Content

Archiwum

[Sektor Arkaniański] Asteroida w polu Druga Pii

[Sektor Arkaniański] Asteroida w polu Druga Pii

Postprzez Mistrz Gry » 27 Kwi 2015, o 18:20

Image
Asteroida była niegdyś bogatym źródłem minerałów, górnicy wydrążyli częściowo je wnętrze. Wraz z upływem czasu eksploatacja kopalni stała się nieopłacalna więc instalację porzucono. Przez lata była wykorzystywana przez pewnego pirata jako „bezpieczna przystań” szybko jednak zainteresowała się nim znana organizacja przestępcza i przejęła interes. W ciągu kolejnych lat rządów imperium galaktycznego, Czarne słońce wykorzystywało tajną bazę na asteroidzie jako miejsce wypadowe dla swoich czarnych interesów. Wszystko zmieniło się wraz z przybyciem na asteroidę nowego Kapitana. Thingrim uznał, że ukrywanie tak dużej instalacji może stanowić pewien problem, postanowił osię więc ujawnić. W ciągu kilku kolejnych lat asteroida z opuszczonej kolonii górniczej stała się przytulnym i głośnym na cały system kasynem. W zbudowanych na powierzchni kopułach mieściły się Kantyna oraz górna część kasyna. Nieopodal nich znajdował się niewielki budynek stanowiący część widokowo – relaksacyjną kilkudziesięciu osobowego personelu bazy. W jego dolnej części znajdowały się kwatery mieszkalne oraz jadalnia. Z racji specyfiki pracy każdy z członków obsady stacji był uzbrojony i posiadał podstawowe przeszkolenie bojowe. Wydatną pomocą w tym względzie służyła strzelnica oraz magazyn przerobiony na salę ćwiczeń. Asteroida posiadała dwa hangary. Duży w którym dokowały jednostki klientów był w stanie przyjąć nawet trzy 100 metrowe jednostki. Niestety większe jachty czy też transportowce musiały korzystać dokowania wzdłużnego. Asteroida mogła przyjąć równocześnie dwie jednostki których rozmiar nie przekraczał 600 metrów. Zwykle był to ciężki transportowiec zaopatrzeniowy dowożący raz w miesiącu zapasy dla prężnie działającej stacji. Drugi z hangarów był dostępny jedynie dla Vipów i stanowił bazę dla eskadry myśliwców i bombowców osłaniających stację. Hangar wyposażony był również w pomieszczenia mieszkalne i warsztaty dzięki czemu zarówno piloci jak i obsługa byli gotowi do działania w niespełna minutę od ogłoszenia alarmu. Pomiędzy hangarem a kopułą kasyna znajdował się przycumowany i chroniony polem siłowym stary jacht królewskiej rodziny z Naabo. Legendarny już wśród kolekcjonerów model Nubian J. Jacht był osobistym mieszkaniem obcego i wstęp na jego pokład mieli tylko nieliczni. Biorąc pod uwagę fakt zamiłowania właściciela jachtu do eksperymentów oraz złą sławę, załoga starała się ze wszelkich sił unikać zbliżania się do jednostki a wśród niewolników sama wzmianka o wysłaniu na jego pokład powodowała atak paniki. Tym niemniej był to jedyny charakterystyczny element asteroidy wyróżniający ją na tle innych kawałków skały.
Wnętrze wydrążone przez górników skrywało główną część bazy i jej największe tajemnice. Oprócz hangaru i kasyna wewnątrz znajdował się dom publiczny, pokaźnych rozmiarów baza noclegowa w postaci hotelu oraz wielkie targowisko na której bardzo łatwo można było nabyć wszelkie dobra począwszy od igiełek śmierci a na niewielkim frachtowcu pełnym niewolników skończywszy.
Początkowo zorganizowane w olbrzymich magazynach stacji targowisko było ogólnodostępne choć działało pod ścisłą kontrolą właściciela stacji. Mimo to co jakiś czas wybuchały tam intensywne strzelaniny, raz doszło do regularnego oblężenia stoiska przez konkurencję. Ochrona stacji oczywiście reagowała, jednak nie zawsze było możliwe dotarcie na czas do sprawców zagrożenia. Po tym wydarzeniu na terenie targowiska i asteroidy wprowadzono całkowity zakaz posiadania broni. Można ja zostawić na pokładzie statku bądź w specjalnych sejfach. Osoby przyłapane na posiadaniu broni są proszone o niezwłoczne opuszczenie stacji. W przypadku szczególnie opornych egzemplarzy - przez śluzę. Zasada ta nie podobała się wielu „wolnym przedsiębiorcom” jednak gdy bezpieczeństwo transakcji znacznie wzrosło powrócili oni na pokład stacji. Od pewnego czasu największym problemem są bójki i zdarzające się stosunkowo rzadko wyrwanie kończyny przez wookiego.
Dom publiczny jest drugim co do ważności (po kasynie) źródłem przychodów stacji. Obsługę stanowią zarówno wolontariuszki jak i nie. Przybytkiem twardą ręką rządzi pewna jednoręka Zeltronka której urokom i feromonom niejeden nie był w stanie się oprzeć. Pomieszczenia burdelu graniczą z targowiskiem oraz kasynem, zatem klienci mają dostęp do uciech fizycznych z niemal każdego punktu stacji.
Kasyno stanowiące główne źródło dochodów stacji jest stosunkowo małe, może się w nim pomieścić nieco ponad 100 dżentelistot. Jest ono jednak niezwykle wydajne. Wszelkiej maści maszyny, stoły do Sabacca i pazaaka oraz holoprojektory umożliwiają gościom szybkie i bezbolesne pozbycie się gotówki. Atmosferę umilają piękne hostessy różnych ras humanoidalnych zaopatrzone w darmowe drinki i lżejsze używki. Dla najbogatszych klientów zarezerwowana jest kopuła gdzie można nie tylko zagrać ale i zakosztować wszelkich rozrywek jakie klient jest sobie w stanie wyobrazić. Jak mawia właściciel stacji, wszystko jest kwestią ceny.
Kantyna bez której nie obejdzie się żaden kosmoport jest standardowym zabudowanym pomieszczeniem z zabudowanymi lożami po bokach. Można w nich w intymnej atmosferze podpisać kontrakt, czy ustalić szczegóły kolejnego skoku. W centrum natomiast króluje bar z imponującym zasobem alkoholi i cieczy uważanych za niektóre rasy za wyskokowe. Za barem oprócz standardowego sześciorakiego robota stoi barman obsługujący klientów zamawiających droższe drinki. Na niewielkim podwyższeniu znajduje się kąt dla orkiestry oraz podest dla tancerek. Z rozmieszczonych po całej sali głośników dobiega zaś nad wszystkim czuwają kamery ochrony.
Naprzeciwko domu publicznego po drugiej stronie targowiska znajduje się ostatni z komponentów wypełniających asteroidę. Jest to spory hotel zawierający modułowe boksy mieszkalne oraz dwa spore apartamenty. W hotelu zwykle przebywają załogi dokujących jednostek czy tez szulerzy przyjeżdżający aby ograć paru bogatych frajerów. Z racji umiarkowanych cen i dobrego żarcia, a także z powodu niemal całkowitego braku kradzieży (cholerny monitoring) miejsce to cieszy się dużą popularnością wśród bywalców stacji.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5430
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: Gdzieś w galaktyce

Postprzez Mistrz Gry » 27 Kwi 2015, o 18:29

Akcja przenosi się z [Kashyyyk] Rwookrrorro

Niebieskie smugi nadświetlnej ustąpiły miejsca bezkresowi przestrzeni. Ostap Bender rozejrzał się uważnie i sprawdził koordynaty. Pustkę galaktyki zaburzał jedynie odległy i ledwo zauważalny pas asteroid.
- Tu, cholera niczego nie ma - mruknął do siebie.
Postanowił zaufać jednak otrzymanej wiadomości i świadomości własnego umysłu, gdy zapisywał dane miejsca spotkania. Przymknął oczy i rozparł się wygodnie w fotelu, czekając na sam nie wiedząc co. Cisza działała na niego kojąco. Zaczęła ogarniać go senność, gdy nagle błogostan zaburzył głos archeolożki.
- Nie jestem pilotem, ale to chyba coś oznacza - palcem wskazała na radar.
Wyraźnie zbliżały się ku nim dwa niewielkie obiekty.
- Transportowiec typu YZ - z komlinku dobył się metaliczny głos - pozostań na miejscu i przygotuj do skanowania. W przypadku braku współpracy otworzymy ogień. Potwierdź przewożony ładunek i tożsamość osób przebywających na pokładzie. Niech każdy przedstawi się indywidualnie, byśmy mogli porównać próbki głosowe.
Za szybami kokpitu przemknęły dwa starki. Nie były to imperialne maszyny typu TIE, ani żadne jednostki, które przemytnik kiedykolwiek widział.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5430
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: Gdzieś w galaktyce

Postprzez Saine Kela » 28 Kwi 2015, o 17:46

Wkurzyła ją mocno ta sytuacja. Wkopała się nieźle, choć nawet nie wiedziała w co, a to nawet gorzej. Pierwszy moment dezorientacji po przebudzeniu zaczynał już powoli mijać. Słowa Blendera nieźle zirytowały, ale nic nie powiedziała, nie odgryzła się, choć miała to na końcu języka. Spieranie się teraz nie miało sensu. Wiedziała za to jedno, nie miała do czynienia z łowcami nagród i wcale nie chodziło im o zapłatę, a do tego jeden z porywaczy się zgubił. Coś musiało pójść bardzo nie tak, najprawdopodobniej przez nią i jej krzyk, ale co się działo po utracie przytomności, tego już nie wiedziała. Co więcej, jej porywacz również nie wiedział o co chodzi i gdzie zmierzają. Po prostu cudownie. Musiała się wpakować w niezłe bagno.
- Czyli jesteś tylko przewoźnikiem... super. - powiedziała z wyraźną ironią w głosie.
Z każdym momentem jej się to coraz mniej podobało. Fakt pozostawał jednak faktem, najprawdopodobniej nie chcą jej zabić, ani nic podobnego, inaczej nie siedziałaby tak po prostu w kabinie pilota, wolna i nieskrępowana żadnymi więzami. W pewien sposób było to intrygujące. zdecydowanie jednak wolałaby być teraz na kursie do Coruscant, niż tutaj.
- Gdzie lecimy, pewnie też nie wiesz, co? Mógłbyś się też przedstawić, chciałabym znać nazwisko swojego porywacza.
Statek skoczył w nadświetlną. Gdziekolwiek się udawali, pewnie niedługo się dowiedzą o co w tym wszystkim chodzi. Jakoś mu nie wierzyła, że nie są oni "tymi złymi". Wszystko to było zbyt tajemnicze i zdecydowanie zbyt podejrzane.
W końcu wyskoczyli, ale to co zobaczyli nie napawało optymizmem. Pustka, nie licząc licznych asteroid. Już miała coś powiedzieć, gdy zauważyła nadlatujące obiekty dając znać Ostapowi. Jednak coś tu było, a przynajmniej ktoś, ktokolwiek to był. Na imperialnych to nie wyglądało, poza tym, oni by nie bawili się w taką szopkę. To musiało być coś innego. Spojrzała na Bendera, swojego przymusowego towarzysza.
- Chyba czas się odezwać.
Rozwiązanie, jak sądziła, było coraz bliżej.
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 543
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Re: Gdzieś w galaktyce

Postprzez Ostap Bender » 1 Maj 2015, o 10:17

Z nietęgą miną, która właśnie rysowała się mu na szpetnej gębie, Ostap zaczął nerwowo zerkać to na siedzącą obok archeolożkę, to na krążące w okolicy statki. Prawdę mówiąc, Bender niezbyt komfortowo czuł się w roli porywacza, a poza tym była to dopiero pierwsza próba uprowadzenia obcej osoby w jego długiej, przemytniczej karierze. Co rusz na jaw ewidentnie wychodził jawny brak kompetencji w tej dziedzinie. Stwierdził również, iż jest trochę zły na Caleba. Towarzysz co prawda był z niego taki sobie, ale ostatecznie mógł nagromadzić dostateczne zasoby wiedzy i mądrości, aby móc lepiej sobie radzić z kidnapingiem.
- Proszę panienkę o zamknięcie jadaczki, jako że myślę. Muszę ruszyć głową. - warknął, jednocześnie intensywnie głaszcząc się po syntetycznej głowie. Rozważywszy na szybko kilka możliwych opcji działania, doszedł wreszcie do wniosku, że raczej nie ma zbyt wielkiego pola manewru.
Dwa statki, które wyleciały im na spotkanie, również mu się nie podobały. Metaliczny głos z komlinku, nieznane modele - wszystko to wydawać się mogło co najmniej podejrzane. Bender nadal milczał, przyglądając się im z wyrazem posępnego wyczekiwania. Wyraźnie nie śpieszyło mu się z odpowiedzią.
- Nazywam się Ostap Bender. Sławny przemytnik. Na pewno o mnie słyszałaś. - rzekł z dumą w głosie, jednocześnie wciągając brzuch i wypinając pierś. Widząc jednak niezdecydowaną minę archeolożki, po chwili zreflektował się.
- Nie? Żadne dzwony nie dzwonią? Gdzieś ty się chowała, kobieto.

Bender uznał, iż z osobą tak nieobytą i nie znającą podstawowych faktów, nie ma raczej wspólnych tematów do rozmowy. Nie chcąc dłużej przedłużać, włączył komlink.
- No halo. Tu Ostap Bender. - odrzekł, patrząc przy tym na Saine i kręcąc z niedowierzaniem łepetyną. Jak mogła go nie znać, kompletnie nie mieściło mu się to w głowie. - A skanujcie sobie ile chcecie. Nic ciekawego nie przewożę. Jest tu jeszcze ze mną niejaka Saine Kela. No, przedstaw się ładnie.
Image
GG: 52637894
Awatar użytkownika
Ostap Bender
Gracz
 
Posty: 107
Rejestracja: 6 Paź 2014, o 10:48
Miejscowość: Krosno

Re: Gdzieś w galaktyce

Postprzez Saine Kela » 2 Maj 2015, o 17:40

Jej porywacz nie należał do najmilszych osób z galaktyce, ale w sumie niczego innego nie mogłaby się spodziewać po kimś takim. Mimo wszystko nie trafiła najgorzej, a przynajmniej mogła mieć taką nadzieje, bo póki co jeszcze niewiele wiedziała, ani gdzie jest, ani w co właściwie się wplątuje. Postanowiła więc zamilknąć zgodnie w "prośbą" porywacza, dając mu jednocześnie czas do myślenia, bo jak widać nie szło mu to z łatwością, niech więc ma i nie będzie mu przeszkadzała w tak trudnym wysiłku.
Gdziekolwiek jednak się znajdowali, niewątpliwie trafili we właściwie miejsce, a przynajmniej mogli mieć takie nadzieje. Saine niepewnie wpatrywała się w nadlatujące statki nie mogąc stwierdzić do kogo też należą. Na imperialne nie należały. W każdym razie, niedługo się przekonają. Jej zamyślenie przerwał Ostap, przedstawiając się. Spojrzała na niego nie rozumiejąc. No cóż, najwyraźniej miał również o sobie zbyt wysokie mniemanie. Czas jednak na konkrety.
Gdy Bender się przedstawił, sama nachyliła się nad komunikatorem.
- Tu doktor archeologii Saine Kela... nie wiem czego ode mnie chcecie, ale chętnie się dowiem.
Szczerze nie była, co do tego pewna. Kto w ogóle zawierałby sobie tyle trudu by ją porwać? I po co? Zdecydowanie wolałaby być gdzie indziej, ale na to już nic nie poradzi. Lepiej się dowiedzieć z czym się ma do czynienia.
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 543
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Re: Gdzieś w galaktyce

Postprzez Mistrz Gry » 4 Maj 2015, o 13:06

Obce jednostki okrążyły ich jeszcze dwukrotnie, nim komlink zaskrzeczał wyczekiwaną i pozytywną wiadomością „lećcie za nami”. Pozytywną przynajmniej w tej konkretnej chwili. Bender uruchomił silniki i zwiększył ich ciąg, podążając za nieznajomym myśliwcem. Przemytnik zdołał nawet zapomnieć o typie jednostki, jaką przyszło mu pilotować i jej stanie technicznym. Rozgrywające się obecnie wydarzenia były zbyt absorbujące, by wspominać fakt, że swoje życie zawdzięcza obecnie jedynie jakiejś sile wyższej. Podczas, gdy jeden z obcych statków kierował się wyraźnie w kierunku pasa asteroid, drugi niewzruszenie usadowił się za ogonem frachtowca, wymuszając posłuszeństwo gotowymi do odpalenia torpedami jonowymi. Latanie w polu asteroid uważane było za samobójstwo, lecz w tym przypadku Bender nie miał większego wyboru. Niczym odbicie w lustrze powtarzał manewry przewodnika, często prawie ocierając się o bezwładnie przemieszczające się w nicości bryły, będące w stanie zniszczyć nawet potężne jednostki imperialne. Saine Kela Obserwowała spektakl z niemym przerażeniem na twarzy, w typowo kobiecy sposób chowając oczy w za dłońmi, gdy któraś z asteroid znalazła się zbyt blisko.

Po piętnastu minutach, które załodze frachtowca wydawały się całą wiecznością, prowadzący myśliwiec zanurkował ku wyróżniającej się rozmiarem asteroidzie. Mknęli dłuższą chwilę nad niegościnną powierzchnią kolosa, gdy nagle ich oczom ukazał się niespodziewany widok. Na szarej skorupie asteroidy jaśniało kilka kopuł, a we wznoszącym się za zabudowaniami urwisku skalnym, wydrążono dwa sporych rozmiarów lądowiska. Przy jednej z kapsuł, na powierzchni uwięziony rękawem cumowniczym, przycupnął srebrny kształt. Ostap, który znał większość typów jednostek latających w galaktyce obecnie i dawniej, ze zdziwieniem rozpoznał w nim luksusowy jacht typu Nubian – uznany za zaginiony okręt używany dziesiątki lat temu przez rodzinę królewską na Naboo.

Podążając śladem myśliwców, przemytnik osadził frachtowiec w mniejszym z hangarów. Silniki maszyny zamilkły, a przez szyby kokpitu przemytnik dostrzegł zbliżający się w ich kierunku komitet powitalny złożony z czterech, uzbrojonych istot humanoidalnych. Ubrani w jednakowe, czarne lekkie zbroje szturmowe, budzili zasłużony respekt.
- Prosimy o pozostawienie wszelakiej broni na pokładzie i opuszczenie jednostki.
Choć przemawiający ludzki mężczyzna użył słowa „proszę”, Bender nie miał złudzeń, że to jedynie przejaw kurtuazji i kwestia broni nie podlega jakiejkolwiek dyskusji.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5430
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Sektor Arkaniański] Asteroida w polu Druga Pii

Postprzez Ostap Bender » 5 Maj 2015, o 22:57

Niezawodny instynkt podpowiadał przemytnikowi, iż właśnie wpakowali się w niezłe gówno. Z początku cała ta misja zdawała mu się dosyć prosta – upozorować śmierć Saine, po czym przetransportować ją we wskazane przez zleceniodawców miejsce. Zleceniodawców, którzy ukryci w swej norze na Taris, przypominali zgraję słabo zorganizowanych, pracujących na przestarzałym sprzęcie, ledwie raczkujących rebeliantów. Wszystko to gryzło się z widokiem, który z wolna ukazywał się za oknami statku sterowanego przez Bendera. Drogie jachty, nowoczesne myśliwce bliżej nieokreślonej marki, baza na asteroidzie - wyglądało to co najmniej luksusowo.
Przemytnik usiłował ogarnąć całą tę przedziwną sytuację przy pomocy swego umysły, ale wyraźnie czuł, że z każdą kolejną chwilą jego mózg przegrzewa się coraz bardziej. Czy powiatowych buntowników z Taris stać by było na taki przepych? A może jedynie pracowali oni dla kogoś znacznie potężniejszego i bardziej wpływowego? Kogoś, kogo być może Bender będzie mógł spotkać, gdy wreszcie przekroczy próg tajemniczej placówki.

Piętnaście minut później.

Bender był wyraźnie podekscytowany – sam już nawet za dobrze nie pamiętał, kiedy ostatnio miał okazję testować swoje umiejętności w polu asteroid. Niemalże dziecinna radość, którą odczuwał zniknęła w momencie, gdy w polu jego widzenia pojawił się oddział najemników. Zerkając z uwagą przez przednią szybę, lustrował dokładnie nadchodzące istoty.
- Wyglądają jak banda pedałów, albo banda pedałów-bliźniaków. - krótko skwitował kwestię ich wyglądu, spoglądając przy tym na Saine. Wyglądało jednak na to, iż nie podzielała ona jego zdania na ten temat. Mimo wszystko, Bender zdecydowanie nie miał zamiaru wdawać się w dyskusję z uzbrojonymi po zęby ochroniarzami, a pochyliwszy się nad panelem kontrolnym, przełączył kilka przycisków. Już po chwili piękny głos Ostapa odbił się donośnym echem od ścian hangaru.
- Słychać mnie tam? Zaraz wyleziemy ze statku, nie ma po co strzelać. Broń zostanie na pokładzie, ma się rozumieć. - rzekł bardzo grzecznie, przynajmniej jak na niego. Następnie odłożywszy niewielki mikrofonik, ponownie przyglądnął się kobiecie.
- Będziemy się zbierać. Nie ma co przeciągać struny.
Zgodnie z poleceniem, broń została na fotelu pilota.
Image
GG: 52637894
Awatar użytkownika
Ostap Bender
Gracz
 
Posty: 107
Rejestracja: 6 Paź 2014, o 10:48
Miejscowość: Krosno

Re: [Sektor Arkaniański] Asteroida w polu Druga Pii

Postprzez Saine Kela » 6 Maj 2015, o 11:01

Miała co do tego wszystkiego bardzo złe przeczucia. Chyba naprawdę wrąbali się w jakieś bagno. Bender jako pierwszy, przyjmując zlecenie i ją wciągnął jako następną. Tak to jest, gdy przyjmuje się polecenia od nieznajomych, nigdy nie wiadomo, kto jest akurat twoim pracodawcą. Saine z początku porwania starała się zachować spokój, nie chcąc niepotrzebnie wpadać w panikę. Teraz jednak nerwy zaczynały dawać o sobie coraz bardziej znać i wcale jej się to nie podobało. Zaczynała mieć sobie za złe, że tak bardzo dała się w to wrobić, choć nawet nie wiedziała w co dokładnie i czuła, że chyba wolałaby się jednak nie dowiadywać.
Obserwowała nieznane jej jednostki, które postanowiły ich eskortować. Nawet gdyby chcieli teraz zwiać, nie mieliby na to żadnych szans, po pierwsze dlatego, że nieznajomi mieli przewagę liczebną, a po drugie, tą krypą daleko by nie ulecieli. Nie było więc odwrotu i trzeba było podążyć za statkami. I to jeszcze lawirując między asteroidami. Saine obawiała się, że w każdym momencie statek może się rozpaść pod wpływem nawet lekkiego uderzenia. Na szczęście jednak dolecieli w jednym kawałku, za co mogła dziękować nieznanym siłom wyższym. Gdzie się znaleźli, tego nie wiedziała. Baza na asteroidzie była jednak bardzo podejrzana.
W końcu wylądowali, a pani archeolog obserwowała przez szybę nadchodzących strażników. Na słowa mężczyzny skrzywiła się lekko. Nie było jej teraz do śmiechu. Z pewnością jednak nie powinni z nimi zadzierać.
- I tak nie mam żadnej broni... - mruknęła cicho, w końcu nieznajomy kapelusznik zabrał jej własność i przepadł na Kashyyyku.
Skinęła głową Benderowi. Zdecydowanie się z nim zgadzała, przynajmniej w tej materii. I tak czuła, że ma kłopoty, niepotrzebne jej były jeszcze większe. Wzięła ze sobą swoją torbę, nie chciała się z nią rozstawać. Broni tak jednak żadnej nie było.
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 543
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Re: [Sektor Arkaniański] Asteroida w polu Druga Pii

Postprzez Mistrz Gry » 6 Maj 2015, o 16:25

Dwóch umundurowanych osobników podeszło do nich w towarzystwie lewitującego tuż za nimi niewielkiego droida.
- Zatrzymajcie się - polecił ludzki mężczyzna, wyglądający jak krzyżówka człowieka z ciężkim pojazdem opancerzonym.
Kela i Bender znieruchomieli zgodnie z poleceniem. Bezdźwięcznie podleciał do nich droid. Przez chwilę unosił się przed przemytnikiem, po czym usytuował się przed twarzą Saine Keli. Finalnie zwrócił się do umundurowanych i piknął przyzwalająco.
- Doskonale - mruknął ważący co najmniej sto trzydzieści kilogramów najemnik - Chodźcie z nami.
Facet nie był zbyt rozmowny, lecz mimo wszystko przewyższał w tej kwestii oczekiwania Bendera. Nie porozumiewał się z otoczeniem jedynie za pomocą przeciąganych samogłosek. Naturalnie przemytnik nie podzielił się z nikim tą opinią.

Wydrążonym w skale korytarzem opuścili lądowisko. Choć dało się zauważyć, że cała instalacja była niegdyś kopalnią, obecnie znajdowała się w doskonałym stanie. Wkrótce opuścili część wydrążoną w urwisku i znaleźli się w przeszklonym korytarzu prowadzącym do pierwszej z kopuł. Ich uszu dobiegła muzyka. Kantyna, którą mijali nie byłą co prawda wypełniona po brzegi, lecz sporo miejsc przy stolikach było zajętych. Na niewielkiej scenie przygrywała różnorasowa kapela z zawodzącą niczym Jawa w kąpieli Rodianką. Porządku pilnowało kilku stojących na uboczu mężczyzn w znajomych, czarnych mundurach. Kolejny korytarz, kolejna kopuła. Grupa zatrzymała się przy wlocie rękawa cumowniczego.
- Dalej idziecie sami - rzucił zdawkowo ich wylewny przewodnik, lufą karabinu wskazując drogę.
Z głową otoczoną posępnymi myślami, Ostap Bender zrobił pierwszy krok zbliżający go na pokład jachtu Nubian.


//Będziemy mieli w queście gościa, także czekamy na jego posta :)
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5430
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Sektor Arkaniański] Asteroida w polu Druga Pii

Postprzez BE3R » 7 Maj 2015, o 17:27

Już pierwszy rzut oka ładnie oświetlony korytarz na pokładzie jachtu, ukazał zamiłowanie do kolekcjonerstwa właściciela jednostki. Bogato zdobiony dywan znajdował się na podłodze, po której kroczyła kobieta wraz ze swym towarzyszem. Na ścianie wisiała jedna z płaskorzeźb pamiętających jeszcze Starą Republikę. Cały korytarz był ozdobiony płaskorzeźbami jak i dywanami. Przybysze nie mieli jednak czasu na rozglądanie się. Przed nimi stanął droid protokolarny gestem zapraszając do podążenia w jego ślady.
Krocząc po miękkim podłożu ruszyli w kierunku rufy jednostki. Przed nimi znajdowały się kwatery załogi, i niewielka turbowinda do której zaprosił ich droid. Po chwili znaleźli się na górnym pokładzie, w całości należącym do głównego pasażera i właściciela jachtu. Bogactwo i przepych ponownie uderzyły po oczach, Trójka przybyszy ruszyła dalej mijając kuchnię i jadalnie, po drodze Saine zajrzała przelotem do pomieszczenia medycznego oraz pomieszczenia które wyglądało na cele. Na dnie dwóch okrągłych cel humanoidalne postacie. Dwie pozostałe były puste. W celi znajdowało się sarkofagopodobne urządzenie z którego dobiegały ciche jęki. Kobieta wzdrygnęła się i ruszyła za droidem. Szybko dotarli do ostatniej śluzy na górnym pokładzie i znajdujących się za nią niewielkich skręconych schodów prowadzących na dół. Zeszli na dół aby zobaczyć kolejną wypełnioną artefaktami salę. Ściany sporego jak na jednostkę tego typu pomieszczenia tonęły w delikatnym półmroku. Mimo to widać było znajdujące się przy ścianach dzieła sztuki czy też elegancko wykończone podłogi. Centrum pomieszczenia było rozjaśnione dyskretnym i łagodnym sztucznym światłem. Zanim oczy przybyszów przyzwyczaiły się do niego minęła dłuższa chwila. Elegancki czerwony dywanik prowadził wprost do stojącego w tyle pomieszczenia wysokiego tronu na którym siedział chudy osobnik. Nieco w prawo od jego ramienia unosił się niewielkich rozmiarów kulisty dron. Droid który ich przyprowadził skłonił się delikatnie w kierunku tronu po czym odsunął w bok ginąc w cieniu. Do stojących ludzi dotarł zniekształcony nieco przez komunikator syntetyczny głos.
- Zbliżcie się, witam w moich skromnych progach. – Istota siedząca na tronie poruszyła ręką w zapraszającym geście – Jestem Ikleiw Polz Owip. To ja pozwoliłem sobie tu panią zaprosić, przy pomocy tego tu dżentelmena.
Obcy zamilkł, najwyraźniej oczekiwał, odpowiedzi.

Przyzwyczajone od półmroku oczy ludzi, wyłapywały kolejne detale, takie jak dziwne statuy stojące za tronem, czy też fakt że ich gospodarz nie był człowiekiem. Czułki, owadzi wygląd i zginające się w złą stronę kończyny zdecydowanie wskazywały na verpińskie pochodzenie właściciela Nubiana. W jego postaci było coś niepokojącego, podobnie jak w fakcie że od momentu wejścia na pokład nie widzieli ani jednego strażnika. Ta pustka kolidowała wyraźnie z wszechobecną i groźnie wyglądającą ochroną na zewnątrz jednostki.
Awatar użytkownika
BE3R
Mistrz Gry
 
Posty: 1548
Rejestracja: 27 Paź 2011, o 21:47
Miejscowość: Chorzów

Re: [Sektor Arkaniański] Asteroida w polu Druga Pii

Postprzez Saine Kela » 8 Maj 2015, o 08:23

Lada moment mieli się dowiedzieć czegoś więcej. Gdy opuścili statek zostali przeszukani, a potem w całkiem sporej obstawie zaczęli przemierzać korytarze steroidy. Widać, że to stara kopalnia, ale równie łatwo można było zauważyć, że obecni mieszkańcy czy też zarządcy postanowili to miejsce wykorzystać w zupełnie innym celu. Miejsce to zostało całkiem nieźle przekształcone, ale zdecydowanie nie należało do tych, w których chciałaby przebywać. W tym momencie jednak nie miała wielkiego wyboru. Minęli kantynę i doszli do kolejnego lądowiska, do którego był do czepiony inny statek, wcześniej widziany przez nich jeszcze przed tym nim sami wylądowali.
Spojrzała na Bendera. Mieli iść teraz sami? Bez obstawy? Bez tych strażników? I w tym przypadku nie mieli wielkiego pola wyboru, więc wkroczyli na statek, sami nie wiedząc z kim mają się w ogóle spotkać. Statek wyglądał dość dziwnie, może nawet nie za bardzo jak na statek, gdyz było tu zdecydowanie za wiele ozdób i bibelotów. Zdecydowanie bardziej to wyglądało jak dom czy mieszkanie. Zaraz jednak pojawił się robot protokolarny i musieli za nim podążyć. Naprawdę wszystko tu wydawało się dziwaczne. Statek wydawał się kompletnie pusty, nie licząc cel, do których zajrzała przelotnie.
- Dzięki, za wpakowanie mnie w to bagno. - zwróciła się cocho w stronę Bendera.
Jak sądziła, całe to miejsce, jeżeli chodzi o asteroidę i ten statek, było bardzo podejrzane i prędzej znajdzie się tutaj więcej przestępców i szumowin niż kogoś uczciwego. Zaraz jednak doszli do głównego pomieszczenia, w którym było znacznie ciemniej. Po chwili jednak można było dojrzeć kogoś siedzącego na... tronie. Podeszli bliżej, a Saine z każdą chwilą czuła się mniej pewnie. Gospodarz tego miejsca zdecydowanie nie był człowiekiem.
- Jestem Saine Kela... w jakim celu, chciał mnie Pan tu... zaprosić? - odparła, bo to chyba był dobry moment na dowiedzenie się o co właściwie chodzi i czego może od niej chcieć ten insektoid.
Czuła się tu nieco dziwnie i niepokoiło ją to dość znacznie. Wyglądało na to, że na statku, nie licząc tego insekta, robota, ich samych oraz tych paru istot, które zdążyła zauważyć, nie było tu absolutnie nikogo, tym bardziej, że straż, która ich tu przyprowadziła wyraźnie musiała pracować dla Ikleiwa, ale nikogo tu nie było.
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 543
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Re: [Sektor Arkaniański] Asteroida w polu Druga Pii

Postprzez Ostap Bender » 8 Maj 2015, o 21:52

Na widok zgromadzonych bogactw, Benderowi z wrażenia niemalże opadła szczęka. Wybałuszonymi gałkami ocznymi wodził wzrokiem po mijanych wystawnych pomieszczeniach, dokładnie lustrując każdy, najmniejszy nawet artefakt. Niestety wraz z upływem czasu, początkowy zachwyt zaczął przemijać, w efekcie czego Ostapowi udało się dostrzec wiele niedoróbek i chybionych pomysłów. Mimo iż właściciel jachtu zdołał jakimś cudem uzbierać całkiem sporą ilość umiarkowanie ładnych rzeczy, to przemytnik ostatecznie uznał, iż na pokładzie jest zdecydowanie zbyt mało złoconych precjozów.
- Jakieś pierdoły, płaskorzeźby, dywany. Dywany! Kto ma czas na trzepanie dywanów w kosmosie? - zapytał droida protokolarnego, ale ten nie potrafił dać jednoznacznej odpowiedzi. Następnie przeniósł pytający wzrok na Saine, lecz ta z kolei była zbyt przejęta dobiegającymi z celi jękami. Jednakże na Benderze nie zrobiły one większego wrażenia, jako iż już nie takie jęki miał okazję słyszeć w swoim życiu.
- Bagno? Gdzie bagno? Przecież na razie jest całkiem przyjemnie, a nawet luksusowo. Nikt też nam krzywdy nie robi. Zresztą, ja tu tylko wykonuję rozkazy.

Oczy przemytnika z trudem przystosowały się do sztucznego oświetlenia – zaczęły łzawić i piec, a obraz stał się mglisty. Dopiero po dłuższej chwili Bender doszedł do siebie, a przetarłszy twarz ręką, mógł wreszcie dostrzec nieco więcej szczegółów.
Przerośnięty robal. Na tronie. A wszystko to na pokładzie luksusowego statku. Z początku Bender o mało co nie prychnął śmiechem, na szczęście niemalże w ostatnim momencie zdołał się opanować. Widać bowiem było wyraźnie, iż mają do czynienia z kimś bardzo potężnym i wpływowym - a z takimi osobnikami należy obchodzić się jak z jajkiem.
- No witam. To dla mnie zaszczyt spotkać istotę takiego pokroju, jak pan - ukłoniwszy się grzecznie, gestem nakazał Saine zrobienie tego samego. Wciąż zadziwiało go, jak bardzo nieobyta jest ta kobieta. Przynajmniej pytanie zadała w miarę kulturalnie, przeleciało mu przez myśl.
Image
GG: 52637894
Awatar użytkownika
Ostap Bender
Gracz
 
Posty: 107
Rejestracja: 6 Paź 2014, o 10:48
Miejscowość: Krosno

Re: [Sektor Arkaniański] Asteroida w polu Druga Pii

Postprzez BE3R » 10 Maj 2015, o 20:58

Thingrim zdecydowanie nie potrafił rozmawiać z ludźmi. Zasadniczo wszelkie kontakty podczas których próbował zachowywać się "cywilizowanie" kończyły się w jakiś dziwny sposób katastrofą. Tym razem również postanowił spróbować negocjacji zanim przejdzie do konkretów. Kobieta nie przestrzegała jednak protokołu w przeciwieństwie do oryginalnie wyglądającego mężczyzny. Ikleiw nie był pewien czy go obrażają czy się boją, na wszelki wypadek postanowił zachować się neutralnie.
- Proszę podejść, napijecie się czegoś? - z syntezatora kuli unoszącej się nad ramieniem insekta dobiegł przetworzony głos. Pozbawiony akcentu i emocji dźwięk nie dawał zbyt dużych szans na rozszyfrowanie emocji gospodarza.
- Zaprosiłem tu panią, gdyż wszedłem w posiadanie pewnego przedmiotu, który kryje drogę do interesujących mnie dóbr. Pani reputacja wskazywała na to, że za delikatna namową podejmie się pani odczytania go.
Na salę wrócił droid protokolarny niosąc niewielką tacę na której znajdowała się tajemnicza szkatuła.
Pańska obecność - zwrócił się do oryginalnie wyglądającego mężczyzny, - nie jest już wymagana, tym niemniej uważam że powinien pan zostać. Być może będzie pan jeszcze użyteczny. Moi ludzie przeleją wynagrodzenie za dostarczenie towaru tak szybko jak to tylko możliwe.
Oczy insektoida skupiły się na twarzy Ostapa tylko po to by ponownie powrócić do niewielkiej skrzynki.
- Proszę się nie obawiać. - beznamiętny głos po raz kolejny przeszył przestrzeń, najwyraźniej tym razem gospodarz zwracał się do kobiety - Jeżeli odczyta pani poprawnie mapę nie zostanie pani poddana torturom. Liczę na pełną współpracę.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
BE3R
Mistrz Gry
 
Posty: 1548
Rejestracja: 27 Paź 2011, o 21:47
Miejscowość: Chorzów

Re: [Sektor Arkaniański] Asteroida w polu Druga Pii

Postprzez Saine Kela » 11 Maj 2015, o 11:20

Została porwana nie wiedząc po co, a potem pod strażą zaprowadzona tutaj. Miała pełne prawo, jak sądziła, by dowiedzieć, o co tu wszystko chodzi i choć naprawdę jej się to nie podobało, starała się zachować rozsądnie, bo mimo wszystko wiedziała, że jest na gorszej pozycji. Dlatego też uprzejmie poprosiła o wyjaśnienie, które powinno, w pewien sposób, jakoś lepiej nakierować ich rozmowę i dalsze wzajemne stosunki. Może jej zachowanie nie było szczytem dobrego wychowania, ale jako porwana mogła sobie chyba na lekkie uchybienie pozwolić.
Gdy obcy poprosił o zbliżenie się, trochę niepewnie i z lekkim zawahaniem postąpiła kilka kroków na przód. Zerknęła na gadającą kulę, ale wiedziała, że to Insekt jest ich rozmówcą.
- Podziękuję. - odparła uprzejmie i czekała na cierpliwie na wyjaśnienie.
Starała się nie okazywać zdziwienia. No cóż, byłą archeologiem i to nie najgorszym, nie sądziła jednak, że jej reputacja w środowisku jest tak wysoka, chyba że robal specjalnie przesadzał, żeby połechtać jej ego. W każdym razie już się czegoś więcej dowiedziała. Miała po prostu zająć się swoją pracą i zbadać jakiś artefakt, który znalazł się w rękach Owipa.
- Jeżeli będę zdolna do pomocy, a wspomniany przez pana przedmiot rzeczywiście interesujący, to sądzę, że nie powinno być problemu.
Oczywiście miała wiele wątpliwości i zdecydowanie nie podobała jej się ta sytuacja, ale z drugiej strony czuła rosnące zainteresowanie. Skoro już tu jest, to dlaczego nie? A nuż będzie to coś wartego zbadania? O ile rzeczywiście robal mówił prawdę, a wątpiła, by znał się on na starożytnych artefaktach. Wyboru nie miała, a niezbyt dobrze zawoalowana groźba mówiła wiele na temat jej ewentualnej niezgody na współpracę.
Spojrzała na robala, a zaraz potem na szkatułę, do której podeszła bliżej. Otwarła szkatułę, a jej oczom ukazał się holokrom. Zawahała się, ale dotknęła go, a zaraz potem ukazały się różne kolory i figury geometryczne. Jej źrenice lekko się rozszerzyły na ten widok, wiedziała co to jest.
- To język Gree, starożytnej rasy, jednej z najstarszych w Znanej Galaktyce. Jest bardzo trudny w odczycie, każdy kolor i wzór są odpowiedzialne za inne znaczenie, a ich połączenia odpowiadają różnym frazom. - wskazywała kolejno na poszczególne kolory i wzory, jakie się ukazywały.
Dawno nie widziała języka Gree i nie sądziła, że go tu spotka. Rozszyfrowanie co zawiera holokrom jest możliwe, ale trudne, jak sądziła, dałaby temu radę. Co jednak w związku z tym? Mogła to odczytać i co dalej?
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 543
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Re: [Sektor Arkaniański] Asteroida w polu Druga Pii

Postprzez Ostap Bender » 12 Maj 2015, o 22:24

Słowa robala podziałały na Bendera niczym balsam, który w jednej chwili ukoił ból głowy oraz niezaspokojone pragnienie.
- A ja, jeśli można, bardzo chętnie. - stwierdził dyplomatycznie, po czym biorąc przykład z Saine, postąpił kilka kroków. Następnie sięgnął po szklaneczkę wypełnioną życiodajnym płynem, przechylił ją dwa razy i z o wiele szczęśliwszym niż jeszcze przed momentem obliczem rzekł:
- Oczywiście mogę zostać, żaden problem. Pozostaję do pańskiej dyspozycji. - a już w następnym momencie dodał - Odnośnie wynagrodzenia, raczej nie ma większego pośpiechu.

Chociaż z początku Saine Kela wydawała się Ostapowi kompletnie bezużyteczna, to teraz zmuszony był zmienić o niej zdanie. Najwyraźniej ta dziwaczna kobieta naprawdę znała się na swej robocie, bowiem niemalże natychmiastowo poradziła sobie z zadaniem, które zlecił jej robal. Bender cmoknął z uznaniem, chociaż kompletnie nie był zainteresowany dalszą częścią prezentacji. Historyczne ciekawostki dotyczące dawnych cywilizacji oraz zapomnianych języków działały na Ostapa usypiająco, zaś jego nastawienie mogło zmienić się tylko i wyłącznie w jednym przypadku - mianowicie, gdyby te starożytne farmazony wiązały się bezpośrednio z perspektywą realnego zarobku. Jednakże na chwilę obecną, nic raczej na to nie wskazywało.

Czas dłużył się niemiłosiernie, a Ostap Bender czuł się coraz bardziej i bardziej znużony. Poza tym dawało o sobie znać zmęczenie podróżą. Uśmiechnąwszy się w miarę sympatycznie, przynajmniej jak na niego, powiedział życzliwie:
- No no, dobra robota, panno Saine. Wychodzi na to, że nie doceniłem twoich umiejętności.
Image
GG: 52637894
Awatar użytkownika
Ostap Bender
Gracz
 
Posty: 107
Rejestracja: 6 Paź 2014, o 10:48
Miejscowość: Krosno

Re: [Sektor Arkaniański] Asteroida w polu Druga Pii

Postprzez BE3R » 14 Maj 2015, o 19:47

Imponujące, ale samo rozpoznanie języka nie było trudne. Problemem jest zrozumienie jego znaczenia. Te symbole są nad wyraz irytujące. - Verpin zdecydowanie nie należał do istot obdarzonych empatiom albowiem całkowicie zignorował wszelkie objawy zniecierpliwienia mężczyzny, koncentrując swą uwagę na odczytywanym przez kobietę przekazie. Nie minęło wiele czasu a Saine rozszyfrowała następujący przekaz.

Kod: Zaznacz wszystko
Przed wiekami poprzez gwiazdy mknął raz kurier starożytny.
Niespodziewany kres swej drogi  tam znalazł "Niedościgły", gdzie zalśnił glob błękitny.
Pełne skarbów wnętrze arki.


Po chwili pojawiał się kolejny przekaz.

Kod: Zaznacz wszystko
Jedynie serce wrażliwe i czyste, rozpozna poezji rytm
a siedemkroć wartość pomnożysz taki to jest algorytm
Aby odnaleźć ukryty świat
uwolnić skarby z okowów krat


Ten dziwny rymowany na wpół sensowny przekaz był jedyną informacją wyświetlaną przez dziwne urządzenie. Owip wydawał się już liczyć kredyty, które zarobi kiedy kobieta rozszyfruje zagadkę.
-Może przyłączy się pan do pracy panie Bender? Osoby niewykształcone często doprowadzają do przełomów w badaniach. Własnie dlatego ze nie wiedzą co robią.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
BE3R
Mistrz Gry
 
Posty: 1548
Rejestracja: 27 Paź 2011, o 21:47
Miejscowość: Chorzów

Re: [Sektor Arkaniański] Asteroida w polu Druga Pii

Postprzez Ostap Bender » 17 Maj 2015, o 22:52

Jeden rzut oka wystarczył w zupełności. Pieprzone rymowane wierszyki – tylko tego brakowało Benderowi do pełni szczęścia. Śmiechu warte, przeleciało mu przez myśl. Cokolwiek niepocieszony, odstawił w końcu pusty kieliszek, czując równocześnie pod skórą, że w obecnej sytuacji zdecydowanie przydałyby mu się większe ilości tego tajemniczego trunku. Ostatecznie postanowił dołączyć do wyraźnie zafascynowanej rymowanką dwójki, a ponownie nachyliwszy się nad przedziwnym artefaktem, począł równie dogłębnie co oni zgłębiać treść wyświetlonego komunikatu.
- Co za bełkot. - przemytnik westchnął, po czym głośno odchrząknął i przygładził swe niegdyś bujne włosy. - Te wasze starożytne ludy nie były chyba zbyt rozgarnięte, co nie?
Wierszyk ogólnie niezbyt przypadł mężczyźnie do gustu, chociaż trzeba przyznać, że niektóre wersy przykuły na dłużej jego uwagę. Perspektywa uwolnienia skarbów z okowów krat niezwykle mu się spodobała, zaś fragment dotyczący arki pełnej skarbów rozpalił chytrą wyobraźnię przemytnika do czerwoności.
- Wypraszam sobie, szanowny panie. Jeżeli ktoś jest niewykształcony w tym pokoju, to na pewno nie ja. - zacietrzewił się nieco. - Moja wiedza co prawda dotyczy jednej konkretnej dziedziny, ale jest udokumentowana dyplomem z imperialną pieczęcią.

Uchroniwszy swą dumę przed bezpardonowym atakiem robala, Bender zamyślił się na dłuższą chwilę, czego widocznym efektem było gładzenie się po syntetycznej brodzie.
- Ta zagadka nie jest tak trudna, jak się wydaje. A na pewno nie trzeba do niej czystego serca. Ani tym bardziej wrażliwego. - rzekł w końcu z wyraźną dezaprobatą w głosie. - Skoro mowa jest o tym, że gdzieś lecieli, gdzieś dolecieli, a później o matematyce, to z pewnością chodzi o współrzędne tego błękitnego globu.

Bender będąc ogromnie zadowolonym ze swego nienagannego toku rozumowania, zaczął liczyć coś przy pomocy palców. Jednocześnie bardzo doskwierał mu brak podręcznego datapada, który musiał zostać na pokładzie statku, ale godność nie pozwalała na to, aby poprosić o pomoc przerośniętego robala.
- Jak na moje to wychodzi tak... Dziewięćdziesiąt jeden, sto pięćdziesiąt cztery i pięćdziesiąt sześć. - stwierdził z miną człowieka uczonego, choć nie mógł być do końca pewny swych obliczeń. Matematyka była bowiem słabym punktem Ostapa, który w młodości egzaminy z tej dziedziny wiedzy zaliczał tylko dzięki pięknym oczom oraz niezaprzeczalnemu urokowi osobistemu.
Image
GG: 52637894
Awatar użytkownika
Ostap Bender
Gracz
 
Posty: 107
Rejestracja: 6 Paź 2014, o 10:48
Miejscowość: Krosno

Re: [Sektor Arkaniański] Asteroida w polu Druga Pii

Postprzez Saine Kela » 18 Maj 2015, o 15:09

Samo określenie języka nie było rzeczywiście trudne, to była jedna z tych rzeczy, na których się znała i względem których wciąż pogłębiała swoją wiedzę. Trochę gorzej miała się sprawa z odczytaniem zapisanej informacji, gdyż specyficzność języka miała to do siebie, iż ciężko było to rozszyfrować, a poza tym obecnie jest to język właściwie nieznany, a rasa się nim posługująca dawno temu się odizolowała od reszty galaktyki. Nie chcąc jednak zbytnio drażnić insektoida od razu zabrała się za tłumaczenie, jedynie przelotnie zwracając uwagę na Bendera, który chyba przestał traktować ją z dziwną pogardą. Podzieliłaby się z nim swoimi przemyśleniami, ale zamiast tego jedynie skinęła mu głową i skupiła się na zadaniu.
Jak się miało okazać, samo przetłumaczenie wiadomości tak naprawdę nie wyjaśniało wiele, bowiem było to coś w rodzaju rymowanej zagadki. I trzeba dodać, że wcale nie była ona łatwa. Zresztą czego innego mieliby się spodziewać? To byłoby aż za proste, gdyby wiadomość pozostawiona przez starożytną rasę była banalnym przepisem na placki. Tu z pewnością było coś więcej, tylko musieli odgadnąć co. Tym razem nie musiała się sama zagłębiać w zagadkę, gdyż i Ostap został zaproszony do wzięcia udziału w "konkursie". Ona przetłumaczyła, a teraz wszyscy zaczęli się głowić nad sensem.
Z początku nie bardzo wiedziała jak się zabrać za rozszyfrowanie, choć już jakaś myśl błądziła jej po głowie, a rozwinęła się w pełni w momencie, gdy Bender wypowiedział swoje myśli na głos. Chwile jej zajęło liczenie, gdy już wiedziała o co może tu chodzić. Trzeba przyznać, że zagadka była podchwytliwa i na pierwszy rzut oka nie bardzo było wiadomo o co chodzi, teraz już jednak było to jasne, a przynajmniej miała nadzieje, że jej trop był właściwy.
- Byłeś blisko, ale trochę się pomyliłeś... - mruknęła i wyprostowała się - Sto dwanaście, sto sześćdziesiąt jeden, pięćdziesiąt sześć. - uśmiechnęła się nieznacznie, zerkając najpierw na insekta, a potem na Ostapa.
Sama była ciekawa do jakiego skarbu może to doprowadzić, choć znając nieco starożytne cywilizacje, ich pojęcie skarbu może nieco się różnić od tego, co może im teraz przychodzić do głowy, choć kto wie? Sama była ciekawa, choć kierowała się nieco innymi kwestiami niż pozostała dwójka, która wyraźnie liczyła na zysk, w postaci skarbu przeliczającego się na kredyty.
- Ta starożytna rasa może wydawać się nierozgarnięta, ale z zapewniam, że taka nie jest. To tylko kwestia ich... inności. - odparła Benderwoi, a zaraz potem spojrzała na insekta. - To prawie z całą pewnością są podane przez nich współrzędne. Nie wiem dokąd prowadzą.
Zrobiła obliczenia kilka razy, tak dla pewności, co jednak nie zmienia faktu, iż naprawdę nie było wiadome, gdzie to może prowadzić, o ile w ogóle miałaby tam lecieć. W końcu nie wiedziała czego mógł chcieć jeszcze od nich ten tajemniczy i nieco przerażający insekt.
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 543
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Re: [Sektor Arkaniański] Asteroida w polu Druga Pii

Postprzez BE3R » 29 Maj 2015, o 16:49

Antenki Verpina wyraźnie się poruszały, być może był to efekt odkrycia pani archelolog, i podekscytowania, a może insekt zwyczajnie lubił pomachać czułkami. Zignorowawszy całkowicie urażony ton Ostapa owad zszedł z tronu i pochylił się nad rozszyfrowanym holourządzeniem. Przez chwilę przyglądał mu się intensywnie nie zwracając uwagi na swoich gości, co też wykorzystał droid dolewając mężczyźnie alkoholu, Ikleiw wydawał się być czymś zaabsorbowany i raczej nieobecny. Chwila przedłużała się i była już nieco dziwna gdy nagle Owip ożył i ruszył w kierunku swojego tronu. Wdrapał się sprawnie na niego i skierował swoje szczękoczułki w stronę lekko zaskoczonych gości.
-Kurier Gree, jest rzadkim i niezwykle kosztownym statkiem. Zatem chce żebyście udali się w wyznaczone miejsce i zbadali go. Głos z syntezatora był beznamiętny Kiedy znacie już współrzędne nie mogę wam pozwolić odejść, a wasza współpraca wygląda obiecująco. Spenetrujecie wrak i przywieziecie mi wszystko co tam znajdziecie. Z tronu wystrzeliła cienka stróżka światła zamieniająca się w holograficzny obraz błękitnej planety. Z przypuszczalną lokalizacją wraku. Po chwili obraz przeskoczył w układ gwiezdny i skupił się na jednej z sąsiednich planet.
- Na tej planecie znajdziecie zaopatrzenie i otrzymacie odpowiedni do podwodnych podróży statek. Wyruszycie jutro, towarzyszyć wam będą moi ludzie. Oczywiście możecie odmówić.- Insektoid nie zmienił nawet na chwilę wyrazu twarzy, z pewnością jednak widać było, że nie przejmuje się życiem czy śmiercią swoich gości. Saine za to przypomniała sobie jęki dochodzące z mijanej nie tak dawno komory na statku. Robal nie wydawał się być miłym gościem
– Zdaję sobie sprawę że wasze usługi wymagają zapłaty, dostaniecie 1% wartości tego co znajdziecie we wraku. Jeżeli się nie mylę wystarczy wam to do przejścia na emeryturę.
Syntezator głosu zamilkł pozostawiając w lekkim szoku dwójkę ludzi. Z korytarza rozległy się ciche kroki, ktoś najwyraźniej zmierzał do Sali tronowej.
Awatar użytkownika
BE3R
Mistrz Gry
 
Posty: 1548
Rejestracja: 27 Paź 2011, o 21:47
Miejscowość: Chorzów

Re: [Sektor Arkaniański] Asteroida w polu Druga Pii

Postprzez Mistrz Gry » 31 Maj 2015, o 10:45

Do sali wszedł odziany, podobnie jak reszta załogi na czarno Devaronianin. Stanął przed insektoidem i ukłonił się lekko. Verpin wpatrzony wciąż w holograficzny obraz planety, nie zaszczycił go nawet spojrzeniem.
- Nasi goście zostają na noc. Zaprowadź ich do pokojów i dopilnuj, by było im komfortowo. Jutro wyruszasz z nimi i dwoma innymi członkami załogi na Bakurę, gdzie będzie czekał na was stosowny statek.
Choć Devaronianin nie wiedział, dlaczego mają lecieć na skraj Nieznanych Regionów, ani co ma oznaczać stwierdzenie „stosowny statek”, doświadczenie nauczyło go, że lokatorowi nubiana nie zadaje się niepotrzebnych pytań. Ponownie skłonił głowę w lekkim ukłonie i skinął na przybyszy. Przemytnik i archeolożka ruszyli za przewodnikiem.
- Jeden, czy dwa pokoje? – spytał Devaronianin nie oglądając się za siebie.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5430
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Następna

Wróć do Archiwum