Content

Statki i okręty

"Załamanie nerwowe" - rajd piracki "Darasuum"

Image

Re: Statek piracki "Darasuum"

Postprzez Thrak Skirata » 23 Cze 2013, o 22:32

- Ja ci zaraz wyłączę osłony śmieciu. - Thar wypluł te słowa z pogardą. - Wycofaj się z sytemu, póki masz czas.- Nikt ni będzie dyktował mu warunków a szczególnie pirackie ścierwo. - Wycofaj się, gdy nie możesz wygrać.- Ta jakże banalna zasada ratowała im życie. Podniósł rękę sygnalizując by oficer łącznościowy zamknął kanał. - Przygotować hipernapęd do skoku. - Powiedział grobowym głosem. - Nawigator, masz pół minuty na wyliczenie mikroskoku za ich rufę.- Wydał dyspozycję. - Melduj o wynikach, jeśli nie ma szans, mów teraz. - Nie mogą wygrać walki w bezpośredniej konfrontacji. - Centrala, lądować wszystkie działa. Obsługa promieni, meldować o możliwościach ściągnięcia myśliwców i kanonierki.- Wszystko zależy od perspektywy. każdy inny kapitan byłby wściekły, niespokojny lub by się bał. Skirata był na to za stary, wszystko już przerabiał. Po krótkim wybuchu, opanował go spokój
- Łączyć z Correm i załogą promu. - Zwrócił się do łącznościowca. - Lądujcie na planecie. Jak polecą za wami myśliwce, odegracie przed miejscowymi ofiarę piratów. Wrócimy po was. - W zasadzie wszystko opierało się o wynik prac nawigatora. Odczyty prac napędu sugerowały skok. Prom i Helot ściągną myśliwce. Wrogi kapitan nie powinien niczego podejrzewać, bo większość dział już była gotowa do ostrzału. Jak się nie uda, wycofają się z sytemu i wrócą po grupę abordażową. - Trzymać w pamięci komputera koordynaty awaryjne. Pozostałe plutony uderzeniowe i wszyscy bez przydziału mają się zebrać przy tubie dokującej nr 2. - Dobro statku i załogi jest najważniejsze. - Wyniki nawigator? -
Image
Awatar użytkownika
Thrak Skirata
Gracz
 
Posty: 672
Rejestracja: 15 Cze 2011, o 18:57

Re: Statek piracki "Darasuum"

Postprzez Blaze Corr » 23 Cze 2013, o 22:52

- Kupa złomu - warknął Corr rozglądając się dookoła i patrząc to na jeden, to na drugi panel. W pewnym momencie otrzymał komunikat od Mandalora z nowymi rozkazami. Wywołały one w nim mieszane uczucia, a głowę zajęło mu obmyślanie planu działania.
- Łącz mnie z promem - wskazał palcem na siedzącego najbliżej niego żołnierza.
- Zmiana planów. Lądujemy na planecie, od teraz zgrywamy ofiary. - podkreślił. Rozkaz był słyszalny również dla całej załogi znajdującej się na Helocie.
Kiedy Corr otrzymał potwierdzenie zrozumienia rozkazu, zwrócił się do swoich ludzi na mostku.
- Wyciśnijcie z tego co się da. Lądować w zalesionym miejscu. Informować mnie o wrogich statkach oraz wszelkich próbach nawiązywania łączności. - powiedział i zszedł z mostka udając się w stronę ładowni.
- Ver'alorze w zasięgu radarów pojawił się nieznany okręt. - zabrzmiał raport jednego z pilotów. Teraz wszystko stało się jasne, a Corr zrozumiał działania Skiraty.
Wewnątrz Corr gotował się ze złości, bo brak odpowiedniego sprzętu zmusza ich do wycofania się, lecz nie ostatecznego. To Blaze wiedział na pewno.
Kiedy wszedł do ładowni, głuche kroki odbiły się od durastalowych ścian pomieszczenia.
Mando'ade stojący przy klatce stanęli na baczność.
- Sprawdźcie co to jest.
Image
Image
Awatar użytkownika
Blaze Corr
Gracz
 
Posty: 179
Rejestracja: 29 Sty 2013, o 16:42

Re: Statek piracki "Darasuum"

Postprzez Mistrz Gry » 28 Cze 2013, o 01:01

Mostek fregaty "Darasuum"
Palce astronawigatora rozpoczęły taniec na klawiaturze jeszcze zanim Thar skończył wydawać załodze rozkazy. Kapitan nie musiał go uświadamiać, że właśnie to być może właśnie w jego rękach spoczywają losy bitwy, a biorąc pod uwagę, że oddział abordażowy był poza okrętem, zaś on sam znajdował się na mostku, pod ręką Mandalora, wolał nie być osobą, na której skupi się cały gniew.
-Skok obliczony! - samemu nie wierząc w to, co mówi, wykrzyknął po pół minuty. - Możemy skakać w każdej chwili!
Nie przyznał się do tego, że nie był pewny czy w pośpiechu nie popełnił drobnego błędu i czy przypadkiem nie zmaterializują się dokładnie w tym samym miejscu, gdzie obecnie znajdował się wrogi okręt. W takim wypadku bitwa skończyłaby się zanim zaczęła, a jedynymi wygranymi byliby członkowie oddziału abordażowego znajdujący się na pokładzie lekkiego frachtowca.
W tym samym czasie spływały raporty z przedziałów ogniowych Nebulona - wszystkie stanowiska obsadzone były już od momentu dostrzeżenia dryfującego frachtowca, a odkąd do systemu wskoczyła wroga kanonierka, komputery celownicze zajmowały się tylko i wyłącznie obliczaniem najkorzystniejszych kątów ostrzału. Oczywiście, w chwili wejścia w nadprzestrzeń i pojawienia się za rufą nieprzyjaciela wszystkie te dane staną się bezużyteczne, ale jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, strzelcy - niczym blasterowcy z holowidów - będą mogli strzelać "z biodra". Ciężko nie trafić z działa okrętowego w coś, co znajduje się niemal na wyciągnięcie ręki. Raporty złożyła też obsługa promieni ściągających - operatorzy byli przekonani, że mają szanse złapać myśliwce - szczególnie, gdyby wcześniej trafić je strzałem jonowym. O wrogim okręci nie było mowy.

Pokład frachtowca Helot
Największy problem z wykonaniem rozkazu lądowania na planecie polegał na tym, że najpierw należało uruchomić silniki jonowe, co - jak się okazało - wymagało wpisania hasła dostępu. Ponieważ grzebiący przy konsolach Mandalorianie nie byli hakerami, jego złamanie mogło zająć nawet kilka minut. Do tego czasu skazani byli na dalsze dryfowanie.

Żołnierze stojący na warcie przy tajemniczym kontenerze skrzywili się na myśl, że to im przyjdzie sprawdzać jego zawartość. Na szczęście, dzięki hełmom na głowach, Blaze Corr nie mógł zobaczyć niezadowolenia malującego się na ich twarzach. Niezadowolenia, które zresztą szybko zniknęło zastąpione skupieniem na zadaniu.
Kontener zabezpieczony był elektronicznym zamkiem, kłódką i zasuwą - z dwoma pierwszymi problemami Mandalorianie poradzili sobie za pomocą pojedynczych strzałów blasterowych. Ich odgłos spowodował, że znajdująca się w środku istota jeszcze gwałtowniej zaczęła tłuc w ściany skrzyni, zaś do głuchych uderzeń dołączyło jeszcze wściekłe, wysokie wycie. Dwie sekundy później jeden z nich odsunął metalową zasuwę.
Podwójne drzwi kontenera gwałtownie się otworzyły, gdy uderzono w nie od środka. Krótka seria z wizgiem przecięła powietrze. Blasterowe bolty przebiły blachę kontenera i z rykoszetem odbiły się od ścian ładowni.
Chwilę później słychać było jedynie przyspieszone oddechy.
W kontenerze leżała związana, może dwudziestopięcioletnia, kobieta. Pomimo kiepskiego oświetlenia, Blaze wyraźnie widział jak jej piersi szybko się unoszą, gdy ze strachem gwałtownie wciąga powietrze pomimo knebla w ustach. Burza rudych, lokowanych włosów niemal całkowicie zasłaniała oczy, w których kryło się przerażenie na widok uzbrojonych, opancerzonych piratów.
Z pewnym zdziwieniem Corr zauważył, że jej jedynym ubiorem była niewolnicza obręcz na szyi.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5320
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: Statek piracki "Darasuum"

Postprzez Blaze Corr » 28 Cze 2013, o 23:01

- Uruchomienie silników jest chronione hasłem! - zabrzmiał rozwścieczony głoś jednego z żołnierzy w hełmie Corra.
- Jeszcze kurwa tego brakowało... Czy da się cokolwiek zrobić na tym statku?!.- powiedział Blaze przy wyłączonych sensorach fonicznych. Całą załogę statku ten fakt stawiał w łagodnie ujmując, nieciekawej sytuacji.
W głowie Ver'alora rozpętała się burza myśli, z której starał się wyłowić prawdopodobnie najlepsze rozwiązanie problemu. Dobro jego ludzi było dla niego najważniejsze, zawsze było, dlatego nie może pozwolić dać się złapać.
- Spróbujcie zresetować wszystkie ustawienia komputera pokładowego. Jeżeli się uda, zabezpieczenia znikną. - powiedział przez komunikator, obserwując zmagania się swoich ludzi ze sporej wielkości kontenerem.
- Rozkaz. - usłyszał w odpowiedzi.
W tym samym czasie metalowa zasuwa została odsunięta, a Blaze ujrzał istotę znajdująca się w środku, a na jego twarzy malowało się zdziwienie.
- Jak się nazywasz? - kucnął, aby lepiej widzieć rudowłosą kobietę i zdjął knebel z jej ust. Mechaniczny głos hełmu odbił się od ścian kontenera, tworząc lekki pogłos. Oglądając całe ciało kobiety, zwrócił uwagę na niewolnicza obrożę, którą nosiła. - Ile tu jesteś?
Image
Image
Awatar użytkownika
Blaze Corr
Gracz
 
Posty: 179
Rejestracja: 29 Sty 2013, o 16:42

Re: Statek piracki "Darasuum"

Postprzez Thrak Skirata » 4 Lip 2013, o 21:43

W czasie gdy nawigator liczył skok, Thar przeszedł się po mostku oglądając kolejne monitory taktyczne. Powoli odliczał kolejne sekundy, gdy nawigator złożył meldunek. Do tej pory wszystko było jedną wielką niewiadomą.
- Po skończonej sekwencji skoku, namierzyć rufę i przeciążyć reaktor wroga. Macie go uszkodzić nie zniszczyć. Jony ostrzał ciągły, turbolasery, jedna salwa. - Powiedział do obsługi uzbrojenia. Nawigator, po wyjściu z nadświetlnej zwrot i 1/2 na przód. Podejdziemy do ich boku i dokujemy. W razie niepowodzenia manewru, dalszy ostrzał.
- Skok na mój znak. - Powiedział i zaczął odliczać do trzech. - Skok. - Powiedział spokojnie. Z początku wyglądało to na zwykły skok w nadświetlną, ale trwało tylko ułamki sekund. Dziwne uczucie, niczym hamowanie turbowindy. Zawyły alarmy zbliżeniowe. Skirata dokładnie widział położenie celu. Załoga bez szemrania zaczęła wykonywać rozkazy i po kilku sekundach gdy systemy wróciły do normy padły strzały.
Image
Awatar użytkownika
Thrak Skirata
Gracz
 
Posty: 672
Rejestracja: 15 Cze 2011, o 18:57

Re: Statek piracki "Darasuum"

Postprzez Mistrz Gry » 25 Paź 2013, o 23:37

Mostek fregaty "Darasuum"
Fregata w nadprzestrzeni znajdowała się nie dłużej niż jedno uderzenie serca. Załodze zdawało się, że nagle po prostu przeniosła się z jednego punktu w kosmosie w drugi, lecz żołądki podpowiadały, iż w niesłychanie krótkim czasie doszło do gwałtownego przyspieszenia, a później wytracenia prędkości, gdy piracki statek wykonywał mikroskok. Thar, podobnie jak wielu jego podkomendnych, poczuł w ustach gorzki smak, lecz zignorował go przełykając podchodzącą do gardła żółć i wykrzykując rozkazy otwarcia ognia.
Turbolaserowe promienie w ułamku sekundy pokonały pustą przestrzeń dzielącą dwa okręty. Otaczające kanonierkę osłony energetyczne rozbłysły eksplozją błękitnych wyładowań chroniąc DP20 przed bezpośrednim ostrzałem na kadłub. Zdecydowanie gorzej od artyleryjskich załóg turbolaserów poradziła sobie obsługa dział jonowych - nie chcąc całkowicie usmażyć całego okrętu nie mogli trafiać bezpośrednio w kadłub, a jedynie "ocierać się" o jego tarcze. Nie mając wiele czasu na celowanie, założyli większy margines bezpieczeństwa, przez co zdecydowana większość strzałów nie wyrządziła przeciwnikowi żadnej szkody. Mimo to już w pierwszej salwie udało się na moment osłabić osłony na tyle, by przepuściły wiązkę zjonizowanej energii, która trafiła nieprzyjacielski statek i rozpruwając poszycie tuż przed przedziałem maszynowni i silnikami. W ślad za oderwanymi elementami kadłuba w kosmiczną pustkę uciekała atmosfera tworząc wąski ślad za zrywającą się do ucieczki kanonierką.
Skirata w wyobraźni słyszał wycie syren alarmowych na pokładzie nieprzyjacielskiej jednostki, pełne niedowierzania, zaskoczenia i przerażania krzyki wrogiej załogi. Mimo to, musiał przyznać, że jej członkowie zareagowali błyskawicznie. Nie minęło nawet kilka dziesięć sekund od zakończenia mikroskoku, gdy przeciwnik rozpoczął wykonywać manewry wymijające, pragnąc w ten sposób uniknąć dalszych trafień.
Przeciwnik nie miał zamiaru jedynie uciekać. W czasie, gdy artylerzyści na pokładzie Darasuum przygotowywali się do oddania kolejnych strzałów z dział jonowych, odezwało się uzbrojenie pościgowe zamontowane na rufie DP20, a wieżyczki pozostałych dział turbolaserowych obracały się, by wżiąć na cel piracki statek Mandalorian. Thar poczuł drżenie pokładu, gdy działa jonowe przeszły na ogień ciągły, a ich załogi oddawały strzały najszybciej jak się da. Chwilę później do tego drżenia dołączyły wstrząsy, gdy osłony wiekowej fregaty zaczęły przejmować energię niesioną przez wrogie ładunki plazmy. Kątem oka zauważył informację o lecącym na łeb na szyję poziomie energii tylnych ekranów wroga, gdy zadźwięczały alarmy informujące o odpaleniu przez wroga rakiet. Cztery małe symbole oderwały się od większego, symbolizującego na ekranie taktycznym DP20, a następnie zatoczyły niewielki łuk i pomknęły z maksymalnym przyspieszeniem w kierunku dziobu fregaty. Dosłownie mgnienie oka później dołączyły do nich trzy myśliwce, a każdy z nich wystrzelił kolejny pocisk...

Pokład frachtowca Helot
W tym samym czasie, gdy załoga Darasuum rozpoczynała dzieło zniszczenia i walczyła o życie, Blaze Corr, dowódca oddziału szturmowego spoglądał w przestraszoną twarz pięknej kobiety. Nagiej, dodajmy.
Najwyraźniej jej kształtne biodra, krągłe piersi, rude włosy spływające ognistą kaskadą na łagodną, niemal dziecięcą twarz i piwne oczy, w jakich można było utonąć, odebrały Mandalorianinowi zdolność konstruktywnej wypowiedzi, bowiem pytanie o czas spędzony w skrzyni było dość nieskładne. Nic dziwnego, że dziewczyna opacznie je zrozumiała i - zamiast odpowiedzieć ile czasu przebywa zamknięta w skrzyni - odparła, że na pokładzie frachtowca jest sama.
-Błagam... błagam... będę dobra, będę sprzątać... nie róbcie mi nic złego - wyszeptała próbując tak się okręcić, by zakryć jak najwięcej swojej nagości. Biorąc pod uwagę, że była związana wzdłuż całego ciała, nie szło jej to najlepiej.
-Ver'alorze - usłyszał Corr w słuchawce głos jednego ze swoich ludzi. Odruchy zrobiły swoje i natychmiast zapomniał o nagiej kobiecie (przynajmniej na razie), a skupił na raporcie Mandalorianina. - Właśnie doszliśmy do wniosku, że jeśli zresetujemy ustawienia to na dobrych kilka minut siądą wszystkie systemy statku, z kompensatorem przyspieszenia, sztuczną grawitacją i filtrami powietrza włącznie. Ponowne uruchomienie go zajmie niewiele mniej czasu niż złamanie zabezpieczeń. Jakie rozkazy?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5320
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: Statek piracki "Darasuum"

Postprzez Blaze Corr » 26 Lis 2013, o 16:29

Kobieta była piękna... na tyle by pozbawić żołnierza logicznego myślenia, lecz tylko na chwilę, gdyż raport z mostka przywrócił mu świadomość. Widząc panikę dziewczyny i odbijające się promyki pomarańczowego światła od jej przerażonych oczu, domyślił się, że nic z niej teraz nie wyciągnie.
Po pomieszczeniu rozległ się metaliczny szczęk zbroi, kiedy Blaze się wyprostował.
- Uruchamiajcie ponownie, lecz jeśli zajmie to z byt długo czasu to zwiedzicie dzisiaj przestrzeń bez pancerzy! Do roboty. - rozkazał przez komunikator i obrócił się na pięcie.
- Ubierzcie ją w cokolwiek i pilnujcie. - powiedział do żołnierzy wychodząc z pomieszczenia z nadzieją, że dziewczyna posiada jakieś przydatne informacje.
Corr rozmyślał przez chwilę dlaczego ktoś zabezpieczył, aż tak dobrze zwykły, niewielkich rozmiarów prom, lecz nie umiał znaleźć wyjaśnienia.
Po chwili przechadzki dotarł do żołnierzy uruchamiających system.
- I jak?
Image
Image
Awatar użytkownika
Blaze Corr
Gracz
 
Posty: 179
Rejestracja: 29 Sty 2013, o 16:42

Re: Statek piracki "Darasuum"

Postprzez Mistrz Gry » 26 Lis 2013, o 22:32

Mostek fregaty "Darasuum"
Załoga fregaty spisała się wyśmienicie, biorąc pod uwagę, że Thar Skirata, widząc zbliżające się pociski, nie zareagował w żaden sposób. Być może był na tyle przekonany o skuteczności swojej taktyki, że w jego mniemaniu nie była potrzebna nawet korekta kursu, o manewrach wymijających nie wspominając.
Pierwsze dwie rakiety eksplodowały w bezpiecznej odległości zdjęte przez obsługę dział laserowych. Choć o wiele skuteczniejsze od turbolaserów, nie były to automatyczne, szybkostrzelne działka przeznaczone właśnie do likwidowania niewielkich, zwrotnych obiektów, więc pozostałe pociski przedarły się przez zasłonę ogniową. Być może artylerzystom poszłoby lepiej, gdyby do działania pchnięci byli poleceniem dowódcy, a nie zwyczajnym odruchem na zagrożenie.
Trzecia rakieta dała się oszukać oprogramowaniu do prowadzenia wojny elektronicznej. Zagłuszacze i wabiki wyprowadziły ją za rufę, gdzie eksplodowała nie powodując żadnych strat, a jedynie wywołując widowiskowy rozbłysk. Czwarta, wystrzelona przez jeden z myśliwców, częściowo zboczyła z kursu, jednak niewystarczająco - gdy przelatywała nad fregatą zadziałały czujniki zbliżeniowe i silny wstrząs przebiegł wzdłuż kadłuba aż do mostka. W ułamku sekundy przestały istnieć główne systemy komunikacyjne, których szczątki zniknęły zmiecione siłą wybuchu.
Największe straty spowodowała jednak ostatnia rakieta. Przedarłszy się przez ogień laserów i ECMy pomknęła na zaprogramowany wcześniej cel, czyli baterię dział jonowych. Część energii przyjęły na siebie tarcze statku, jednak większość destruktywnej siły wybuchu dotarła do kadłuba. Darasuum szarpnęło, a załoga mostka utrzymała się na swoich fotelach jedynie dzięki uprzężom antyurazowym. Alarmy uszkodzeniowe zawyły wściekle, a Thar odniósł wrażenie, że słyszy jęki rwanego poszycia i krzyki wylatujących w próżnię artylerzystów.
-Straciliśmy główny zestaw komunikacyjny, został jedynie krótkiego zasięgu. Zniszczone baterie dział jonowych 3 i 4! - przez wycie syren do uszu Skiraty dotarły krzyki oficera kontroli uszkodzeń - Brak kontaktu z obsługą turbolasera numer 2!
-Wróg wystrzelił kolejne rakiety! - meldował oficer taktyczny - Myśliwce zbliżają się kursem na przechwycenie, w zasięgu działek będą nas miały za trzydzieści sekund!

Pokład frachtowca Helot
Grupa abordażowa starcie fregaty Darasuum z kanonierką DP20 mogła obserwować jedynie z mostka - i to wizualnie, a nie na ekranach komputerów taktycznych. Te pozostawały ciemne od momentu, gdy Mandalorianie wyłączyli główny komputer, by zyskać kontrolę nad frachtowcem. W chwili, gdy pogasły wszystkie światła na jednostce, przestała też działać sztuczna grawitacja, dzięki czemu Blaze nie tyle wszedł, co wleciał na mostek.
-I jak? - zapytał od wejścia
-Komputer wczytuje domyślną konfigurację systemów. Na razie dziesięć procent za nami i niespecjalnie wiemy jak to przys...
Przerwał, bowiem w tym momencie wokół Darasuum wykwitły rozbłyski oznaczające detonacje rakiet wystrzelonych przez wrogów. Strumień atmosfery ulatniającej się z przedziałów artyleryjskich był widoczny nawet z tej odległości. Członkowie oddziału szturmowego mogli się cieszyć, że są zbyt daleko, by widzieć wylatujące w próżnię ciała ich towarzyszy.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry

Pokład promu
Drex Aurelian zacisnął spocone dłonie na sterach, gdy eksplozje dwóch rakiet szarpnęły Darasuum. Bez względu na to, jak bardzo chciałby wziąć udział w walce, wyrazy Thara Skiraty były jasne - miał lecieć w kierunku powierzchni planety i liczyć na to, że Mandalorianie wygrają walkę albo wycofają się żywi i zdołają wrócić po zostawionych towarzyszy.
O ile do tego czasu będzie po kogo wracać.
Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5320
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: Statek piracki "Darasuum"

Postprzez Blaze Corr » 30 Lis 2013, o 15:47

Blaze wyraźnie zniecierpliwiony i wytrącony z równowagi rozbłyskami widocznymi w przestrzeni, patrzył na ledwo przesuwający się pasek postępu, który zatrzymał się na 20%.
- Jak tak dalej pójdzie to te skurwysyny rozwalą nam łajbę. - stwierdził, patrząc się w stronę Darasuum. Pokręcił głową i nie wierzył, że dali wpakować się w taki syf. Spojrzał na równie niecierpliwionych żołnierzy starających się przyspieszyć ponowne uruchamianie systemu i pokręcił przecząco głową, mając świadomość, że nic więcej nie mogą zrobić. Sytuacja wydawała się nad wyraz nieciekawa. Jeżeli nie uda im się uruchomić silników to wykrycie położenia frachtowca przez wroga, będzie kwestią czasu. Kiedyś Corr znalazł się w podobnej sytuacji, lecz wtedy wyszedł cało tylko dlatego, że miał zwykłe szczęście.
Przydałoby się i teraz...
- Aurelian? Wróciłeś na okręt? - skontaktował się z pilotem promu, w odpowiedzi początkowo słysząc tylko trzaski.
- Ładownia, meldunek. - rozkazał w międzyczasie, oczekiwania na wiadomość od pilota.
Image
Image
Awatar użytkownika
Blaze Corr
Gracz
 
Posty: 179
Rejestracja: 29 Sty 2013, o 16:42

Re: Statek piracki "Darasuum"

Postprzez Drex Aurelian » 30 Lis 2013, o 23:34

- Jeszcze mnie nie ma na Darasuum, podlecę do was i będę wam towarzyszyć. - odpowiedział Drex - Fregata nieźle obrywa, stracili kilka dział jonowych jak nic, nie jest dobrze. Jak to wygląda u was, znaleźliście tam coś cennego?
Aurelian starł pot z czoła, po czym skierował prom w stronę Helota. Korelianin starał się wytłumić uczucie strachu jakie go ogarnęło po ujrzeniu widoku uszkodzon Darasuum. Perspektywa stracenia miejsca, które mógł nazwać domem była przerażająca, więc czarne myśli zostały szybko zakryte przez profesjonalne opanowanie. Wiedział, że część oddziału abordażowego która jest z nim, obserwowała ze strachem na to, co się dzieje na fregacie. Śmierć tylu towarzyszy wstrząsnęła wszystkich na promie, włącznie z Drexem.
-Ver'alor, jak długo zajmie wam ruszenie tego złomu? Przygotować się do przyjęcia twoich ludzi na promie, czy pozostaną na Helocie? - spytał Aurelian, chcąc być przygotowanym na wszelkie możliwości. W oczekiwaniu na odpowiedź, spróbował skontaktować się z mandaloriańską fregatą.
Image
Awatar użytkownika
Drex Aurelian
Gracz
 
Posty: 81
Rejestracja: 28 Mar 2013, o 13:06
Miejscowość: Łódź, kraina dresiarzy i wojen klubów

Re: Statek piracki "Darasuum"

Postprzez Thrak Skirata » 5 Gru 2013, o 23:52

Nie wszystko poszło zgodnie z planem. Nigdy nie idzie. Thar stał zamyślony. Zachowanie działonowych było do przewidzenia, a przeciwnik nie będzie stał w miejscu. Skirata przeglądał wyświetlacze taktyczne i próbował zsynchronizować je z swoim HUD'em. W swojej zadumie nie zareagował na zbliżające się pociski. Załoga mostka podjęła się przechwycenia pocisków, niestety nieskutecznie. Potężny wstrząs obudził go z otępienia. Raport uczynił myśli Thara jeszcze mroczniejszymi. Koszt chwilowej medytacji był zbyt wielki. Co by Jango na to powiedział? Czym by rzucił w kapitana, Thrak Skirata? Skoro tak bronią tego frachtowca, to ładunek musi być cenny. - Odciąć uszkodzone sekcje.- Rozkazał natychmiast. Nawet jakby byli tam ranni, muszą poradzić sobie sami. Nie może dojść do dehermetyzacji kolejnych sektorów. Strata części uzbrojenia był co najmniej niefortunna. Bez anteny poradzą sobie jakiś czas.

Jedynym problemem były kolejne rakiety. - Rekonfiguracja tarcz. Równoległe zasilanie generatora zapasowego. 40% od teraz. - Dowódca mówił bardzo szybko ale był całkowicie opanowany. - Położyć zaporę ogniową przed rakietami. - Spokojny ton dowódcy nie pasował prawdopodobnie do sytuacji. - Promienie ściągające. Chwycić krańcowe myśliwce formacji i ściągnąć je na siebie. - Skirata czytał o tym manewrze w żywotach imperialnej admiralicji. Sytuacja była podobna.
Image
Awatar użytkownika
Thrak Skirata
Gracz
 
Posty: 672
Rejestracja: 15 Cze 2011, o 18:57

Re: Statek piracki "Darasuum"

Postprzez Mistrz Gry » 21 Gru 2013, o 01:59

Mostek fregaty "Darasuum"
Obsada mostka odetchnęła z ulgą, gdy dowódca okrętu znów zachowywał się jak powinien. Każde rozkazy były lepsze od odruchowego, nieskoordynowanego działania, więc oficerowie z ożywieniem zaczęli przekazywać podwładnym polecenia, a ci natychmiast zabrali się za ich wykonywanie.
Turbolasery fregaty rozpoczęły koncert grany według znanych nut i przed falą rakiet wyrosła ściana niszczycielskiego ognia, lecz dwie z trzech torped poprzedniej salwy zdołały pokonać tę lawinę. Natychmiast zostały wyznaczone jako cele dla lżejszego uzbrojenia - jedna z nich wybuchła nie stanowiąc żadnego zagrożenia dla załogi, druga detonowała znacznie bliżej. Lista na ekranie kontroli uszkodzeń wzrosła o kolejną pozycję, gdy siła wybuchu oderwała kawał zewnętrznego poszycia Darasuum. Na szczęście, biegnący tam korytarz zachował hermetyczność.
Teraz należało wytrzymać jeszcze kilka następnych salw, a powinno być dobrze.

Pokład frachtowca Helot
Wskaźnik postępu ładowania ustawień systemowych i ponownego uruchamiania komputera pokładowego zdawał się stać w miejscu. Dryfując w kosmicznej pustce byli całkowicie odsłonięci i narażeni na każdą formę ataku, a to każdego Mandalorianina musiało doprowadzać do rozpaczy. Pozostawało mieć nadzieję, że przeżyją tę bitwę, a ładunek, o który walczą okaże się wart poświęcenia.
-Uwolniliśmy kobietę, znaleźliśmy jakiś koc, żeby się okryła - zameldował jeden z pozostawionych w ładowni ludzi Blaze'a. - Dowiedzieliśmy się, że ładunek tego statku jest haraczem dla piratów mających zapewnić bezpieczeństwo planety. Dziewczyna była prezentem dla ich kapitana. Mamy spróbować jeszcze coś z niej wycisnąć czy sprawdzić co jest w skrzyniach?

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry

Pokład promu
Aurelian nie doczekał się odpowiedzi, pomimo ponownego wezwania Darasuum. Oznaczało to, że albo na mostku jest goręcej niż się wydaje z tej odległości, albo w czasie walki uszkodzone zostały systemy komunikacyjne. Nie mając wielkiego wyboru, musiał pozostawać biernym obserwatorem toczących się wokół wydarzeń.
Wyglądało na to, że załoga Nebulona poradzi sobie znacznie lepiej z drugą salwą rakiet niż z pierwszą. Thar najwyraźniej też wydał rozkaz pochwycenia nadlatujących myśliwców wiązkami ściągającymi, bowiem maszyny po zbliżeniu się do statku i oddaniu pierwszych strzałów z działek laserowych, zaczęły dziwnie się zachowywać...
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5320
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: Statek piracki "Darasuum"

Postprzez Thrak Skirata » 8 Sty 2014, o 22:58

Taktyka wroga była wręcz banalnie prosta. Prosta ale skuteczna i zabójcza. - Radar, śledzić kolejne pociski i przekazać namiar do centrali artyleryjskiej. - Rozkazał. Doskonale wiedział, że muszą wytrzymać do skończenia zapasu pocisków wroga. - Odciąć zasilanie do nieużywanych sekcji mieszkalnych okrętu. Wyłączyć oświetlenie sekcji ładowni i utrzymać minimalną temperatura dla załogi bez pancerzy. - Kolejne polecenie. Myśl goniła myśl, a nadal nie było skutecznego rozwiązania. Trzeba zmniejszyć pobór energii. Zawszę istniała możliwość przeciążenia reaktora o kilka procent, jednak to zbyt ryzykowne posuniecie. Thar rozważał jeszcze jedną opcję, a mianowicie skrócenie dystansu. Powinno to odstraszyć ich od wysyłania kolejnych rakiet. Tylko jaki mają czas uzbrajania i sposób namierzania. Wróg rozważnie unikał walki burta w burtę. - 80 % nadwyżki przekierować do generatora tarczy. - Powiedział spokojnie do załogi mostka. Gdyby miedzy kolejnymi strzałami oponentów było więcej czasu, można by było manipulować sektorami tarcz.
- Obsługa promieni, meldować o postępach. - Jeśli uda się przejąc lub wyeliminować wrogie myśliwce walka będzie łatwiejsza. - Kiedy się znowu odezwą? - Pomyślał kapitan. Dobrze wiedział, ze większość pospolitych piratów ceni życie.
Image
Awatar użytkownika
Thrak Skirata
Gracz
 
Posty: 672
Rejestracja: 15 Cze 2011, o 18:57

Re: Statek piracki "Darasuum"

Postprzez Blaze Corr » 24 Sty 2014, o 23:30

Blaze omiótł spojrzeniem całą kabinę po czym skierował wzrok na pasek ładowania, mając szczerą nadzieję, że ten choć szybciej zacznie się zapełniać. Corr wiedział dobrze, że szczęście opuściło jego odział, gdy postawili nogi na pokładzie frachtowca.
- Obyśmy nie przykuli niczyjej uwagi - powiedział, uderzając pięścią w kokpit. Nie mógł wytrzymać stojąc bezczynnie, gdy jego towarzysze walczą w przestrzeni z wrogiem.
- Zobaczcie co jest w tych skrzyniach. - rozkazał przez komunikator - Zachować szczególną ostrożność, bo kto wie co oni w nie władowali. - w czasie przekazywania informacji żołnierzom pasek przesunął się leniwie, wskazując 60 % ładowania.
- Anek. Zajmij pozycję w pobliżu frachtowca. Do czasu uruchomienia tego badziewia jesteśmy bezbronni, a towar który tutaj się znajduje wydaje się wartościowy. - rzekł i oparł się o durastalową ścianę kabiny, wpatrując się w niekończącą się ciemność.
- Jak wszystko się uda, stawiam każdemu z was drinka w kantynie.
Image
Image
Awatar użytkownika
Blaze Corr
Gracz
 
Posty: 179
Rejestracja: 29 Sty 2013, o 16:42

Re: Statek piracki "Darasuum"

Postprzez Drex Aurelian » 27 Sty 2014, o 00:55

- Dobrze Ver' alor, utrzymuję pozycję, bez odbioru - odpowiedział Drex dowódcy oddziału abordażowego.
Mandalorianie wreszcie zaczęli przejmować inicjatywę i przechwytywać myśliwce wroga, co uspokoiło Drexa i załogę promu. Myśl o kredytach za towar z Helota bardzo cieszyła go.
- Panowie, dzisiaj niezły dzień! Towar z Helota jest pewnie sporo wart, obłowimy się! - krzyknął do reszty osób na statku jego pilot, chcąc zwiększyć morale ludzi.
Drex utrzymywał prom w pobliżu Helota, będąc jednocześnie w gotowości do ucieczki, jeżeli przeciwnik by się pojawił, lub do przyjęcia ludzi na pokładzie. Aurelian chciał już, aby można było ruszyć i przeklinał ciągle mechanizmy Helota i całą tą bitwę.
Corr, pospiesz się, bo za siebie nie ręczę - pomyślał Drex i zastanawiał się jak zmieniło się jego życie, z przemytnika-pijaka, do pilota na fregacie pirackiej.
Image
Awatar użytkownika
Drex Aurelian
Gracz
 
Posty: 81
Rejestracja: 28 Mar 2013, o 13:06
Miejscowość: Łódź, kraina dresiarzy i wojen klubów

Re: Statek piracki "Darasuum"

Postprzez Mistrz Gry » 12 Kwi 2014, o 00:40

Thar Skirata

Szczęście w nieszczęściu kolejna salwa rakiet nie została wystrzelona. Piraci albo wyczerpali ich zapas, albo czekali po prostu na lepszą okazję. Mandalor mógł być dumny ze swoich operatorów promieni ściągających - potężne emitery Q7 obsługiwane wprawnymi rękoma pochwyciły w niewidzialne sidła dwie z trzech nieprzyjacielskich maszyn. Uczucie nagłego zatrzymania dla ich pilotów musiało być doprawdy nieprzyjemne - kompensor przyspieszenia nie mógł zniwelować aż takiej dużej różnicy. Istniało duże prawdopodobieństwo, że piraccy piloci byli nieprzytomni... lub martwi. Pilotujący trzecią maszynę, nie chcąc podzielić losu swoich kompanów oddalił się nieco od Darasuum chwilowo nie stanowiąc zagrożenia dla fregaty. Sama walka natomiast nabierała impetu i stała się najzwyklejszą wymianą ciosów. Turbolasery obu jednostek raz po raz błyskały posyłając ku sobie gigawaty śmiercionośnej energii. Mniejsza DP20 choć lżej uzbrojona, górowała opancerzeniem, zwrotnością i prędkością nad Nebulonem, który przez swoje gabaryty stanowił łatwiejszy cel. Kapitan kanonierki na powrót postanowił zwiększyć dystans - domyślać się można było w jakim celu. Chciał osłonić mocno osłabioną już rufową tarczę a co za tym idzie sekcję napędową jednostki. Osłony Darasuum za to dzięki przekazaniu dodatkowej energii z odciętych sekcji poszły w górę o jakieś 7%. Nie wiele, ale zawsze coś.

Blaze i Drex

Po kilku minutach ciszy na powrót odezwał się oddział z ładowni:
- Sir, otworzyliśmy kilka skrzyń. Wygląda na to, że dawali to co mieli. Jest wszystko począwszy od jedzenia, poprzez przyprawę na kredytach skończywszy. Nie otwieraliśmy wszystkiego - usłyszał Corr. Cóż, wygląda na to, że Mando zgarną przyzwoity łup - jeśli przeżyją. Dwa z trzech myśliwców wysłanych przez piratów z kanonierki DP20 zostały unieruchomione przez promienie ściągające Darasuum. Trzci natomiast oderwał się od formacji i ruszył prosto na Helot i prom Mandalorian. Kwestia taka jakie pobudki kierował pilotem - zaatakować prom czy zniszczyć bezbronny jak na razie frachtowiec wyładowany haraczem? Trudno było udzielić jednoznacznej odpowiedzi - jednakże zagadka miała się rozwiązać w ciągu maksymalnie trzech minut. Mniej więcej tyle na dotarcie do nich potrzebował wrogi myśliwiec.
Pasek porestartowego ładowania systemu błyskał w okolicach 70% wypełnienia.
Drex natomiast mający sprawne instrumenty i czujniki był bardziej niż Corr świadom nadciągającego zagrożenia. Prom niezbyt nadawał się do walki - jednakże mógł być ostatnią linią obrony dla Helota - przynajmniej dopóki system nie uruchomi się ponownie.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5320
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: Statek piracki "Darasuum"

Postprzez Thrak Skirata » 12 Maj 2014, o 23:18

- Zmieniają kurs. Przestali strzelać i odchodzą na większy dystans. - Powiedział cicho kapitan. Mandalorianin postanowił zagrać w ich grę i zmusić wroga do poddania się. - Wyliczyć kurs za nimi utrzymać odległość. Meldować o uszkodzeniach i stratach własnych. - Rufa wrogiej jednostki była uszkodzona i zbyt mocny ostrzał mógł wysadzić okręt.Najłatwiejszą opcja było ich zniszczenie ale nie najlepszą. Wrak jest niewiele warty, a informacje posiadane przez kapitana wrogiej jednostki mogą być bezcenne.
Przerzucił obrazy na kolejnych ekranach taktycznych. - Jony ostrzał ciągły na rufę wrogą. Przeliczyć trajektorie w komputerze. Zdiagnozować i przywrócić komunikacje dalekiego zasięgu. - W zasadzie mogło być gorzej.- Nie mogli pomóc ludziom w frachtowcu i na promie. Ściągnięcie wrogich myśliwców, nie wchodziło obecnie w grę, przy podniesionych tarczach. Będą musieli to zrobić przed skokiem, o ile znowu nie wrócą one do walki. - Zgłaszać możliwość pochwycenia celu promieniem. - Czas zawsze był wrogiem w trakcie bitwy. Przez cały czas Strill siedział spokojnie kolo stanowiska dowodzenia, zapomniany przez całą załogę. Teraz zawył wyrażając dezaprobatę. Zwierze dawno nie polowało, a po mostku snuło się wrażenie łowów.
Image
Awatar użytkownika
Thrak Skirata
Gracz
 
Posty: 672
Rejestracja: 15 Cze 2011, o 18:57

Re: Statek piracki "Darasuum"

Postprzez Drex Aurelian » 14 Maj 2014, o 21:27

- Ver'alor, myśliwiec się zbliża. Postaram się go uniemożliwić, ale jeżeli mi się nie uda, lecę w kierunku punktu zbornego na planecie i będziecie musieli poradzić sobie jakoś. - powiedział do komunikatora Drex, po czym zaczął już kierować prom w stronę planety, uważając na myśliwiec i uruchamiać systemy obronne.
Drex miał mieszane uczucia co do całej sytuacji. Bał się zestrzelenia przez myśliwiec, ale wiedział, że jeżeli zostawi oddział szturmowy, to najpewniej zginą, dlatego wybrał najlepsze według niego rozwiązanie. Jedyne co go cieszyło, to fakt że przynajmniej Darasuum zaczął sobie radzić w walce z przeciwnikiem.
- Mam nadzieję, że przynajmniej łup dobry z tego będzie, bo jak na razie marnie to widzę - mruknął pilot pod nosem, jednak wzrokiem napotkał paru innych, którzy byli mało optymistycznie nastawieni, choć każdy z nich, jak na Mando'ade przystało, uwijał się przy pracy.
Image
Awatar użytkownika
Drex Aurelian
Gracz
 
Posty: 81
Rejestracja: 28 Mar 2013, o 13:06
Miejscowość: Łódź, kraina dresiarzy i wojen klubów

Re: Statek piracki "Darasuum"

Postprzez Blaze Corr » 18 Maj 2014, o 14:18

Corr nie wiedział, czy to zrządzenie losu, czy najzwyklejszy pech, kiedy patrzył na pasek ładowania, który powoli przesunął się osiągając wartość 90%. Wiadomość od Drexa w sytuacji, gdzie od ocalenia życia jego żołnierzy dzieliło cholerne 10 %, nie dodała sił Ver'alorowi. Byli jak bezbronne dzieci, bawiące się w głębokim basenie z pływającymi dookoła Opee, nie mogąc kompletnie nic na to poradzić.
- W naszą stronę leci wrogi myśliwiec - powiedział do swoich ludzi - prom postara się nas osłonić, lecz długo nie wytrzyma. Trzymajcie się.
Wszyscy byli zdani na Drexa, aż do czasu restartu systemu.
- Anek pozostało pieprzone 10%, pokaż na co Cię stać.
Image
Image
Awatar użytkownika
Blaze Corr
Gracz
 
Posty: 179
Rejestracja: 29 Sty 2013, o 16:42

Re: Statek piracki "Darasuum"

Postprzez Mistrz Gry » 19 Maj 2014, o 23:25

Blaze i Drex

Słowa Drexa były raczej marnym pocieszeniem dla załogi Helot. Mando z Blaze'm na czele liczyli raczej na mocną osłonę i walkę do utraty tchu, a otrzymali jedynie mgliste nadzieje na przetrwanie, równie ulotne co gazy wylotowe silników jonowych. Pasek ponownego ładowania uparcie zatrzymał się na 91%. I co gorsze stan z sekundy na sekundę nie zmieniał się. Jeszcze tego by brakowała ażeby na finiszu system znów się zawiesił. Tymczasem Aurelian ustawił prom na kursie przechwytującym. Prom Katarn miał do dyspozycji jedynie podwójne działko laserowe, które w starciu z szybszym myśliwce na nie wiele mogło się zdać. Odległość dzieląca obie maszyny malała w zastraszającym tempie - kilka sekund później obie jednostki gwiezdne zalewały się - głównie niecelnymi - laserowymi boltami. Jako, że dystans był krótki ani kanonier Aureliana, ani pilot myśliwca nie zaliczyli zbyt wielu celnych trafień. Myśliwiec jednak wyszedł z tej potyczki lepiej, zaledwie z lekko osłabioną tarczą. Pilot mniejszej jednostki nie zapomniał o przerzuceniu większości mocy tarcz na czoło. Drex niestety, mając w głowie łupy, do których mogli się już nie długo dobrać, zapomniał o tej czynności. Ledwie dwa strzały zdołały przebić tarczą - kolejne dwa uderzyły w pancerz czołowy. Alarmy zawyły, światła przygasły, jednak Katarn przetrwał. Raporty uszkodzeń wskazywały na brak przednich tarcz i naruszony przedni pancerz. Po krótkim starciu myśliwiec piratów stracił zainteresowaniem promem Katarn, a raczej nigdy się nim zbytnio nie interesował. Ważniejszą kwestią było czy Aurelian spróbuje pomóc towarzyszom, czy jak to sobie założył, trzymać się będzie rozkazów i zostawi ich na pewną śmierć.
Blaze tymczasem mógł jedynie patrzeć jak wróg rośnie w iluminatorach. System stanął na 91% i za żadne skarby świata nie chciał ruszyć się dalej. Prawda była jasna i dla wszystkich oczywista - Drex nie dał rady zatrzymać przeciwnika. Bez tarcz byli już trupami. Odległość malała z każdą sekundą, już za chwilę otworzy do nich ogień. 10, 9, 8, 7...
- Rusz się cholerna kupo złomu - ryknął nagle jedne z żołnierzy i walnął z całej siły w pulpit sterowniczy dając upust emocjom. Jak się okazało, czasem czysta siła potrafiła zdziałać cuda - pasek ładowania wskoczył momentalnie na 100%, wszystkie systemy obudziły się do życia. Tarcze automatycznie zostały podniesione, silniki budził się do życia. Nie było co prawda szans na ucieczkę ale wystrzelone ku nim wiązki energii odbiły się od osłon, nie czyniąc Helotowi żadnej krzywdy. Opaczność, Moc, a może zwykły fart? Zdezorientowany pilot Rihkxyrk'a minął frachtowiec w odległości kilkunastu metrów na pełnej prędkości. Nim zawróci silniki będą już aktywne, a i Aurelian powinien znacząco się do nich zbliżyć. Nim jednak to nastąpiło...

Aaraya

... z nadprzestrzeni wyrwany został dobrze znany weteranom wojennym T-65 X-wing produkcji Incomu. Jej pilotka musiała być mocno zaskoczona obrotem spraw. Leciała sobie spokojnie przez nadprzestrzeń, kiedy to ni z tego, ni z owego hipernapęd odmówił posłuszeństwa. Patch wydawał z siebie żałosne piski i gwizdy wyświetlając komunikaty o uszkodzeniu motywatora hipernapędu oraz o aktualnej sytuacji taktycznej. Aaraya i jej wierny kompan znaleźli się w środku potyczki. Przed sobą mieli Rihkxyrk'a, który w zasadzie był zamknięty w trójkącie - X-wing, Helot, Katarn. Co teraz?

Thar

Ryk Strilla na nowo obudził w załodze ducha walki. Wszyscy zdawali się podwoić wysiłki podczas wykonywania swoich czynności... A może po prostu bali się pupila kapitana? Tak czy inaczej błękitne bolty jonowego ognia błyskały raz po raz ku rufie kanonierki, która zajadle odgryzała się nie pozostając dłużną fregacie. Kapitanowi Sztormu przestało zależeć na łupie - chciał przetrwać to starcie i spróbować szczęścia kiedy indziej. Nie mógł jednak liczyć na taryfę ulgową u Thara Skiraty - szczególnie bo tak bezczelnym i aroganckim zachowaniu jakie zaprezentował.
- Sir, możemy pochwycić DP20 ale będziemy musieli wypuścić myśliwce. Proszę wydać rozkaz, kapitanie - powiedział oficer, który nadzorował pracę promieni ściągających. Tymczasem typowe mordobicie pomiędzy statkami trwało w najlepsze - jakimś cudem kanonierka wzmocniła tyle osłony i wciąż trwała pod naporem jonowego ognia Darasuum. Osłony fregaty też trzymały przyjmując na siebie niszczycielską energię dział laserowych i turbolaserowych wroga.
- Kapitanie, osłony dziobowe na poziomie 45% i powoli spadają. Według naszych odczytów rufowa tarcza DP20 ma jeszcze jakieś 20% energii. Wygrywamy, sir - dodał inny oficer z wyraźną dumą w głosie. Jego radość przyćmił jednak inny komunikat, który nadszedł chwilę później:
- Znów strzelają, dwa pociski, uderzenie za t minus sześćdziesiąt sekund! - z wyrzutni kanonierki ponownie wystrzeliły dwie rakiety. Ich uderzenie mogło ponownie przechylić szalę zwycięstwa. Warto było pamiętać, że artyleria przeciwlotnicza Nebulona dosyć mocno ucierpiała.
- Kontakt, kontakt! W okolicach Helot i Katarn z nadprzestrzeni wyszedł kolejny statek, sygnatura wskazuje na myśliwiec! - następny raport wybił się ponad harmider panujący na mostku. Przyjaciel czy wróg, przemknęło przez głowę kapitana.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5320
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

PoprzedniaNastępna

Wróć do Statki i okręty