Content

Archiwum

[System Leritor] Niezależne stocznie

[System Leritor] Niezależne stocznie

Postprzez Mistrz Gry » 2 Kwi 2016, o 17:52

Image


W niewielkiej i stosunkowo rzadko odwiedzanej stoczni panował niezwykły ruch. Olbrzymi jak na możliwości stoczni Frachtowiec Mod-17 był poddawany licznym modyfikacjom. Sądząc po pracach głównie polegających na dozbrojeniu. W sąsiednim nieco mniejszym Doku znajdował się Srebrny kształt. To Legendarny NUBIAN czekający na swoje modyfikacje. Znajdowało się też kilka mniejszych frachtowców cywilnych wyglądających na niezły zlepek przemytniczych jednostek.

Eskadra Thara wchodząc do systemu wywołała niewielkie poruszenie, jednak prowadzący ich zdezelowany frachtowiec szybko rozwiał niepokoje załogi stoczni jak i zgromadzonych jednostek. Nie minęło dużo czasu a Mandalorianin stanął na pokładzie stacji bojowej w eskorcie swoich towarzyszy. Został zaproszony do luksusowej loży w kantynie gdzie mógł się spotkać twarzą w żuwaczkę z Ikleiwem Polz Owipem.

- Witam, waszą pancerność, - Insektoid sączył różowe coś z szerokiej szklanki. - Widzę że Frachtowiec jest cały, zatem z łatwością możemy przejść do dopięcia kontraktu.
Na stole pojawiła się niewielka walizka. Zapewne zawierająca kredyty. Mimo to obcy wykazywał niezwykłe podekscytowanie, a komunikator lewitującej nad ramieniem istoty niewielkiej remoty wprost wylewał z siebie potok słów.
- Ilu członków załogi przeżyło? Czy są młodzi? Moi ludzie sprawdzą ładownię. Wszyscy będą zadowoleni.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6135
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [System Leritor] Niezależne stocznie

Postprzez Kelan Navarr » 14 Kwi 2016, o 14:10

Akcja przenosi się z [Światy Jądra] Cona

- Byłaś tu kiedyś? – spytał Kelen, spoglądając na rosnący przed nimi z każdą sekundą kształt.
Astarith przecząco pokręciła głową. O stoczni można było powiedzieć wiele, lecz nie to, że była imponująca. Unosząca się w pustce przestrzeni, szara, metalowa bryła przedstawiała raczej skromny widok, niewzbudzający w gościach większych emocjo. Można było zaryzykować stwierdzenie, że była doskonała w swej nijakości. Jej gabaryty pozwalały na obsługę co najwyżej średniej wielkości jednostek, w liczbie nie przekraczającej pięciu sztuk. Kelen był w stanie postawić sporą sumę kredytów, że mało kto w ogóle wiedział o jej istnieniu.
- Stocznia Leritor, tu Kruk – zameldował Kelen do komunikatora – Proszę o zgodę na lądowanie, jesteśmy oczekiwani.
Odpowiedziała mu jedynie cisza. Kelen i Astarith spojrzeli po sobie pytająco. Stocznia sprawiała z daleka wrażenie opuszczonej. Czyżby ktoś starał się wciągnąć ich w pułapkę? Najemnik zwiększył przepływ energii kierowanej do osłon i ponowił próbę kontaktu.
- Kruk – nadeszła odpowiedź – lądujcie w głównym hangarze. Witamy w Stoczni Leritor.
- Przyjąłem – odpowiedział Starbringer, kierując statek we wskazane miejsce.
Dopiero z bliska dawało się zauważyć, że stacja nie tylko nie jest martwa, ale wręcz wre pracą. Wzrok przykuwały szczególnie dwie jednostki, budzące kompletnie odmienne, skrajne emocje. Majestatyczny, legendarny Nubian i frachtowiec Mod-17, swym kształtem peszący wszystkie zbyt porządne dziewczęta w galaktyce. Ponoć jego model w serii małoskalowej, cieszył się powodzeniem również wśród kobiet niemających z kolekcjonerstwem i modelarstwem nic wspólnego.
Kruk pewnie pilotowany przez najemnika, osiadł we wskazanym hangarze, tuż obok znajdującego się w stanie połowicznej rozbiórki frachtowca typu XS-800.

Załoga i pasażerowie czarnego YT-1760 zeszli na płytę lądowiska. Czerwony astromech przetoczył się przed nimi na pełnej szybkości, popiskując gniewnie. W hangarze przekleństwa rozbrzmiewały równie głośno, jak uderzenia młotów, odgłos pił tnących metal i wszelkich innych sprzętów, mających na celu doprowadzenie frachtowca do stanu oczekiwanego przez klienta.

Ku gościom po zawalonej częściami posadzce, zbliżał się droid protokolarny. Stwierdzenie, że najlepsze lata ma już za sobą, byłoby nie tyle sporym nadużyciem, co poważnym rozminięciem z prawdą. Droid był niezbyt udaną reinkarnacją kilku modeli i fakt jego działania był równie fascynujący, co jego wygląd.
- Witajcie na stacji w stoczni leritorskiej, gdzie spełniamy wszelkie technologiczne zachcianki – wokabulator droida wygłosił zaprogramowaną mowę powitalną – Proszę za mną. Jesteście oczekiwani.

Podążając za droidem przemierzali brudne korytarze stacji, którymi nieustannie i we wszelkich kierunkach biegali umorusani smarem przedstawiciele różnych ras. Mechaniczny przewodnik pewnie prowadził ich w głąb stacji, aż w końcu stanęli przed solidnymi wrotami, wieńczącymi jeden z korytarzy.
- Proszę do środka – zaskrzeczał droid.
Wrota zazgrzytały i rozsunęły się powoli, ukazując grupie średniej wielkości pomieszczenie. W centralnym jego punkcie ustawiono okrągły stół, otoczony fotelami. Część z nich była zajęta. Ciekawe spojrzenia zebranych przy stole powędrowały w stronę przybyszów. Z fotela stojącego tyłem do wejścia podniosła się kobieta.
- Więc wreszcie mam okazję podziękować pozostałym osobom, którym zawdzięczam wolność.
Jej miękki, kojący głos miękko wlał się w uszy słuchaczy. Było w nim ciepło, dobroć, lecz i stanowczość. Kelen bez trudu rozpoznał bohaterkę zapisu holograficznego, który łamiąc imperialną cenzurę dotarł do najdalszych zakątków galaktyki. Przyglądając się im uważnie, stała przed nimi Jaina Solo.
Image
Awatar użytkownika
Kelan Navarr
Gracz
 
Posty: 2264
Rejestracja: 28 Gru 2008, o 00:13

Re: [System Leritor] Niezależne stocznie

Postprzez Renno Tresta » 14 Kwi 2016, o 16:13

- Oooooo w dupę.
Plątanina rudych włosów Astarith zjeżyła się jak futro na przestraszonym kocie. Łowczyni postąpiła również mimowolny, spowodowany impulsem pamięci mięśniowej krok w tył, jakby spodziewała się ataku i chciała wycofać za żywą tarczę w postaci Starbringera. Szczęśliwie, odzyskała kontrolę nad swoją motoryką na tyle prędko, by zaniechać nieroztropnego sięgnięcia po któryś ze spoczywających u bioder blasterów.
Oto stała przed nimi głowa Rebelii, w całym swoim majestacie. Widzieli każdy jej siwy kłak, każdą wijącą się po jej twarzy bruzdę, każdą fałdkę jej wymiętego przy zebraniu tyłka z fotela uniformu.
Jedi coś powiedziała. Złapany z ręką w spodniach mózg najemniczki działał ze sporym opóźnieniem, ale w po upływie kilku sekund zdołał przyswoić sobie treść werbalnego komunikatu Jainy Solo. I stwierdził, że to, co usłyszał, nie miało choćby krztyny sensu. Rauss co prawda dużo ostatnio zwracała wolności, ale na pewno nie przysłużyła się w ten sposób samej potomkin--
A.
Keren i Bothanin.
No jasne. Skok na galeon. Te wzmianki o zniszczonych dziełach sztuki, skrzywdzonych muzealnikach, innych duperelach - to wszystko była zasłona dymna imperialnej propagandy. Bali się po prostu dranie przyznać, że byle rozzuchwaleni powstańcy zwinęli im wtedy sprzed nosa najważniejszy łup, czołową Mocowładną w galaktyce. Z tej perspektywy historyjka zaczynała się kleić. Tylko co Poliż Owiń miał z tym wspólnego?
- Mówiłam ci, kretynie - wycedziła szeptem do Kelena, przez zaciśnięte zęby. - W lesie. Że jak nic wrobią nas w Rebelię. Się olewało. To teraz mamy. O. Całą stocznię z Rebelią.
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [System Leritor] Niezależne stocznie

Postprzez Gabriel Raabe » 18 Kwi 2016, o 09:25

Raabe spędził resztę podróży w milczeniu. Po rozmowie z Kerenem i Starbringerem w głowie huczało mu od różnych przemysleń i rozmaitych scenariuszy, które wolał rozważyć w samotności. Miał nadzieję, że wszystko się ułoży i że w końcu wpadnie na właściwy tor, na którym złapie stabilność.

Nie miał pojęcia, dokąd lecą, toteż gdy wreszcie wyskoczyli z nadprzestrzeni, nie zareagował równie żywiołowo co reszta. Zanotował jednak pewne poruszenie wśród załogi i dziwna ekscytacja i podniecenie udzieliła się także jemu. Postanowił nie opuszczać swoich wybawców na razie ani na krok - chyba że wprost dadzą mu do zrozumienia, że nie życzą sobie jego obecności. Dlatego też snuł się gdzieś za nimi, rozglądając się po stacji, do której przyszło im przybyć. Budziła na nim niemałe wrażenie, a panujący wkoło ruch tylko na pierwszy rzut oka wyglądał na chaos. Gabriel szybko dostrzegł pewne schematy i wzory i zdał sobie sprawę, że każdy mechanik, posłaniec i przydupas którego mijali miał precyzyjne rozkazy, które właśnie wykonywał.

Gdzie się kurna znaleźli?

Odpowiedź przyszła dużo szybciej, niż mógł się tego spodziewać. Nikt nie zasugerował mu, że powinien był zostać, zresztą sam zamierzał zapoznać się ze zleceniodawcą najemników, by ewentualnie zaoferować swoje usługi. Wszedł zatem do biura gospodarza całej tej bazy, chowając się za plecami najemników.
Zaskoczyło go trochę to, że owym "zleceniodawcą" była kobieta. Zaskoczyła go pewność w jej głosie, pewien rodzaj charyzmy i autorytetu, który wzbudzał. Lecz wystarczyło tylko by spojrzał na osobę, która ich przywitała, żeby połączyć szybko luźne sznurki, które do tej pory wisiały gdzieś w jego umyśle i w mig pojąć - jak chyba wszyscy w pomieszczeniu - z kim ma do czynienia.

Jaina Solo.

Jeżeli Raabe chciał dołączyć do klubu zwanego Rebelią, to nie tylko właśnie został wpuszczony przez osiłka na bramkach, ale wprost miał wejściówkę do strefy VIP. Przez moment stał jak wryty, szybko jednak otrząsnął się z początkowego szoku.

Postanowił jednak na razie nie wybijać się z tłumu. Był tutaj jedynie na doczepkę - milczał, czekając, aż Starbringer, Astarith i reszta załogi Kruka zakończy swoje interesy. Jaina na pewno to właśnie w nich kładła dużo większe zainteresowanie. Raabe zaś zaczął szybko w głowie kalkulować, czym mógłby spróbować przekonać przywódczynię Rebelii do siebie i w jaki sposób poprowadzić rozmowę... zakładając, że w ogóle dane mu będzie zabrać głos.
Image
Awatar użytkownika
Gabriel Raabe
Gracz
 
Posty: 50
Rejestracja: 28 Gru 2015, o 19:03

Re: [System Leritor] Niezależne stocznie

Postprzez Thrak Skirata » 19 Kwi 2016, o 01:44

Tharowi coś nie pasowało w całej sytuacji. Zdecydowanie nie pasowało ale nie była to żadna nowość. Od zakończenia wojny wszystko było wbrew przyjętemu porządkowi.
Eskadra wyszła z nadprzestrzeni zgodnie z planem. Formacja, podążała zdezelowanym frachtowcem w stronę kompleksu stoczniowego. Tharowa piracka duma nie pozwala, nie rzucić chociaż okiem na legendarnego Nubiana. Niejeden zapłaciłby za niego okrągła sumę, a ciekawe czy byliby w stanie go obronić. Pod hełmem pojawił się drapieżny uśmiech, którego nikt nie mógł zauważyć. Wsłuchiwanie się w rozmowy prowadzone przez załogę z kontrolą lotów, było pewnym wytchnieniem.
Thar zdał dowodzenie i przekazał instrukcje pierwszemu oficerowi i ruszył do hangaru do czekającego wahadłowca. Nie było mowy by podprowadzi Darasuum pod stacje, bez wcześniejszego omówienia warunków i gwarancji. Jego eskortę stanowili specjalni wybrani wojownicy, w pełnym oporządzeniu.
Po lądowaniu mijał kolejne korytarze by twarzą w twarz z Verpinem. Nie pamiętał już ile lat temu, widział ostatni raz takiego osobnika. - Ładunek i załoga są cali, jak przewidywał kontrakt. - Powiedział spokojnie i bez zbędnej wylewności. - Liczę, ze nie było to zadanie charytatywne. - Rzucił luźna uwagę czekając na zapłatę. - Nie wnikam w wasze motywy, to nie kwestia kontraktu, jednak zadaliście sobie dużo trudu by mnie sprowokować do spotkania. - Był bardzo ciekawy tego co mają do powiedzenia. - Są setki eskadr pirackich w całej galaktyce i mają lepsze okręty niż ja. -
Image
Awatar użytkownika
Thrak Skirata
Gracz
 
Posty: 672
Rejestracja: 15 Cze 2011, o 18:57

Re: [System Leritor] Niezależne stocznie

Postprzez Kelan Navarr » 21 Kwi 2016, o 18:18

- Przepraszam, ale chyba jestem na niewłaściwej imprezie – wyrwał się Kelen – Uwalniałem Bothanina, reszta dołączyła się przypadkiem.
- Nic nie dzieje się przypadkiem, panie Starbringer.
Zebrani mogli przysiąc, że na twarzy kobiety przez chwilę zaigrał delikatny uśmiech.
- Ja również jedynie pilotowałem prom w trakcie ataku na imperialny galeon. Nikt nie raczył nam niestety wyjawić prawdziwego celu misji.
Siedzący przy stole sierżant Telemachus wzruszył ramionami.
- Nikt nie powiedział również nieprawdy. Galeon był pełen łupów, z których część udało się przejąć, więc nie wprowadziliśmy nikogo w błąd.
- Pieprzę was i waszą półprawdę – wybuchł przemytnik. – Dzięki temu wypadowi, spędziłem blisko miesiąc w imperialnym obozie pracy. Chcę tylko otrzymać stosowną, należną mi zapłatę, która ze względu na okoliczności uległa powiększeniu.
- A jednak na galeonie to twoja bohaterska postawa ocaliła życie dwóch istot – Jaina spojrzała Kerenowi głęboko w oczy – Wszak zostałeś na pokładzie dłużej, właśnie ze względu na nich, prawda?
Caldon nie wytrzymał przenikliwego spojrzenia brązowych oczu i opuścił wzrok. Ona wiedziała! Ta przeklęta kobieta czytała go jak holonotes, choć nie wiedział, jakim sposobem. Choć był przekonany, że znała jego prawdziwą motywację, nie podzieliła się z nikim swoimi odczuciami. Wynoś się z mojej głowy! – wykrzyczał w myślach, uparcie wbijając wzrok w posadzkę.
- Jak sobie życzysz. Otrzymasz swe wynagrodzenie, jednak nim odlecisz, chcę zamienić z tobą prywatnie jeszcze kilka słów. Mam nadzieję, że jesteś gotów na ostatnie takie poświęcenie.
Ciemnoskóry przemytnik mruknął coś niewyraźnie i skinął na zgodę. W gruncie rzeczy i tak nie posiadał w tym momencie statku, na który mógłby wsiąść i po prostu odlecieć. Jaina przeniosła wzrok na Starbringera i jego towarzyszy. Ooli zapiszczał cicho.
- Podobno nijaki Ikleiw Polz Owip obiecał wam sto tysięcy kredytów za dostarczenie konkretnego więźnia z Cona - znacząco spojrzała na stojącego nieco z tyłu Bothanna – Pozwólcie proszę z sierżantem Telemachusem. Przekaże wam nagrodę i przedstawi pewną propozycję. Dołączę do was, gdy tylko rozmówię się z panami Caldonem Raabem. Zjedzcie coś w międzyczasie. Musicie konać z głodu.

***

Gabriel Raabe siedział sam przy durastalowym, okrągłym stole. Wbił wzrok w porysowaną, matową powierzchnię, która właściwości refleksyjne straciła dawno temu. Starbringer wraz z załogą i dwoma mężczyznami zajmującymi miejsca przy stole w chwili ich przybycia, opuścili pomieszczenie dłuższy czas temu. Za ich przykładem poszła jedi, wraz z Kerenem. Raabe na blisko pół godziny pozostawiony został sam sobie, co wybitnie sprzyjało głębszym refleksom dotyczących najbliższej przyszłości i niedawnej przeszłości. Kontemplowanie brudnych, durastalowych ścian stacji szybko go znudziło, podobnie jak zabawa mechanizmem sterującym fotelem. Jego głowę wypełniała mieszanka uczuć, nad którym ciemny parasol rozpostarła niepewność. W końcu jedne z drzwi wejściowych rozsunęły się i do środka wkroczyła Jaina Solo. Zajęła miejsce po przeciwległej stronie stołu, bacznie przypatrując się mężczyźnie.
- Odnoszę wrażenie, że chciał pan ze mną rozmawiać, panie Raabe. Proszę się tak nie dziwić. Znajomość pańskiego nazwiska nie jest wyjątkowym wyczynem i nie wymaga specjalnych umiejętności. Nim jednak zaczniemy, może pan wyjaśni swoją niechęć do mnie?
- Ja…
- Dajmy sobie spokój ze sztuczną kurtuazją – przerwała mu, nim zdążył cokolwiek powiedzieć – Jestem jedi, jak pan doskonale wie. Potrafię wyczuć emocje.

***

Kelen skrzętnie wykorzystał chwilę nieuwagi Astarith i zgarnął z półmiska ostatnią porcję mięca. Na środku stołu leżała pękata sakiewka pełna kredytów. Astarith nie mówiła, mając usta pełne jedzenia. To była chwila doskonała. Brakowało jedynie dwóch obficie obdarzonych przez naturę, bądź chirurga Zeltronek, bądź przedstawicielek jakiejś innej atrakcyjnej wizualnie rasy. Telemachus coś mówił, lecz najemnik zauważył ten fakt dopiero w chwili, gdy mężczyzna po raz wtóry powtórzył jego imię.
- Suchab? – wymamrotał Kelen z pełnymi ustami.
- Mówiłem, że tworzycie doskonały zespół i przydałyby się nam wasze umiejętności.
Kelen w pierwszym momencie spojrzał na Ooliego i zdziwił się szczerze, gdy dostrzegł, że Telemachus znacząco spogląda na Astarith.
- Boby zebób? Obuałeb? Oba wziąb bierboli jab nabreboba.
Ooli nastawił uszu, a raczej kryjący jego główkę kaptur, chłonąc nowe słówka w basicu. Telemachus nie dał się zbić z tropu.
- Mówię poważnie. Może zechcielibyście dla nas pracować? Naturalnie nie za darmo.
Image
Awatar użytkownika
Kelan Navarr
Gracz
 
Posty: 2264
Rejestracja: 28 Gru 2008, o 00:13

Re: [System Leritor] Niezależne stocznie

Postprzez Mistrz Gry » 21 Kwi 2016, o 18:50

Atmosfera w Loży była naprawdę sielankowa. Verpin skończył malować koniuszki szponów na różowo i z pewnym zaskoczeniem można było stwierdzić że jest niezwykle rozanielony. Z drugiej strony Zakuty w pancerz Thar stanowił olbrzymi kontrast dla niemal o połowę mniejszego owada.
- Tak, tak, dobry biznes nie jest zły. W zamian za załogę i ładunek oddam ci Actiona, To dobra jednostka, uzbrojona przez Korporację Loonar. Na pewno będzie ci dobrze służyć. – Rynkowa wartość frachtowca wynosiła kilkaset tysięcy, Doliczając do tego uzbrojenie kwota którą można było osiągnąć za frachtowiec sięgnie pewnie miliona kredytów. Oferta Owipa była co najmniej dobra. O ile pominąć fakt że korporacja z pewnością będzie szukać swej własności - Jeżeli jednak jesteś zainteresowany ponownym spotkaniem z piękną panią Kapitan, myślę że się dogadamy.
Niedbałym gestem różowoszponiastej dłoni Ikleiw rzuciła na stół manifest przewozowy
Kod: Zaznacz wszystko
24 myśliwce Neddle, z oprzyrządowaniem.
6 droidów strażniczych B-14F
2,5 kilograma Stygium.

Thar mógł się cieszyć z posiadania hełmu. 2,5 kilograma Stygium, gdyby znalazł je wcześniej… przed oczami Mandalorianina stanęła całkiem wysoka góra kredytów. Może nie starczyło by na Keldabe, ale na jakiś większy okręt, góra trzy…
Spece z tej stoczni z łatwością mogą zamontować w Twoim Insektoid podkreślił to słowo – Actionie tuby z myśliwcami, 24 maszyny to duża siła ognia, o ile ma się odpowiednie oprogramowanie sterujące, Takie jakim przypadkiem dysponuję.
Żwaczki owada poruszały się radośnie zaś głos z komunikatora Papuga był zabarwiony całkowitym brakiem emocji. Verpin najwyraźniej uznał to za niewystarczające bowiem w tle swych wypowiedzi umieścił radosną melodyjkę. Coś było z nim bardzo nie tak.
- Moja pomoc w zamian za wsparcie w drobnej sprawie, Wiesz, ta pani kapitan wygląda bardzo smacznie – Żwaczki znowu się poruszały w rytm melodii lecącej z głośnika. – Gdyby twoi zawodowcy, przy niewielkim wsparciu moich zawodowców dostarczyli ją żywą, byłby to naprawdę miły prezent wieńczący naszą dalszą współpracę.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6135
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [System Leritor] Niezależne stocznie

Postprzez Gabriel Raabe » 21 Kwi 2016, o 20:47

Tak bardzo chciał zabrać głos w tej rozmowie, ale nigdzie nie znalazł otwarcia. Choć dla wielu nie byłoby to przeszkodą - po prostu z buciorami wtargnęliby do nie swojej dyskusji - lecz nie on. Raabe wiedział, że retoryka to sztuka, a w rozmowie, niczym w walce, trzeba szukać wejść, odsłon, znajdować czułe punkty. Nie czuł, żeby błyskawiczna rozmowa między awanturnikami a Jainą była jego chwilą. Dlatego z pewnym niesmakiem zanotował koniec rozmowy i odesłanie ich na posiłek.
- Ja... - zaczął jeszcze, próbując odezwać się do Jainy Solo, zanim wszyscy udadzą się na posiłek. Jego słowa utknęły jednak w ogólnym gwarze i gdy wreszcie dane mu było przebić się przez otaczających go towarzyszy, liderka Rebelii była już nieobecna. Niepocieszonemu Gabrielowi zostało jedynie pokręcić głową i ruszyć razem z resztą na posiłek.

***

Zjedzenie czegokolwiek co nie było pomyjami było ciekawą odmianą po wrażeniach ostatnich dni. Odkąd opuścił Manaan nie miał w ustach nic co przypominałoby posiłek i chociaż na stacji na której się znajdował również nie serwowano wykwintnych dań, to podane mu jedzenie w pełni zaspokoiło jego potrzeby.

Podczas tej przerwy zamienił jedynie kilka niezobowiązujących słów z awanturnikami i personelem stacji, były to jednak ogólniki w stylu "niezła ta stacja", "widziałeś ten myśliwiec w hangarze?", "dałbym sobie głowę uciąć że widziałem tutaj tego Wookiego który wisiał mi paręset kredytów...".

Raabe dał ponieść się tej luźnej atmosferze i pierwszy raz od dawna w istocie poczuł się zrelaksowany. Szybko jednak ponure myśli zaatakowały ponownie, a w miarę jak kantyna opróżniała się i Gabriel zostawał sam, przybierały one na sile. Aż wreszcie ex polityk całkowicie pogrążył się w czarnych wizjach i planach przyszłości.

Z zamyślenia wyrwało go dopiero otwarcie drzwi. Spodziewał się Kerena, Astarith albo kogokolwiek z załogi Kruka, lecz przybycie Jainy Solo wydawał mu się scenariuszem równie cudownym, co niespodziewanym.
- Tak... w istocie... jedi... - powiedział, usiłując powstrzymać początkowe oszołomienie. Jak mógł zapomnieć! Wszak kobieta która stała na czele Rebelii była legendarnym "obrońcą galaktyki" i "pokoju". Jego sympatia do kobiety powoli umykała wraz z każdą chwilą gdy zdawał sobie sprawę, że rozmawia z użytkownikiem Mocy, członkiem sekty odpowiedzialnej za chaos, w którym się znaleźli. Musiał jednak na razie odłożyć na bok swoje uprzedzenia. Czuł, że od Jainy Solo zależą jego losy i przynajmniej na razie, mogą mieć wspólne cele. Nie zamierzał zatem wdawać się w dyskusje na temat jego uprzedzeń do jedi, sithów i wszystkich innych klaunów uważających się za Bogów. Był profesjonalistą. Robił interesy, a dyplomacja na poziomie relacji międzyludzkich musiała trzymać się z dala od takich rzeczy.
- W istocie, nie jestem specjalnym fanem wszelkich użytkowników Mocy. Niemniej nie przybyłem tutaj po to, by z Panią rozmawiać na ten temat. To kwestia zupełnie marginalna wobec moich celów i zamiarów - zaczął, teraz już zdecydowanie śmielej i odważniej - To zabawne, że poruszyła Pani właśnie ten temat. Nie wiem, czy moi... incydentalni towarzysze mieli okazję już zdradzić Pani me losy, lecz podczas mojego krótkiego pobytu na Conie miałem okazję zapoznać się z wiadomością od jednego z was, rycerza jedi imieniem Kyle Katarn.

Spojrzał na Jainę Solo, jak gdyby próbując odczytać jej emocje w tym momencie. Wątpił jednak, by nawet komuś tak wprawionemu w relacjach międzyludzkich jak on dane było tak łatwo przeczytać rycerza Jedi, kontynuował zatem.
- Nie wiem, czy od czasu gdy zostawił tę wiadomość miała Pani okazję się z nim spotkać lub poznać treść tej wiadomości. Kyle Katarn ostrzegał w niej jednak, by jedi nie wracali "do świątyni na Coruscant ani żadnej innej", chociaż nie wiem, czy informacja ta ma jakąkolwiek wartość. Poza tym jego wiadomość miała charakter raczej pokrzepiającego wezwania do trzymania się nadziei na przyjście lepszego jutra dla was, jedi. - wyjaśnił.- Oprócz tego, mam wrażenie że stałem się mimowolnym świadkiem zamachu na gubernatora Busrina i wierzę, że za tym atakiem mógł stać ktoś z Imperium. - dodał, choć czuł, że wszystkie te informacje wymagałyby opowiedzenia całej jego historii od momentu wylotu z Manaan aż po akcję ratunkową załogi Kruka. Czuł jednak jak czas przecieka mu palce, a Jaina Solo nie miała na tyle czasu, by wysłuchać wszystkich jego wyjaśnień. Być może któraś z tych wieści zainteresuje ją na tyle, że sama pociągnie Gabriela za język.
- Dzielę się z Panią tymi informacjami, ponieważ nie mam nic więcej do zaoferowania, pragnę zaś bardzo dużo. Pragnę pomóc Rebelii. Nie wiem, czy zna Pani moją działalność na Manaan, jestem... byłem politykiem. Wiem, że w dzisiejszych czasach trzeba wam raczej żołnierzy - spojrzał wymownie na otaczające ich ściany - Lecz wierzę, że mógłbym przydać się w inny sposób. Chociażby jako dyplomata, bądź agent czy szpieg. Gotów jestem udowodnić moją wartość i lojalność.

Spojrzał głęboko w oczy Jainy Solo. Teraz albo nigdy. Jego przyszłość wisiała w rękach jego rozmówczyni.
Image
Awatar użytkownika
Gabriel Raabe
Gracz
 
Posty: 50
Rejestracja: 28 Gru 2015, o 19:03

Re: [System Leritor] Niezależne stocznie

Postprzez Renno Tresta » 21 Kwi 2016, o 22:35

Rauss ugodziła sierżanta naburmuszonym spojrzeniem i oskarżycielsko wycelowała w niego obłą końcówkę śliskiej kurzej kości.
- Ja wiedziałam, że tak będzie. Wiedziałam, wiedziałam, wiedziałam. Za dobra jestem. Do tej pory mogłam sobie swobodnie śmigać tu i tam, być niezależną, silną kobietą, łowić różnych drani, ale zawsze pada ta kosa na kamień. Zawsze ten wielki, bezduszny konglomerat się do ciebie dorywa, bo nie może przecież przepuścić żadnemu młodemu talentowi. Tak to jest. I się człowiek wtedy sprzedaje, no bo jak inaczej. A właśnie, skoro mowa...
Oratorka-amatorka za plecy sięgnęła wolną od drobiowych szczątków ręką, chwilę poszperała paluchami w oblekającej jej lewy pośladek kieszeni i w końcu zwieńczyła swoje skomplikowane manewry obcesowym aktem w postaci przesunięcia w stronę Telemachusa zabazgrolonego zwitka żółtego papieru.
- Numery bezpiecznych kont trzech naszych współpracowników z Cony, Sakiyanina, Barabela i Wookiego. Każdemu proszę po piętnaście kafli przelać. - pstryknęła w pękatą sakwę na stole. - My z Kelenem jako szefostwo bierzemy po dwadzieścia, jedynemu słusznemu bohaterowi tej misji, Ścierze, leci tak jak kosmitom piętnaście... Ta, stówa na czysto. Finanse trzeba regulować.
Wrzuciła oblizaną do połysku pamiątkę po tłustym udzie z powrotem do półmiska.
- Ale wracając do istoty sprawy... No, cały nasz tercet wie już tak jakby za dużo. Cholera, jesteśmy praktycznie na "ty" z Jainą Solo. Więc głupio byłoby od razu odpowiedzieć: nie, zwłaszcza, że moglibyście nam po prostu pyski odstrzelić, zamiast nas w kosmos z niepożądaną wiedzą wypuścić. Z drugiej jednakże strony, na pewno też nie zwykłam przyjmować zaręczyn zupełnie bez gry wstępnej. Posmyraj nas trochę po klejnotach, sierżancie. Przedstaw jakieś prospekty. Wytłumacz, skąd w tej waszej anty-opresyjnej Rebelii wziął się Poliż Owiń, ten płciowo ambiwalentny, morderczy watażka Czarnego Słońca. Z mandaloriańskimi koneksjami, na dodatek.
Wydawało się, że Astarith wreszcie zamilknie, lecz nagle hałaśliwie poderwała się z siedziska z uniesionym ku sufitowi palcem wskazującym.
- Znaczy, ta płciowa ambiwalentność to nic złego, nie mam nic przeciwko, każdy żyje jak chce, popieram. Dla kolorytu wspomniałam. Bardziej mi te pozostałe cechy i zajęcia Verpina jakoś nie współgrają z waszą organizacją.
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [System Leritor] Niezależne stocznie

Postprzez Mistrz Gry » 25 Kwi 2016, o 19:05

Solo zamyśliła się, spoglądając w jakiś niewidoczny punkt.
- Wiadomość od Kyle’a musiała być bardzo stara, z czasów, gdy wszystko wyglądało inaczej. Świątynie Jedi zostały zniszczone dawno temu przez siły Imperium Galaktycznego. Historia już kiedyś dała nam lekcję, a i tak niczego się nie nauczyliśmy.
Westchnęła ciężko, a na jej twarzy wyraźnie odmalowały się wszystkie troski i zmartwienia.
- Myli się pan jednak w jednej kwestii – odezwała się ponownie po dłuższej chwili. – Żołnierzy potrzebujemy równie mocno, co ludzi pańskiego pokroju Raabe. Osób, które sporne kwestie potrafią rozwiązywać za pomocą słowa i sprytu, nie użycia brutalnej siły. Żyjemy w czasach niepokoju i każdy uniknięty akt agresji ma nieocenioną wartość. Jeśli faktycznie chce się pan wykazać, mam doskonałe zadanie. Na Nar Shaddaa rezyduje niejaki Kuim Eldum, szumowina i jeden z lordów lokalnego półświatka. Chodzą słuchy, że jest on w posiadaniu planów, które mogą być dla nas szalenie interesujące. Pańskim zadaniem będzie odnalezienie Elduma i zdobycie planów, nim oferta ich sprzedaży pojawi się na czarnym rynku, bądź co gorsza, nim Imperium zorientuje się, co znalazło się w obiegu. Użycie siły na Nar Shaddaa mogłoby prowadzić do niepożądanych konsekwencji, więc zdaje się być pan odpowiednią osobą do tego zadania. Przydzielimy panu pilota, który dostarczy was na miejsce. Zainteresowany?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6135
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [System Leritor] Niezależne stocznie

Postprzez Kelan Navarr » 25 Kwi 2016, o 19:06

- Poliż Owiń? – powtórzył mocno skonfundowany Telemachus.
- Verpin z siedzibą na asteroidzie gdzieś w galaktycznym zadupiu – wyjaśnił Kelen. – Pałający wybitną sympatią do swoich współpracowników. Szczególnie, gdy przyrządzeni są w sosie własnym.
Rebeliant towarzyszący Telemachusowi skrzywił się wyraźnie.
- Dostarcza niezbędne zaopatrzenie i informacje. W naszej obecnej sytuacji nie możemy być wybredni. Póki co, jego pomoc jest niestety niezbędna.
- Rozumiem – skinął głową Kelen. – Wybraliście mniejsze zło. Co jednak jesteście w stanie zaoferować nam? Wspominałeś o chęci współpracy.
- Atak na imperialny galeon zapewnił nam niezbędny zastrzyk funduszy. Dobra odebrane imperialnym udało się upłynnić właśnie dzięki koneksjom Verpina. Zapłacimy za wasze usługi, chyba że poczuwacie się do bezinteresownej walki o sprawę.
- Bezinteresowna walka o sprawę nie pokrywa codziennych wydatków.
- Wolność jest warta więcej niż kredyty – wtrącił drugi z mężczyzn.
Kelen westchnął zrezygnowany.
- Gdy Imperium dochodziło do władzy, również mówiło o wolności. Jeśli myślicie, że uda wam się opędzić prymitywną próbą wzbudzenia we mnie poczucia obowiązku, to skończmy marnować swój czas. Za samo wysłuchowanie jej gadania – wskazał wzrokiem Astarith – powinienem otrzymać dopłatę do podstawowej puli.
Ooli zapiszczał twierdząco, ściągając na siebie mordercze spojrzenie kobiety.
- Rozumiem – stwierdził Telemachus. – Wasze usługi spotkają się ze stosowną gratyfikacją finansową.
- Wreszcie mówisz z sensem – wtrąciła Astarith. – To co mamy zrobić?
Towarzysz Telemachusa był najwyraźniej przygotowany na pytanie. Nad oczyszczonymi z zawartości talerzami i półmiskami rozbłysła mapa galaktyki.
- W tym pasie asteroid – mężczyzna wskazał palcem punkt gdzieś na zewnętrznych rubieżach. – Znajduje się kontrolowana przez Imperium stacja paliw. Nie jest to wielka placówka, choć jej historia sięga czasów przez dojściem do władzy pierwszego Imperium Galaktycznego. W międzyczasie została mocno rozbudowana, a jej wydajność wzrosła kilkukrotnie. Wydobywany tam Clouzon-36 zaopatruje sporą część imperialnej floty w regionie. Odcięcie ich od tego źródła będzie dla nich poważnym problemem. Jak donoszą nasze źródła informacji, do stacji przybędzie niebawem po ładunek imperialny transportowiec. Gdyby udało się wam go przejąć, a stację permanentnie wyłączyć z użytku, odnieślibyśmy istotne zwycięstwo, a naszej flocie zapewnili niezbędny zapas paliwa. Co o tym myślicie?
Image
Awatar użytkownika
Kelan Navarr
Gracz
 
Posty: 2264
Rejestracja: 28 Gru 2008, o 00:13

Re: [System Leritor] Niezależne stocznie

Postprzez Renno Tresta » 26 Kwi 2016, o 19:40

O nie.
Asystent Telemachusa zbladł wyraźnie, dostrzegłszy, iż pokryte tłuszczem palce gadatliwej najemniczki zatrważająco szybko zbliżają się do jej niewinnego, czystego jeszcze podkoszulka.
Wariatka. Harpia głupia. Jak można zmarnować taki kawał przyzwoitej odzieży, posłużyć się nim jak byle ścierką. Bez rozumu. Wiedział, że musi zapobiec tragedii. Kto inny, jeśli nie on.
Chwycił za leżące na stole pudełko, tekturową skarbnicę coruscańskiej produkcji chusteczek, i w desperackiej próbie uratowania sytuacji cisnął je przed wulgarną bestię.
Sukces.
Głośne trzaśnięcie przykuło jej uwagę, zaskoczona harmidrem cofnęła brudną łapę. Z początku nieufnie, ba, wrogo przyglądała się tajemniczemu zasobnikowi, jakby chciał jej krzywdę zrobić, lecz w końcu przełamała się i sięgnęła do środka po trochę chłonnej dobroci. Nawet wycierać zaczęła.
Bawełna ocalona.
Niektórzy to jednak nie mają wstydu. Chociaż tyle, że się uśmiechnęła w podzięce, zaraza.
A, niech jej będzie. Przynajmniej dokształcona.
- Da się zrobić, panie sierżancie. Ale nie w trójkę. - łowczyni wrzuciła zmięty, zwilgotniały strzęp celulozy do półmiska, śladem ogołoconej kości. - Przydziel nam, no, jeszcze duet jakichś swoich twardzieli. Żeby się słuchali rozkazów tylko, żadnych pyskatych. I wiem, że masz już tam jakąś kwotę wynagrodzenia na myśli, ale od razu ci mówię: za mało. Plus dwadzieścia pięć procent. - zerknęła na Kelena i Ooliego. - Mamy jeszcze coś wybuchowego na pokładzie?
Komunikator w kieszeni Starbringera zawibrował, informując o nadejściu nowej wiadomości tekstowej. Nadawczynią była Astarith, zajęta jednocześnie prowadzeniem jawnej konwersacji z Rebeliantami oraz, pod blatem, wyklikiwaniem sekretnego przekazu dla towarzysza: "wezmy to. sa bogaci po galeonie, wydojmy z nich tyle kasy ile sie da zanim zechca z nas zrobic twarze ruchu oporu xD".
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [System Leritor] Niezależne stocznie

Postprzez Gabriel Raabe » 26 Kwi 2016, o 20:34

Słowa Jainy pokrzepiły go. Od kilkunastu godzin dryfował, czekając, aż zawieje korzystny wiatr lub przyjdzie przyjazny prąd. Przyszło mu na myśl dzieciństwo na Manaan, gdy ojciec uparł się, że pokaże mu jak pływać bez zdobyczy technologii. "Ale tato, kto dzisiaj pływa w ten sposób?" zapytał wtedy ojca, który w odpowiedzi zaśmiał się głucho. "Ci, którzy nie mają nic lepszego pod ręką". Wtedy dla Gabriela taki scenariusz był nie do wyobrażenia, dzisiaj jednak ta lekcja wracała do niego po tysiąckroć.
- Oczywiście, zrobię co w mojej mocy - odpowiedział bez chwili namysłu. - Kuim Elduum - powtórzył - Czy możesz przekazać mi więcej informacji, pani? Czy niestety to wszystko, z czym dane mi będzie udać się na Nar Shaddaa? Czy dostanę jakieś... fałszywe dokumenty, pieniądze? - dodał jeszcze - Imperium oficjalnie uznało mnie za martwego, więc hipotetycznie jedna przeszkoda już jest za mną. - wytłumaczył, choć zastanawiał się, czy jego prośba o wsparcie to nie już za dużo. Z drugiej strony może właśnie na tym zależało jedi: na wypróbowaniu jego umiejętności w najbardziej niekorzystnych warunkach, zanim zaufa mu na tyle, żeby zainwestować w Gabriela.
Image
Awatar użytkownika
Gabriel Raabe
Gracz
 
Posty: 50
Rejestracja: 28 Gru 2015, o 19:03

Re: [System Leritor] Niezależne stocznie

Postprzez Mistrz Gry » 30 Kwi 2016, o 10:36

Raabe

Kobieta rozmawiająca z politykiem nagle zamilkła. Po krótkiej chwili spojrzała na niego swoimi ciepłymi oczami. Z lekkim uśmiechem odpowiedziała widząc jego niepewność.
-Wszelkie informacje otrzymasz już w trakcie wykonywania misji a teraz wybacz mi. Wydaje się że wzywa mnie przyjaciel. Jaina opuściła pomieszczenie, w pośpiechu.

Tresta i Kelan

Komunikator Telemachusa zawył przeciągle. Twarz mężczyzny na chwilę skamieniała, po czym przerwał w pół słowa negocjacje i wyłączył urządzenie.
-Mamy drobną sytuację awaryjną. Niestety imperium wykryło naszą lokalizację, proponuję zatem wszystkim przyspieszone opuszczenie tego miejsca. – Mężczyzna wstał od stołu i ruszył w kierunku śluzy. – Cieszę się że dobiliśmy targu.


***


-Namierzyliśmy korwetę, jest w systemie Leritor,
-Co mamy w okolicy?
-Niestety niewiele, najbliżej jest krążownik „Doradca”
-Skierować go tam natychmiast.
-Rozkaz sir.


Image


Mostek "Doradcy".


Sunący przez przestrzeń Strike Cruisier patrolował niespokojne okolice. Wolni, przedsiębiorcy, piraci, czasem jedni i drudzy. Cóż tak wyglądała służba na rubieżach Imperium. Z drugiej jednak strony kiedy załoga miała zdobyć doświadczenie bojowe jak nie podczas długich i nudnych patroli przerywanych sporadycznymi spotkaniami z przypadkowymi jednostkami.
Wycie wszystkich syren alarmowych oznaczało tylko jedno, misję bojową. W ciągu kilku minut stanowiska bojowe zostały obsadzone, zespoły ratownicze przygotowane a skryte w trzewiach okrętu dwie eskadry TIE grzały silniki gotowe do startu. Krótki wstrząs zasygnalizował wejście w nadprzestrzeń a już dwadzieścia minut później okręt wyszedł w systemie. Aktywowane tarcze nie napotkały żadnego oporu dowódca nie zamierzał jednak się wystawiać. Eskadra TIE z wizgiem silników opuściła hangary jednostki. Skanery Imperialnego okrętu wykryły w systemie opuszczoną imperialną korwetę dryfującą w pewnej odległości od stoczni oraz Frachtowiec klasy Mod -17 zadokowany do owej stoczni. Główną uwagę przykuł jednak Nebulon-B wraz z najwyraźniej towarzyszącą mu kanonierką DP-20. Oba okręty mogły stanowić zagrożenie dla pojedynczego krążownika.
Jego dowódca nauczony doświadczeniem nie zaszarżował a jedynie wysłał wezwanie o pomoc równocześnie zbierając wszelkie możliwe dane o znajdujących się w systemie okrętach.

- Pół naprzód. Deflektory pełna moc. Artyleria przygotować się do otwarcia ognia, priorytetowy cel Nebulon.


TIE leciały już w kierunku Stoczni wyprzedzając znacznie macierzystą jednostkę. Zadanie pilotów było proste. Rozpoznać siły przeciwnika przygotować pole dla krążownika, nie dać się zabić.


- Mówi dowódca ISC Doradca, wasz opór jest bezcelowy, opuście tarcze i przygotujcie się do aresztowania przez Imperialną Flotę. Wszelkie aktywacje systemów uzbrojenia, tarcz czy silników zostaną uznane za wrogie działania i spotkają się z odpowiednią odpowiedzią. Głos kapitana był spokojny i pewny siebie. W sumie czego mógł się obawiać siedząc na mostku Imperialnego krążownika.
- posiłki w drodze sir.
- Kontynuować podejście


***


Thrak i Robal.

- Cieszę się niezmiernie, - Walizka ze Stygium znalazła się w łapach obcego zaś Załoga mandalorian obsadziła Actiona. - Oprogramowanie zostanie przesłane jak tylko nawiążę kontakt z asteroidą, z jakiegoś powodu jest z tym mały problem. Insektoid wstał skłaniając się grzecznie mandalorianinowi. Do zobaczenia następnym razem.

Ledwie przywódca Mandalorian zdążył wrócić na pokład swojego okrętu flagowego a na całym mostku rozległy się brzęczki alarmowe. Imperialna korweta wkroczyła do systemu. Pełna gotowość bojowa nie wymagała zbyt dużego wysiłku, załoga Nebulona była pewna że z łatwością poradzą sobie z imperialnym intruzem. Z Nadziei jednak wydano rozkaz wstrzymania ognia. Zaskoczeni mando posłuchali uznając jednak, że nie był to najlepszy pomysł. Ich przewidywania sprawdziły się dwadzieścia minut później kiedy do sektora wleciał Imperialny Strike Cruisier.
Przekaz jego dowódcy był jasny.
- To nie nasza walka. Aktywować hipernapęd.
- Tak jest sir, eskadra gotowa do skoku w...5...4..3..


Gwiazdy zamieniły się w linie. A piraci Thara zniknęli w przestrzeni pozostawiając za sobą nieco osamotnionych rebeliantów w starciu ze znacznie silniejszym przeciwnikiem.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6135
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [System Leritor] Niezależne stocznie

Postprzez Caleb Quade » 30 Kwi 2016, o 13:19

Mleko się wylało, jednak nie było czasu nad nim płakać. Quade nie odpowiedział już nic na słowa Jainy i pognał ku szóstce myśliwców. Maszyny wyglądały jak nowe i wyglądało na to, że Caleb wraz z pozostałymi pilotami będzie miał wątpliwą przyjemność rozdziewiczyć je pierwszy raz w boju. Jako, że obsługi naziemnej było zdecydowanie zbyt mało, zamiast natychmiast skoczyć natychmiast do jednej z maszyn, zaczął krzątać się przy kolejnych myśliwcach. Choć początkowo rebelianci podeszli doń chłodno, z zerowym praktycznie zaufaniem, to kiedy zauważyli, że przygotowywanie dwieście pięćdziesiątek do startu idzie mu sprawniej niż niejednemu spośród nich, ich niepewność zniknęła. Przynajmniej na razie. Nastroje na pokładzie hangarowym były różne. Od strachu, poprzez złość, na determinacji kończąc. Choć nieliczni, rebelianci byli gotowi walczyć. I chociaż przynajmniej co trzeci buntowik chciał wsadzić Calebowi wibrosztylet pod żebra, lub po prostu wypalić mu w plecy z miotacza, to teraz łączył ich jeden cel - przeżyć.
Minuty płynęły, a LAF-y były już prawie gotowe do wyruszenia w bój. Quade pomógł odłączyć przewody uzupełniające paliwo w ostatniej maszynie i ruszył pospiesznie ku przeznaczonemu mu myśliwcowi. Wskoczył do kokpitu i rozpoczął przyspieszone procedury przedstartowe. Awionika różniła się co prawda od tej montowanej w A-skrzydłowcach, których był właścicielem przez jakiś okres czasu, ale zasada pozostawała zawsze ta sama. Mężczyzna zapiął pasy i po kolei zaczął uruchamiać systemy i ustawiać myśliwiec "pod siebie". Zmienił odrobinę ustawienia kompensatora przyspieszenia, uruchomił reaktor rozgrzewając silniki do temperatury startowej, aktywował test sprawności tarcz i broni, uszczelnił kokpit. Zdjął kapelusz i założył słuchawki uruchamiając system komunikacyjny. Chwilę później, wszystkie testowane systemy zwróciły pozytywny wynik inspekcji - toteż LAF-250 był gotowy do startu.
- Quade zgłasza gotowość do akcji - rzucił do mikrofonu i czekał na pozwolenie na start. Nim nadeszło miał kilka chwil aby raz jeszcze otworzyć się szerzej na Moc. Kolejny raz jej potrzebował, i raz jeszcze do niego przyszła. Początkowo powoli, jakby z wahaniem, lecz gdy dotknął jej myślami, popłynęła już wartkim strumieniem. Przegoniła zmęczenie, wyostrzyła zmysły, na nowo zalała Mistrza Jedi spokojem. Zamknął oczy i czekał na sygnał. Rozciągnął szerzej swoje postrzeganie i odnalazł pozostałych pilotów grupy. Mentalnym dotykiem dotknął delikatnie ich umysłów, przesyłając swój spokój i skupienie. Teraz tego potrzebowali - uspokoić skołatane myśli i skupić się na zadaniu. Quade nie czarował się, że napełni ich Bitewną Medytacją, którą opanowali tylko nieliczni Mistrzowie Jedi w historii, ale chciał dać im chociaż namiastkę wsparcia i inspiracji. Z wyczuciem i nadzwyczajną delikatnością przesyłał uspokajające myśli, jednocześnie wyczekując informacji od dowódcy eskadry, tudzież kontroli lotów.
Image
Image
Awatar użytkownika
Caleb Quade
Gracz
 
Posty: 340
Rejestracja: 31 Gru 2012, o 00:10
Miejscowość: Kielce

Re: [System Leritor] Niezależne stocznie

Postprzez BE3R » 2 Maj 2016, o 18:08

Wysoce zadowolona z siebie Ikleiw Polz Owip siedziała na tronie naćpana po same czułki świeżo pozyskanym narkotykiem. Mandalorianie wykonali swoją część umowy dostarczając niewolników którzy właśnie przerabiani byli na kolejne dawki cudownego płynu. Błogostan nie mógł jednak trwać długo. PAPUG zameldował o pojawieniu się w przestrzeni Korwety Celnej Imperium. Zbyła go machnięciem czułków. Nie zależało jej na niczym chciała się po prostu zrelaksować. Wszelki ból który czuła praktycznie cały czas zniknął na tą krótką chwilę. Życie było takie piękne. Niestety dwadzieścia minut później do systemu wszedł nieco większy brat korwety celnej. Krążownik Szturmowy nie był czymś co można było olać. Z niechęcią uniosła się i wydała rozkazy.
- Przygotować się do startu i misji bojowej. Obudzić załogę.
- Wykonanie zakończy się za 3 minuty
- czemu tak długo?
- Dug nie chce wstać
- czemu nie został wyeliminowany?
- bo jest najlepszym i jedynym kandydatem który chciał dla nas pracować.
- Racja.
–Narkotyki nieco przytłumiały umysł Insektoida – Jak się zacznie to chcę stąd wylecieć z jednym kawałku.
Niewielki hologram wyświetlił małą główkę w olbrzymich okularach. Gdzieś zza niej dochodziło złorzeczenie i przeklinanie.
- Mówi pierwszy pilot. Proszę przypiąć się pasami i przygotować na utrudnienia. Za chwilę rozpoczniemy działania [… Ebe w strzępy…tasiarzy…ooo działa] bojowe,- dokończył niezrażony Xexto. Dug tymczasem wbił się w specjalnie dla niego skonstruowane gniazdo obsługi działek.
- Ai działa, pewnie jak zwykle chu…
- znam twoją opinie
-..owo.
- Damy radę Dok.

Ręce xexto przeskakiwały po konsoli pilota z prędkością godną pozazdroszczenia. CO prawda większość operacji przejęło AI ale nadal czynnik organiczny był w tym najważniejszy.
- jesteśmy gotowi, Insektoid siedział w swoistym kokonie umocowanym w kapsule ratunkowej. W zasadzie było to najbezpieczniejsze miejsce na okręcie zwłaszcza kiedy ci dwaj zaczynali szaleć. Oby tylko nie uszkodzili mi świeżych niewolników zdążyła pomyśleć.


- NUBIAN do Nadziei, zgłaszamy gotowość bojową, cienki głos Xexto komicznie kontrastował z powagą sytuacji i jego słowami. – Czekamy na wasz sygnał.
Na pokładzie przemalowanej na czarno jednostki zapadła cisza. Nowo zamontowane systemy bojowe miały właśnie przejść swój chrzest bojowy. Niestety najpotężniejsza broń jednostki nie była jeszcze gotowa dlatego też zwinny Jacht musiał się trzymać możliwie daleko od Baterii Imperialnego Krążownika.
Awatar użytkownika
BE3R
Administrator
 
Posty: 1675
Rejestracja: 27 Paź 2011, o 21:47
Miejscowość: Chorzów

Re: [System Leritor] Niezależne stocznie

Postprzez BE3R » 3 Maj 2016, o 22:03

To Ja BE3R Ukradłem Murzyna :ugeek:

Keren Cadon przeklinał w myślach "genialny pomysł przyłączenia się do Rebelii" co go kuźwa podkusiło. Ładował właśnie zapasowe zbiorniki z tlenem do kabiny "na wszelki wypadek" gdy jakiś koleś w płaszczu i kapeluszu zaczął mu się rządzić na eskadrze. Zaraz to ten gość ściągnął tu imperialnych. Na wymianę grzeczności było za późno. Jedi znał się na rzeczy, dostanie więc maszynę najsłabszego wg Kerena pilota czyli nieco narwanego Korelianina. Wkurzony chłopak będzie problemem po powrocie. O ile wrócą. LAFy nie były najtrudniejszym przeciwnikiem dla Imperialnych TIE. Z pomocą Caleba skończyli przygotowywanie myśliwców i już po chwili mógł zrobić przyspieszoną odprawę przedstartową. Jego szóstka pilotów składała się z prawdziwej zbieraniny.
- Czerwony jeden do eskadry, potwierdźcie gotowość.
- Czerwony dwa potwierdzam.
- Stary zmęczony głos, należał do weterana walk z wojny z Imperium liczącego sobie przeszło 80 lat mężczyzny Pilot może i był doświadczony, ale najlepsze lata miał jakieś 40 lat temu. Zmysł Jedi Caleba wyczuł w nim jedynie spokój i opanowanie.
- Czerwony trzy gotowy - głos należał do kobiety rasy bliżej nie znanej. Zita była najlepszą po Kerenie pilotką eskadry i pochodziła z Cerei. Caleb wyczuł w niej ekscytację i przesadną wiarę we własne umiejętności. Dziewczyna była niedojrzała emocjonalnie i Jedi przekazał jej podświadomą prośbę o opanowanie.
- Czerwony cztery eee gotowy chyba - Głos należał do młodego chłopaka, latającego pewnie z 10 godzin na symulatorach. Pochodził z Korelli i zdecydowanie przeceniał swoje szanse na przeżycie. Caleb czuł strach i litry adrenaliny buzujące w jego żyłach.
- Czerwony Pięć zgłoś się. Czerwony pięć - Dowódca eskadry nawoływał swojego podwładnego zaś Caleb szybko zerwał więź. Pilot najzwyczajniej w świecie był zajęty sobą, Jego kabina była lekko zaparowana zaś on sam zabawiał się niegrzecznie. Jako jedyny był też wrażliwy na moc. Jego aura była delikatna ale wyraźna.
- Jestem jestem - z głośnika dobiegł luzacki głos, oraz odgłos zapinanego suwaka. Nie chcieli wiedzieć.
- Czerwony sześć Potwierdzam.
- Przygotować sie do startu, leci na nas eskadra TIE, pamiętajcie są szybsze zwrotniejsze i jest ich więcej, Kurwa, Musimy pierwszą salwą strącić ilu się da. Także skupcie się. Słyszałeś Flin?
- Jasne szefie -
Wszyscy cieszyli się że w tle tym razem nie było niczego słychać.
- Startujemy.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
BE3R
Administrator
 
Posty: 1675
Rejestracja: 27 Paź 2011, o 21:47
Miejscowość: Chorzów

Re: [System Leritor] Niezależne stocznie

Postprzez Caleb Quade » 4 Maj 2016, o 12:07

Nadszedł wreszcie sygnał - startowali. Dowódca wydał rozkaz, toteż nie pozostało nic innego niż ruszyć w bój i... wrócić żywym. Pilot stopiony w jedno z Mocą wyczuwał każdego z pilotów eskadry - opanowanie dowódcy, doświadczenie "dwójki", pewność siebie kobiety z myśliwca z numerem trzy, strach młodego "czwórki" i brudne myśli, czułego na Moc "piątki". Niestety lub stety, Flin jak nazwał mężczyznę dowódca, był parą Quade'a. Jeśli przeżyją to starcie, Caleb będzie musiał porozmawiać ze swoim skrzydłowym. Był niemal pewien, że Jaina zdaje sobie sprawę z kolejnej czułej na Moc istoty na pokładzie "Nadziei". Czas na takie rozmyślania przyjdzie później.
Silniki były już rozgrzane i gotowe do uruchomienia. Caleb uruchomił repulsory i uniósł się delikatnie, z gracją nad płyty lądowiska. Przesłał odrobię mocy do silników manewrowych - LAF 250 ruszył w stronę wylotu z hangaru. Mężczyzna pozwolił sobie jeszcze na szybkie spojrzenie na zebranych ludzi w obszernym pomieszczeniu ludzi. Salutowali.
Myśliwce Eskadry Czerwonych opuściły hangar, przebijając się przez bąbel magnetyczny. Następnie zgodnie z rozkazem dowódcy utworzyły formację i ruszyły na spotkanie pędzących w stronę "Nadziei" myśliwców typu TIE. Pełna eskadra szybszych i zwrotniejszych maszyn przeciw okrojonej do połowy stanu zbieraniny.
- Sir, pełna eskadra TIE na godzinie 10. Rozciągnięta formacja rozpoznawcza, wejdą w nasz zasięg za minutę. Okręt główny - Imperialny krążownik klasy Strike, utrzymuje pozycję w okolicach korwety celnej - zameldował Quade czerwonej "jedynce" powołując się na odczyty instrumentów i Moc. Licznik zasięgu malał w szybkim tempie. Zgodnie z rozkazem lidera, w pierwszym starciu należało zdjąć ilu tylko się uda. Potem przejdą do walki kołowej - jeśli to Imperialni nie wystrzelają ich już w pierwszej turze. Postanowił ściągnąć ciężar pierwszego starcia na siebie - popchnął manetkę akceleratora naprzód, zwiększając ciąg silników do maksimum. Prędkość nie była zatrważająca, pozwoliła jednak wyprzedzić "piątkę":
- Czerwony pięć jesteś moim skrzydłowym, czekaj z otwarciem ognia na mój znak - rzucił w eter Quade zimnym głosem nieznoszącym sprzeciwu. Do wejścia w zasięg pozostało zaledwie piętnaście sekund. Szybkim ruchem dłoni zmienił oscylację pola ochronnego myśliwca, koncentrując prawie całą dostępną moc na osłonach dziobowych. To co planował było ryzykownym manewrem, nawet mając po swojej stronie Moc. TIE gnały przed siebie, będąc już na skraju maksymalnego zasięgu. Quade odliczał sekundy - atak miał nastąpić pomiędzy jednym uderzeniem serca, a drugim. Moc była z nim. Sylwetki myśliwców Imperium rosły w oczach, TIE pluły już jadowicie zielonymi smugami sprzężonych działek laserowych, przelatującymi w niedalekiej odległości pod i nad myśliwcem Caleba. Jeszcze nie teraz. Po przeciwnej stronie formacji Czerwonych pozostałe LAFy-250 rzygały już czerwonymi smugami laserów. Brzęczyk zasygnalizował strącenie jednego z TIE na średnim zasięgu. Działa Quade'a jednak nadal milczały, chociaż kciuk wisiał nad spustem. TERAZ!
-OGNIA! - krzyknął Jedi samemu wykonując swój rozkaz. Czerwona salwa pomknęła przez przestrzeń wbijając się w sam środek kokpitu jednego z myśliwców TIE. Quade trafił, Flin minimalnie chybił. Obaj piloci zeszli z kursu szybszych maszyn Imperium, całkiem nieźle zsynchronizowaną beczką i wykonali ciasny skręt.
- Nieźle piątka, ta sztuczka zadziała tylko raz, ale jeden zdjęty... - mruknął Quade i wyrównał działanie pól ochronnych. Nim Flin odpowiedział, kanał komunikacyjny przeciął paniczy głos czerwonego cztery:
- Dostałem! Tarcze padły! Potrzebuję pomocy! - Qaleb szybkim spojrzeniem upewnił się, że czwórka wraz ze swoją skrzydłową są w grupie oddalonej od niego i Flina. Byli bliżej dowódcy i weterana, toteż na nich ciążył obowiązek osłony chłopaka, nim tarcze odzyskają sprawność. Ze swojej strony Mistrz Jedi przesłał odrobinę swojego spokoju w aurę młodzieńca. Przesłał jeszcze odrobinę mocy do silników i ruszył w nierówny pościg za TIE. Nie podejrzewał, że pałający chęcią zemsty za strącenie towarzysza imperialni piloci puszczą mu płazem jego występek. Na pierwszy rzut oka ich wyszkolenie zdawało się odstawać do standardów Imperium. Albo byli zieloni jak "czwórka", albo eskadra czerwonych miała szczęście. Nie ma czegoś takiego jak szczęście. Jest tylko Moc... Tak czy inaczej miał zamiar zbliżyć się na ile tylko się da i włączyć znów do walki. Czerwoni strącili dopiero dwóch przeciwników - przewaga pozostawała po stronie Imperium, a Caleb był pewien, że to nie wszystko co rzucili do walki. Rzucił okiem na skanery i ruszył w pościg za najbliższym przeciwnikiem, mając na swoim skrzydle Flina.
Image
Image
Awatar użytkownika
Caleb Quade
Gracz
 
Posty: 340
Rejestracja: 31 Gru 2012, o 00:10
Miejscowość: Kielce

Re: [System Leritor] Niezależne stocznie

Postprzez Renno Tresta » 4 Maj 2016, o 18:42

"Drobna sytuacja awaryjna". "Imperium wykryło naszą lokalizację". "Przyspieszone opuszczenie tego miejsca".
Astarith spojrzała na Kelena, Kelen na Ooliego, Ooli na kształtny wór kredytów.
Zgarnęli kasę i wyskoczyli z pomieszczenia zaraz za Telemachusem i jego pomagierem. Zgodnie, bez słowa kłótni, obrali kurs na goszczący Kruka hangar, zmuszając swe zmęczone odnóża do chyżego - laik powiedziałby: ostentacyjnie nerwowego - truchtu. Po drodze mieli okazję pobieżnie przyjrzeć się zajmującym odpowiednie stanowiska pilotom, mechanikom, łącznościowcom, astrodroidom, i tak dalej, i tym podobne. Widać Rebelia nie miała zamiaru tak zupełnie, od razu, bez walki wyłożyć się kuprem w stronę rozochoconego imperialnego krążownika. Brawo. Pogratulować animuszu. Musieli przecież przeżyć co najmniej do dnia wypłaty.
Tymczasem, na okalającej koreliański frachtowiec platformie stali dwaj rośli, opatuleni charakterystycznymi mundurami swej frakcji żołnierze. Wnosząc po zdobiących ich odzież insygniach, mężczyźni należeli do którejś ze stacjonujących w stoczni formacji piechoty. Jeden był człekiem, kwadratowoszczękim synem Korelii z łbem przystrzyżonym do milimetra, drugi natomiast - Abednedo, którego kaprawy, rzadko porośnięty płowym włosiem pysk drżał może ze zdenerwowania, może z ekscytacji, a może po prostu dlatego, że przeżuwana przezeń guma zlepiła mu szczęki i biedak desperacko starał się je z powrotem rozewrzeć, batalię tę niestety aktualnie przegrywając.
Kierowani siłą przyzwyczajenia, obaj niemal zasalutowali na widok biegnącej ku nim bandy najemników.
- A-a-a-andrip Azn-n-no.
- Starszy szeregowy Kamu-Leeb. Meldujemy gotowość do przystąpienia do ataku na rafinerię.
Rauss do chłopaków wesoło pomachała, Starbringer zdawkowym szarpnięciem brodą wskazał im opuszczający się właśnie na jego żądanie trap statku.
I nim na dobre rozgorzała bitwa, nim przestrzeń między wojującymi stronami wypełniła się od łańcuchów rozprutych wraków, nim zatryumfowali tryumfatorzy i nim przegrali przegrani, cała umoszczona w YT-1760 ekipa spieprzyła w siną dal. Jakoś tak bez wstydu, na dodatek.

Drużyna marzeń #2 ucieka do: [Zewnętrzne Rubieże] 0 dni bez wypadku
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [System Leritor] Niezależne stocznie

Postprzez Mistrz Gry » 7 Maj 2016, o 21:45

Imperialne myśliwce rozpierzchły się przed ostrzałem brawurowej szarży rebelianckiej eskadry. Albo zwyczajnie bali się że któryś z przeciwników w nich przypierdoli. Szybko tez zawiązały się pierwsze potyczki i walka kołowa. Poszczególne pary z mniejszym lub większym szczęściem wchodziły w zwarcie odstrzeliwując się zażarcie. Przewaga liczebna imperialnych lada moment miała dać znać o sobie, Czwórka TIE które ruszyły w pościg za Krukiem, nie miały szans w starciu z potężnie uzbrojoną jednostką i po kulturalnej wymianie boltów z wieżyczką frachtowca zerwały kontakt i zmierzały w stronę toczącej się potyczki. Nie żeby byli tam bardzo potrzebni. Czerwony cztery nie doczekał się odsieczy i eksplodował w spektakularnej kuli ognia. Jedynie trójka z sześciu pilotów Rebelii mogła nawiązać równą walkę z Imperialnymi myśliwcami. Los obrońców wydawał się być przesądzony.


Olbrzymi frachtowiec uniósł się z doku i powoli zwracał się dziobem w kierunku nadciągającego krążownika. Walcząca w przestrzeni eskadra dała maszynie i załodze czas na podniesienie tarcz i wystartowanie. Powstrzymanie TIE na tą chwilę spowodowało że Nadzieja miała szansę na wydostanie się z doku i przynajmniej próbę nawiązania walki z ISC.
-Myśliwce w zasięgu baterii obrony przeciwlotniczej
-Nie strzelać zdejmiecie swoich.
-Sir oni giną.
-Niech Ikleiw im pomoże
-Tango Black tu Nadzieja wkraczajcie do akcji Słyszycie mnie? Macie wesprzeć myśliwce.
-Skrr i<skkr> działek <skrr> w<skrr>ich.
-Sir chyba mamy problem z łącznością.

Kilka gwałtownych eksplozji Myśliwców TIE za iluminatorami mostka zaskoczyło łacznościowca, spojrzał zakłopotany na konsolę i wyłączył filtr wulgaryzmów.
- Napierdalaj…. Chujew Jebany. Jak latasz żółty Kutasiarzu – te wypowiedzi zdecydowanie należały do Doka obsługującego systemy uzbrojenia frachtowca Ikleiwa. Otulony w bezpiecznym kokonie i naćpany właściciel pojazdu nie zdawał sobie sprawy z braku kultury załogi a nawet jak by sobie zdawał to pewnie by mu to wisiało. Jego wypasiony frachtowiec pluł właśnie energią we wszystkich kierunkach. Autoblastery kierowane przez AI nie były może zbyt celne ale za to zasypywały TIE lawiną boltów skutecznie studząc zapał pilotów. Z cięższymi celami radził sobie Dok w wieżyczce z podwójnym ciężkim laserem. Również i pilot maszyny nie miał sobie równych. Może i nosił olbrzymie gogle i niemodną opaskę z czerwonym kółeczkiem na głowie. Może i rozebrał się do naga, nie licząc opaski i gogli, by nawiązać lepszy „kontakt” z maszyną. Nie dał się jednak trafić i dokonywał w kokpicie rzeczy po których Nubian wykonywał akrobacje godne myśliwca a nie statecznego jachtu.
NUUUUUUUUUUUBIAAAAAAAAN – piskliwy cienki głosik zdecydowanie należał do drugiego z członków załogi frachtowca. – Ssssiiij jak vulkarianka mała.
Łącznościowiec szybko przekręcił filtr wyciszając komunikaty z walczącego frachtowca. Niestety większość załogi była już czerwona. Sytuacja w przestrzeni po włączeniu się Nubiana wyglądała znacznie lepiej. Zaskakujący atak strącił trójkę TIE w pierwszym przelocie zgarniając na ogon kolejną trójkę. Dało to chwilę wytchnienia eskadrze Rebeliantów. Caleb i Keren zaliczali kolejne strącenia. Stali teraz naprzeciwko czwórki wrogich myśliwców. Przy czym to do nich należała teraz inicjatywa. Dwa LAFy rozpoczęły pościg za TIE wykorzystując resztę eskadry jako wabik na przeciwników.

**

Imperialny dowódca nie był zaskoczony oporem Rebeliantów, dlatego do walki posłał mniej doświadczonych pilotów. Kiedy na mostek dotarły komunikaty o pierwszych zestrzeleniach z hangarów okrętu wyleciała główna siła uderzeniowa. Trójka Skiprayów w Eskorcie TIE. Maszyny szybko obrały za cel walczące niedobitki pierwszej eskadry i pomknęły z wizgiem silników w stronę bitwy, również sam krążownik zwiększył ciąg mijając opuszczoną korwetę celną. Bitwa właśnie się rozpoczęła.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6135
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Następna

Wróć do Archiwum