Content

Karty odrzucone

Thorus Averne

Thorus Averne

Postprzez Thorus Averne » 8 Lis 2013, o 15:52

1. Nazwa postaci: Thorus Averne

2. Rasa: Człowiek

3. Profesja: Technik/odkrywca

4. Data i miejsce urodzenia: 26 ABY, statek kosmiczny Blitz 20-A3

5. Usposobienie: Najważniejszą cechą jego charakteru jest ciekawskość. Ten niemłody mężczyzna wtyka nos wszędzie, gdzie tylko może – co owocowało niekiedy problemami. Nigdy nie przepuści okazji aby dowiedzieć się czegoś. Szczególnie dotyczy się to rozbierania maszyn na części pierwsze, nie raz, nie dwa był już karany za przywłaszczenie sobie cudzej własności. On to tłumaczy jako „rozszerzanie horyzontów myśli technicznej człowieka” i nie da się przekonać, że to przestępstwo. Jednak zawsze odstawiał maszyny na poprzednie miejsce, czasami nieco usprawnione i uchodziło mu to na sucho. Właściwie, to ten człowiek większą wagę przykłada do maszyn, niż do istot żywych. Żyjąc w ich świecie, otaczając się nimi, zapomniał nieco o relacjach międzyludzkich.
Averne jest też zapalczywy, pomimo swoich lat. Lubi nowe wyzwania. Brzydzi się przemocą i stara się tak manewrować przez życie, by omijać ją szerokim łukiem. Nigdy pierwszy nie podniósł ręki na żadną myślącą istotę. Gdy wywiązuje się jakaś walka, z pewnością nie ujrzysz go w jej centrum – raczej postara się gdzieś schować, uciec, przeczekać. Jego konfrontacje z innymi policzysz na palcach jednej ręki. Stara się być bezkonfliktowy, chociaż wpada w irytację, gdy ktoś udaje, że lepiej zna się na czymś niż on.

6. Wygląd: Niski mężczyzna o zielonych oczach i krótkich ciemnych włosach. Ma nieco kanciaste rysy twarzy – i istotnym elementem jego wyglądu jest metalowa żuchwa. Zmuszony był zastąpić miazgę, która została mu po pewnym wypadku, lecz jest to jedyny obcy element w jego ciele. Thorus ubiera się zazwyczaj w ciemnozieloną kurtkę z wieloma kieszeniami, zapinaną na guziki (połowy brakuje), ubrudzone smarem oliwkowe spodnie i wysokie, wzmacniane stalą skórzane buty. Dodatkowo, na jego głowie zawsze tkwi nieco przypalona czapka z daszkiem, z którą absolutnie nigdy się nie rozstaje. Często w kąciku ust tkwi fajka, która zanieczyszcza powietrze gęstym, śmierdzącym dymem.

7. Umiejętności: Cóż, Averne nie jest wojownikiem, nie ma boskiego refleksu pilota myśliwców ani nie jest obdarzony niesamowitą zdolnością przemawiania do ludzi. Mocno tkwi na ziemi, co ma odzwierciedlenie w jego zainteresowaniach i zdolnościach. Przez całe życie rozbierał na części pierwsze wszystkie mechanizmy, które wpadły w jego ręce. Jego szczególnym zainteresowaniem cieszyły się statki międzygwiezdne, systemy ochronne oraz informatyczne. Lubi też gmerać w broni, poprawiać jej skuteczność i morderczość. Bez problemu naprawi uszkodzony napęd hiperprzestrzenny, poprawi usterkę w funkcjonowaniu tarcz statku, włamie się do terminalu bądź skoryguje wadliwie działającego droida. Averne za to nie umie walczyć. Co prawda, umie obsługiwać pistolet blasterowy, ale trudno namówić pacyfistę do strzału. Umie również pilotować większość statków, ale wyłącznie w sytuacjach spokojnych. Po prostu nie ma refleksu wymaganego w pilotażu bojowym. Thorus posługuje się tylko jednym językiem, Basic.

8. Ekwipunek: Pistolet blasterowy, ciężki plecak z podstawowymi narzędziami (znajdują się tam takie rzeczy jak kombinerki, klucze, młotek a nawet zminiaturyzowana spawarka) potrzebnymi do jego pracy, paczuszka ziół które pali, notes (papierowy z ołówkiem), komunikator

9. Posiadany dobytek/majątek: brak

10. Historia: Cóż, historia tego człowieka zaczyna się 44 lata temu, na pokładzie małego statku gdzieś na obrzeżach Galaktyki. Jest owocem małżeństwa pilota i oficerki, jedynakiem. Rodzice byli niezwykle pragmatyczni i udzieliło się to również jemu. Pierwszą zabawką Thorusa wcale nie był samochodzik, ale klucz francuski. Chłopiec był pojętny, ale cichy i nie lubił wykazywać się zdobytą wiedzą. Chociaż nauczył się mówić szybko, nie chwalił się tą umiejętnością i odezwał się dopiero w wieku 4 lat. Zapytał wtedy ojca jak można rozkręcić wentylator w pokoju. Averne żył w otoczeniu kupców i żołnierzy przez niemal całą swoją młodość, dopóki jego ojciec, w wyniku traumy związanej z ostrzelaniem frachtowca przez nieznane myśliwce, zdecydował się osiąść na Tatooine i rozstać z matką. Piętnastoletni Thorus, jak każdy nastolatek, złościł się na ojca i miał mu to za złe. Podobało mu się życie podróżnika, otoczenie złożone głównie z przedstawicieli ras. Ciekawostką jest, że Averne nigdy nie nauczył się języka innego niż Basic. Tłumaczył się zawsze, że to oni powinni znać jego język, a nie on ich.
Życie na Tatooine nie było łatwe. Skromne oszczędności ojca nie pozwalały na życie w luksusie. Czasami zdarzały się dni, podczas których chłopak nie miał co włożyć do ust i musiał szukać sposobu na zarobek. Wykorzystywał do tego swoją smykałkę do technologii i wkrótce w okolicy zaczęto go nazywać złotą rączką. Nie uszło to uwagi bogatego Hutta, który był potentatem w dziedzinie eksplorowania nieznanych systemów i szukał właśnie załogi na kolejną wyprawę. Bogacz złożył propozycję jego ojcu, że w zamian za pokaźną sumę pieniędzy „wykupi” chłopaka na okres roku. Po rozmowie z synem ojciec się zgodził i Thorus wyruszył, jako asystent pokładowego technika. Miał szczęście, że jego mentor umiał uczyć i przekazywać cenną wiedzę w przyjemny sposób. Nim dolecieli do celu, Averne nauczył się mnóstwo nowych rzeczy na temat funkcjonowania mechanizmów statku kosmicznego.
Chociaż podróż minęła szybko i przyjemnie, dotarcie do celu wiązało się z dużymi problemami. Usterka w oprogramowaniu autopilota spowodowała, że statek zahaczył silnikami o małą asteroidę, uszkadzając je mocno. Zmuszeni byli do awaryjnego lądowania na pustynnej, niezamieszkanej planecie. Statek był mocno pokiereszowany i tylko dzięki umiejętnościom pilota udało się wylądować w jednym kawałku. Zginął jednak jeden naukowiec, w wyniku nieprzewidzianej zmiany ciśnienia w swojej prywatnej kabinie. Stawiało to pod dużym znakiem zapytania to, czy uda się pomyślnie osiągnąć cel wyprawy – czyli sprawdzenie, czy na tej planecie znajdują się cenne surowce w odpowiednich ilościach. Po naradzie załoga statku zdecydowała, że muszą spróbować. Podczas gdy dwójka pozostałych naukowców z małą pomocą pilota zajmowali się badaniem powierzchni planety, Thorus wraz z technikiem starali się naprawić silniki i wykryć problem z działaniem autopilota. Chociaż nie mieli odpowiednich narzędzi do przeprowadzania poważnych napraw, udało im się ponownie uruchomić silniki i zrestartować autopilota, który działał od tej pory bez zarzutu. Młody chłopak żył w dużym stresie od czasu lądowania, jednak technik chwalił go za to, że potrafi sobie z nim radzić, w przeciwieństwie do innych. Wyprawa zakończyła się pełnym sukcesem i po powrocie na Tatooine, wraz z zapłatą, Averne otrzymał propozycję stałej pracy od Hutta. Zaczął się dwudziestoletni okres pracy dla bogacza. Na początku Thorus pracował jako pomocnik techników, przyglądał się ich pracy i szlifował swoje umiejętności, po pięciu latach został już pełnoprawnym technikiem i niekiedy miał na swoich barkach ciężar, o którym nie śniło się reszcie załogi. Statki, które udostępniał im Hutt były przestarzałe i często przypominały wraki ze złomowisk. Jego zadaniem było umożliwienie tym złomom dolecenie do celu i bezpieczny powrót, co często było niezwykle trudne. Nie było wyprawy bez żadnych problemów, najczęściej wysiadały silniki i napęd hiperprzestrzenny. Po kilkunastu ekspedycjach Thorus znał ich budowę na pamięć i prześladowały go nawet w koszmarach. Młody mężczyzna odkrył też w sobie pasję do zwiedzania planet i nanoszenia ich na mapy. Często podczas wypraw błąkał się po powierzchni (oczywiście, gdy nie był potrzebny) i podziwiał przyrodę. Czyste niebo nad nim, pusta przestrzeń wokoło, to uwielbiał najbardziej. Gdy nie było akurat zleceń, wybierał się na górzyste planety i wspinał się na szczyty. Wszystkie zarobione pieniądze oddawał ojcu, który był już staruszkiem i nie miał siły do pracy. Wraz z kolejnymi ekspedycjami, Thorus zyskiwał reputację i dostawał wiele ofert od innych ludzi, pozostał jednak lojalny Huttowi. Zmieniło się to, gdy podczas pewna wyprawa zamieniła życie 35letniego Averna w piekło. System słoneczny, który mieli zbadać, okazał się jednak zamieszkany przez rasę wojowniczych i gniewnych istot przypominających nieco kozy. „Kozy” okazały się wrogo nastawione do załogi, i gdy tylko statek zbliżył się do planety, załoga nagle odkryła, że kosmici posiadają myśliwce i nie zawahają się ich użyć. Frachtowiec, na którym służył Averne został ciężko uszkodzony i tylko cudem uszli z życiem. Dryfowali przez miesiąc przez Galaktykę, z niedziałającymi silnikami, uszkodzoną bronią pokładową i tarczami ochronnymi. Z załogi przeżył tylko pilot, jeden naukowiec oraz Averne. Technik przez miesiąc starał się naprawić silniki. Pilot popadł w apatię, nie odzywał się całymi dniami, a ocalały naukowiec z furią rzucał się na Thorusa, gdy ten tylko codziennie pojawiał się w mesie ze słowami „Jeszcze mi się nie udało..”. W końcu, dwudziestego piątego dnia dryfowania, naukowiec chwycił za blaster i Averne zmuszony był go unieszkodliwić. Zamiast w rękę, w którą celował, trafił w tors i zabił naukowca. Po raz pierwszy w życiu technik zabił myślącą istotę i mocno to przeżył. Nie poprzestawał jednak prób reperowania silników i w końcu udało się mu skoczyć w nadprzestrzeń.
Po powrocie na Tatooine zrezygnował z tej pracy, składając wymówienie Huttowi. Chociaż Averne nie miał żadnej innej pracy w planach, musiał odpocząć mentalnie od tego stresu. Dostał niezłą odprawę i od tego czasu był wolnym strzelcem, mechanikiem, który zatrudniał się tylko wtedy, gdy brakowało mu pieniędzy. Za kredyty otrzymane od Hutta żył przez dwa lata i oddał się swojej pasji, czyli zwiedzaniu planet i kartografii. Zgromadził pokaźną kolekcję map, które przechowywał jego sędziwy ojciec. Averne włóczył się również po kantynach i knajpach, poszukując zajęcia. Do czterdziestego roku życia w jego życiu nie działo się nic godnego odnotowania, zmieniło się to w dzień czterdziestych urodzin, podczas pobytu na Coruscant. Kapitan imperialnej fregaty poszukiwał mechanika, który byłby w stanie zrobić przegląd statku i doprowadzić go do perfekcyjnego stanu. Wszyscy inni technicy unikali tej pracy, ponieważ kapitan znany był ze swojej agresji i tego, że najpierw strzelał, a dopiero potem składał zastrzeżenia. Tylko Thorus był tego nieświadomy i kapitan znalazł go w kantynie, dowiedział się od niego że jest mechanikiem i pod przymusem zaprowadził na statek. Z lufą przystawioną do potylicy (żeby nie uciekł jak inni, jak usprawiedliwiał się kapitan) robił przegląd statku, każdy zakamarek oglądał i w każdym mechanizmie szukał usterek. Gdy po dwóch dniach doszedł do silników jonowych, odkrył, że są uszkodzone i przy próbie wystartowania najprawdopodobniej wybuchną. Podjął się ich naprawy. Jego straż, złożona z kapitana i jakiegoś szeregowca, miała tego dnia niezwykłego pecha. Podczas grzebania w silniku, Thorus odkrył zamontowany tam ładunek wybuchowy nieznanego pochodzenia i przez przypadek go uruchomił. Wybuch zamienił jego żuchwę w miazgę, poparzył cały tors i Averne przeleciał przez całą maszynownię, zatrzymując się dopiero na ścianie. Kapitan i szeregowiec zginęli na miejscu, obaj przebici przez metalową obudowę silnika, która w wyniku wybuchu rozleciała się po całym pomieszczeniu. Technik został oskarżony o sabotaż floty imperialnej i zaocznie skazany na rozstrzelanie. Udało mu się jednak umknąć szukającym go żołnierzom i przy pomocy znajomego kapitana statku odlecieć z Coruscant. Wystawiono za nim list gończy i Thorus od tego czasu zmuszony jest do ukrywania swojej tożsamości w obecności wojskowych oraz łowców nagród. Załatał sobie żuchwę metalowymi fragmentami i po roku ukrywania się znów podjął pracę, nie miał już bowiem pieniędzy. Po kilku zleceniach nastąpiła „susza” i obecnie Averne znajduje się na Tatooinie, poszukując jakiegokolwiek zlecenia.

11. Inne: Brak.
Thorus Averne
New One
 
Posty: 2
Rejestracja: 7 Lis 2013, o 21:35

Re: Thorus Averne

Postprzez Vrath Ravage » 8 Lis 2013, o 16:51

Cóż, czytając sam początek zmartwiłem się, że nie będę miał do czego się przyczepić...ale się myliłem...no to jazda..

wtykał - czas przeszły
Nigdy nie przepuści - czas teraźniejszy


Zdecyduj się na jeden czas, to pierwsza sprawa. Druga pisząc w przeszłym Twoja postać wydaje się być już martwa. W historii wiadomo sprawa, przeszły to podstawa, ale w cechach charakteru - ani trochę !

za przywłaszczenie sobie cudzej własności. On to tłumaczy jako „rozszerzanie horyzontów myśli technicznej człowieka”


Więc prędzej czy później, albo by go ktoś zabił albo zamknął. Jakoś mi to nie pasuje...

Lubi nowe wyzwania. Jest tylko jeden problem..jest pacyfistą.


Nie wiem co ma jedno do drugiego...

Bez problemu naprawi uszkodzony napęd hiperprzestrzenny, poprawi usterkę w funkcjonowaniu tarcz statku, włamie się do terminalu. Albo skoryguje wadliwie działającego droida


Wymieniasz, wymieniasz i nagle zaczynasz zdanie od " albo " ?

ale..trudno


Te kropki, któryś raz je zauważyłem. Nie bardzo to działa.

Właściwie, to ten człowiek większą wagę przykłada do maszyn niż do istot żywych.


Brak przecinka - ten błąd przewija się kilka razy.

A teraz kwestia historii ...

Przeczytałem ją całą i pomijając błędy natury gramatycznej, jestem cholernie zawiedziony. Nie wiem czy przeglądałeś karty innych graczy ale nawet postacie nastoletnie mają bardziej ciekawe i urozmaicone historię niż Twoja. Przeleciałeś ją po łepkach i byle jak, choć kilka wątków wręcz wypadałoby rozwinąć. Kwestii gramatyki nie poruszam, bo po co skoro cała historia wymaga solidnej poprawki.

Podsumowując - błędów jest dużo, a historia leży i kwiczy. Karta do przebudowy. Na chwilę obecną ode mnie masz " NIE ". Jeżeli poprawisz chętnie zerknę.
RIP:
Image
Image
Image
Awatar użytkownika
Vrath Ravage
Gracz
 
Posty: 387
Rejestracja: 23 Paź 2012, o 20:13
Miejscowość: Wrocław

Re: Thorus Averne

Postprzez Kelan Navarr » 8 Lis 2013, o 17:32

Ja jestem mniej sceptyczny niż Vrath, choć podzielam jego najpoważniejszy zarzut. Pominę kwestie drobnych błędów, bo po ponownym przeczytaniu karty sam pewnie większość wyłapiesz.

Piszesz całkiem przyjemnie i to jak dla mnie jest najważniejszy czynnik decydujący o akceptacji karty. Podobnie jak Vrath mam jednak podstawowe zastrzeżenie - Twoja postać ma 44 lata, a historia jej życia mieści mi się na laptopowym monitorze. Rozumiem, że Thorus wykonywał przez większość z tych lat rutynowe loty itd, lecz można pewne wątki trochę rozbudować i dodać nieco detali. Na chwilę obecną zaprezentowałeś ogół historii, która choć trzyma się kupy i napisana jest całkiem zgrabnie, to jest potwornie nijaka. Napisz jak doszło do tego, że naprawiał napęd w imperialnym okręcie, poszerz wątek przymusowego lądowania, czy długiego dryfowania w przestrzeni (tylko zmień to pół roku na coś sensownego, bo przetrwać samotnie na frachtowcu przez taki okres czasu, to kuriozum). Możliwości rozbudowy masz naprawdę sporo i jeśli tylko będzie Ci się chciało, nie wydaje mi się, byś miał większe problemy z dołączeniem do społeczności mgławicowej.
Image
Awatar użytkownika
Kelan Navarr
Gracz
 
Posty: 2253
Rejestracja: 28 Gru 2008, o 00:13

Re: Thorus Averne

Postprzez Thorus Averne » 9 Lis 2013, o 13:30

Postarałem się poprawić wszystkie znalezione błędy, popracować nieco nad przecinkami i budową pewnych zdań i rozwinąłem historię, zmieniając ją nieznacznie w niektórych miejscach.
Thorus Averne
New One
 
Posty: 2
Rejestracja: 7 Lis 2013, o 21:35

Re: Thorus Averne

Postprzez Jerry O'Connor » 9 Lis 2013, o 23:39

Nigdy nie przepuści okazji aby dowiedzieć się czegoś

Moim zdaniem "...aby się czegoś dowiedzieć." brzmi dużo lepiej.
Takich zdań o trochę pomieszanej składni można znaleźć sporo. Teoretycznie nie jest to chyba błąd, jednakże dużo przyjemniej mi się czyta wersję z normalną składnią.

Lubi też gmerać w broni, poprawiać jej skuteczność i morderczość.

Nie koliduje to przypadkiem z charakterem twojej postaci? Oczywiście możesz mieć w głowie jakiś szerszy koncept postaci, która unika przemocy bezpośrednio, ale mimo wszystko popiera ją pośrednio.
Mimo wszystko, wydaje mi się to trochę niezgodne z osobowością Twojej postaci. Nie wyobrażam sobie pacyfisty czy jakiegoś hipisa pracującego w fabryce broni.

Oprócz tego w historii, zwłaszcza tej końcówce, widać liczne powtórzenia. Moim zdaniem to zakończenie zostało napisane w pośpiechu, jest zdecydowanie mniej "dopieszczone" niż reszta karty.


Okej, muszę przyznać, że przyprawiłeś mnie o ból głowy. Z jednej strony karta nie jest zła, napisana w miarę sensownie. Niestety, strasznie mnie bolą wszystkie te błędy, powtórzenia, braki przecinków oraz ich nadużywanie w niektórych momentach.
Uznałem jednak, że dam Ci mój "TAK". Liczę że twoje posty będą lepsze niż zakończenie twojej historii.
Image

42522853 - numer GG, pisać tylko w nagłych wypadkach.
Awatar użytkownika
Jerry O'Connor
Gracz
 
Posty: 123
Rejestracja: 2 Lip 2012, o 15:19
Miejscowość: GingerLand

Re: Thorus Averne

Postprzez Peter Covell » 9 Lis 2013, o 23:47

A dlaczego imperialny kapitan na Coruscant, pieprzonej stolicy Imperium Galaktycznego, zmusza do przeglądu mechanika spotkanego w knajpie zamiast wziąć kogoś z wojskowego personelu?

PS. Jest spawarka, będzie tak :P
Numer GG: 8933348
Nie pisz, jak nie masz po co. Nie pisz, żeby przypomnieć o odpisie Mistrza Gry. Nie pisz, jeśli chcesz pogadać o pogodzie.
I, na Boga, nie zawracaj dupy pytaniami "Co u Ciebie?"
Awatar użytkownika
Peter Covell
Gracz
 
Posty: 4202
Rejestracja: 27 Wrz 2008, o 15:56

Re: Thorus Averne

Postprzez Kelan Navarr » 10 Lis 2013, o 15:19

Popieram - wątek z Coruscant jest kompletnie sprzeczny z logiką. W stolicy galaktyki przedstawiciel "partii" rządzącej szuka mechanika po barach? Nie ma to najmniejszego sensu.
Image
Awatar użytkownika
Kelan Navarr
Gracz
 
Posty: 2253
Rejestracja: 28 Gru 2008, o 00:13

Re: Thorus Averne

Postprzez Tzim A'Utapau » 12 Lis 2013, o 21:48

Popieram - wątek z Coruscant jest kompletnie sprzeczny z logiką. W stolicy galaktyki przedstawiciel "partii" rządzącej szuka mechanika po barach? Nie ma to najmniejszego sensu.


W ZSRR by przeszło. W sumie w III Rzeszy też. Imperium było na nich wzorowane, może to wcale nie takie lekkomyślne, a wręcz jakiś ukryty walor? :D

A dlaczego imperialny kapitan na Coruscant, pieprzonej stolicy Imperium Galaktycznego, zmusza do przeglądu mechanika spotkanego w knajpie zamiast wziąć kogoś z wojskowego personelu?


Nacjonalizacja dóbr, usług i zawodów! A poważnie: mnie jakoś ten wątek nie przeszkadza. Skoro jednak innym tak - negocjuj, autorze.

***

KP jest dobrze napisana, czyta się ją bez specjalnych zgrzytów, choć parę rzeczy należałoby poprawić ;)

Teoretycznie nie jest to chyba błąd


Jest. W cytowanym przypadku stylistyczny, a czasami także składniowy. Przypadkowa inwersja jest głównym problemem autora. Szczęściem inne kwestie poprawności zapisu mają się w miarę dobrze. W ogóle zgadzam się z oceną Jerrego - końcówka niedopieszczona.

Nie wyobrażam sobie pacyfisty czy jakiegoś hipisa pracującego w fabryce broni.


Coś w tym jest. Acz punkowi anarchiści też nieraz pracują w McDonald's :D

notes (papierowy z ołówkiem)


w SW to możesz na aukcji wystawić jako unikat kolekcjonerski :D

Cóż, historia tego człowieka zaczyna się 44 lata temu, na pokładzie małego statku gdzieś na obrzeżach Galaktyki.


Nie polecałbym zaczynania historii bohatera słowem "cóż". BTW: w naszej ojczyźnie na "cóż" zwykle odpowiadało się "nic to".

Jest owocem małżeństwa pilota i oficerki, jedynakiem.


Pomieszanie czasów, o którym wspominał Vrath.

Podobało mu się życie podróżnika, otoczenie złożone głównie z przedstawicieli ras.


Czegoś tu nam zabrakło ;)

Tłumaczył się zawsze, że to oni powinni znać jego język, a nie on ich.


Oni, czyli kto?

Z lufą przystawioną do potylicy (żeby nie uciekł jak inni, jak usprawiedliwiał się kapitan) robił przegląd statku, każdy zakamarek oglądał i w każdym mechanizmie szukał usterek.


Ok, w tym momencie wątek z kapitanem faktycznie nieco stracił sens...

Technik został oskarżony o sabotaż floty imperialnej i zaocznie skazany na rozstrzelanie. Udało mu się jednak umknąć szukającym go żołnierzom i przy pomocy znajomego kapitana statku odlecieć z Coruscant. Wystawiono za nim list gończy i Thorus od tego czasu zmuszony jest do ukrywania swojej tożsamości w obecności wojskowych oraz łowców nagród. Załatał sobie żuchwę metalowymi fragmentami i po roku ukrywania się znów podjął pracę, nie miał już bowiem pieniędzy. Po kilku zleceniach nastąpiła „susza” i obecnie Averne znajduje się na Tatooinie, poszukując jakiegokolwiek zlecenia.


Skasować, napisać jeszcze raz. I absolutnie nie próbować sobie przypomnieć, co się napisało poprzednim razem... ;)


EDIT by David Turoug (05.01.2014)
Thorus Averne ostatni raz pojawił się 9 listopada. Od tamtej pory aktywności w temacie z kartą postaci nie odnotowano. Przenoszę do odrzuconych.
Image

Postacie archiwalne:
Image
Image
Tau z Lakonów - stoczniowiec, infant Fondoru
Sate Nova (ERG 1212) - imperialny gwardzista
Asa-Lung - zmiennokształtny
Korjak z Malastare - Feeorin, windykator Czarnego Słońca
Awatar użytkownika
Tzim A'Utapau
Gracz
 
Posty: 1585
Rejestracja: 4 Lis 2010, o 20:34


Wróć do Karty odrzucone