Content

Sprawy forumowe

Mam tę moc - gorzko o postaciach mocowładnych

Image

Mam tę moc - gorzko o postaciach mocowładnych

Postprzez Kelan Navarr » 17 Sty 2018, o 14:39

Nim napiszesz KP
pomyśl i zważ
jak dalece słuszny to krok



Postanowiłem rozpocząć parafrazując fragment piosenki Grzegorza Turnau, by nieco ukulturalnić tekst i stworzyć dobre pierwsze wrażenie. W końcu lepiej takowe zacierać, niż zaczynać z niskiego poziomu. A że cytat przy okazji pasuje do poniższych uwag, działa tylko na plus.
Do popełnienia niniejszego tekstu popchnęła mnie jedna z KP, które ostatnio do nas napłynęły. Może nie tyle pchnęła, co przelała szklankę z goryczą. Paradoksalnie nie była to karta zła. Napisana całkiem zgrabnie, przedstawiająca postać o sporym potencjale, w normalnych warunkach zostałaby bez większych uwag zaakceptowana. Stało się jednak inaczej i podobnie jak wiele przed nią – z tego samego powodu – nie zyskała przychylności oceniających. Co było w niej nie tak? Zacytuję tu może postać z pewnej bajki Disneya, której dzięki mojej córce uczę się ostatnio na pamięć”

Mam tę moc

I nie chodzi o sam fakt czułości na siłę spajającą galaktykę. Postaci ze świetlówkami w dłoniach stały się swoistym symbolem Gwiezdnych Wojen, stąd zrozumiała jest fascynacja graczy tego typu postaciami. Zauważyć można równocześnie ewolucję mocowładnych w Expanded Universe, gdzie z mnichów podążających dość radykalną ścieżką stali się postaciami ściągającymi z atmosfery ISD, biegającymi bez kombinezonu w próżni itd. Coraz wymyślniejsze stały się też narzędzia zagłady przez nich dzierżone. Problem w tym, że często umiejętności i wyjątkowy ekwipunek stały się w większości przypadków jedynymi czynnikami wyróżniającymi tych bohaterów z tłumu bezpłciowych postaci. Niestety tendencja ta często obecna jest również wśród Kart Postaci na Mgławicy. Na tyle często, że na pewne informacje zawarte w podaniach zaczęliśmy reagować alergicznie. Spowodowane jest to schematami powielanymi w różnych kombinacjach przez różnych potencjalnych graczy, którym marzy się gra jednoosobową armią.
Najistotniejszym czynnikiem wpływającym na wszystkie aspekty KP jest linia fabularna MM, o której wiele osób zdaje się zapominać, bądź wychodzi z założenia, że ich koncept postaci szkolonej na krańcach galaktyki przez ukrywającego się jedi jest tak wyjątkowo oryginalny, że z pewnością oczaruje oceniających. Pozwólcie, że wyprowadzę was z błędu.

ZAPOMNIANY MISTRZ:
Każda z moczerskich postaci naturalnie musiała być szkolona (dobra – prawie każda, bo trafiliśmy na samorodki czystego talentu co najmniej Skywalkerowego). W końcu trzeba jakoś uzasadnić z jakiej racji postać w perfekcyjnym stopniu włada mieczem (bądź dwoma – wtedy zajebistość mnoży się przecież przez dwa), potrafi kontrolować umysły, dusić na odległość i szydełkować. Przeszła naturalnie szkolenie. Dziwnym zbiegiem okoliczności akurat na macierzystej planecie naszego protagonisty ukrywa się zapomniany mistrz jedi, który nie zważając na kwestie bezpieczeństwa, czując po czterdziestu latach nagłą potrzebę ducha, rozpoczyna szkolenie młokosa, którego akurat spotkał. Czytając napływające KP można dojść do wniosku, że każda planeta posiada swojego ukrytego jedi, a Drugi Pogrom nigdy nie miał miejsca. Serio – Inkwizycja nie była mgławicowym odpowiednikiem straży miejskiej i potrafiła wykonywać swoją robotę. Spójrzcie na Powrót Jedi – gdy umiera Yoda, Luke staje się ostatnim jedi w całej galaktyce. Jednym, jedynym. Drugą kwestią na jaką chciałbym zwrócić Waszą uwagę w starej trylogii, jest miejsce ukrycia Obiego i Yody. Gdyby nie fakt, że w uniwersum SW planety często ograniczają się do jednej lokacji, do której bohaterowie zawsze dziwnym zrządzeniem lodu trafiają, Yoda byłby wręcz nieznajdowalny. Czasy nam bliższe czyli Ostatni Jedi – Luke miał jedynie kilkunastu (?) uczniów, a po wydarzeniach w akademii wróciliśmy znów do punktu zero. Mowa tu o czasach 30 lat po Powrocie Jedi, gdzie nie miała miejsce żadna rzeź mocowładnych. Jakim cudem po Drugim Wielkim Pogromie po galaktyce pozaszywała się zdaniem autorów mocokart setka mistrzów jedi, pozostanie dla nas zagadką. Możemy chyba odczuwać ulgę, że Gwiazdy Śmierci nie zamieszkiwał jakiś wyjątkowo atrakcyjny odłam użytkowników mocy, bo jak nic zanotowalibyśmy zadziwiającą liczbę ocalałych.
Nim przystąpisz więc do tworzenia swej wymarzonej postaci, dostosuj ją do realiów fabularnych forum, a nie na odwrót.

EKWIPUNEK I UMIEJĘTNOŚCI:
Czasy Starej Republiki, gdy każdy szanujący się obywatel trzymał w domu miecz świetlny jako zapasowe źródło światła w przypadku przerwy w dostawie prądu, bezpowrotnie minęły. Mgławicowy rok 71ABY to czas, gdy widok miecza świetlnego staje się sensacją, podsumowywaną błyskawiczną wizytą wojsk imperialnych. Świetlówka jest rzeczą unikatową, której byle młokos nie jest w stanie zbudować, czy kupić na rogu. Miecz świetlny to ogromny przywilej, ale też kłopoty. Posiadanie takowego jest już nielegalne i wyśle was prosto do imperialnego zakładu karnego. Użycie z ogromnym prawdopodobieństwem ściągnie wam na kark imperialnych. Podobnie sprawa ma się z publicznym użyciem mocy – odstawiacie tego typu numer, macie przesrane. Wszelkie artefakty, miecze o złotych ostrzach, natychmiast włóżmy na półkę nie-ma-takiej-opcji.
Porzućcie też już na starcie zapędy w staniu się niszczycielami światów, którzy ruchem palca wysyłają oddziały szturmowców w niebyt. Skywalker nie żyje, a karty kolejnego wybrańca nikt nie zaakceptuje. Wyobraźcie sobie realia mgławicy jak przesuniętą 70 lat do przodu Nową Nadzieję – w moc nikt za bardzo nie wierzy, a ostatni jedi widziani byli tak dawno, że zaczęli pełnić funkcję bohaterów opowieści dla niegrzecznych dzieci. Gdzieś tam pojawi się czasem ktoś, kto wprawi mieszkańców niewielkiej mieściny na krańcach znanej galaktyki w niemałą konsternację. Jakiś dzieciak zrobi coś dziwnego, nie mając pojęcia co się stało. Jeśli liczycie na epickie starcia na miecze świetlne – zaoszczędźcie swój czas i stwórzcie od razu inną postać. Dwudziestoletnie postaci doskonale władające mocą, o wyjątkowych umiejętnościach szermierczych z własnym mieczem świetlnym itd. momentalnie lądowały będą w koszu.

JEŚLI MIMO WSZYSTKO CHCESZ:
Jak zaznaczyliśmy w zasadach forum – tworzenie postaci mocowładnej jest dozwolone, więc czemu służyć ma powyższy tekst? Zwróceniu uwagi na bardzo istotny punkt tego zapisu: „Pamiętać jednak trzeba, że takie podania oceniane będą surowiej niż wszystkie pozostałe”. Chcesz grać moczerem? Napisz bezbłędną Kartę, która nas zachwyci. Pokaż, że rozumiesz założenia fabularne naszego forum. Pokaż, że jesteś świadom, jaką postacią zdecydowałeś się grać i masz na nią pomysł. Rozwiązania fabularne typu: rodzice – ukrywający się jedi, tajemniczy nieznajomy – ukrywający się jedi, samouk i talent czystej wody, nie mają w standardowej formie szansy na akceptację, chyba że Karta swoim wysokim poziomem rozłoży nas na łopatki.
Gra postacią jedi to niełatwe zadanie i trzeba mieć tego pełną świadomość. Radosne obrazy beztroskiej sieczki mieczem nijak nie znajdują pokrycia w tym, czego doświadczyć można na Mgławicy. Ścieżka jedi jest długa i kręta – podobnie jest na naszym forum.
Image
Awatar użytkownika
Kelan Navarr
Gracz
 
Posty: 2225
Rejestracja: 28 Gru 2008, o 00:13

Re: Mam tę moc - gorzko o postaciach mocowładnych

Postprzez David Turoug » 17 Sty 2018, o 17:56

Pogrom pogromem, Moc Mocą.

Moc nie lubi próżni, w historii było wiele pogromów i eksterminacji mocowładnych. Swego czasu działała niejaka Kreia (Darth Traya), kilka tysięcy lat później Bane dokonał eliminacji prawie całego Zakonu Sithow, ok tysiąc lat później Sidious błysnął "Order 66", a na przełoime lat 20/30ABY już w naszej mgławicowej fabule, Inkwizycja wsparta łowcami nagród, a także wcześniejszym atakiem na Świątyni Jedi skutecznie przetrzebiła szeregi mocowładnych (nie tylko Jedi!). Zawsze jednak ktoś gdzieś uciekł, przetrwał, chwilowo zerwał związki z Mocą itp.

Kelan napisał(a):Zauważyć można równocześnie ewolucję mocowładnych w Expanded Universe, gdzie z mnichów podążających dość radykalną ścieżką stali się postaciami ściągającymi z atmosfery ISD, biegającymi bez kombinezonu w próżni itd.


Na Mgławicy, Luke Skywalker tymczasowo uchronił Świątynię przed samobójczym atakiem imperialnego pilota :twisted:

Kelan napisał(a):Każda z moczerskich postaci naturalnie musiała być szkolona (dobra – prawie każda, bo trafiliśmy na samorodki czystego talentu co najmniej Skywalkerowego). W końcu trzeba jakoś uzasadnić z jakiej racji postać w perfekcyjnym stopniu włada mieczem (bądź dwoma – wtedy zajebistość mnoży się przecież przez dwa), potrafi kontrolować umysły, dusić na odległość i szydełkować. Przeszła naturalnie szkolenie.


Z tym zgadzam się w stu procentach. Jestem przeciwnikiem totalnego overpoweru ze strony Mocowładnych. Pamiętam, że nawet za przedrestartowych czasów, moja postać osiągając tytuł mistrza wymiatała mieczem, ale była słabsza w telekinezie, a np. Peter Covell był arcymistrzem miotania przedmiotami, podnoszenia tonowych ciężarów, natomiast kulał w szermierce. Zaznaczam, że postaci rozwijały się przez 9 mgławicowych lat!!!.

Kelan napisał(a):ziwnym zbiegiem okoliczności akurat na macierzystej planecie naszego protagonisty ukrywa się zapomniany mistrz jedi, który nie zważając na kwestie bezpieczeństwa, czując po czterdziestu latach nagłą potrzebę ducha, rozpoczyna szkolenie młokosa, którego akurat spotkał.


No właśnie pojawia się magiczne słowo Jedi, natomiast w/w artykuł nieco po macoszemu traktuje przedstawicieli innych frakcji. Nie mniej rozumiem, że wynika to z tendencji, iż nowe karty postaci są głównie jasnostronnicowe. Ale nie o tym.
Jakiś czas temu dla Quorna stworzyłem listę Jedi, którzy przeżyli atak na Świątynię Jedi w 27ABY i mogą żyć do tej pory. Owa lista zawiera (uwaga!):
12 postaci


Jeszcze raz zaznaczę, że byli to bohaterowie, którzy mogli (nie musieli) dotrwać do 71ABY. Nie uwzględniam tutaj takich które zginęły po ataku na Świątynie głównie w latach '30 ABY. Po zagłębieniu się w tematu z tych 12 postaci, liczba zostaje okrojona do 9! Za nieżywą na pewno należy uznać Quaylę Vado (jej losy opisane są w epilogu I tomu Opowieści, gdzie znajdujemy informację że zmarła z powodu odniesionych ran podczas obrony Świątyni na pokładzie YT-2400), na 99,9% nie żyje również Kyle Katarn (ten został uratowany przez Harvosa w 27ABY, jednak jego stan był poważny, gdyby żył miałby obecnie 93 lata), a na 90% zakładam że z Mocą połączył się także Jason Manten (dziś miałby 97 lat).
Lecimy dalej, na liście został uwzględniony członek organizacji Opiekunów Nieba - Rune Drakar (miałby teraz 95 lat) i zapewne dokonał żywota na Almanii. Natomiast Marill Verg'iss'tea nie chce mieć nic wspólnego z Mocą, żyje w Przestrzeni Chissów (jest pod 90-siątkę). Oto'reekh zaszył się na Gandzie i Galaktyka o nim więcej nie usłyszała.
Zostało 6 Jedi


Jednego z nich 85-letniego XXX (dane zastrzeżone) wykorzystał Quorn. Pozostała piątka mieści się w ciekawym przedziale wiekowym 55-72 pozwalającym na skuteczne szkolenie swoich uczniów. 5 Jedi! Ich danych, miejsca pobytu i innych szczegółów nie ujawnię. Jak ktoś zechce, to sobie pogrzebie w archiwum Mgławicy oraz kalendarium/fabule i wyciągnie wnioski. Pięciu Jedi na całą Galaktykę... hmm, na pewno prowadzą kursy e-learningowe albo eksternistycznie, by dotrzeć do każdego chętnego.

Należało by teraz wspomnieć o tych co dotrwali do powiedzmy 50ABY. Jeżeli mogli szkolić do tego roku, a z ich nauki mieliby wyrosnąć postaci na poziomie "rycerza jedi", to miałyby teraz minimum 30/35 lat.

Teoretycznie jeszcze gorzej sprawa się ma z Ciemną Stroną. Tutaj Imperium zadziałało jeszcze skuteczniej niż przy Jedi. Z moich informacji wynika, że po wszelkiej czystce sprzed restartu powinna zostać Sithka (chyba prowadzona przez Larisę) oraz pewien przedstawiciel rasy Yody zwany Minchem, chociaż on nie identyfikował się specjalnie z Sithami. Pozostali: Annihious, Valkiriana, Golan-Thek, Weirdens zostali zgładzeni na Korriban i Yavin IV. Mimo to dodam, że ciemna strona jest szybsza, łatwiejsza, bardziej kusi, więc prościej zostać teraz ciemnostronnicowy mocowładnym.

Kelan napisał(a): Mgławicowy rok 71ABY to czas, gdy widok miecza świetlnego staje się sensacją, podsumowywaną błyskawiczną wizytą wojsk imperialnych. Świetlówka jest rzeczą unikatową, której byle młokos nie jest w stanie zbudować, czy kupić na rogu. Miecz świetlny to ogromny przywilej, ale też kłopoty. Posiadanie takowego jest już nielegalne i wyśle was prosto do imperialnego zakładu karnego. Użycie z ogromnym prawdopodobieństwem ściągnie wam na kark imperialnych.


Hmm, w Kantynie Mos Eisley raczej towarzystwo szybko przeszło do porządku dziennego jak Obi-Wan pociachał przestępcę. Co prawda jakiś czas później ktoś do nich doniósł, ale Moc im sprzyjała. Po prostu chciałbym zaznaczyć, że nie można z miecza świetlnego zrobić tylko i wyłącznie ozdobnego cylindra u pasa. Jego rozsądne użytkowanie może przynieść więcej dobrego (dla postaci) niż złego.

Kelan napisał(a):Gra postacią jedi to niełatwe zadanie i trzeba mieć tego pełną świadomość. Radosne obrazy beztroskiej sieczki mieczem nijak nie znajdują pokrycia w tym, czego doświadczyć można na Mgławicy. Ścieżka jedi jest długa i kręta – podobnie jest na naszym forum.


Znowu "Powrót Jedi" i chyba wskazówka. Chcecie mocowładnych - piszcie karty Sithopodobne! :D "Ścieżka Jedi jest długa i kręta..." - powiedział wieczny Łowca Nagród, ale trzeba się z nim zgodzić. Nie mniej, przywołam legendarne hasło Mgławicy Mocy -
Wyobraźnia jest jedyną barierą


Ps. Także nie zrażajcie się, tylko piszcie solidne karty. Zapraszam do siebie na konsultacje w sprawie Mocy. Przyjmuję od 17:00 do 17:10 w ostatni piątek roku. Pozdrawiam, Dave.

Ps2. Co chciałem przekazać? Zgadzam się z Kelanem, że KP Mocowładnego musi być dwa poziomy wyżej, niż innego bohatera. Łowcy Nagród, Smuglerzy, poszukiwacze przygód też mają olbrzymi potencjał! Enjoy!
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 4961
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: Mam tę moc - gorzko o postaciach mocowładnych

Postprzez Probos Azad » 28 Sty 2018, o 13:03

Zasadniczo zgoda z Kelanem, ale w ramach uzupełnienia notatki Davea o jedi warto wspomnieć, że po galaktyce może się rozbijać jeszcze dwójka kanonicznych jedi z czasów Wojen Klonów (znanych z komiksowych serii Republic i Legacy). Wedle kanonu dołączyli do Nowego Zakonu Jedi wiele dekad po Bitwie o Endor, a w mgławicowym kanonie nigdy się nie pojawili, dlatego można z pewnym prawdopodobieństwem założyć, że dalej żyją w ukryciu. Skoro uniknęli wykrycia za Pierwszego Imperium i nie podjęli współpracy z Nową Republiką i Nowym Zakonem Jedi, to prawdopodobnie nigdy nie znaleźli się na radarze Inkwizycji i Drugiego Imperium. Inna sprawa, że ten stan rzeczy musieli uzyskać poprzez zupełną izolację i nauczanie innych nie wchodziło w rachubę. Co nie znaczy, że MG nie mogą ich spożytkować w tym celu w dalszej perspektywie ;).
Image
Awatar użytkownika
Probos Azad
Gracz
 
Posty: 102
Rejestracja: 23 Sty 2016, o 10:26

Re: Mam tę moc - gorzko o postaciach mocowładnych

Postprzez Opliko » 28 Sty 2018, o 18:00

To mimo że jestem tu dość krótko i mam tylko jedną (do tego bez władzy nad mocą) postać, dorzucę tu coś od siebie.
Należy pamiętać, że postać mocowładna musi być w pierwszym miejscu właśnie postacią. A więc dużej ilości midichlorianów nie można dopisywać "na siłę", bo po prostu się chce grać moczerem. Wówczas psuje to postać. Warto już wcześniej zastanowić się nad tym jak odkrył w sobie moc i jakie są tego konsekwencje. O ile to pierwsze może być dość łatwe - ludzie nieraz po prostu w jakiejś sytuacji nagle instynktownie używali magii mocy.
Ale konsekwencje tego wydarzenia są już trudniejsze.
Po pierwsze: skąd wie od razu że to właśnie moc? Przez Imperialną propagandę prawie nic o niej nie powinna wiedzieć, chyba że zostało to jakoś wytłumaczone w historii (np. postać jakoś ma dostęp do niecenzurowanej wersji historii galaktyki). Oczywiście wiele osób to zupełnie omija sprawiając, że postać nie wie że ma moc :)
No i po drugie: być może już były takie postaci, ale nie kojarzę nikogo, kto pokazywał by odrzucenie mocy. Obywatele Imperium znają Jedi i innych mocowładnych jako "tych złych". Z tego dość łatwo zrobić historię osoby, która szuka sposobu na pozbycie się "daru", lub przynajmniej ukrycie go (to akurat widziałem u jednej odrzuconej postaci, ale raczej nie przez to, że nie chciał być moczerem, a by nie zostać zabitym przez Inkwizycję...). To zresztą można też powiązać z "Zapomnianym mistrzem" - nawet jeśli jakoś na takiego trafi, to powinna się go bać. To Imperium wkładało wszystkim do głowy.
Oczywiście można tego uniknąć w pewien sposób, bo były po prostu wyznania które uważały moc za dobrą. I te przetrwały bez problemu całe Imperium Palpiego, z wyznawcami będącymi nawet na wysokich szczeblach struktury Imperium (i nie mówię tu o wyznawcach ciemnej strony, z którymi Imperator nie miał takiego problemu).

Zgadzam się więc zupełnie z przedmówcami. Akurat te rzeczy które napisałem wyżej to tylko mały przykład tego, co powinno przejść przez głowę piszącego kartę Moczera.
Choć to mogę też być tylko ja, bo przez te rzeczy przeszedłem i przy tworzeniu postaci ideologicznie związanej z mocą (ale nie będącej mocowładnym), a więc może i wymagam niepotrzebnych rzeczy przy rzeczywistych mocowładnych :)

P.S. ostatnia postać związana od początku z ciemną stroną (którą kojarzę :D) dość szybko zginęła. Imperialni natomiast padają jak muchy (albo zdradzają. Tak jak ja...). Więc może jednak pójście w mrok niekoniecznie jest najlepszym wyborem :D Albo po prostu jest nas zbyt mało, przez co przegrywamy ze światłem!
Image
Ilość eksplozji przetrwanych przez postać:
Ilość przetrwanych rzutów o ścianę:
Ilość zdrad:
Discord: opliko#0909
Awatar użytkownika
Opliko
Mistrz Gry
 
Posty: 201
Rejestracja: 22 Cze 2016, o 13:59

Re: Mam tę moc - gorzko o postaciach mocowładnych

Postprzez Kelan Navarr » 29 Sty 2018, o 03:49

Ma to być temat stricte informacyjny, więc posty nie wnoszące nic do dyskusji będę usuwał.
Image
Awatar użytkownika
Kelan Navarr
Gracz
 
Posty: 2225
Rejestracja: 28 Gru 2008, o 00:13


Wróć do Sprawy forumowe