Content

R.I.P.

Maurice Wilhuff Alvane

Postaci martwe.

Maurice Wilhuff Alvane

Postprzez Maurice Alvane » 24 Lut 2017, o 13:54

1. Nazwa postaci: Maurice Wilhuff Alvane

2. Rasa: Człowiek

3. Profesja: Policjant, dawniej sierżant w Coruscant Security Force, obecnie oczekujący na przydział w Imperial Security Bureau

4. Data i miejsce urodzenia: Coruscant 44 ABY

5. Usposobienie (ukryte przed resztą graczy): Maurice został wychowany na patriotę. Nie podziela co prawda zakrawającego na fanatyzm podejścia Eleonore, jego młodszej siostry, jednak jest wierny ideałom Imperium. Zawodowo zawsze starał się być tym "dobrym gliną", jakkolwiek uważa, że podstawową potrzebą przestępcy jest zysk, to metoda kija i marchewki zdaje mu się znacznie skuteczniejsza, niż często wykorzystywane w wojsku tortury. Odpowiadanie przed przełożonymi powoduje u niego lekki stres, sprawia że jego mowa staje się lakoniczna. Ufa swojemu instynktowi.
Prywatnie jest dość wesołym człowiekiem. Uwielbia proste przyjemności w życiu - butelkę niezłej, korelijskiej whisky, porządny film, dobrze przyrządzony stek. Lubi żartować, droczyć się ze znajomymi i współpracownikami. Trudno mu się jednak przywiązać do miejsc, czy ludzi.

6. Wygląd: Mierzący 183 cm młody człowiek o szczupłej, wysportowanej sylwetce. Odkąd nie jest już w siłach policji Couruscant zapuścił brązowe włosy długie do połowy szyi. Blada cera spowodowana brakiem słońca w niższych partiach planety-miasta jest podkreślona przez nieco zaczerwienione, piwne oczy od ostatnio go męczących przejściowych problemów ze snem.
Nosi tanie, solidne ubrania. Zwykle czarne spodnie i jasne koszule z narzuconym na nie szarym, długim płaszczem. Nie rozstaje się z paskiem z doczepioną plastalową kaburą ze swoim blasterem. Samą kaburę można jednocześnie wykorzystać jako doczepianą kolbę.

7. Umiejętności (ukryte przed resztą graczy):

- Strzelanie z blastera, przede wszystkim doświadczony z pistoletami blasterowymi. Potrafi dokonywać niewielkich modyfikacji tej broni.
- Kryminologia i technika policyjna, zwłaszcza przesłuchania i analiza biotechnologiczna.
- Kierowanie speederem, świetnie sprawdza się jako kierowca podczas pościgu.
- Walka bez broni - kombinowana; od pięści, przez butelkę po nogę stołu.
- Znajomość prawa imperialnego, prawo karne w stopniu bardzo dobrym.
- Języki obce: Twi'lekański, Hutta, Wysoki Galaktyczny. Jawajski w stopniu komunikatywnym.
- Gotowanie prostych dań dla jednej osoby.

8. Ekwipunek (ukryte przed resztą graczy):

- Ubranie Cywilne
- Mundur ISB
- Ciężki pistolet blasterowy Dl-44

9. Widoczny ekwipunek:

- Ubranie Cywilne
- Ciężki pistolet blasterowy Dl-44

10. Majątek (ukryte przed resztą graczy):

- 1200 kredytów

11. Historia (ukryte przed resztą graczy):
Wpis z archiwum ISB, data
Sierżant Maurice Wilhuff Alvane (odznaka [#3244]).
Oficer CSF urodzony w ludzkiej, wielodzietnej rodzinie z wielopokoleniową tradycją służby republice galaktycznej, a później imperium. Ojciec (Samuel Alvane) zajmuje pomniejszą posadę urzędniczą na Couruscant, matka (Aya Matilda Alvane, z domu Rand) prowadzi niewielką kawiarnię, zaangażowana w kilka akcji charytatywnych na rzecz weteranów armii imperialnej. Rodzeństwo: dwie młodsze siostry, Elizabeth Alvane (kadet w Imperialnej Akademii Oficerskiej), Astrid Alvane (uczeń, notowana za drobne wykroczenia) i starszy brat (pomniejszy urzędnik, obecnie przeniesiony na Taris). Nie notowany.

Przebieg podstawowej edukacji spokojny, oceny z przedmiotów obowiązkowych na poziomie co najmniej dobrym. Rozpoczął studia kryminologiczne na Royal Imperial Academy. Ponadprzeciętne wyniki z psychologii, biotechnologii analitycznej i ogólnych technik policyjnych. Przyzwoite wyniki z prawa, filozofii i reszty przedmiotów, prócz historii zakończonej ze stopniem dostatecznym. Na krótko po uzyskaniu dyplomu rozpoczął służbę w CSF w stopniu konstabla. Ze względu na wykazaną w trakcie szkolenia umiejętności działania pod presją i szybkie podejmowanie samodzielnych decyzji został skierowany do Couruscant Underground Police. Jego zaangażowanie w zwalczanie przemytu Igiełek Śmierci przyczyniło się do awansu na stopień sierżanta (por. sprawa [#CUP12342D]).

Tymczasowo zawieszony w służbie w związku z postępowaniem śledczym związanym ze sprawą [#CSF6789H]. Poniżej fragmenty procedury wstępnej i sprawozdania zamykającego:

Śledztwo [#CSF6789H] wpis #1
Oddelegowani oficerowie: inspektor porucznik Matthew Griswald (odznaka [#1228]), detektyw Sharon Theian (odznaka [#2984]).
Cele bezpośrednie: zbadanie naruszeń związanych z imperialnym edyktem o substancjach psychotropowych. Zbadanie podejrzenia powiązania lokalnych drobnych gangów z kartelem Huttów.
Odprawa: funkcjonariusze prowadzący przenieśli swoją bazę działań na posterunek CUP #325. Komendant placówki został zobligowany do przydzielenia w ramach wsparcia parę sprawdzonych oficerów z regularnej obsady placówki. Wybrani zostali sierżant Maurice Wilhuff Alvane (odznaka [#3244]) i starsza konstabl Tai'ma Roth (odznaka [#3549]). Dowództwo zasugerowało powolne rozpoznanie.
[...]

Śledztwo [#CSF6789H] wpis #8
[..]
Oddelegowanym oficerom udało się nawiązać kontakt z dystrybutorami muratyny. Przykrywka nie została skompromitowana, istnieje możliwość zabezpieczenia dowodów rzeczowych.

Śledztwo [#CSF6789H] wpis #9
[...]
Z przyczyny na chwilę obecną nieustalonej gangsterzy odkryli, że transakcja została ustawiona. Wywiązała się wymiana ognia. Starsza konstabl Tai'ma Roth (odznaka [#3549]) została zastrzelona przez przestępców. Detektyw Sharon Theian (odznaka [#2984]) zginęła wskutek zastrzelenia, wstępne postępowanie wskazuje na sierżanta Maurice Wilhuffa Alvane (odznaka [#3244]). Porucznik Matthew Griswald (odznaka [#1228]) odniósł ranę postrzałową w prawe ramię, został ewakuowany z miejsca zdarzenia przez pozostałego przy życiu oficera (obecnie hospitalizowany, tymczasowo niezdolny do składania zeznań). Śledztwo wyjaśniające w toku.


Wnioski dla ISB: sugerowane przejęcie sierżanta Alvane, zrekrutowanie go i włączenie do aktywnej służby po ponownym szkoleniu.
Koniec wpisu

Nie ma nic bardziej dobijającego niż pogrzeb gliniarza, zwłaszcza z niskich poziomów. Krótka ceremonia na której pojawiają się tylko koledzy z posterunku i najbliższa rodzina, po to aby popatrzeć jak ciało człowieka który zginął na służbie zamienia się w proch i gryzący dym. Galowe, ciemnoniebieskie mundury pomogły odprowadzić zeschłej czerwonoskórej Twi'lekance jej córkę, porucznik Idle wygłosił krótkie przemówienie i... tyle. Kiedy ogień strawił to co miał strawić wszyscy się rozeszli, może postanowili zrobić sobie prywatne, samotne stypy w domach i barach, ale jeszcze tylko kilka wpisów w archiwach, raport do kwatery głównej i życie kolejnego oficera przejdzie do historii.

Dzień później młody Maurice Alvane pchnął drzwi do posterunku. W budynku panowała grobowa atmosfera, zwyczajowe rozmowy zmieniających się patroli i ludzi z komunikacji ucichły, jedyne dźwięki, które było słychać to kroki ludzi w pancerzach, przekładane papiery, brzdęki szklanek. Cholera, nawet Patrick Mer, siwowłosy oficer dyżurny nie przywitał go zwyczajowym tekstem "znowu czuję, że niebawem wdepniesz w niezłe gówno młokosie". Zamiast tego po prostu siedział za biurkiem w galowym mundurze, o dziwo wyprasowanym, i mierzył wzrokiem "pechowego sierżanta". Młodzik postanowił sam do niego podejść.
- Cześć Tarot, jakieś wróżby na dziś? - spytał wesoło, mając nadzieję że choć trochę bardziej ożywi starszego kolegę.
- Tak, porucznik osobiście wpakuje twoją dupę do celi śmierci nie czekając nawet na proces, jeśli będziesz nadal tu sterczał zamiast się do niego stawić - warknął Patrick "Tarot" Mer, cóż przynajmniej stracił ten pozbawiony emocji wyraz twarzy - Poza tym jakiś ważniak do nas przylazł, pewnie też do ciebie.
- Z centrali? - spytał niepewnie
- Chciałbyś, wierz mi wyczuję tajniaka na kilometr... - stwierdził - Oj wdepnąłeś w niezłe gówno młokosie...
Maurice uśmiechnął się nieznacznie, przynajmniej kilka rzeczy pozostawało niezmiennych w te dziwne dni. Odszedł od biurka, po czym skierował się ku biuru szefa. Po drodze zasalutowało mu dwóch funkcjonariuszy w pancerzach. Odwzajemnił gest, po czym przeszedł przez drzwi z wymalowanym czarnymi literami napisem "por. Gareth Idle, komendant".
- Siadaj Alvane - powiedział człowiek za biurkiem zaraz po tym jak sierżant przekroczył próg.
Porucznik był rosłym typem w średnim wieku. Miał kruczoczarne, krótkie włosy (farbowane, cały posterunek o tym wiedział), pomarszczoną twarz i zniszczoną skórę na rękach. Maurice'owi jego wygląd zawsze kojarzył się z oficerami ze starych holodram wojennych. Kiedy wstawał, zawsze stał na baczność, kiedy siedział wydawał się być gotowy by się zerwać w dowolnej chwili. Jego twarz miała nieodmiennie ten sam wyraz lekkiej irytacji, nieważne czy dostawał składkowy prezent urodzinowy od reszty oficerów, czy oglądał przyniesione rozczłonkowane zwłoki.
- Wezwałem cię tutaj ponieważ udało mi się zerknąć na raport zamykający twoją sprawę, za jakieś dwa dni zostanie podany do publicznej wiadomości - mówił ochrypłym, zmęczonym głosem.
- Sir? - zapytał niepewnie młody policjant.
- Spokojnie. Masz szczęście, dużo cholernego szczęścia. Pani detektyw była albo tak głupia, albo tak pewna siebie, że zostawiła zapiski rozmów ze swoimi kontaktami. Nie trzeba było tego nawet dekodować - westchnął - Nie wiem czy górze aż tak bardzo brakuje ludzi, czy po prostu od początku byli takimi idiotami... W każdym razie będziesz zdjęty z celownika, chłopcze.
- Sir - powiedział tylko nieco zdziwiony.
- Daj spokój, Maurice. Jesteś tutaj po cywilnemu, jeszcze nie wróciłeś do służby. Rozluźnij się. Jesteś bezpieczny, a z resztą... Ci na górze zainteresowali się tobą. Masz gościa w pokoju przesłuchań - powiedział uśmiechając się nieznacznie - spokojnie, z tego co widziałem przyniósł nawet ze sobą butelkę.
Osłupiony funkcjonariusz po prostu wgapiał się tępo w okno za plecami przełożonego. Jeszcze wczoraj istniała możliwość, że zostanie wydalony ze służby i wpakowany do ciupy...
- No rusz się, chłopie - powiedział w końcu Garret - Oni nienawidzą czekać, lepiej to zapamiętaj.
Alvane niepewnie podniósł się z krzesła, zasalutował mechanicznie. Komendant po prostu odesłał go gestem ręki za drzwi.

Pokój przesłuchań był po prostu małym, białym pomieszczeniem za szybą pokrytą cienką warstewką plastali. Mocne oświetlenie sprawiało, że od jego strony szyba wydawała się lustrem. Przy stoliku już od pewnego czasu siedział niski mężczyzna z kozią bródką. Większość jego ciała przykrywał czarny, ciężki, materiałowy płaszcz. Niechlujnie oparty o krzesło stukał palcami o blat, nie ustało to nawet kiedy brązowowłosy oficer wszedł do środka.
- Ach, sierżant Alvane - powiedział przyjaznym głosem z miękkim akcentem - Proszę siadać. W prawdzie nie jest to gabinet gdzieś w górnym mieście, ale niestety musimy działać z tym co mamy. Napije się pan? - spytał, kiedy Maurice zajmował miejsce - Wziąłem ze sobą na prawdę dobrą butelkę Haidoralńskiej Brandy... Proszę się nie obawiać. Oficjalnie ani ja ani pan nie jesteśmy na służbie.
Umysł policjanta nadal był zdezorientowany. Nie wiedząc jak zareagować po prostu skinął grzecznie głową. Nie wiedząc co powiedzieć postanowił działać zgodnie z procedurą. Skoro jesteś tutaj to pytaj.
- Przepraszam najmocniej - zaczął grzecznym, acz stanowczym tonem - ale mogę wiedzieć czemu zawdzięczam tę wizytę?
Przybysz tylko uśmiechnął się i łyknął nieco bursztynowego płynu. Zapach leżakowanego mocnego alkoholu powoli dochodził również do nosa sierżanta. Niepewnie i on sam upił łyk.
- Bardzo dobre wyniki w akademii, niemalże nienaganny przebieg służby. Aż w końcu ten jeden incydent. Prasa nawet nadała panu pseudonim "Rewolwerowiec". Od syndromu rewolwerowca, rozumie pan - strzelanie szybciej niż się pomyśli. - Niski człowiek uśmiechnął się nieprzyjemnie.
Jeśli to miało go obrazić, to trafiło, jednak młody oficer zachował kamienną twarz. Wypranym z uczuć tonem podjął:
- Nie jest to jednak odpowiedź na moje pytanie.
- Och, proszę wybaczyć czasem zdarza mi się zapomnieć - stwierdził głaszcząc swoją bródkę - W każdym razie po pierwsze przyszedłem panu podziękować. Tym jednym strzałem oszczędził pan mojej organizacji całkiem sporo roboty. Detektyw Theian spełniała rolę podwójnego agenta w kartelu Huttów, jednak okazało się że perspektywa szybkiego zarobku i luksusowego życia poza wzrokiem Imperium wydała jej się na tyle kusząca, że jej lojalność uległa... zatraceniu. Ten jeden strzał nie dość, że oszczędził mnóstwo czasu i papierologii związanej z procesem sądowym, to jeszcze sprawił że część mniej oficjalnych imperialnych interesów została niewykryta.
Czyli Tarot miał racje, Maurice miał przed sobą tajniaka. Postanowił jednak być cicho i wysłuchać go cierpliwie.
- Pańska próba samoobrony była naprawdę zbawienna...
- Sir, obawiam się że to ja strzeliłem pierwszy - powiedział w końcu Alvane.
- Taka jest prawda, prawda nie zawsze idzie w parze z faktami, im szybciej pan to zrozumie tym lepiej - niepokojący uśmiech nie schodził z twarzy enigmatycznego karła w płaszczu - A faktem jest, że nowa wersja raportu stwierdza, że najpierw wypaliła broń detektyw, a co za tym idzie jest pan wyłączony z dalszego postępowania. Nie trzeba nawet czekać na zeznania rannego porucznika, choć idę o zakład że powiedziałby dokładnie to samo - zrobił krótką przerwę na kolejny łyk - W każdym razie chodzi mi nie tylko o podziękowania. Jest pan patriotą, dane jakimi dysponujemy wskazują na bardzo dobre przygotowanie do służby policyjnej i rozwiniętą intuicję. Imperialne Biuro Ochrony potrzebuje takich ludzi, zwłaszcza biorąc pod uwagę ostatnie problemy z lojalnością. Proponuję panu nową pracę wiążącą się z większą ilością kredytu, prestiżem i dużym prawdopodobieństwem awansu. Poza tym nie ukrywajmy - centrala CSF będzie do pana uprzedzona niezależnie od tego jaki będzie ostateczny wynik postępowania.
Maurice'owi oczy się zaszkliły. Gdy był małym chłopcem uwielbiał czytać powieści szpiegowskie, a jego datapad miał wiecznie zajętą jednostkę pamięci przez holokryminały. Właściwie to było jednym z powodów czemu wstąpił do policji. Był jednak zawiedziony prostotą pracy na niższych poziomach. Równie dobrze można było zapytać nastolatka czy chce aby mu kupiono sportowy ścigacz.
- To byłby dla mnie zaszczyt - powiedział starając się zachować pozory niewzruszenia.
- Doprawdy? A ja miałem przygotowane całe przemówienie o powinności służby Imperium zgodnie ze swoim potencjałem - powiedział teatralnie zawiedzionym głosem - W każdym razie nie widzę powodu aby pana zatrzymywać. Proszę spakować swoje osobiste rzeczy i stawić się w Kwaterze Głównej, stamtąd zostanie pan skierowany na ponowne szkolenie. Życzę miłego dnia.
Niski człowiek wstał i wyszedł, zostawiając w pokoju sierżanta Alvane i otworzoną butelkę alkoholu. Młodzik posiedział jeszcze chwilę w samotności starając się jakoś ułożyć w głowie wydarzenia tego dnia...

12. Plotki:
- Kiedyś służył w Policji Coruscant, jednak odszedł po śledztwie związanym z przemytem muratyny. Niektórzy mówią, że zastrzelił jednego z detektywów z którymi współpracował.
Image
Awatar użytkownika
Maurice Alvane
Gracz
 
Posty: 22
Rejestracja: 2 Lut 2017, o 11:08

M. W. Alvane

Postprzez Maurice Alvane » 27 Lut 2017, o 15:50

1. Nazwa postaci: Maurice Wilhuff Alvane

2. Rasa: Człowiek

3. Profesja: Policjant, dawniej sierżant w Coruscant Security Force, obecnie oczekujący na przydział w Imperial Security Bureau

4. Data i miejsce urodzenia: Coruscant 44 ABY

5. Wygląd: Mierzący 183 cm młody człowiek o szczupłej, wysportowanej sylwetce. Odkąd nie jest już w siłach policji Couruscant zapuścił brązowe włosy długie do połowy szyi. Blada cera spowodowana brakiem słońca w niższych partiach planety-miasta jest podkreślona przez nieco zaczerwienione, piwne oczy od ostatnio go męczących przejściowych problemów ze snem.
Nosi tanie, solidne ubrania. Zwykle czarne spodnie i jasne koszule z narzuconym na nie szarym, długim płaszczem. Nie rozstaje się z paskiem z doczepioną plastalową kaburą ze swoim blasterem. Samą kaburę można jednocześnie wykorzystać jako doczepianą kolbę.

6. Widoczny ekwipunek:

- Ubranie Cywilne
- Ciężki pistolet blasterowy Dl-44

7. Plotki:
- Kiedyś służył w Policji Coruscant, jednak odszedł po śledztwie związanym z przemytem muratyny. Niektórzy mówią, że zastrzelił jednego z detektywów z którymi współpracował.
Image
Awatar użytkownika
Maurice Alvane
Gracz
 
Posty: 22
Rejestracja: 2 Lut 2017, o 11:08

Re: Maurice Wilhuff Alvane

Postprzez Nantel Grimisdal » 18 Mar 2018, o 21:26

Zginął podczas bombardowania bazy rebeliantów na Naboo, w której był więziony.
Image

Piękno tkwi w oku patrzącego. Strach też...
00
+++++ ++++
Awatar użytkownika
Nantel Grimisdal
 
Posty: 327
Rejestracja: 26 Kwi 2016, o 19:55
Miejscowość: Koszalin

Re: M. W. Alvane

Postprzez Nantel Grimisdal » 18 Mar 2018, o 21:27

Zginął podczas bombardowania bazy rebeliantów na Naboo, w której był więziony.
Image

Piękno tkwi w oku patrzącego. Strach też...
00
+++++ ++++
Awatar użytkownika
Nantel Grimisdal
 
Posty: 327
Rejestracja: 26 Kwi 2016, o 19:55
Miejscowość: Koszalin


Wróć do R.I.P.