Content

Opowiadania

Mandaloriańska Krew.

Image

Mandaloriańska Krew.

Postprzez BZHYDACK » 27 Mar 2016, o 22:03

Zamieszczam tutaj swoje opowiadanie. Fanfik znaczy.

Ci, którzy nie lubią Nowego Kanonu niech NIE CZYTAJĄ!
Ci, którzy nie znają bądź nie lubią animowanych seriali (w tym przypadku TCW) niech NIE CZYTAJĄ!
Ci, którzy nie lubią fanficków z kanonicznymi postaciami niech NIE CZYTAJĄ!
Ci, którym przeszkadzają pewne zmiany w tych postaciach też niech NIE CZYTAJĄ!
Ci, którzy nie lubią Mandalorian również niech NIE CZYTAJĄ!

NIEZASTOSOWANIE SIĘ DO TYCH WYTYCZNYCH GROZI USZKODZENIEM OCZU (mocnym bólem) ORAZ MÓZGU (przez ciągłe zadręczanie się myślami: "PO CHUJ CZYTAŁEM TĄ GRAFOMANIĘ, TERAZ MNIE BOLĄ OD TEGO OCZY")

I jeszcze jedno zastrzeżenie.

UWAGA, DŁUGIE!!!

A teraz, gdy odsialiśmy większość potencjalnych czytelników, może tych paru którzy zostali, jednak przeczyta i da choć krótkie recenzje:

http://archiveofourown.org/works/6326086

Miłego czytania! Może wam jednak nie wypali oczu.
Image

GG 31165496
Awatar użytkownika
BZHYDACK
Gracz
 
Posty: 181
Rejestracja: 18 Sty 2016, o 12:29

Re: Mandaloriańska Krew.

Postprzez Mistrz Ind'yk » 28 Mar 2016, o 15:15

Kurde, przeczytałem całe, bo Satine była jedną z moich ulubionych postaci w TCW. No i tak. To jest naprawdę nieźle napisane, fajnie, że zebrałeś się do czegoś tak długiego. Masz mega ogarnięcie w tematach GW i umiesz to wykorzystać, a to dodaje dużo poziomowi opowieści. Dodatkowo sama fabuła nie jest wcale taka prosta, jak na taki fanfic, także też na plus. Co do pisania, to nie jestem fanem takiego wielkiego rozdzielania tekstu, a ty używasz nowej linii bardzo często, tak samo jak dzielenia zdań. To przyspiesza narrację, ale jednocześnie przy tak długim tekście zaczyna być nużące. Niemniej napisane fajnie i z polotem, pozostaje tylko pisać dalej, żeby było lepiej i lepiej ;) .

Czy ma pan pisemny lub fonetyczny nakaz aresztowania tej kobiety

To jest super fajny pomysł ;) .

Bo usmażyła obu w pancerzach.

To mnie super rozbawiło, musiała być utalentowaną kucharką, żeby zrobić dobre danie z klonów :D .

Bracie

To jest świętokradztwo w stosunku do Palpatina.

władca Mocy

To jest dziwne :/ .

I teraz przechodzę do opisu tego, co się dzieje i tu już mniej mnie zachwyciłeś. Postać Satine w serialu jest bardzo ciekawa i, moim zdaniem ważna, bo działa na płaszczyźnie, która w całych Wojnach Klonów była najwazniejsza - czyli tym, jak strażnicy pokoju mogą prowadzić wojnę i być generałami. To ona pokazuje, że może istnieć jakaś inna droga, pozwala łapać trochę dystansu wobec tego, że dla wszystkich oczywiste jest to, że trzeba walczyć w tej wojnie. Do tego jej związek z Obi-Wanem jest mega ciekawy właśnie z powodu tego napięcia. W jednym z pierwszych odcinków z nią jest super scena, jak Obi-Wan stoi przed wyborem: albo zabije kolesia, który schwytał Satine, ale tym samym straci ją i jej miłość, albo koleś ją porwie/zabije i też ją straci. To pokazuje, że ona była naprawdę oddana swojemu pacyfizmowi, nawet za cenę swojej miłości.
Tymczasem ty odrzucasz to wszystko w kilka chwil, ona co prawda stara się jakoś usprawiedliwiać, myślec, ale jakoś nie jest to przekonujące. Działa starymi nawykami i już. Co udało ci się mocno, to pokazanie tego, co stałoby się z połączenia Mando z Jedi - z Mando nie zostaje nic oprócz zbroi. Kultura Mando upadła, rzekłbym, jakbym spotkał twoją Satine ;) . Dodatkowo Satine w tym tekście jest takim wybrańcem, który wszystko potrafi, czego się nie złapie, to umie lepiej od innych i jeszcze lata, gdzie popadnie, daleko i szybko, nie martwiąc się o stan plecaka i paliwo. To jest sposób budowania bohatera, który mi średnio pasuje, ale jest w pełni uprawniony - ba, pewnie super fajny do opisywania - polecam jednak na następny raz dodać jakiś więcej skaz czy ograniczeń. Laska będąca pacyfistką przez kilkanaście lat, ledwo potrafiąca czuć Moc, wracająca do obu treningów na miesiąc lub kilka pokonuje Obi-Wana? Jak w to nie wierzęęęęęę :) .
Awatar użytkownika
Mistrz Ind'yk
Gracz
 
Posty: 1735
Rejestracja: 21 Cze 2011, o 12:42

Re: Mandaloriańska Krew.

Postprzez Rafael Rexwent » 28 Mar 2016, o 16:24

Tak jak mówił mistrz, były to holokrony szkoleniowe, ten zawierał nauki medytacji bitewnej, przywoływania wizji w Mocy, połączeń przez Więzi, kontroli umysłów i innych umiejętności mentalnych. Satine zamknęła holokron i podeszła do siostry.

O zawarciu w holokronie nauki o medytacji bitewnej nie będę już mówił, bo wyjaśniłem to na czacie. Medytacja bitewna jest niezwykle rzadkim i cennym talentem, a więc wątpię aby księżna Satine go posiadała. A nawet jeśli, to żaden Jedi nie przemilczał by faktu, że odkrył osobę z taką umiejętnością. Zbyt potężny jest to dar.

Prom, „poprawiony” przez Dare Jebana, praktycznie dorównywał zwrotnością i szybkością myśliwcom, a opancerzeniem, osłonami i siłą ognia znacznie je przewyższał. Ale on był jeden, a myśliwców sześć.

Wątpię, aby nawet bardzo mocno przerobiony prom Eta mógł dorównywać V-wingowi pod względem prędkości :D No i przy takiej przewadze liczebnej wroga tylko Anakin mógłby Etą rozwalić choćby jednego myśliwca (Znaczy się-Anakin rozwaliłby całą szóstkę, a potem przy pomocy torped zniszczył Victory :D )

Na Perlemańskim Szlaku Bo miała nadzieję wmieszać się pomiędzy inne statki i okręty na tej niezwykle ruchliwej trasie nadprzestrzennej. Na pewno niejeden prom Eta po nim latał, Imperium nie mogło kontrolować każdego.

Eta w rękach prywatnych o ile się nie pomylę, była rzadkością. Może trochę egzemplarzy z demobilu, ale żeby kilka, kilkanaście naraz na Perlamańskim Szlaku? Rozumiem YT-1300, ale Eta?

Co do ogólnej fabuły, to mi się podoba. I to nawet bardzo. Nie licząc feralnej walki z Inkwizytorem (no bez przesady, rozumiem pokonać na farcie, zmusić do odwrotu. Ale od razu zabić Inkwizytora?) i paru głupkowatych sytuacji (walka z myśliwcami, niektóre dialogi, fragmenty akcji w pałacu), to był to bardzo solidny tekst. Zabrakło mi tylko dłuższych wprowadzających opisów, bo taka jaskinia Mando aż się prosi o rozbudowany opis. Ale sam zarys bardzo fajny.

Recenzja za recenzję?
Image

"Nie wahaj się powiedzieć ludziom na których ci zależy o uczuciach żywionych do nich. Bo jutro może ich tam nie być." ~ Akagi

"If you do not fight now, then when will you?" ~ Type-005
Awatar użytkownika
Rafael Rexwent
Gracz
 
Posty: 286
Rejestracja: 7 Lis 2014, o 17:01

Re: Mandaloriańska Krew.

Postprzez BE3R » 28 Mar 2016, o 19:51

No i uj nie przeczytam bo bzyczek mi zabronił :(
Awatar użytkownika
BE3R
Administrator
 
Posty: 1619
Rejestracja: 27 Paź 2011, o 21:47
Miejscowość: Chorzów

Re: Mandaloriańska Krew.

Postprzez Mistrz Ind'yk » 28 Mar 2016, o 22:35

BE3R napisał(a):No i uj nie przeczytam bo bzyczek mi zabronił :(


Hahahahahahahhaa, przejąłeś rolę głównego przypierdzielacza! :D :twisted:
Awatar użytkownika
Mistrz Ind'yk
Gracz
 
Posty: 1735
Rejestracja: 21 Cze 2011, o 12:42

Re: Mandaloriańska Krew.

Postprzez BZHYDACK » 29 Mar 2016, o 15:17

Po pierwsze, dziękuję za odzew i to dość spory. Że też wam się chciało tyle czytać :D

W takim razie, pasuje odpowiedzieć na kilka zarzutów. Oczywiście wezmę je pod uwagę ale chcę trochę wyjaśnić co mną kierowało, że zrobiłem tak, a nie inaczej. Zatem po kolei.

Indyk

Zacznę od końca, bo rzuciłeś zarzutem, którego miałem nadzieję uniknąć. Nie chciałem robić z Satine merysujki. Nie postawiłem jej w sytuacji, w której byłaby bezradna ale
mam zamiar zrobić kontynuację, w której już to będzie widoczne, np. to że Satine nie zna się na mechanice, pilotem jest początkującym i raczej miernym a na elektronice zna się tylko w podstawowym zakresie

Jeśli chodzi o plecak i latanie, to obawiam się, że ograniczył mnie brak wiedzy - nie wiem, jak często musiałby być tankowany więc po prostu pominąłem te momenty. Wbrew pozorom, pomiędzy użyciami plecaka mija sporo czasu. Nie zapisałem tego (co jest moim ewidentnym błędem), ale to Bo-Katan troszczyła się o sprzęt.

Co do psychologicznego portretu Satine, owszem, była bardzo oddana pacyfizmowi... ale miała takie trochę niepacyfistyczne przebłyski. W scenie którą opisałeś, był dalszy ciąg - księżna znokautowała gościa co ją trzymał i wymierzyła w niego jego blaster :D Była jeszcze taka scena na Coruscant, mniej to jest widoczne ale zastanawiające. Otóż zabójca strzałem zabija osobę z którą Satine rozmawiała (jaj informatora). Zazwyczaj gdy ginie osoba tuż obok to człowiek w pierwszym odruchu albo się chowa albo próbuje jakoś jej pomóc. A co robi Satine? Satine w pierwszym odruchu, całkowicie instynktownie, wyciąga spluwę ;-)

A ostatnia sprawa. Satine wygrała trickiem, sztuczką, a mogła to zrobić dlatego, że potrafiąc się ukryć w Mocy właściwie całkowicie (ma do tego szczególny talent i robi to nieustannie od 20 lat) potrafi też zamaskować swoje zamiary przez co Obi-Wan nie dostał w Mocy ostrzeżenia :D
Ale rozumiem, że jest to dość naciągane i może razić.
I nie jest tak, że Satine ma z Mocą kontakt dopiero od kilku miesięcy. Ona trenowała przez lata, wprawdzie sama więc trochę metodą prób i błędów, ale ćwiczyła
zresztą stąd Bo-Katan wiedziała o jej Mocowładności, przyłapała ją na treningu jak były małe - co miałem napisać, ale stwierdziłem że będzie w kolejnej części


No i parę uwag do cytatów.
Inkwizytor mówi do Imperatora klasycznie "mistrzu". To Imperator mówi do niego "bracie" ale nie w sensie "rodzino" tylko w sensie "członku zgromadzenia". Tak jak generał zakonu gdy zwraca się do szeregowego zakonnika to mówi właśnie "bracie".

Raf:

Prom "prawie" dorównywał, i w tym przypadku to "prawie" robi bardzo dużą różnicę :D (przecież myśliwce go dogoniły). Eta jest o tyle wdzięczny, że nic nie wiadomo o jego osiągach (oprócz tego, że był bardzo zwrotny i miał bardzo silne osłony), więc mogłem trochę pofantazjować :D Ta walka była krótka (bo ile trwa wprowadzanie koordynatów) więc osłony nie zdążyły paść.
I uznałem że Et może być sporo bo właśnie trwa wymiana promów Eta na promy Lambda.

Co do walki z Inkwizytorem - on musiał zginąć. Po prostu on by się nie odczepił :D A tak serio, może byłoby rzeczywiście lepiej tę walkę nieco udramatyzować. Zresztą ja tego tak nie zostawię
bo będzie śledztwo Wywiadu w tej sprawie


Dobrze że zwróciłeś uwagę na tę Medytację.

No i BEER

Nie zakazałem czytać, po prostu ostrzegam przed skutkami zdrowotnymi :D
Image

GG 31165496
Awatar użytkownika
BZHYDACK
Gracz
 
Posty: 181
Rejestracja: 18 Sty 2016, o 12:29

Re: Mandaloriańska Krew.

Postprzez Mistrz Ind'yk » 29 Mar 2016, o 20:59

Inkwizytor mówi do Imperatora klasycznie "mistrzu". To Imperator mówi do niego "bracie" ale nie w sensie "rodzino" tylko w sensie "członku zgromadzenia". Tak jak generał zakonu gdy zwraca się do szeregowego zakonnika to mówi właśnie "bracie".


Wiem. I mimo to uważam, że to porażka po całej linii. Palpatine nie powiedziałby czegoś takiego do ziomka, który (tak jest przedstawiony w opowiadaniu) gówno umiał :D .

Co do Satine - pamiętam te sceny, ale nadal jej rys był mega wyraźny i na miejscu. To jest fanfic, więc możesz wziąć dowolną scenę i zrobić z niej historię, więc nie mówię, że to nie jest uprawnione. Jednak uważam, że jest to po całości odjechanie od tego, kim była w serialu i za co naprawdę ją polubiłem. I to właściwie w kilka sekund ;). Do tego jeśli chcesz pisać dalej, to naprawdę postaraj się przysiąść nad tą tradycją Mando, bo na razie leży moim zdaniem. Zrobienie połączenia Jedi z Mando moim zdaniem nikomu jeszcze się nie udało, choć uważam, że dlatego, że się nie może udać, ale cel masz przed sobą szczytny i może uda ci się mnie przekonać :) .

A ostatnia sprawa. Satine wygrała trickiem, sztuczką, a mogła to zrobić dlatego, że potrafiąc się ukryć w Mocy właściwie całkowicie (ma do tego szczególny talent i robi to nieustannie od 20 lat) potrafi też zamaskować swoje zamiary przez co Obi-Wan nie dostał w Mocy ostrzeżenia :D


I to jest dla mnie mega przesada, bo żeby walczyć na poziomie Obi-Wana, musiałą korzystać z Mocy i to cały czas. Jeśli potrafi pokonać jednego z najlepszych szermierzy i najpotężniejszych mistrzów w historii, a do tego jeszcze to ukrywać cały czas to... fanfic pełną parą! :D
Awatar użytkownika
Mistrz Ind'yk
Gracz
 
Posty: 1735
Rejestracja: 21 Cze 2011, o 12:42

Re: Mandaloriańska Krew.

Postprzez BZHYDACK » 30 Mar 2016, o 11:50

Powiedzmy, że Obi-Wan chciał ją sprawdzić i nie wykorzystał pełni swoich możliwości ;-) A to, że nie spodziewał się że zagra nieczysto to tylko dodatek :D

Co do Palpatina - działa się z tym co się ma. Weź pod uwagę okres, w jakim to się rozgrywa - Vader dopiero przechodzi rekonwalescencję i nie jest jeszcze w pełni sprawny, wszyscy inni Mroczni Akolici martwi, Dooku martwy, Darth Maul zbuntowany... No po prostu Palpi potrzebował kogoś do działania w terenie, nawet niezbyt mocnego. Zwłaszcza że ten ktoś ma użytecznego skilla pozwalającego łatwo namierzać Jedi, co przetrwali Czystkę.
Żeby nie było, też nie byłem pewien, czy taki zwrot jest odpowiedni, czy właśnie nie zbyt poufały. Uznałem że jeśli to będzie brat-tytuł/funkcja, to przejdzie (w Rebelsach inkwizytorzy mówią do siebie formalnie 5 Bracie/7 Siostro czyli to takie określenie hierarchii) choć rzeczywiście nie brzmi to najlepiej. Inna sprawa, że nie miałem pomysłu na inny zwrot, po prostu nic mi tam nie pasowało.

I fajnie że zwróciłeś mi uwagę na problemy połączenia Mando/Jedi. Dzięki temu wpadłem na pewien pomysł
jak mi się nie uda wykminić, jak to połączyć, to Satine też się nie uda i będzie musiała wybrać, czy chce być bardziej Jedi czy bardziej Mando :D

I nie zdziw się, jeśli zasypię cię PMkami dotyczącymi Szkolenia Jedi ;-)
Image

GG 31165496
Awatar użytkownika
BZHYDACK
Gracz
 
Posty: 181
Rejestracja: 18 Sty 2016, o 12:29

Re: Mandaloriańska Krew.

Postprzez Mistrz Ind'yk » 31 Mar 2016, o 10:09

Inna sprawa, że nie miałem pomysłu na inny zwrot, po prostu nic mi tam nie pasowało.

Może: "Śmieciu"? 8-)


Dzięki temu wpadłem na pewien pomysł, jak mi się nie uda wykminić, jak to połączyć, to Satine też się nie uda i będzie musiała wybrać, czy chce być bardziej Jedi czy bardziej Mando :D


No i to mnie zachęca do czekania na następne dziełko ;) !

I nie zdziw się, jeśli zasypię cię PMkami dotyczącymi Szkolenia Jedi ;-)


No problemo ;) . Polecam też, jeśli jeszcze nie miałeś przyjemności, przeczytać powieść "Ja, Jedi". To taki staroć, pierwsza i przez długi czas jedyna powieść ze świata GW pisana w pierwszej osobie i opowiada o kolesiu, który jest w podobnej sytuacji do twojej Satine - szkoli się na Jedi w niezbyt miłej sytuacji, mając za plecami duży bagaż życiowy. A do tego jest nieźle napisana i o Corranie Hornie :D .
Awatar użytkownika
Mistrz Ind'yk
Gracz
 
Posty: 1735
Rejestracja: 21 Cze 2011, o 12:42


Wróć do Opowiadania