Content

Karty odrzucone

Nemesis

Nemesis

Postprzez Sskirt » 5 Lis 2016, o 13:46

Name: Nemesis
Email Address: uczen485@gmail.com
IP: 95.40.204.179
Date: Saturday 05-Nov-16 11:46:41 GMT
Subject: Nemesis

Has entered the following message into the contact form:
1. Nazwa postaci:
Nemesis
2. Rasa:
Człowiek
3. Profesja:
łowca nagród
4. Data i miejsce urodzenia:
42 ABY, Coruscant
5. Usposobienie (ukryte przed resztą graczy):
Nemesis nikomu za szczególnie nie ufa, bardzo nie lubi Imperium, ani dużych(i na ogół nieuczciwych) organizacji, zwłaszcza wszelkiej maści korporacji(co nie przeszkadza mu jednak w korzystaniu z ich usług). Jest on typowym łowcą nagród, chociaż nie lubuje się nadmiernie w rozlewie krwi i likwidowania osób niebędących celem. Czasami lubi też mieć dobry powód do zlikwidowania celu.
Nie przepada on za bardzo za pakowaniem się w kłopoty, co nie oznacza, że nie wybije zębów nadmiernie awanturującemu się piratowi w kantynie.
Posiłki spożywa samotnie, lubując się w ciałach stałych, nie przepadając za cieczami, które często spływają mu między zębami podczas posiłku. Lubi smak wody, ale ta również spływa mu między zębami, przez co preferuje pastylki nawadniające, albo te zawierające wodę. Nie lubi, gdy woda(np. deszcz) lub inne ciecze, czy substancje, wpadają mu do otworów w skórze, w okolicach szyi.
Dba o swoje ciało, kiedy nie ma zadań łowcy nagród, utrzymuje je w dobrym stanie regularnymi wizytami na siłowni i strzelnicy(do których ma zresztą wykupione karnety z rocznym wyprzedzeniem). Ponadto dba, żeby jego ciało nie wydzielało żadnych specyficznych zapachów.
Jego mowa, właściwie bardziej niż mówienie przypomina przeciągłe głębokie ryczenie, niemniej można bez problemu rozróżnić poszczególne wyrazy. Wyartykułowanie każdego wyrazu zajmuje mu dosyć dużo czasu, co powoduje, że nie buduje nadmiernie skomplikowanych i ozdobnikowych zdań. Mówi lakonicznie i przeciąga niektóre głoski.
Kto chce skorzystać z usług Nemesisa, wysyła się ogólne informacje o zadaniu, za pośrednictwem Holonetu, i uzgadnia z nim(jeśli się zgodził) miejsce, gdzie uzgodnią szczegółowe informacje. Najczęściej jest wysyłany, gdy cel jest dobrze chroniony, lub gdy nie chodzi, by robota została wykonana cicho i bez nadmiernego bałaganu.
Ma raczej neutralny stosunek do płci przeciwnej, nie przyciąga ona zbytnio jego uwagi(i odwrotnie)

6. Wygląd:
https://drive.google.com/open?id=0B7Lgx ... G5kN2QwQTQ
Góra mięśni o wysokości około 2,308m, szeroka w ramionach na 0,9m, natomiast w pasie szerokości około 0,53m o masie około 200kg. Z klatki piersiowej(poniżej górnej granicy stroju na tułowiu) wyrastają 2 macki(właściwie to wyglądają bardziej jak prążkowane rurki) koloru mięśni, porośnięte różową tkanką, Ta po lewej przechodzi po lewym barku i wrasta z powrotem mniej więcej na wysokości lewej łopatki. Z prawą sprawa ma się dokładnie odwrotnie jak z lewą(to znaczy, że przebiega po prawej stronie ciała). Na prawym barku, pod macką, widnieje potężny mięsień nie okryty skórą(chodzi mi o ciało, na barku wystaje mięsień nie okryty skórą(koloru bardzo ciemnego fioletu)). Na tym mięśniu od szyi do skóry(która zaczyna się tuż po niżej tego mięśnia) ciągnie się gruba żyła. Na lewym barku pod opaską(patrz strój) wygląda to podobnie, tylko, że zostało tam jeszcze trochę skóry(skóra wygląda jak grube płótno w kolorze skóry). Nie ma warg(widać spore, lekko pożółkłe zęby i różowe dziąsła) i nosa(zamiast nosa jest przejście z dziąseł do normalnej skóry). Nie ma żadnych włosów, ani na głowie ani nigdzie(nawet brwi i rzęs). Mniej więcej od miejsca gdzie powinien być nos zaczyna się głęboka szrama ciągnąca się lekko po lewej od środka głowy i kończąca się trochę nad karkiem, na długości szramy w mniej więcej równych odległości znajduje się 6 poprzecznych durastalowych zatrzasków łączących prawą i lewą część głowy przez nią. Na miejscu prawego oka znajduje się skóra, nie ma tam nawet zagłębienia, w którym normalnie jest oko, jest tam twarda, lekka wypukłość. Nie ma małżowin usznych(zewnętrznych części ucha, ma tylko zagłębienie). Od górnej części mostka do końca szyi(to jest: miejsca połączenia szyi z głową) znajduje się mocno rozciągnięta, twarda skóra z licznymi podłużnymi otworami przez którą widać znajdującą się pod spodem ‘’drugą’’ skórę w różnych odcieniach od ciemnego różu do ciemnego fioletu. Ma on dosyć krótkie i grube palce z krótkimi, małymi paznokciami(nie zniekształcone). Reszta ciała wygląda jak u przeciętnego, mocno umięśnionego mężczyzny(no przynajmniej od zewnątrz). Praktycznie zawsze nosi na sobie strój opisany w widocznym ekwipunku.
7. Umiejętności (ukryte przed resztą graczy):
- mówi w Basic i zna najbardziej podstawowe zasady mówienia w języku Wookieech
- ma podstawową wiedzę
- w gangu nauczył się latać paroma popularnymi środkami transportu(m.in. ścigaczami marki SoroSuub)
- w Akademii został nauczony pilotowania promu Lamda i podstawy pilotowania innych rodzajów statków
- przy małym rozpędzie skok w którym stopy znajdują się 3-3,5 metrów nad ziemią
- możliwość przejścia przez ceglaną ścianę(przejście oznacza, że postać przy wzięciu rozpędu i wbiegnięciu w takową ścianę uczyni w nie dziurę jej rozmiarów bez własnych zranień)
- ma dosyć dużą siłę(wystarczającą do rozerwania przeciętnego człowieka na dwoje(może nie tak skutecznie jak Wookiee, ale jednak))
- strzela karabinem Z-6, jak osoba wykorzystująca do tego celu Moc
- nieźle strzela ze swojej wyrzutni rakiet E-60R
- nie czuje zapachów, co czasami ułatwia mu kontakt z rasami o specyficznych zapachach(przez to nie jest też podatny na działanie feromonów, wydzielanych przez niektóre rasy)
- nieźle walczy wręcz, głównie przy użyciu pięści z brutalną siłą
- ma dobry refleks(jest ponad 70% prawdopodobieństwo, że wykonałby skuteczny unik przed strzałem z blastera wycelowanym w jego jedyne oko)
- jego refleks i celność są tak dobre, ponieważ korporacja, podczas operacji zamontowała w jego mózgu i oku implanty, które między innymi te parametry poprawiają i pomimo patrzenia tylko jednym okiem, widzi w pełnym trójwymiarze( nie zdaje on sobie w pełni sprawy, z tego, że posiada te implanty)
- jak na taką górę mięśni jest naprawdę szybki i zwinny(z nastawieniem na szybkie ruchu, ze zwinnością gorzej(ale mimo wszystko nie jest źle))
- ma bardzo szybką przemianę materii i coś jeszcze(efekty próbnej terapii na nim przeprowadzonej), co powoduje, że jego rany błyskawicznie się goją
- ma bardzo wytrzymałe ciało(sprawia to, że strzała z blasteru, która spowodowałaby dziurę w przeciętnym humanoidzie, powoduje u niego zaledwie niewielka oparzelinę)
- ma dobrą kondycję
- potrafi całkiem sprawnie przeszukiwać Holonet w poszukiwaniu np. informacji o pobycie danej osoby(niemniej nie jest jakimś wielkim hakerem)

8. Ekwipunek (ukryte przed resztą graczy):
- w srebrnej, matowej, metalowej, naprawdę dużej walizce:
* zmodyfikowany blasterowy karabin maszynowy Z-6(modyfikacje dotyczą zmniejszenia rozmiaru i masy do wersji jednoręcznej, wbudowanie urządzenia liczącego na ile strzałów energii w zasobniku jeszcze zostało i chłodzenia przy pomocy karbonitu kosztem mocnego zmniejszenia jej szybkostrzelności do 20 strzałów na sekundę co jednak mocno zwiększyło celność, przebudowanie portu na różne zasobniki energetyczne lub możliwość podłączenia dwóch(zasobników) od broni małego kalibru naraz, dołożenie celownika laserowego(kolor lasera celownika zielony(wyświetla zieloną kropkę na miejscu, w które mniej więcej uderzy pocisk)))+zasobnik energetyczny(jeden zasobnik ma amunicji na 5 000 strzało – całkiem spore magazynki)
* zmodyfikowana ręczna wyrzutnia rakiet E-60R(modyfikacja dotyczy wprowadzenia magazynka na 4 rakiety+1 w lufie broni oraz przystosowanie jej do współczesnych pocisków, dodanie celownika optycznego i dołożenie celownika laserowego(kolor lasera celownika zielony(wyświetla zieloną kropkę na miejscu w które uderzy rakieta, jeśli będzie leciała idealnie po linii prostej)))+magazynek załadowany rakietami
* Chronometr marki Alliwon, wbudowany w górną płytę od środka
* mała wysokokaloryczna racja żywnościowa
* pastylki nawadniające
* mały chronometr marki Alliwon
* w walizce jest wbudowany miniaturowy repulsor, żeby była lżejsza, umożliwia on też krótkotrwałe podniesienie jej, jakby była na stole, żeby wyciągnąć z niej interesujące rzeczy
- szczegóły kombinezonu:
* w kamizelce płytki pancerza są z beskaru(lżejszy stop z dodatkiem węgla) ukryte w materiale
* metal w dodatkowym kawałku przymocowanym z przodu to również beskar(cięższy wariant czyli prawie czysty beskar)
* ma wbudowaną termoregulację, jeśli połączyć go z górnym strojem(jest na statku), to otrzymuje się połączony strój, który jest w pewnej mierze wodoodporny i może regulować temperaturę w nim panującą

9. Widoczny ekwipunek:
- srebrna(nie ze srebra tylko srebrna), metalowa, matowa, naprawdę duża(i dosyć ciężka) walizka z czarną rączką, i dwoma urządzeniami na tej samej ścianie co rączka wyglądającymi jak zwykłe czarne zatrzaski klasycznej walizki z lekkimi wgłębianiami po zewnętrzne stronie(po jednym zagłębieniu na zatrzask).
Grafika walizki:
https://drive.google.com/open?id=0B7Lgx ... W9uRmptNkE
- wykonany z syntetycznej skóry czarny kombinezon(Każdy jego element jest wykonany z czarnej skóry, jeśli nie napisałem inaczej). Składa się z:
* rękawice bez palców: ta na prawej ręce kończy się na środku między łokciem a ramieniem, ramienia utrzymują się przy pomocy 5 również czarnych skórzanych pasków owiniętych wokół rękawicy w poprzek ręki; ta na lewej sięga tak wysoko jak prawej, wydaje się lekko niedopasowana ze względu na obecność tylko jednego paska na końcu rękawicy, który łączy jednocześnie kawałek skóry odstający od naramiennika(naramiennik znajduje się tylko na lewym ramieniu); naramiennik na lewej ręce to tylko trochę grubszy kawałek skóry połączony z kamizelką z przodu i tyłu na wysokości jej górnej granicy(łączy się po bokach kamizelki)
* główna część stroju to jakby gruba kamizelka z ze sztywną wsadką łącząca się z naramiennikiem na lewym ramieniu i przebiegająca paskiem na prawym. Do kamizelki, za pomocą dwóch pasków owijających tułów w poprzek jest jeszcze przyczepiony sztywny, prostokątny kawałek (z zaokrąglonymi rogami) metalu, znajdujący się w jakby owijce ze skóry(takiej skóry jak reszta kombinezonu), z przodu na środku tułowia(ciągnie się od szyi do trochę poniżej pasa i ma szerokość trochę większą niż połowa szerokości postaci. Spod kamizelki wystaje kawałek materiału(materiał ten co zawsze) sięgający do kolan i rozcięty(aż do kamizelki) z tyłu, aby nie blokować ruchów i biegu
* lekko workowe spodnie, podwinięte do środka butów
- pełne buty ze skóry pasujące do kombinezonu, całkiem nie przeciętnie duży rozmiar buta, bez sznurowadeł czy rzepów ale posiada pasek(taki jak przy rękawicach) który owinięty jest w poprzek buta i przechodzi pod podeszwą. Podeszwa z czarnego, wytrzymałego tworzywa z dużym bieżnikiem z przodu i z tyłu buta(na środku gładka, cofnięta do góry, żeby zrobić miejsce na pasek), stanowi prawie jedną trzecią wysokości buta i wydaje się jakby niedopasowana do jego reszty.

10. Majątek (ukryte przed resztą graczy):
- zmodyfikowany prom dalekiego zasięgu typu Sigma
- 2 droidy astromechaniczne; 1 typu R2-E7 i 1 typu R6-H5 na jego statku
- ładowarka do baterii do blasterów
- ładowarki do wszystkich typów posiadanych droidów
- mieszkanie na jednym z najniższych poziomów Coruscant(z dobrymi zabezpieczeniami, w nie aż tak podejrzanej okolicy)
- przedawniona karta VIP do klubu "Beebleberry"
- prywatny dok w Westport
- ekwipunek
- 2 droideki(jedna w mieszkaniu, druga na statku)
- karnet wstępu z rocznym wyprzedzeniem na strzelnice i siłownie
11. Historia (ukryte przed resztą graczy):
Nemesis urodził się jako Matt Eideslen, obywatel Coruscant i Imperium Galaktycznego. Był jednym z wielu dzieci rodziny Eideslen. Jego rodzina żyła na jednym z najniższych poziomów Coruscant. Była to bardzo podejrzana okolica, pełna gangsterów, pokroju tych z organizacji Czarnego Słońca, czy handlarzy igiełkami śmierci. W takim środowisku Matt szybko przyłączył się do jednego z młodzieżowych gangów, jakich pełno było w okolicy. W środowisku gangsterskim Matt szybko awansował w hierarchii przez swoją wrodzoną skrupulatność i zamiłowanie do coraz lepszego posługiwania się bronią. Chciał on jednak od życia czegoś więcej niż posługiwania się lipnymi modelami blasterów, więc gdy nadarzyła się okazja, pod postacią lewitującej holoreklamy z ogłoszeniem o tym, że coruscański oddział korporacji Naurentix przeprowadza nabór do swoich sił paramilitarnych. W szczegółach, na reklamie widniało m. in. że osoba przystępująca do sił korporacji, po zadowalającym przejściu testu, otrzyma nowy życiorys, jej poprzednie przewinienia zostaną wymazane z kartotek Imperium, a ona sama odbędzie trening pod okiem najlepszych instruktorów. Bez dłuższych zastanowień, Matt spakował swój najpotrzebniejszy dobytek, w tym blaster DC-15 i bez słowa wyjaśnienia dla kogokolwiek, wyruszył do punktu werbunkowego, znajdującego się na średnich poziomach Coruscant. Tam, wraz z innymi rekrutami, zostali podzieleni na 6-osobowe zespoły, bez żadnych formalności czy pytań i oddelegowani do różnych bloków. Matt stanął wraz z przydzieloną do tej grupy ekipą, składającą się z jednego rodianina i reszty ludzi przed wrotami bloku E-7. Wrota się otworzyły i zespół wszedł do dużego, wysokiego, czystego i pustego pomieszczenia o białych ścianach. Pod sufitem przebiegał zawieszony pomost, na którym stał mężczyzna, w czarnym, wojskowym kombinezonie z grubą kamizelką przeciwblasterową i z ochraniaczami m. in. na łokciach i kolanach, z kaskiem, o czerwonych szkiełkach w miejscu oczu, w kolorze czarnym, zawieszonym przy pasie.
- Rekruci!!! – ryknął żołnierz na pomoście – skoro już przeszliście przez te wrota, to nie ma już dla was odwrotu, albo przejdziecie ten test, albo pójdziecie do piachu, a więc uczcie się pilnie. Hahaha!!! – zarechotał żołnierz i pomost, wraz z nim, wsunął się w sufit.
Nim do rekrutów w pełnie dotarło to, co powiedział, rozsunął się właz w podłodze i na ramie, do drugiego końca pomieszczenia, wyjechał odział 20 droidów bojowych B1. Wraz z droidami, z podłogi po stronie rekrutów, wyjechały też osłony, sięgające przeciętnemu człowiekowi trochę powyżej pasa. I rozpoczął się ostrzał, a intensywność rozbłysków, wskazywała, że to raczej nie była broń ustawiona na ogłuszanie. Rekrucie wyglądali na zaprawieni w bojach gangsterzy i piratów, więc pomimo szoku, szybko ustawili się za zasłonami i przygotowali własną broń. Bez słowa pokiwali do siebie głowami, zaczekali, aż droidą wyczerpią się zasobniki w blasterach i re będą musiały je zmienić. Gdy to się stało, jak na komendę, razem wychylili się i rozstrzelali 15 z 20 droidów, nim te ponowiły ostrzał. Następnie dwóch z rekrutów, zaczęło się żwawo przemieszczać do innych osłon, gdy droidy skupiły na nich ostrzał reszta wychyliła się i rozstrzelała resztę droidów. Nagle rozległy się powolne oklaski.
- Bardzo ładnie – odezwał się głos z wysuwającej się właśnie platformy – Bardzo ładne przedstawienie, skoro każdy z was wziął ze sobą broń, to widzę, że bierzecie bardzo na poważnie to co tutaj robimy… - urwał nagle, bo zobaczył wymierzony w siebie blaster – Darujcie sobie, jestem tu osłonięty tak solidnym polem siłowym, że prawdopodobnie nawet tamten odział droidów, by się przez nie nie przebił - A teraz zobaczmy co w tym macie za broń.
Zanim w pełni skończył zdanie, ze ściany za kandydatami, wyjechała płyta, na której znajdowały się zasobniki do używanych przez nich rodzajów broni i 6 detonatorów termicznych.
- No może teraz czas na coś trudniejszego – odezwał się żołnierz i platforma, wraz z nim, wjechała z powrotem w sufit.
Po chwili platforma ze szczątkami droidów bojowych, wjechała pod poziom podłogi, by wyjechać ponownie z nowym odziałem robotów. Tym razem nie było przelewek, a na platformie znajdowało się 10 B1, 5 B2 i 2 droideki. Droidy ruszyły na nich, używając tym razem odrobiny taktyki, której brakowało poprzedniej grupie. Po 5 minutach walki, pomieszczenie zamieniło się w składnicę złomu, ale droidy zostały zniszczone, przy zaledwie paru, względnie niegroźnych postrzeleniach z blasterów u rekrutów.
- Za takie przedstawienie należy się dla was coś ekstra, i wcale nie mówię tutaj o nowej fali droidów, zresztą trzeba by tu uprzednio uprzątnąć zostawione przez was pobojowisko dla następnej grupy rekrutów. A teraz może zechcecie się odprężyć i przygotować do jutrzejszego nowego zestawu testów w przydzielonej dla was kwaterze.
Ściana po drugiej stronie pomieszczenia rozsunęła się i ukazało się wejście do korytarza, prowadzącego do ich kwatery, która zawierała: 6 prycz, pakiety medyczne, kilka zasobników energetycznych i detonatorów termicznych, kabinę odświeżacza. Rano odezwał się klakson, który, pod groźbą ogłuchnięcia, nakazał natychmiastowe zebranie się i wymaszerowanie na dalsze testy. Po przejściu korytarzem drużynie ukazało się ogromne pomieszczenie, na którego środku stał solidny, wysoki i obwarowany budynek, z jarzącym się na niebiesko prętem na szczycie. Po drodze do niego znajdowało się kilkanaście różnej wielkości osłon, a nawet parę budynków. W lewej ścianie, trochę poniżej sufitu, znajdowało się coś na kształt wypukłego okna, skąd uważnie obserwowała ich grupa istot różnych ras i wieku, zasiadająca za szerokim biurkiem, w tym przedstawiający się wcześniej żołnierz. Schylił się on do, obecnego na biurku, mikrofonu.
- Jako jedni z niewielu dotarliście tak daleko. Ci, którym się to jeszcze udało, stoją teraz pod innymi ścianami tego pomieszczenia. Są was 3 drużyny. Teraz macie przed sobą zadanie zdobycia tego prętu jarzeniowego, na szczycie tamtego fortu. Zwycięska drużyna może być tylko jedna i będzie to ta, która w ostatecznym rozrachunku, pozostanie w posiadaniu prętu jarzeniowego ze szczytu tego budynku i to jest jedyny warunek zwycięstwa. 3.. 2… 1… Start!!!
I wtedy rozpętało się piekło! Z fortu, na wysokości parteru, wymaszerował spory oddział różnorakich droidów bojowych m. in. B1, B2 a nawet parę B3, niszczyciele, pająkodroidy z działkami zamiast nosa, komando droidy, a z drugiego piętra wyleciało około 30 platform STAP, każda obsługiwana przez 1 komando droida. Droidy podzieliły się na 3, mniej więcej równe, grupy i ruszyły w kierunku 3 różnych ścian sali. Jedna z nich skierował się w stronę grupy, której członkiem był Matt. Ta bez większego zastanowienia ruszyła w kierunku najbliższego budyneczku, wparowała przez drzwi i zabarykadowała je od wewnątrz.
- No to co teraz robimy? Pisałem się na szkolenie i dostatni żywot w siłach korporacji, a nie śmierć przez rozstrzelanie przez duży oddział robotów bojowych. – odezwał się jedyny w grupie rodianin.
- Wyjdziemy na zewnątrz, rozstrzelamy droidy i, jeśli będzie taka potrzeba również inne ekipy, ale dopiero jak już wybiją swój przydział blaszaków, chociaż możliwe, że robotów jest wystarczająca ilość żeby wybić i cztery takie ekipy.
Zapadła chwilowa cisza.
- W każdym razie – odezwał się znowu – jestem niezmiernie zaciekawiony dokąd poprowadzi nas tunel, którego wejście wyczułem butem stąpając po tym dywanie. Jeżeli by się okazało, że prowadzi do innego budynku, moglibyśmy zajść blaszaki od tyłu.
Wszyscy kiwnęli głowami i już po chwili znajdowali się w często skręcającym tunelu, prowadzącym mniej więcej w stronę fortu. Nagle usłyszeli odgłos wybuchu od strony z której przyszli. Co te droidy tam mają?! – pomyślał Matt. Przyśpieszyli kroku i już po chwili wyszli z tunelu klapą w innym budynku, ale słyszeli już odgłos miarowego marszu droidów, który deptał im po piętach. Skoro te na dole zaraz się zorientują gdzie jesteśmy, to te na górze też. Zrzucili do szybu tunelu jeden detonator termiczny, pośpiesznie opuścili budynek i ruszyli ukryć się za najbliższą osłonę. Zza niej rozpoczęli ostrzał okolicznej grupy droidów, tymczasem z budynku, z którego przed chwilą wyszli, wydobył się odgłos solidnej eksplozji. Tymczasem droidy, plując blasterowymi boltami energii, zawróciły w ich stronę, a platformy STAP już nadlatywały. Nim jednak STAP-y się zbliżyły, połowa zniknęła w małych kulach eksplozji, powstałych po trafieniu takiej platformy blasterowym boltem. Jedna z takich zniszczonych platform wleciała w oddział droidów, i solidnie zmniejszyła jego liczebność. Tymczasem z gruzów budynku wyszedł osmalony i powgniatany droid B3 i dał ognia. Drużyna, gdy tylko usłyszała przedzierającego się przez gruzy droida, przeniosła się za inną zasłonę, przez co droid B3 nie trafił w nikogo, a kolejny detonator termiczny zamienił go w stos części, co najwyżej nadających się do skupu złomu. Następny detonator termiczny jeszcze bardziej uszczuplił grupę ścigających ich droidów, a kolejne celne strzały z blasterów dosięgły ostatnie platformy STAP. Zespół szybko się przemieścił zza zasłony i rozprawił się z resztkami grupy droidów. W tym czasie jedna grup była właśnie dorzynana przez droidy bojowe, a druga wspinała się po wale otaczającym fort, pod ostrzałem droidów, które ich ścigały, oraz tych, które pełniły funkcję garnizonową w forcie. Drużyna, z Mattem na czele, ruszyła za nimi, zręcznie ostrzeliwując droidy, a tam gdzie była taka możliwość, również drugą drużynę, w końcu zwycięzca mógł być tylko jeden. Po kilku następnych minutach, które dla grupy wydawały się jednak wiecznością, garnizon został rozpylony na atomy, a druga drużyna, z paroma ciężej rannymi przypadkami, ukrywała się w drugiej stronie fortu, a Matt dumnie wzniósł na głowę pręt jarzeniowy ze szczytu fortecy.
- Dobra to wystarczy – odezwał się głos z głośnika, żołnierza obserwującego dotychczas całą akcję zza biurka – Udało się wam przyznaje, a nawet poszło wam całkiem gładko. Teraz daję wam wybór, zostaniecie wysłani na trening na wyższych poziomach Coruscant, do centrum szkoleniowego korporacji, gdzie zrobimy z was żołnierzy z prawdziwego zdarzenia, albo możecie wrócić do swojego życia w zatęchłych najniższych poziomach Coruscant. Na razie wróćcie do swojej kwatery i poważnie zastanówcie się nad naszą propozycja, ponieważ jest ona jednorazowa. To wszystko. - Żołnierz uśmiechnął się z satysfakcją.
- Niestety mamy miejsce tylko dla zwycięzców – odparł i wcisnął przycisk na klawiaturze biurka, po którego aktywacji, z pod ziemi wyjechał droid NR-N99 klasy Persuader i zniszczył całą najbliższą okolicę, wokół miejsca, gdzie mniej więcej ukryła się druga grupa.
Dwa dni później drużyna znajdowała się już w Tajnym Centrum Szkoleniowym Sił Paramilitarnych Korporacji Naurentix i Imperialnych Szturmowców. Już w trakcie drogi dostali informacje, że jeśli będą się chcieli podzielić informacja o lokalizacji czy funkcjonowaniu tego ośrodka, to spędzą resztę życia w obozie pracy, w kopalni zenium na jednej asteroid, w rodzaju Oovo Cztery. Po około półtora roku ciężkiego treningu, oddział został wysłany na pierwszą poważna misję. Polegała ona na wyegzekwowania długu od kapitana pirackiego statku „Poszukiwacz”. Mieli go odszukać, mając do dyspozycji Holonet, informacje o jego ostatniej lokalizacji, zmodyfikowany prom Sigma „Komornik”, oraz informacje o wielkości jego długów. Szkolenie było kompleksowe, wiec ekipa szybko go znalazła, obiła, uświadomiła mu jego przewinienia i wzięła równowartość jego długów w kredytach i innych rzeczach obecnych na statku. Ich przełożeni byli całkiem usatysfakcjonowani z ich pierwszej misji. Efektem tego członkowie drużyny otrzymali własne apartamenty na średnich poziomach i całkiem porządne, stałe dochody. Przez kilka następnych lat mnożyły się misje, od Imperium i Korporacji, przydzielane drużynie, podobnie jak ilość dostępnej dla niej swobody i kredytów, a ona sama wyrobiła sobie opinię bardzo skutecznych i skrupulatnych komandosów. W trakcie ich kariery, przed jedną z misji, przydzielono im windykatora, którym został muun, miał on za zadanie szczegółowe wyliczanie należności. Starczyło nawet kasy na wejściówki do klubu "Beebleberry". Po kilku misjach został on na stałe przydzielony do zespołu, a do jego obowiązków dołączył też pilotaż i obsługa statku, którym latali. W końcu przyszedł jednak kres tej sielanki. Podczas jednej z misji, tuż po zejściu ekipy z rampy, pułapka się zatrzasnęła. Osoby, które wyszły im na spotkanie, wyciągnęły spod ubrań blastery. Co prawda zaraz po tym geście leżały one martwe na ziemi, ale w tym samym momencie odezwali się snajperzy z dachów, a kilka blasterowych błyskawic dużej mocy dosięgnęło celu. Zaraz po tym, z okolicznych budynków, wyszło jeszcze więcej uzbrojonych gangsterów i zaczęło ostrzał grupy windykacyjnej, ta, ze względu na otwartą przestrzeń, naprawdę mocna dostała po tyłku. Na szczęście muun nie wysiadł jeszcze z promu i, przy pomocy działek laserowych obecnych na statku, rozprawił się z terrorystami. Następnie, przy pomocy droida medycznego, przeniósł zmasakrowaną drużynę do centrum medycznego na statku, wpisał koordynaty lotu na Coruscant. Niestety, podczas wznoszenia się statku, z dachu jednego z okolicznych budynków, nadleciała rakieta krótkiego zasięgu i uderzyła w łopatki napędu repulsorowego. Po powrocie na Coruscant, przy próbie lądowania, bez sprawnego napędu repulsorowego, statek rozbił się. Wszystkim udało się przeżyć i zostali błyskawicznie wysłani do profesjonalnego centrum medycznego w Tajnym Centrum Szkoleniowym Sił Paramilitarnych Korporacji Naurentix i Imperialnych Szturmowców. Kiedy tak wisieli, zanurzeni w zbiornikach z bactą, prezes korporacji przechadzał się przed nimi i obserwował, jak poważne są obrażenia i jak przebiegał proces leczenia. W tym samym momencie podszedł do niego naukowiec, w białym kitlu, człowiek. Przedstawił mu jakiechś dane na datapadzie. Prezes przejął, od niego, datapad i zaczął przeglądać te dane z nieskrywanym dużym zainteresowaniem. Ta terapia mogła dać naprawdę imponujące efekty. Następnego dnia zbiornik z osobą, która wcześniej nazywał się Matt Eideslen, a teraz miała nową tożsamość, pod imieniem Lance Halloran, został przeniesiony do osobnej sali, na której środku stało biurko, a naprzeciwko zbiornika, twarzą do osoby w niej zanurzonej, za biurkiem, znajdowały się drzwi. Przez drzwi wszedł prezes korporacji i zasiadł za biurkiem. Odezwał się a Lance, z lekkim zdziwieniem, stwierdził, że go słyszy.
- Nie dziw się tak bardzo, to nie jest wielka filozofia zainstalować cieczo odporny głośnik w zbiorniku z bactą. Ale teraz skupmy się na tym, po co tu przybyłem. Twój stan jest poważny. Do tego stopnia, że zbiornik z bactą nie przywróci cię do poprzedniej sprawności. Jest za to pewna eksperymentalna terapia, przy pomocy której prawdopodobnie moglibyśmy doprowadzić Cię do stanu używalności.
Lance wyobraził sobie łańcuszek urządzeń potrzebnych do podtrzymywania życia albo zbroję podobną do tej, którą miał Darth Vader czy generał Grievous.
- Nic z tych rzeczy. – odpowiedział, jakby na jego myśli – Będziesz chodził, a nade wszystko będziesz walczył i to jeszcze lepiej niż walczyłeś wcześniej. Chociaż prawdopodobnie stracisz sporo ze swojej urody.
Lance uśmiechnął się, przystał na tą propozycję, i już wkrótce przeniesiono go na salę operacyjną. Tam, po otrzymaniu środków znieczulających, zapadł w błogi sen.
Po pewnym czasie obudził się. Czuł się, jakby nie w swoim ciele. Po chwili zorientował się, że widzi tylko jednym okiem. Rozejrzał się po zbiorniku z bactą, w którym się znajdował, a potem po swoim ciele. To co zobaczył wywołało w nim szok. Prezes mówił, że może pójść źle, ale nie, że efektem może być coś takiego. Co prawda nie widział na sobie żadnych ran, ale grube żyły/macki, które wyrastały z jego klatki piersiowej, nie napawały go optymizmem. Po chwili przybył do niego prezes, wytłumaczył co się stało i dlaczego wygląda tak jak wygląda, potem poruszył ręką, i ze ściany wyjechało lustro, to co zobaczył Lance wprawiło go we wstrząs. Szybko się jednak opanował, nadal miał humanoidalną formę, a jego nowe ciało miało wielkie mięśnie. Trzeba by je przetestować. Już wkrótce rozpoczął się jego nowy trening, a przez jego nowy wygląd i możliwości przezwano go słowem Nemesis. Szybko przylgnęło do niego to imię, a on ze wzglądu na swoje predyspozycje otrzymał zmodyfikowaną, ale sprawdzoną w Wojnach Klonów, broń, to jest blasterowy karabin maszynowy Z-6 i ręczną wyrzutnię rakiet E-60R oraz ciężki i stylowy strój bojowy(opisany w wyglądzie). W trzecim dniu treningu spotkał się ponownie ze swoją drużyną, wielu z nich miało paskudne blizny na twarzy, a jeden nie miał oka. Szybko dotarło do nich, że to monstrum to ich dawny kolega. Po trzymiesięcznym treningu zostali wysłani na pierwszą wspólną misję(w takiej formie zespołu), od czasu felernego „wypadku”. Zostali ponownie wysłani w to miejsce, gdzie zostali postrzeleni, a ich statek uszkodzony. Nemesis wyleciał z rampy, na spotkanie ze swoimi oprawcami. Po chwili(spowodowanej przez szok po zobaczeniu jak wygląda), w jego kierunku posypały się blasterowe błyskawice. Te jednak nieszkodliwie odbijały się lub były wchłaniane przez pancerz. Kilka strzałów dosięgnęło części organicznych, powstały zaledwie oparzeliny, ale i one zaczęły się szybko zasklepiać a nawet znikać. Obudził się Z-6 Nemesisa i już po chwili nie było chętnych(a może osób w stanie) na dalszą strzelaninę. Z dachu odezwała się jeszcze torpeda protonowa, ale Nemesis zrobił przed nią unik, i odpowiedział ze swojej wyrzutni rakiet. Nie odezwał się już żaden strzał. Nemesis rozprawił się z nimi nim inni w ogóle zdążyli wysiąść ze statku. Dokonała się rutynowa akcja i statek załadowany towarem już wkrótce wracał na Coruscant. Nastąpił kolejny okres udanych misji. Imperium zaczęło się jednak obawiać nowego nabytku korporacji. Nakazało pozbycia się go i wszelkich informacji o poddanej go terapii. Korporacja zgodziła się i Nemesis został wysłany na kolejną misję.
Tam, w leśnych ostępach Kashyyyka, czekała na niego pułapka, a przeciwko niemu postawili się nawet żołnierze z jego drużyny. Tam rzucili się na niego i towarzysze broni i Imperialni szturmowcy. Nie docenili oni jednak zarówno Nemesisa jak i Włochaczy. Już wkrótce większość leżała na ściółce leśnej, połamana, bez kończyn lub podziurawiona przez blasterowe błyskawice. Nemesis schylał się właśnie nad jednym ze swoich poprzednich towarzyszy, ten jeszcze żył, a nawet pozostał przytomny. Pod groźbą śmierci opowiedział on historii organizowania zamachu na niego. Po tym wydarzeniu Nemesis zostawił go na pewną śmierć, po czym ewakuował się z Kashyyyka, przywłaszczając sobie prom Lambda, którym tu przyleciał, to jest „Poborcą”. Przed odlotem wypłacił w kredytach republikańskich całą sumę, jaka posiadał na kątach. Po tych wydarzeniach, przeniósł się na niższe poziomy Coruscant (zgodnie z zasadą, że najcieniej pod latarnią) i działa jako łowca nagród. Imperium i korporacja podejmowały jeszcze, razem lub osobno, próby zlikwidowania go, jednak żadna nie osiągnęła sukcesu. Po tych wydarzeniach Imperium ma ograniczoną wiedzę o jego działaniach, podobnie jak korporacja, ale przymyka na nie oko pod groźbą rozprowadzenia niekorzystnych dla nich informacji(dali mu spokój i starają się go unikać). Za kredyty Nemesis zapatrzył się w wyspecjalizowaną walizkę(opisana w ekwipunku) i mieszkanie na niższych poziomach Coruscant, oraz zaopatrzył się w 2 droideki, które zdobył podczas jednej z misji, która odbyła się na planecie Lotho Minor.


12. Plotki:
- Nie pije.
- To przez niego organizacje przestępcze muszą prowadzić ciągły nabór do swoich grup militarnych.
- Był kiedyś jednym z „komorników” korporacji Naurentix.
- Jeśli trzyma w ręku broń, a ty nie jesteś dalej niż 121m od niego, to ucieczka jest bezcelowa

KARTA STATKU (opcjonalna):

Poborca

Grafika(na obrazie przedstawiony prom Sigma bez modyfikacji, ale ten Nemesisa też ma znak Imperium i czerwony kolor)
https://drive.google.com/open?id=0B7Lgx ... kdFeHRXVkU
Informacje ogólne

Właściciel: Nemesis
Producent: Sienar Fleet Systems
Model: Conventional Sigma-class Long-Range Shuttle (standardowy prom dalekiego zasięgu typu Sigma)
Klasa:prom
Orientacyjna cena: ok między 400 000 kredytów
Opis: Statek powstał na zamówienie korporacji Naurentik, złożone w małym prywatnym doku, jako statek zastępczy za utraconą poprzednią jednostkę. Zamówienie zostało złożone na względnie mały statek z możliwością przewożenia dużych ilości rzeczy do trudnych i niebezpiecznych misji m. in. na Zewnętrznych Rubieżach wśród gangsterów; podano też specyfikacje i wymagania techniczne jednostki wraz ze spisem i wymaganiami dotyczącymi pomieszczeń. Doki postanowiły jednak uprościć sobie pracę a przy tym zwiększyć zysk, więc postanowiły zamówić prom typu Sigma od Sienar Fleet Systems i zmodyfikować go do wymagań postawionych przez Naurentix. Korporacja potargowała się o cenę z dokami, tę zeszły trochę z ceny i odbyła się standardowa transakcja. Następnie korporacja zarejestrowała statek z jego uzbrojeniem. Następnie został on przydzielony do oddziału korporacji odpowiedzialnego za egzekwowanie długów(korporacja handlowała m. in. bronią, a nie wszystkie jej interesy były w pełni legalne, więc potrzebowała jednostki do egzekwowania długów np. na Zewnętrznych Rubieżach).

Informacje techniczne

Wielkość: (Uwaga!!! Będę strzelać)
Wymiary kadłuba(bez skrzydeł):
Długość 55m, wysokość 14m , szerokość 28m
Wymiary skrzydeł bocznych:
20m na 12m
Wymiary skrzydła górnego
26m na 9m
Napęd: jonowy I repulsorowy(wykorzystywany do lądowań)
Prędkość w atmosferze: 950 km/h
Hipernapęd (zapasowy): 1(4)
Załoga (minimalna) 1 pilotujący i 3 sterujących ostrzałem (1)
Pasażerowie: 10
Ładowność: 200 ton metrycznych
Uzbrojenie i osłony:
- osłony o mocy 110(zapasowe o mocy 65)(to całkiem dużo)
- 10 podwójnych, sprzężonych działek laserowych o mocy 240(6 po dwóch stronach na końcach skrzydeł(po 2 na każde skrzydło, po jednym na każdą skrzydła stronę), 2 pod kadłubem i 2 tuż za kabiną pilota na podwyższeniu, jeden za drugim
- 2 wyrzutnie torped (6 sztuk) o mocy 310
- kadłub grubości od 35-10 cm(uwaga strzelam)
Informacje dodatkowe:

Stan techniczny: w pełni sprawny
Kody identyfikacyjne: Kody legalne, ma pozwolenie na broń
Modyfikacje i moduły dodatkowe:
- pokładowa sztuczna inteligencja, mówi ponętnym kobiecym głosem
- ulepszony navicomp
- dodatkowe sensory
- zmiana instalacji energetycznych i źródła zasilania na takie mogące dostarczyć energie do większej liczby uzbrojenia
- przerobienie kilku kabin dla pasażerów na: mały szpital, pomieszczenie dla droidów, warsztat naprawczy, zbrojownie(jedną), pomieszczenie na torpedy protonowe, zapasowy generator osłon, cele więzienną, mesę prywatną Nemesisa; zachowanie wcześniejszej maksymalnej liczby pasażerów dzięki przerobieniu 1 luksusowej kabiny na 2 standardowe(kilka kabin jest tak podzielonych)
- powiększenie kokpitu sterowania i dołożenie tam centrum sterowania ogniem
- modyfikacja budowy skrzydeł, aby dało się na nich zamontować działka
- całe uzbrojenie jest dodane, oprócz dwóch działek, które zostały wymienione
- dołożenie zapasowych osłon i wzmocnienie obecnych
- wzmocnienie konstrukcji w newralgicznych punktach statku
- napęd repulsorowy
- wprowadzenie możliwości odczepienia kokpitu i wykorzystania go w charakterze ministatku/kapsuły ratunkowej, posiada ona hipernapęd klasy trzeciej
Ładunek, hangary i droidy:
- 10 samoprzyczepialnych arkuszów durastalowych 1m na 1m grubości 5 centymetrów do łatania statku
- zaawansowany zestaw naprawczy statku
- zapas racji żywnościowych(są to w większości bardzo kaloryczne pakiety żywnościowe) i wody na długi przelot(racje w kuchni, woda w zbiorniku) oraz pastylki nawadniające(sporo)
- Chronometr marki Alliwon
- kilka tańszych chronometrów
- 2 droidy astromechaniczne;1 typu R2-E7 i 1 typu R6-H5
- drogi droid medyczny
- kompleksowy zestaw medyczny
- droid naprawczy Cybot Galactica LE
- standardowe wyposażenie kabin
- silnik odrzutowy w kokpicie, w szafce wbudowanej w ścianie(podobny do mandaloriańskich, bez rakiety)
- 2 maski tlenowe, przystosowane na twarz Nemesisa(jedna w kokpicie, w szafce obok plecaka odrzutowego, druga w zbrojowni)
- kask i górna część stroju(strój wychodzi spod kasku i sięga do miejsc gdzie zaczyna się zwykły strój(ten, który ma zawsze na sobie)) (ma takie charakterystyki, jak jego strój opisany w ekwipunku)
Image
Awatar użytkownika
Sskirt
Gracz
 
Posty: 132
Rejestracja: 3 Sie 2016, o 21:59
Miejscowość: Września

Wróć do Karty odrzucone