Content

Statki i okręty

[ Różne Statki] Początek i koniec (18+)

Image

Re: [ Różne Statki] Początek i koniec (18+)

Postprzez Nicciterra » 10 Cze 2018, o 12:01

"Pchnąć Mocą Xexto, sztylet wbija się w czaszkę Kubaza, obrót, przygotować się na sparowanie mieczem, rozpłatać klingą Devaroniana, drugi sztylet wbija się w pierś Xexto"
W jej głowie to już się stało. Bardzo szybko - wszyscy piraci nie żyli. Instynkt zabójcy, podpowiadał działanie. Postanowiła jednak uczuciu zagrożenia nie oddać całkiem wodzy, sięgnęła głębiej ku wnętrzu.

Spojrzenie jednak, którym to taksowała zgromadzonych, przyczyniło się do tej niezręcznej ciszy, znanej z sięgania po broń... Bulrenk już miał się odzywać, by wyprzedzić kobietę i upewnić się, że nie dojdzie do konfliktu. Ta jednak ubiegła go i szybko przerwała nieprzyjemną ciszę.
- Nie powinieneś tego mówić na głos... Bazylu - skupiła spojrzenie na specjaliście. Kubaz również skupił na niej całkiem swoją uwagę.
- I od kiedy piraci nie handlują bronią? - rzuciła i wyszczerzyła kpiarsko zęby.
- Zasady - kapitan rzucił krótko.
- Nie chcemy łamać Twoich zasad kapitanie - Nicci zwróciła się w stronę Thirena i ukłoniła się, sugerując, że chce uniknąć rozlewu krwi. Jej mordercza aura pękła dopiero, kiedy to kobieta zdobyła się na ciepły uśmiech w jego stronę. Bała się, ale chciała wysilić się na inne rozwiązania.

- Liczę, że zasady pomogą rozwiązać problem podziału. Jednak jedna piąta w tym momencie to dość dużo i bardzo niewygodnie. Nie będziemy przecież przelewać zawartości na miarkę - podparła się ręką o biodro a drugą machnęła, sugerując absurd próby otwierania zawartości. Postanowiła wziąć negocjacje w swoje ręce. Bubu tylko wymienił z nią porozumiewawcze spojrzenie. Facet odetchnął, że kobieta starała się racjonalnie i polubownie podejść do tematu.

- Z drugiej strony możecie jakiemuś znajomemu pośrednikowi opchnąć po taniości tę bańkę, by się jej pozbyć. Za połowę ceny na przykład, czy też użyć tej trucizny... na kimś dla własnych celów. - przedstawiła sytuację, zatrzymała się na chwilę i kontynuowała, starając się teraz mówić od serca. To co czuje.

- Powiedziałeś Thiren, że nic mi nie grozi na tym okręcie... boję się jednak bardzo, bo mam nieco trudne doświadczenia i szybko sięgam za broń - Aqualish mruknął na potwierdzenie jej słów, choć nie spodobało mu się nawiązanie do walki.
- Chcę wierzyć w Twój honor, ale potrzebuję tych pieniędzy. Jednak naciskanie w tej sytuacji na Twój honor, by otrzymać pieniądze, byłoby okrutne. Myślę, że jesteś kimś więcej niż typową galaktyczną szumowiną... Bulrenk i ja potrzebujemy pieniędzy w konkretnym celu. Potrzebujemy przysługi Hesha, ona jednak kosztuje... Zachowaj znalezione pieniądze, ale pomóż nam przekonać Hesha. Podarujmy mu w tym celu ten przedmiot... - wskazała bańkę z trucizną.
- No tak, kasa będzie Twoja i pozbędziesz się niewygodnego towaru. Hesh ze swoimi kontaktami możliwe, że gdzieś to opchnie, albo broń tego typu może mu podpaść do gustu, całkiem możliwe... - podsumował Bulrenk kiwając głową. Co prawda mieszanie kogoś w swoje interesy mogło się nie spodobać Ortolianowi, jednak z tego co kobieta wnioskowała, oboje znali się dobrze i powinno to pomóc.

Ponownie pochyliła głowę i splotła dłonie w stronę Thirena w proszącym geście.
- Pomogliśmy Ci zdobyć zawartość sejfu. Czy teraz Ty pomożesz nam?

miały być cztery scrolle, ale sytuacja fabularnie niestety jest ograniczona :D a i fajnie, że się zrespiłeś ^.^
Image
Awatar użytkownika
Nicciterra
Mistrz Gry
 
Posty: 245
Rejestracja: 18 Paź 2016, o 11:39

Re: [ Różne Statki] Początek i koniec (18+)

Postprzez Mistrz Gry » 14 Cze 2018, o 22:07

Cisza w ładowni była uciążliwa, Bubu mógł by przysiąc, że słyszy jak kapitan myśli. Ten podszedł i zajrzał do worka z kredytami. Zakrył go i zajrzał jeszcze raz. Spokojnym i nieco flegmatycznym ruchem skinął głową Bazowi, ten wysypał na wieko skrzyni zawartość worka, kilkanaście chipów po 25 000 kredytów każdy. Duże soczyste pełne dobra kredyty. Było tego lekko kilkaset tysięcy. Oczy Xexto spojrzały na chisskę a chwilę później wróciły na łupy.
- Podtrzymujesz swoje słowa kobieto?
Lekkie skinięcie głowy znaczyło więcej niż tysiąc słów. Mimo to dodała.
- Tak, HESH jest handlarzem bronią, Twoje sumienie zostaje czyste, my mamy kasę.
Chuda postać wykrzywiła twarz w czymś co zapewne było uśmiechem. Widząc to załoga rozluźniła się. Dłonie nadal znajdowały się w okolicach blasterów, lecz zniknęło to nerwowe napięcie poprzedzające strzelaninę. Skrzynia została na miejscu, a kredyty wróciły do worka. Obie te rzeczy pozostały w ładowni, podczas gdy załoga ruszyła na stanowiska. Podróż trwała na tyle krótko, że Nicci nie miała sposobności by porozmawiać sam na sam ze swoim towarzyszem. Nie było to zresztą potrzebne, na pierwszy rzut oka widać było, że nie pochwala on decyzji kobiety. Wyszli z nadprzestrzeni nad planetą, tym razem uniknięcie kontroli celnej było priorytetem. Imperialna służba celna dobrze znała kapitana, kredyty zmieniły właściciela a Frachtowiec okazał się być "czysty" nikt nie zadawał zbędnych pytań. Wylądowali na powierzchni.

- Współpraca z wami była niezapomnianym przeżyciem. Dziękuję za pomoc.
Bulrenk uśmiechnął się do kapitana, i wykonał gest będący jakąś parodią salutu. Zeszli z Rampy ciągnąc za sobą skrzynię umieszczoną na saniach repulsorowych otrzymanych od piratów. Nicci rozejrzała się po pustym lądowisku. Nie było ich kilkanaście godzin. Na planecie zapadł już zmrok. Tu i ówdzie pojawiały się podejrzane przemykające chyłkiem cienie. Dwójka wspólników ruszyła powoli w kierunku wejścia do tuneli i siedziby Ortolanina. Za nimi rozległo się donośne dudnienie silników, Thiren postanowił zmienić lokację. Owiał ich ciepły strumień powietrza wzniecając tumany kurzu i śmieci. Ruszyli dalej w złych nastrojach, mógł chociaż poczekać aż zejdą z lądowiska. Szli razem, z przodu Chisska, a za nią Aqualish pchając przed sobą sanie ze skrzynią. Mniej więcej w połowie drogi kobieta zorientowała się, że coś jest nie tak. Obejrzała się na towarzysza. Mężczyzna położył blaster na skrzyni i rozglądał się czujnie.

Do wejścia do sanktuarium brakowało tylko kilkunastu metrów gdy z mroku wyłoniło się kilka postaci. Jedną z nich był dwuoki Gran, znany jako Buur. Towarzyszyła mu banda groźnie wyglądających postaci. Z boków i za plecami pojawili się kolejni. Nicci naliczyła ponad dwanaście celów, z tyłu mogło być podobnie, Bubu trzymał w ręku odbezpieczony blaster, nie wyglądał jednak na zadowolonego. Piracka pułapka zamknęła się.
- Witamy panią wojowniczą, widzę że przywiozłaś mi prezent. W ramach przeprosin za pobicie mojego człowieka. - Gran wskazał ręką na zboczeńca z którym Nicci miała nieprzyjemność spotkać się w kantynie. - oddajcie co tam macie a jeśli mi się spodoba to pozwolę wam odejść. Jeśli nie...
Banda zbirów wyszczerzyła zęby spoglądając dość jednoznacznie na Nicci. Stojący z boku Weequay dość ostentacyjnie przestawił blaster na ogłuszanie. Adorator chisski uśmiechał się obleśnie. Obcy spodziewali się łatwego łupu. Mieli przewagę liczebną przynajmniej dziesięć do jednego i byli uzbrojeni po zęby. Z drugiej strony nie mieli pojęcia o jednym. Nie znali Nicci.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5752
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [ Różne Statki] Początek i koniec (18+)

Postprzez Nicciterra » 15 Cze 2018, o 17:24

- Serio, czekaliście tutaj tyle czasu? - wyszczerzyła rozzłoszczona zęby i wzięła głęboki oddech, przywołała Moc. Uniosła ręce do góry, sugerując poddanie się. Położyła ręce na głowie i klękła. Aqualish widząc zachowanie kobiety poszedł niechętnie za przykładem. Nie obeszło się bez przekleństw. Poczuł jednak coś dziwnego, jakąś aurę w okół siebie. Zabójczyni szykowała się by zacząć w każdej chwili.
- Nie strzelajcie, zabierzcie to jak chcecie. Poddajemy się - poinformowała formalnie, co po części przywódca bandy zignorował.
- Dobra dziewczynka, wiedziałem, że inaczej zaśpiewasz. Wychowana jesteś - widząc brak oporu, zarechotał Gran. Gang zawtórował zaraz potem, posyłając mrocznemu niebu gromki śmiech.

- Teraz ładnie weźmiesz. Aż po kule. Albo odstrzelimy łeb Twojemu kochankowi. Jak jemu ssałaś nie powinna Ci zaszkodzić drobna odmiana, nie? Ważne by w życiu urozmaicać, co? - na te słowa Weequey z uśmiechem powoli zrobił dwa kroki w stronę Bubu i wymierzył w niego blaster.
- Masz odbierz co Twoje Riccis. Nasza wojowniczka straciła widać chęć na rozmowy, może ją oralnie zachęcisz? - przywódca machnął rękę do napaleńca, na co ten zareagował bardzo szybko, skracając dystans między nim, a chisską. Kobieta patrzyła w oczy wściekłego pirata. Wiedziała, że będzie bolało.

I bolało. Wykrzywiła się w nienawistny grymas. Twarz jednak zasłaniały teraz chaotycznie niepoukładane włosy. Kopniak rozciął jej wargę i posłał z łomotem na ziemię, aż jej w głowie się zakręciło. Skupiła się jednak, by nie wypadły jej z ręki wyciągnięte rzutki. Facet zachichotał z triumfu i szeroko stanął nad nią, sięgając za jej włosy. Szarpnął ku górze, stawiając ją na kolana i unosząc głowę na wysokość zadania.

Zmniejszyła się nagle, twarz miała smutną, jakby szykowała się na płacz i wzrokiem uciekała od swojego kata. Facet uderzył ją płasko dłonią, chcąc dać jej kolejną lekcję.
Plaśnięcie poniosło się ku mrocznemu niebu.
- Bierz kurwo! Bierz się do roboty - oblech wskazał swoje krocze schowane za rozporkiem spodni i przystawił jej do twarzy.
- Nagle zapomniałaś o co chodzi?! co!? Zaraz Ci przypomnę - puścił jej głowę, by poradzić sobie z przeszkodą spodni. Jego zemsta, choć nie w pojedynkę, miała się w końcu ziścić. Szef gangu zaś machnął ręką, by zabrać pakunek, jeden z piratów dodatkowo wyciągnął holorekorder.

Byli już całkiem pewni siebie. Dwóch umięśnionych Rattataki szło w kierunku Bubu by zająć się ładunkiem. Trzeci z kpiącym uśmieszkiem Weequay zbliżył się jeszcze bardziej do Bulrenka, by za niedługo posłać mu ogłuszający bolt. Kobieta odwróciła się od zbira, by po raz pierwszy spojrzeć na swojego towarzysza niedoli i dała mu znak otwierając szerzej oczy.
- gdzie się patrzysz dziwko, Ten ciulek nie pomoże Ci, oj nie. A teraz ssij jak należy, albo zrobi się znacznie gorzej - rozkazał oblech, wyciągając na wierzch członka i roztaczając w okół kobiety nieprzyjemny smród. Nie mył się za często, to na pewno, a już na pewno nie mył się tam.

Akcja jednak nabrała nagle niespodziewanego obrotu dla Riccisa. Odruchowo wystawił niecelnie rękę w obronie do wznoszącej się gibko, niczym na sznurkach, Nicci. Drugą miał sięgnąć po blaster, kiedy to ból zgniatających klejnotów odebrał mu głos. Cios kolanem słusznie zalecił mu próbę osunięcia się na ziemię, wnet poczuł jak jego niedoszła lubieżnica, oplata jego szyję ramieniem. Równocześnie poczuł dziwny luz w prawym boku. To jego blaster uniósł się przed nim i wymierzył w jego kamraci, niebieski palec już pociągał za spust.
- Achuta!! - ostrzegawcze krzyki większości z obecnych piratów wzniosły się ku mrocznemu niebu. Padły dwa pierwsze strzały, które rozniosły się echem po spokojnej do tej pory nocy.

Bubu zerwał się od razu. Stojący z niedowierzaniem Weequey chciał oddać kolejny strzał. Widział jak jego bolt rozpłynął się w jakiejś niewidzialnej barierze przylegającej do ciała powstającego olbrzyma. Zaraz potem zobaczył jak w jednym ruchu osiłek łamie jego rękę jak wykałaczkę, uwidaczniając białą kość w otwartym złamaniu. Szok i panika sprawiła, że z wrzaskiem odskoczył nagle od Aqualisha. Osaczony mężczyzna zaś rozpaczliwie chwycił za blaster na skrzyni, chcąc zastrzelić zbliżających się Rattataki. Ci doskoczyli do niego chwytając go w żelazny uścisk. Sapiąc z wysiłku, zaczęli się szamotać i bić

Nicci oddała dwa strzały w odległych piratów, w kolejnym ruchu obróciła się stawiając między sobą, a strzelcami żywą tarczę. Dwoma szerokimi machnięciami ręki posłała śmiercionośne rzutki, przebijając gardła kolejnych piratów. W niecałą chwilę sześć istot wyzionęło ducha. Pozostali w tym sam Bruu, widząc że Aqualish szamocze się z dwoma osiłkami, rozpoczęli ostrzał w niespodziewane zagrożenie, masakrując przy tym pechowego Riccisa z wackiem na wierzchu.

Zabójczyni skoczyła w stronę martwych piratów w cieniu, próbując oddalić się od źródła światła przy platformie. Musiała skorzystać z fioletowej klingi swojego miecza by poradzić sobie z ostrzałem dziesięciu. Jej żywa tarcza długo nie utrzymała zmasowanego ostrzału, a i bolty leciały z szerszego kąta. Fioletowe ostrze zabuczało złowrogo odbijając to celniejsze strzały. Tylko po to żeby zaraz zgasnąć. Otaczając się mocą padła nagle i przeturlała się w bok.

Cisza, nagłe zniknięcie dziwnego źródła światła i przelatujące przez pustą przestrzeń bolty sprawiły, że piraci zgłupieli.
- Achuta!! Psia mać!! - przywódca bandy spanikował, pomimo braku oka miał lepszy wzrok niż reszta jego bandy i nie mógł dopatrzeć się kształtu leżącego ciała. Nie miał pojęcia co się stało. Piraci z uniesioną bronią gapili się w stronę ciemności, poniektórzy odruchowo sięgnęli po latarki. Jeden podbiegł do Bubu by kopniakiem wspomóc kompanów i położyć wielkoluda na ziemię. Strzał z blastera w nogę ostatecznie spacyfikował wielkoluda.

Stojący najbliżej przywódcy pirat nagle plunął do przodu krwią i padł z rozdartym gardłem płasko na ziemię. Bruu poczuł metalowy obiekt przylegający do jego pleców i usłyszał złowieszczy szept
- No czeeść... - wysyczała z satysfakcją, piraci wnet odwrócili się w stronę Grana i dojrzeli zabójczynię w nieoczekiwanym miejscu.
- Nie strzelać! Wstrzymać się! - na tą komendę podwładni zamarli, a Aqualish odetchnął od bycia kopanym. Mocno go stłukli w tym czasie i dziura w udzie ziajała bólem, nie stracił jednak większości sił. Nie był im również niczego dłużny. Jeden z łysoli splunął jeszcze na niego krwią, korzystając z szansy. Obojgu wybił chyba pozostałe zęby jakie mieli.

- Podoba Ci się taki rozwój sytuacji co? Podoba się? - jej podobało się to bardzo, miała teraz tyle możliwości by poprawić sobie nastrój.
- Czego chcesz?
- Tego co Ty. Satysfakcji - jej głos był pełen jadu. Bruu był bardziej niż pewien co to znaczy, postanowił jednak spróbować
- Dogadajmy się
- Dobra dogadamy się, zabiję pierw wszystkich Twoich ludzi, a na końcu Ciebie, zamiast zaczynać od Ciebie. Podoba się? - powiedziała nieco głośniej z nieukrywaną pewnością siebie. Mogła ich zabić. Wszystkich. Byli słabi, a warunki miała idealne.

- Nicci nie! Wystarczy już... - wtrącił się, próbujący wstać Bubu. Wiedział co się święci. Przeczucie, że znów będzie świadkiem tego. Nie chciał rozlewu krwi. Dali mu w kość, ale nie chciał być świadkiem kolejnej masakry. Pierw cywile, potem istoty z pałacu... nie tym razem. Wystarczy już.
- Jeśli go puszczę wolno, nasz mały sekret trochę się rozniesie nie sądzisz?
- Dostali za swoje, wystarczy. Nie pójdą do impów bo Ci ich najprędzej powieszą. Nikt z sanktuarium nie zadaje się z impami. Pozwól im odejść.
- Niby dlaczego? Chciał, to dostanie to na co czekał cały dzień! - ryknęła niezadowolona.
- Martwi nic nie powiedzą. - zaśmiała się. Miała już uruchomić miecz. Kilka błysków, a potem spreparuje pole walki. Nikt nic się nie dowie. Zadba o każdy detal. Będą se mogli oglądać ciała szpiedzy imperium. Hesh dostanie swoją beczkę, a potem w końcu wyniosą się z tej dziury
- Czy tego właśnie chcesz ją nauczyć? - zawołał desperacko. Jednak te słowa trafiły ją, celnie. Zastygła, coś ją ruszyło, coś sobie przypomniała. Piraci zaś zrobili się bardzo nerwowi. Mieli broń przy sobie. Część ich kamratów nie żyła i wyglądało na to, że ich przywódca zaraz dołączy do nieżyjących. Sytuacja żądała działania, a nerwy wisiały na włosku. Wahała się.

- Niech Twoi ludzi rzucą broń. Jak to zrobią mogą iść
- Rzućcie broń! I idźcie! - piraci popatrzyli po sobie
- Łajzy słuchajcie co mówię! - bronie padły na ziemię i pozostali ruszyli z pola walki w stronę sanktuarium, które było, jak na ironię o rzut beretem. Kilka istot obserwowało zajście z daleka z niemałym zainteresowaniem.

- Ty... - warknęła z niechęcią. Pragnęła go uśmiercić, albo torturować. Taaak, dałaby mu wycisk. Zamiast tego odcięła mu kaburę.
- Wciąż trzymasz ten blaster, rzuć go - usłuchał, a ta kopnęła go pod kolana i powaliła na brzuch. Siadła na nim i związała mu ręce sznurkiem od kabury.
- Zobaczmy, czy któryś z Twoich ludzi przyjdzie nad ranem po Ciebie, albo kto inny co by chciał wyrównać rachunki - rzuciła mu na odchodne, rozejrzała się. Wszystko odbyło się bardzo blisko pirackiej kryjówki. Wieści pewnie się już rozchodzą. Nie mogła nic na to poradzić i podbiegła do rannego Bulrenka.

- ściągasz kłopoty jak magnez. I ten pomysł z beczką... lepiej było wziąć kasę, a beczkę im zostawić. Akurat starczyłoby, a Ty odgrywasz jakieś scenki i odgrywasz gierki
- to Ty brałeś pieniądze z sejfu. Mogłeś podjąć temat pierwszy. Grałam w ciemno. I ciężko sobie radzę ze stresem
- Ty masz problem ze stresem? A co ja mam powiedzieć teraz? I tak poza tym nie dało się dostrzec wartości chipów w tamtych warunkach.
- pozwól, że zajmę się pierw Twoją nogą. Musimy szybko wejść do tej speluny i do Hesha załatwić to szybko - nie czekała na jego pozwolenie. Szybko wyciągnęła nóż i rozdarła przeszkadzający fragment spodni. Zbliżyła się znacznie. by przystąpić do leczenia. Rozcięła sobie dłoń na środku wewnętrznej dłoni, by ją przyłożyć.
- nie lubię mocy... i serio, musisz się ciąć do tego?
- zamknij się... tak jest szybciej i muszę się skupić - ustąpił. Zaś uczucie w nodze... było nawet przyjemne, choć niekomfortowe. Energia rozchodziła się z centrum rany w resztę miejsc dookoła przynosząc ulgę w bólu. Widział jednak, że kobieta cierpi z tego powodu. Miał kazać jej przestać, gdy zaraz to skończyła. Było to na prawdę szybkie.
- wstań zbieramy się - wytarła czoło z potu.
- teraz Ty idź przodem, muszę zebrać parę rzeczy, zaraz dołączę.

Nicci uwolni zbira, po tym jak zbierze rzutki i odprowadzi go do sanktuarium. Następnie dołączy do Bubu. Mam nadzieję, że bez przeginki xP
Image
Awatar użytkownika
Nicciterra
Mistrz Gry
 
Posty: 245
Rejestracja: 18 Paź 2016, o 11:39

Poprzednia

Wróć do Statki i okręty