wystawała rękojeść sporych rozmiarów noża. Mężczyzna niewątpliwie miał za sobą niejedną turę na siłowni, więc gdy wyciągnął rękę na powitanie, Tresta mógł spodziewać się silnego uścisku.
-Kren Mor - przedstawił się. - Słyszałem, że to ty dowodzisz tym burdelem na kółkach. Nie powinieneś przypadkiem przylecieć tu jakimś wyczesanym, super nowoczesnym statkiem o szumnej nazwie Zephyr?
Awatar użytkownika
The Eye
Mistrz Gry
 
Posty: 98
Rejestracja: 11 Mar 2010, o 18:56

Re: [Zordo's Haven] Lądowisko numer 117

Postprzez Renno Tresta » 24 Mar 2012, o 21:02

Najemnik wytrzymał spojrzenie wielkich, czarnych patrzałek Mora, choć początkowo bał się, że do nich wpadnie. Cholerny kosmiczny kalmar wyglądał, jakby ktoś wcisnął mu na twarz dwie przepastne studnie. Na dodatek uścisk łapy miał mocny niczym imadło, a i Tresta słaby nie był, więc zaistniało ryzyko, że obaj panowie pokruszą sobie kończyny już na starcie znajomości. Zdrowy klient.
- Żeby to było takie proste... - mruknął z przesadnym udręczeniem w głosie. - Zmuszony zostałem, przez różne czynniki składowe, do opuszczenia Zefira w celach ściśle tajnych. Jakoś tak też wyszło, że po drodze wysadziłem w powietrze od zasrania imperialnych obywateli na obu tych ich ważnych planetach, gadali o tym zresztą w wiadomościach. Smutna w sumie historia. - zmarszczył czoło w zamyśleniu. - Tak czy siak, wszystkie naglące sprawy już zakończyłem i właśnie się szykuję do powrotu na ukochanego latacza. Fajnie, że dołączysz. Kompanów do odstrzału nigdy dość. Aha, organizacyjnie, mam rangę kapitana. Ale się tym nie przejmuj, bo i tak będziesz wrzeszczał na mnie "Tresta" albo "głupi skurwysynu". Każdy tak robi.
Niespodziewanie, pstryknął palcami w kierunku Sary, zwracając ku sobie całość jej uwagi. Wciąż istniała paląca, nierozwiązana kwestia komunikacji z Zefirem, a poza tym łysy przypomniał sobie, że jeszcze wszystkiego nie zamówił.
- Connor, doznałem olśnienia. Potrzebuję dodatkowo białych fatałaszków i broni, musieli ci je gdzieś zostawić. Sprawdź. Może polecimy z Krenem i resztą postrzelać się trochę na śniegu. - rzekł. - I, jeśli umiesz, skontaktuj się z Zefirem albo kimś kompetentnym z Oka. Ja na przykład nie umiem. Nieśmiało podejrzewam, że cała ekipa imprezuje grubo poza zasięgiem mojego komunikatora.
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [Zordo's Haven] Lądowisko numer 117

Postprzez The Eye » 25 Mar 2012, o 00:56

Nautolanin, zdziwiony przemową Tresty, pytająco spojrzał na Sarę, która w odpowiedzi jedynie wzruszyła ramionami. Kapitan, który nie wie gdzie jest jego statek, dowódca niemający pojęcia o tym co wyprawia jego oddział, najemnik niepotrafiący skontaktować się z pracodawcami, a do tego osobnik najwyraźniej pozbawiony piątek klepki.
Oby reszta drużyny była normalniejsza.
-Prawdopodobnie, gdybyś nie przepił gdzieś zaszyfrowanego komunikatora, mógłbyś bez najmniejszych problemów skontaktować się z Salierim - Sara założyła ręce na piersiach starając się jak najdłużej wytrzymać pod ciężarem błagalnego spojrzenia Tresty. W końcu zmiękła i odczepiła od paska mały krążek będący projektorem holograficznym. Nacisnęła kilka przycisków, po czym rzuciła je łysemu najemnikowi. - Już łączy z Silverim - powiedziała i swoim zwyczajem oddaliła się od rozmowy.
Tresta, trzymając krążek na otwartej dłoni, wyciągnął rękę przed siebie i czekał na nawiązanie połączenia. W końcu komunikator ożył i oczom Renno ukazała się miniaturowa sylwetka elegancko ubranego mężczyzny odpowiedzialnego za operację zabicia Skywalkera.
-Tresta - powiedział bez przywitania. - Spodziewałem się, że będziesz próbował się skontaktować. Sprawy trochę się pokomplikowały i twoja drużyna dostała zdrowe cięgi na Muunilinst. Zabrak nie żyje, Boreanaux ciężko ranny, a Rayne i Rooster mocno wkurwieni. Wszyscy obecnie znajdują się na "Feros", więc wyślemy po ciebie transport. Powiedz mi jedynie gdzie mam wysłać statek i czy przypadkiem zdążyłeś, między swoimi galaktycznymi wojażami, odwiedzić Zordo's Haven i zabrać stamtąd Krena Mora?
Awatar użytkownika
The Eye
Mistrz Gry
 
Posty: 98
Rejestracja: 11 Mar 2010, o 18:56

Re: [Zordo's Haven] Lądowisko numer 117

Postprzez Renno Tresta » 25 Mar 2012, o 11:05

- Słyszałeś? Oschłe "Tresta". Dokładnie o tym mówiłem. - szepnął do Mora i zachichotał. - Tak, znalazłem nowego. Duży, macki na głowie, uzbrojony. Przy okazji załatwiłem u Connor zapasy. Widziałeś jej cycki? Nawet fajne. - odważył podzielić się wrażeniami pod nieobecność kobiety. - Dobra, pogadamy sobie dłużej na miejscu. Transport wyślij na to wasze lądowisko sto siedemnaście na Zordo's Haven. Tam obecnie bawię. Do zobaczenia.
- Prawdopodobnie nigdy nie zobaczę tego gościa na żywo. - odezwał się do Krena po wyłączeniu komunikatora. - Spakowany? Najedzony? Nie chce ci się sikać? No to w porządku, bo niebawem odlatujemy.
Nucąc skoczną melodię, Renno podszedł do Connor i oddał jej skomplikowane zapewne urządzenie do komunikowania się na odległość. Stertą nowych informacji długo się nie kłopotał. Śmierć Zabraka nie wzbudziła jego większych emocji, nie miał z nim okazji dłużej współpracować. Żeby chociaż zdołali odzyskać jego cielsko na krojenie i badanie. A Borenaux? Dla niego ciężkie obrażenia to nic nowego. Gość ma ani ręki, ani twarzy.
- Co ci obiecali? - zapytał Nautolanina, którego już zaczął nazywać w myślach kosmicznym kalmarem. - Pieniądze czy coś oryginalniejszego?
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [Zordo's Haven] Lądowisko numer 117

Postprzez The Eye » 2 Kwi 2012, o 16:51

-Sam fakt zabicia Luke'a Skywalkera jest wystarczającą nagrodą... oraz reklamą - odpowiedział Kren wlepiając swoje wielkie, przypominające siostrzane stawy oczy. - Nie każdy łowca nagród może pochwalić się takim wyczynem, a ja mam zamiar znaleźć się w ścisłej czołówce. Nie jestem jednak żadnym psychopatą, więc tak: zaproponowali mi dwieście pięćdziesiąt kawałków i conaptę mieszkalną na tej stacji. Musiałem się zrzec tych śmiesznych wynagrodzeń za każdą z wykonanych przez drużynę misji, ale pieniądze nie są mi aż tak potrzebne. Tresta, nie jestem towarzyskim typem, ale wolałbym wiedzieć z kim mam pracować... Oprócz tego, że masz nierówno pod sufitem, co jeszcze byś o sobie powiedział?
Awatar użytkownika
The Eye
Mistrz Gry
 
Posty: 98
Rejestracja: 11 Mar 2010, o 18:56

Re: [Zordo's Haven] Lądowisko numer 117

Postprzez Renno Tresta » 2 Kwi 2012, o 18:17

- Nic. - wyszczerzył leciutko zdekompletowane uzębienie. - Istnieje bowiem wysokie ryzyko, że pewnego dnia mogę zrobić coś takiego, że będziesz chciał mnie z zimną krwią wytropić i zabić. Niekoniecznie musi tak być, ale z autopsji wiem, że wiele istot przejawiało, bądź przejawia aktualnie, taką chęć. A jeśli do tego dojdzie, lepiej, żeby jak najtrudniej było ci mnie dorwać.
Słowa te, szczególnie z ust przyszłego dowódcy, brzmiały zdecydowanie niepokojąco. Tresta, zreflektowawszy się, postanowił szybko to naprawić.
- Mówię tu oczywiście o czasie wolnym. Jeśli chodzi o robotę, to możesz liczyć, że twoje tyły są u mnie bezpieczne. Czekaj. Inaczej. - podrapał się po zmarszczonym czole. - Po prostu możesz na mnie liczyć. O! Tak dobrze. Lepiej.
Brzmiało to sucho i nieprzekonująco, łysy szybko zmienił więc temat.
- Ha, ja nawet nie pamiętam co tam u nich wynegocjowałem. Dali mi na starcie jakąś kasę, ale całkiem sporo wydałem na jednego Roostera, niebawem go poznasz, i robota, który później wybuchł. Nawet dwa razy, jak o tym pomyślę. Długa historia. Dam ci do przeczytania raporty. Duuuużo zmutowanych trupów podczas tamtej akcji, wierz mi. Człowiek taplał się w kwaśnej posoce. Tak czy siak, teraz powinni dać mi jeszcze więcej forsy. Zwłaszcza, że na ich poruczenie topiłem swoje okaleczone ciało w szambie na Bastionie. Też jest o tym w raportach.
Wspomnienia mogły być czarowne, jak to wcześniej najemnik zauważył, ale i cholernie bolesne. Fizycznie o dziwo też, bo gdy tylko sam wspomniał nazwę imperialnej planety, już czuł w nozdrzach zapach swojego przypalanego mięcha, ślady cięć na ciele się odezwały, a po kubkach smakowych jak na zawołanie rozpanoszył się smak wymiocin.
- Mogliby już przylecieć, nie?
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [Zordo's Haven] Lądowisko numer 117

Postprzez The Eye » 24 Kwi 2012, o 18:09

-Tak, mnie też męczy to czekanie - odpowiedział Kren nie spuszczając oczu z człowieka, który w ciągu najbliższych kilku zadań miał być jego dowódcą. Szczerze mówiąc, miał nadzieję, że reszta załogi jest normalna. - Z przyjemnością wziąłbym kąpiel - dodał nie wiadomo dlaczego i nie wiadomo po co.
Okazało się, że na transport musieli poczekać jeszcze kolejne piętnaście minut, które spędzili na siedzeniu na skrzyniach, nieodzywaniu się do siebie i, od czasu do czasu, rzucaniu zaciekawionych spojrzeń w stronę krzątającej się po hangarze Sary Connor. Kobieta zdawała się całkowicie ignorować ich obecność - nie tylko nie odzywała się do nich słowem, ale gdy wylała na spodnie kawę, najzwyczajniej w świecie przebrała się na oczach Renno i Krena, po czym wróciła do poprzednich zajęć.
Nim Nautolanin zdążył otrząsnąć się ze zdziwienia, na lądowisku numer 117 pojawił się jacht klasy Baudo, z którego natychmiast wyskoczył, ubrany w szary mundur bez oznaczeń, sullustanin.
-Jestem pilotem - oznajmił uważnie przyglądając się najpierw Krenowi, a potem Treście. - Lecicie ze mną na Feros. Wchodźcie na pokład.
Nim ktokolwiek zdążył się z nim przywitać, sullustanin wskoczył na trap jachtu i zniknął na jego pokładzie. Chwilę później na lądowisko wytoczyły się dwa droidy załadunkowe i zaczęły przenosić skrzynie z wyposażeniem do luku bagażowego...

Akcja przenosi się do: [The Eye] Stacja kosmiczna "Feros"
Awatar użytkownika
The Eye
Mistrz Gry
 
Posty: 98
Rejestracja: 11 Mar 2010, o 18:56

Poprzednia

Wróć do Zordo's Haven