Content

Statki i okręty

[SD Victory I "Marooned] Nowy rozdział

Image

[SD Victory I "Marooned] Nowy rozdział

Postprzez Mistrz Gry » 28 Sty 2019, o 15:47

Zulrok przybywa z: [Nar Shaddaa] Poszukiwany Drago Iscandar II

Zdezelowany, koreliański frachtowiec Yt-1000 wyszedł z nadprzestrzeni, po 12 godzinnym locie. Wszystko wskazywało na to, że finał podróży miał miejsce gdzieś na granicy Przestrzeni Huttów i Zewnętrznych Rubieży, w bliżej nieokreślonym miejscu. Gdy niebiesko-białe smugi z powrotem zamieniły się w statyczne punkciki, krypa którą podróżował Nikto i R5 zawyła wszystkimi możliwymi alarmami. O dziwo, mimo blisko 200 lat od wyprodukowania jednostki, systemy dźwiękowe działały nadzwyczaj sprawnie i wydajnie.
- Beeep bip bop beeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeep - zaskrzeczał astromech próbując przekrzyczeć statek, jednocześnie rozpoczął nieskoordynowaną wędrówkę, polegającą na kręceniu się w kółko, niczym panda mała, zwana czerwoną na Endorze.
- Beep bop bop beeeep! - po chwili dodał R5, wskazując chwytakiem na iluminator.
Choć Zulrok nie był biegły w znajomości pilotowania oraz rozpoznawania okrętów, to zorientował się, że przed nimi znajdowało się nie byle co. Charakterystyczna trójkątna sylwetka, o długości 900 metrów standardowych górowała nad innymi, mniejszymi okrętami formującymi szyk wokół niszczyciela. Choć Victory klasy I, już dawno były przeżytkiem minionych epok, zastąpionymi kolejno przez SD Imparial I, II oraz III, to jednak w bezdennej pustce robił wrażenie.
- Beep bip bip bop? - zaskrzeczał jakby pytając droid, spoglądając to na iluminator to na białkowca.
- YT-1000, naruszyłeś przestrzeń zastrzeżoną. Nie wykonuj żadnych manewrów, zostaniesz sprowadzony i przesłuchany przez organy władzy. - zabrzmiał komunikat, nie tłumacząc z jakiego powodu i jakiej władzy. Wiele wskazywało na to że mógł to być patrol Imperium, chociaż te już dawno praktycznie odstąpiło od korzystania z blisko stuletnich okrętów Victory I.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6342
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [SD Victory I "Marooned] Nowy rozdział

Postprzez Zulrok » 2 Lut 2019, o 22:31

Reakcja droida była dość jasna — Zulrok będzie musiał zrezygnować z używania nowo nadanego imienia w kierunku R5, jeśli chciał liczyć na współpracę z astromechem. Nikto wyobrażał sobie, że wychodząc z nadprzestrzeni, spotka się z wszechobecną ciszą i jakąś planetą widoczną przez iluminator, na której spokojnie wyląduje i znajdzie jakieś porządne zajęcie dla siebie. Los bywa bardzo przewrotny i koniec podróży rozbrzmiewał wszechobecnym hałasem alarmów i niezrozumiałym pikaniem blaszaka. Wszystko składało się w sensowną całość, gdy okazało się, że za uruchomieniem systemów ostrzegawczych na frachtowcu i binarnymi piśnięciami droida stał gwiezdny niszczyciel.

Może i łowca nagród od niedawna przebywał w wielkim świecie, a edukacja niewolników na Kintan wręcz nie istniała, to był doskonale świadomy, że ogromny trójkątny kształt statku oznacza po pierwsze kłopoty, a po drugie Imperium. Najemnikowi wydawało się, że w holonecie widywał grafiki nieco innych, zdawałoby się, że nowszych niż jednostka widoczna przez iluminator, okrętów wojennych. Były gladiator liczył, że może oprócz widocznych na pierwszy rzut oka kłopotów zauważy jeszcze jakąś planetę czy inne ciało niebieskie, będąc jednocześnie świadomym, że przy odpowiednich kątach widziany niszczyciel mógł zasłaniać większość widoku. Pierwszą myślą w głowie zielonoskórego był elegancik, który zostawił frachtowiec w hangarze i on, a raczej ktoś z jego ludzi najpewniej zaprogramował ten konkretny skok w nadprzestrzeń. Tylko po co, skoro na pierwszy rzut oka zdawało się, że na frachtowcu nie ma żadnych interesujących ładunków. Pytające piknięcia droida też nie pomagały w zorientowaniu się co do sytuacji.

— Mamy kłopoty. Ja będę mówić. — Dwudziestopięciolatek odpowiedział jednostce R5, chcąc na chwile też uspokoić nerwy.
Zaraz po tych słowach zabrzmiał komunikator, potwierdzając to co było nieuchronne: frachtowiec został zauważony. Żądania wystawione przez mówcę były jak najbardziej do spełnione. Nawet odważny pilot nie porwałby się na próbę ucieczki przed niszczycielem, a co dopiero Zulrok, który nie wiedział nawet jak wykonać jakiś manewr.
— Czekamy na promień ściągający. Żadnych manewrów. — Nikto zwrócił się do metalowego towarzysza, chcąc uniknąć samodzielnych działań astromecha.

Łowcy nagród wpierw wydawało się, że nie ma czego się obawiać, skoro zawartość statku nie wydawała się szczególnie interesująca. Szybko jednak sobie uświadomił, że wśród komunikatu usłyszanego z komunikatora były słowa o przesłuchaniu. Jednego pytania można było być pewnym: skąd się tu wziął? Wersja oficjalna: nieudane zadanie, próba ratowania tyłka i cudowny odlot frachtowcem tuż przed wybuchem hangaru na pewno przysporzyłby kolejnych pytań. Należało przygotować plan odpowiedzi, oczekując jednocześnie ściągnięcia na gwiezdny niszczyciel.
Awatar użytkownika
Zulrok
Gracz
 
Posty: 266
Rejestracja: 30 Cze 2012, o 18:46
Miejscowość: Studia w Lublinie

Re: [SD Victory I "Marooned] Nowy rozdział

Postprzez Mistrz Gry » 8 Lut 2019, o 18:02

Koreliańska jednostka zatrzęsła się w wyniku przechwycenia przez promień ściągający. Gdyby tego było mało, wokół YT-1000 przelatywało co rusz kilka starych myśliwców TIE. Ze strony kogoś obeznanego, wyglądało to nieco dziwnie, gdyż zarówno niszczyciel Victory I jak i jego flota była już przestarzała, nie mniej dalej wzbudzała respekt. Zbliżając się do "Marooned", Zulrok przez główny iluminator mógł dostrzec także nieco mniejsze jednostki które otaczały główny okręt. Wśród nich znajdowała się takżę statek więzienny typu Kiltirin oraz fregata medyczna. Szyk niewielkiej floty wskazywał, że niebawem będą szykować się do skoku w nadprzestrzeń.
- YT-1000 za 30 sekund znajdziesz się w hangarze, gdzie oczekiwać na ciebie będzie grupa kontrolna. Twoja jednostka zostanie poddana wnikliwej lustracji. Nie wykonuj żadnych nerwowych ruchów, w przeciwnym razie zostaną wobec ciebie użyte środki przymusu bezpośredniego z możliwością zastosowania broni palnej. - odezwał się głos z Victory I - Nasze skanery wskazują, iż na twoim frachtowcu znajduje się tylko jedna istota organiczna. Jeżeli używasz urządzenie zakłócające, lepiej się do tego przyznaj i wskaż ilość osób przebywających na YT-1000. Poza tym określ ładunek jaki przewozisz, odbiór.
- Beeep bip bop... - cicho pisnął R5, a jego ton wskazywał na strach.
Nikto był teraz w sytuacji bez wyjścia i jedynie ścisłe przestrzeganie reguł ustalonych przez załogę gwiezdnego niszczyciela dawało cień nadziei, na wyjście z opresji bez większego szwanku.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6342
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [SD Victory I "Marooned] Nowy rozdział

Postprzez Zulrok » 18 Lut 2019, o 22:05

Cała sytuacja związana z przechwyceniem przez promień ściągający była dość nerwowa dla pasażerów koreliańskiego frachtowca. Stary niszczyciel, krążące myśliwce, które też lata świetności miały już za sobą, dawały dziwny obraz całej sytuacji. Widok przez iluminator wskazywał, że niecodzienna flota szykuje się do skoku w nadprzestrzeń, co dawało nadzieję, że obsłudze statków się spieszy i możliwie szybko wypuszczą Zulroka. Mogło to też świadczyć, że miejsce docelowe skoku, który był wykonany YT-1000 nie było jednak zaplanowane przez elegancika. Te nerwowe chwile nie pomagały Nikto i nie mógł za bardzo zebrać myśli, by odpowiedzieć na pytania, których spodziewał się usłyszeć we wnętrzu niszczyciela. Gdyby tego wszystkiego było mało, w komunikatorze rozbrzmiało kolejne wezwanie.

Łowca nagród spodziewał się wnikliwej kontroli i mimo tego, że był świadomy swoich umiejętności i często chętny do bitki to wiedział, że jakieś próby oporu skończyłyby się błyskawiczną śmiercią. Nie po to cudem udało się uciec z hangaru-pułapki, by teraz dać się zabić podczas imperialnej kontroli. Jedna przechadzka po statku, mimo że nie była bardzo dokładna, to potwierdzała wynik skanu. Najemnik nie wiedział, aby na statku była jakaś inna forma życia. Wątpił też, by ten stary frachtowiec miał jakieś systemy maskujące. Nie przypominał sobie też, by zauważył coś ciekawego w ładowni. Jedyne co mogło być istotne to astromech, który właśnie objawiał efekty strachu. Sztuczna inteligencja ukazująca swoje emocje była specyficznym widokiem dla byłego gladiatora.

— Nie bój się metalowy towarzyszu. Szybka kontrola i puszczą nas wolno. — W słowach skierowanych do R5, zielonoskóry chciał zakląć rzeczywistość pod swoje dyktando.
By okazać chęć współpracy służbom, dwudziestopięciolatek po głębokim wdechu włączył komunikator.
— Ja, rasa Nikto i droid serii R5. — Lakoniczność wypowiedzi Zulroka znów dawała o sobie znać.

Zgodnie z komunikatem wysłanym przez niszczyciel, po trzydziestu sekundach stary koreliański frachtowiec znalazł się w hangarze. Podchodzenie do lądowania i samo lądowanie było powolne i mogło wydawać się spokojne, choć droid kontrolujący statek swym wzrokiem wydawał się dość zdenerwowany. W końcu YT-1000 osiadł na płycie hangaru, a przez iluminator dało dostrzec się wojskową obsługę niszczyciela. Widok ten, mimo starych okrętów w tej małej flocie potwierdzał, że było to imperium. Tacy żołnierze jak ci przed małym frachtowcem byli nie do pomylenia z niczym innym.

— Damy radę towarzyszu. — Z tymi słowami skierował się do wyjścia ze statku, spodziewając się, że zaraz usłyszy komunikat, który zarządzi opuszczenie koreliańskiej jednostki.
Awatar użytkownika
Zulrok
Gracz
 
Posty: 266
Rejestracja: 30 Cze 2012, o 18:46
Miejscowość: Studia w Lublinie

Re: [SD Victory I "Marooned] Nowy rozdział

Postprzez David Turoug » 5 Mar 2019, o 21:40

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 5065
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: [SD Victory I "Marooned] Nowy rozdział

Postprzez Mistrz Gry » 6 Mar 2019, o 21:23

Nikto na pewno nie mógł być zadowolony z sytuacji w jakiej się znalazł. Najpierw dał się wpuścić w kanał na Nar Shaddaa, a gdy już wydawało się że wychodzi na prostą, wpadł w zgrupowanie statku najprawdopodobniej należących do Imperium.
Nim zdążył wziąć kilka głębszych oddechów, trap YT-1000 opadł samoistnie, a z hangaru gdzie wylądował usłyszał głośne komendy nakazujące mu opuszczenie koreliańskiego frachtowca.
- Beeep bip bop? Beeeeep?! - zapytał nieco przerażonym tonem R5.
- Wyłazić, dalsza zwłoka skończy się dla was tragicznie!
Chcąc nie chcąc Zulrok musiał opuścić statek, a tuż za nim kroczył astromech. Na zewnątrz czekały dwa plutony szturmowców oraz ubrany w czarny uniform oficer. Wszelki opór ze strony łowcy nagród byłby nieskuteczny i zapewne skończyłby się jego rozstrzelaniem.
- Odmieńcze naruszyłeś zamkniętą przestrzeń! Twoja jednostka zostanie dogłębnie sprawdzona, łącznie z twoim droidem. Odłóż wszelką broń i inne niebezpieczne narzędzia. - mówił władczo porucznik mierząc zimnym wzrokiem Nikto - Jaki jest cel twojej podróży i dlaczego akurat tutaj przebiegała trasa podróży? Mów prawdę, a oszczędzisz sobie bólu, a wiedz że potrafimy wykryć kłamstwo.
Jakby tego było mało, silnik gwiezdnego niszczyciela delikatnie zawibrował, zmieniając położenie okrętu. Kilkanaście sekund później odezwał się hipernapęd co oznaczało, że "Marooned" wraz ze swoją flotyllą skoczył w nadprzestrzeń...
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6342
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [SD Victory I "Marooned] Nowy rozdział

Postprzez Zulrok » 12 Mar 2019, o 21:28

Trap frachtowca opadł, co oznaczało, że było już za późno na wymyślanie planów, a trzeba było zderzyć się z imperialną rzeczywistością. Ponaglenie przez oficera jeszcze bardziej stresowało Zulroka, który chciał dać jeszcze kilka słów wsparcia dla droida, a jedyne co zrobił to przyjazne poklepania po głowie astromecha. Wychodząc ze statku, Nikto tłukł się z myślami o tym, że to wszystko zaczęło się przez ostatnie zadanie. Nic nie układało się tak, jakby chciał. Najmniejszy znak oporu nie miałby szans się wybić przeciwko dwóm plutonom szturmowców. Różne plotki mówiły różne rzeczy na temat ich celności, ale przeciwko takiej grupie najemnik nie mógł liczyć na cud.

Łowca nagród spodziewał się, że zostanie mniej więcej takim określeniem przywitanym na statku, słyszał to wiele razy i było to mu całkowicie obojętne. Rozbrojenie byłego gladiatora też było dość istotne w biegu dalszych planowanych przesłuchań. Nie zwlekając, zielonoskóry odrzucił plecak na bok oraz z trzęsącą ręką i tęsknotą w oczach odłożył wibrotopór i blaster w wyznaczone miejsce. Liczył, że współpraca z siłami zbrojnymi pozwoli mu możliwie najszybciej opuścić to mało przyjemne miejsce. Kolejne słowa porucznika wskazywały, że całe przesłuchanie będzie miało miejsce tu i teraz, a nie w jakimś karcerze. Dwudziestopięciolatek już zbierał się do składania słów w zdania, gdy usłyszał znajomy już dźwięk hipernapędu. Oznaczało to tylko jedno: z pustki kosmosu, której nie zna, Zulrok podróżuje w kolejne tajemnicze miejsce na imperialnym statku.

Ta sytuacja i groźba brutalnych przesłuchań, spowodowały przypływ wspomnień. Każda kara wymierzona przez sługi Giba, każdy bat, każdy dzień bez jedzenia, każda trudna sytuacja znów przebiegła przez myśli Nikto. To jednak nie przerażało przesłuchiwanego najbardziej, a ta ciemna pustka i dziwne omdlenia, które, choć dawno nie wystąpiły, to wciąż nawiedzały łowcę nagród. Wstydził się tego przed sobą i całym światem i myśl, że Imperium zobaczy go w takim stanie, wiązała się dla najemnika z tym, że po takim incydencie skończy gdzieś w kopalni. Logika powinna podpowiedzieć mu, że szczera prawda, przez swą dziwność też nie spotka się przychylnością Imperium, ale najwyraźniej logika zielonoskórego wzięła sobie tymczasowo urlop.

— Miałem zlecenie. Na Drago Iscandara. Zawiodłem. Musiałem uciekać. Znalazłem ten statek. Droid pomógł odlecieć. Był zaprogramowany lot. Sam nie umiem latać. I jestem tu. — Cała wypowiedź co jakieś dwa zdania, była przerywana na głęboki oddech mówiącego. Przesłuchujący dwudziestopięciolatka oficer musiał teraz z całą pewnością przetrawić słowa Zulroka. Ta chwila czasu najprawdopodobniej pozwalała znów poklepać droida po głowie. I rzucić mu jakieś pokrzepiające hasło w stylu: „Damy radę”.

Obawiam się, że teraz, tak te odpisy moje będą: do tygodnia, a nie 2/3 dni
Awatar użytkownika
Zulrok
Gracz
 
Posty: 266
Rejestracja: 30 Cze 2012, o 18:46
Miejscowość: Studia w Lublinie

Re: [SD Victory I "Marooned] Nowy rozdział

Postprzez Mistrz Gry » 18 Mar 2019, o 12:17

- Tą kpiną chcesz się wyłgać? Nie wiem kim jest cholerny Iscander, a skoro go nie znam, musi być nic nieznaczącą gizką. Znalazłeś statek i uciekłeś nie umiejąc pilotować! Kpina! - wydarł się kapitan nie wierząc w ani jedno słowo Nikto - Zabrać go!
Nim Zulrok zdążył cokolwiek dodać poczuł tylko silne uderzenie w potylicę oraz impuls elektryczny, po którym przed jego oczami pojawiła się głęboka czerń. R5 nie stawiał żadnego oporu podnosząc chwytaki w geście poddania, jednak i on nie ustrzegł się wiązki przeciążającej jego obwody, po czym w trybie awaryjnym wyłączył się.

***


Jakiś czas później łowca przebudził się w ciasnej klitce, w której nie było nic prócz durastalowej pryczy, bez żadnego koca, na wysokim suficie blado mieniła się świetlówka, a na jednej ścianie umiejscowione były drzwi. Nikto musiał przyznać, że od paru dni jest prześladowany przez pasmo niefortunnych zdarzeń. Zlecenie na Drago, ucieczka przed zleceniodawcami, a teraz pojmanie prawdopodobnie przez Imperium lub frakcję silnie przypominającą imperialnych.
Zulrok mógł też pomyśleć o pewnym plusie. Gdyby uznali go za całkiem nieprzydatnego nie zadawaliby żadnych pytań tylko zestrzelili starego YT-1000, a w ostateczności strzelili by mu w łeb w hangarze gwiezdnego niszczyciela.
Dopiero kilka chwil po przebudzeniu najemnik zdał sobie sprawę, że ma na sobie kajdanki zespolone, zapięte na nadgarstkach, z dość krótkim łańcuchem połączone z drugim ogniwem znajdującym się na jego kostkach. Niestety przy jego wzroście poruszanie było tym bardziej ograniczone, w taki sposób iż wstając nie mógł być do końca wyprostowany.
Obcy nie wiedział czy spędził tu kilkadziesiąt minut czy może godzin. Czas dłużył się niemiłosiernie, a zestaw ograniczonych czynności jakie mógł wykonywać powodował jeszcze większe przytłoczenie. Nikto nie miał pojęcia ile czasu upłynęło, nim usłyszał pod drzwiami jakieś osoby. Chwilę później w progu stanął ten sam oficer w obstawie sześciu żołnierzy. O jakiejkolwiek próbie ucieczki nie było mowy, a zaatakowanie kapitana zapewne byłoby ostatnią rzeczą jaką zrobiłby w życiu.
- Nie wiem kurwa czemu cię trzymamy, ale ktoś chce z tobą pomówić. Na moje oko nic nie znaczysz, jesteś po prostu nikim. - mówił zwięźle mężczyzna - Jeden fałszywy ruch i zostaniesz wystrzelony w przestrzeń kosmiczną. Idziemy.
Szturmowcy otoczyli łowcę, wyprowadzając z klitki. Cała świta ruszyła klaustrofobicznym korytarzem ku windzie. O dziwo ta była przestrzenna, że spokojnie zmieściła by trzy razy tyle osób. Nikto był nieco otępiały po obezwładnieniu i skrępowaniu, więc nie był nawet pewny czy poruszają się w górę czy w dół.
- Masz odpowiadać na pytania i lepiej żeby nie były to monosylaby. Tam gdzie idziesz, będą wiedzieli czy kłamiesz. Na tym okręcie kara za kłamstwo jest tylko jedna, więc radziłbym być szczery do bólu. - mówił kapitan przyglądając się z obrzydzeniem Zulrokowi. Po niespełna minucie winda stanęła. Przed nimi widniał długi, lśniący korytarz z paroma wnękami. Gdzieniegdzie stały posągi, a w paru niszach były drzwi, zaś przed nimi umiejscowione były wielkie, czarne wrota, nieco mniejsze niż do hangaru, jednak zdecydowanie odbiegające od typowych standardów. Po obu stronach stały jakieś zamaskowane istoty, nie były jednak w zbrojach czy uniformach, a charakteryzowała ich specyficzna, materiałowa szata z kapturem, czarne spodnie oraz buty wysokie do połowy łydki. O dziwo nie mieli przy sobie blasterów czy karabinów.
- Cóż być może za chwilę skończysz swoje nędzne życie. Pamiętaj jednak, że odwalając jakikolwiek numer, sprawimy by twoje odchodzenie było dłuuuuuuuugi i męczące, zrozumiałeś?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6342
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [SD Victory I "Marooned] Nowy rozdział

Postprzez Zulrok » 19 Mar 2019, o 22:15

Ból od uderzenia w potylicę i następujący później mrok uświadomiły Zulroka, że choć jego odpowiedź była szczera, to nie trzymała się ogólnie pojętej logiki. Nie nacieszył się jednak tą olśniewającą myślą zbyt długo, bo stracił przytomność. Czy mógł spodziewać się innej reakcji oficera na taki przebieg przesłuchania? Równie dobrze wszystko mogło skończyć się jego rozstrzelaniem, bo zabicie Nikto to kropla w miliardach miliardów istot w galaktyce. Widok zimnej ściany naprzeciw siebie oraz pryczy po przebudzeniu oznaczał jednak, że zielonoskóry jeszcze żył.

Na początku swego niewolniczego życia warunki były podobne, ale nic nie ograniczało wtedy ruchów najemnika. Wpijające się kajdanki i krótkość łańcucha znacznie utrudniały poruszanie i były męczące dla łowcy nagród. Cudowna ucieczka z hangaru pułapki zaprowadziła byłego gladiatora w kolejne kłopoty. Dlaczego tak z pozoru banalne zadanie przysporzyło tak wiele problemów, była wielką zagadką. Dwudziestopięciolatek aż sobie przypomniał o opowieściach elegancika na temat podejść innych łowców nagród. Widocznie Zulrok dołączy do opowieści zleceniodawcy o najemnikach, którzy spaprali to zadanie. Niewygoda poruszania sprawiła, że Nikto spędzał czas na uderzaniu w metalowe łóżko w jakiś rytm, liczenie dziur w ścianie czy poruszanie się na siedzące po celi, a z góry padał na niego blady blask świetlówki. Czas ciągnął się jak rozgotowane, mączne, długie pręciki, znane w niektórych stronach jako „pasta”. Samo przebywania w takiej celi mogło złamać złapanego. Mimo dużej ilości czasu, były gladiator nie wpadł na pomysł, jak dokładnie przedstawić to, jak tu przybył.

A czas na ponowne przesłuchanie po długich godzinach, a może minutach siedzenia w zamknięciu, zbliżał się w postaci oficera. Pod celą był kapitan, z którym dwudziestopięciolatek miał już styczność. Sześcioosobowa obstawa dowodzącego znacząco zniechęcała do prób ucieczki, ataku czy wpadnięcia na inny głupi pomysł. Zielonoskóry wierzył w każde słowo wypowiedziane przez oficera. Sam z resztą się dziwił jakim cudem jeszcze żyje, skoro pierwsze przesłuchanie przebiegło tak, a nie inaczej. Może, mimo wszystko istniała tu jakaś forma normalnego sądownictwa i właśnie przed oblicze takiej sprawiedliwości był prowadzony Zulrok. Klaustrofobiczny korytarz, a potem obszerna winda połączone z ogólnym znudzeniem związanym z przesiadywaniem w celi powodowało, że słowa dowodzącego docierały do Nikto jak przez mgłę. Zrozumiał tyle, że przesłuchujący go wykryją kłamstwa, oczekują pełnych zdań a kara za brak szczerości to śmierć. Łowcy nagród wydawało się, że usłyszał całość wypowiedzi, ale słowa dudniły mu po głowie powtarzając się, co powodowało, że było czuć zagubienie.

Najemnik w myślach przypomniał sobie, że był szczery przed oficerem i przyniosło to marne skutki. Teraz był zmuszony do całkowitej szczerości, bo inna odpowiedź skończy jego żywot. Wykrywanie prawdy mogło odbywać się za pomocą jakichś sensorów, może zielonoskóry miał w sobie jakieś mikro roboty, albo przeskanowali już jego myśli. Były gladiator wierzył, że imperium dysponuje takimi technologiami, którymi mogłoby spełnić scenariusze jego wyobraźni. To wrażenie potęgowały zamaskowane, zakapturzone i nieuzbrojone istoty. Gdyby nie minimalnie widoczny oddech, można byłoby pomyśleć, że to kolejne posągi.

— Zrozumiałem. — Dwudziestopięciolatek odpowiedział kapitanowi i był gotów przejść za próg czarnych wrót, wiedząc, że nigdy może nie wyjść z powrotem. Widmo śmierci wciąż nie opuszczało Zulroka, a teraz nawet nie towarzyszył mu R5 ze swoim zwariowanym oprogramowaniem.
Awatar użytkownika
Zulrok
Gracz
 
Posty: 266
Rejestracja: 30 Cze 2012, o 18:46
Miejscowość: Studia w Lublinie


Wróć do Statki i okręty

cron