Content

Karty odrzucone

Jim Mercer

Jim Mercer

Postprzez Jim Mercer » 15 Cze 2013, o 12:00

1. Nazwa postaci: Jim Mercer

2. Rasa: Mandalorianin

3. Profesja: Łowca Nagród

4. Data i miejsce urodzenia: 30 ABY Nas Hutt

5. Usposobienie:

Jim jest egoistą, robi wszystko tylko dla siebie. Dla niego nie ma takiego słowa jak lojalność, liczą się tylko pieniądze i wpływy. Ma on swoją własną moralność i do wszystkiego podchodzi z cwanym uśmieszkiem, który błąka mu się po twarzy. Nawet w obliczu zagrożenia potrafi parschnąć śmiechem. Jest on nałogowym hazardzistą i ma słabość do kobiet. Zaraz kiedy jego portfel zasilą kredyty idzie on obstawiać zakłady na wyścigach ścigaczy. Wieczory, a raczej noce spędza on w burdelach. Nie ma on litości czy współczucia. Jest zwolennikiem ideologi imperialnej wierzy, że słabi muszą zostać podporządkowani, żeby silni mogli nimi rządzić.

6. Wygląd:
Image

Ma on 187cm wzrostu, czarny gęsty wąs pod nosem, zielone wręcz jaszczurze oczy i przeszywający na wylot wzrok. Krótko ścięte czarne włosy na głowie. Rozbudowany tors, duże ręce z cienkimi palcami. Średniej długości dobrze umięśnione nogi. Od nosa na skos po lewym poliku biegnie blizna, która ma już od paru lat. Zwykle Jim nosi pancerz i zdejmuje go tylko gdy jest sam w swojej kanciapie. Wtedy widać, że w lewej ręce brakuje mu małego palca, którego stracił w nieprzyjemny sposób.

7. Umiejętności:
- Zaawansowana znajomość inżynierii robotycznej, głównie astrodroidy
- Umie się targować, kiedy trzeba potrafi się wykazać charyzmą i retoryką.
- Świetnie radzi sobie z blasterami szczególnie dwoma na raz.
- Jest on też dobrze wysportowany i potrafi uwieść nie jedną kosmitkę.
- Zna on parę języków, jednak z większości załapał tylko kilka słówek.
- Posiada spory zasób wiedzy na temat materiałów wybuchowych.

8. Ekwipunek:
- Przestarzały pancerz bojowy łowców nagród
- Podręczny ładunek wybuchowy z detonatorem
- Dwa jednoręczne blastery
- Palnik przypięty do ręki
- Wystrzeliwana lina z hakiem
- Plecak odrzutowy z małym zbiorniczkiem paliwa
- Noktowizor z funkcją podczerwieni i zoom'a.



9. Posiadany dobytek/majątek:
- Mały domek na Nas Hutt
- Astrodroid R5
- 40 Tyś Cr
- Mały jednoosobowy ścigacz

10. Historia:

Pierwsze Kroki


Młody Jim urodził się na Nas Hutt. Mieszkał z ojcem, jego matka rzekomo zostawiła ich zaraz po porodzie, bynajmniej taka była wersja ojca. Przez pierwsze 4 lata swojego życia zajmowała się nim opiekunka, która była zabarakiem. Ojciec ciągle wyjeżdżał, pracował dla jednego z huttów, zajmował się wyłudzeniami, kradzieżami i tego typu rzeczami.


Nic nie traw wiecznie

Kiedy syn skończył 7 lat ojciec zwolnił opiekunkę bo przestało mu się to opłacać. Przez większość miesiąca ojca nie było w domu, Jim zajmował się sam sobą, grzebał przy astrodroidzie który ciągle się psuł. Ojciec za bardzo nie dbał o syna, przynosił czasem jedzenie dla siebie, a mały Jim po prostu brał coś dla siebie samego.
Nie raz do domu przychodzili uzbrojeni ludzie, wypytywali o ojca i przeszukiwali dom, zabierali kosztowności. Wiele razy Jim pytał o to ojca jednak ten mówił, że nic mu do tego i, żeby sobie odpuścił. Ojciec coraz rzadziej bywał w domu, kiedy Jim skończył 10 lat zaczął pomagać miejscowemu handlarzowi w handlu różnymi częściami do droidów i statków. Naprawiał części i składał droidy. Zawsze starczyło mu na coś do jedzenia, kiedy jednak miał problemy z pieniędzmi, kradł pieniądze handlarzowi u którego pracował.

Martwa Cisza


Jim miał już 14 lat, w dalszym ciągu pracował u handlarza, czasami okradał inne stanowiska na jego zlecenie. Pewnego razu ojciec zostawił sporą sumę kredytów na biurku i powiedział do syna - To ci musi wystarczyć do czasu kiedy wrócę, jeżeli coś się stanie pod płytą sufitu w łazience jest blaster, wiesz co robić. Po tych słowach wyszedł w pancerzu bojowym i zaraz było tylko słychać odjeżdżający ścigacz. Jim'a niezbyt ruszyło ostrzeżenie ojca, wziął on blaster, wyszedł na podwórko, na częściowo połamanym, obrośniętym mchem drewnianym płocie rozstawił puszki. I strzelał do nich z blastera. Kiedy skończył odłożył blaster zaraz przy wejściu i pobiegł na targowisko do pracy. Minęły trzy miesiące, pieniądze od ojca dawno się skończyły.
Zwykle ojciec Jim'a znikał na kilka tygodni, tym razem jednak Jim zaczął się niepokoić. Handlarz wkrótce miał odlecieć z planety więc chłopak zaczął rozglądać się za inną pracą.
Miejscowy kartel szukał drobnych złodziejaszków co obiło się o uszy Jimowi, kiedy kupował jedzenie w barze. Na następny dzień poszedł za człowiekiem od, którego przez przypadek to usłyszał.
Po pewnym czasie, kiedy oddalił się od osady wyskoczyło przed niego dwóch Twil'eków, a między nimi stał człowiek, którego śledził. Spojrzał się przeszywającym wzrokiem na Jima i zapytał. - Czego tu szukasz maluchu? Nie za daleko zawędrowałeś? Powiedział grubym głosem mężczyzna.
- No y.. bo ja..., słyszałem ostatnio jak pan mówił, że trzeba... panu kogoś do pracy.
- A co ty szpiegujesz mnie młody? Dla kogo pracujesz, gadaj!
- Dla nikogo, po prostu potrzebuje pieniędzy.
- Pieniędzy..., a w czym TY mi się możesz przydać.
- No szukał Pan ludzi do czarnej roboty, a ja się trochę na tym znam.
- Co taki szczyl może wiedzieć o naszej robocie...
- No może nic no ale ja pilnie potrzebuje pieniędzy. Potrafię nie postrzeżenie się poruszać, zresztą przeszedłem za Panem długą drogę i nawet się Pan nie zorientował.Powiedział przerażonym głosem.
Mężczyzna spojrzał na jednego z Twil'eków i powiedział - Zabrać go do szefa, on zdecyduje co zrobić z tym małym problemem.
Chwile później Jim stał już przed dużym, spasionym Hutem który patrzył na niego i był trochę zdziwiony. - Po co mi tu przyprowadziliście tego gnojka? Mieliście mi znaleźć porządnego złodzieja.
- Szefie ten gnojek przyszedł prawię tutaj niepostrzeżenie gdyby nie wyłapały go nasze kamery.
- Mówisz, a jak Cię zwą gówniarzu.
- Jestem Jim... Jim Mercer. Wyjękał niepewnym głosem.
- Mercer!? Syn Steva Mercera!?
- Tak.. Wtedy uświadomił sobie, że jego ojciec mógł też tutaj pracować
- Twój ojciec poleciał sprzątnąć dla mnie jednego śmiecia i jak widać, chyba sam został sprzątnięty. Powiedział dosyć donośnym głosem, śmiejąc się.
Twarz Jimiego zrobiła się trochę smutna, ale chłopiec szybko wziął się w garść.
- W takim razie mogę go zastąpić!
- Poczekaj chłopcze, twój ojciec to zawodowiec, ty nie zastrzelił być leżącego Hutta, brak Ci doświadczenia, ale dam Ci szansę.
Hut spojrzał na swojego pracownika, który przyprowadził tu chłopca.
- Bruce, masz się nim zająć, daj mu coś do roboty, może będzie z niego pożytek.


Gruba Robota

Jim miał już 19lat, mieszkał w domu swego ojca i pracował dla Linsa, bo tak nazywał się Hut, który rządził pobliskim kartelem. Wyłudzenia, kradzieże napady, to było dla niego dosyć standardowe. Wpadł w nałogowy hazard, a noce spędzał w okolicznych burdelach, znał imiona wszystkich dziwek. Jednak pewnego dnia jego przełożony Bruce, od którego ciągle otrzymywał zlecenia do roboty, kazał mu stawić się przed Linsem. Jim poszedł do niego, nie widział go odkąd Lins go zatrudnił, trochę obawiał się tego spotkania.
Hut dużo się nie zmienił, leżał dokładnie w tym samym miejscu, przybyło mu trochę masy.
- Podejdź no chłopcze. Powiedział Hut patrząc spokojnym wzrokiem na chłopca.
- Słuchaj no, robisz dla mnie już sporo czasu, jesteś w tym dobry prawie tak jak twój ojciec. Jednak tym razem mam dla Ciebie "Grubą Robotę", jesteś zainteresowany?
- To zależy, jeśli cena jest odpowiednia, no i o co konkretnie chodzi?
- Kurwa, chłopcze czy ja Ci kiedyś nie zapłaciłem!? Trochę szacunku.
- A Cena jest wysoka, bardzo wysoka, uwierz w swoim nędznym życiu nigdy nie widziałeś takich pieniędzy. Polecisz na Nar Shaddaa, celem jest Zarządca Shipblaster's Corporation. Pewna osoba chce sobie utorować drogę do kariery, a on w tym przeszkadza.
Wysłałem na niego już 13 łowców ,żaden nie wrócił, a tylko dwóch przeprowadziło zamach, oczywiście nie udany. To gówno jest jedną z najbardziej strzeżonych osób na planecie więc miej się na baczności. Dostaniesz sprzęt od Bruce'a.
- Nareszcie coś poważnego.
- Przygotuj się, jutro wylatujesz, załatwię Ci jakiś transport.
- Nie dostanę własnego statku?
- Dostaniesz jak sam sobie załatwisz.
Jim Wrócił do domu, dostał pancerz bojowy i podstawowe wyposażenie. Siedział w pokoju i wpatrywał się w sufit mówiąc do siebie.
- Nareszcie coś co lubię, jakaś poważna robota, może wreszcie zobaczę jakiś krążownik imperialny, ojciec wiele opowiadał.
- Ach ten wiecznie nie obecny staruch, ciekawy co się z nim stało...
Nagle przez okno zobaczył jak podchodzi pod jego drzwi wysoki mężczyzna w kapturze, czekał aż zapuka, myślał, że to Bruce kogoś przysłał. Jednak mężczyzna odszedł po chwili i odjechał ścigaczem. Jim pobiegł do drzwi i otworzył je, przed nim leżał mały dysk. Jim długo się zastanawiał czy to na pewno bezpieczne ale w końcu włożył go do komputera. To co zobaczył trochę go przeraziło, to nagranie pochodziło od jego ojca.
- Jim, wykonałem robotę, stałem się za dobry, wątpię, że jeszcze się spotkamy, nie ufaj nikomu. Tylko tyle było na dysku. Jim wyjął go z komputera i położył na biurku, miał mętlik w głowie ale poszedł spokojnie spać. Rano nałożył pancerz bojowy, porządnie się uzbroił i wyruszył na swoją pierwszą misję.

Witamy na Nar Shaddaa


Transportowiec doleciał, Jim był schowany w jednym z kontenerów, zaraz po wyładowaniu wysiadł z niego. Jego celem był zarządca Shipblasters Corporation. Odnalazł on ośrodek i zaczął obserwację. Dzień i noc obserwował poczynania ochrony. Wpadł na jego zdaniem genialny pomysł, postanowił zdobyć kombinezon ochrony. Na początku planował zbliżyć się do budynków, i zabić jednego z ochroniarzy, ale system droidów, laserów i kamer był zbyt dobrze przygotowany. Poszedł on do baru, zrobił drobne rozeznanie, dowiedział się, że pewien Twil'ek kiedyś tam pracował, a teraz robi lewe interesy z jakimś gangiem więc miał nadzieje ,że ma on kombinezon albo jakieś informacje.
Wieczorem spotkał się z Twil'ekiem i opowiedział mu pewną zmyślną historię, żeby uzasadnić potrzebę uzyskania kombinezonu ochrony. Twil'ek powiedział mu, że ma kombinezon w piwnicy, schowany w skrytce pod skrzynką, może mu go sprzedać za pokaźną sumkę. Jim powiedział, że nie ma przy sobie zbyt wielu kredytów. Ten zaproponował Jimowi, żeby wykonał dla niego drobną przysługę. Jim uśmiechnął się i strzelił Twil'ekowi prosto w głowę, przeszukał go i znalazł klucze do piwnicy, wyjął ze skrytki kombinezon ,a do niej włożył ciało Twil'eka.
Następnego dnia udało mu się dostać do jednego z budynków kompleksów, wykradł plany zarządcy i kartę dostępu, nie wiedział jednak gdzie ona pasuje, a gdzie nie.
Zauważył, że zarządca ma spotkanie z adwokatem, udało mu się dostać do budynku gdzie odbywało się spotkanie. Starając się nie zbliżać do ochroniarzy, żeby go nie rozpoznano przez brak identyfikatora na kombinezonie dotarł w końcu do pomieszczenia.
Wszedł i zostawił teczkę pod biurkiem w, której był ładunek wybuchowy. Miał zamiar udać się do centrum kontroli lotów, a zarazem najwyższego budynku na placówce gdzie zamieszanie zamachem było by najmniejsze. Spotkanie miało trwać 30 minut, w 12 minucie spotkania Zarządcy z adwokatem Jim nacisnął przycisk na detonatorze, kilka sekund alarm wył wszędzie, prawie wszyscy wybiegli z centrum kontroli lotów, obstawiono hangar i naziemne przejście do placówki, którym wszedł Jim, zaczęto przeszukiwać budynki jednak przez radio Jim usłyszał, - Spokojnie, zginął Doubler, odbiór.
Wiadomość nadano na każde radio, Jim zrozumiał dlaczego wcześniejsze zamachy nie powiodły się, aż nagle z radia dobiegł drugi komunikat. - Zarządca zostanie przewieziony na stacje orbitalną, eskortować go do transportowca, do wszystkich jednostek, odbiór.
Jim na chwile zamarł, myślał ,że spieprzył zlecenie jednak wpadł na genialny pomysł, pobiegł do pomieszczenia zarządzającego gdzie siedział tylko jeden inżynier. Inżynier ignorował jego obecność, często kręcili tam się ochroniarze, Jim skręcił mu kark kiedy ten się obrócił, i zamknął drzwi, przeprogramował działa obrony naziemnej, zmienił kody i ustawił kod specjalny, wszystkie jednostki ,które są w powietrzu i wystartują zostaną zestrzelone po wydaniu polecenia, jedynie te ,które podadzą specjalny kod zostaną wyłączone z pola ostrzału. Jim biegł już przez tunel ze szklanymi szybami, zmierzał do hangaru gdy nagle zobaczył ,że statek zarządcy startuje, wysłał kod do komputera, a działa naziemne zniszczyły statek, misja się powiodła, jednak działa zestrzeliwały wszystko tak jak zaplanował Jim. Wbiegł on do hangaru, ochrona przebiegła obok niego, zmierzali do pomieszczenia kontrolnego, Jim zobaczył statek, prawdopodobnie najemnika, wbiegł na niego jednak właściciel był w hangarze, otworzył ogień do Jima, Jim zamknął właz od statku ale przytrzasnął sobie mały palec lewej ręki, na dodatek został postrzelony pod sporym kątem w twarz. Jim szybko i zdecydowanie wypalił z blastera w swój palce. Dopiero później do niego dotarło, że go stracił. Wpisał kod ,który spowodował to, że działa go nie ostrzelały, odleciał z powrotem na Nas Hutt.


Gorzka Zapłata

Po wylądowaniu poszedł do swojego zleceniodawcy, Lins nie wyglądał na zadowolonego, powiedział Jimowi, że robotę
zlecił zastępca zarządcy, i przeprogramowując działa wyrządził spore starty, wiec nagroda zostanie zmniejszona o połowę, Jim nie mógł się opanować ale ugryzł się w język i przyjął połowę nagrody. Kiedy wychodził ukradkiem zwędził dysk z danymi.
Przeszukał go porządnie i znalazł coś co go zaszokowało, zlecenie na jego Ojca.
Wkurzył się strasznie, powiedział o tym Bruce'owi, który z sympatii do Jima przyznał, że Lins wystawił nagrodę za głowę jego ojca jednak nikt nie wie gdzie on jest.
Jim znowu zaczął obstawiać zakłady w wyścigach, chodzić noc w noc do burdelu. Wkurzała go myśl, że nie ma jednego palca, a na twarzy ma bliznę ale zarobił sporo kasy.
Pewnego dnia Lins zlecił mu przyniesienie osobiście sporej ilości wina. Jim przestał u niego pracować od jakiegoś czasu jednak ten zagroził, że jeżeli tego nie zrobi będzie miał kłopoty. Jim ciągle czuł chęć zemsty więc wpadł na pewien pomysł. Kupił na targu truciznę, już 1 ml w beczce wina zabije wszystkich spożywających, Jim miał 5 beczek do dostarczenia, do każdej wlał po 50 ml trucizny i zawiózł je do Lins'a.
Po tym szybko poszedł do domu, postanowił zostawić wiadomość dla ojca w komputerze. Włączył opcje nagrywania i zaczął mówić: - Jeśli tego słuchasz to masz pecha bo oznacza to, że jesteś moim ojcem, cóż bynajmniej tylko on znał hasło, chyba, że wygadał je komuś po pijaku. Mniejsza, odlatuje stąd, więcej tu nie wracam, prawdopodobnie dalej będę pracował jako łowca nagród, uwielbiam to zajęcie, jeżeli nadarzy się okazja przyłącze się do Imperium, koniec transmisji.
Po tych słowach Jim wsiadł na statek, który zabrał wcześniej z hangaru na Nar Shaddaa i wraz z astrodroidem R5 odleciał z Nas Hutt.


Prom typu JV-7 Delta "Niebieski Grzechotnik"

Image

Informacje ogólne

Właściciel: Jim Mercer
Producent: Cygnus Spaceworks.
Model: Prom eskortowy typu JV-7 (typu Delta)
Klasa: Prom eskortowo-szturmowy
Orientacyjna cena: 25.000 cr
Opis: Jednostka służyła oddziałowi najemników, wykonywano nią patrole oraz eskortowano transportowce i przewożono ludzi. Była wielokrotnie modyfikowana, naprawiana i przebudowywana. Jednostka została skradziona przez Jima Mercera w hangarze na Nar Shaddaa.

Informacje techniczne

Wielkość: (Brak informacji, jednostka była przebudowywana)
Napęd: Dwa Silniki Jonowe
Prędkość w atmosferze: 800 km/h
Hipernapęd (zapasowy): 2
Załoga (minimalna) 2
Pasażerowie: 20
Ładowność: (Brak danych)
Uzbrojenie i osłony: Silne osłony,3 niesterowalne działa laserowe
1 turbolaser na wieżyczce
2 wyrzutnie rakiet ( 16 pocisków )


Informacje dodatkowe:

Stan techniczny: Zdatny do użytku
Kody identyfikacyjne: Kradziony
Modyfikacje i moduły dodatkowe:System maskujący
Ładunek, hangary i droidy: Astrodroid R5
Jim Mercer
New One
 
Posty: 4
Rejestracja: 15 Cze 2013, o 09:18

Re: Jim Mercer

Postprzez Mistrz Ind'yk » 15 Cze 2013, o 12:16

Zacznijmy od podstaw, czyli spraw wyglądu KP. Teraz właściwie nie da się jej czytać.
- Wszystkie przecinki, przed którymi znajduje się spacja, musisz poprawić. Nie panuje dowolność, że znak musi znajdować się tylko w przerwie między wyrazami, musi też znajdować się przed spacją.
- Po myślnikach również wrzucamy spacje.
- Polecam użycie też wcięć, co znacznie podwyższa łatwość czytania. Robisz to tak: w miejscu, gdzie chcesz zacząć akapit, klikasz kod TAB z góry i wpisujesz w niego liczbę (najlepiej 20), a dopiero za nim piszesz tekst.
- Nazwy raz z EU piszemy z wielkiej litery. I najlepiej bez skrótów: mamy Hutta i Huttów, a nie huta i huty.

Potem poczepiamy się dalej ;) .
Awatar użytkownika
Mistrz Ind'yk
Gracz
 
Posty: 1735
Rejestracja: 21 Cze 2011, o 12:42

Re: Jim Mercer

Postprzez Jim Mercer » 15 Cze 2013, o 12:34

Okey, poprawione.
Jim Mercer
New One
 
Posty: 4
Rejestracja: 15 Cze 2013, o 09:18

Re: Jim Mercer

Postprzez Peter Covell » 15 Cze 2013, o 13:27

Zacznę od prostego pytania:
Dlaczego w "rasa" wpisałeś Mandalorianin?
Zakładam, że nie masz zielonego pojęcia o Mando, bo Twoja postać - oprócz zajebiście wyglądającego cool pancerza - nie ma z nimi nic wspólnego. To jest trochę na zasadzie "Boba Fett był fajny, więc zrobię sobie gościa w takim pancerzu, choć ni cholery nie wiem o co tym Mandalorianom chodzi". Pierwszy argument na NIE.

Druga sprawa:
"Fabularyzowana" historia. Nie chcemy opowiadania (marnego, zresztą), które sztucznie przedłuża KPka dialogami.
Młody Jim urodził się na Nas Hutt. Mieszkał z ojcem, jego matka rzekomo zostawiła ich zaraz po porodzie, bynajmniej taka była wersja ojca.

"Bynajmniej" to NIE "przynajmniej".

Młody Jim urodził się na Nas Hutt

Gdzie?

Przez pierwsze 4 lata swojego życia zajmowała się nim opiekunka, która była zabarakiem.

O przymiotnikach tworzonych z rzeczownika słyszałeś? Brzmiałoby lepiej.

Nic nie traw wiecznie

Zatem postaram się Twoją KP sTRAWić jak najszybciej :mrgreen:

Przez większość miesiąca ojca nie było w domu, Jim zajmował się sam sobą, grzebał przy astrodroidzie który ciągle się psuł. Ojciec za bardzo nie dbał o syna, przynosił czasem jedzenie dla siebie, a mały Jim po prostu brał coś dla siebie samego.

Pomijając powtórzenia - nawet ciężko mi się domyślić co miałeś na myśli - to, że kradł jedzenie na ulicy, że podbierał ojcu z talerza czy po prostu musiał sam sobie zrobić kolację?

kiedy Jim skończył 10 lat zaczął pomagać miejscowemu handlarzowi w handlu różnymi częściami do droidów i statków. Naprawiał części i składał droidy. Zawsze starczyło mu na coś do jedzenia, kiedy jednak miał problemy z pieniędzmi, kradł pieniądze handlarzowi u którego pracował.

Przecież ten fragment w ogóle "nie brzmi" - wyjątkowo rzucające się w oczy powtórzenia, koślawe zdania, (najprawdopodobniej) skróty myślowe. Można to porządnie rozpisać dając czytelnikowi dokładny obraz tego etapu życia Twojego bohatera. Zamiast wykorzystać tego typu fragmenty historii i wyeksploatować je do granic możliwości, poszedłeś po linii najmniejszego oporu i kawałek dalej wstawiłeś... dialogi.
Drugi argument na NIE.

Umiejętności to po prostu zlepek czegoś, co uznałeś za przydatne, a co nie jest zupełnie przemyślane. Łowca nagród, którego specjalizacją (jak rozumiem) jest robotyka. Brak umiejętności pilotażu, chociaż ma własny statek. Serio?
- Świetnie radzi sobie z blasterami szczególnie dwoma na raz.

Ale to co z nimi robi? Okłada nieprzyjaciela kolbami? Jest typowym blasterowcem-rewolwerowcem z szybką ręką czy na 30 metrów z pistoletu trafia w muchę?
- Jest on też dobrze wysportowany i potrafi uwieść nie jedną kosmitkę.

Szczerze mówiąc, myślałem że łowca nagród sprawność fizyczną będzie wykorzystywał... no nie wiem... do walki może? No, ale wszyscy jesteśmy facetami, kto z nas by przepuścił flirt w barze, nie?
Znów argument na NIE.

Nie będę dalej męczył - bo to nie ma sensu. KP jest napisana słabo - ale nad tym można by pracować, gdyby postać była przemyślana - a nie jest. Jeśli chcesz u nas grać, będziesz musiał stworzyć nową Kartę Postaci, bo będzie to dużo prostsze niż łatanie powyższej.
Jeśli masz pytania, nie krępuj się i śmiało je zadawaj (w Sprawach Forumowych jest specjalny temat do tego).

Odrzucamy.
Numer GG: 8933348
Nie pisz, jak nie masz po co. Nie pisz, żeby przypomnieć o odpisie Mistrza Gry. Nie pisz, jeśli chcesz pogadać o pogodzie.
I, na Boga, nie zawracaj dupy pytaniami "Co u Ciebie?"
Awatar użytkownika
Peter Covell
Gracz
 
Posty: 4202
Rejestracja: 27 Wrz 2008, o 15:56

Re: Jim Mercer

Postprzez Jim Mercer » 15 Cze 2013, o 13:39

Jeszcze spróbuje z inną postacią ale na razie nic nie przychodzi mi do głowy.
Mogę użyć tego samego nicku przy innej karcie postaci?
Jim Mercer
New One
 
Posty: 4
Rejestracja: 15 Cze 2013, o 09:18

Re: Jim Mercer

Postprzez Peter Covell » 15 Cze 2013, o 13:45

Mogę użyć tego samego nicku przy innej karcie postaci?

Tak, najwyżej będziemy go zmieniać po zaakceptowaniu KP.
Numer GG: 8933348
Nie pisz, jak nie masz po co. Nie pisz, żeby przypomnieć o odpisie Mistrza Gry. Nie pisz, jeśli chcesz pogadać o pogodzie.
I, na Boga, nie zawracaj dupy pytaniami "Co u Ciebie?"
Awatar użytkownika
Peter Covell
Gracz
 
Posty: 4202
Rejestracja: 27 Wrz 2008, o 15:56


Wróć do Karty odrzucone

cron