Content

Archiwum

[Tatooine] Poszukiwacz skarbów

[Tatooine] Poszukiwacz skarbów

Postprzez Mistrz Gry » 29 Sty 2014, o 18:25

Alkohol to nie najlepszy towarzysz, gdy musisz utrzymać w tajemnicy skarb i tak też stało się tym razem. Mimo usilnych starań, reszta bandy nie była wstanie uciszyć euforii Blizny, jednak na dobrą sprawę czy to miałoby sens ? Kto uwierzyłbym pijanemu rzezimieszkowi. " Kto jest większym głupcem: sam głupiec, czy głupiec, który za nim podąża ? "
Zniechęceni dalszym uspokajaniem kolegi, drugi mężczyzna, który swoim ubiorem bardziej przypominał miejscowego farmera wilgoci, niż poszukiwania skarbów, gdyby nie blaster w kaburze przy pasie i rosły weequay z karabinkiem blasterowy A280, wrócili do spożywania swojego trunku. Jedynie rodianin próbował jeszcze przez chwilę uciszyć szefa, jednak gdy nie dało to oczekiwanego skutku również zaniechał prób. Rozejrzał się wkoło by sprawdzić czy nikt nie zwrócił na nich uwagi. Cała sala zachowywała się na tyle głośno, by jeden pijany człowiek nie wzbudził zainteresowania. Gdy odwrócił ryjek w stronę samotnika w kącie sali na chwilę się zatrzymał. Przez ułamek sekundy miał wrażenie, że człowiek specjalnie udaje, że nie zwraca na nich uwagi, jednak gdy jego przypuszczenia okazały się raczej bezpodstawne, więc wrócił do sączenia alkoholu. Blizna z braku jakiejkolwiek widowni przestał wykrzykiwać jak to stanie się teraz bogaty. Uniósł kufel, lekko podchmielonymi ruchami i wysączył do dna jego zawartość.
- Zbierajcie dupy, wychodzimy. - rzucił rozkaz i nie czekając na reakcję reszty grupy, chwiejnym krokiem ruszył w stronę wyjścia. Cała trójka posłusznie wstała z miejsca i podążyła za nim. Jedynie rodianin ponownie rzucił wzrokiem na samotnika, który dalej nie wykonał żadnego ruchu.
Jeżeli Morgofh zamierzał jakkolwiek zareagować to była prawdopodobnie jedna z ostatnich okazji, chyba, że ma w zanadrzu jakiś inny plan.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6134
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Poszukiwacz skarbów

Postprzez Morgofh » 29 Sty 2014, o 18:26

A "starzec" siedział i weryfikował słowo po słowie jakie tylko zdołało wpaść mu do uszu. No cóż, siłą rzeczy zbyt wiele nie usłyszał. Po części uniemożliwiał to gwar panujący wewnątrz kantyny, a po trochu fakt, iż towarzysze łysego draba zdołali na swój sposób ugasić jego pożar euforii. Jedyne co tak na prawdę przykuło uwagę pustelnika do rodian, który na moment zwrócił łeb w jego kierunku. Nie wiedział czy "trąbkowaty" zdawał sobie sprawę z tego, że już za późno, i że Morgofh na dobrą sprawę posiadł wystarczającą ilość informacji dającą mu podstawy do tego, by uznać grupkę obcych za cel do eliminacji.
W sumie mało go to też obchodziło, gdyż rzezimieszek najwyraźniej go olał, jednakowoż dołączając do reszty biesiadujących. Odnalezienie statku (jeżeli istniał) ojca stanowiło kwestię czasu. Co za tym idzie, ewentualne wyrżnięcie grupy bandytów również.
Zakapturzony wędrowiec jeszcze przez moment wysiadywał swoje miejsce dokańczając picie trunku, a następnie powolnym ruchem dłoni odłożył pokryte kropelkami wilgoci szkło kontynuując obserwację. Kiedy niedoszli poszukiwacze przygód opuszczali lokal, dalej grał swoją szopkę- odstawił kufel na ladę, położył barmanowi pięć kredytów (to nieistotne, że przepłacał- trzeba zgrywać przyjaznego środowisku jakie by nie było). Potem chwycił za swój oparty o blat stolika kostur podróżny odruchowo macając palcami rozcięcie, w którym można go było przekręcić, a potem wyciągnąć zeń nóż. Od tak, żeby być zawsze gotowym.
Niespiesznym krokiem Morgofh skierował się ku wyjściu z kantyny mając na uwadze by w żaden sposób nie zaalarmować kompanii Blizny o swoim zainteresowaniu- największym, potencjalnym zagrożeniem dla całego przedsięwzięcia mógł być wcześniej wspomniany rodian. Sprawiał wrażenie niespokojnego, ostrożnego... może nawet nerwowego? W każdym razie nasz bohater miał na niego oko. Cały czas uważnie obserwował jak odchodzą żeby zwiększyć dzielący ich dystans. A gdy nabrał pewności, że zdoła iść za nimi niezauważony, wyszedł na zewnątrz krocząc śladami całej czwórki, próbując równocześnie wniknąć w tłum i udając niedołężnego dziadka.
Jak cień.
Jak człowiek pustyni.
Image

GG: 621195
Awatar użytkownika
Morgofh
Gracz
 
Posty: 33
Rejestracja: 8 Sty 2014, o 19:33
Miejscowość: Kartuzy

Re: [Tatooine] Poszukiwacz skarbów

Postprzez Mistrz Gry » 3 Lut 2014, o 21:34

Nadmierna pewność siebie, zgubiła już niejednego wojownika. Ci, którzy przynajmniej trochę znali stare legendy bajki na temat istot, posługujących się mistyczną mocą, od razu skojarzą historię o zabraku z Naboo, gdzie potężny wojownik zabił mistrza, a poległ od ostrza jego ucznia. Głównie dlatego, że zlekceważył go.
Barman nie zwrócił większej uwagi na napiwek od Morgofha, wręcz gdyby ten nie zostawił, mógłby poczuć się urażony, jednak teraz odprowadził go tylko wzrokiem w stronę drzwi.
Na ulicach panował tłok mimo późnej pory - wieczorne kantyny przeżywały swój rozkwit.
Morgofh w żaden sposób nie mógł stwierdzić w którą stronę zmierza banda Blizny, jednak póki co kierowali się w stronę kosmoportu. Cała czwórka szła pewnym krokiem wymijając grupy istot wszelkich gatunków. Jedynie rodianin w dalszym ciągu nerwowo się odwracał.
To nieodparte wrażenie obserwacji, towarzyszące mu już od momentu wyjścia z kantyny stawało się coraz bardziej nieznośne. Nie był jakimś przewrażliwionym mięczakiem, jednak tamten pustelnik był dziwny, a przez ułamek sekundy wydawało mu się, że widzi go kilka metrów od nich na ulicy.
Rodianin złapał Bliznę za ramię, powiedział coś do ucha i cała grupa skręciła w jedną z bocznych, wąskich i ciemnych alejek, najwidoczniej chcąc stracić ogon.
Morgofh ma ciężki orzech do zgryzienia. Albo straci jedyną szansę na odnalezienie statku, albo trafi prosto w pułapkę.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6134
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Poszukiwacz skarbów

Postprzez Morgofh » 3 Lut 2014, o 22:51

Tłum, kurz, smród potu zmieszany z odorem łajna... albo co tam jeszcze innego wolicie. Możecie nawet zmienić kolejność. W każdym razie to zdołał poczuć zakapturzony wędrowiec, który wyszedł z szynku jednocześnie rozglądając się czujnie. Oczywiście zdołał dojrzeć niepokój Rodiana. Jego lęk, jego niepokój aż nadto dawały o sobie znać z każdym obrotem głowy. Morgofh nie dawał jednak za wygraną postanawiając wejść nieco głębiej w tłum zwiększając odległość do bandy zbójów, która to swoją drogą gwałtownie zmieniła kierunek, w którym się poruszała. No dobra, były następujące opcje.
Mogli próbować go zaskoczyć w tym zaułku dopaść, a potem musiałby próbować wytłumaczyć całą sytuację co skończyłoby się raczej mało epickim zgonem (popartym nożem na gardle bądź lufą blastera przypartą do potylicy). Mogli też po prostu zejść w boczną uliczkę aby go zgubić- to z kolei oznaczałoby, że pustelnik za bardzo przyciągnął swoją uwagę.
No dobra, trzeba było działać.
Korzystając z faktu, iż bandyci go nie widzieli, postanowił skupić swój wzrok na dachach budynków oraz innych uliczkach mogących ewentualnie umożliwić przecięcie drogi czwórce cwaniaków. Jednakowoż gwałtownie przyspieszył ruszając niemal stępa jak zwierze pociągowe, a potem przeszedłem w lekki, muskający powierzchnię pod podartymi butami trucht. Ciasne uliczki były kiepskim miejscem do śledzenia... ale jeśli móc wykorzystać dachy piaskowych budowli i móc spojrzeć na nie z góry, można było zobaczyć zdecydowanie więcej.
Pustelnik rozglądał się teraz za dogodnym miejscem do wspinaczki by móc śledzić Bliznę oraz jego bandę od góry. Ostatecznie nie trwało to długo, gdyż już zaledwie po paru minutach Morgofh orientacyjnie wybrał najbliższą sadybę i podjął próbę wspinaczki.
Jeśli zdoła wejść na górę, kolejnym zadaniem będzie wyśledzenie grupy łotrzyków oraz dalszej drogi (to znaczy kolejnego budynku, na który będzie można przeskoczyć o ile nie będzie za daleko).
Image

GG: 621195
Awatar użytkownika
Morgofh
Gracz
 
Posty: 33
Rejestracja: 8 Sty 2014, o 19:33
Miejscowość: Kartuzy

Re: [Tatooine] Poszukiwacz skarbów

Postprzez Mistrz Gry » 11 Lut 2014, o 11:56

Nikt nie jest tak głupi, by czekać z zawieszonymi rękami, a zwłaszcza ludzie Blizny. Mimo lekkiego odurzenia alkoholem, wciąż są groźni, a lekceważenie profesjonalistów, skończy się nieciekawie.
Podczas, gdy Morgofh spędził kilka minut na szukaniu drogi, banda mogła być już bardzo daleko, albo w najlepsze trwać w gotowości z blasterami w dłoniach na śledzącego ich osobnika. Gdy ważne są sekundy nie można zwlekać.
Plan pustelnika sam w sobie był całkiem dobry, obserwowanie z góry, w miejscu gdzie ciężko będzie go zastrzelić to naprawdę cwane posunięcie, jednak samo planowanie zdaje się na niewiele, gdy gorzej z wykonaniem.
Morgofh chciał spróbować dostać się na szczyt jednego z budynków. Jego próba wspinaczki była niestety z góry skazana na porażkę, ponieważ umiejętność wspinania się po płaskich ścianach nie była domeną ludzi. Kawałek dalej, na sąsiednim budynku znajdowała się drabina. Dostanie się do niej nie było wielkim problemem, jednak wiązało się to z pewnym ryzykiem. Droga na dachy umiejscowiona była idealnie na wprost uliczki, którą podążyła banda. Jeżeli zaczaili się na Morgofha niemal na pewno będą mieli go jak na otwartej dłoni.
To dość ciężka sytuacja, może mu się udać i zyska bardzo znaczącą przewagę, lub trafi pod ogień blizny i tego co postanowią z nim zrobić.


Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6134
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Poszukiwacz skarbów

Postprzez Morgofh » 11 Lut 2014, o 15:50

Sytuacja była kłopotliwa.
Mogło być albo bardzo dobrze, albo cholernie źle. Zresztą... kto by chciał zostać obitym jak uliczny szmaciarz a potem wylądować gdzieś w zaułku z kilkoma dziurami w klatce piersiowej? Morgofh musiał podjąć szybkie i zdecydowane działanie. Zachowując spokój oraz trzymając nerwy na wodzy zaczął analizować swoją sytuację.
Statek po ojcu okupiony ranami albo reszta życia spędzona w jałowych piaskach Tatooine przy butelce mętnego, zalatującego fermentem piwa. Właściwie wybór wydawał się prosty, a zarazem oczywisty- tak jak słońce widniejące na błękitnym niebie, a które rozpalało swymi promieniami lśniące połacie rzadkiego piasku.
Zbierając w sobie odwagę, ruszył stanowczo w kierunku drabiny, a potem rozpoczął wspinaczkę po jej szczeblach prosto na dach skąd potem miał zamiar obserwować, śledzić i podążać za bandą Blizny.
Całość przeprowadził jednak finezyjnie z dozą pewnej ostrożności. Nie biegał, nie przyspieszał gwałtownie, ani nie rozglądał się nerwowo na boki. Tak po prostu, by nie przyciągać zbędnej uwagi, a jednocześnie sprawiać wrażenie naturalnie postępującego człowieka.
"A co tam, pewnie dach naprawia"
Image

GG: 621195
Awatar użytkownika
Morgofh
Gracz
 
Posty: 33
Rejestracja: 8 Sty 2014, o 19:33
Miejscowość: Kartuzy

Re: [Tatooine] Poszukiwacz skarbów

Postprzez Mistrz Gry » 11 Lut 2014, o 18:41

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry

W wypadku gdy banda Blizny czekała przyczajona na samotnika, Morgofhowi ciężko byłoby przemknąć się zupełnie niezauważonym ale istniał cień szansy, że nie będą aż tak ostrożni. Drabinka po drugiej stronie wydawała się jednocześnie tak blisko, a tak daleko. Niby to tylko kilka kroków, a z drugiej strony to niesamowite ryzyko, któremu pustelnik postanowił stawić czoła.
Ustawił się jak najbliżej winkla, przygotowany do biegu. Trzy, dwa, jeden...
Ruszył biegiem w stronę przeciwnej ściany. Coraz mniej go dzieli, może krok, dwa. Wyciągnął dłonie, a na skórze poczuł ciepły od temperatury powietrza metal. Po krótkim wyskoku stopy dotknęły stopni, a Morgofh piął się ku górze. Był już bardzo blisko do zdobycia przewagi, która była tak ważna...
Jednak los chciał inaczej. Cały grupa czekała w wąskiej uliczce, schowana za winklami różnych domostw. Cztery wycelowane w stronę pustelnika lufy broni blasterowej.
- To ten, którego widziałem szefie ! To on ! - Rodianin krzyczał wyraźnie podekscytowany faktem, że jego przypuszczenia nie były tylko wynikiem jego urojeń. Blizna nie skomentował radości towarzysza, wyszedł zza rogu i dokładnie wycelował broń w Morgofha, po czym nacisnął spust. Wiązka lasera z blastera trafiła dokładnie w prawe ramie. Nie wiadomo czy od siły pocisku czy z bólu, ale druga dłoń puściła drabinki, a ciało pustelnika runęło w dół z wysokości jakiś trzech metrów prosto na ziemię. Impet uderzenia wyrzucił mu z płuc resztki powietrza, czym pogłębił wrażenie dezorientacji. Ramię emanowało silnym bólem, a jego sprawność w obecnej sytuacji byłą dość niewielka.
- Mamy go. - cała grupa podeszła powoli do swojej ofiary. - Nie ładnie tak węszyć, Sador zajmij się naszym druhem. - drugi człowiek z bandy, wysoki i mocno umięśniony łysy mężczyzna uśmiechnął się paskudnie po czym zdzielił pustelnika butem prosto w głowę. Morgofh czuł jak świadomość coraz bardziej się oddala, a jej miejsce zajmuje czerń...czerń, która spowija umysł.


- Ej, wstawaj księżniczko ! Pobudka - do uszu Morgofha dobiegł czyjś niski głos. Czaszka i ramie wciąż emanowały bólem wyjątkowo nieznośnym. Powieki choć ciążyły dały za wygraną i w końcu oczom pustelnika ukazało się wnętrze jakiegoś statku. Siedział przywiązany do krzesła, z unieruchomionymi zarówno rękami jak i nogami. W pomieszczeniu wraz z nim przebywała cała banda, którą wcześniej próbował śledzić. Sytuacja malowała się w niewesołych barwach.
- Skoro już raczyłeś się obudzić, umieram z ciekawości dlaczego nas śledzisz heh ? - Blizna przysunął drugie krzesło i usiadł przed Morgofhem.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6134
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Poszukiwacz skarbów

Postprzez Morgofh » 11 Lut 2014, o 19:17

Najpierw euforia. To ją poczuł jako pierwszą kiedy wdrapywał się na drabinę. Potem przyszło mniej przyjemne uczucie.
Na początek krzyk, potem wymierzenie celnego strzału z blastera. Błysk i nagły przeszywający ból emanujący z przestrzelonej ręki. Spadnięcie z drabiny- lot upadającego pustelnika. A potem świat zgaszony jednym, celnym kopnięciem w twarz. Tak celnym, że niemal bezbolesnym.
Kiedy odzyskał przytomność, w pierwszej chwili nie otwierał oczu chcąc sprawiać wrażenie nieprzytomnego, choć przyszło to z wielkim trudem. Próbował zweryfikować gdzie był, czy go rozbroili (niemal odruchowo potrząsnął prawym nadgarstkiem by wyczuć czy nie został przypadkiem całkowicie rozbrojony) i czy ma jakiekolwiek szanse żeby uciec. Cóż, sytuacja była kiepska. A pustelnik zaczął przeklinać w myślach samego siebie za tak durny pomysł jak śledzenie bandy uzbrojonych drabów. Z dziwnego letargu wybudził go donośny głos rozbrzmiewający gdzieś z naprzeciwka, a był on tak nieznośny i dźgający w uszy, że Morgofh niemal odruchowo otworzył oczy by po pierwsze- nie musieć już go słuchać, a po drugie by nie prowokować ciemiężycieli do dalszych prób cucenia jak chociażby standardowy policzek czy chluśnięcie w twarz wodą. Unosząc nieznacznie głowę spojrzał w oczy siedzącemu naprzeciwko Bliźnie układając w głowie co najmniej kilka różnych sposobów by go zabić. Mimo to pozostawał nadal spokojny nie przywdziewając jednak maski starca. To nie miało sensu. Nie teraz. Podjął konwersację swym naturalnym głosem.
- A skąd przyszło wam do głowy, że was śledzę, dobry człowieku? Może po prostu chciałem naprawić dach swojego domostwa a wy niepotrzebnie mnie odstrzeliliście?
W kłamstwie jakie wysunął w stronę swoich rozmówców można było wyczuć odrobinę drwiny, acz Morgofh nie zmieniał tonu ani otwarcie nie wyśmiewał swoich rozmówców.
- Znam drogę.
Odpowiedział w końcu, jakby ta odpowiedź miała wszystko tłumaczyć. Oczywiście był to wierutny blef, niemniej gdzieś w głębi pustelnik liczył na to, że bandyci podejmą temat.
Image

GG: 621195
Awatar użytkownika
Morgofh
Gracz
 
Posty: 33
Rejestracja: 8 Sty 2014, o 19:33
Miejscowość: Kartuzy

Re: [Tatooine] Poszukiwacz skarbów

Postprzez Mistrz Gry » 12 Lut 2014, o 23:43

Blizna uśmiechnął się tylko gdy usłyszał pierwsze słowa Morgofha. Blef co prawda jest dobrym zagraniem...ale wyłącznie ten dobry. Pstryknął palcami, a mężczyzna, którego imienia mógł domyślać się pustelnik podszedł i wymierzył cios pięścią prosto w twarz. Uderzone ze sporą siłą głowa bezwładnie poleciała do tyłu. Z nosa poleciała stróżka krwi, jednak to uderzenie nie mogło sprawić by więzień stracił przytomność.
- Nie pieprz, nie mamy czasu. Zapytam jeszcze raz, a Ty dobrze się zastanów. Póki co jesteś nam całkowicie zbędny, więc gdy stracimy cierpliwość po prostu pozbędziemy się śmiecia. - Choć to drastyczny punkt widzenia, to zupełnie prawdziwy.
- Znam drogę.
Te słowa zainteresowały przywódce bandy trochę bardziej, choć byłby naiwny gdyby uwierzył od tak sobie temu łachmaniarzowi. Potraktował to jako liche próby wykaraskania się z sytuacji, które w istocie tym były.
- Ah tak, a niby do czego ? - Zapytał drwiąc, a Sador już grzał pięści na kolejny cios.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6134
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Poszukiwacz skarbów

Postprzez Morgofh » 13 Lut 2014, o 17:20

Cóż, to było do przewidzenia.
Grzmotnięcie w pysk całkiem nieźle dało się we znaki pustelnikowi, choć i takie rzeczy przyszło mu już znosić. Przemoc nie była dla niego niczym nowym- co przerażające, stanowiła nawet swoistą normę w życiu Morgofha. Aby żyć, musisz kombinować. Aby zwyciężać, musisz zadawać ból. Tak podobno twierdzili dawno wymarli Sith.

Nie było tu jednak tajemniczych (zapewne nieistniejących) midichlorianów. Nie było tajemniczej mocy mogącej przemawiać do pustelnika. Nie było wściekłości.
Zamiast tego Blizna zobaczył jedynie mętne, nic nie znaczące spojrzenie zakapturzonego wędrowca. Widać przywódca bandy wymagał bardziej doprecyzowanego kłamstwa. Dobrze!
- Jestem Erin Z'har, syn kapitana Zhara, pustelnik i wędrowiec, a to czego szukacie jest zapewne jego statkiem. Oczywiście możecie próbować go szukać, ale musicie być świadomi tego, że na Morzu Wydm mało kto jest w stanie przeżyć. Ja wychowałem się na tych pustkowiach. Żyłem wśród stworzeń zamieszkujących tą planetę. Wiem jak ominąć wielkie grupy jeźdźców Tusken. Znam drogę do pogrzebanego okrętu. Muszę was jednak ostrzec- rzekomy skarb tak na prawdę nie istnieje. Mój ojciec nigdy nie byłby na tyle głupi by pogrzebać na jego pokładzie pieniądze- jeśli oczywiście o takich myśleliście. Zamiast tego jednak, ukrył w nim sporą ilość broni, którą podobno można dobrze sprzedać bądź wykorzystać, a z której miejscowe dzikusy nie miałyby żadnego pożytku, co poniekąd ubezpiecza cały majątek, a to oznacza, że jest po co tam iść. Zawrzyjmy umowę- wy puścicie mnie wolno, a ja zaprowadzę was do tego statku. Nic mi po całym złożonym tam arsenale. Mówiąc wprost, nie obchodzą detonatory termiczne i karabiny blasterowe. Uzbrojenie w zamian za święty spokój. Co Ty na to?
Morgofh smarknął krwią barwiąc siwą brodę na barwę lśniącego karmazynu. Aby nadać swojej opowieści odrobinę więcej powagi, przybrał najsurowszy wyraz twarzy. Tak, że jego mina przywodziła na myśl zaciętego boksera składającego się do ciosu.
- Oczywiście możecie sobie z tego nic nie robić- ba, możecie mnie po prostu zabić... ale wtedy gówno znajdziecie. Prędzej zbłądzicie na pustyni i wpadniecie do paszczy sarlacca, a o to wbrew pozorom jest bardzo łatwo.
"Nie mówiąc o byciu trawionym przez tysiąc lat. Ciekawa perspektywa, prawda?"
Dopowiedział sobie w myślach.
Image

GG: 621195
Awatar użytkownika
Morgofh
Gracz
 
Posty: 33
Rejestracja: 8 Sty 2014, o 19:33
Miejscowość: Kartuzy

Re: [Tatooine] Poszukiwacz skarbów

Postprzez Mistrz Gry » 14 Lut 2014, o 18:05

Blizna zaśmiał się pod nosem. Widać, że Morgofh blefował i to coraz bardziej nieudolnie. Grupa doskonale wiedziała, gdzie znajduję się statek, skoro rozmawiała wcześniej o jego oznaczeniach na kadłubie. To nie to dzieliło ich od zawartości, a problem z otwarciem zakopanego pod ziemią włazu, który wymagał podania odpowiedniego hasła.
- Idzie Ci coraz gorzej. Broń która spędziła tyle lat pod piachem jest pewnie nie do użytku, nie szukamy drogi jak i również nie potrzebujemy Cię by przeżyć na pustyni. Wygląda na to, że możemy zabić Cię dla rozrywki - do tego się przydasz. - Blizna pstryknął palcami, a Erin otrzymał kolejny cios. Najprawdopodobniej następny skończy się złamanym nosem. Naczynia krwionośne pękały, a strużka znacząco się powiększała.
- Nie wiesz nawet, czego my właściwie potrzebujemy, stąd wniosek, że sam nie wiesz o co chodzi. Jesteś nam zbędny. - Blizna odwrócił wzrok od pustelnika. - Kirt, zajmij się naszym gościem. - mężczyzna skierował swoje kroki do jednych drzwi pomieszczenia, za to w stronę Morgofha ruszył rosły weequay. Biorąc pod uwagę obecną sytuację, na pewno nie miał pokojowych zamiarów. Czyżby to ostatnie sekundy życia, którymi trzeba się nacieszyć.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6134
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Poszukiwacz skarbów

Postprzez Morgofh » 14 Lut 2014, o 18:44

- Poddaję się! Poddaję!
Krzyknął, kiedy zobaczył, że cała sytuacja zaczyna się wymykać spod kontroli. No cóż, Morgofh mógł być nieco bardziej rozważny.
Była jednak opcja awaryjna- taka, która zakładała możliwość wykaraskania jego zadka z problemów. A właściwie jednego problemu- wściekłego weequeya, który za chwilę spuści mu łomot.
Jak zapewne można by przypuszczać, to również było kłamstwo. Mało prawdopodobne żeby zadziałało, ale mogło odrobinę wydłużyć całe wydarzenie. W każdym razie do takiego stopnia, żeby pustelnik zyskał parę sekund nad tym, by przemyśleć dalsze posunięcia.
No...
O ile będzie miał jeszcze okazję.
- Ojciec zawsze miał kopię zapasową szyfru w skrytce w naszym domu! Był podróżnikiem oraz kolekcjonerem artefaktów! Mam domostwo na obrzeżach Tatooine-u! Jeśli chcecie, zaprowadzę was tam ale na litość, darujcie mi życie!
"Ciekawe czy pochwycą... a może nie pochwycą? A jeśli pochwycą, to na jak długo? Może trzeba było zostać w pubie?"
I tak właściwie można pokrótce opisać dywagacje pustynnego wędrowca.
Image

GG: 621195
Awatar użytkownika
Morgofh
Gracz
 
Posty: 33
Rejestracja: 8 Sty 2014, o 19:33
Miejscowość: Kartuzy

Re: [Tatooine] Poszukiwacz skarbów

Postprzez Mistrz Gry » 18 Lut 2014, o 12:04

Poddanie się w sytuacji w której był całkowicie bezbronny, jest dość dziwnym posunięciem, ale przecież i cała sytuacja jest dość niecodzienna.
Kiedy padły słowa odnośnie szyfru, Blizna zatrzymał się wpół kroku. Morgofh trafił widocznie w dobry punkt. Frajda z zabicia pustelnika nie jest tak duża, jak frajda z odnalezienia skarbu.
- Zaczekaj zostaw go. - Blizna cofnął się do wciąż skrępowanego mężczyzny. - Twierdzisz, że masz szyfry, których potrzebujemy. Coś mi tu nie pasuje, skoro masz szyfry i wiesz gdzie jest statek, czemu nie próbowałeś go otworzyć ? - bandyta był dość bystry, więc kłamstwo Morgofha musi być wyjątkowo dobre. Oczywiście nawet jeżeli bandyci dadzą się nabrać, nie znaczy, że pustelnik będzie bezpieczny...bo czy naprawdę ma potrzebne hasło ?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6134
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Poszukiwacz skarbów

Postprzez Morgofh » 18 Lut 2014, o 18:42

Dobra, udało się nieco wydłużyć całą rozmowę, a jednocześnie ocalić skórę przed kolejnymi batami. Proste, zasadnicze pytanie- co teraz?
Po usłyszeniu pytania Morgofh smarknął kilka razy krwią imitując przy tym odruch ciężko powstrzymywanego śmiechu jakby próbując dotrzeć do swych rozmówców.
- Mówiłem wam, że nie obchodzi mnie ta cała broń. Nawet gdybym otworzył sobie ten statek i wyciągnął z jego wnętrza cały sprzęt wliczając w to broń ciężką, nie miałbym najmniejszych szans żeby to przetransportować. Nie mam jak. Druga sprawa... po cholerę mi ten arsenał? Nie jestem zabójcą, żołnierzem ani nawet poszukiwaczem przygód. Jestem tylko skromnym człowiekiem mieszkającym w lepiance na obrzeżach miasta, który chciałby mieć święty spokój. Wiecie co ja bym miał gdyby któryś z sąsiadów dojrzał mnie z wiązanką karabinów blasterowych pod pachą? Od razu by się poniosło... a ciągnęło jeszcze dłużej. Tutaj ludzie są cholernie dociekliwi i dość częstą wciskają nosa w nie swoje sprawy.
Tutaj krótka przerwa i rzucenie okiem na ranę postrzałową na prawym ramieniu.
No tak. Dociekliwi. To pojęcie bez wątpienia dotyczyło również pustelnika.
- Szyfr jest ukryty w domu. Weźcie go sobie i idźcie w cholerę.
Dopowiedział.
Image

GG: 621195
Awatar użytkownika
Morgofh
Gracz
 
Posty: 33
Rejestracja: 8 Sty 2014, o 19:33
Miejscowość: Kartuzy

Re: [Tatooine] Poszukiwacz skarbów

Postprzez Mistrz Gry » 20 Lut 2014, o 15:54

Sytuacja Morgofha nie była wesołą, więc śmiechy i prowokowanie bandytów skończy się dla niego bardzo źle.
Niemal na pewno bandę Blizny nie interesują problemy i zachowania społeczne mieszkańców Tatooine. Zresztą ta wymówka ma pewną lukę. Skoro pustelnika tak bardzo nie interesowała zawartość statku, to po co śledził poszukiwaczy ? Dlaczego interesował się nimi ? Z jednej strony jego historia ma rację bytu i sens, ale z drugiej ani trochę.
- I dlatego, że jest Ci to obojętne, włóczyłeś się za nami i masz ranę postrzałową. - Blizna lekko się uspokoił. Widział sens w utrzymaniu więźnia przy życiu. - Dobrze, skoro tak mówisz to owszem, pójdziemy do ciebie po szyfr... - uciął na chwilę, podszedł do Morgofha i klepnął przyjacielsko w ramię...tyle, że to było postrzelone, a z rany wybuchła kolejna fala bólu. - ale ty idziesz razem z nami. Gdzie więc powinniśmy zacząć ?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6134
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Poszukiwacz skarbów

Postprzez Morgofh » 23 Lut 2014, o 13:42

Ledwo, ale jednak, zdołał ocalić swoją skórę. No dobra. Teraz trzeba było znaleźć sposób by się wydostać z niedoli jednocześnie skutecznie robiąc swoich oprawców w tuskena.
Początki nie były jednak łatwe. Oczywiście herszt bandy należał do sortu istot w miarę rozgarniętych (pomijając fakt, iż lubił zbyt dużo paplać po wypiciu paru piw). Starając się nie denerwować, Morgofh układał w swojej głowie kolejne kroki mogące doprowadzić go do wolności- zakładał przy tym jasno, że nie należy zbyt pochopnie liczyć na to, by zdołał przy okazji sklepać tych bandytów. Było ich więcej, mieli blastery, a w dodatku nie zwykli okazywać litości. Ba, nie należało nawet oczekiwać od nich dotrzymania umowy.
"Przyjacielskie" klepnięcie Blizny tylko to potwierdziło. Pustelnik syknął donośnie pokręcając nosem, a krusząc przy tym nadmiar posoki, która zdołała przejść ze stanu ciekłego w stały, tworząc w okolicy wąsów coś na kształt buro-karmazynowego sopla.
- Będziemy musieli wyjść z centrum i ruszyć na obrzeża. Tam mieszkam.
Oczywiście pustynny dziad nie wspomniał o tym, iż poprowadzi bandytów dłuższą oraz nieco bardziej mozolną drogą by zyskać na czasie. Nie wspomniał również o innym aspekcie.
- Rozwiążcie mnie chociaż i oddajcie laskę żebym miał czym się podpierać. Z tą raną postrzałową i tak nigdzie wam nie ucieknę. Boli jak skurwysyn.
Wielu mogłoby spytać o co chodzi z tym drugim aspektem. Ano trzeba wspomnieć, iż drewniany kostur Morgofha był jednocześnie jego narzędziem użytku codziennego- bynajmniej nie służył tylko do podpory. Dawno temu bowiem, jeszcze jako młodzieniec, pustelnik przecinając ten kij w jednej szóstej od końca umieścił w nim proste ostrze długości jednej trzeciej łokcia, które można było wyciągnąć poprzez przekręcenie naciętej końcówki kijaszka służącej jednocześnie za rękojeść. Mechanizm banalny w obsłudze, a jednakowoż ciężki do odkrycia dla tego, kto nie znał jego faktycznej natury- siłą rzeczy nacięcie było ledwie widoczne z zewnątrz. Oręż znikomy, jednak ostry i zdolny do przecięcia więzów lub poderżnięcia gardła- w kulminacyjnym momencie mógł uratować życie pustelnikowi.
Image

GG: 621195
Awatar użytkownika
Morgofh
Gracz
 
Posty: 33
Rejestracja: 8 Sty 2014, o 19:33
Miejscowość: Kartuzy

Re: [Tatooine] Poszukiwacz skarbów

Postprzez Mistrz Gry » 28 Lut 2014, o 16:45

Morgofh musiał przyznać, że miał szczęście w nieszczęściu. Blizna, najwyraźniej zaślepiony wizją szybkiego zysku, nie zauważył pewnych niejasności w opowieści więźnia i postanowił z nim współpracować. Punkt dla pustelnika, jednak to nie sprawia, że jego życie jest zupełnie bezpieczne. Banda liczy, że to właśnie on stanie się kluczem to zamkniętego statku i jeżeli tak nie będzie, to nie ma co liczyć na długie życie. Tylko czy pustelnik naprawdę zna hasło ?
- Radzę ci nie próbować żadnych sztuczek. Dla ciebie będzie najlepiej, jak szybko dostaniemy się do wnętrza statku. Tylko wtedy ocalisz swoje parszywe życie. - Blizna nie żartował, a lepiej nie drażnić bandytów uzbrojonych po zęby, z zamiłowaniem to przemocy.
Syk z ust pustelnika, który był efektem uderzenia rozśmieszył wręcz bandytę, mimo tego wysłuchał prośby o laskę.
- Oddaj mu to gówno i rozwiąż. - przywódca rzucił słowa w stronę rodianina, bawiącego się własnością pustelnika. Jego rozgarnięcie nie było największe skoro nie zauważył ostrza, ale to plus do beznadziejnej sytuacji pustelnika. Obcy podszedł do Morgofha, przeciął więzy i oddał laskę.
- Dostaniesz mapę i wskażesz dokładne położenie swojego domu.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6134
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Poszukiwacz skarbów

Postprzez Morgofh » 14 Mar 2014, o 13:25

- Dobrze, dobrze.
Odpowiedział Morgofh, kiedy dostał mapę do rąk. Studiował ją bardzo uważnie, lecz jednakowoż bardzo pobieżnie, zważywszy na bandytów. Ostatecznie chwycił kijaszek do rąk próbując bardzo dyskretnym ruchem wymacać czy ma przy sobie wibroostrze schowane w okolicach nadgarstka, a które zazwyczaj trzymał pod szatą. Kto wie? Może nie przeszukali go na tyle dokładnie (o ile w ogóle zadali sobie taki trud- no bo kto by się przejmował takim bezużytecznym łachem?) by odebrać mu resztę cennych rzeczy? Pomijając skromny oręż najważniejsze były jednak kredyty oraz żywność. Bez niej pustelnik mógł zapomnieć o ucieczce gdziekolwiek. Mimo wszystko już czuł wielką ulgę związaną z rozsupłaniem więzów. Krew zaczęła na powrót krążyć w mocno zasupłanych nadgarstkach, a przyjemne ciepło objęło dłonie Erina aż po koniuszki palców. Było idealnie.
Nie, chwilka- BYŁOBY idealnie gdyby nie przestrzelone, pulsujące nieznośnym bólem prawe ramię. Cóż, przynajmniej dzięki niemu dziad mógł sprawiać wrażenie całkowicie bezbronnego. A w istocie wcale bezbronny nie był.
Ponownie rzucił okiem na mapę i przypomniał sobie o bardzo istotnej rzeczy. Właściwie osobie.
"Zintar..."
Tak, człowiek odpowiedzialny za rozsiewanie plotek. Człowiek, który był odpowiedzialny za wygnanie jeszcze młodego chłopaka na pustynię. Wieprz, któremu Morgofh wystawił za to wszystko rachunek. Oczywiście od momentu gdy opuścił rodzinny dom, minęło sporo czasu, niemniej Zintara pamiętał dobrze, gdyż od czasu do czasu mógł zobaczyć tego ochlejusa w pobliżu kantyny. Niedołężny już knur mimo, iż pijak oraz zwykły farmer, prosperował dość dobrze, a to świadczyło o tym, iż na starość mógł posiadać majątek, na którym bandyci mogliby z kolei chcieć położyć łapska.
- Pójdziemy tędy.
Wskazał Bliźnie przybliżone miejsce gdzie może mieszkać "wujaszek", a potem ruszył przed siebie.
"Zapłacisz skurwysynu. Zapłacisz za wszystko."
Image

GG: 621195
Awatar użytkownika
Morgofh
Gracz
 
Posty: 33
Rejestracja: 8 Sty 2014, o 19:33
Miejscowość: Kartuzy

Re: [Tatooine] Poszukiwacz skarbów

Postprzez Mistrz Gry » 25 Mar 2014, o 12:57

Na szczęście pustelnika, banda nie starała się przeszukać jakoś specjalnie. To pokpienie z podstawowego środku bezpieczeństwa wynikało zapewne z pewności Blizny, że starzec nie zagraża ani trochę. To daje mu większe pole do popisu. Jego wibroostrze było bezpiecznie ukryte jak wcześniej, jednak na niewiele się ono zda, jeżeli spróbuje wyskoczyć uzbrojony tylko w nie przeciw całej bandzie, zwłaszcza z ranną ręką. Nadal potrzebuje dobrego planu i rozegrania sytuacji. Mimo tego, że chciał się zemścić na kimś z przeszłości, piorytetem powinno być zadbanie o własne życie, a dodatkowo wyrwanie się z tej planety. Chyba, że jest szaleńcem.
- Żadnych sztuczek, pamiętaj. Leziesz przodem. Sador trzymaj go, bo jeszcze odwali jakiś numer. - cała grupa opuściła statek i ruszyła przez wąskie uliczki tuż przy miejscowym porcie.
Morgofh prowadzony przez wielkiego mężczyznę nie miał zbyt wielkiego pola do popisu w kwestii ruchu. Reszta szła ich śladami i nie trudno zgadnąć, że w razie czego są gotowi w mgnieniu oka wyszarpnąć blastery i puścić całą salwę śmiercionośnego ognia prosto w plecy więźnia.
- Więc gdzie teraz ? - warknął Blizna, który nie należał do specjalnie cierpliwych.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6134
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02


Wróć do Archiwum