Content

Archiwum

[Tatooine] Mos Eisley Cantina

Re: [Tatooine] Mos Eisley Cantina

Postprzez Saine Kela » 14 Wrz 2013, o 09:43

Zawsze wolała być ostrożniejsza, choć być może kierowało nią doświadczenie, które nie raz dawało jej w kość. Zawsze wolała dmuchać na zimne. Można powiedzieć, że takie było jej małe zboczenie, które nie raz zakrawało aż na przesadę. Słuchając jednak uważnie najemnika, musiała przyznać, że ten mężczyzna posiadał dość szerokie kwalifikacje i umiejętności. To jednak nie przesądzało o niczym, przynajmniej w jej przypadku.
Nie była jednak kierownikiem wyprawy, a poza tym, wiedziała doskonale, że zbytnia ostrożność i brak zaufania do każdego również najlepszym rozwiązaniem nie jest. Pomoc była im potrzebna, a w tym wypadku Owen wydawał się być osobą kompetentną.
- Myślę, że tak. Chyba i tak nie trafilibyśmy na nikogo lepszego, a on wydaje się być odpowiedni. Ochrona to rzecz podstawowa, nigdy się nie wie na co się natrafi.
W tej dziurze raczej nie można byłoby znaleźć nikogo lepszego, a większość z przebywających tu istot zapewne było zwykłymi szumowinami. Owen najwyraźniej był tym kogo potrzebowali. Wykopaliska mogą przebiec bardzo spokojnie i nudno, ale zawsze istniało ryzyko nieprzewidywalnych zagrożeń.
Spojrzała na najemnika, wciąż starając się go ocenić, ale na tę chwile ocena ta byłą dość korzystna.
- Nie przewidujemy żadnych konkretnych zagrożeń, ale jak wspominał pan Hunt, tego typu wyprawy często bywają zagrożone. Mam podobne doświadczenia w tym względzie.
Będąc z ojcem nie raz zdarzało im się uciekać w miejsca wykopalisk z różnych powodów. Praca archeologiczna to nie tylko kopanie dołów w ziemi, albo odwiedzania ruin porzuconych przez wszystkich.
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 653
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Re: [Tatooine] Mos Eisley Cantina

Postprzez Anver Owen » 14 Wrz 2013, o 14:01

Owen przyjął do wiadomości zapewnienia klientów i zabrał się do przeglądania dostarczonych przez Williama pozwoleń. Ich widok był dla niego cokolwiek egzotyczny, minęło już bowiem sporo czasu, od kiedy po raz ostatni trzymał przed sobą dokumenty sygnowane przez Imperium. Z dość oczywistych względów, przez minione lata jego kontakt z wszelakimi oficjalnymi pismami był mocno ograniczony, Hunt mógł więc bez większych przeszkód zwyczajnie zrobić go w wała, co nie było przecież wykluczone. Nie zamierzał jednak dawać mu tego do zrozumienia, zwłaszcza, że jego niewprawione oko nie doszukało się w tekście żadnych machlojek.
- Mówimy więc o Imperialnej Przestrzeni - odezwał się w końcu, kiwając głową i odwracając wzrok od cyfronotesu archeologa. - Co mogą mi państwo powiedzieć o tej planecie?
Dysponując już nieco szerszymi danymi na temat całego przedsięwzięcia, Anver zamyślił się przez moment, wbijając wzrok w jedną ze ścian i podsumowując w swej głowie wszystko to, czego się dowiedział.
- Skoro trzy osoby będą naszym limitem, sugeruję go wykorzystać - podjął raz jeszcze, ponownie spoglądając w stronę przybyszów. - Skontaktuję się z dwójką znajomych. Osiem tysiący kredytów od głowy powinno ich usatysfakcjonować, ja zainkasowałbym ich dziesięć, przy czym umówilibyśmy się, dla państwa wygody, na okres pięciu tygodni. Połowa płatna z góry, połowa po robocie, plus dwa i pół tysiąca za każdy tydzień ponad terminem - przerwał, ponownie dając okazję do przyswojenia wszystkich informacji. - Jeśli to możliwe, chciałbym także zabrać swojego swoopa - służy mi on za mobilne centrum logistyczne, przy czym nie zajmuje wiele miejsca, być może widzieliście go państwo przed kantyną. Mogę zaoferować również pomoc droida agromechanicznego.
Image
Awatar użytkownika
Anver Owen
Gracz
 
Posty: 39
Rejestracja: 19 Maj 2013, o 20:30

Re: [Tatooine] Mos Eisley Cantina

Postprzez David Turoug » 14 Wrz 2013, o 14:31

Dokumenty, które Hunt dał do przejrzenia Owenowi, nie zrobiły na tym drugim praktycznie żadnego wrażenia albo Anver po prostu nie dał tego po sobie poznać. Wynagrodzenie jakie zaproponował dla siebie oraz dodatkowej ochrony było zdecydowanie w granicach finansów Williama, więc nie było sensu prowadzić dalszych negocjacji, by przesunąć kwotę o pięćset kredytów w tą czy w tamtą.
- Zaproponował pan uczciwe apanaże, jednakże już w pańskiej gestii pozostawiamy zorganizowanie pozostałych dwóch członków odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. Aha, gwoli ścisłości wolałbym, by nie byli to przedstawiciele rasy Chistori bądź Trandoshanie. Powiedzmy, że mam z nimi bardzo niemiłe doświadczenia. - odparł niechętnie archeolog - Co do Almanii. Planeta położona na Zewnętrznych Rubieżach, w sektorze Mortex, który sąsiaduje z dawną Przestrzenią Sithów, choć wątpię by komukolwiek z Imperium odpowiadała ta ostatnia nazwa. Świat jest jak najbardziej tlenowy, klimat zimny. Przeważający krajobraz jest równinny, choć tam gdzie my się udajemy to wyżyny i góry w skali standardowej raczej średniej wielkości. Obecnie na Almanii kończy się lato, a nasz okres prac przypada już na jesień. Z dzikiej zwierzyny będziemy musieli uważać, chyba na Thernbee. Z innych ogólnych wiadomości, hmm, stolicą jest Stonia, a populacja planety wynosi niecały miliard mieszkańców. Kto wie, czy bliższą liczbą nie byłoby ok. 800 milionów.
Hunt po raz wtóry sięgnął po swój cyfronotes szukając w nim jakiś danych. Po tym co powiedział wcześniej, można było wywnioskować, iż naprawdę jest przygotowany do wyprawy, zarówno pod względem technicznym jak i merytorycznym. W końcu odnalazł to czego szukał i położył urządzonko na środku stolika. Pół sekundy później nad nim wyświetliła się lokacja planety.
Image


- Co do swoopa, nie ma najmniejszych problemów. Jakoś pomieścimy się na moim YT-1930. Oprócz nas na pokładzie jest jeszcze mój asystent Greg Ratuoa i astromech R9 "Crush". - dodał Will - Oczywistym jest także, że leci z nami panna Kela. Saine, może ty podczas podróży z Korelii zgłębiłaś coś o Almanii, co nie zostało jeszcze dopowiedziane? Przy okazji panie Owen, jaki byłby koszt usług pańskiego droida agromechanicznego i co ma on do zaoferowania?
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 5100
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: [Tatooine] Mos Eisley Cantina

Postprzez Saine Kela » 14 Wrz 2013, o 15:34

Jak widać każdy z nich wykazywał wyjątkową ostrożność, a przynajmniej tyczyło się to jej samej, oraz Owena, Hunt był wyjątkowo otwarty i bezpośredni, co czego powoli Sanie zaczynała się przyzwyczajać. Miała nadzieje na szybkie załatwienie sprawy i w miarę sprawy odlot w pełnym już składzie. Najpierw jednak należało zająć się tym co najważniejsze. Owen niewątpliwe znał się na swojej pracy, a jak uważała jako najemnik musiał mieć jakieś zatargi z Imperium.
Negocjacje poszły dalej, co można już było niemal jednoznaczne z podpisaniem umowy. Gdy ludzie mówią o cenie, to oznacza tylko jedno. Sam Owen, choć był najemnikiem, to jednak wzbudzał coś w rodzaju zaufania. Nie mogli mieć jednak pewności co do pozostałej dwójki.
Hunt zaczął opisywać planetę. Wszelkie wiadomości o tym świecie zdążyła już zaczerpnąć także z własnych źródeł. Zawsze lubiła wiedzieć jak najwięcej o miejscach do których się udaje, szczególnie, gdy jest to pierwszy raz.
- Nie sądzę by było to coś przydatnego akurat dla naszej wyprawy, więc w tym wypadku mogę powiedzieć, że to co już powiedziałeś, jest wystarczające. Z pewnością nie byłoby to nic przydatnego dla pana Owena.
Spojrzała najpierw na Willa, potem na najemnika. Wszystkie podstawowe informacje zostały już przedstawione i mniej więcej wszystko było jasne.
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 653
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Re: [Tatooine] Mos Eisley Cantina

Postprzez Anver Owen » 14 Wrz 2013, o 19:51

- To standardowa jednostka agromechaniczna z serii R4, przydaje się do utrzymywania pojazdów repulorowych w odpowiedniej kondycji - odrzucił Owen. - Przyznaję, że miałem zamiar przeznaczyć go między innymi do opieki nad swoim Zefirem, nie przewiduję więc z państwa strony opłat za jego wynajęcie.
Umowa wydawała się w już zasadzie dopięta, do omówienia pozostały jeszcze co drobniejsze szczegóły. Już za chwilę cała trójka powinna opuścić mordownię, a w nieco szerszej perspektywie, także tę parszywą planetę.
- Panno Kela, ależ proszę się nie martwić, nie jestem przeciwnikiem wiedzy - Firrerreanin zwrócił się łagodnie do Saine. - Zrozumiem jednak, jeśli będziecie państwo woleli zachować pewne rzeczy dla siebie. Oczywiście, o ile nie będą miały one wpływu na moją pracę.
Anver zanurkował spojrzeniem do pustego kieliszka, a następnie popatrzył wyczekująco na twarze nowych klientów.
- Postaram się zmobilizować swych współpracowników jak najszybciej. Czy coś jeszcze?
Image
Awatar użytkownika
Anver Owen
Gracz
 
Posty: 39
Rejestracja: 19 Maj 2013, o 20:30

Re: [Tatooine] Mos Eisley Cantina

Postprzez David Turoug » 14 Wrz 2013, o 20:34

Hunt musiał przyznać, że jak na najemnika, Owen był nadzwyczaj spokojny i wręcz uprzejmy. Obyło się bez ordynarnego języka oraz przechwałek co to on w życiu osiągnął. Można było wystawić świetne świadectwo Anverowi, w końcu nie okazał się banthą która dużo ryczy, a daje mało mleka.
- W zasadzie to wszystko. Czekamy na lądowisku TN-Gh4567. Na statku, gdy wskaże pan i pańscy koledzy numery bankowe dokonamy przelewu pierwszej transzy. Aha, z góry zapowiadam, iż nie czuję się odpowiedzialny za dostarczenie broni. Zapewniam oczywiście racje żywnościowe, łaźnie polową, baraki oraz podstawowe medykamenty. - rzekł Hunt by uniknąć późniejszych nieporozumień, po czym podsunął Owenowi pod nos cyfronotes - Mam też pytanie zupełnie z innego tematu. Jeżeli pan może, proszę zerknąć na to kalendarium. Interesuje mnie rok 34ABY i wzmianka o rzekomej "znachorce". Wie pan coś o tym? Poza tym ciekawa wzmianka sprzed 2 lat (68ABY). Skąd u licha na Tatooine pojawił się nagle 100-metrowy Krayt?
William miał nadzieję, że przebywający na Tatooine najemnik będzie coś niecoś wiedział o wyżej wskazanych sprawach. Może w przyszłości razem z Saine Kelą zajmą się owymi "plotkami".
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 5100
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: [Tatooine] Mos Eisley Cantina

Postprzez Saine Kela » 14 Wrz 2013, o 20:51

Być może trafił im się odpowiedni człowiek do tej pracy. Wydawał się najlepszym wyborem, zresztą i tak nie mieli zbyt wiele czasu, choć, jako że Hunt wszystko załatwiał i płacił, Saine była gotowa wykazać się ogromną ilością cierpliwości. Póki co wszystko zapowiadało się całkiem ciekawie i nie mogła się doczekać początku badań. Jej zacięcie do pracy coraz bardziej rosło.
- O to się pan martwić nie musi. To nic związanego z naszą wyprawą. Cieszę się jednak, że wiedza i nauka nie jest panu obca. - odpowiedziała z lekkim uśmiechem
Wszystko już jednak zostało ustalone i na całe szczęście, opuszczą tą planetę w miarę szybko. To jednak nie był jeszcze koniec rozmów i Saine nachyliła się nieco nad stolikiem w stronę cyfronotesu. Daty, które podał Hunt mówiły jej niewiele, choć po dokładniejszym zapoznaniu się ze sprawą, musiała przyznać, ze obiło jej się to o uszy, choć nie przywiązywała do tego zbyt wielkiej wagi. Nie było jej to potrzebne, przynajmniej jak na razie.
Sprawa rzeczywiście wydawała się być ciekawa, szczególnie z tą uzdrowicielką. Spojrzała na Willa.
- Chyba nawet miejscowi nie za wiele wiedzą o tych sprawach. - wyraziła swoje powątpiewanie.
Jako archeologa niespecjalnie ją to powinno interesować, choć jako badaczkę ogólnie i jako naukowca musiała przyznać, że było to co najmniej intrygujące.
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 653
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Re: [Tatooine] Mos Eisley Cantina

Postprzez Anver Owen » 14 Wrz 2013, o 21:45

- O pierwszej sprawie nie wiem nic. Wygląda to na jakieś polityczne przepychanki, ale nie przeceniałbym wagi tego wydarzenia - odparł mężczyzna po chwili namysłu, ponownie przeglądając podsunięty mu cyfronotes. - Co do smoka... Wszystko, co o nim wiadomo, to plotki, a każdy, kto postanowił go odnaleźć, rzekomo nigdy nie wrócił. Ostatnimi czasy w środowisku zrobiło się nieco głośniej wokół tej sprawy, jakiś kapryśny Hutt z zewnątrz obmyślił sobie polowanie na gada, ale wygląda na to, że zmienił swe zdanie jeszcze przed dotarciem na Tatooine - uśmiechnął się, kiwając z dezaprobatą głową. - Przyznam, że rozważałem swój udział w całej tej eskapadzie, jednak Hutta jak nie było, tak nie ma, a państwo siedzicie przede mną tutaj.
Najemnik był już gotowy do wyjścia, czekał jedynie na oficjalne sfinalizowanie tych małych obrad. W międzyczasie pozwolił sobie na małe rozluźnienie, wyciągnął się wygodnie w swym siedzeniu i począł wodzić wzrokiem po wnętrzu pomieszczenia.
- Swoją drogą, biorąc pod uwagę branżę, myślałem, że byłby pan raczej zainteresowany odkopywaniem tych istot - dodał po dłuższej chwili ciszy, obserwując taneczne popisy pewnego Gammoreanina. - Martwych.
Image
Awatar użytkownika
Anver Owen
Gracz
 
Posty: 39
Rejestracja: 19 Maj 2013, o 20:30

Re: [Tatooine] Mos Eisley Cantina

Postprzez David Turoug » 14 Wrz 2013, o 22:29

Willowi niezbyt spodobała się ostatnia wymiana zdań, choć w gruncie rzeczy Owen po prostu w łopatologiczny sposób opisał pewien zakres pracy archeologów. Oczywiście nie zawsze badało się jakieś organiczne szczątki. Nie mniej, Hunt postanowił się do tego nie odnosić, by nie tworzyć niepotrzebnych niesnasków.
- Tak jak wcześniej poinformowałem, widzimy się na lądowisku TN-Gh4567. - rzekł mężczyzna - Będzie tam czekał lekki, koreliański frachtowiec YT-1930 "Poszukiwacz". Mam nadzieję, że pańscy pomocnicy nie będą Trandoshanami. Do zobaczenia, na miejscu. Saine chcesz coś jeszcze załatwić na Tatooine czy wracasz ze mną na pokład?
Chwilę później korellianin uregulował należność za oba drinki i opuścił osławioną kantynę Mos Eisley, ruszając ku miejscu postoju statku.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 5100
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: [Tatooine] Mos Eisley Cantina

Postprzez Saine Kela » 15 Wrz 2013, o 07:59

Praca archeologiczna czasem bywała bardziej skomplikowana niż można by było sądzić i z pewnością nie ograniczała się tylko do jednej dziedziny. Ją samą również ciekawiło zainteresowanie Hunta tymi sprawami, ale na tę chwilę nie było sensu pytać o nic. Nie był to ani czas, ani miejsce. Najważniejsze kwestie już omówili, a cała reszta była tylko dodatkiem.
Ostatecznym zakończeniem tego typowo służbowego spotkania były słowa Willa. Skinęła mu głową wolno.
- Nie mam tu nic do załatwienia. Wole poczekać na statku.
Również wstała z miejsca, wraz ze swoim pracodawcą. Była raczej typową służbistką, poświęcającą cały swój czas na pracę. Szlajanie się po niezbyt przyjaznej planecie bez wyraźnego celu nie było szczytem jej marzeń. Wolałaby już odlecieć. Pożegnała Owena i udała się wraz z Huntem do statku.
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 653
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Re: [Tatooine] Mos Eisley Cantina

Postprzez Anver Owen » 15 Wrz 2013, o 14:06

Mężczyzna odprowadził wzrokiem ludzką parę, upewniając się, że po drodze do wyjścia nie wciągnięto ich siłą w jakieś pijackie konflikty. Biorąc pod uwagę, że właśnie zapewnili mu pracę, nie byłoby to fortunne, gdyby na jego oczach mieli stracić swe życia.
Owen zamyślił się na moment, jednak nie czekał długo. Wiedział już jaki ma być jego następny krok i nie czekając długo podniósł się ze swego siedzenia, przywdziewając kapelusz. Przy barze uregulował płatności związane z drinkiem, a następnie, przy wsparciu łokci, dopchał się do drzwi lokalu.
Będąc już na zewnątrz zdążył jeszcze wypatrzyć w tłumie plecy niedawnych rozmówców, a następnie dosiadł swoopa i jak najszybciej opuścił sąsiedztwo niesławnej Mos Eisley Cantina.


***


W ciągu kilku minut czarny Zefir bezpiecznie dowiózł swego właściciela pod wejście do Loży Myśliwskiej - skromnego klubu, zrzeszającego pasjonatów łowiectwa z całej pustynnej planety. Wewnątrz Anver spotkał się z dwójką znajomych: niespełna czterdziestoletnim Twi'lekiem - Quintem - oraz nieco młodszym od niego, postawnym Zabrakiem imieniem Xig. Poza miłością do polowań, łączyło go z nimi paranie się najemnictwem - regularnie współpracowali ze sobą już od kilku lat. Firrerreanin uczulił swych znajomych na potencjalne zlecenie, jeszcze przed rozmową z dwójką archeologów. Teraz, kiedy wszystko było już dopięte i mogli nareszcie poznać warunki kontraktu, obaj zgodzili się co do lukratywności oferty. Łatwa praca, niezła płaca - czegóż chcieć więcej?
Po zakończonym werbunku, zadowolony z siebie Owen powrócił do mieszkania, spakował się z myślą o wyprawie na Almanię i zaczerpnął ostatecznie zasłużonego snu. Następnego dnia, z samego rana wyprawił się wraz z swym droidem na wskazane mu przez Hunta lądowisko, gdzie spodziewał się spotkać z pozostałymi uczestnikami ekspedycji.
Image
Awatar użytkownika
Anver Owen
Gracz
 
Posty: 39
Rejestracja: 19 Maj 2013, o 20:30

Re: [Tatooine] Mos Eisley Cantina

Postprzez David Turoug » 15 Wrz 2013, o 20:28

Po kilku godzinach spędzonych na Tatooine, archeolodzy wraz z osobami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo mogły ruszyć na Almanię. Zapewne gdy tam dotrą, pierwsza grupa będzie miała już przygotowaną bazę wypadową, a przy dobrych wiatrach zdążyła wykonać wstępny rekonesans na terenie wykopalisk.
Mężczyźni szybko uporali się z załadowaniem swoopa na YT-1930, a Owen krótko zaprezentował swoich współpracowników, Twi'leka oraz Zabraka. W końcu Hunt wydał rozkaz do odlotu z piaszczystej planety, ku miejscu docelowemu.

Saine Kela, Anver Owen i William Hunt udają się do: [Almania] Wyprawa archeologiczna
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 5100
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: [Tatooine] Mos Eisley Cantina

Postprzez Kordesh » 19 Gru 2013, o 19:34

Odkąd Kordesh odleciał z Zordos Haven, to zastanawiał się nad tym, na jaką planetę się udać w swoim wiecznym poszukiwaniu godnego przeciwnika. Zajęło mu to kila dni, lecz w końcu się zdecydował na planetę w całości pokrytą pustynią, zwana ona była Tatooine. Wybrał ją, gdyż nawet na arenie słyszał o różnych najemnikach i piratach, którzy przybywali na tą planetę w poszukiwani pracy. Miał nadzieje, że jeden z tych typów zapewni mu godną walkę, bądź też przynajmniej dobrze zapłaci i rozbawi go jakąś ciekawą misją. Poza tym dużo czytał o tej planecie i jej mieszkańcach zwanych Ludźmi Piasku, więc miał nadzieję, że może dowie się czegoś o ich historii. Rozkazał swojemu droidowi obrać kurs na Tatooine i taka podróż zajęła im kilka dni.
Gdy tam dotarł, to wyszedł na powierzchnie i zaczął się zastanawiać, gdzie najlepiej by poszukać jakiejś pracy. Popytał paru ludzi i praktycznie wszyscy wskazali mu właśnie ten bar. Kordesh wszedł do środka, gdzie podszedł do baru i usiadł. Szybko zbadał swoim językiem okolice, by określić ilu ludzi znajduje się w barze, a następnie poprosił barmana o jakiś dobry trunek, najlepiej alkoholowy. Czekając na swój napój zaczął on rozglądać się po ludziach w poszukiwaniu kogoś ciekawego.
Kordesh
Gracz
 
Posty: 20
Rejestracja: 6 Gru 2013, o 23:56

Re: [Tatooine] Mos Eisley Cantina

Postprzez Mistrz Gry » 21 Gru 2013, o 19:19

Kantyna w Mos Eisley jak zwykle była wypełniona po brzegi. Wszelkiej maści istoty próbowały schronić się od wiecznie palących słońc w klimatyzowanej ( choć to hucznie powiedziane) sali, przy drinku. Choć rzadko można było spotkać osobników rasy Annoo-dat, Kordesh nie zwrócił na siebie specjalnej uwagi. Zgodnie z zamówieniem barman podał trunek , nawet specjalnie nie przypatrując się kogo obsługuję. Zabrał swoje kredyty i ruszył dalej, do reszty klientów. Prawie nikt nie spoglądał nawet w jego stronę...prawie. Przy przeciwległej ścianie kantyny, w jednej z loży siedziało czterech osiłków. Jeden, krótko obcięty, z tatuażem na twarzy i zawieszonym na szelkach blasterem, który prawdopodobnie był przywódcą wskazywał właśnie palcem na obcego. W ciągu kilku sekund później wstał i ruszył w stronę Kordesha.
- Witamy na Tatooine przyjacielu. Widziałem twój stateczek, całkiem ładna zabawka. Jesteś tu nowy, więc wnioskuję, że nie wiesz o tym, że lądowisko, na którym stoisz należy do Hutta Fargo, a on bardzo nie lubi gdy ktoś na krzywą mordę wprasza się na jego teren. - wysokiej postury mężczyzna poprawił teatralnie blaster w kolbie, sugerując, że nie ma z nim żartów - Jednak nie martw się, wystarczy, że zapłacisz nam 3 tysiące kredytów i po sprawie. - w jego głosie ciężko byłoby nie wyczuć udawanej grzeczności. Cała sytuacja była nie łatwa. Z jednej strony można grzecznie zapłacić ale to bardzo duża kwota jak za miejsce do lądowania, a z drugiej próbować przechytrzyć bandytów, jednak tym można narazić się miejscowemu huttowi.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6553
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Mos Eisley Cantina

Postprzez Mistrz Gry » 5 Sty 2014, o 17:53

Nagle, w jednej chwili na ulicy przed kantyną rozległ się głośny wrzask. Istoty na zewnątrz biegały chaotycznie we wszystkie strony, a z kilku wrzasków dało się usłyszeć się głosy " Rozbije się ! " i " Uwaga, spada ! " . Kordesh jednak nie mógł wyjść by sprawdzić co się dzieje, prawdopodobnie grupa zbirów szybko wybiłaby mu ten pomysł z głowy. Jednak stało się to czego nikt się nie spodziewał...
Tajemniczy, spadający przedmiot, okazał się około trzy metrowym pomnikiem dawnego imperatora Palpatine, którego chwała dawno się skończyła i wypadł z rozbijającego się transportowca. Impet rzeźby wystarczył by przebić dach kantyny oraz balustradę wewnątrz i nieszczęśliwym trafem wylądował prosto na Kordeshu, rozgniatając go na zupełną miazgę. Swoją część dołożyło pianino, które stoczyło się przez dziurę w podłodze, dokańczając efektu.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6553
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Mos Eisley Cantina

Postprzez Mistrz Gry » 14 Sty 2014, o 17:32

W kącie sali kantyny, przy jednym z licznych stolików siedział samotny mężczyzna. Nie wiele można było wyczytać z jego twarzy, kaptur, który miał założony na głowę rzucał cień na jego oblicze, z którego dostrzec można było wyłącznie siwą brodę. W samotności popił jakiś trunek, a nikt nie zamierzał mu w tym przeszkodzić. Dla większości istot w lokalu był kompletnie nie godzien uwagi. I cóż, chyba o to mu chodziło.
Stolik dalej siedziała grupka czterech istot różnych ras. Rodianin, weequay i dwoje ludzi. Jeden z mężczyzn był niewątpliwie przywódcą grupy. Był ogolony na łyso, ubrany skórzaną kamizelkę i spodnie pilota, a jego twarz szpeciła okropna blizna na lewym policzku, od której pewnie i jego przezwisko, którym posługiwała się reszta grupy. Ich rozmowa w basicu była dość głośna, mimo ogólnego hałasu panującego na sali, więc bez trudu mężczyzna w kącie mógł usłyszeć o czym mówią.
- Mówię wam, tam na statku jest coś cennego. Oznaczenia się zgadzają ! - Blizna był podekscytowany do granic możliwości. - Frachtowiec Ghtroc 720 " Samotnik pustyni ". To musi być on, należał do kapitana Z'hara ! Tam musi być zakopana jego kasa ! - Cóż, każda rozumna istota nie odnosiłaby się zbytnio znalezieniem starego statku, w którego wnętrzu może być skarb..." każda rozumna ". Na podane przez Bliznę nazwisko mężczyzna w kącie nie wątpliwie musiał zareagować. Reszta druhów uciszyła swojego przywódcę. Nie trudno zauważyć, że upił się nie tylko euforią ze znaleziska.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6553
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Mos Eisley Cantina

Postprzez Morgofh » 14 Sty 2014, o 20:39

Dzień jak każdy inny.
Wyjątkiem było jedynie nie spędzanie swojego czasu na gorących pustkowiach, gdzie suchy, wyjątkowo rzadki piasek o temperaturze wrzącej smoły wsypywał się do butów przez liczne dziury w cholewach. Ubiegłego poranka Morgofh zdołał wrócić ze swojego zakątka myśli wprost w objęcia cywilizacji. Trochę z przyzwyczajenia do zimnego piwa (na które i tak rzadko sobie pozwalał, gdyż jak powszechnie wiadomo, alkohol lubił mącić zmysły), a trochę z konieczności zagrania dobrodusznego, niedołężnego starca chcącego zarobić zaledwie dwa kredyty na drewnianą miskę wypełnioną przypaloną kaszą oraz miernej jakości polewką.
Pomimo czynów z przeszłości nasz bohater już dawno przestał czuć jakiekolwiek dysonanse moralne. Upływ czasu, a także pokutnicze życie pustelnika nauczyły go, iż pewne wydarzenia w życiu wymagają dozy okrucieństwa. I nie chodzi tu bynajmniej o bezmyślne szlachtowanie bezbronnych istot, przelewanie ich krwi, czy też kastrowanie żywcem z pomocą wrzącej siarki... okrucieństwo to także ślepota. Bezmyślna, poparta zwyczajową głupotą nas wszystkich. A za tą trzeba często słono płacić. Jego rodzicielka była ślepa. Nie widziała, nie czuła, nie miała pojęcia o wewnętrznym bólu jaki mu towarzyszył przez okres młodości- głównie z jej powodu. I tym samym, wystawił jej rachunek, który spłaciła samą sobą. Ślepiec pokonał ślepca.
Pozornie słaby zwyciężył nad pozornie silnym. Nie bardzo zwracając uwagę na to, co ma miejsce dookoła niego, upił jeszcze kilka łyków piwa tkwiąc w swoim dziwnym, świadomym letargu.
Vexok savaka...
Przystawił zimny kufel do swych warg pozwalając zimnej, kojącej ambrozji pozwalając jej wlać się do ust.
Vexok savaka...
"Zmełł" trunek między zębami przelewając go z jednej strony na drugą. Dokładnie go smakował.
Obudź się, jest praca do wykonania!!!
W końcu podświadomość pustelnika dała mu solidnego kopa i przełykając piwo zaczął wodzić spojrzeniem po kantynie mając dziwne przeczucie, że omija go coś bardzo ważnego.
Nie był w błędzie. Słysząc rozmowę siedzącej nieopodal grupy, zaczął nasłuchiwać.
Robił to dość ostrożnie, nawet nie odejmując od siebie swojego szkła... i nie skłamałby mówiąc, że temat, na który rozmawiali "tamci" mocno go poruszył. Zwłaszcza nazwisko jego ojca. JEGO nazwisko.
Kiedy przydupasy (bo tak ich postrzegał) Blizny zaczęły uciszać swojego herszta, jedyne co zrobił, to bardziej nadstawił uszu próbując usłyszeć coś więcej. Mimo to, nie zmieniał swojej postawy w dalszym ciągu sącząc trunek.
Image

GG: 621195
Awatar użytkownika
Morgofh
Gracz
 
Posty: 33
Rejestracja: 8 Sty 2014, o 19:33
Miejscowość: Kartuzy

Re: [Tatooine] Mos Eisley Cantina

Postprzez Mistrz Gry » 22 Sty 2014, o 18:09

Alkohol to nie najlepszy towarzysz, gdy musisz utrzymać w tajemnicy skarb i tak też stało się tym razem. Mimo usilnych starań, reszta bandy nie była wstanie uciszyć euforii Blizny, jednak na dobrą sprawę czy to miałoby sens ? Kto uwierzyłbym pijanemu rzezimieszkowi. " Kto jest większym głupcem: sam głupiec, czy głupiec, który za nim podąża ? "
Zniechęceni dalszym uspokajaniem kolegi, drugi mężczyzna, który swoim ubiorem bardziej przypominał miejscowego farmera wilgoci, niż poszukiwania skarbów, gdyby nie blaster w kaburze przy pasie i rosły weequay z karabinkiem blasterowy A280, wrócili do spożywania swojego trunku. Jedynie rodianin próbował jeszcze przez chwilę uciszyć szefa, jednak gdy nie dało to oczekiwanego skutku również zaniechał prób. Rozejrzał się wkoło by sprawdzić czy nikt nie zwrócił na nich uwagi. Cała sala zachowywała się na tyle głośno, by jeden pijany człowiek nie wzbudził zainteresowania. Gdy odwrócił ryjek w stronę samotnika w kącie sali na chwilę się zatrzymał. Przez ułamek sekundy miał wrażenie, że człowiek specjalnie udaje, że nie zwraca na nich uwagi, jednak gdy jego przypuszczenia okazały się raczej bezpodstawne, więc wrócił do sączenia alkoholu. Blizna z braku jakiejkolwiek widowni przestał wykrzykiwać jak to stanie się teraz bogaty. Uniósł kufel, lekko podchmielonymi ruchami i wysączył do dna jego zawartość.
- Zbierajcie dupy, wychodzimy. - rzucił rozkaz i nie czekając na reakcję reszty grupy, chwiejnym krokiem ruszył w stronę wyjścia. Cała trójka posłusznie wstała z miejsca i podążyła za nim. Jedynie rodianin ponownie rzucił wzrokiem na samotnika, który dalej nie wykonał żadnego ruchu.
Jeżeli Morgofh zamierzał jakkolwiek zareagować to była prawdopodobnie jedna z ostatnich okazji, chyba, że ma w zanadrzu jakiś inny plan.



Morgofh przenosi się do tematu : [Tatooine] Poszukiwacz skarbów
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6553
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Mos Eisley Cantina

Postprzez Gweek » 31 Sty 2016, o 19:44

Przekraczając próg kantyny poczuł przyjemny chłód... i smrodek ciągnący się nieustannie za nim. Na chwilę nawet zapomniał, że go suszy. Nim wzrok zdążył mu się przyzwyczaić do panującego półmroku, przypomniało mu się po co tu przyszedl. Stojąc przy barze zakwiczał przeciągle, wychylił do dna naczynie z najtańszymi popłuczynami, oparty plecami o bar świdruje jednym okiem obecnych.
Image

gg 5214304
Awatar użytkownika
Gweek
Gracz
 
Posty: 283
Rejestracja: 13 Sty 2016, o 15:10
Miejscowość: Wrocław

Re: [Tatooine] Mos Eisley Cantina

Postprzez Mistrz Gry » 31 Sty 2016, o 20:56

Wejścia Gweeka, do legendarnej kantyny w Mos Eisley, praktycznie nikt specjalnie nie odnotował. Gammoreanie byli na Tatooine dosyć pospolitą rasą, z którą większość istot się nie liczyła. Najczęściej wynajmowano ich jako typowych rzezimieszków do prostej roboty, nie wymagającej myślenia. Ot po prostu obić parę mord czy trzymać w ryzach klientelę jakiejś mordowni. Rodacy Pitoogg na pewno mieli jedną zaletę - ich wynajęcie nie stanowiło większego problemu. Raz, że za wiele się nie odzywali tylko chrumkali, a dwa byli tani jak tarizjański barszcz z podmiasta.
Barman wlał "Świniakowi" najtańszej lury, nie zapominając by i tak jeszcze bardziej ją rozcieńczyć. Na takich klientach Kantyna Mos Eisley mogła spokojnie się wzbogaci, a jeżeli nawet nie, to przynajmniej nadrabiała straty odniesione w stosunkowo częstych, barowych bójkach. W typowym rozgardiaszu, po paru standardowych minutach do Gweeka podeszła specyficzna para, mocno już podchmielonych obcych.
- Cześć Chrumku! Może byś chciał zarobić trochę grosza i stać się sławny?! - zagaił bardziej trzeźwy, niebieskoskóry Twi'lek.
- Tak. Dużo pieniądz, masa kredyt i kobieta ile zechcieć! - dorzucił zielony Rodianin o zdecydowanie słabszej głowie, co gorsza jego basic był okropny - Warto! Moja myśleć, że ty nam pomóc! My organizować wyprawa!
- Intratna oferta, a ty zdajesz się mieć głowę na... karku. - dopowiedział osobnik rodem z Ryloth, czekając na reakcję Gammoreanina.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6553
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

PoprzedniaNastępna

Wróć do Archiwum

cron