Content

Archiwum

[Felucia] Król Niewolników

[Felucia] Król Niewolników

Postprzez Mistrz Gry » 3 Gru 2013, o 01:36

Hutt Korrda Nasirii Sottu tego dnia był w wyraźnie złym humorze, o czym świadczyć mogły, jeszcze bardziej opryskliwe niż zwykle, odzywki strażników przy drzwiach wejściowych do jego pałacu, nerwowe spojrzenia niewolników przemykających korytarzami czy głośne narzekania słyszalne na długo przed dostrzeżeniem właściciela tubalnego głosu.
Pomocne mogły być również dwie świeżo ścięte głowy nabite na drewniane pale tuż obok Hutta Korrdy.
-Ven Hazan - Korrda przez moment przypatrywał się stojącemu przed nim zeltrońskiemu mężczyźnie, któremu pozostawało być szczęśliwym, że Hutt przestawił jedynie kilka liter w jego godności. Ostatnim razem nazwał go "Jerry O'Jakiśtam" i upierał się, że to nie on się myli. Możliwe, że właściciele dwóch ściętych głów postanowili trwać przy swoim i uparcie twierdzić, że śmią nazywać się inaczej niż uważa Hutt.
Co, jak widać, było dość nierozważne z ich strony.
Posiadając instynkt samozachowawczy rozwinięty znacznie lepiej niż dwóch nieszczęśników, Zen Heven w żaden sposób nie skomentował słów obleśnego Hutta i czekał aż ten zdecyduje się pozwolić mu mówić. Utrata języka najpewniej nie znajdowała się na szczycie listy marzeń łowcy niewolników, a jego zjadanie ku uciesze właściciela pałacu nie należało do najprzyjemniejszych planów na wieczór, jakie można sobie wyobrazić.
Hutt Korrda był olbrzymi. Nie wielki tak, jak każdy Hutt, ale po prostu olbrzymi. Wielgachny. Monumentalny. Od kilkudziesięciu lat w ogóle się nie poruszał o własnych siłach, a nawet jeśli chciał zmienić pozycję musiał wspomagać się specjalnymi maszynami podnoszącymi jego ogromne cielsko. Tytuł najpotężniejszej istoty nabierał nowego znaczenia po osobistym spotkaniu z nim.
Korrda, bez względu na aktualny humor, miał w zwyczaju zabijać swoich licznych niewolników - oczywiście, nie robił tego osobiście, lecz poprzez sprawne ręce swoich lojalnych ochroniarzy. Hutt nie potrzebował jakiegoś szczególnego powodu, by rzucić służącego na pożarcie acklayowi lub spoglądać jak jego ulubiona maskotka, pozbawiony rozumu, wściekły Wookiee odrywa głowę Twi'lekance.
Wiązało się to z nieustannym i niemalejącym zapotrzebowaniem na świeżą krew, którą w ostatnim czasie dostarczał mu Zen Heven.
-Co tym razem twoje zeltrońska gęba może nam zaoferować? - Korrda zapytał po chwili milczenia - Mam nadzieję, że coś lepszego niż miejscowych Felucjan z dżungli...

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5704
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Felucia] Król Niewolników

Postprzez Vrath Ravage » 3 Gru 2013, o 15:11

Ze snu wybudził Vratha dźwięk wezwania do kabiny pilota. To X3 meldował o szybkim zbliżaniu się do nowej planety - Felucii. Zabrak nie słyszał na jej temat zbyt wiele, ale z odczytów wynikało, że praktycznie całą planetę pokrywały dzikie dżungle. Zapowiada się ciekawie. Teraz pozostawało wylądować i przekazać ładunek jakiemuś huttowi. O tych Vrath jednak słyszał. Gdy walczył jeszcze na arenie przedstawiciele tej rasy często zjawiali się i z radością oglądali widowisko śmierci, stawiając tysiące kredytów na wygranych. Te paskudne, oślizgłe przerośnięte ślimaki to najwięksi gangsterzy w galaktyce z niesamowitą wręcz słabością do hazardu. Samo przebywanie wśród nich napawało Vratha obrzydzeniem. Ale w sumie może nadarzy się okazja do pozbycia się jednego z nich. W kąciku ust Zabraka pojawił się mały uśmieszek.
Dane od imperialców z Shili dokładnie naprowadzały na miejsce, które wskazał celnik, toteż nie trzeba było martwić się przesadnie o miejsce do lądowania. Choć nic na to póki co nie wskazuje, Vrath miał przeczucie, że prawdziwe trudności zaczną się dopiero po wyjściu ze statku.
- X3, sprowadź statek na powierzchnie. Idę przygotować się do wyjścia.
RIP:
Image
Image
Image
Awatar użytkownika
Vrath Ravage
Gracz
 
Posty: 387
Rejestracja: 23 Paź 2012, o 20:13
Miejscowość: Wrocław

Re: [Felucia] Król Niewolników

Postprzez Jerry O'Connor » 5 Gru 2013, o 18:48

Gdy lądował na planecie nie mógł mówić o złym humorze. W końcu miał ze sobą świeży towar. Nowe plugastwo, któremu otwierał drogę do odkupienia poprzez ból i wysiłek. Dawał im łaskę, aby mogli cieszyć się śmiercią oczyszczeni. Przy okazji napełniał też swoją kieszeń.
Przy samym wejściu poczuł jak zaczyna ogarniać go niepokój. Opryskliwi strażnicy nie wydali mu się niczym niezwykłym, zauważył natomiast zachowanie niewolników, na których to patrzył z ogromną pogardą. Jednakże dopiero gdy ujrzał ścięte głowy mógł być pewny, że wybrał zły dzień na interesy. Na swoje szczęście przybył z czymś więcej niż podrzędny łowca, on nie buszował po dżungli planety, a której zamieszkał Hutt. Tam miał zapewne swoich dostawców. Zen zawsze przybywał z czymś lepszym, z reguły ciekawszym i droższym.
Dobrze znał zasady, kiedy pojawił się na sali nie odezwał się nawet słowem, lecz ukłonił się elegancko. Nie skrzywił się nawet, kiedy Korrda przekręcił jego imię. Zeltron uświadomił się, że Król Niewolników staje się coraz większy. Zastanawiające było, że jego organizm wytrzymywał takie obciążenia. Po kilku zdaniach przyszła pora na przedstawienie towarów.
- Nie przybyłem dzisiaj z bezwartościowych niewolników, ale postarałem się o towary trochę mniej dostępne. Pierwszy z nich może nie jest zbyt imponujący. Jest to samica Gossama. Na pewno się do czegoś nada. Zostawmy jednak podrzędne produkty i przejdźmy do czegoś mocniejszego - ciągnął mężczyzna - Samiec człowieka. Nie jest to jakiś bezwartościowy biedak czy nieudany, chudy pirat. Silny, wysportowany i sprytny. Muszę przyznać, towar wysokiej jakości, uniwersalny - może być górnikiem, gladiatorem i czymkolwiek sobie Panie zapragniesz. No i na deser - coś wartego każdego kredytu. Zgrabna, gibka, sprężysta i do tego całkiem ładna Twi'lekanka - tego typu kwestie ćwiczył całkiem długo. Z trudem przychodziło mu wymienianie zalet niewolników, ale to pomagało mu podbić cenę. - Co ty na to, Panie? - zapytał na koniec Hutta. Nie mógł być pewien jego reakcji, zważając na kiepski humor.
Image

42522853 - numer GG, pisać tylko w nagłych wypadkach.
Awatar użytkownika
Jerry O'Connor
Gracz
 
Posty: 123
Rejestracja: 2 Lip 2012, o 15:19
Miejscowość: GingerLand

Re: [Felucia] Król Niewolników

Postprzez Mistrz Gry » 11 Gru 2013, o 14:54

Zen Heven
Hutt Korrda Nasirii Sottu nakazał wprowadzenie towaru przed jego dumne i jaśnie oświecone oblicze. Chwilę to trwało, a po drodze ludzki mężczyzna próbował jeszcze wyrwać się strażnikom, co na moment przyspieszyło bicie serca Zena. Kiedy jednak Hutt zaśmiał się głośno na widok solidnego kopniaka w krocze, jakim niewolnik został potraktowany, Zeltron z cichym sykiem wypuścił powietrze. Dopiero wtedy zdał sobie sprawę, że wstrzymał oddech w sposób kompletnie niekontrolowany.
-Gossamów mamy na tej zapchlonej planecie pod dostatkiem - tubalny głos Korrda zabrzmiał echem w sali, gdzie większość obecnych wbijała wzrok w ziemię. - Zabij tę samicę dla naszej przyjemności. Robimy interesy już tyle czasu, że chyba należy się jakiś prezent od firmy, prawda?

Vrath Ravage
W pobliżu pałacu Hutta znajdowało się stosunkowo małe, odkryte lądowisko dla nielicznych statków przylatujących na Felucię, a których piloci zdecydowali się robić jakieś interesy z miejscowym gangsterem. Polana wyrwana otaczającej ją dżungli siłą mięśni niewolników ledwo mogła pomieścić dwa statki, a ponieważ jeden już na niej stał, nie było wiele miejsca do lądowania. Mimo to, Vrathowi udało się nie zahaczyć o stojący obok prom skonstruowany przez Telgorn Corporation.
Paczka, jaką miał przekazać miała wymiary pudełka od butów, więc Zabrak nie miał żadnych problemów z wyniesieniem jej ze statku. Trzymał ją w ręku, gdy schodził po trapie na prymitywne lądowisko, gdzie od razu zatrzymał go uzbrojony w lekki pistolet blasterowy człowiek. Obok niego stało dwóch Gammoreanów z wielkimi wibrotoporami w zielonych łapach.
-W jakiej sprawie przybyłeś do pałacu wspaniałego Hutta Korrdy Nasirii Sottu? - zapytał bez żadnych wstępów. Lufa blastera skierowana w pierś Vratha wiele mówiła o konsekwencjach grożących za brak odpowiedzi.

***
Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5704
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Felucia] Król Niewolników

Postprzez Vrath Ravage » 16 Gru 2013, o 17:13

X3 idealnie sprowadził statek na lądowisko. Maszyna delikatnie osiadła na płycie, tuż obok innego pojazdu. Vrath, który do wyjścia przygotował się już chwilę wcześniej narzucił kaptur i wziął pakunek pod pachę. Felucia wyglądała naprawdę egzotycznie, co nie umknęło jego uwadze, jednak chwilę podziwu przerwał strażnik i lufa blastera wymierzona prosto w niego.
- W jakiej sprawie przybyłeś do pałacu wspaniałego Hutta Korrdy Nasirii Sottu ? - strażnik, który był człowiekiem, bez nawet najmniejszych chęci powitania zapytał nieprzyjemnym głosem. Może kogoś by to uraziło, jednak nie Vratha. Zabrak zmierzył go lekceważącym wzrokiem. Cóż, ten koleś był jak wielu innych, których w swoim życiu spotkał Ravage. Zwykłe mięso armatnie, któremu wydaje się, że ma nie wiadomo jak wysoką pozycję w hierarchii. Tak naprawdę zajmował wysoką pozycję jedynie w piramidzie żywieniowej miejscowych, dzikich bestii.
- Mam przesyłkę dla twojego pana od imperialnego naczelnika z Shili. - Vrath nacisnął sarkastycznie na część " twojego pana ". Może choć trochę to stępi temperament strażnika. - Polecona dostarczyć osobiście. A poza tym opuść lufę, bo niechcący zrobisz komuś krzywdę. - Choć mogło zabrzmieć to jak żart usta zabraka nawet nie drgnęły do uśmiechu. Nawet jeżeli człowiekowi nie spodoba się ta odpowiedź może bez problemu go rozbroić albo nawet zabić, jednak byłoby to zupełnie nie na rękę. Vrath nie chciał robić zadymy zanim nie pozna gospodarza, byłby to olbrzymi nietakt.
RIP:
Image
Image
Image
Awatar użytkownika
Vrath Ravage
Gracz
 
Posty: 387
Rejestracja: 23 Paź 2012, o 20:13
Miejscowość: Wrocław

Re: [Felucia] Król Niewolników

Postprzez Jerry O'Connor » 17 Gru 2013, o 17:10

Zena zaskoczyła postawa Hutta. Faktycznie, robili interesy już sporo czasu, ale nigdy nie otrzymał niczego, oczywiście prócz pieniędzy. Tymczasem nadał mu przywilej zabicia niewolnika, który w praktyce należał do niego. Z początku chciał grzecznie odmówić. Kłóciło się to trochę z jego zawodem, on porywał - nie mordował. Powstrzymał się jednak przed tymi słowami. Uznał, że odrzucać taki zaszczyt to zniewaga. Poza tym, doskonale wiedział jak Korrdę cieszą odcinane głowy.
-To dla mnie zaszczyt, panie - ukłonił się przy tym nisko - z chęcią z niego skorzystam - Zeltron zdjął marynarkę i krawat, po czym położył je obok siebie. Chwycił swój wibrosztylet i ruszył w stronę samicy Gossama. Broń może nie była pierwotnie przeznaczona , ale budowana tej rasy umożliwiała wykonanie takich czynności.
-Wybacz, ale moje stosunki z nim są dużo ważniejsze niż twoje życie - powiedział jeszcze, po czym wbił ostrze w jej brzuch i gwałtownie szarpnął do góry.
Dzień na interesy faktycznie nie był najlepszy. Zabijanie niewolników nie było szczytów jego marzeń, ale odrzucanie propozycji pracodawcy wydawało się co najmniej głupie.
Image

42522853 - numer GG, pisać tylko w nagłych wypadkach.
Awatar użytkownika
Jerry O'Connor
Gracz
 
Posty: 123
Rejestracja: 2 Lip 2012, o 15:19
Miejscowość: GingerLand

Re: [Felucia] Król Niewolników

Postprzez Mistrz Gry » 3 Sty 2014, o 14:13

Zen Heven
Na widok krwi Hutt roześmiał się tubalnie i poklepał małymi łapkami po bokach swoim wielkim cielsku. Oczywiście, nie miał zamiaru zapłacić Zenowi za martwy towar, ale spodobało mu się, że Zeltron tak posłusznie wykonał jego polecenie. Może nawet da mu nieco wyższą cenę za pozostałych niewolników, żeby poczuł się doceniony?
-Dobrze, dobrze... Ubawiliśmy się widząc przerażenie w oczach tej głupiej wieśniaczki... - Hutt przeniósł wzrok na ludzkiego mężczyznę i uważnie przyjrzał się jego budowie ciała. Większość humanoidów sprawiała wrażenie cienkich jak patyczki, ale Korrda Nasirii Sottu nauczył się rozpoznawać dużych samców. Dużych, oczywiście, jak na człowieka. - Powiedz, Hanie Zaven, gdzie złapałeś tego niewolnika? Skąd wiesz, że nadaje się na arenę? Gladiatorzy warci są więcej niż górnicy, a nie chcielibyśmy przepłacić...

Vrath Ravage
Człowiek spojrzał Zabrakowi prosto w oczy, ale wytrzymał ich ciężar jedynie przez chwilę, po której, nieco zmieszany, odwrócił wzrok. Strażnik niejednokrotnie widział prawdziwych Wojowników pisanych przez wielkie "W" na początku i nie miał wątpliwości, że w czerwonych oczach przybysza dostrzegł ten sam niebezpieczny błysk, co u najwspanialszych gladiatorów na arenie.
Opuścił broń, ale nie schował jej do kabury.
-Czekaliśmy na ciebie - warknął mając nadzieję, że Gammoreanie nie dostrzegli jego zmieszania. - Jeśli chcesz stanąć przed obliczem wspaniałego Hutta Korrda Nasirii Sottu, będziesz musiał zostawić całą swoją broń na statku i pozwolisz się przeszukać. Jeśli nie zrobisz tego po dobroci, następnym orężem, jaki weźmiesz do ręki będzie gladiatorski miecz. Czy to jasne?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5704
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Felucia] Król Niewolników

Postprzez Vrath Ravage » 8 Sty 2014, o 15:40

Gdy strażnik opuścił wzrok, Vrath wiedział dobrze, że już pojął z kim rozmawia, a śmierć za parę marnych kredytów pensji jest nie wiele warta, jeżeli nie stracona. Zostawić broń i dać się przeszukać. Choć nie podobało się to zabrakowi, w końcu wejście do paszczy bestii zupełnie nagim, w mniemaniu Vratha, graniczyło z samobójstwem, to wyjścia wielkiego nie miał. Z drugiej strony zadawanie śmierci posłańcom było dość nieładne...o ile posłaniec nie miał złej wiadomości. Jedynym sposobem by się przekonać jest oddać paczkę.
- Nie bardzo chce, ale muszę. - Ta uwaga była niewątpliwie szczera do granic możliwości. - Po to tu jestem, czyń swoją powinność i kończmy ten cyrk. Vrath rozłożył ramiona gotowy do przeszukania. Na jego twarzy pojawił się niespodziewany, chytry uśmieszek.
- Nie boisz się podejść ?
RIP:
Image
Image
Image
Awatar użytkownika
Vrath Ravage
Gracz
 
Posty: 387
Rejestracja: 23 Paź 2012, o 20:13
Miejscowość: Wrocław

Re: [Felucia] Król Niewolników

Postprzez Jerry O'Connor » 16 Sty 2014, o 17:47

-Coruscant - odpowiedział na zadane pytanie Zen. Zdawał sobie jednak sprawę, że odpowiedź może się nie spodobać Huttowi, zatem pośpieszył z wyjaśnieniem - Widzisz Panie, mam na różnych planetach różne dojścia. Ten tutaj niewolnik już walczył, za pieniądze. Brudne sztuczki, brutalna siła, idealna skuteczność. Nikt nie zdołał go pokonać, już samo draśnięcie go jest trudne - ciągnął. Chciał uzyskać za tego niewolnika sporą cenę. Nieczęsto trafiał się taki okaz - Jak zapewne wiesz Panie, ostatnimi czasy gladiatorzy tacy jak on stracili na znaczeniu. Zamiast tego wyłapuje się dzikusów z dżungli lub zatrudnia żołnierzy. Niestety, żaden z nich nie zostanie championem. Dzikus walczy o przetrwanie i spierdoli do swojego lasu przy pierwszej okazji. Paniczna walka, z reguły lepiej sobie radzi ze zbieraniem jagódek niż zadawaniem ciosów. Żołnierz natomiast prezentuje drętwy styl, wyćwiczone ruchy. Do tego tłucze za pieniądze. On nie będzie ryzykował. A taki zawodnik, to jest skarb. Zdrowy na ciele, szalony na umyśle! Popisowe, brutalne walki, kierowany żądzą krwi i zwycięstwa! Każdy to kocha! - zatrzymał się aby wziąć oddech. Przyszedł czas na zakończenie wywodu, zanudzenie Korrdy dużo by nie pomogło.
- Proponuję Ci zatem gladiatora idealnego. Krwawego, brutalnego, sprytnego i silnego. Jest dużo wart - Zeltron dużo nie skłamał, ponieważ człowiek faktycznie posiadał te cechy, chociaż zostały one lekko wyolbrzymione.
Image

42522853 - numer GG, pisać tylko w nagłych wypadkach.
Awatar użytkownika
Jerry O'Connor
Gracz
 
Posty: 123
Rejestracja: 2 Lip 2012, o 15:19
Miejscowość: GingerLand

Re: [Felucia] Król Niewolników

Postprzez Mistrz Gry » 26 Sty 2014, o 19:48

Zen Heven
Wszystkim nie-Huttom trudno było odczytywać uczucia z wielkich twarzy olbrzymich i groźnych istot. Większość ras na obliczach Huttów odczytywała jedynie wyraz nieustannego znudzenia, niezadowolenia oraz pragnienie zaznaczenia własnej siły i potęgi. Co ciekawe, najczęściej były to poprawne wnioski. Tym razem jednak zadowolenie z udzielonej odpowiedzi było zbyt jednoznaczne, by Zen go nie zauważył i nie ucieszył się w duchu.
-Są w tej galaktyce łowcy niewolników, którzy jeszcze znają się na swojej robocie i nie przywożą byle ścierwa niewartego złamanego kredyta - tubalny głos Korrdy poniósł się po ciemnym pomieszczeniu. - Damy ci dwa tysiące kredytów za gladiatora i Twi'lekankę - powiedział rozpoczynając targi.

Vrath Ravage
Mężczyzna prychnął i skinął głową w kierunku jednego z Gammorean. Ten, z niezbyt inteligentnym wyrazem paskudnej gęby, przekazał towarzyszowi swój wibrotopór, by szybko i dość brutalnie obszukać Zabraka. W czasie, gdy wielki strażnik obmacywał dupsko Vratha, człowiek cały czas celował do gościa z blastera. W końcu, nie znalazłszy sztyletu schowanego w cholewie buta, stwór odsunął się i mruknął coś niezrozumiale.
-Wygląda na to, że jesteś czysty - powiedział ludzki strażnik lądowiska. - Pójdziesz z nami przed oblicze wspaniałego Hutta Korrda Nasirii Sottu, gdzie będziesz mógł się mu pokłonić i przekazać dar. Potem stąd odlecisz.
Vrath Ravage szedł między dwoma wielkimi Gammoreanami, których smród boleśnie drażnił mu narząd powonienia. Zielonoskórzy strażnicy zdawali się jednak kompletnie nie zauważać roztaczanych przez nich zapachów, o grymasie na twarzy Zabraka nie wspominając i co jakiś czas niemal ocierali się o niego, gdy korytarz stawał się zbyt wąski. Kilka kroków za Ravagem szedł człowiek, który cały czas celował Vrathowi w plecy. Każda sztuczka musiała skończyć się śmiercią Zabraka, ale tylko idiota próbowałby czegoś w tym momencie.
W końcu dotarli do sali, gdzie przebywał największy Hutt, jakiego Vrath Ravage kiedykolwiek widział. Miał pojęcie o tym, jak bardzo te istoty mogą się spaść, ale nawet w najśmielszych wyobrażeniach nie spodziewał się takiego widoku. Przed Korrdą stał jakiś Zeltron zachwalający zalety półnagiego mężczyzny - najpewniej niewolnika, którego próbował sprzedać.
-Musisz poczekać aż Korrda skończy rozmowy z handlarzem żywym towarem - wysyczał mu do ucha strażnik lądowiska, a jeden z Gammorean zagrodził mu drogę wibrotoporem.
-Damy ci dwa tysiące kredytów za gladiatora i Twi'lekankę - do uszu Vratha dotarł tubalny głos Hutta przemawiającego do łowcy niewolników.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5704
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Felucia] Król Niewolników

Postprzez Vrath Ravage » 27 Sty 2014, o 18:02

Przez prychnięcie strażnika, na twarzy Vratha pojawił się szczery uśmiech. Znał takich jak ten tu. Z całych sił, choć już dawno wyszło, że się boi, stara się nie stracić twarzy w oczach przybysza, jak i własnych kolegów. Całkowita amatorka.
Zwalista kupa mięcha, która, o zgrozo, tak nawet śmierdziała, rozpoczęła przeszukiwanie.
Vrath spodziewał się, że Gammorean nie zauważy sztyletu. Nie dość, że ta wieprzopodobna istota była na to za głupia to i nie za bardzo dokładna. Ich błąd.
Strażnik cały czas celował w niego lufę blastera, jednak Zabrak nic z tego sobie nie robił. Człowiek za bardzo się bał, a jego zdenerwowanie można było wyczuwać w powietrzu.
"... . Potem stąd odlecisz. " - te słowa najbardziej cieszyły Vratha. Mimo, że nie miał wyraźnego celu woli pracować na swoje, a nie służyć jakimś imperialnym, bądź huttyjskim ścierwom.

No cóż, teraz musi czekać. W wielkiej sali audiencyjnej musiały przed chwilą dziać się całkiem ciekawe sceny. Przed obliczem oślizgłego Hutta Korrda stał czerwonoskóry Zeltron, zapewne wspominany wcześniej, przez strażnika, handlarz. Trzymał w dłoni zakrwawiony wibrosztylet. Krew musiała należeć do leżącej i cieszącej oczy Hutta i jego świty, istoty rasy Gossam. Vrath nie mógł określić płci, bo ciało leżało przodem do ziemi, jednak koniec końców mało go to interesowało. Obok Zeltrona stała jeszcze dwójka niewolników - Twi'lekanka, która swoją urodą wzbudziła podziw Zabraka, oraz ludzki mężczyzna. Choć Vratha mało interesowały targi tych dwoje, to mimo wszystko, gdy usłyszał, że czerwonoskóry nazywa człowieka gladiatorem. Na usta cisnął mu się kpiący uśmiech.
- Mało jeszcze wiesz o gladiatorach... - prychnął pod nosem Zabrak, czekając na swoją kolej.
RIP:
Image
Image
Image
Awatar użytkownika
Vrath Ravage
Gracz
 
Posty: 387
Rejestracja: 23 Paź 2012, o 20:13
Miejscowość: Wrocław

Re: [Felucia] Król Niewolników

Postprzez Jerry O'Connor » 2 Lut 2014, o 23:19

Wymyślne słówka doskonale podziałały na Hutta. Wystarczyło być miłym i poderżnąć gardło jakiegoś bezwartościowego niewolnika. Przedstawienie dobiegło końca, przyszedł czas na negocjacje. Pozostało mu jedynie liczyć, że wszystkie te sztuczki pozwolą mu wywindować cenę w górę.
Kompletnie nie zwrócił uwagi na przybycie kolejnej osoby. Mężczyzna został zatrzymany w przejściu, zatem dopóki nie nadawał się na sprzedaż lub nie utrudniał mu życia pozostawał jedynie szarym ludzikiem, którego obecność przyćmiewali pieniądze, niewolnicy i handlarze.
-Widzisz Panie... - zaczął Zeltron. Zdawał sobie sprawę, że cena była zaniżona. W takim układzie postanowił podnieść poprzeczkę i pozwolić Huttowi się ustosunkować. Oczywiście nic nie mogło się odbyć bez krótkiej przemowy - Myślę, że ta cena nie odwzorowuje realnej wartości tych niewolników. W dzisiejszych czasach trudno jest złapać takie okazy. Kosztuje to dużo wysiłku, a do tego jest czasochłonne. Gladiator i Twi'lekańska piękność. Ta dwójka w dwa tygodnie może przynieść Ci zyski wielokrotnie większe niż proponowana przez Ciebie, Panie, suma. Ja też nie mogę być stratny, z czegoś trzeba opłacić naprawy, paliwo, jedzenie. Moja praca jest kosztowna... - westchnął tutaj lekko, podkreślając jakież to jego życie jest ciężkie - proponuję więc cztery tysiące pięćset kredytów za dwójkę - cena poszła sporo w górę, ale w końcu targi z Huttem zawsze wyglądały podobnie. Zeltron zawyżał, Hutt zaniżał, a i tak w końcu uzgadniali uczciwą kwotę. Mężczyzna miał nadzieję, że i tym razem ta sztuka się uda.
Image

42522853 - numer GG, pisać tylko w nagłych wypadkach.
Awatar użytkownika
Jerry O'Connor
Gracz
 
Posty: 123
Rejestracja: 2 Lip 2012, o 15:19
Miejscowość: GingerLand

Re: [Felucia] Król Niewolników

Postprzez Mistrz Gry » 17 Mar 2014, o 13:48

Zen Haven

Odpowiedzią na śmiałe podbicie ceny przez Zeltrona była cisza. Cisza zwiastująca nadchodzącą burzę oczywiście. Hutt wybałuszył wyłupiaste oczy i ryknął gniewnie. Widać cztery tysiące pięćset kredytów, które żądał Zen było kwotą zbyt wysoką.
- Cztery i pół tysiąca za dwóch niewolników?! Za zwykłą Twi'lek'anke, których pełno wszędzie i amatora walk gladiatorskich? Van Hezen zasmucasz nas! Od lat robimy interesy i jeszcze nigdy nie próbowałeś nas oszukać w tak bezczelny sposób! A wiesz w jaki sposób karzemy za bezczelność?! - machnął łapkami w stronę głów nabitych na pale - Chcesz żebyśmy i twoją głowę tam nabili?!
Hutt Korrda Nasirii Sottu zdawał się tracić cierpliwość. Parskał, klął i wyrzucał z siebie kolejne żale opluwając przy tym wszystkich, którzy stali zbyt blisko.
- Dwa tysiące siedemset kredytów! Tyle możemy ci dać za twój towar! - zakończył wywód Król Niewolników. Pewnie ryczał by dalej gdyby nie zaczęło mu brakować tchu. Wlepił wyłupiaste spojrzenie w czerwonoskórego Zeltrona i parskał co chwilę łapiąc powietrze.

Vrath Ravage

Irytacja Zabraka rosła z wolna. Przeleciał szmat drogi aby dostarczyć paczkę do Króla Niewolników a przez pazernego Zeltrona wciąż musiał czekać. Nie mniej oczekiwanie mogła umilić śmierć Zen Hevena, który zdawał się wyczerpywać cierpliwość Hutta. Strażnicy zdawali się również na to liczyć. Mężczyzna, który cały czas trzymał na muszce Vratha zrobił krok do przodu aby lepiej widzieć i chytrze łowił każde słowo wypowiedziane na sali audiencyjnej swojego pana. Był na tyle blisko, że w razie potrzeby Zabrak mógł by go bez większych problemów rozbroić. W razie potrzeby. Jednakże jedynym co teraz mu pozostawało było oczekiwanie na dalszy rozwój wypadków.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5704
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Felucia] Król Niewolników

Postprzez Vrath Ravage » 4 Kwi 2014, o 16:02

Złość w Zabraku rosła coraz szybciej. Miał dość tej całej pieprzonej sytuacji. Ile można czekać. Przecież to w interesie przerośniętego ślimaka było odebrać tą paczkę jak najszybciej. Poza tym ten Zeltron ostro przeginał i trwonił czas. Tak dłużej być nie może. Strażnik za plecami mężczyzny podszedł bliżej, by lepiej przyglądać się całej sytuacji. Było to jednak za blisko, by być bezpiecznym i kontrolować sytuację. Zabrak nie wytrzymał. W mgnieniu oka złapał za lufę karabinu strażnika i pociągnął z całej siły. Mężczyzna musiał być niesamowicie zdziwiony, bo odbieranie broni przypominało zabranie dziecku lizaka. Jednak Vrath nie zamierzał czekać na reakcję. Wciąż trzymając karabin blasterowy za lufę, użył go jak maczugi i z całej siły uderzył strażnika w twarz. Na taki cios nie mogło być silnych. Mężczyzna zatoczył się i upadł na ziemie. Zabrak odrzucił karabin, by reszcie nie przyszła do głowy wizja strzelaniny. W niej miałby znacznie mniej szans. Gdy sala wypełniona sala zaczęła przyswajać co właśnie się stało, Vrath doskoczył do stojącego plecami Zeltrona i złapał za gardło mocnym chwytem, ustawiając go również tak, by w razie czego mógłby być niezłą tarczą.
- Przepraszam, że się wtrącam. Wspaniały Huttcie Korrda. - Vrath lekko się ukłonił. - Przyjacielu. - tym razem powitanie skierowane było do Zeltrona, którego wciąż trzymał. - Podziwianie waszych targów to niewątpliwie pouczające widowisko, jednak my wszyscy wiemy, że czas to pieniądz, a jego trwonienie - to strata kredytów. - Zabrak powoli spacerował trzymając mężczyznę. Postronni mogli uznać, że chodzenie wkoło pozwala skupić myśli, jednak w istocie Vrath obserwował sytuacje. - Więc zamiast tracić więcej czasu, nasz Zeltroński przyjaciel właśnie zastanawia się nad ostateczną propozycją ceny, a ja pragnę dostarczyć Ci tą o to paczkę. Mam nadzieję, że jej zawartość Cię zadowoli. - Zabrak wolną ręką wskazał przesyłkę, która znajdowała się na stoliku, przy którym jeszcze przed chwilą stał. - Tym czasem, pragnę się już oddalić i nie zabierać więcej czasu. A Tobie radzę się zgodzić na ofertę, bo następnym niewolnikiem staniesz się sam. - Vrath uśmiechnął się szyderczo i odepchnął Zeltrona do przodu. Nie odwracając się od Hutta i reszty zgromadzonych powoli wycofywał się w stronę wyjścia. Miał ochotę jak najszybciej opuścić tą planetę.
RIP:
Image
Image
Image
Awatar użytkownika
Vrath Ravage
Gracz
 
Posty: 387
Rejestracja: 23 Paź 2012, o 20:13
Miejscowość: Wrocław

Re: [Felucia] Król Niewolników

Postprzez Jerry O'Connor » 5 Kwi 2014, o 20:46

Takiej reakcji Hutta kompletnie się nie spodziewał. W takim przypadku trzeba było szybko się z pałacu zmywać, ciesząc się kwotą jaką mu zaoferowano.
-Chciwy skurwiel - pomyślał Zen. Trudno powiedzieć, czy miał na myśli siebie czy też może Korrdę. Najprawdopodobniej chodziło o nich obu.
Uniósł wzrok i uśmiechnął się serdecznie. Przed wyrażeniem jakichkolwiek słów powstrzymał go hałas dochodzący od strony wyjścia. Mimochodem spojrzał w tamtą stronę, aby ujrzeć wyczyn Zabraka. Nie wyglądał on na zadowolonego. Najwyraźniej gdzieś mu się spieszyło, a Zeltron tylko mu to utrudniał.
Ręka, która mocno zacisnęła się na jego gardle trochę go zaskoczyła, chociaż nie powinna. W końcu to on spowodował wszelkie opóźnienia. Zaskoczenie Zena przerodziło się w złość - na siebie, że dał się tak zaskoczyć, oraz na Vratha, że go tak zaskoczył. Gdzieś w głębi duszy podziwiał jego technikę - mało subtelną czy finezyjną, ale za to skuteczną.
Wtedy Zabrak zaczął paplaninę. Zeltron skłonił lekko głowę, na tyle na ile pozwalał mu silny chwyt, jakby w odpowiedzi na przywitanie. Ciągłe poruszanie się po sali nie było komfortowe, ale nie było sensu stawiać oporu. Gdyby miał zginąć, już dawno by się to stało, toteż strach zupełnie go opuścił. Zamiast tego kumulowała się w nim złość. Nienawidził gdy ktoś traktował go z góry. Ktoś, kogo chętnie wsadziłby do klatki i sprzedał na drugim krańcu galaktyki.
-Byłby z niego dobry gladiator - pomyślał. Natychmiast rozwiał te myśli. Skupił się na aktualnych wydarzeniach. W końcu nie chciał zginąć z jakiegoś głupiego powodu.
Rozluźnienie chwytu przyniosło zaskakującą ulgę. Zmierzył wzrokiem odchodzącego Zabraka, jednakże nic nie powiedział. Po chwili zwrócił się w stronę Hutta.
-Akceptuję twą hojną ofertę, Panie - powiedział i ukłonił się nisko - interesy z Tobą to czysta przyjemność - po tych słowach założył marynarkę i kapelusz, odebrał kredyty i ruszył w stronę wyjścia. Był gotowy do ewentualnego sprintu. Wątpił, by któryś ze strażników zdołał go dogonić.
Stracił tego dnia, przez swoją głupotę, wiele kredytów. Chciał odlecieć z tej przeklętej planety i napić się mocnej whiskey.
Image

42522853 - numer GG, pisać tylko w nagłych wypadkach.
Awatar użytkownika
Jerry O'Connor
Gracz
 
Posty: 123
Rejestracja: 2 Lip 2012, o 15:19
Miejscowość: GingerLand

Re: [Felucia] Król Niewolników

Postprzez Mistrz Gry » 10 Kwi 2014, o 20:26

Hutt zarechotał zadowolony z przedstawienia jakie zafundował mu Zabrak. W normalnych okolicznościach kazał by go raczej rozstrzelać za przeszkadzanie w interesach, jednakże tym razem jego pojawienie się przypieczętowało sfinalizowanie transakcji. Nabył niewolników za cenę niższą niż gotów był zapłacić, dostarczono mu ważną przesyłkę a do tego darmowy spektakl. Dzień nie mógł zakończyć się lepiej. Czas załatwiania interesów minął - salę na powrót wypełniły półnagie tancerki cieszące wzrok swojego pana i pilnujących go ochroniarzy.

Zen chcąc nie chcąc przyjął 'utargowane' kredyty. Nie było ich tyle ile by sobie życzył, jednakże lepsze to niż nic. Nie niepokojony przez nikogo opuścił włości Hutta, podobnie jak Vrath, któremu nikt na drodze stanąć po prostu nie chciał. Obaj mężczyźni w mniej więcej tym samym czasie dotarli na teren lądowisk skąd mogli wystartować i opuścić wreszcie Felucie.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5704
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Felucia] Król Niewolników

Postprzez Vrath Ravage » 11 Kwi 2014, o 14:48

Vrath nie czuł jakieś niezwykłej dumy czy ekscytacji z powodu zaistniałej przed chwilą sytuacji. Wręcz przeciwnie, to nic cudownego. Po prostu miał cel i go osiągnął. Teraz już znacznie pewniej kierował się w stronę wyjścia. Dobra orientacja i obserwowanie drogi, którą wcześniej przemierzał ze strażnikiem, pozwoliło mu opuścić pałac bez zagłębiania się w zawiłe korytarze czy labirynty. Swoją drogą był całkiem zaskoczony, że poszło aż tak łatwo. Ok, był pewny siebie i swoich umiejętności, ale że Hutt nawet nie próbował dołączyć do spektaklu wrzucając swoich strażników w rolę bohaterów drugoplanowych zwanych też mięsem armatnim ?
- Eh, co się dzieje z tą galaktyką. Nawet porządnych zbirów nie ma. - westchnął przemierzając kolejny korytarz. Przed nim już malowały się promienie słońca i zarys jego maszyny. Znowu pozostał bez celu, ale w jego głowie zaczęły układać się pewne plany. Skoro tak mało wystarczy by zadziwić Hutta, to co byłoby gdyby takie akcje poszerzyć na większą skalę. Gdyby pokazać młodemu narybkowi kryminalistów, gangsterów i psychopatów jak robi się wielkie buum ?
- Stacja Zordo. - szepnął tylko pod nosem.
Przy lądowisku stał strażnik, który wcześniej przeszukiwał Zabraka i groził mu bronią. Jako, że cała zabawa w najlepsze trwała w sali koronnej, tu na straży ostał się tylko on. Vrath nie mógł odmówić sobie przyjemności. Podszedł do strażnika i uderzył go z całej siły prosto w twarz. Dźwięk pękającej kości nosowej był jak muzyka.
- I mówiłem, że zrobisz sobie krzywdę tym pistoletem. - Vrath uśmiechnął się nad zwijającym się na ziemi strażnikiem. Wtedy za jego plecami usłyszeć można było kroki.
Odwrócił się w ich stronę i zobaczył Zeltrona, którego jeszcze przed chwilą używał jako tarczy.
- Oh, miło Cię widzieć. Mam nadzieję, że nie wziąłeś tego zbyt...personalnie ?
RIP:
Image
Image
Image
Awatar użytkownika
Vrath Ravage
Gracz
 
Posty: 387
Rejestracja: 23 Paź 2012, o 20:13
Miejscowość: Wrocław

Re: [Felucia] Król Niewolników

Postprzez Jerry O'Connor » 12 Kwi 2014, o 11:56

-Trzeba będzie znaleźć nowego handlarza - pomyślał i westchnął bezgłośnie. Miał co prawda jeszcze paru na liście, jednakże Korrda skupował masowo. Kiedy zebrało się wielu niewolników, niekiedy przymykał oko na mniejszą wartość jednego czy dwóch. Dobre czasy się skończyły. Zen musiał znaleźć sobie nowego handlarza na taką skalę, znów zacząć korzystać z pomniejszych kupców lub... znaleźć inną robotę.
Zatęsknił trochę za czasami, gdy ludzie zlecali mu porwania. Nie było to co prawda tak dawno, jednakże jak szybko się zaczęło tak szybko skończyło. Pamiętał ten ucisk w żołądku, adrenalinę która nim kierowała. Pamiętał również ogromne pieniądze, które tamtego dnia wpłynęły na jego konto. Nie mógł jednak zapomnieć o swojej misji. Niósł odkupienie tym nędznym kreaturom. Nie było wielu, którzy się tym zajmowali, a jeszcze mniej tych, którzy myśleli o niewolnictwie w ten sposób. Ba, on prawdopodobnie był jedyny.
Aby to wszystko osiągnąć należało opuścić planetę. Wychodząc na lądowisko ujrzał Zabraka, który właśnie nokautował strażnika.
-Najwyraźniej mu się należało - pomyślał. Już miał skierować się do statku, kiedy usłyszał głos mężczyzny.
-Personalnie? Nie... - powiedział, co oczywiście było kłamstwem. Nie miał jednak zamiaru ujawniać urazy w tak oczywisty sposób. Nie, dopóki mogłoby go to kosztować życie - To było... jakieś nowe doświadczenie. Dopóki nie kończy się to moją śmiercią, wszystko jest w jak najlepszym porządku - ciągnął - Poza tym, podobał mi się twój styl walki. Brutalny, ale skuteczny. Byłby z Ciebie doskonały... - powstrzymał się przed użyciem zwrotu "gladiator" - żołnierz - dokończył - Jednakże, gdzie się podziału moje maniery. Nazywam się Zen Heven, mojej profesji pewnie się już zdążyłeś domyślić - zdjął kapelusz i ukłonił się lekko. Z początku chciał zrobić parę kroków w przód i wyciągnąć rękę. Myśl o utracie tej ręki powstrzymała go skutecznie. Nie mógł mieć pojęcia, jak zachowa się Vrath. Mógł mu rękę uścisnąć lub jej nie podać (tworząc pewną niezręczną sytuację) albo, w najgorszej sytuacji, mu ją połamać lub odciąć, uznając to za jakiś akt agresji. Jakby absurdalnie to nie brzmiało - takie myśli przeszły przez głowę Zeltrona. Dlatego uznał lekki ukłon za idealne wyjście.
Image

42522853 - numer GG, pisać tylko w nagłych wypadkach.
Awatar użytkownika
Jerry O'Connor
Gracz
 
Posty: 123
Rejestracja: 2 Lip 2012, o 15:19
Miejscowość: GingerLand

Re: [Felucia] Król Niewolników

Postprzez Vrath Ravage » 14 Kwi 2014, o 16:32

- Tak, domyśliłem się jak najbardziej. Jesteś handlarzem niewolników. Najgorszym i najbardziej obrzydliwym odpadkiem, który odbiera istotom wolność, jaka ona by nie była i pogarsza jeszcze bardziej. Najniższy sort, bo nie sztuką jest rzucanie siatką w małe dzieci. - Zabrak mimo ironicznego uśmiechu i zgryźliwego tonu powiedział mniej więcej wszystko, co uważał o typach pokroju tego tu Zeltrona. Żadnych idei czy celów, jedynie czysta chęć zysku. Nie, że było coś w tym złego, ale można bardziej się wysilić. W każdym bądź razie Vrath odpowiedział mu płytkim ukłonem. - Jednak podoba mi się Twoje podejście do życia. Po co kryć urazy i żale prawda ? - pytanie było do bólu retoryczne. Zabrak za taką akcję urwałby komuś głowę, ale widać było, że jego nowo poznany przyjaciel woli schować urazy w kieszeń...najpewniej dla własnego dobra. - Vrath. Pokusiłbym się o stwierdzenie, że miło mi cię poznać, jednak to zbędne. Jestem ci niezmiernie wdzięczny za bycie moją żywą tarczą. To logiczne, że jesteś moim przyjacielem. Ba, nawet może zawdzięczam ci życie. - Cóż, gdyby powiedział to ktoś inny, niż Vrath może faktycznie byłoby to miłym wyrazem wdzięczności. Jednak był to ten konkretny osobnik, więc o byciu miłym z takiego powodu można zapomnieć.
Zabrak narzucił na głowę kaptur płaszcza, w którym praktycznie jego twarz tonęła, prócz metalowych części utrzymujących jego szczękę.
- Więc dokąd zmierzasz przyjacielu ? - niski głos rozbrzmiał pytaniem na lądowisku.
RIP:
Image
Image
Image
Awatar użytkownika
Vrath Ravage
Gracz
 
Posty: 387
Rejestracja: 23 Paź 2012, o 20:13
Miejscowość: Wrocław

Re: [Felucia] Król Niewolników

Postprzez Jerry O'Connor » 19 Kwi 2014, o 21:07

-Najwyraźniej mamy różne opinie na temat mojego zawodu - Zeltron wzruszył ramionami. Nie specjalnie się tym przejął. Nie pierwszy raz spotkał się z taką opinią. On jednak wiedział swoje. Miał cel, miał swoje własne wartości. Zysk był jedynie miłym dodatkiem, zwieńczeniem jego dzieła.
-Cieszę się, że mogłem się jakoś przysłużyć - rzucił serdecznie. Nie było to w żadnym stopniu szczere, ale Zen nie miał ochoty skupiać się na perfekcyjnej grze aktorskiej. Zdawał sobie sprawę, że Zabrak i tak doskonale rozumie pewną wewnętrzną niechęć. Co tu dużo mówić, właśnie został użyty jako żywa tarcza, co mogło dla niego się skończyć fatalnie, a po chwili rozmawiają jak gdyby nigdy nic. Charakter łowcy niewolników nie pozwalał na rzucenie jakąś obelgą. Pozostawał uprzejmy, udając nie odczuwającego żadnej urazy względem Vratha.
Wtedy rozległo się pytanie o kierunek podróży.
-W przeciwnym kierunku niż ty - pomyślał z początku. Z drugiej strony jednak, lepiej mieć w takiej osobie kompana niż wroga. Interesy ze wspólnikiem były łatwiejsze. No, dopóki nie próbował cię okraść lub zabić. Z tego powodu najlepszą opcją wydawała się wymijająca odpowiedź.
-Wiesz... trudno powiedzieć. Pewnie poszukam roboty, odnowię kontakty, może złapię coś i zawlekę na statek. Jedno jest pewne - tutaj raczej nie wrócę - zakończył wywód z lekkim uśmiechem. Nie mógł doczekać się powrotu do pracy. I wydostania się z tej niekomfortowej sytuacji.
Image

42522853 - numer GG, pisać tylko w nagłych wypadkach.
Awatar użytkownika
Jerry O'Connor
Gracz
 
Posty: 123
Rejestracja: 2 Lip 2012, o 15:19
Miejscowość: GingerLand

Następna

Wróć do Archiwum