Content

Opowiadania

[Taris] Koniec Królowej

Image

[Taris] Koniec Królowej

Postprzez Quorn » 16 Paź 2018, o 11:49

- Gdzie jest?

- Spotkałeś ją już, prawda? Powiesz mi gdzie jest?

- Gdzie jest Mirax?

- Och... Nie chcesz współpracować?

- Cóż... Nie chcesz. Będziesz udawał, że nic nie wiesz prostaku, prawda? No nic. Nie ważne. I tak bym ją odnalazła.

- To spotkanie jest dziełem przypadku a twoja wątpliwa pomoc nie jest mi niezbędną. Choć z drugiej strony... zarówno Ty jak i ja jesteśmy naznaczeni Mocą... Może to jej dzieło? Może moc wiedziała, że ma rozbić nasz statek w tej właśnie okolicy? Ciekawe... Naprawdę ciekawe...

- Nie ciebie chcę. Nie musimy walczyć. Tylko komplikujesz sprawę.


***

- NIEEEEEEE! TO NIE MOŻLIWE! - Mirax zerwała się z podłogi a w zrujnowanej hali, która kiedyś była salą holoteatru, Moc zawrzała. W odpowiedzi na to uśpione rakghoule zerwały się ze swych legowisk i przepłoszone zaczęły uciekać. Tylko niektóre, te starsze, nie wykazywały większego zainteresowanie zachowaniem swojej Pani; podniosły tylko łby wpatrując się w nią.
Mirax położyła dłonie na szyi i rozmasowała ją. Uczucie duszenie wciąż żywo tkwiło w jej wyobraźni. Ciągle czuła na sobie silny uścisk gamorreańskich łap. Wciąż widziała przed sobą brzydkie oblicze Gweeka, kiedy pochylał się nad nią.
- Nie... - Powiedziała cicho do siebie. - Jestem przecież... niezwyciężona.
Padła na kolana a potem przyłożyła głowę do podłogi i przykryła ją rękoma. Po chwili sali teatru dało się słychać tylko cichy szloch.
- Jak on mógł mi to zrobić... Przecież ja tutaj cierpię.... Strasznie cierpię. NIE! NIEEEEEEEEEEEE!
Smukłe i nagie ciało kobiety wzniosło się ponad scenę a jej nagły krzyk wprawiał ściany w drżenie. Mirax Władczyni Taris wpadła w Furię.
- JAK ON ŚMIAŁ!? TA PODŁA ŚWINIA ZAPŁACI MI ZA TO!
Strumienie ciemnej mocy wylewały się z niej. Bestie zaczynały być coraz bardziej zainteresowane obrotem spraw. Wyczuwały sycącą je ciemną stronę. Pragnęły podejść bliżej jej źródła by zasycić swój niezaspokojony głód. Jeden z rakghouli odważył się podbiec bliżej. Wyraźnie chciał zatopić kły w ciele Mirax.
Nie udało mu się to. Zawisł nagle w powietrzu. Zdziwiony zaczął przebierać komicznie łapami próbując złapać równowagę. Jego ciało bardzo powoli zaczęło się obracać wokół własnej osi. Mirax, która ciągle unosiła się w powietrzu przyglądała mu się swoim beznamiętnym spojrzeniem. Wyciągnęła rękę przed siebie i przyciągnęła ciało bestii.
- ALE TO NIC!!!! DOPADNĘ CIĘ GWEEKU!
Ciało zaczęło wirować szybciej. Rakghoul zaczął skowytać rozpaczliwie.
- TY ŚMIERDZĄCA KUPO GNOJU! CIEBIE I TĄ MOJĄ DOBRĄ SIOSTRZYCZKĘ!
Ciało wirując zaczęło się wznosić coraz wyżej. Potępieńcze wycie nieszczęsnej ofiary wypełniło przestrzeń całego teatru. Pozostałe bestie skuliły się i zaczęły wycofywać.
- MISTRZYNI K'MA ZGINIE A RAZEM Z NIĄ TE NĘDZNE RESZTKI MIRAX EYGAN, KTÓRE HAMUJĄ MNIE KU DRODZE DO POTĘGI!
Bestia wzleciała ponad sam sufit...
- NIE POWSTRZYMAJĄ MNIE!
... a potem runęła w dół by zakończyć swój żywot jako mokra roztrzaskana cielista masa.
- CZAS OPUŚCIĆ TĄ PLANETĘ.
Awatar użytkownika
Quorn
 
Posty: 815
Rejestracja: 2 Lis 2015, o 17:50
Miejscowość: Zakupane

Re: [Taris] Koniec Królowej

Postprzez Quorn » 25 Paź 2018, o 08:11

Admirał Regin Nunes - nowo-mianowany dowódca blokady planetarnej Taris - zbudził się nagle na swym łożu w swojej kajucie. Spojrzał na chronometr i szybko ustalił, że spał ledwie trzy godziny. Nie przeszkadzało mu to jednak. Wiedział już co ma zrobić. Przyśniło mu się to. Czuł przypływ energii.
- Tak, tak trzeba zrobić... Koniecznie. Dziewczyna ze snu nie może się mylić. Ciekawe... Ciekawe kim ona jest? Bo była nawet ładna... - Powiedział do siebie. A może pomyślał? Nie wiedział tego. Nie usłyszał własnych słów ale wiedział, że są one w jego głowie. Nie zastanawiał się nad tym.
Wstał i podszedł do swojego biurka by od razu zacząć pisać rozkazy. Nie mógł tracić więcej czasu.

***

Następnego dnia zaczęto szykować oddziały, które miały przystąpić do szturmu na Taris. Nikt nie pytał skąd Regin Nunes wiedział, który dokładnie punkt na Taris należy zaatakować. Wszystkich zbywał prostą odpowiedzią.
- Wywiad, moi mili Państwo. Wywiad.
Nikomu nie powiedział, że o miejscu, w którym ukrywała się Mirax Eygan dowiedział się od małej dziewczynki ze snu. Ale tak naprawdę to chciał to zrobić. Tak naprawdę to wewnątrz siebie krzyczał by jego podkomendni nie słuchali jego rozkazów. Chciał im powiedzieć, by nie lecieli. Ale nie mógł.
Mała dziewczynka uśmiechała się.
Awatar użytkownika
Quorn
 
Posty: 815
Rejestracja: 2 Lis 2015, o 17:50
Miejscowość: Zakupane

Re: [Taris] Koniec Królowej

Postprzez Quorn » 29 Paź 2018, o 12:04

Trap promu dotknął szczytu dachu i od razu został podeptany przez buty żołnierzy gotowych do walki. Wszyscy mieli bronią uniesioną i gotową do oddania strzału. Wszyscy wykonywali wyćwiczone i zaplanowane zadania przewidziane na ten rodzaj wejścia do akcji. Strzelcy zabezpieczyli krawędzie dachów. Obsługa ciężkiego sprzętu szykowała swoje stanowiska a dowódca od razu meldował wykonanie pierwszego kroku planu i gotowość do dalszych działań.
- Grupa 1 na miejscu. Miejsce lądowania zabezpieczone. Brak aktywności wroga. Czekam na rozkazy.
Przestrzeń radiowa wokół Taris, która od jakiegoś czasu była wyjątkowo cicha i martwa, nagle wypełniła się wypowiedziami tego typu.
W okolicy, na dachach innych budynków, podobny desant przeprowadzała dziesiątka kolejnych promów. Piloci promów nie czekali i gdy tylko pozbyli się ładunku od razu zaczynali się wznosić w górę. Do chmur i ponad planetę po to tylko by za jakiś czas przywieźć kolejną drużynę.
Szturm na Taris póki co przebiegał bez problemu.
Mała dziewczynka śmiała się coraz bardziej.
Awatar użytkownika
Quorn
 
Posty: 815
Rejestracja: 2 Lis 2015, o 17:50
Miejscowość: Zakupane

Re: [Taris] Koniec Królowej

Postprzez Quorn » 5 Lis 2018, o 11:26

Regin Nunes trzecią godzinę siedział na mostku kapitańskim, który teraz był centrum dowodzenia jego niezbyt legalnej operacji. Regin ciągle chciał krzyczeć i odwołać wszystkie rozkazy, jednak demoniczna siła z Taris władała całym jego ciałem. Nie mógł zrobić nic.
Widział zdziwienie na twarzach swoich podwładnych. Wiedział, że zadają sobie nieme pytania i zastanawiają się co tak naprawdę powinni zrobić, ale wiedział też coś więcej. Coś co go paraliżowało. Nunes miał pod sobą dobrych oficerów i podoficerów. Wyszkolonych według najlepszych standardów, a Ci ludzie doskonale wiedzieli czym są rozkazy i jakie konsekwencje grożą za niesubordynację; kadeci w szkole oficerskiej mieli to wpajane od samego początku. Więc Nunes tylko patrzył jak jego rozkazy są wykonywane z chłodną wpojoną profesjonalnością. Nikt nie podważał jego poleceń. To, z czego zwykle był dumny, teraz działało przeciwko niemu.
Utrzymanie operacji w kompletnej tajemnicy? Bez problemu. Utrzymanie maksymalnej ciszy w eterze. Tak jest, Panie Admirale. Całkowity brak informowania wyższych przełożonych o działaniach na Taris. Tak jest, sir.
Nikt o nic nie pytał. Każdy robił swoje.
Nunes krzyczał, choć nikt go nie słyszał.

***

- Sir. Zabezpieczyliśmy już pięć kolejnych punktów lądowań. W 16 i 17 ciągle trwają walki. Póki co nie mamy strat własnych, choć dowódcy punktów proszą o wsparcie.
- Dobrze. Czy są tam jacyś cywile? - zapytał Admirał wpatrując się w duży ekran, na którym obserwował satelitarny obraz pola walki z lądowania 16. Rakghoukle wspinały się na dach i wylewały z klatek schodowych, ale póki co padały kładzione celnym ogniem imperialnego - i przygotowanego do obrony - wojska.
- Tak jest sir. W punktach 1 i 3 udało się z najwyższych pięter podjąć kilka cywilnych rodzin, które się tam ukrywały. Trwają przygotowania do podjęcia ewakuacji. W pozostałych punktach póki co nikt więcej, oprócz 8 gdzie trafiło się kilku nikhto i jeden aqualish. Powiadomić, statek-szpital?
- Nie to nie będzie konieczne. Oni są zdrowi. Gdyby byli zakażeni już dawno stali by się rakghoulami. - Powiedział spokojnie Nunes ciągle obserwując plac walki nr 16. Doszło tam do nieoczekiwanej zmiany. Z jednej z klatek schodowych wybiegła jakaś kobieta - cywil i pobiegła w stronę żołnierzy. Ci od razu wyciągnęli do niej ręce i pomogli przejść przez zapory.
- Punkt 16 ma zabrać tą kobietę na okręt. Ewakuować pozostałe punkty. - Rzucił admirał.
Kobieta na ekranie spojrzała w niebo. Wprost w daleki obiektyw satelity. Wprost w oczy admirała. Uśmiechnęła się.
Awatar użytkownika
Quorn
 
Posty: 815
Rejestracja: 2 Lis 2015, o 17:50
Miejscowość: Zakupane

Re: [Taris] Koniec Królowej

Postprzez Quorn » 8 Lis 2018, o 13:36

24 godziny później Gwiezdny Niszczyciel, który podjął uchodźców z Taris, stał się miejscem krwawej masakry rodem z najgorszych holofilmów. Admirał Regin i cała kadra oficerska nie żyła a po korytarzach okrętu biegały rakghoule polujące na ostatnich ocalałych. W niewyjaśnionych okolicznościach na sąsiednich okrętach poumierali ich kapitanowie i najważniejsi oficerowie w łańcuchu dowodzenia; późniejsze sekcje zwłok wykazały rozległy wylew krwi do mózgu.
W powstałym zamieszaniu cała blokada wokół Taris przestała działać jak należy. Nikt też nie zauważył i nie zatrzymał kilku mniejszych okrętów, promów i frachtowców, które opuściły orbitę nieszczęsnej planety i ruszyły gdzieś w galaktykę. Jeden z takich okrętów ruszył na Gamorr.
Awatar użytkownika
Quorn
 
Posty: 815
Rejestracja: 2 Lis 2015, o 17:50
Miejscowość: Zakupane

Re: [Taris] Koniec Królowej

Postprzez Quorn » 15 Lis 2018, o 10:00

Niewielki stary patrolowiec wyszedł z nadprzestrzeni w okolicach Gamorry. Daleko od jej cienia grawitacji. I na pewno dalej niż zasięg czujników planetarnych. Dwójka pilotów - dwie kobiety, które mogły by być dla siebie matką i córką - automatycznie i bezwolnie wykonywały wszystkie procedury przewidziane na taką sytuację. Sprawdzenie czujników, systemów i napędu zajęło im kilka chwil. Gdy skończyły znieruchomiały i czekały na dalsze polecenia ich nowego przełożonego; Mirax siedziała w głębi okrętu i nieprzerwanie od opuszczenia Taris, medytowała utrzymując stałą kontrolę nad załogą. Oprócz niej, i wspomnianej pary pilotów, na statku nie było nikogo więcej.
Chyba, że policzyć ciała pozostałej części załogi okrętu. Mechanik, dowódca, nawigator i trzech strzelców pokładowych leżeli na podłodze w ładowni i nie żyli. I zaczynali śmierdzieć.
Pośmiertny zaduch nie przeszkadzał Mirax; raczej pomagał się jej skupić.

Bała się.
Osłabła.
Jej moc była tylko cieniem potęgi, którą posiadała.
Nie przewidziała tego.
Siły życiowe Rakghouli dawały jej siłę.
Taris zasilało ją.
Teraz była pozbawiona życio- i mocodajnych zastępów rakghouli.
Bała się.

Bała się.
Awatar użytkownika
Quorn
 
Posty: 815
Rejestracja: 2 Lis 2015, o 17:50
Miejscowość: Zakupane


Wróć do Opowiadania