Content

R.I.P.

Vrath Ravage

Postaci martwe.

Vrath Ravage

Postprzez Vrath Ravage » 26 Maj 2013, o 16:13

Image

Image
Vrath nie należy do istot przyjaźnie nastawionych do świata. Przy poznaniu może wydawać się zimny i obojętny - i fakt, tak było. Swoje myśli, uczucia i emocję skrywa za maską pozornego opanowania. Pozornego, bo tak naprawdę demony w głowię Zabraka czekają na uwolnienie, a gdy już do tego dochodzi lepiej nie stawać mu na drodze. Wydarzenia, których doświadczył w swoim krótkim życiu Vrath, spowodowały u niego zaburzenia tożsamości. W rezultacie, gdy wpada w furię staję się maszyną do zabijania, ze skłonnościami sadystycznymi.
Ogromna pewność siebie i siła woli, której praktycznie nie da się złamać, są jednymi z wielu cech charakteryzujących jego rasę. W dążeniu do celu nie cofał się przed niczym, zdeterminowany do usuwania przeszkód, często wykorzystując nieczyste zagrania.
Jak przystało na prawdziwego Zabraka kochał walkę. Nigdy jej nie unikał, co nie znaczy też, że był lekkomyślny i porywczy. Nie stawał do bitwy, której nie miał najmniejszych szans wygrać.

Image
Vrath to wysoki, bo mierzący około dwóch metrów mężczyzna. Od ciągłych treningów i walk uzyskał atletyczną, wysportowaną sylwetkę. Szarą skóre pokrywają czerwone, rytualne, zabrackie tatuaże rozprzestrzeniające się na całe ciało oraz liczne blizny oraz ślady trafień blastera, które są pozostałościami po wielu walkach. Rogi zdobiące czaszkę Zabraka świadczą o jego męskości i dojrzałości. Oczy o kolorze czerwieni, budzą strach nawet w najodważniejszych sercach swoją dzikością. Dla wielu istot ich widok był ostatnim w życiu. Vrath nosi specjalną maskę podtrzymującą jego szczękę oraz ułatwiającą porozumiewanie się. Sprawiała również, że jego głos stawał się o wiele niższy i przerażający. Była ona pamiątką po przegranym pojedynku. Tym samym, w którym Zabrak utracił pamięć.
Silnie umięśnioną klatkę piersiową opinała czarna koszula, schowana pod równie ciemnym długim płaszczem. Skórzane spodnie, przy pasie których wisiała kabura z blasterem, kończyły się w wysokich, ciężkich butach ze stalowymi czubami. Przed wścibskimi spojrzeniami innych istot chronił go głęboki kaptur płaszcza, w którym często chował swoje oblicze.

Image
- jest niezwykle odporny i wytrzymały na ból. Choć to kwestia rasowa, to w przypadku Vratha ból jest dla niego praktycznie niedotkliwy, co jest skutkiem wielu otrzymanych obrażeń w życiu;

- Od najmłodszych lat uczył się zabijania wszelkiego rodzaju bronią, zarówno białą jak i palną;

- Również walka wręcz nie jest mu obca;

- Pilotaż na poziomie podstawowym;

- Walcząc o przetrwanie nabył takie umiejętności jak kradzież kieszonkowa;

Image

- blaster DL-18 zawieszony w kaburze przy pasie;

- mały wibrosztylet ukryty w cholewie buta;

- 10,000 CR w gotówce;

- cyfronotes;

Posiadany dobytek/majątek:

- Droid Astromechaniczny R2-X3;

- Frachtowiec YT-2400;

Image
Vrath urodził się 49 lat po bitwie o Yavin w jednej z kolonii na wulkanicznej i niegościnnej planecie Irydonii. Jego ojciec, Grif Ravage, zajmował się produkcją broni, z jakości której słynęli Irydończycy, jednak handlował nią na czarnym rynku. Wielu jego odbiorców było huttami, bandytami lub piratami. Płacili oni więcej, a jego towary był wolne od podatków władzy, ale było to dość ryzykowne. Nie raz jakiś "klient" przychodził do ich domu by zagrozić utratą życia bądź śmiercią najbliższych. Matka Vratha mocno naciskała by Grif odciął się od szemranych interesów i zaczął uczciwą i skromniejszą działalność. ale ten nie był skory na zmiany. Trudno mu się dziwić, dzięki temu jego rodzina żyła ponad stan i nie musiała niczym przejmować.
Mimo takich sytuacji wczesne dzieciństwo chłopaka przebiegało bez większych problemów. Matka starała się chronić małego Vratha od wszelkiego zła i udawało się jej to całkiem dobrze. Dorastał w spokoju, jak każde inny mały Zabrak na planecie.
Aż do pewnego momentu...

Kiedy Vrath wchodził w wiek młodzieńczy na jego rodzinę spadły spore problemy. Zaślepiony chęcią pomnażania majątku Grif coraz bardziej zapadał się w odmęty najgorszej hołoty galaktyki. Nie był ani trochę tacy jak oni, ale taplając się w tym bagnie musiał prędzej czy później się pobrudzić. Kłopoty zaczęły się gdy rozpoczął współpracę z groźnym gangsterem o imieniu Emer Vall. Zajmował się on piractwem, handlem niewolnikami, rozprowadzaniem narkotyków oraz nielegalnymi walkami na arenie podziemia. Ten jeden człowiek utożsamiał całe zło powoli toczące galaktykę.
Na początku ich współpraca przebiegała owocnie, terminy się zgadzały, pieniądze również, zwykłe zlecenia, lecz Emer doszedł do wniosku, że nie musi już więcej płacić za broń. Po odebraniu jednej z przesyłek oświadczył, że nie zapłaci już za tą jak i za następne dostawy. Grif oczywiście natychmiast się temu sprzeciwił. Wywiązała się walka, w której Emer posunął się do najgorszego...


- Więc, mój drogi przyjacielu. Traktuję tą dostawę jako prezent, na znak naszej długiej przyjaźni, oraz oczekuje na następne takie dary. - Emer krążył po hangarze wzdłuż skrzyń wypełnionych po brzegi wszelkiego rodzaju bronią w eskorcie dwóch innych mężczyzn. Oboje wysocy i silnie umięśnieni. Jeden z nich miał wygoloną czaszkę, a na jej tyle tatuaż z czarnym smokiem krayt, drugi zaś wysoko postawiony, czerwony irokez.
- Obawiam się, że nie rozumiem. Zapłać i sprawa zakończona, nie szukam problemów. - Zabrak czując się niepewnie położył dłoń na blasterze gotowym do strzału. Nie umknęło to uwadze pirata.
- Nie, nie, nie - mężczyzna zaśmiał się pod nosem i pstryknął palcami. W ciągu sekundy ten ze smokiem wycelował do Grifa z ciężkiego pistoletu blasterowego DL-44, a drugi z DH-17.
- Chyba się nie zrozumieliśmy. - tym razem klasnął w dłonie, a do pomieszczenia weszło kolejnych dwóch bandytów, ale nie samotnie. Jeden z nich prowadził związaną żonę Zabraka.
Na reakcje nie trzeba było długo czekać. Grif wyszarpnął broń i wycelował prosto w głowę pirata. Trafienie go nie stanowiłoby żadnego problemu, może nawet dałby radę zestrzelić dwóch jego ochroniarzy, ale wciąż pozostawało dwóch przy jego kobiecie. Nie mógł głupio zaryzykować jej życia.
- Wypuść ją, bierz broń i nie wracaj nigdy !
- Rzuć broń, a ona będzie miała szanse przeżyć.
Grif zawahał się przez chwilę, ale i tak nie miał innej perspektywy jak współpracować. Opuścił powoli broń, położył ją na ziemi i kopnął w kierunku oprychów. Blaster potoczył się pod same nogi pirata. Emer podniósł go powoli, uśmiechnął się do Zabraka po czym skierował lufę w stronę jego żony. Broń wypaliła. Ciało kobiety upadło bezwładnie na posadzkę. W pomieszczeniu słychać było jedynie krzyk Grifa.
- Wycelowałeś we mnie, to błąd. A teraz przemyśl jeszcze raz moje słowa. Chętnie poznam twojego syna. Do zobaczenia niedługo. - cała bandycka świta opuściła hangar, a ich miejsce zajęły droidy przenoszące skrzynie z uzbrojeniem.
Jedynie Zabrak pozostał, klęcząc nad ciałem swojej zmarłej żony...


Po tym wydarzeniu Grif nie miał wyboru, musiał współpracować z Emerem w obawie o życie syna. Mały Vrath nie usłyszał prawdy z ust ojca, a tylko lżejszą historię, jeżeli taka jest w ogóle możliwa w takiej sytuacji, o tym, że jego matka zginęła w nieszczęśliwym wypadku taksówek powietrznych. Chłopakowi ciężko było pogodzić się ze stratą ukochanej mamy ale takie są koleje losu, nie miał innego wyjścia. Teraz został praktycznie sam.
Ojciec dwoił się i troił by utrzymać Vratha jak najdalej swoich interesów i jednocześnie opierać się naciskom ze strony Emera. Udało mu się również przypadkiem trzymać na dystans syna od samego siebie.
W normalnym wypadku mógłby zwrócić się z pomocą do władz i wydać im gangstera, ale to również skończyłoby się źle dla jego rodziny. Zapewne trafiłby do więzienia, a jego syn wylądował na bruku. Nie takiego losu chciał dla niego.
Vrath dorastał, stawał się bardziej świadomy tego co robi ojciec, zaczął zadawać pytania, a na te Grif odpowiadać nie chciał. Sprawiło to, że między ojcem, a synem rosła coraz większa przepaść. Jednak wkrótce miało to przestać mieć jakiekolwiek znaczenie...

Coraz większe zamówienia Emera sprawiły, że rodzina Ravage staneła na skraju bankructwa. Z braku innego wyjścia Grif musiał postawić się piratowi, i skończyło się tak, jak ten drugi obiecał. Gangster zamordował go z zimną w jego własnym domu, a co gorsze na oczach szesnastoletniego Vratha. Ciężko sobie nawet wyobrazić co musiał czuć widząc umierające ciało swojego własnego ojca, które teraz leżało bezwładnie w ich wspólnym salonie.
Wtedy Emer mógł oddać przysługę chłopakowi i zabić go jako następnego, ale doszedł do wniosku, że młody Zabrak przyda się mu na rekompensatę straty handlarza bronią. Porwał Vratha i zabrał na Rattatak by tam młodzieniec prawdopodobnie posłużył mu przez jakiś czas, a potem zginął w czasie jakieś nielegalnej walce gladiatorów...

Jednak los lubi płatać figle i tak stało się również tym razem. Vrath zmuszany do ciągłych bestialskich treningów siłowych jak i również w posługiwaniu się wszelkiego rodzaju orężem okazał się w niedługim czasie faworytem Emera oraz pupilkiem publiczności areny Kocioł.
Czas mijał, a Vrath rósł w siłę i doświadczenie. Jako jeden z niewielu po walce, był wstanie opuścić arenę o własnych siłach, a nierzadko nawet będąc zwycięzcą. W prawdzie przypłacał to wieloma ranami ciętymi jak i tymi wypalonymi przez promień blastera, lecz nie miał innego wyjścia. Stał się niewolnikiem i jedyną jego rolą było usługiwać swojemu znienawidzonemu władcy.
Rosnący potencjał Vratha dostrzegł Emer, który wystawiał do walki przeciwko już dwudziestoletniemu Zabrakowi coraz to większe zagrożenia.


To miała być kolejna walka, jedna z wielu, którą Vrath miał już za sobą.
Kolejne kilka ściętych głów. Nic wielkiego. - w głowię Zabraka krążyły myśli, których nie powstydziłby się najgorszy psychopata. Lata tej męczarni sprawiły, że młodzieniec stał się wypraną z emocji i uczuć istotą. Ale przecież to tylko jego codzienność...
Drzwi jego "klatki" otworzyły się, a do środka wlało się oślepiające światło i ryk setek gardeł istot niemogących doczekać się następnego krwawego widowiska.
Vrath spojrzał na ostrze swojego wibromiecza, wziął głęboki oddech i wyszedł, oddając się szaleństwu tego miejsca. Na przeciw siebie zauważył swojego oponenta. Był nim wysoki i mocno umięśniony Krishanin, uzbrojony w sporych rozmarów wibrotopór. Cóż, pewnie nie pójdzie łatwo, ale też nie wydawał się być niezniszczalny.
Vrath napiął mięśnie i szybkim biegiem ruszył w stronę rywala, który nie pozostawał dłużny. Wywiązała się walka, niezwykle zacięta i wyrównana. Ostrza uderzyły o siebie z metalicznym zgrzytem. Atak - blok i znów, atak - blok - kontratak. Zabrak i Krishanin wyglądali w pędzie jakby poruszali się zwiększoną prędkością. Nawet na arenie zapadła głucha cisza w oczekiwaniu na wynik starcia.
Lecz niestety Vrath nie okazał się wystarczająco dobry...
Po kolejnym wyprowadzonym ataku, nie wiadomo czy ze zmęczenia walką czy po prostu z nieuwagi Zabrak pozostawił na ułamek sekundy odsłonięty bok twarzy. Ułamek, który rywal wykorzystał natychmiastowo. Silny cios metalowym końcem topora grzmotnął głowę Vratha z niesamowitą siłą. Głośny trzask łamanej szczęki przeszył powietrze. Ciało Zabraka bezsilnie poturlało się po piachu areny. Chłopak nie miał jakichkolwiek szans podnieść się po czymś takim.
Z całych sił walczył by nie stracić przytomności...jednak poległ w tej walce, a arena kolejny raz pochłonęła krew...


Okaleczone i zmasakrowane ciało Vratha zostało przewiezione do ośrodka medycznego. Tam wątpliwej jakości obsługa medyczna poskładała go w całość. Jednak nie wszystko dało się naprawić. Na skutek uderzeń czaszki Zabrak utracił pamięć. Nie wiedział nic, prócz tego jak się nazywa i jak odbiera się innym życie. Nie pamiętał nawet pojedynku, który doprowadził go do obecnego stanu. Jedynie w bardzo rzadki przebłyskach lub snach widział sceny ze swojego życia przed wypadkiem. W żaden sposób nie pomogło mu to wrócić do zdrowia, a wręcz przeciwnie. Sprawiło to występowanie u Vratha pewnego rodzaju zaburzeń tożsamości, w skutek czego gdy tracił nad sobą panowanie stawał się zimnym mordercą ze skłonnościami sadystycznymi.
Teraz nękany mglistymi wizjami przeszłości musiał dojść do siebie, by dalej służyć swojemu panu, który po walce nie spisał go na straty, a widział w nim dobry interes.


Jego niewola nietrwała jednak już długo.
Emer na skutek coraz większych wpływów i przypływowi gotówki z areny stawał się coraz potężniejszym gangsterem. Nie spodobało się to innym organizacją zajmującym się walkami, w tym huttowi o imieniu Lorvo. Ten wraz z grupą miejscowych rzezimieszków i kilku najemników, oraz z pomocą innego hutta postanowił pozbyć się niewygodnego pirata.
Spora grupa napastników wdarła się do pałacu Emera, w którym w jednym ze skrzydeł przechodził rekonwalescencję Vrath.
Doszło do niego, że to niepowtarzalna okazja wyrwać się z niewoli. Uciekł i starając unikać się kontaktu z walczącymi stronami, oraz wykorzystując zamęt i chaos, Zabrak przemknął się do komnaty koronnej swojego pana...

- Wszyscy strażnicy do holu głównego ! Zabić mi ścierwa tego oślizgłego ślimaka ! - Emer wykrzykiwał rozkazy, wyraźnie przestraszony biegiem wydarzeń. Vrath wszedł do komnaty i zamknął za sobą drzwi, by nikt nie przeszkodził mu w zemście. Wolnym, pewnym krokiem szedł w stronę pirata nie spuszczając z niego wzroku. Dopiero po chwili, w momencie kiedy Zabrak stał już na wyciągnięcie ręki od Emera, ten zauważył go wyraźnie zaskoczonym wzrokiem.
- A ty co tu robisz ?! Powinieneś być zamknięty w klatce ! Wynoś się stąd ! - jego głos drżał, nie wiadomo czy ze strachu czy ze zdziwienia. Wyciągnął dłoń ku blasterowi leżącemu na biurku, ale Vrath był szybszy. Złapał pirata za rękę i silnym uderzeniem złamał ją na wysokości ramienia. Emer krzyknął głośno po czym upadł na posadzkę.
- Ty zwierzaku ! Złamałeś mi rękę ! Zapłacisz za to własną krwią ! - pirat krzyczał wijąc się z bólu na ziemi. Zabrak uśmiechnął się pod nosem, po czym uklęknął obok gangstera.
- Teraz jeżeli pomożesz mi się stąd wydostać zginiesz szybko i być może bezboleśnie. - Vrath wyciągnął z cholewy buta mały wibrosztylet, który przystawił piratowi do szyi.
- Ha ha, zapomnij, zginiesz tutaj razem ze mną ! - gangster wybuchł histerycznym śmiechem. Również Zabrak delikatnie się uśmiechnął. Złapał Emera za drugą dłoń, a potem szybkim i silnym ciosem odciął jeden z jego palców. Pomieszczenie ponownie przeszył ogłuszający krzyk.
- A teraz oddasz mi jeden ze swoich statków wraz z jakimś droidem, albo stracisz kolejny palec lub coś gorszego. - Zabrak był pewny, że tortury pomogą. Piraci nie byli odważni, a jeszcze bardziej nie lubili poświęcać swojego życia.
- Przestań ty pieprzony psycholu ! Dostaniesz czego chcesz ! - Emer doczołgał się do swojego biurka po czym nacisnął kilka przycisków na panelu kontrolnym. Następnie wyciągnął z jednej szuflad kartę dostępu i rzucił ją w stronę Vratha.
- Z tym zabierzesz Niezniszczalnego z hangaru, na pokładzie czeka droid. Statek jest Twój, a teraz wynoś się stąd ! - Emer walcząc z bólem oparł się o bok biurka. Zabrak uśmiechnął się, po czym wstał i podszedł do pirata. Prawie błyskawicznym ruchem podciął gangsterowi gardło. Z tętnicy bryznęła krew, zalewając bogato zdobioną posadzkę sali tronowej.
- Dziękuje... -

Dalej, już bez przeszkód, bo przecież wszyscy strażnicy zajęci byli odpieraniem ataku, pomknął na tył posiadłości, do hangaru gdzie wbiegł na pokład lekkiego frachtowca Niezniszczalny i z pomocą małego astrodroida zdołał uciec z planety mknąc ku nieznanym rejonom galaktyki...
RIP:
Image
Image
Image
Awatar użytkownika
Vrath Ravage
Gracz
 
Posty: 387
Rejestracja: 23 Paź 2012, o 20:13
Miejscowość: Wrocław

Re: Vrath Ravage

Postprzez Vrath Ravage » 26 Maj 2013, o 16:14

Niezniszczalny

Image
Image

Informacje ogólne

Właściciel: Aktualny: Vrath Ravage; Poprzedni: Emer Vall
Producent: Corellian Engineering Corporation
Model: YT-2400
Klasa: Lekki frachtowiec
Orientacyjna cena: Około 60,000 Kredytów
Opis: Pierwszym właścicielem statku był bogaty przedsiębiorca z Taris, jednak cierpiał na uzależnienie od hazardu i w niedługim czasie stracił go w rozdaniu pazzaka. YT w ciągu kilku lat zmieniał właścicieli niezwykle często, że aż nie sposób ich wymienić. Byli to głównie przemytnicy i łowcy nagród stąd statek posiadał różne usprawnienia takie jak:
- Dwie z sześciu kajut dla pasażerów zostało przebudowanych na cele dla więźniów;
- Zamontowane w nim zostały mocniejsze tarczę oraz wydajniejszy silnik i hipernapęd, które korzystają z znacznej nadwyżki mocy reaktora pokładowego;
- System kamer monitorujący i przesyłający obraz bezpośrednio do kokpitu kapitana;
- Pod pomieszczeniem medycznym ukryta została niewielkich rozmiarów ładownia mogąca zmieścić dwoje dorosłych ludzi bądź cenny ładunek;
- Komputer odpowiadający za sztuczną inteligencję statku;

Najdłużej w posiadaniu YT-2400 był pirat Emer Vall, który nawet po powiększeniu swojej kolekcji statków zostawił sobie Niezniszczalnego na pamiątkę początków swojej kariery. Po kilku latach Emer Vall zginął prawdopodobnie w czasie starcia gangów, a frachtowiec, w niewyjaśnionych okolicznościach trafił do rąk młodego zabraka, Vratha Ravage.

Informacje techniczne

Wielkość: 18,65 x 28,5 metrów.
Napęd: Jonowy - Incom Starslinger Ion Drive
Prędkość w atmosferze: 950 km/h
Hipernapęd (zapasowy): SoroSuub Griffyn-XTG Klasa I ( zapasowy 12 )
Załoga (minimalna) 3 ( 1 )
Pasażerowie: 3
Ładowność: 150 Ton metrycznych
Uzbrojenie i osłony:
- Dwie servo-wieżyczki typu 1D ( jedna zamontowana na grzebiecie, a druga na spodzie statku
- Podwójnie zbrojony kadłub
- Zmodyfikowane, mocniejsze tarcze


Informacje dodatkowe:

Stan techniczny: W pełni sprawny
Kody identyfikacyjne: Nie posiada stałych ( 3 komplety )
Modyfikacje i moduły dodatkowe:

- Dwie cele dla więźniów;
- Mocniejsze tarczę;
- Ulepszony napęd;
- Zamontowany mocniejszy hipernapęd;
- System kamer monitorujący i przesyłający obraz bezpośrednio do kokpitu kapitana;
- Niewielka ładownia ukryta pod pomieszczeniem medycznym
- Statek posiada sztuczną inteligencję wykonującą wyłącznie polecenia właściciela statku;

Ładunek, hangary i droidy:
- Droid astromechaniczny R2-X3
RIP:
Image
Image
Image
Awatar użytkownika
Vrath Ravage
Gracz
 
Posty: 387
Rejestracja: 23 Paź 2012, o 20:13
Miejscowość: Wrocław

Re: Vrath Ravage

Postprzez Mistrz Gry » 8 Kwi 2018, o 17:27

Zaginął w galaktyce,
nikt nie wie gdzie jego grób.
nie zapłacze dziewczyna
pozostał tylko chłód.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6545
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02


Wróć do R.I.P.

cron