Content

Tatooine

[Tatooine] - Mos Espa: Zielona Grota

Image

Re: [Tatooine] - Mos Espa: Zielona Grota

Postprzez Ksorba » 21 Lip 2017, o 12:52

- Kim jesteście dobrze ludzie i co was zagnało tak głęboko w Morze Wydm? - Hutt zbyt długo współpracował z piratami, żeby mieć zaufanie do takich ludzi w takich sytuacjach. Przez chwilę zatrzymał wzrok na śladach po pociskach. Porozumiewawczo spojrzał na swoją obstawę. Ochroniarze wiedzieli, że muszą być podwyższyć swoją ostrożność.

Wytężył swój wzrok na ubraniach biedaków w poszukiwaniu każdej wypustki, która mogłaby przypominać broń.

Hutt zwlókł się ze swojego pojazdu, a wszyscy jego współpracownicy rozeszli się, tak że Holistar był zaraz przy boku swojego szefa, reszta podwładnych zaś zaczęła zataczać coś co miało przypominać krąg, ale z racji nikłej ilości najemników nie było w pełni możliwe utworzenie takiej formacji. Chcieli obejść miejsce całego zdarzenia, trzymając jednocześnie bezpieczny dystans od zniszczonych części kapsuły ratunkowej i śmigacza.

- Co znaleźliście w kapsule? Jak miałbym wam pomóc? - Ksorba chciał zapytać jeszcze o to co z tego będzie miał, ale przypomniał sobie o próbach nabudowania więzi z plebsem (o ile tylko okazało by się, że cała ta scena nie jest pułapką).
Awatar użytkownika
Ksorba
Gracz
 
Posty: 31
Rejestracja: 4 Sie 2015, o 16:39

Re: [Tatooine] - Mos Espa: Zielona Grota

Postprzez Mistrz Gry » 25 Lip 2017, o 22:13

- Och, Panie, to co znaleźliśmy w kapsule - zaczął jeden z obwiesi, który bez wątpienia był liderem bandy. - ...jest jakby... nieżywe. Biedacy nie przeżyli lądowania. Nieszczęśnicy...
Lider uśmiechnął się brzydko. Brzydko, złowieszczo i złośliwie. Ksorba od razu wyrobił sobie o nim opinię. I wiedział, że nie myli się co do niej. Szef pustynnych obwieści ("bieda-tuskenów" jak zaczął o nich myśleć Ksorba) był na tyle groźny na ile groźny może być ścierwojad na pustyni. Wystarczyło pokazać, że jest się silną i zdrową zwierzyną, która może odeprzeć atak tak lichego łowcy, by całkowicie uchronić się przed nim.
- O taaaak, nie przeżyli. - Dodał wysokim i przeciągającym głosem następny obwieś. Z jego głosu wręcz wylewało się niezdrowe podniecenie. Był brzydki. Wszyscy w tej bandzie wydawali się być mało urodziwi, ten typ był brzydki szczególnie. I śmierdział. (Wraz ze wzrostem masy w Ksorbie zaczęły zachodzić rozmaite zmiany; gdzieś instynktownie zaczynał dostrzegać piękno ludzkich i twi'lekańskich kobiet. Nie widział w tym jeszcze problemu - daleko mu było do dewiacji Yarla czy legendarnego już Jabby - raczej nową ciekawą umiejętność, bowiem dostrzeganie takich niuansów u obcych ras mogło być przez niego wykorzystywane do realizacji swoich celów).
- Nie przeżyli... Szkoda. Chcieliśmy im pomóc. - Odezwał się na nowo lider. - A czego byśmy od Was chcieli... Może podwózki do Mos Espy Waszym śmigaczem?

Rabusie. Tchórze. Padlinożercy w ludzkiej skórze. Oto kim była banda którą spotkał Ksorba. Holistar i dwójka jego ludzi - jak na znak - stanęli pewniej na nogach i unieśli blastery trochę wyżej.
- Hej, hej... - Lider zauważył poruszenie wśród obstawy Ksorby. Jego uśmiech zrobił się jeszcze bardziej złowieszczy, a w tym samym momencie na pobliskich wydmach Ksroba dostrzegł ruch.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 4890
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] - Mos Espa: Zielona Grota

Postprzez Ksorba » 13 Sie 2017, o 13:47

– Hahahaha! – Ksorba nie mógł powstrzymać śmiechu. Okrąg, którym Hutt starał się otoczyć samotnika przed zasadzką zdawał się być aktualnie otoczony przez co najmniej trójkę napastników. Wpadł z oczywistości (pułapka na środku pustyni) w oczywistość.
Chciał sprawiać wrażenie stanowczego. Wypiął klatkę do przodu i wyprężył brzuch zwyczajem jego rasy. Nie sięgnął po broń. Chciał poruszać się powoli do przodu, w kierunku kapsuły i herszta bandy, na tyle na ile nieprzyjazne dla jego śluzu podłoże by mu na to pozwoliło.

Miał dwa pomysły.

Pierwszy. Przegadać napastników.
– Panowie, Panowie na co te nerwy. To nieekonomiczne. Buhahaha! Wolicie zarobić, czy umrzeć? Naprawdę myślicie , że nawet jeśli wszystkich nas wyrżniecie to wyjdziecie z tego żywi? Hahaha! - Ksorba zauważył, że cała sytuacja, z początku zamierzona jako blef, zaczęła go bawić – Nawet jeśli zabijecie tych wszystkich najemników z kilkunastoletnim doświadczeniem w fachu, co jak sami w swojej mądrości zapewne czujecie, jest niezwykle mało prawdopodobne, i tak zginiecie. - Ksorba zrobił małą pauzę, tak aby zapewnienie, w którego prawdziwość nie wątpił wybrzmiało.
– Nie chodzi mi jednak o śmierć przypadkową. Pochodzę z rodziny, która umie szukać. Umie szukać i w nieprzypadkowy sposób wyrównywać rachunki. - Hutt naprężył muskuł z wytatuowanym znakiem swojego klanu. Liczył, że nawet tak dzikie stworzenia jak te, które właśnie na niego napadły będą znały ten znak.
– A przede wszystkim zmarnujecie sporo czasu i peggatów! Haha! Nie wolelibyście faktycznie zarobić? Co wam po starych blasterach i holoprojektorze z którego nie będziecie w stanie korzystać?
– No to jak? Wolicie zarobić, czy umrzeć?
Awatar użytkownika
Ksorba
Gracz
 
Posty: 31
Rejestracja: 4 Sie 2015, o 16:39

Re: [Tatooine] - Mos Espa: Zielona Grota

Postprzez Mistrz Gry » 17 Sie 2017, o 14:13

- Hmmm... - Lider zwątpił. Ksroba widział wyraźnie jak z pustynnego zbója uchodzi para; pokazanie znaku rodu zrobiło swoje. Trzeba było być totalnym głupcem i ignorantem by parać się przestępstwem na Tatooine bez znajomości huttyjskich praw, zwyczajów i symboliki. Taka wiedza pozwalała nie popełniać głupich błędów prowadzących do szybkiego rozstania się z życiem. Huttowie nie lubili głupich błędów. Mieli też problem z wybaczaniem głupich błędów. Ksorba zastanawiał się w tym momencie na ile zbójecka banda może mu się przydać. Wszak wciągając go w pułapkę już nie wykazali się inteligencją; głupi podwładni byli tyle samo przydatni co niebezpieczni.
- A o jaką pracę chodzi? - Lider uśmiechnął się. Tym razem mnie złowieszczo.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 4890
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] - Mos Espa: Zielona Grota

Postprzez Ksorba » 18 Sie 2017, o 10:59

Napastnicy obniżyli gardę. Hutt już doskonale wiedział, że pustynne szczury bardziej przydadzą mu się martwe albo chociaż umierające. Nie zdradził jednak, że zdaje sobie sprawę z małego zwycięstwa. Już napad na niego byłby wystarczającym powodem, aby "pójść na skargę" do Zorda. Idealną sytuacją byłaby ta, w której został ranny albo stracił któregoś ze swoich towarzyszy. Zmartwiony ojciec niewątpliwie wysłałby dodatkową obstawę. Ludzie z planety zaś dodatkowych żołnierzy zrzuciliby na strach o dziecko, a więc także za oznakę nieudolności tegoż "malca". Nawet sam wysyłający dodatkowych ochroniarzy, a i aktualni najemnicy na planecie, mogliby to tak odczytać.

Ksorba zaś, bez wzbudzania dodatkowych podejrzeń, powiększyłby swój garnizon.

- Umiecie się chować. Zaskoczyliście nas. - w tym momencie Hutt zrobił małą pauzę, coś na kształt minuty ciszy nad swoją spostrzegawczością. Gestem głowy udał podziw. Cieszył się jednak, że na ten moment była to jedynie cenna nauczka w kierunku jeszcze większej ostrożności, a nie śmiertelny błąd.

- Wiele się dzieje na Tatooine. Mógłbym dać wam stałą pracę. Pomoglibyście ze zwiadem. Ochroną farm. - Hutt, ze znowu ukrytą radością, pomyślał nad tym, do czego ma się przysłużyć handel wodą na Tatooine. Poświęcił ten ułamek sekundy, aby zbadać we własnej głowie, czy którykolwiek z jego możnych przeciwników w biznesie rozumie, do czego tak szeroki, o ile nie najszerszy (a zdecydowanie nie najbardziej lukratywny) biznes jest mu potrzebny. "Młodzian, znalazł najprostsze zapotrzebowanie, niegroźny". Hutt marzył o tym, aby tak go właśnie widzieli.

- A przede wszystkim uratowalibyście moje życie - "przed wami samymi" dodał w myślach Ksorba, ale na potrzeby perswazji pominął ten nieistotny szczegół — każdy z was dostałby procent od obrotów w Mos Espa. Wiecie zapewne, że kajidic Desilijic dba o swoich przyjaciół. Zostawimy wam tu jednego z moich współpracowników jako zabezpieczenie i poślemy po ścigacz dla was. Trzeba odseparować biznes od nieistotnych pomyłek. Słońce także i mi daje się we znaki. Haha! - Hutt roześmiał się i skierował z wyrazem najszerszej serdeczności w kierunku herszta z przyjaźnie wyciągniętą ręką. Poruszał się bardzo powoli, nie tylko przez piasek. Chciał dać czas swoim ochroniarzom na zrozumienie całej sytuacji. Chciał dać im czas na reakcję, tak aby w chwili kiedy napastnik uściśnie w geście potwierdzającym przyszłą współpracę dłoń Hutta w ułamku sekundy, korzystając ze swojego kilkunastoletniego doświadczenia z bronią, obezwładnili napastników. Wiedzieli, że im więcej żywych, ale rannych zostawią, tym lepiej.

Brzuchonóg, o ile jego przeciwnik dał się złapać w pułapkę, chciał podejść jak najbliżej i pochwycić go jako zakładnika. Holistar i jego ludzie zaś mieli pozbyć się reszty.
Awatar użytkownika
Ksorba
Gracz
 
Posty: 31
Rejestracja: 4 Sie 2015, o 16:39

Re: [Tatooine] - Mos Espa: Zielona Grota

Postprzez Mistrz Gry » Wczoraj, o 11:53

Chciwość najszybciej zakłócała realne postrzeganie rzeczywistości. Stojący przed Ksorbą bandyci mogli by wygrać konkurs na "Chciwą Twarz Roku". Wszyscy co do jednego zaczęli rozglądać się między sobą i kiwać z uznaniem do siebie głowami. Wszyscy co do jednego uważali właśnie, że przyfarciło im się. Rozpocząć pracę dla młodego hutta o którym było coraz głośniej na Tatooine było już czymś. I to jeszcze w takich warunkach i takiej sytuacji.
Lider bandy przyjrzał się Ksorbie i pomimo optymizmu zdawał się zachowywać resztki zdrowego rozsądku; wszak nie bez przyczyny był liderem tej grupy. Obserwował brzuchonoga który z wyciągniętą ręką szedł w jego stronę i zapewne zastanawiał się czy jego słowa są prawdziwe czy są grą na czas. Wiedział, że gdyby były prawdziwe on i jego grupa zyskali by na pracy dla hutta. Cieniem na całej sytuacji kładła się myśl o tym, że jego ofiara chce się tylko wykpić.
Ksorba oczywiście nie mógł dokładnie wiedzieć o czym myśli lider. Znał się jednak na ludziach i wiedział, że to właśnie takie rozważania siedziały teraz w głowie pustynnego zbira. Zbira, z którego twarzy nie schodził uśmiech. Teraz jednak uśmiech stał się bardziej przyjazny i już nie tak złowrogi.
- No Panie szefie, jak szef sobie tego życzy to my będziemy pracować dla Pana. Ten... Znamy się na różnej robocie. Różnej, panie szefie. Różnej.
Zbir podszedł do ksorby i przywitał się z nim. W nozdrza hutta wlał się nieprzyjemny zapach niemytego i spoconego ciało.

Holistar wyczuł intencje Ksroby. Współpracowali już trochę ze sobą i szef ochrony wiedział kiedy i w jaki sposób Ksorba się odzywa. Jeszcze ani razu nie pomylił się co do interpretacji zachowań swego pracodawcy.
Wystarczyło tylko jedno skinienie głowy Holistara by jego ludzie w oka mgnieniu posłali bolty w stronę zbirów.
Ich lider zamarł w niemym zaskoczeniu. Bardzo wolno docierało do niego to, że on i jego ludzie zaczęli umierać.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 4890
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] - Mos Espa: Zielona Grota

Postprzez Ksorba » Wczoraj, o 13:18

Hutt zacisnął przyjazny uścisk jak imadło. Chciał ograniczyć ruch napastnika. Przed twarzą błysnęło mu białko przerażonych oczu bandyty, który właśnie zorientował się w swojej sytuacji.


Umięśniona lewa ręka brzuchonoga zatańczyła sierpem na twarzy napastnika. Ten pod ciężarem zaskakująco szybkiego ciosu ugiął się na nogach i wisiał w nadal zaciśniętej dłoni gangstera. Jego dłoń zaczęła chrupać. Obstawa wiedziała, że musi dopaść jak najszybciej do przeciwników. W pierwszej kolejności rozbroić niedobitków, sprawdzić, czy martwi na pewno są martwi, żywych zebrać w grupie.

– Wszystko może być dla nas nauczką. Zobacz, gdybyś tylko kazał nam rzucić broń. - Hutt zrzucił sztuczny uśmiech i z zimną precyzją cedził słowa. Pomyślał, że nic nie dzieje się bez przyczyny.
- Wiesz jak mało jest dobrej woli w naszej rasie. Winieneś docenić nasze zatrzymanie. Ale kpić z dobrej woli Hutta? - tym razem uśmiech był szczery i wiedział, że ludzie Holistara też go podzielą.

Hutt czekał, aż jego ludzie rozbroją szefa bandy.
- Spokojnie, spokojnie, nie przydasz mi się martwy. Na dobrą sprawę, żaden z was jeszcze nie przyda mi się martwy – skierował swoje słowa do potencjalnych niedobitków.

Młody Desilijic nie lubił codziennej brutalności jego klanu. Uważał ją za, w większości przypadków, niepraktyczną. Dobrze wiedział jednak, że czasem jest niezbędna i niezastąpiona.
– Panowie. Prosty układ. Przysługa za przysługę. Wy odpowiadacie na pytanie, a ten z was który odpowie najlepiej dostanie nagrodę.

– Czy to był przypadek? Czy ktoś was na nas nasłał? Czy jest coś, co chciałbym wiedzieć o miejscu tego wypadku? Czy któreś z was chce powiedzieć coś przyadatnego dla młodego biznesmena, czy handlarza wodą? Coś o innych Huttach na tej planecie? - Ksorba specjalnie wypluł wiele pytań, liczył, że któreś zaczepi się w przerażonych mózgach bandytów. Sprawa wyglądała co prawda na nieszczęśliwy wypadek, ale on jako Desilijic nie wierzył w wypadki. Nic nie zdradzało, żeby była to na przykład sprawka jego wuja. "Tak właśnie powinien wyglądać dobry zamach" - zamyślił się Hutt.

Skinięciem palca wydał polecenie jednemu z ludzi Holistara, aby zbadali miejsce wypadku. Reszta dobrze rozumiała, że ma kontrolować rannych.
Awatar użytkownika
Ksorba
Gracz
 
Posty: 31
Rejestracja: 4 Sie 2015, o 16:39

Poprzednia

Wróć do Tatooine