Content

R.I.P.

Han Valen

Postaci martwe.

Han Valen

Postprzez Kamuro Rushi » 28 Sty 2014, o 18:03

Image


1. Nazwa postaci: Han Valen

2. Rasa: Człowiek

3. Profesja: Pisarz / Awanturnik

4. Data i miejsce urodzenia: 42 ABY, Coruscant

5. Usposobienie:

- Och, weźże się wreszcie zamknij!

Jedną z najbardziej uwypuklonych cech charakteru Hana jest tendencja do słowotoku. Gdy już raz pozwolisz mu się odezwać, potrafi zagadać człowieka na śmierć. Nie można mu jednak odmówić tego, iż potrafi być w tym wszystkim ujmujący i jeśli tylko ma się chęci, by go wysłuchać, to potrafi swoimi słowami zaciekawić.
Wiąże się to także z jego niezwykle bujną wyobraźnią i talentem do składania zdań w sposób przyciągający uwagę. Han uwielbia prowadzić długie rozmowy zarówno ze znajomymi, jak i z zupełnie obcymi ludźmi. Świadczy to o jego otwartości i braku uprzedzeń do innych ras czy nacji.
Mając już blisko trzydzieści lat, wciąż posiada charakterystyczną dla dzieci ciekawość świata pchającą go naprzód pomimo pojawiających się trudności. Byłby znakomitym dziennikarzem.
Jeśli ktoś lub coś go zainteresuje, to nie spocznie, dopóki nie dowie się wszystkiego o tej osobie/rzeczy/historii/wstaw dowolne.
Jako osoba żyjąca połowicznie w świecie realnym, a połowicznie w powieściach przygodowych, jest poniekąd naiwny. Oczekuje, iż to, co działało w książce z pewnością podziała także w prawdziwym życiu. A z powodu swojej "misji" odzyskania weny twórczej, poszukuje w Galaktyce interesującej osoby, która mogłaby stać się bohaterem nowego cyklu.
Jest niepoprawnym romantykiem. Spotkawszy piękną kobietę na swojej drodze, która dodatkowo zainteresowałaby go swoją osobowością i "tłem fabularnym" niemal na pewno uczyni z niej obiekt uczuć.
Unika rozlewu krwi i niepotrzebnego ryzykowania życia swojego lub innych... Ale nie jest tak naiwny by uwierzyć, że wyruszając w samotną podróż po Galaktyce w poszukiwaniu przygody obejdzie się bez blastera. Gdy jest ku temu konieczność, nie waha się pociągnąć za spust - jest to jednak dla niego ostateczność, której będzie się starał uniknąć, gdy zobaczy pokojowe rozwiązanie problemu.
Przy tych wszystkich cechach warto zaznaczyć, że jest człowiekiem przyjaźnie nastawionym do innych, lubiącym dobrą zabawę i niestroniącym od alkoholu ani kobiet.


6. Wygląd:

Han jest dość wysokim mężczyzną, jednak nie gigantem. Mierzy słusznie ponad metr osiemdziesiąt. Spędzenie pewnego czasu w szkole wojskowej dobrze mu zrobiło, bo wyrobiło mu dość szczupłą, lekko umięśnioną sylwetkę, o którą później już potrafił zadbać.
Posiada krótkie, często rozmierzwione na wszystkie strony brązowe włosy, odsłaniające dosyć szerokie czoło. Spod mocnego, wyraźnie zaznaczonego na twarzy łuku brwiowego spoglądają bystre, zielone oczy o orlim spojrzeniu. Nos ma dość duży i szeroki, jednak pasujący swoim kształtem do poważnej twarzy tej dość nieszczególnie poważnej osoby.
Ma w zwyczaju nosić krótki zarost, odznaczający się swoją ostrością na skórze. Nigdy go jednak nie zapuszcza bardziej ani nie goli do końca.
Przystojny? Panie niechaj same ocenią.
Gdy porusza się, bije od niego pewność siebie, a w jego spojrzeniu jest coś takiego, co sprawia... że czuć ogromną charyzmę skrytą w tym człowieku. Gdyby przeszedł odpowiednie szkolenia i został żołnierzem z pewnością byłby z niego znakomity dowódca. Z resztą, da się to słyszeć nawet w jego głosie, który - gdy Han tego chce - przybiera wyraz nieznoszący sprzeciwu, jak u osoby nawykłej do wydawania rozkazów. Podłapał ten sposób mówienia od swojej matki i bardzo szybko nauczył się go naśladować. Dlatego, choć jest tylko pisarzem, potrafi w wyobraźni innych wykreować się na niebezpiecznego człowieka z którym lepiej nie zadzierać. Odziedziczone po ojcu mocne rysy twarzy dodatkowo potęgują ten efekt.



7. Umiejętności:

- Bajkopisarz. Potrafi się wyłgać z niemal najgorszych tarapatów, zawsze mając pod ręką przekonującą historyjkę.
- Całkiem nieźle strzela z broni krótkiej. Z karabinami daje sobie radę, ale już o wiele gorzej.
- Potrafi pilotować lekkie frachtowce, czego nauczył się od ojca, ale nie jest żadnym asem przestworzy.
- Walka na pięści mu nieobca. Przeszedł pomyślnie przez Imperialne kursy walki bez broni w czasach, gdy chodził do akademii wojskowej.

8. Ekwipunek:

- Ciężki pistolet blasterowy DL-21 legalnie zakupiony i zarejestrowany na swoje nazwisko.
- Cyfronotes, w którym stale prowadzi notatki ze wszystkich bardziej interesujących wydarzeń jakie go spotykają, oraz gdzie opisuje najciekawsze z napotkanych osób.

9. Posiadany dobytek/majątek:

Cóż... Przesadą byłoby go nazwać ogromnym bogaczem, ale jego konto ma na sobie sumę wystarczającą, by mógł żyć na wysokim poziomie standardów przez przynajmniej piętnaście lat. Problem w tym, że ta liczba przestała rosnąć w zastraszającym tempie odkąd nie wypuszcza nowych książek, co nie wróży dobrze na przyszłość, jeśli nie zacznie znów pisać.

10. Historia:

Znacie te wszystkie historie o bohaterach, dzięki którym wygrywane są wojny? O młodych Jedi pokonujących Lordów Sith? Wielkich armiach pokonywanych przez garstki buntowników?
Te wszystkie opowieści, w których główny bohater jest nieskazitelnym wzorcem wszelkich cnót i który potrafi ocalić galaktykę nawet do piętnastu razy podczas całego swojego życia?
Czy tego właśnie oczekujesz, drogi Czytelniku?
Tak? A więc powinieneś się tutaj poczuć jak w domu! Nie to, żebym był jakimś bohaterem, co to to nie! Nie jestem bohaterem. Jestem osobą, która doskonale zna się na bohaterach. To różnica.
Czym więc się zajmuję? Otóż... Piszę. Nazywam się Han Valen i jestem autorem prozy popularnej. Nie tak dawno zakończyłem bestsellerowy cykl "Kraniec Gwiazd" i od tego czasu stoję w miejscu. Cierpię na zastój twórczy, nie potrafię wymyślić nic nowego. Czuję się, jakbym w ostatnich jedenastu powieściach zawarł wszystkie możliwe historie, jakie tylko mogłyby się tam pojawić. Kompletnie brak mi weny, a mój wydawca coraz mocniej napiera.
Ale chyba nie od tego powinienem zacząć, prawda? Pozwólcie więc, że rozpocznę nową powieść tak, jak należy. Od przedstawienia głównego bohatera (to chyba ja?). Jak już wspomniałem, nazywam się Han Valen, jestem zawodowym pisarzem. Urodziłem się na Coruscant jako dziecko militarne. Dlaczego „dziecko militarne”? Otóż moi rodzice poznali się w wojsku Imperium. Matka była wysoko postawionym oficerem, ojciec jednym z jej podkomendnych. Nie muszę chyba nawet zaznaczać, jaka przyszłość była zaplanowana dla mnie?
Rzecz w tym, że życie wojskowego nigdy nie mnie pociągało. Nie podoba mi się pomysł, by ktoś wyżej ode mnie postawiony kierował moim życiem i dysponował mną wedle swojej woli, jakbym był rzeczą, a nie myślącą osobą. Na decyzję rodziców jednak wielkiego wpływu nie miałem i ostatecznie wylądowałem w szkole wojskowej, gdzie raczej nie cieszyłem się popularnością ani wśród innych uczniów, ani wśród belfrów. Nie to, żebym był mało pilny, leniwy, czy też bał się wysiłku fizycznego albo trzymania broni! Jak byłem młodszy, to ojciec zabierał mnie na polowania na ogary kath na Dantooine. Wtedy nie miałem nic przeciwko noszeniu i strzelaniu z karabinu. Potrafię zrozumieć pociąganie za spust, gdy sam czujesz taką potrzebę. Ale zabijanie dlatego, że ktoś ci tak rozkazał? Nie, tego nigdy nie będę w stanie zrozumieć.
Nie widząc żadnych perspektyw na kierowanie własnym życiem, uciekłem z domu. A musicie wiedzieć, że na Coruscant wcale nie jest tak trudno zniknąć, jak mogłoby się wydawać. Wystarczy mieć dość gotówki, by zapłacić odpowiednim osobom. A ja ją miałem. Byłem jeszcze nastolatkiem, gdy zamieszkałem z pewnym lekko stukniętym starcem prowadzącym antykwariat. W zamian za możliwość zamieszkania na poddaszu pracowałem w jego sklepie. Był to ciekawy okres mojego życia. Ten antykwariat posiadał ogromną kolekcję różnorakich powieści, o których nigdy wcześniej nie słyszałem, a także tych sławniejszych, które natchnęły mnie do tego, abym samemu zaczął pisać. Dla mnie to miejsce było przepełnione… jakby magią. Budziło wyobraźnię do pracy. Nie potraficie sobie nawet wyobrazić mojego załamania, gdy po pół roku antykwariat został uznany za niewypłacalny, jego kolekcja skonfiskowana, a ja nie miałem wyjścia i musiałem wrócić do rodziców.
Szczęśliwie, moja wcześniejsza ucieczka nieco do nich przemówiła. Nie byłem już zmuszany do kariery wojskowej i mogłem zająć się tym, co odkryłem jako swoje powołanie: pisaniem. Zszedł mi cały rok zanim moja pierwsza powieść: „Nowy Świat” ujrzała światło dzienne, ale wydawcę szczęśliwie znalazłem wcześniej niż się spodziewałem. Tom pierwszy nadchodzącego cyklu „Krańca Gwiazd” bardzo szybko zaczął królować na listach najczęściej czytanych i polecanych powieści, a ja poczułem się doceniony.
Od tego czasu minęło trzynaście lat, w którym to okresie wydałem jedenaście części cyklu, kończąc go definitywnie dwa i pół roku temu. I tu wracamy do punktu o którym wspomniałem na samym początku…
Cierpię na zastój twórczy. Odkąd historia Richarda deCarlo i Vivienne Sabre dotarła do swojego finału, po którym zasypano mnie licznymi nagrodami, jestem zalewany wiadomościami od fanów proszących o kolejną powieść. Wydawcy z każdą chwilą coraz mocniej naciskają na mnie, uświadamiając, że przynoszę straty swoją bezczynnością. A ja mam kompletną pustkę w głowie.
Co więc taki gryzipiórek jak ja mógłby robić tutaj, w kantynie na Nar Shaddaa? Już śpieszę z odpowiedzią! Rozmawiałem z moim przyjacielem z wydawnictwa Orbita, Nicholasem Cameronem, pytając go: „Nick, powiedz mi. Co mam zrobić?”.
On wtedy spojrzał na mnie i uśmiechnął się tajemniczo, po czym odpowiedział na moje pytanie: „To, co każdy pisarz robi na twoim miejscu. Sięgnij po starą historię i przepisz ją na nowo.”. To właśnie robię! Postanowiłem wyruszyć śladami dawnych bohaterów, przeżyć życie tak jak oni to robili i odnaleźć swoje natchnienie w przygodzie!
***

Twarz rodiańskiego barmana wyrażała absolutne znużenie paplającym o swojej przeszłości klientem. Przeciągnął powoli dłonią po twarzy i wziął głęboki wdech, usiłując utrzymać nerwy na wodzy.
- Więc zamawiasz coś w końcu, czy nie?



11. Inne

- Ma dość spore zapasy farta w zanadrzu.
Image

GG: 10185580
Jak czujesz nieodpartą chęć postawienia komuś piwa, lub też gdy pewnego słonecznego ranka odkryjesz, że jesteś seksowną brunetką z dużym biustem - napisz.
Awatar użytkownika
Kamuro Rushi
Gracz
 
Posty: 444
Rejestracja: 12 Cze 2011, o 13:16

Re: Han Valen

Postprzez Mistrz Gry » 15 Maj 2018, o 20:56

Farta zapasy się skończyły,
gdy na rządzę krwi trafiły.
Żaba mściwa rzadko bywa.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5933
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02


Wróć do R.I.P.