Content

NPC

Aethêl Ishida

Postaci opętane przez MG.

Sey Ivett

Postprzez Sey Ivett » 12 Lip 2016, o 15:34

1. Nazwa postaci:
Sey Ivett
2. Rasa:
Echani
3. Profesja:
Łowca nagród/Stróż
4. Data i miejsce urodzenia:
Eshan 54 ABY


(ukryte przed resztą graczy):
Image
W Mando'a nie istnieje słowo „bohater”. Być gotowym by umrzeć za swoją rodzinę i przyjaciół, albo to co kochasz to podstawowa zasada dla każdego Mando, więc nie jest to warte specjalnego słowa. To dopiero na tchórzy musieliśmy wymyślić specjalne określenie.


Łowcy nagród są znani na cały świat ze swojej jedynej miłości - kredytów. Poza tym ich serca to zlodowaciałe bryły, kamienne głazy lub nie ma ich wcale, w zależności od wersji. Przyjmą absolutnie każde zlecenie, głusi i ślepi na resztę, byle by tylko klient wpisał się w ich słony cennik. Cel uświęca środki, ofiary postronne są pozbawione znaczenia. To wyłącznie urywek krążących mitów o takich niegodziwcach zwących się "Łowcami Nagród". I tak jak to z mitami bywa, potrafią być prawdziwe.

W tym przypadku ciężko o większy fałsz. Sey Ivett znana jest właśnie z tej osobliwości, że posiada prawdziwie deficytowy towar w swoim fachu, na skalę galaktyki - honor. Posiada własne przekonania, którymi się kieruje gdyż szczerze w nie wierzy. Patrząc z boku stwarza do dysonans zachodzący w wyniku rozbieżność między oczekiwaniami, a rzeczywistością. Jednak na pozór nielogiczne decyzje mają gruntowne uzasadnienie.

Do zleceń podchodzi entuzjastycznie. Tropienie. Polowanie. Pogoń. Pojedynek. Wszystkie te elementy wytwarzają właśnie ten ekscytujący zastrzyk adrenaliny, który ją wabi. Nie para się skrytobójstwem. Akcji dokonuje brawurowo, czerpiąc przyjemność z związanego wyzwania. Każda przeszkoda to nowa lekcja do uzyskania. Każda trudność to kolejna okazja do rozwoju.

Dopiero po powrocie, zdejmując hełm, zdziera równocześnie z siebie założoną maskę. Wtedy odkrywa się jej introwertyczna część. Spędza wolny czas samotnie, regularnie poświęcając go ćwiczeniom pozwalające zachować jej formę. Stało się to pewnego rodzaju rytuałem umożliwiającym Sey się wyciszyć do końca po pobudzających wypadach. Resztę poświęca na dłubanie w posiadanym sprzęcie oraz lekturze ogólnodostępnych baz danych uzupełniających jej luki w wiedzy. Niezwykle interesują je nowinki techniczne. Mają one dla niej nie tylko znaczenie praktyczne, ale również intrygują niczym magia.

Image
Choć echani należą do zbioru gatunków prawie-ludzkich, to silnie wyróżniają się w ich gronie. Ivett, podobnie jak reszta jej pobratymców ma bardzo jasna, wręcz bladą cerę. Para srebrnych oczu zdobi młodą twarz, połyskując podobnie do żywego metalu. Poniżej nosa można dostrzec ciemniejsze usta o jakby zsiniałych wargach. Pozbawione barwnika włosy otulają śnieżnobiałą falą głowę zakrywając uszy. Na policzkach widnieją bliźniacze wytatuowane szewrony.

Pozostaje to jednak widok, który tak naprawdę doświadczyły pojedyncze osoby, bo jak na Mando przystało, beskar'gam stał się dla Sey drugą skórą. Wszystkim innym będzie dane jedynie zobaczyć pancerz. Pokryto go ciemnografitową prawie czarną barwą. Przez kilka miejsc przebiegają symetryczne linie wymalowane przy pomocy pomarańczowo-żółtej farmy. Tej samej za pomocą której wykonano na naramienniku symbol wzlatującego ognistego ptaka.

Biorąc pod uwagę gabaryty zbroi, od których przecież nie może być większa, Sey jest szczupła oraz musi mierzyć około metra i sześćdziesięciu centymetrów, ewentualnie troszkę więcej. Pewny pozostaje jednak fakt, że by nosić sprawnie z sobą taką ilość wyposażenia trzeba mieć budowę lekkoatletyczną. Złośliwym rzuci się dodatkowo w oczy szczegół posiadania dość skromnych jak na kobietę atrybutów.

(ukryte przed resztą graczy):
Image

Intuicja - Kultura echan wierzy, że aby poznać kogoś prawdziwie, trzeba z nim walczyć. Dla tego gatunku walka to nie tylko samoobrona, ale też forma samoekspresji, sposób na komunikację podobnie jak sztuka. Dla Echan to nie jest niezwykłe by dzieci tych samych rodziców rodziły się całkowicie nierozróżnialne od siebie nawzajem. Dlatego umiejętność rozróżniania pojedyńczych osób poprzez odczytywanie ruchów ciała stało się niezbędnym wymaganiem. Echani są wstanie odczytać uczucia i emocje, a nawet przewidzieć kolejny ruch ich przeciwnika.

Sztuki walk - Choć odmienne jak ogień i woda, rdzeń zarówno echańskiej jak i mandaloriańska cywilizacji opiera się na walce. Ze względu na swoje tło, Ivett zaczerpnęła pełnymi garściami z dobrodziejstw obu kultur. Starcie w swobodnym odzieniu nie wykorzystując nic poza swoim ciałem? Walka w krępującym ruchy pancerzu z użyciem ciężkich rękawic oraz okutych butów? Użycie czy wręcz pojedynki na broń białą? Żadne z nich nie skrywa przed nią tajemnic. A jeśli będzie to stanie się to okazję do dążenia w kierunku perfekcji.

Sprawność - Nie da się nosić pełnego pancerza i się nie zmęczyć będąc chuchrem. Nie da się targać kompletu uzbrojenia z oporządzeniem bez wyczerpania swoich sił będąc słabym. Nie da się sprintować długo przez tłum ludzi przeskakując przeszkody bez wyplucia płuc gdy nie ma się formy. Na rynku pracy łowców nagród nie ma "wybacz", nikt taryfy ulgowej nie udziela. Często trzeba wykonywać wszystko na raz, jeśli nie nawet więcej. Regularne ćwiczenia pozwalają zachować Sey potrzebną kondycję, niezależnie czy będzie musiała wykonać akrobatyczne uniki czy gonić cel.

Majsterkowicz - Potrzeba matką wynalazków. Metodą prób i błędów ostatecznie Sey udało się osiągnąć zadowalający poziom w dumnie nazwanej "podwórkowej inżynierii", przez złośliwców zwanej prowizorką. Jest całkowicie samowystarczalna w sprawach konserwacji swojego arsenału, a nawet czasem ma okazję użyć swoich zdolności w polu tworząc na przykład improwizowaną minę lub alarm. Niestety wiedza w tym dziale nie należy do zbyt uporządkowanych, ani profesjonalnych, kończąc się chociażby tam gdzie elektryka ustępuje pola swej córce, elektronice.

Wszechstronność - Galaktyka wypełniona jest po brzegi inteligentnymi rasami. Każda z ras dokonała przynajmniej kilkadziesiąt odkryć nowych sposobów transportu, walki czy innych mających zrewolucjonizować życie pomysłów. Absurdalnie astronomiczna ilość projektów uniemożliwia oczywiście zapoznanie się z nimi wszystkimi. Jednak istnieją pewne normy, standardy, unifikujące konstrukcje. Gdy się je zna, obsługa innych przychodzi sama z siebie. Wprawdzie Ivett nie może powiedzieć, że należy do klubu najcelniejszych strzelców bądź legendarnych pilotów, to jednak przez jej ręce przeszedł szerszy wachlarz obiektów techno-mechanicznych niż nie jeden widział przez całe życie w HoloNet'cie.

Dialekt - Obeznanie wielu języków bywa zdecydowanie przydatne, nawet gdy w teorii jest od dawna zbędne. Gorzej gdy są to dialekty niszowe, pozbawione użytkowników poza specyficzną grupą. Niestety poza oczywistym Galaktycznym Podstawowym Standardowym, Sey popisać jest się w stanie tylko dobrą znajomością Mando'a, który do najpopularniejszych się nie wpisuje. Żyjąc przez długi czas na Księżycu Przemytników siłą rzeczy z praktyki podłapała też Huttese na poziomie komunikatywnym, acz nieco sztywnym oraz rozumie piąte przez dziesiąte z binarnych sygnałów droidów.

(ukryte przed resztą graczy):
Image
- Dwustronna teleskopowa pałka-paralizator
- Nóż survivalowy
- Flexistalowa linka
- Nadgarstkowa wyrzutnia z kotwiczką
- Palnik plazmowy
- Polimerowe kajdany
- Granaty dymne
- Zestaw pierwszej pomocy
- Datapad
- Samoprzylepne kamery
- Mikrolokalizator
- Racje żywnościowe o długim terminie przydatności
- Batonik energetyczny

9. Widoczny ekwipunek:

- Bezkolbowy karabinek blasterowy EX-8 (BlasTech Industries)

- Pistolet jonowy DEMP (Merr-Sonn Munitions, Inc)

- Jumppack Z-14 (Mitrinomon Transports)

- Jednosieczny wibromiecz

- Duraplastowy beskar'gam

- Hełm o T-kształtnym wizjerze

- Pas wyposażeniowy

- Komunikator

10. Majątek (ukryte przed resztą graczy):

- Garść chipów kredytowych z zamkniętymi rachunkami

- Liczne subskrypcje HoloNetowych magazynów m.in. popularnonaukowych i zbrojeniowych

- Kordurowy sznurek-naszyjnik z różnymi osobistymi amuletami

- Statek transportowy „Granica światła”

(ukryte przed resztą graczy):
Image
Ponoć to czas zmienia człowieka. A ja jednaka sądzę, że to ludzie zmieniają człowieka.


Każda istota żywa ma podobny, a nawet zgoła ten sam początek. Tak samo Sey, choć wtedy nosiła inne miano. Rodzice nadali jej imię Seylinna. Urodziła się ostatnia spośród czworga rodzeństwa złożonego wyłącznie z sióstr. Wszystko przebiegało normalnie, tak jak u milionów przeciętnych rodzin żyjących w Wewnętrznych Rubieżach. Aż do momentu gdy Sey nie ukończyła siedem lat.

Wiek nie specjalnie grał tutaj jakąkolwiek rolę. Zwyczajnie to po prostu było coś co zanotowała w mglistych wspomnieniach wynikłego zgiełku. Od pewnego czasu dziwni ludzie zaczęli się kręcić wokół ich domu. Dużo czasu nie upłynęło zanim spróbowali oni wkraść się do wewnątrz. Nieświadomi obecności ośmiorga skrytych po kątach oczu, rozpoczęli oni rozglądać się po mieszkaniu, przetrząsając je od góry do dołu w poszukiwaniu czegoś. Zanim rozgrzali się na dobre, niespodziewanie wrócili rodzice Sey. Nieznajomi w białych pancerzach jak gdyby na to czekali, skierowali od razu ku nim broń, barykadując się za meblami. Wtedy też poczuła na sobie żelazny uchwyt, który bezlitośnie wyrywał ją z bezpiecznej kryjówki. Choć nie było dokąd, instynktownie próbowała się wyślizgnąć. Zaciśnięta na karku rękawica wyrzuciła ją na środek pomieszczenia w taki sposób by dopiero przybyli mogli ją zobaczyć. Coś wydusiło z niej powietrze, boleśnie wywierając presję na żebrach. To wysoki mężczyzna w szarym mundurze deptał po jej piersi czarnym butem. Próbowała złapać oddech dusząc się pod ciężarem dociskającej jej nogi. Mimowolny szlaczek łez opuścił oczy, ściekając po policzkach. Napastnik ignorował wywołaną reakcję, zbyt pochłonięty wykrzykiwaniem czegoś do rodziców Sey. Mimo rozmazującej widok wody spostrzegła, że mężczyzna celuje do niej z pistoletu. Próbował krzyknąć, ale było za późno. Oślepiający błękitny wypełnił pole widzenia.

Nie wie ile czasu minęło zanim się ponownie obudziła. Znajdowała się wtedy w małym szarym pomieszczeniu wypełnionym surowymi metalowymi pryczami. Ciało odmawiało posłuszeństwa, reagując słabo i opieszale. Głowa jej pękała akompaniując palącym mięśniom. Jak później się dowiedziała, przeniesiono ją do Imperialnego Domu Dziecka, choć czemu nikt nie raczył jej udzielić odpowiedzi. Zaledwie po paru tygodniach od zjawienia się tam, rozdzielono Sey od sióstr, wysyłając je gdzieś indziej. Tak przynajmniej podejrzewała, bo tego też nie powiedziano. Zwyczajnie jednego dnia zniknęły by nie pojawić się ponownie. W ciągu dwóch lat spędzonych w zamknięciu, zamknęła się w sobie. Wszystkie dzieci zachowywały się podobnie apatycznie, nikt nie rozmawiał. Może to i na lepsze, ponieważ są chwile z tego okresu życia, które naprawdę chciała by wymazać z pamięci.

Kompletnie zobojętniała nawet nie reagowała gdy upychano ją z innymi na pokładzie jakiegoś brudnego statku. Zamknięta w ciasnym pudle spędziła kilka tygodni. Przez wąską szparę oprócz drobnej ilości światła przedostawał się dźwięki. W większości były to różne okrzyki, czasem rechot. Raz na kilka dni dołączyło skrzypienie otwieranych klatek wraz z towarzyszącym cichym tuptaniem. Zawsze w jedną stronę.

Gdy przyszła jej kolej powinna była się zdziwić, ale jej oderwanie było już tak głębokie, że w ogóle nie zareagowała. Zamiast jednego z załogantów statku zobaczyła kogoś w dziwnej pstrokatej zbroi. W kilku punktach widniały dziury, część nadal dymiąca. Nieznajomy zajrzał do środka. Musiał tego pożałować biorąc pod uwagę stan w jakim znajdowała się Sey. Podkrążone oczy, zmierzwione kudły, połamane paznokcie, brudna skóra. I najgorsze: wszędobylski smród niemytego ciała. Mimo tego sięgnął do środka, decydując się ją wyciągnąć. Chwycił ją zdecydowanie choć bez robienia krzywdy. Przełożył ją przez ramię i powędrował z powrotem do wyjścia.

Jak się okazało była jednym z ostatnich dzieci na pokładzie. Ktoś zapłacił za życie handlarzy niewolników więc przyleciał wykonać zlecenie. Tajemniczy wybawiciel okazał się zwyczajnym łowcą nagród. A jednak zdecydował się ją przygarnąć. Nauczał ją swojej kultury. Zdradzał sekrety swojego fachu. Trenował. Pomagał zdobyć doświadczenie. Po sześciu latach przyszedł się z nią pożegnać. Krótko i zwięźle, po czym odleciał swoim statkiem. Zostawił jedynie podstawy sprzęt, który sami wybrali dla niej. Najśmieszniejsze: nigdy nie poznała jego imienia, ani rasy. Mało się odzywał, wolał przemawiać czynami. Wyjawił tylko, że jego klan nosi nazwę Ivettowie.

Prawdziwy Mandalorianin.

12. Plotki:

- Nigdy nie zdejmuje zbroi.

- Jej usługi są bezcenne. W obu znaczeniach.

- Lekkomyślna i niestabilna emocjonalnie.

- Coś ukrywa.

- Szuka czegoś, może kogoś od dawna.

- Ma urazę do Imperium.

KARTA STATKU:

Granica światła



Informacje ogólne

Właściciel: Sey Ivett
Producent: Corellian Engineering Corporation
Model: YG-4210
Klasa: Lekki transportowiec
Orientacyjna cena: 30 000 kredytów
Opis:
Wiedza o pełnym losie statku zaginęła w mrocznych czeluściach historii. Ostały się jedynie strzępki opowieści zmieszanych z plotkami, które z wiekiem pokryły okręt tak samo jak kurz.

Okręt należy do linii YG, przodków słynnej linii YT, co czyni go wyjątkowo wiekowym. I to dosłownie, bo już w czasach Galaktycznej Wojny Domowej projekt nie widział światła dziennego od grubo ponad dwustu lat. Niezależnie którą z bajek czy legend o genezie transportowca się opowie, zakończenie pozostaje to samo. Stał się częścią kolorytu lokalnego złomowiska. Może na bardziej cywilizowanych światach w końcu wysłano by statek do przetwórni, by przekształcić go w surowe materiały dając początek nowemu. Może na mniej rozszabrowano by wszystkie pojedyncze części, w sposób bardziej zachłanny niż dzikie drapieżniki, które choć zostawią szkielet.

Przypadek szczęście czy statystka, ale to nie stało się losem tej jednostki. Mimo że zrabowana z wszystkiego co nie przyspawane przetrwała. Bo na Nar Shaddaa robi się z tego prawdziwy interes... i tylko ktoś naprawdę naiwny lub głupi obróciłby go wyłącznie w gotówkę. To właśnie tu, na Księżycu Przemytników Ivett weszła w posiadanie osobliwej jednostki ochrzczonej przez pierwotnych właścicieli nazwą "Ulotność wspomnień".

Informacje techniczne

Wielkość: Długość 24 metry
Napęd: Główny: trzy fuzyjne silniki odrzutowe (Incom Corporation); Zapasowy: gondole wyposażone w ramjet (Mitrinomon Transports), repulsory (Aratech Repulsor Company)
Prędkość w atmosferze: 800 km/h.
Hipernapęd (zapasowy): 3(13)
Załoga (minimalna) 2(1)
Pasażerowie: 12
Ładowność: 10 ton metrycznych
Uzbrojenie i osłony:
- Tarcze promieniowe (Chempat Engineered Defenses)
- Bezzałogowe podwójne działko blasterowe (BlasTech Industries)
- Frontowe obracane sprzężone lasery (Kuat Drive Yards)
- Frontowy stacjonarny miotacz jonowy (BlasTech Industries)
- Rufowa wyrzutnia wabików
- System ECM/ECCM (Merr-Sonn Munitions, Inc.)
- Krótkozasięgowy promień ściągający (SoroSuub Corporation)

Informacje dodatkowe:

Stan techniczny: Zdatny do użytku
Kody identyfikacyjne: zarejestrowane transpondery „Granica Światła”, „Suma wyborów”, „Delta losu”; sfałszowane pozwolenia na uzbrojenie.
Modyfikacje i moduły dodatkowe:
- Nowy nawikomputer (Kuat Drive Yards)
- Autopilot klasy militarnej (Arakyd Industries)
- Boczne gondole silników wzbogacone o napęd atmosferyczny typu ramjet (Mitrinomon Transports)
- Zautomatyzowane sterowanie uzbrojenia (Arakyd Industries)
- Aktywny radar terrahercowy (Fabritech)
- Antena kierunkowa wysokiej mocy (Fabritech)
- Recykler wody (SoroSuub Corporation)
- Garaż z warsztatem
- Jednostka mieszkalna
- Pomieszczenie do ćwiczeń
- Izolowane cele więzienne
- Holoprojektor

Ładunek, hangary i droidy:
- śmigacz 614-AvA (Aratech Repulsor Company)
- Oryginalny nawikomputer (Corellian Engineering Corporation)
- Zestaw narzędzi
- Elastyczny skafander kosmiczny
- Racje żywnościowe o długim terminie przydatności
- Plastnamiot
- Skrzynia ogniw zasilających
- Kilka płyt duraplastu
- Butla ciśnieniowa tibanny
- Zbiornik bacty
Image
Człowiek, poświęciwszy swoje życie na dobre uczynki i czynienie dobra, umrze zapomniany i bez słowa podzięki. Jeśli wykorzysta swój geniusz niosąc niedolę i śmierć miliardom, jego imię echem rozbrzmiewać będzie przez milenia.
Awatar użytkownika
Sey Ivett
Gracz
 
Posty: 38
Rejestracja: 6 Lip 2016, o 18:25

Aethêl Ishida

Postprzez Sey Ivett » 23 Wrz 2016, o 03:41

1. Nazwa postaci: Aethêl Ishida
2. Rasa: Prawieczłowiek (Morganian-Miraluka)
3. Profesja: Mechanik
4. Data i miejsce urodzenia: 48 ABY, nieznane

5. Usposobienie (ukryte przed resztą graczy):
Trudno jednoznacznie sklasyfikować zasady wedle których Aethêl postępuje. Sam nie potrafi ich składnie przedstawić, przez co czasem mogą stawać w pozornej sprzeczności. Chłopak stara się w życiu kierować zdrowym rozsądkiem i logiką, ale również dobrze wie, że dość łatwo ulega negatywnym emocjom w postaci zawiści, urazy, pogardy czy zwyczajnej wściekłości. Interesuje się w zasadzie wszystkim, dlatego zdobywanie wszelkiej nowej wiedzy go interesuje. Oczywiście istnieją tematu intrygujące go bardziej lub mniej. Na przykład do tej pierwszej kategorii należy mechanika, czyli ulubione zajęcie Aethêla, a do drugiej wpisuje się historia, za którą w ogóle nie przepada. Choć chłopka pragnie uważać siebie za prawdziwego samotnika, to tak naprawdę lubi mieć towarzystwo. Jednak nie każdy znajomy może stać się „kolegą”, a nie każdy kolega „przyjacielem”, bo dla Aethêla liczy się „jakość nie ilość”. Niestety to właśnie wobec lepiej poznanych osób potrafi być bardziej nieprzyjemny niż w stosunku do całkowicie obcych. Po prostu w takich relacjach pozwala sobie na większą szczerość oraz odrzucenie „zbędnej” uprzejmości, zapominając niestety że liczy się też forma, a nie tylko treść. Najbardziej pokręconą częścią osobowości Aethêl jest prawdopodobnie jego system wartości. W skrócie mniejsze zło nad większym, ale „detale” jak zmierzyć które jest które są wysoce płynne w zależności od pojedynczych sytuacji.

6. Wygląd:
Niższy niż średnia mężczyzna, o proporcjonalnie drobniejszej budowie ciała. Jasna karnacja towarzyszy jeszcze jaśniejszym włosom, prawie przechodzącym z blondu w biel. Dookoła głowy przebiega szara opaska zasłaniająca całą linię oczu, opierając się na podstawie lekko zadartego nosa oraz chowając za nietypowymi, bo szpiczasto przedłużonymi, uszyma. Zarost starannie przystrzyżony w przeciwieństwie do długich swobodnie spływających włosów, żyjących w własnymi nieładzie. Mimo mniejszej sylwetki, mężczyzna nie jest kompletnym słabeuszem. Nie należy też do miana kulturystów. Wpisuje się gdzieś w środku skali, w tak zwaną wytrenowaną normę.

Ubiera się w proste praktyczne ubrania, takie jak spodnie cargo czy combat shirt. Preferuje przy tym ciemne odcienie, używając szczególnie czerwonego, czarnego i szarego koloru. Czasem, na specjalne okazje, zakłada na to elegancką skórzaną bluzę z nieprzeźroczystymi okularami, jednak na codzień zamiast tego wraca do opaski na oczach, słuchawki w uchu, przerzuconego przez ramię bandoliera, pas z ładownicami oraz zakrywających nadgarstki ochraniaczy wsuniętych nad rękawice.

7. Umiejętności (ukryte przed resztą graczy):
Mocowładny - Choć chłopak odziedziczył cechującą gatunek Miraluk ślepotę, to los obdarzył go czymś więcej w zamian. Czułością na Moc. Nigdy wprawdzie nie odbył profesjonalnego treningu, jednak zdołał częściowo okiełznać talent, polegając wyłącznie na własnych przeczuciach oraz mozolnej metodzie prób i błędów. Niestety dlatego też brakuje mu finezji, a większość prób użycia Mocy objawia się dość gwałtownie, wręcz chaotycznie. Poza „wrodzonym” Wzrokiem Mocy, z wybranych umiejętności Aethêl poznał Telekinezę, którą w specyficzny stara się obrócić w Termokinezę, czyli umiejętność manipulowania temperaturą obiektów wedle zasady, że energia cieplna to nic odmiennego od energii kinetycznej cząstek.

Wszczepy - Sporą pulę zarobionych pieniędzy Aethêl zainwestował w zakup pakiety cybernetycznych implantów, składających się z przyśpieszaczy refleksu i wzmacniaczy siły. Mikroskopijne urządzenia chirurgicznie zamontowano dookoła wybranych nerwów i mięśni, by je stymulowały do efektywniejszego działania. Zastosowany zestaw nie należy ani do najnowszych, ani do najlepszych dostępnych, niemniej przy braku wzroku stanowi potężne ułatwienie oraz atut w rękach Aethêl. Samej obecności urządzeń nie da się stwierdzić gołym okiem, poza drobnymi objawami: bliznami po nacięciach oraz drobnych tikach.

Złota rączka – Naturalna smykałka do grzebania w wszelkich urządzeniach bez ich uszkadzania. Niezależenie czy są mechaniczne, elektroniczne, czy gdzieś pośrodku, chłopak potrafi je rozebrać na części, zanalizować, naprawić lub złożyć z powrotem, w zależności od tego co konieczne. Nie oznacza to jednak automatycznego zrozumienia skomplikowanych teorii na których opiera się dana rzecz np. hipernapęd, ale raczej praktycznej strony ich funkcjonowania. Dzięki wszczepom potrafi też mentalnie programować, choć nie jest w tym mistrzem, a na pewno nie posiada kwalifikacji hakerskich.

Encyklopedia – Biorąc pod uwagę, że majsterkowanie to zarówno hobby i praca Aethêl, to nie powinna dziwić jego podręcznikowa znajomość wszelkich obiektów technicznych. Bronie, śmigacze, statki, droidy...tak długo jak nie są unikatowe albo powstałe w ściśle tajnym projekcie, one będzie je prawdopodobnie znać. Pod tą umiejętność podpada też znajomość języków, gdzie chłopak, poza oczywistym basic'iem, poznał tylko binarny.

8. Ekwipunek (ukryte przed resztą graczy):
- Pistolet blasterowy DL-18
- Wibroprzecinak
- Granaty (dymne, błyskowo-hukowe, jonowe, zapalające, wstrząsowe, fragmentacyjne)
- Flexistalowa linka z kotwiczką
- Datapad
- Apteczka pierwszej pomocy
- Zestaw narzędzi
- Drobne części zamienne

9. Widoczny ekwipunek:
- Miotacz łukowy KSG
- Słuchawka z mikrofonem
- Bandoliera
- Pas z ładownicami
- Rękawice w karwaszach
- Półmaska filtracyjna

10. Majątek (ukryte przed resztą graczy):
- Garść kredytchipów
- Skórzana bluza
- Okulary przeciwsłoneczne
- Dwa pająkoboty
- Zdalniak

11. Historia
Najwcześniejsze wspomnienia Aethêl o dziwo nie sięgają bardzo daleko wstecz. Im dalej próbuje on zajrzeć wstecz, tym bardziej obraz w jego głowie staje się mętny. Pierwsza wiarygodna pamięć to głos jego opiekunki. Choć jest pewien, że nie była ona jego matką, to ona od zawsze się nim zajmowała. Troszczyła się o niego jak o swoje własne dziecko. Samotnie zapewniała Aethêlowi wszystko co trzeba, od wyżywienia po edukację, choć oczywiście wszystko w skomnych proporcjach, biorąc pod uwagę warunki w jakich żyli. Z nieznanych wtedy chłopakowi powodów pozostawali w ciągłym ruchu. Wiecznie wędrowali między przemierzającymi gwiazdy statkami, rzadko zatrzymując się na dłużej w jednym miejscu. Nie rozumiał wtedy powodu takiego zachowania, ale nie zwracał na to uwagi. Dla niego była to norma, codzienna egzystencja. Do czasu.

W wieku około dwunastu standardowych lat, Aethêl z opuścił potajemnie statek w trakcie wyładunku przewożonych towarów. Ciągnęła go ciekawość, ale pchnęło coś zupełnie innego. Wiodła go jakby silną sugestią...przeczucie nie pochodzące od niego samego. Podążył za tym bezdźwięcznym głosem daleko poza rejon portu, ignorując resztę bodźców docierających do niego. Dopiero wpadłszy na koniec ślepej uliczki po kilku kwadransach marszu ocknął się z świadomego snu. Pełen paniki, zaczął biegiem podróż powrotną. Bał się obcego miejsca. Nie wiedział gdzie jest, tonął w bezmyślnej masie tłumu. Bał się reakcji opiekunki. Opuścił ją mimo surowych zakazów. Sprzeciwił się jej bez powodu. Jednak w labiryncie nieznanych zabudowań nie potrafił wrócić na miejsce. Długo błądził zanim trafił , ale na próżno. Statek odleciał nie zostawiając śladu, ani po sobie, ani po pasażerach.

Zdany znienacka wyłącznie na siebie nie potrafił się odnaleźć w nowych warunkach. Prawdopodobnie by nie przetrwał na własną rękę, gdyby nie odnalazła go lokalna banda włóczęgów. Grupy zlepione z losowych dzieci, nie są rzeczą tak nie spotykaną w slamsach na trzeciorzędnych planetach, szczególnie w tak niestabilnych czasach. Choć kontakt z takimi rówieśnikami nie należał do rzeczy których pragnął, to z czasem odnalazł się w tym gronie. Przystał do nich na dobre i na złe. Miał wtedy okazję uczestniczyć w wielu większych i mniejszych przestępstwach. Jedne dla zabawy, drugich dla przetrwania. W sumie często z obu powodów. Nawet nie zauważył jak z biegiem lat zdezorganizowana zgraja zaczęła przeistaczać się bandy przyjaciół w zaledwie kolejny gang grasujący w podupadłych dzielnicach. Gdzie większość zajęła się rozbójnictwem, Aethêl odkrył bardziej cywilne powołanie, serwisowanie ich sprzętu. Szło mu na tyle skutecznie, że herszt zainteresował się świeżym talentem na tyle, by w ramach osobistych kontaktów załatwić mu praktyki u znajomego mechanika. W ciągu tego czasu wiele rzeczy przewinęło się przez ręce Aethêla. Blastery, miotacze soniczne, swoop'y, kilka razy nawet śmigacze, najpewniej kradzione. Nie żeby się tym przejmował specjalnie. Każda okazja na dalszy rozwój stanowiła miłą perspektywę na oderwanie od szarej, brudnej rzeczywistości ulicznika.

Tak naprawdę skupiał się tak mocno na majsterkowaniu, bo pozwalało to oczyścić umysł z zbędnych myśli. Wpisywały się w nie praktycznie wszelkie negatywne emocje jakie znają żywe istoty. Nienawiść, pogarda, zazdrość, tęsknota, smutek... a w nich wszystkich dominował brak nadziei. Na lepszą przyszłość, na lepsze jutro, na dobre dziś. Myśli najpierw nawiedzały go wyłącznie trakcie snu, przybierając postać koszmarów. Potem zaczęły go męczyć gdy był osłabiony psychicznie, na przykład w wyniku zmęczenia. Ostatecznie wkradały się nawet na jawę. Próbował je ignorować. Pierwotnie szło łatwo. Podobnie do szmeru w trakcie rozmowy, który podświadomie się pomija. Z czasem szmer przeistaczał się w szepty, szepty przemieniały się w głosy, głosy rosły do wołań. Skąd się one brały? Po co przychodziły? Czemu go nawiedzały? Nie znał odpowiedzi na żadne z pytań. Czyżby zaczynał powoli wariować? Czytał o podobnych przypadkach na HoloNet'cie. Ponoć pod wpływem podłych doznań ludzie z czasem odchodzili od zmysłów. Ich umysł tracił kontakt z otoczeniem, w ostatecznej próbie obrony przed okrutną rzeczywistością. Wcześnie...wcześnie nie podważał tak trywialnych rzeczy jak wzrok, ale teraz... Nie posiadał gałek ocznych, a mimo to nie był ślepy! W galaktyce istniały takie gatunki, ale zawsze miały alternatywne sposoby odbierania sygnałów. Zresztą, to go nie dotyczyło...był człowiekiem, a przynajmniej czymś blisko spokrewnionym. Widzenie fizycznie powinno być niemożliwe. Aethêl bez dwóch zdań wiedział o swojej wyjątkowości... tylko pytanie czy to co go spotkało to dar czy klątwa? Chciał zrozumieć co się działo, nawet jeśli to niemożliwe.

Więzi łączące go z grupą słabły nieubłaganie. Aethêl nigdy nie uczestniczył w zbyt wiele wydarzeniach w gangu. Po uzyskaniu praktyk w warsztacie sytuacja się tylko pogorszyła. Pomijając poświęcony czas, oferowały one spojrzenie na inne, mniej brutalne, realia, niewykluczone, że nawet na przyszłość. Gdy obce myśli włamały się do głowy chłopaka, technicznie wyleciał z kręgu kolegów. Nie pasował dłużej do nich, stał się dla nich dziwakiem. Nie przeszkadzało to im nadal korzystali z jego usług.

Jak to bywa z przestępczością zorganizowaną, w końcu drobna płotka nadepnęła na odcisk grubemu rekinowi. Kimkolwiek byli przeciwnicy, znali się na swoim. Przeprowadzili zmasowany atak, choć może szturm lepiej określi to co miało miejsce, na kryjówkę bandy Aethêla. Mieli stać się oni przykładem dla wszystkich konsekwencji przeciwstawiania syndykatom. Sam Aethêl przeżył tylko dzięki temu, że nie było go na miejscu w momencie rozpoczęcia akcji. Czy zginęli wszyscy poza nim? Nie, większość jeszcze żyła po tym. Mieli umrzeć później, w męczarniach. To najszczęśliwsi byli ci, których wybuchy rozsmarowały po ścianach. Zginęli na miejscu, w przeciwieństwie do reszty.

Mimo zszarganych relacji, nadal stanowili jedyne osoby, które miał. Jedyne osoby, które mógł obecnie nazwać czymś zbliżonym do rodziny. Usłyszeć o śmierci to jedno, drugie to zobaczyć ją na własne oczy. Uderzyło to Aethêla potężnie. Był kompletnie bezsilny. Widział jak uchodzi z nich życie. Więc, on to czuł fizycznie, całym sobą. I nie mógł nic zrobić by temu zapobiec. Klęczał na progu załamania psychicznego, pośród ciał byłych przyjaciół. Pod wpływem ogarniającej go apatii, zdecydował się na ostateczność. Litościwie skrócił męki pozostałych. Wtedy podkradł się do niego ktoś od tyłu. Zimny pot spłynął po karku Aethêl. W jakiś sposób wiedział kto za nim stoi. Na raz wszystkie emocje wróciły z zdwojoną siłą. Wszystkie co do ostatniej obróciły się gorejącą furię. Poderwał się z miejsca, obracając w kierunku napastnika. Chciał go z wszystkich sił zabić. Chociaż nie, nie zabić. Przedtem powinien cierpieć. Agresor pchnięty niewidzialną siłą poleciał na ścianę z wystarczającą impetem by ta popękała od uderzenia. Chłopak nie zwrócił na to najmniejszej uwagi. Cały wrzechświat przestał się liczyć, poza tym jedynym punktem. Niematerialny uchwyt nie zelżał. Raczej urósł, przywierając napastnika do muru coraz mocniej i mocniej. Powierzchnia wgniatała się pod naciskiem sylwetki. Miażdżony nawet nie mógł się odezwać, ani ruszyć. Aethêl wyciągnął rękę w kierunku zbira. Wtedy to się zmieniło. Napastnik wyginał się w szarpanych spazmach, mimo potężnej presji na jego ciele. A wrzask... tego nie da się od tak zapomnieć. Żadne gardło nie powinno być w stanie wydawać takich dźwięków. Nagle Aethêlowi pociemniało. Stalowa obręcz zacisnęła się ściśle na skroniach chłopaka. Tak samo nagle zelżała. Upadł nieprzytomny.

Gdy się ocknął przez chwilę nie mógł sobie przypomnieć co miało miejsce. Wkrótce pamięć spłynęła w postaci ciągu wspomnień. Poderwał się na nogi i uciekł. Musiał się znaleźć jak najdalej od tego miejsca, jak najdalej, jak najdalej... To co miało miejsce, choć wydawało się odległej jak wspomnienia obcej osoby, nie dawało mu spokoju. Biegł ile tylko miał sił w nogach. Pragną uciec od otaczającej go rzeczywistości. Nie potrafił.

Znowu nie wiedział co z sobą począć. Jedyna społeczność do której należał, jedyna grupa w której się odnalazł, jedyny sposób na życie jaki znał, rozwiał się podobnie do garści pyłu na wietrze.

12. Plotki:
- O Aethêlu raczej nikt nigdy nie słyszał.
Image
Człowiek, poświęciwszy swoje życie na dobre uczynki i czynienie dobra, umrze zapomniany i bez słowa podzięki. Jeśli wykorzysta swój geniusz niosąc niedolę i śmierć miliardom, jego imię echem rozbrzmiewać będzie przez milenia.
Awatar użytkownika
Sey Ivett
Gracz
 
Posty: 38
Rejestracja: 6 Lip 2016, o 18:25

Aethêl Ishida

Postprzez Sey Ivett » 27 Wrz 2016, o 11:22

1. Nazwa postaci:
Aethêl Ishida

2. Rasa:
Prawieczłowiek (Morganian-Miraluka)

3. Profesja:
Mechanik

4. Data i miejsce urodzenia:
48 ABY, nieznane

Image
Niższy niż średnia mężczyzna, o proporcjonalnie drobniejszej budowie ciała. Jasna karnacja towarzyszy jeszcze jaśniejszym włosom, prawie przechodzącym z blondu w biel. Dookoła głowy przebiega ciemna opaska zasłaniająca całą linię oczu, opierając się na podstawie lekko zadartego nosa oraz chowając za nietypowymi, bo szpiczasto przedłużonymi, uszyma. Zarost starannie przystrzyżony w przeciwieństwie do długich swobodnie spływających włosów, żyjących w własnymi nieładzie. Mimo mniejszej sylwetki, mężczyzna nie jest kompletnym słabeuszem. Nie należy też do miana kulturystów. Wpisuje się gdzieś w środku skali, w tak zwaną „wytrenowaną normę”.

Ubiera się w proste praktyczne ubrania, takie jak spodnie cargo czy combat shirt. Preferuje przy tym ciemne odcienie, używając szczególnie czarnego, czerwonego i szarego koloru. Czasem, na specjalne okazje, zakłada na to elegancką skórzaną bluzę z nieprzeźroczystymi okularami, jednak na co dzień zamiast tego wraca do opaski na oczach, słuchawki w uchu, bandoliera przerzuconego przez ramię, pasa z ładownicami oraz zakrywających nadgarstki ochraniaczy wsuniętych nad rękawice.

Image
- Miotacz łukowy KSG
- Słuchawka z mikrofonem
- Bandolier
- Pas z ładownicami
- Rękawice w karwaszach
- Półmaska filtracyjna

Image
- O Aethêlu raczej nikt nigdy nie słyszał.
Image
Człowiek, poświęciwszy swoje życie na dobre uczynki i czynienie dobra, umrze zapomniany i bez słowa podzięki. Jeśli wykorzysta swój geniusz niosąc niedolę i śmierć miliardom, jego imię echem rozbrzmiewać będzie przez milenia.
Awatar użytkownika
Sey Ivett
Gracz
 
Posty: 38
Rejestracja: 6 Lip 2016, o 18:25

Re: Aethêl Ishida

Postprzez Nantel Grimisdal » 20 Cze 2017, o 06:49

Został wykorzystany w wyższych celach, po tym jak jego gracz go opuścił.
Image

Piękno tkwi w oku patrzącego. Strach też...
00
+++++ ++++
Awatar użytkownika
Nantel Grimisdal
 
Posty: 313
Rejestracja: 26 Kwi 2016, o 19:55
Miejscowość: Koszalin

Re: Aethêl Ishida

Postprzez Mistrz Gry » 8 Kwi 2018, o 21:16

NPC na Onderonie. Bzhydack pilnuje.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6044
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02


Wróć do NPC