Content

Statki i okręty

[ Różne Statki] Początek i koniec

Image

[ Różne Statki] Początek i koniec

Postprzez Mistrz Gry » 1 Lis 2017, o 23:08

Siedziała przy stole wpatrując się w tajemniczy przedmiot, z pewnością nie bł to holokron. Nie wyglądał tez na jakieś urządzenie. Kobieta dotknęła go i skupiła się sięgając po Moc. Ocknęła się jakiś czas później, czuła się wyczerpania i zmęczona. Zupełnie jakby przedmiot wyssał z niej całą energię. Gdy próbowała wstać zachwiała się, niemal upadając na podłogę. Cholerstwo zdecydowanie było niebezpieczne. Nie powinna się tym bawić, jeszcze nie teraz. Z trudem doczołgała się do łózka i padła na nie jak nieżywa.

- naucz się wreszcie że nigdy nie będziesz równa mi, głupia suko. Nigdy nie posiądziesz wiedzy sithów, a twoje nędzne bunty... - Wspomnienie przeraźliwego bólu obudziło ją, a może był to sygnał nadchodzącej wiadomości? Szybko otrząsnęła z siebie resztki snu, najwyraźniej statek wyszedł z nadprzestrzeni kiedy spała. Systemy łączności ponownie się uaktywniły i stąd przekaz. Rzuciła okiem na stojący wciąż na stoliku tajemniczy przedmiot, jego obecność napawała ją strachem.

<skrrr> Możecie być sobie kim chcecie, ale za sto tysięcy kredytów oczekuję wyników. Jak nie pojawicie się za dwa dni na umówionych wcześniej koordynatach z moim artefaktem wydam znacznie więcej żeby zobaczyć jak zdychacie w cierpieniu. Kłamliwe łajzy, Nawet nie próbujcie sprzedawać go komukolwiek innemu! - niewielki osobnik o gadziej aparycji w przekrzywionej czapce podskakiwał wściekle na hologramie miotając pogróżkami. Wyglądał na Neimodianina ale zdecydowanie nie zachowywał się tak jak przedstawiciele tej kupieckiej rasy.
- Każe wam wyrwać wszystkie flaki i nakarmię nimi mojego zwierzaka! Specjalnie na tą okazję kupie sobie Kowakianską Małpojaszczurkę! Albo zrobię coś jeszcze gorszego. Odezwijcie się do cholery!
Przekaz zakończył się a kobieta zrozumiała teraz dlaczego koordynaty w komputerze nawigacyjnym nic jej nie mówiły. Cel nie znajdował się na planecie. Nie zdążyła się nawet dobrze zastanowić co zrobić z tym fantem gdy usłyszała sygnał alarmu.

Rozległo się donośne buczenie dochodzące z mostka znajdującego się powyżej. Do jednostki zbliżał się obcy statek. Nicci błyskawicznie znalazła się na górze pokonując drabinkę z gracją i szybkością, której pozazdrościł by jej nawet xexto. Już pierwszy rzut oka na konsolę ujawnił zbliżający się z niewielką prędkością statek. Skanery wskazywały że jest to niesławny Krążownik Gonzati. Jego transponder został rozpoznany przez komputer i po chwili alarm umilkł. Nicci zobaczyła nadchodzące połączenie, wywoływali ją.
- "Klatka" zgłoś się tu jacht Jaśnie Oświeconego, vice barona, jego eminencji Dumm Buuna "Przepych". Cieszymy się że dotarliście na czas, jego eminencja oczekuje na swoją własność zgodnie z umową walizka z kredytami czeka na pokładzie. Czy nas słyszycie odbiór?

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5322
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [ Pursuer "Klatka"] Początek i koniec

Postprzez Nicciterra » 2 Lis 2017, o 01:33

Wszystko wydarzyło się zdecydowanie za szybko, a Nicci czuła ciarki na całym ciele, próbując myśleć o przeklętym przedmiocie. Pierwsza myśl, jaka pojawiła się w jej głowie to wywalić to w kosmos, strach szybko wyleczył ją z wczorajszych pomysłów. Nawet nie zorientowała się, co się w ogóle dzieje, a tu:

<skrrr> Możecie być sobie kim chcecie, ale za sto tysięcy kredytów oczekuję wyników. Jak nie pojawicie się za dwa dni na umówionych wcześniej koordynatach z moim artefaktem wydam znacznie więcej żeby zobaczyć jak zdychacie w cierpieniu. Kłamliwe łajzy, Nawet nie próbujcie sprzedawać go komukolwiek innemu! Każe wam wyrwać wszystkie flaki i nakarmię nimi mojego zwierzaka! Specjalnie na tą okazję kupie sobie Kowakianską Małpojaszczurkę! Albo zrobię coś jeszcze gorszego. Odezwijcie się do cholery! <skrrr>
- jakże uroczo - wybełkotała łapiąc się za bolącą głowę, a tu podskoczyła na dźwięk alarmu.

Rozwinięcie sytuacji i nadchodzące połączenie sprawiło, że na parę sekund znieruchomiała i zaniemówiła... miała wrażenie, że jest obserwatorem tego co się w okół niej dzieje. Podjęła się rozmowy



- Tu Klatka... przyjęłam... szanowna jego eminencja otrzyma swoją własność zgodnie z umową. Proszę o wskazanie i otwarcie śluzy - powiedziała słabym, acz słyszalnym głosem.

Gdy transmisja dobiegła końca Nicci oparła się o ścianę.
- zostać mistrzem? - zapytała się samej siebie, a próbując sobie przypomnieć co się działo w trakcie urwanego filmu, zrobiło jej się słabo. Osunęła się po ścianie i siedziała przez krótki moment. Opuściła głowę...
- dobra, bierzmy się do pracy... - szepnęła po czym zerwała się na nogi. Musiała się skupić. Jego eminencja na pewno nie lubił czekać, za pewnie tak bardzo, jak nie lubił niewyparzonych języków.

"Pewnie zdziwią się, że będą mieli przed sobą chisskę w stroju mechanika obsługi kosmoportu, z trzema nożami przy pasie. Zdziwiliby się bardziej jakby wiedzieli, że przy pasie ma do tego ukrytych dziesięć trujących strzałek, a w podszewce przy piersi kieszeń z mieczem świetlnym. Oby nie musieli się dziwić za dużo."
Dla podtrzymania klimatu wsadziła ten artefakt do skrzynki po narzędziach.
Image
Awatar użytkownika
Nicciterra
Mistrz Gry
 
Posty: 193
Rejestracja: 18 Paź 2016, o 11:39

Re: [ Pursuer "Klatka"] Początek i koniec

Postprzez Mistrz Gry » 5 Lis 2017, o 23:43

Manewr cumowania przebiegł niezwykle gładko, podobnie jak i podejście oraz manewry. Pewnie dlatego że krążownik Gonzati nie należał do najszybszych jednostek. Z pewnością pewien niepokój Nicci wywoływały podczepione na specjalnych wysięgnikach TIE oraz imperialne oznaczenia na burtach maszyny. Była to jedna z wersji używanych przy polowaniach na piratów. W tym konkretnym przypadku nie było już czasu na żałowanie podjętych decyzji. Półsztywny rękaw połączył obie jednostki a kontrolki przy włazie wskazywały na szczelność połączenia. Chisska w stroju mechanika wraz z nieodłączną skrzynką narzędziową, była gotowa do podróży na górę. W sumie zajęło jej to kilka sekund by stanąć w dolnej ładowni Imperialnej jednostki. Wokół nie było szturmowców, ot dwóch czy trzech techników w podobnych uniformach mechaników, z nieodłącznymi plamami po smarze, zajętych swoją robotą. Rozejrzała się niepewnie i dopiero po chwili dostrzegła schodzące uzbrojone droidy, był to jakiś nieznany jej typ uzbrojony w dziwne blastery oraz logo imperium na piersiach. Za droidami na lewitujacym krześle pojawił się On. Była pewna, że to Jaśnie Oświecony, vice baron, jego eminencja Dumm Buun we własnej osobie. Tak, to ten krzykliwy Neimodianin z przekazu. Podkrążone niezdrowe oczy, cera jak u starca oraz kretyńska czapka nie pasująca zupełnie do długiej szaty skrywającej całe ciało obcego. Sądząc po wychudzonych dłoniach i niezdrowym kolorze skóry musiał unikać słońca i wszelkiej aktywności fizycznej już od bardzo dawna. Obok tronu szła czerwonoskóra Twillekanka, w zwiewnej szacie, niosła w ręku niewielką walizkę. Nicci nie zdążyła się dobrze przyjrzeć bowiem.

- A zatem macie moje... ZARAZ KIM JESTEŚ!! STRAŻ BROŃCIE MNIE TO ZAMACH!!!
Obcy spanikował na widok nieznajomej Chisski natychmiast aktywując tarcze w swoim fotelu. Nicci przeraziła się nieco widząc że Droidy wymierzyły w nią swoje blastery jednak nic poza tym się nie stało. Technicy jakby nigdy nic kontynuowali mocowanie jakichś obluzowanych przewodów zaś cała sytuacja wyglądała na irracjonalną.
- Nie wybuchła, znaczy nie zamach, ale jak nie jesteś dwójką najemników których wynająłem to kim jesteś? Wytłumacz się zaraz.
- i tak za każdym razem jak ktoś przyleci

- Zza pleców dobiegł do uszu Nicci cichy głos jednego z techników. Drugi odpowiedział coś czego nie dosłyszała i wrócił do naprawiania statku.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5322
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [ Pursuer "Klatka"] Początek i koniec

Postprzez Nicciterra » 6 Lis 2017, o 20:59

Postać Neimodiana była dość groteskowa. Tak się Nicci zdawało widząc go na holonagraniu. Tymczasem niemal nie przyprawił ją o zawał. Dobrze, że nerwy miała ze stali. Wolna ręka drgnęła, a ciało pragnęło uskoczyć. Aż zacisnęła zęby, by się powstrzymać.

Wymusiła uśmiech i w końcu rozluźniła mięśnie, reszta już przyszła naturalnie:
- Jaśnie Oświecony, Vice Baron, Jego Eminencja Dumm Buun... -
wyrecytowała czyniąc głęboki ukłon. Odczekała sekundę
- Wasza Ekscelencjo, to zaszczyt jak i niesamowita okazja - przyznała, prostując się ze skłonu.
- Jestem Rehelsei i proszę wybaczyć mój strój. Kwestia utrzymania niskiego profilu - zaczęła unosząc niewinnie barki i spoglądając na swoje ubranie, to ponownie na Neimodianina.
- Moi ludzie nie zdołali przeżyć zlecenia Waszej Eminencji. Artefakt skupił na sobie uwagę sił, których istnienia nie zdołaliśmy przewidzieć. Musiałam zająć się tym osobiście. Nasza organizacja nie może sobie pozwolić na utratę tak szczególnej i lukratywnej znajomości - wyszczerzyła zęby w chciwym uśmieszku po czym kiwnęła głową w uznaniu. Następnie przystąpiła do otwierania skrzynki z narzędziami. Wyciągnęła powoli artefakt i uniosła teatralnie do góry, po czym włożyła z powrotem do otwartej skrzynki. Trzymając ją otwartą w kierunku rozmówców odezwała się ponownie
- Przedmiot rzeczywiście jest unikalny, czy mogłabym przeliczyć pieniądze? - zapytała się sugerując wymianę.
Image
Awatar użytkownika
Nicciterra
Mistrz Gry
 
Posty: 193
Rejestracja: 18 Paź 2016, o 11:39

Re: [ Pursuer "Klatka"] Początek i koniec

Postprzez Mistrz Gry » 16 Lis 2017, o 22:23

Obcy na lewitronie wyglądał jakby zamierzał schować się za oparciem fotela. Droidy jak to droidy stały bez emocji zaś kobieta z walizką była uosobieniem wszystkiego czego Nicci pragnęła. Rozpoczęła ryzykowną grę i wyglądało na to, że może jej się ona opłacić. Oczy obcego rozszerzyły się na widok artefaktu. Tak bardzo upragniony wykradziony skarb. Tak jego skarb. Zasiadł na fotelu i delikatnie skinął ręką. Nie zadawał żadnych pytań, zupełnie nie interesował się losem wysłanych za nim najemników. Twillekanka podeszła i przekazała Nicci walizkę, wcześniej otwierając wieko. W środku była cała sterta równiutko poukładanych kredytów. Kobiety wymieniły się skrzynkami, a chwilę później niewielka piramida spoczęła w wysuszonej dłoni obcego.
Chisska nie musiała przeliczać pieniędzy, na pierwszy rzut oka było widać, że walizka jest warta kupę kasy. Coś się jednak nie zgadzało. Może gość z mopem i wiadrem czekający dyskretnie z tyłu, a może wredny uśmiech na twarzy obcego trzymającego swój skarb.

-A teraz powiesz mi kim naprawdę jesteś. Może to ty ukradłaś mój talizman.

Głos rozlegał się we wnętrzu nagle spotęgowany, odbity od ścian jej czaszki, była pewna, że śmieszny Neimodianin nie wydał z siebie dźwięku, patrzył tylko na nią swoimi świdrującymi oczami, a ona ona czuła że ktoś wdziera się siłą do jej umysłu. Z początku sondował delikatnie, lecz nagle przypuścił atak, nie spodziewał się że Nicci jest wrażliwa na moc. Nie spodziewał się też blokady Sithów. Podskoczył nagle jak uderzony prądem.

Wynoś się wynoś się słyszysz!

Lewitron uniósł się i pozostawił kobietę samą sobie w otoczeniu mierzących w nią droidów. Dziwny vice Baron, zniknął równie szybko jak się pojawił a ulotny zapach i szelest szaty wskazywał że czerwonoskóra podążyła za nim. Nicci nie pozostało nic innego jak się zbierać. Na pokładzie panował nadal ten sam spokój i cisza. Najwyraźniej organiczna część załogi była odporna na dziwactwa swojego szefa.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5322
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [ Pursuer "Klatka"] Początek i koniec

Postprzez Nicciterra » 17 Lis 2017, o 14:11

Stres dawał się chissce we znaki, ale nie przybierał przytłaczającej wartości, do momentu, gdy doznała czyjejś obecności w mocy. Dwa wielkie droidy robiły wrażenie, nie był to grunt do jej potyczki. Miecz był poza zasięgiem, by rzucić się sprawnie w wir walki. Nagły ruch mógłby się zakończyć przytłaczającym ogniem droidów. Jej tarcza mocy szybko by padła. Mogłaby odnieść ranę, która z kolei mogłaby się stać przyczyną porażki rozwinięcia walki. Pojedyncza kropla potu spłynęła po czole, kiedy zobaczyła zaskoczenie neimoidiana. Na rozkaz usunięcia się mu z przed oczu odpowiedziała tradycyjnym ukłonem, jak to odnoszono się do lordów Sith. Pożegnała się co prawda z jego plecami, ale liczył się gest, który jak i rozpoczął konwersację, tak i ją zakończył. Niech sobie myśli...

Po tym jak nawzajem się zidentyfikowali, pomysł zaszycia się na statku i skorzystania z gościnności Dumm Buuna rozpłynął się w nicość. Skoro kolekcjonował artefakty, może miał coś więcej? Teraz nie miało to już znaczenia. Nie pozostało jej nic jak wrócić na statek i uciec... zanim się rozmyślą i otworzą ogień.

- Kontrola. Dziękuję za gościnność, żegnam - rzuciła na koniec po oddaleniu się od krążownika. Teraz tylko wybrać... koordynaty...
- No tak... - nie znała się na podróżach kosmicznych, a zaledwie na podstawach pilotażu. Mogła tylko wybrać losową opcję w komputerze nawigacyjnym. Do tej pory zawsze kierował ją droid, albo załoga imperialna w przeszłości, no ostatecznie był to Quorn ostatnimi czasy. Ten zwariowany robal by się przydał... ciekawe czy by chciał zmienić swoje podejście do życia jakby dostał sto tysięcy kredytów? Może by jednak chciał założyć własny serwis "grechotów"?
- może zapytam tego palanta w czapeczce jak się nawiguje? Co za koszmar... - nie mając wyboru, zamknęła oczy i próbowała zrobić coś czego zwykle nie robiła. Skupiła się i sięgnęła mocy. Pragnęła doświadczyć otoczenia, ale gdy tylko odskakiwała od gruntu, to miała wrażenie, że nogi i reszta ciała zamienia się w piasek. A im dalej sięgała mocą tym jej istota zamieniła się w nicość coraz bardziej i w końcu nie czuła już czegokolwiek, a jej kontrola zupełnie się rozproszyła.
- ...Sithowie i ich zasrana alchemia... - wybrała zupełnie losowy wariant, na czuja, kierując się historią podróży statku. Pociągnęła za dźwignię hipernapędu i rozpoczęła podróż... gdzieś.

Podróż sama w sobie była pełna rozmyśleń. Zdarzenie odcisnęło na niej duży wpływ. Jak to jest, że właściwie zaraz po tym jak zadecydowała o swoim życiu jednej nocy, los ponownie daje jej wybór? Nagłą decyzję, którą musiała się podjąć. Jakby sama moc próbowała jej coś powiedzieć, nie umiała tego wytłumaczyć. Nicci dostrzegła, że w jej wnętrzu silniejsze jest pragnienie powrotu do Dominium Chissów i założenie tego cholernego ogródka, aniżeli pogoń za mocą i zemsta. No bo w końcu na kim miałaby się mścić? Lord Zaxho nie żyje, Owipa Polz nie żyje, mordercy Johna nie żyją, mordercy jej rodziny na pewno umarli ze starości... anihilacja ludzkiego rodzaju? To drobna przesada, ale nie oponowałaby jakby ktoś się za to zabrał... jednakże to nie jest zadanie jej kalibru. Potrafiła walczyć, ale nigdy nie wprost. Nie była wojowniczką. Potrafiła korzystać z mocy, ale miała małą ilość midichlorianów, a do tego ta gówniata blokada Sithów, co działała bardziej jak przeszkoda, aniżeli kamuflaż. Miała swoją upragnioną wolność, ale nawet nie wiedziała czy powrót na teren jej domu jest w ogóle możliwy. Nie znała aktualnego dialektu języka, a i pytanie jaka była polityka dominium wobec wrażliwych na moc. Czy po tych wszystkich wysiłkach, wróciłaby do siebie tylko po to, żeby zginąć z rąk rodaków?
- a chrzanić to, nie wiem nawet gdzie wylecę... trzeba było jednego oszczędzić... a pieprzyć to... - rzuciła z frustracji do samej siebie, po czym postarała się odpłynąć i zrelaksować z pomocą medytacji. Jedi, którego spotkała, jakimś sposobem, wdarł się do jej umysłu nie robiąc sobie nic ze starożytnych już blokad Sithów. Nie mógł posiadać wiedzy na temat tej unikalnej pieczęci, a udało mu się ją obejść. Uczynił to z zewnątrz i nie wyglądało, by sprawiło mu to problem, ledwie dostrzegła jego obecność tamtego czasu. Jon Antilles musiał wykazać się finezją, a nie wielkością swej mocy. A jeśli chodzi o kontrolę mocy, Nicci uznawała się za jedną z lepszych. Tylko jak on to zrobił? Do tej pory chisska próbowała sięgać po moc poprzez emocje, postanowiła tym razem zbadać problem w inny sposób. Wspierając się technikami Jedi i popaść w transcendencję, wychylić się delikatnie ze swej osnowy i znaleźć przejście z zewnątrz ku sobie, potraktować barierę nie jako uszczelkę, przez którą trzeba się przebić, a jako labirynt. W końcu moc jednak przepływa z zewnątrz do wewnątrz i w drugą stronę.

Spędzanie czasu samotnie na statku nie kończyło się tylko na spaniu, jedzeniu, treningach, medytacji i czynnościach fizjologicznych. Pobieżnie potraktowana sprawa zamkniętego składu, wzbudziła ciekawość kobiety na nowo. Dopiero po dokładniejszych oględzinach dotarło do niej, że nie jest to czytnik kart, a najwidoczniej czytnik DNA. Rozpłaszczeniu dłoni na twarzy towarzyszył charakterystyczny plask. Nie minęła chwila gdy miecz świetlny przebił się przez zamknięte drzwi, a chisska zamierzała wedrzeć się do środka i zbadać zawartość.
Image
Awatar użytkownika
Nicciterra
Mistrz Gry
 
Posty: 193
Rejestracja: 18 Paź 2016, o 11:39

Re: [ Pursuer "Klatka"] Początek i koniec

Postprzez Mistrz Gry » 19 Lis 2017, o 11:11

Drzwi ustąpiły przed potęgą miecza ukazując Nicci zawartść niewielkiego schowka, Oczy chisski rozszerzyły się z zaskoczenia. Był to swoisty skarbiec wypełniony kredytami, jak i wszelkiej maści bronią i łupami. Na ścianie na przeciwko drzwi widniał cały arsenał najróżniejszej maści blasterów, granatów i innej broni miotającej, po prawej przed wiszącym najwyraźniej drogim obrazem stał stojak z nożem o przezroczystym ostrzu, sama broń wyglądała niezwykle kosztownie, a stojak jak i pochwa musiały być warte fortunę. Pod stojakiem znajdowała się skrzynka wypełniona kredytami, znacznie większą ilością niż ta którą zainkasowała za oddanie tajemniczego medalionu. Nicci Frost mogła czuć się bogata. Rozejrzała się dokładniej po schowku, Znajdowały się w nim różne pozornie zwykłe przedmioty jednak kobieta mogła być pewna że są wiele warte. W końcu dostrzegła kolejny plastelowy pojemnik. Otworzyła go znajdując w środku piękną bogato zdobioną suknię balową. Łowcy zgromadzili na pokładzie małą fortunę, a jeśli udałoby się znaleźć nabywców na resztę fantów, dużą fortunę. DO zmartwień związanych z Jedi i jej ograniczeniami doszły problemy natury finansowej. Ponoć od przybytku głowa nie boli.

***

W pobliżu Krążownika Gonzati nie było żadnego statku, przestrzeń spokojnie opływała kadłub lodowym uściskiem próżni. Serce przerażonego do granic możliwości Neimodianina było równie zimne. Uruchomił komunikator padając na kolana przed pojawiającym się w nim wizerunkiem młodej i zgrabnej kobiety.
- O pani, odzyskałem mój talizman i znalazłem coś co cię zadowoli.
- Mów
- znalazłem Zabójczynię Sith, z pewnością ktoś położył na niej pieczęć, jest młoda i niestabilna, gdybyś raczyła się nią zainteresować. Mogła by być idealna dla naszych celów.
- Gdzie jest?
- Odleciała pani, ale ma na pokładzie nadajnik lokalizujący. Z tego co widzę ostatni skok wykonała jakąś godzinę temu, leciała w kierunku Nar Shadda. Wtopi się tam w tłum.
- Nie dobrze że pozwoliłeś jej odlecieć.
- Wybacz o pani, była groźna i uzbrojona nie mogłem...
- Milcz.

Kobieta odrzuciła do tyłu długie czarne włosy odsłaniając piękną twarz. Zupełnie nie przypominała Sitha a już z pewnością nie było widać na niej wpływu ciemnej strony mocy. Z łatwością mogłaby uchodzić za modelkę czy jedną z arystokratek z Korelii. Hologram zniknął zaś jego miejsce zajęła cisza. Obcy z przerażeniem powstał z kolan. Jego pani była niezadowolona z pewnością zostanie ukarany. Zwinął się w kulkę drżąc ze strachu i leżał tak przez kilka minut. W końcu rozwinął się niczym robak którym był w istocie i wezwał swoją niewolnice. Drzwi nie były w stanie stłumić krzyków dziewczyny. Załoga zaś jak zwykle udawała że niczego nie słyszy.

***

Pursuer wyszedł z nadprzestrzeni przekraczając granice terytorium Huttów, przed iluminatorem znajdowała się niewielka lśniąca światłem kula. Komputer nawigacyjny podpowiedział Nicci że znajduje się w okolicach Nar shadda, Na potwierdzenie tych danych nad lśniącą kulą pojawiła się mniejsza struktura, stacja Zordo's Heaven. Powróciła do cywilizacji, bogatsza o łupy i doświadczenie, przyszłość należała do niej.

Kilka godzin po przylocie "Klatki" z nadprzestrzeni wyszedł sztyletowaty i niezwykle rzadko spotykany statek. Siedząca w kokpicie kobieta spoglądała na odczyty czujników, jej cel był tu. Uśmiechnęła się do siebie, dawno nie tropiła ofiary zaś ta była świetnie zamaskowana w mocy. Alexis czuła wiele mocowładnych istot znajdujących się na stacji jak i na księżycu jednak żadna z nich nie była jej celem. Zapowiadało się ciekawe polowanie.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5322
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [ Pursuer "Klatka"] Początek i koniec

Postprzez Nicciterra » 20 Lis 2017, o 00:53

- to jakiś obłęd - uśmiech nie mógł jej odlepić się od twarzy, zaśmiała się jakby znów miała naście lat. Przeglądała rzeczy z coraz większym niedowierzaniem. Suknia była piękna, ale za bardzo zwracała na siebie uwagę by w niej chodzić, ale była piękna...
- nie... nie zrobisz tego! - zachichotała. Miała wrażenie, że w końcu los uśmiechnął się do niej i to po całości. Zrzuciła z siebie znoszony strój mechanika i wskoczyła w wytworną suknię. Przybrała pozę Aristocra, jak w holowiadomościach na Celwis.
- zarządzamy planetarne... zakupy - wypowiedziała przesadnie poważnym tonem, a ułomnym gestem dłoni sparodiowała sytuację. Do tego przeczesała powoli włosy i puściła buziaka do lustra
- odbija mi! - zaśmiała się ponownie. Za te pieniądze z pewnością uda się jej uciec z tej przeklętej galaktyki, zostawić zasranych Sithów i Jedi. Niech się tłuką, ale bez niej. Znaleźć swoje zacisze i do tego dobrze się przy tym bawić. Nie była jednak pewna, czy będzie w stanie się po tym wszystkim wyluzować. Była świadoma niebezpieczeństw, ten cień jakby próbował zepsuć jej humor. Radość, jednak od wielu miesięcy nie była tak wielka. Przeszukiwała dalej drogocenności by znaleźć coś ciekawego. Znalazła całkiem niezłe uzbrojenie, z którego mogła skorzystać. Szczególnie wpadł jej w oko rzadki karabin snajperski S-5X, dopiero po bliższych oględzinach dostrzegła na jakiej zasadzie działa broni. Były też granaty dymne, termodetonatory, granaty z gazem trującym i pistolety blasterowe od lekkich po ciężkie, wszelkiego rodzaju. Natrafiła też na podłużne złote kolczyki z błyszczącym długim rubinem w kształcie połówki serca. To musiało być prawdziwe złoto i rubin pięknego szlifu, mienił się w świetle reflektora. Przypominał krew, albo oczy. Mama miała podobne w kształcie i kolorze, zawsze w nich chodziła na ważne spotkania. Wyglądała w nich pięknie i ponoć przynosiły jej szczęście, bo w nich poznała tatę. Tak twierdziła. Pojedyncza łza spłynęła po policzku chisski, a dłoń, na których leżały kolczyki zamknęła się.
- odbuduję nasz dom... - wyszeptała. Entuzjazm nieco opadł. Wszystko zależało od tego gdzie statek wyleci. Nie przeszkadzało jej to jednak w tym, by snuć plany co zrobić z tą fortuną. Nawet zwolniła tępa w swoim surowym treningu. Ciągle myślała co z tym wszystkim uczynić.

***

Widok znajomego księżyca i jakiejś nowej stacji napełnił ją nadzieją. Była na terenach Huttów, tego była pewna, a księżycem był Nar Shadda. Lepiej wylecieć nie mogła
- kocham Cię! - wykrzyczała przed siebie w kokpicie, adresując się do Mocy. To musiała być Moc. To było, aż zbyt piękne. Spoważniała szybko. Właściciele tej fortunki to byli jacyś zorganizowani łowcy. Możliwe, że ten jej blef z organizacją nie był całkiem oddalony tak od prawdy. Musiał być to ktoś od Owipy Polz. Mściciele? Być może Verpinka była blisko zrzeszona z jakąś mafią, czy organizacją przestępczą. Czarne Słońce, Exchange? Może kto inny? Oby nie z Huttami... Trzeba było odpowiednio przygotować się na wizytę na stacji. Kupić nowy statek, nająć paru poszukiwaczy przygód, w tym mechanika i jakiegoś gościa co wie jak się nawiguje, to na pewno. Zorganizować się. Rozeznać o sytuacji w galaktyce... Postanowiła wylądować na stacji.

- Kontrola tu "Klatka". Proszę wskazać jakiś przyjemny prywatny dok, na dwa dni.

Po wylądowaniu we wskazanym miejscu, Nicci przywitała się z poborcą opłaty i od razu z uśmiechem na twarzy wręczyła mu kredyty. Rodianin przyjął pieniądze i wpatrywał się w dwa tysiące kredytów.
- Dwa dni, a reszta to napiwek za świetną obsługę. Powiedz mi przystojniaku, gdzie tu dobry sklep z ubraniami. Wiesz, dla kobiet - miała dobry nastrój nie musiała za dużo udawać.
- Galeria jest w sektorze A4B1 poziom 3. Z doku windą trzy piętra w górę, a potem wedle wskazówek. - odpowiedział po chwili, wpatrując się w młodą mechanik z napakowanym plecakiem, skrzynką z narzędziami i blasterem u boku.
- Jesteś świetny, na prawdę! A i tatko kazał przekazać, by nikt nie zbliżał się do statku. Ma bardzo zły humor i robi nieznajomym dziury w głowie - wyszczerzyła zęby i puściła oczko, po czym ruszyła w stronę windy.

Zordo's Haven, było niebem. Oczywiście jeśli miało się pieniądze, a ona takie miała. Kolorowe neony zachęcały by odwiedzać restauracje, kluby, bary i sklepy z dosłownie wszystkim. Najdziwniejsze rzeczy można było zobaczyć na wymyślnych wystawach. Szczególną pomysłowością popisywały się domy uciech i seks shopy. Tym to nigdy wyobraźni nie brakło, odkąd pamięta.
- Pierw obowiązki, potem głupoty - skarciła się w drodze. Mijała się z wieloma istotami. Mało kto jednak zwracał uwagę na pracownika. Przyglądała się ogólnej modzie i ubiorze kosmicznych obieżyświatów. Piraci, przemytnicy, najemnicy. Musiała wyglądać jak ktoś taki i zarazem robić wrażenie.
Dotarła w końcu do galerii z ubraniami i galanterią. Czarne rękawiczki bezpalcowe. Skórzana brązowa kurtka z kieszeniami. Czarne slimy. Czarne buty na niskim obcasie. Czerwona elegancka koszula, schowana w spodniach. Czarny pasek ze srebrną prostą klamrą. W końcu komfortowa i przyjemna ciemnoszara bielizna. Do tego znalezione czerwone kolczyki i dużo spinek do włosów oraz skórzana męska torba, nici i igła. W toalecie doszło do metamorfozy, pozostawiając za sobą na muszli klozetowej strój mechanika i pusty plecak. Rzeczy przeskoczyły do torby. Poprawiła jeszcze usta matową szminką.

W sklepie z bronią wybierała kilka lepszych sztyletów. Sprzedawca patrzył jak wryty, gdy Nicci oceniała jakość wyrobu
- za długi... kolejny - sięgnęła po ósmy z proponowanych. Ten był dobrze wyważony, podrzuciła go do góry wprowadzając w bardzo szybki ruch obrotowy, chwyciła za końcówkę ostrza dwoma palcami, jak spadał. Delikatnie przejechała palcem po ostrzu, czując mrowienie nacinania naskórka, nagle wzmocniła chwyt na rękojeści. zapierając się całym ciałem, jakby zaraz miała skoczyć do walki, sprzedawca odsunął się i zamarł.
- dobrze się trzyma. Biorę osiem takich - powiedziała patrząc się nadal na wyrób
- tylko skoczę na zaplecze
- do tego jeszcze paski i mała torebeczka do pasa, tak by zmieścić kilka średnich przedmiotów - rzuciła za wychodzącym facetem
- trzy tysiące dwieście pięćdziesiąt - powiedział kładąc wszystko na ladę. Nicci zostawiła cztery tysiące
- macie dobre noże - uśmiechnęła się i opuściła lokal. Sztylety były mniejsze niż te, które sama zrobiła na Tatooine, ale były świetnie wyważone z dobrej stali. Teraz tylko w kolejnej toalecie dopełnić garderoby. Przybrać to tak by nie budzić za dużych podejrzeń, ale być gotowym. Gotowość i pewność, tylko tego brakowało do pełni dobrego nastroju.

W wewnętrznej stronie kurtki po lewej w obszernej kieszeni wylądował miecz świetlny, a po prawej sześć sztyletów na przyszytych paskach. Dwa granaty dymne i dwa z gazem trującym dostały się do małej torebki przy pasie. Po lewej prezentowały się przy udzie dwa sztylety, a po prawej stronie przy biodrze sterczał lekko z kabury blaster DL-29. W spinki we włosach schowała trzy rzutki. To ostanie szczególnie było trudne, bo nie miała zrobionych przez samą siebie dostosowanych spinek, dlatego tylko trzy. Zrobienie tego tak by nie poharatać sobie głowy gdy spłaszczy się włosy do skóry i nieco ruszy, to nie lada wyczyn. Reszta rzutek w liczbie siedemnastu spoczywała w skórzanej torbie tak jak drogocenny przezroczysty sztylet w pochwie oraz kredyty. Dużo kredytów, dużo. Przełożyła ją przez bark. Zostawiła również, niepotrzebną pustą skrzynkę po narzędziach.

Była gotowa by uderzyć do Zordo's Den

Przestrzeń kantyny zapraszała. Duża ilość osób na środkowym parkiecie, głośna muzyka i błyskające światła skutecznie odwracały uwagę od baru jak i skrytych w cieniu licznych stolików i zakątków. Pewnym krokiem wkroczyła do lokalu, obdarowała skromnym uśmiechem dwóch wykidajło Nikito co stali groźnie z założonymi rękami. Jej oczy skanowały wszystkich i wszystko jak się tylko dało.
- do pracy - wyszeptała. Musiała uważać, ale też zachowywać się naturalnie.

***

- Martwy Jedi? Urocza nazwa. Jeden raz. -
zasiadła na wysokim krześle, zachowując się względnie beztrosko. Uśmiechała się do jednego z barmanów, po czym położyła równe dwadzieścia siedem kredytów na stół. Rozejrzała się po istotach przy barze, po czym znów zwróciła się do niego.
- szukam nieco wiedzy, łaskawyś podzielić się, kto będzie tym szczęśliwcem? Albo powiedz mi ile musiałabym drinków wypić byś Ty mógł przemówić - wyszczerzyła szerzej zęby.

Edit dotyczył nazwy angielskiej, dopisało mi się "e" do Haven
Image
Awatar użytkownika
Nicciterra
Mistrz Gry
 
Posty: 193
Rejestracja: 18 Paź 2016, o 11:39

Re: [ Pursuer "Klatka"] Początek i koniec

Postprzez Mistrz Gry » 27 Lis 2017, o 18:38

Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5322
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re:[ Różne Statki] Początek i koniec

Postprzez Mistrz Gry » 7 Sty 2018, o 19:45

Akcja powraca z [Zordo's Heaven] Początek i koniec

Była kobietą światową, tolerancyjną, bystrą i otwartą na nowe doświadczenia. Mimo to nic nie było w stanie przygotować jej na orgię mającą miejsce w pokoju pilota. No dobra może gdyby częściej zaglądała na niegrzeczne strony z figlującymi obcymi. Nie, chyba jednak nie. Wparowała do środka i przez chwilę skonsternowana patrzyła w jakieś dwanaście oczu najwyraźniej zaskoczonych niespodziewanym najściem. Dziwne odgłosy ucichły lecz niestety mogła się łatwo domyśleć co je spowodowało.
- Musimy się zbierać! Pozbądź się swoich... swoich... <odgłos wyciąganego korka> To ja przepraszam, poczekam na zewnątrz.
- Okej...

Siedziała w kuchni zastanawiając się czy da się jakoś usunąć wspomnienia, miała google a w środku było całkiem ciemno. Nie, Kurwa nie było dość ciemno. Na mrocznych bogów Sithów, ona mu podała rękę. Kobieta poczuła silną potrzebę umycia się, Prysznic natychmiast! Albo nie, lepiej się nie rozbierać. Wyczulone uszy doniosły o ponownym otwarciu kajuty a kilka minut później do Nicci dotarł nie zrażony niczym Awualish. Bul wyluzowany i najwyraźniej zadowolony z siebie.
- Mogłaś zapukać. Prosiłem żebyś nie przeszkadzała. Oni się nie liczą, wiesz kiedy ma się wreszcie kasę trzeba odreagować post. Poza tym umowa obejmowała maks jedną kobietę, trzymam się jej, na pokładzie nie było żadnych kobiet.
Wypowiadając ostatnie zdanie, Bubu podkreślił definitywnie jego ostatnią część. Żadnych kobiet. Znaczy, że on ten... Chyba powinna była doprecyzować warunki umowy.
- Niestety nie mogłem dostać właściwych materiałów, tutejsi kupcy to straszne bezguścia. Musiałem zorganizować coś na szybko, mam nadzieję że podoba ci się kreacja? Wiesz tam jest całkiem fajny sklep z Pantorańskimi sukniami, niestety są w cholere drogie, no i sprzedawca nie gwarantuje jakości bez modelki. Także jakbyś chciała coś więcej to jestem w stanie cie tam dostarczyć. Bez paniki, nikt się nie zorientuje. Znalazłem bezpieczną metodę. No i mam tu trochę przyjaciół.
Olbrzym nawijał tubalnym głosem na temat mody pokazując jej najmodniejsze w tym i poprzednim sezonie kreacje. Z resztą musiała przyznać, że znał się na tym o czym mówił. Mimo ze nie wyglądał na modystę. Jego słowa zgadzały się w dużej mierze z zawartością magazynów, albo miał fotograficzną pamięć albo naprawdę był na czasie. Magazywny wspominały że w tym sezonie dominuje "seksowna zwiewność" Wszelkiej maści modyfikacje i oryginalność była wysoce ceniona. Modelki i modele nie oszczędzali na tatuażach, czy modyfikacjach cybernetycznych. Rogi, oczy, części intymne, wszystko co można było wyeksponować i ozdobić było trendy. Co prawda niektóre kreacje pokrywały policzki kobiety nienaturalnym różem, ale siedzący przy niej Aqualish wydawał się prezentować bardziej umiarkowany trend modowy.
- Z tymi soczewkami jest fajnie o tyle że możesz dowolnie zmienić kolor oczu, to modne wśród młodzieży, jesteś trochę za stara na nastolatkę, ale makijaż swoje zrobi. Zawsze możesz twierdzić że starasz się nadążać za trendami czy coś. A jak już jesteśmy przy nadążaniu, to dobrze byłoby zobaczyć moje dwa tysiące. Nie żebym nie ufał czy coś ale kredyt jest kredyt nie? Jak tylko zobaczę kasę możemy lecieć dalej, chyba że zechcesz odwiedzić sklep.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5322
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [ Różne Statki] Początek i koniec

Postprzez Nicciterra » 8 Sty 2018, o 22:11

Napierając na drzwi była niemalże pewna, że dzieje się tam coś niebezpiecznego. I rzeczywiście tak było... Gdzie to... i to jeszcze w trójkę i w ten sposób. A co najgorsze, tak bezwstydnie, jakby można byłoby tak normalnie w parku robić. Rehelsei była już w stu procentach pewna, że Chissowie utrzymywali ścisłą autonomie i izolacjonistyczne poglądy nie bez powodu.
Seksualność w jej kulturze była istotna jak w każdej, ale była subtelna i za kulisami. Nikt nikomu na trzeciego nie wpychał nosa do łóżka. Nie było w mediach typowych dla reszty galaktyki seksafer, czy nawet dostępnej pornografii. Obowiązywała cenzura, a prekursorami archetypów zachowań między kobietą, a mężczyzną była rządząca arystokracja. Prawie każdy ich chciał naśladować w relacjach, a wysoka kultura i wyrafinowanie było wysoko cenione i atrakcyjne. Zaś o wszelkich odchyłach właściwie nie było jej wiadomo, co się z nimi dzieje. Żyła na Celwis w końcu tylko jedenaście lat...

Zdarzyło się jej pocałować inną kobietę, ale to było zza czasów służby u Lorda Zaxo. Nieraz panicznie pragnęła by ktoś ją przyjął pod skrzydła, przytulił i pozwolił zapomnieć. Wziąć na barki odpowiedzialność za jej bezpieczeństwo. Płakała w ramionach kilku jej chwilowych przyjaciółek, a potem spała niczym dziecko wtulona w drugą. To było błogie i potrzebne, ale nie był to typowy podtekst zainteresowania... bo niby jak... nie pojmowała tego. Widziała prostą i zrozumiałą granicę między jednymi potrzebami, a drugimi.

A teraz przypomniała sobie, że jest samotna od jedenastego roku życia...
- zostawmy to już - mruknęła pod nosem, widząc zbliżającego się Aqualisha. Miała teraz ważniejsze sprawy na głowie.

- Mogłaś zapukać. Prosiłem żebyś nie przeszkadzała. Oni się nie liczą, wiesz kiedy ma się wreszcie kasę trzeba odreagować post. Poza tym umowa obejmowała maks jedną kobietę, trzymam się jej, na pokładzie nie było żadnych kobiet.
- Wiesz... chodziło mi bardziej o bezpieczeństwo... co do zakupów...
- Niestety nie mogłem dostać właściwych materiałów, tutejsi kupcy to straszne bezguścia. Musiałem zorganizować coś na szybko, mam nadzieję że podoba ci się kreacja? Wiesz tam jest całkiem fajny sklep z Pantorańskimi sukniami, niestety są w cholere drogie, no i sprzedawca nie gwarantuje jakości bez modelki. Także jakbyś chciała coś więcej to jestem w stanie cie tam dostarczyć. Bez paniki, nikt się nie zorientuje. Znalazłem bezpieczną metodę. No i mam tu trochę przyjaciół.
Olbrzym nawijał tubalnym głosem na temat mody pokazując jej najmodniejsze w tym i poprzednim sezonie kreacje. Z resztą musiała przyznać, że znał się na tym o czym mówił. Mimo ze nie wyglądał na modystę. Jego słowa zgadzały się w dużej mierze z zawartością magazynów, albo miał fotograficzną pamięć albo naprawdę był na czasie. Magazywny wspominały że w tym sezonie dominuje "seksowna zwiewność" Wszelkiej maści modyfikacje i oryginalność była wysoce ceniona. Modelki i modele nie oszczędzali na tatuażach, czy modyfikacjach cybernetycznych. Rogi, oczy, części intymne, wszystko co można było wyeksponować i ozdobić było trendy. Co prawda niektóre kreacje pokrywały policzki kobiety nienaturalnym różem, ale siedzący przy niej Aqualish wydawał się prezentować bardziej umiarkowany trend modowy.

Kobieta tylko kiwała głową i co chwilę otwierała usta z wrażenia. Moda może różniła się od tej co znała na swojej planecie, lecz moda jak moda, temat rzeka i warto znać. A Bubu prawił jak fachowiec. Przyglądając się poniektórym modelom i modelkom, aż zrobiło jej się gorąco. Galaktyka rzeczywiście była zepsuta... a ona nie?
Jeszcze nie tak dawno temu z bogactwa prawie nie ogłupiała. Kłamała, kradła i zabijała, wiele wiele razy podstępnie z premedytacją i przyjemnością. Wyszkolili ją Sithowie. Musiała być zepsuta i już dawno się z tym pogodziła.

Mimo wszystko nie była pewna, czy wskoczy w te ciuszki, co podpowiadał jej zwyropilot. Kamuflaż byłby idealny, lecz wszystko ma cholera swoją cenę. Czuła, że ma tremę, gdyby miała zamienić się miejscami z którąś z modelek z magazynów... Do tego ubrać elegancko Aqualisha, jako doborowego ochroniarza i są VIP-ami na pierwszy rzut oka, a nie uciekinierami... Bubu by niósł jej ekwipunek bojowy w razie czego. Choć z mieczem świetlnym... byłby raczej problem. No i jak mu wytłumaczy noże...

-...soczewki... - wyjąkała przejęta kolejną falą informacji o modzie. To był klucz dla intrygi. A klamkę od drzwi trzymał właśnie Bubu.
- Z tymi soczewkami jest fajnie o tyle że możesz dowolnie zmienić kolor oczu, to modne wśród młodzieży, jesteś trochę za stara na nastolatkę, ale makijaż swoje zrobi. Zawsze możesz twierdzić że starasz się nadążać za trendami czy coś. A jak już jesteśmy przy nadążaniu, to dobrze byłoby zobaczyć moje dwa tysiące. Nie żebym nie ufał czy coś ale kredyt jest kredyt nie? Jak tylko zobaczę kasę możemy lecieć dalej, chyba że zechcesz odwiedzić sklep.
- obiecałam i dotrzymuję słowa. Oto Twoje pieniądze - wręczyła mu kredyty, po czym kontynuowała temat.
- Bubu... nie spodziewałam się tego i owego o Tobie, bez urazy oczywiście. Na prawdę jestem pod wrażeniem. Zaskoczyłeś mnie swoją znajomością w tej branży. Wyskakujesz ponad moje pojmowanie mody... trochę jestem zacofana, acz Twoje zdolności mogą nam znacznie ułatwić zdobycie informacji! W mojej głowie narodził się plan. Widzisz mam fanty by handlować, ale moja persona jest poszukiwana i musimy zastąpić ją inną osobą. Kompletnie inną, by móc bez strachu normalnie negocjować i uzyskać współrzędne skoków do mojego systemu, ale naokoło, przez szeroki pas systemów Zewnętrznych Rubieży, bo jak nam już obojgu wiadomo Imperium nas oboje zaciuka. Żeby miało to sens musimy wiedzieć, gdzie są przyjazne systemy dla neutralnych jednostek, albo najlepiej otrzymać token Kartelu Huttów. Myślę jednak, że sama wiedza lub ewentualny przewodnik by wystarczył. - Nicci zaczęła gestykulować podkreślając podstępny charakter planu
- Musimy pierw jednak przybrać nowe role, by to uzyskać. Ja reprezentowałabym tą całą Lady z magazynów. A ty byłbyś eleganckim i wyrafinowanym ochroniarzem z najwyższej pułki. Jako jej wydłużenie ramienia, podróżuję po galaktyce i wykonuję dla niej zadania. A moim celem jest poszerzanie horyzontów w sztuce panującej w galaktyce, szukałabym źródeł inspiracji. Zdjęcia, pamiątki, relacje i te sprawy. Hutt miałby nam wyznaczyć ścieżkę skoków przez Zewnętrzne Rubieże, gdzie mogłyby być jakieś interesujące miejsca, aż w końcu po terytoria Chissów, o których bym wspomniała, a w zamian... mam coś co by chciał. Targować się potrafię - uśmiechnęła się złowieszczo, nieco uchylając zasłony swojego charakteru
- W takim razie musimy odwiedzić ten sklep, wiem nawet w co Cię ubiorę, masz jednak taką kasę?
- O to się nie martw. Zaprowadzisz mnie tam, przymierzę, dopasujemy. Wycenią, a ja zapłacę. Za twój strój też zapłacę -
odpowiedziała, przypominając sobie gdzie schowała torbę z kasą.
- W takim razie musisz mi zaufać, bo to będzie trochę zwariowane - powiedział Bubu, który jakby na nowo zaczął żywiej ruszać żuwaczkami. Tak jak wtedy w pokoju... Nicci zrobiło się słabo...

***

- Co?! - zapytała się raz jeszcze. Choć najbardziej dziwne było to, że się na to zgodziła. Nie wierzyła w to co się dzieje.
- Normalnie, przyjdą moi koledzy z klubu wraz z dziewczynami, które są niewolnicami. Jedną umalujemy i ubierzemy tak, żeby możliwie przypominała odmienioną Ciebie. Ekipa wpadnie, kobietę tutaj zwiążemy i sobie razem pójdziemy. Nikt nie zarejestruje wymiany. Wybierzemy się do sklepu i w parę jeszcze innych ciekawych miejsc i zrobię z Ciebie cudeńko mody.
- Boję się tego.
- Czego?

- Tych Twoich kolegów... i mam jeszcze udawać zwykłą słodką dziwkę w ramionach jakiegoś losowego dryblasa... - spuściła głowę. Tak nisko jeszcze nie upadła... chyba.
"Doleci na Celwis i cały świat o tym zapomni" Tak się pocieszała, kiedy to Bubu, jakby w żywiole nieposkromionego stylisty, zaczął przebierać w kosmetykach i malować jej twarz. To nie było takie złe, gdyby nie fakt, że siedziała w samej bieliźnie, a wielki muskularny Aqualish właśnie pudrował jej nosek. To będzie ciężka przeprawa. I czekają ją jeszcze malunki na ciele...
Znała tego obcego zaledwie tydzień, a już widziała co robi z innymi, do tego aktualnie siedziała przed nim prawie naga i pozwalała się dotykać, a wkrótce będą macać ją jego koledzy. Nicci miała wrażenie, że ta znajomość pędzi w szalonym tempie i to w złym kierunku. Zdecydowanie złym. Zaczęła tęsknić za samotnością.
- Mówiłaś, że zrobisz wszystko by Cię nie wykryto. To tylko spacer w jedną stronę i w drugą - mówił ciągnąc czerwoną linię od oczu, potem zmienił kredkę i czarnym pigmentem zajechał przez policzek, brodę, krtań, aż w końcu skręcił na plecy.
- ile ty masz blizn... uuu wiem jak zrobię, to Ci doda pazura - Nicci stwierdziła, że dziwnie to brzmi w jego wersji. Jednak bardziej już się upokorzyć chyba nie da. Oprócz licznych malunków na całym ciele, czeka ją przywdzianie czarnych sznurków w ramach bielizny. Plus jeden na szyję, by w ramach symbolu niewoli nie uciekła facetowi...

- To jest pojebane! - kobieta nie wytrzymała patrząc w lustro... niczym jakaś mocno stuknięta nimfomanka, ladacznica z psycho-dyskoteki, gdzie się nie wchodzi, jeśli nie jesteś porobiony przyprawą. Takie miała wrażenie.
- Nieee nie możesz się tak wyrażać - poprawił ją Bubu
- Wyszczerz ząbki - zachęcił Aqualish, a Nicci poczuła dziką chęć pozbawienia go życia. Usłuchała jednak i zrobiła próbę słodkiej idiotki
- Idealnie! Całkiem niezła jesteś w te klocki, czy czegoś nie wiem?
- Nie-drąż-tematu-skup-się-na-zadaniu - warknęła, momentalnie zmieniając mimikę, po czym znów uśmiechnęła się kretyńsko.

Z resztą całe te wariactwo mogło mieć drugie dno. Co jeśli Aqualish skorzysta z tej okazji by próbować jej wszystko odebrać? Z drugiej strony nie mogła po prostu wyjść ze statku. Jeśli celnicy by przyuważyli lub ktokolwiek. Są też przecież kamery. Byłby to celny trop dla łowców. Paranoja nie dawała jej spokoju, nie chciała kusić losu, ale to co miało się stać...

Nie wymięknie. Ciche mantry pozwoliły jej odzyskać skupienie. Tak, techniki Sithów wspierały kobietę w ciężkich momentach, teraz inaczej nie było. Postanowiła zaufać obcemu i nie zawieść w wykonaniu zadania. To tylko kolejny krok... a na mecie jest wolność...
Image
Awatar użytkownika
Nicciterra
Mistrz Gry
 
Posty: 193
Rejestracja: 18 Paź 2016, o 11:39


Wróć do Statki i okręty