Content

Archiwum

[Naboo] Theed

Re: [Naboo] Theed

Postprzez Mistrz Gry » 21 Gru 2015, o 19:02

Barman widząc chip kredytowy, uśmiechnął się, odsłaniając garnitur krzywych zębów. Większość pracowników kantyn, rzeczywiście była skarbnicą informacji. Nie rzadko bywało tak, że nawet pracownicy służb imperialnych korzystali z ich wiedzy. Ghost nawet nie zauważył kiedy kredyty zniknęły z kontuaru. W ich miejscu pojawiła się druga szklanka rdzawego trunku, który przypominał oryginalną, korelliańską whisky.
- Taak, aurodium. Wszyscy są nim zainteresowani. Przez pierwsze tygodnie prywatne osoby, wydobyły nawet kilka kilogramów, co jest ewenementem. W dawnych czasach, amatorzy wydobywali po kilkaset gram przez parę dni i to było sukcesem. Niestety od paru dni, większość stanowisk przejęło Imperium. - odparł zgodnie z prawdą barman, przecierając kolejną szklanicę - Zawsze możesz na własną rękę poszukać potencjalnego miejsca występowania samorodków albo zgłosić się do kogoś, kto jest jeszcze w stanie trzymać imperialnych na dystans. Taaak, korupcja kwitnie niczym za czasów schyłku Republiki. Ileż to już minęło? Prawie sto lat...
Kantyniarz przerwał rozmowę, gdyż musiał powędrować na drugi koniec lady, wycierając rozlanego szota i jednocześnie uzupełniając trunek, kompletnie pijanemu Rodianinowi. Obcy nawet nie zauważył, że staruszek, mimo wieku, skrzętnie pobrał opłatę, wynoszącą trzykrotność tego, co mu się należało.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6498
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Naboo] Theed

Postprzez Nikh » 24 Gru 2015, o 15:00

Darec w czasie gdy barman rozwodził się nad aurodium nie mógł oderwać wzroku od fascynującej mozaiki jaką tworzyły krzywe zęby osobnika stojącego za barem. Swoją drogą nie wiedział że zęby mogą wyrastać pod tak dziwnym kątem. Po otrzymaniu szklanki czegoś co wyglądem, ale nie smakiem, przypominała korelliańską whisky wychylił ją duszkiem. Ghost poczuł jak alkohol pali mu przełyk, jednak mimo iż był to tylko zamiennik, miał swoją moc i Darec poczuł jak nagle poprawia mu się humor. kiedy dostał kolejną szklankę upił łyk i rozejrzał się ponownie po barze. Po chwili, gdy barman sprzątnął to co rozlał pijany robal, zagadnął ponownie.
-A wiesz gdzie mógłbym znaleźć kogoś kto byłby zainteresowany współpracą przy pozyskiwaniu aurodium? -Ghost wyciągnął kolejny chip i położył go na ladzie tuż obok swojej dłoni, tak aby w razie czego móc go złapać przed barmanem. Takie zabezpieczenie na wypadek gdyby rozmówca chciał zainkasować zapłatę bez udzielenia satysfakcjonującej odpowiedzi.
Image

"Ludzie mówią że jestem złym człowiekiem, ale to nieprawda. Ja mam serce małego chłopca... W słoiku na biurku..."
Awatar użytkownika
Nikh
Gracz
 
Posty: 607
Rejestracja: 8 Gru 2009, o 22:42

Re: [Naboo] Theed

Postprzez Mistrz Gry » 25 Gru 2015, o 03:32

Właściciel kantyny, po chwili wrócił do Lartsa, gdyż ten postanowił kontynuować rozmowę, dotyczącą aurodium. Po chwili obok dłoni "Ghosta" znalazł się kolejny chip kredytowy. Barman nie mógł łatwo zrezygnować z osiągnięcia pozafiskalnego zysku. Przysiadł na wysłużonym, wysokim stołku, naprzeciw Dareca.
- Temat złotego kruszcu jest śliski, przede wszystkim ze względu na Imperium. To władza chce zgarnąć największe kąski dla siebie. Samorodki przyciągają wiele szumowin, jednak reżim szybko ich eliminuje. Oczywiście na Naboo, jak wspomniałem, są ludzie, którzy korumpują odpowiednich ludzi z administracji. Zwykłe płotki albo amatorzy nie mają szans, co więcej kończą z wyrokiem. Heh wtedy możesz też ulec gorączce, tyle że na Kessel. - odparł zgodnie z prawdą barman, kierując wzrok na kredyty - Jeżeli naprawdę jesteś zdeterminowany, musisz skontaktować się z Cene Shopperem. Ten Twi'lek na razie omija rękę imperialców.
Ujawnione informacje rozluźniły nieco Lartsa, przez co, w mgnieniu oka chip zniknął z kontuaru. Chciwy barman, mimo wieku, miał świetny refleks. Zawadiacko uśmiechnął się ku rozmówcy i mrugnął okiem. Po chwili znowu powędrował ku innemu klientowi, by dopełnić brudną szklanicę, mocno rozwodnionym piwem, a raczej słabo rozpiwnioną wodą. W końcu raz jeszcze powrócił do przybysza.
- Shoppera możesz znaleźć przy rondzie im. Phila Ravenscrafta. Nietypowy, niski budynek, z rdzawej plastali. Nieopodal są nowoczesne biurowce, nie można tam nie trafić. - burknął kantyniarz - To wszystko co mogę teraz ci powiedzieć? Zamawiasz coś jeszcze czy będziesz marnować mój czas?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6498
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Naboo] Theed

Postprzez Nikh » 26 Gru 2015, o 13:59

Darec położył bon który otrzymał za uratowanie dzieciaków na kontuarze, podziękował barmanowi skinieniem głowy i wyszedł z kantyny. Nawet nie dopił drugiego drinka. Nawet na takiej spokojnej planecie jak Naboo mógł przypałętać się patrol nadgorliwych zakutych łbów który mógłby się przyczepić prowadzenia ścigacza po jednym drinku. Larts wsiadł na swój pojazd, założył google i ruszył powoli, by po chwili przekręcić manetkę w celu zwiększenia prędkości poruszania. Zanim dotarł do drogi prowadzącej do ronda im. Phila Ravenscrafta wylazł mu niemal pod sam ścigacz jakiś pijaczek, Darec zmniejszył prędkość, obrzucił go wyzwiskami i już w wolniejszym tempie dotarł do celu. Rzeczywiście dom Shoppera wyróżniał się w tej okolicy. Ghost zatrzymał swój pojazd przed nietypowym, niski budynkiem z plastali. Darec zsiadł ze ścigacza i zsunął google na szyję. Poszukał wzrokiem drzwi i ruszył w ich stronę. Zatrzymał się przed wejściem i zadzwonił dzwonkiem w celu powiadomienia właściciela budynku o przybyciu nie zapowiedzianego gościa.
Image

"Ludzie mówią że jestem złym człowiekiem, ale to nieprawda. Ja mam serce małego chłopca... W słoiku na biurku..."
Awatar użytkownika
Nikh
Gracz
 
Posty: 607
Rejestracja: 8 Gru 2009, o 22:42

Re: [Naboo] Theed

Postprzez Mistrz Gry » 27 Gru 2015, o 00:47

Okolica wyglądała rzeczywiście specyficznie. Dookoła znajdowały się nowe biurowce, utrzymane w estetycznej stylistyce, typowej dla Naboo. Do całości, nie pasował jedynie czerwono-rdzawy budynek, będący siedzibą firmy Cene Shoppera. Oficjalnie Twi'lek trudnił się naprawą droidów oraz sprzedażą części do robotów. Imperium musiało uznać legalność prowadzonej działalności, gdyż nie przyczepiło się do obrotnego biznesmena.
Drzwi do budynku otworzył zwykły droid protokolarny, zapraszając Ghosta do środka. Pierwsze pomieszczenie było typową, niczym się nie wyróżniającą, recepcją. Oddźwierny blaszak bez słowa zaprowadził Lartsa do biurka, za którym siedział kolejna jednostka mechaniczna. Przez chwilę wydawała się nie dostrzegać przybysza, jednak w końcu podniosła głowę, wpatrując fotoreceptory w Dareca.
- Witaj Panie w firmie CeShoMech, unikalnym przedsiębiorstwie pana Cene Shoppera. Czym możemy służyć? Reperacja sztucznej inteligencji? Poszukuje pan rzadkich części do swoich robotów? A może miałby pan coś do zaoferowania? - rzekł droid, zalewając mężczyznę potokiem słów. Co dziwne jednostka protokolarna nawet się nie przedstawiła, od razu przechodząc do zaprezentowania firmy - Ach, zapomniałem, proszę spocząć. Więc czym możemy służyć?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6498
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Naboo] Theed

Postprzez Nikh » 29 Gru 2015, o 18:30

Larts przywołał wytrenowany przez lata uśmiech "numer cztery". Życzliwy i serdeczny, wyraz twarzy zjednywał mu niejednokrotnie istoty żywe, na droidach nie miał okazji tego wypróbować ale zawsze musi być ten pierwszy raz. Ciekawie rozejrzał się dookoła. Dawno nie miał okazji być wewnątrz budynku którego wnętrze tak bardzo nawiązywało do estetyki Naboo.
-Witam, jestem Nikh Vertas i przybyłem do pana Cene Shoppera. Nie byłem umówiony, ale może mimo to zechce się on ze mną spotkać. -Darec nie lubił droidów, jednak nie dał po sobie tego poznać. Nie wiedział skąd ta niechęć, jednak nie lubił z nimi rozmawiać. Ich obecność jest niezbędna, jednak konwersacja z nimi jest... trudna.
Image

"Ludzie mówią że jestem złym człowiekiem, ale to nieprawda. Ja mam serce małego chłopca... W słoiku na biurku..."
Awatar użytkownika
Nikh
Gracz
 
Posty: 607
Rejestracja: 8 Gru 2009, o 22:42

Re: [Naboo] Theed

Postprzez Mistrz Gry » 29 Gru 2015, o 18:37

Darec zapomniał jednak, że dla większości droidów, mowa ciała miała minmalne znaczenie, chyba że były to roboty obronne, obserwujące każdy, nawet najmniejszy ruch. Receptory mecha, słysząc wypowiedź Lartsa, po krótkiej analizie, uznały wypowiedź za niewystarczającą, a nawet zakrawającą o stworzenie zagrożenie dla Cene Shoppera.
- Mój pan umawia się jedynie po wcześniejszym uprzedzeniu. Czy mógłby pan zdradzić cel wizyty? W końcu musi panu niezwykle zależeć nad tym by odbyć widzenie z dyrektorem spółki CeShoMech. Raz jeszcze spytam, poszukuje pan jakiś unikatowy model droida? A może brakuje jakiś części? - spytał zdecydowanie sceptycznym tonem droid protokolarny - Proszę także wybaczyć bezpośredniość, ale proszę o szczerą odpowiedź, może to ułatwić dalsze kontakty.
Ghost już wiedział, że nie będzie miał łatwej przeprawy z elektronicznym recepcjonistą. W międzyczasie do biura wszedł jakiś Rodianin, skinął jedynie głową i zniknął za dalszymi drzwiami. Widocznie albo był pracownikiem albo wcześniej ustalił wizytę. Jeżeli mężczyzna chciał w końcu zaangażować się w poszukiwania aurodium na Naboo, musiał zagrać w otwarte karty. Ostatecznie mógł zgłosić się do Imperium w ramach wolontariatu, choć wtedy równie dobrze mógł trafić do aresztu za działalność przeciw panującemu ustrojowi.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6498
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Naboo] Theed

Postprzez Nikh » 29 Gru 2015, o 18:50

Darec westchnął.
-Próbuję znaleźć rozwiązanie pewnej i dosyć trudnej sprawy. Polecono mi pana Shoppera jako tego który mógłby mi pomóc, zwłaszcza że zyski mogą przewyższyć wkład. -Ghost chcąc nie chcąc musiał uchylić nieco rąbka tajemnicy. Miał nadzieję że nie będzie musiał zdradzać więcej. Zanim wszedł do budynku liczył na rozmowę z człowiekiem lub inną dżentistotą z którą można się dogadać, dać łapówkę, lub choćby zastraszyć. Jednak spotkanie droida jako sekretarki sprawiało że proste z pozoru czynności, stają się nagle skomplikowane lub czasem wręcz niewykonalne. W tym przypadku może być trudno i Darec zaczął się liczyć z tym że w ostateczności będzie musiał zdradzić cel swojej wizyty.
Image

"Ludzie mówią że jestem złym człowiekiem, ale to nieprawda. Ja mam serce małego chłopca... W słoiku na biurku..."
Awatar użytkownika
Nikh
Gracz
 
Posty: 607
Rejestracja: 8 Gru 2009, o 22:42

Re: [Naboo] Theed

Postprzez Mistrz Gry » 30 Gru 2015, o 16:20

Shopper wiedział co robi angażując droida w roli recepcjonisty. Robot nie dał się obejść w najprostszy sposób, jaki stanowiły kredyty. Ponadto jednostka centralna za nic miała błagania, lamenty czy inne oddziaływania w postaci nacisków. Dzięki temu właściciel przedsiębiorstwa CeShoMech już na początkowym etapie mógł oddzielać ziarno od plew.
- Wiele istot ma istotne sprawy i nie rzadko trafiają właśnie tutaj, do mojego pana. Obecnie nie mogę udzielić panu autoryzacji zezwalającej na audiencję u prezesa Cene Shoppera. - odparł nieubłaganie mechaniczny pracownik - Jednakże zaraz stawi się po pana ktoś z pionu kierowniczego na dalszą rozmowę. Standardową muszę poprosić o złożenie wszelkiej broni, zarówno białej jak i dystansowej, wszelkich przedmiotów niebezpiecznych, a także holodysków, holokamer i innych urządzeń rejestrujących. Proforma uprzedzę, że nawet jeżeli przemyci pan powyższe przedmioty na teren firmy, zostaną one zneutralizowane, a ich działanie zakłócone.
Po przedstawieniu standardowej regułki, z biurka wysunął się prostokątny podajnik o powierzchni około metra kwadratowego, gdzie Ghos mógł zostawić swoje rzeczy. W międzyczasie z bocznych drzwi wyszedł krzepki mężczyzna, koło trzydziestki. Jego świdrujący wzrok starał się przeszyć Lartsa, a krzepka budowa wskazywała, iż nieznajomy nie należy do ułomków. Charakterystyczne było też uczesanie - kruczoczarne, krótko przystrzyżone włosy, na modłę wojskową.
- Witam, Lincoln Raise, mam pana doprowadzić na rozmowę, oczywiście jeśli łaskaw pan będzie zdać wymienione przez droida drobiazgi Panie... - rzekł niskim głosem facet, przerywając na chwilę - ... Nikhu Vertasie.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6498
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Naboo] Theed

Postprzez Nikh » 4 Sty 2016, o 19:34

Darec westchnął sobie cichutko. Odpiął kaburę z pistoletem i zapasowymi magazynkami, zdjął karwasz oraz pas z przytwierdzonymi do niego nożami i pałką teleskopową, oraz wyjął noże z butów i cały swój ekwipunek włożył do kasetki. Po chwili zastanowienia na wierzchu położył jeszcze swój komunikator. Teraz był już "czysty". Zero broni. Ghost uśmiechnął się przyjaźnie do mężczyzny.
-Możemy iść. -Darec był gotowy na rozmowę z osobą z kierownictwa. Widocznie będzie musiał użyć fortelu który mógłby przekonać do niego pion kierowniczy, lub zagrać w otwarte karty. Jednak istniało ryzyko że nawet ktoś wysoko postawiony w strukturach firmy nie wiedział wszystkiego na temat działalności swojego szefa. W takim wypadku trzeba będzie stworzyć sobie wiarygodną bajeczkę dzięki której odpowiednio uzasadni swoją chęć rozmawiania z prezesem.
Image

"Ludzie mówią że jestem złym człowiekiem, ale to nieprawda. Ja mam serce małego chłopca... W słoiku na biurku..."
Awatar użytkownika
Nikh
Gracz
 
Posty: 607
Rejestracja: 8 Gru 2009, o 22:42

Re: [Naboo] Theed

Postprzez Mistrz Gry » 5 Sty 2016, o 21:46

Mężczyzna wszedł do biura, za biurkiem którego siedziała niska, różowoskóra Twi'lekanka. Mimo niewielkiego wzrostu, była ładna, co uwydatniał spory dekolt w bluzce. Lincoln Raise odprowadził Ghosta do pomieszczenia, a wychodząc odsłonił swe perliste zęby, w kierunku sekretarki. Ten uśmiech mógł znaczyć wszystko i nic, jednak na razie Larts musiał skupić się na swojej historii i swoich argumentach.
- Tak. Nazywa się pan Nikh Vertas i ma pan sprawę do prezesa Shoppera. Cóż, szef jest osobą zabieganą, ma wiele na głowie. Ledwie znajduje czas dla rodziny, a co dopiero dla osób, których nie widział na oczy. - rzekła kobieta, prezentując nienaganny basic - Z tego co już się dowiedziałam ma pan problem i chce go rozwiązać, przy pomocy naszej firmy, a raczej jego właściciela. Cene Shopper ceni sobie szczerość. Aaa najważniejsze, wspomniał pan o poleceniu, ciekawa jestem kto taki zarekomendował bossa?
Twi'lekanka musiała słyszeć całą dyskusję Dareca z droidem protokolarnym, gdyż posiadała wiedzę, jaką Ghost przekazał robotowi. Choć udawanego "Nikha" mogło to irytować, by dojść do celu, musiał po raz kolejny odpowiadać na pytania. Oczywiście zawsze mógł zrezygnować, jednak po co w takim razie udał się do firmy CeShoMech? Mimo to na pewno zdążył zwrócić na siebie uwagę uporem, a Shopper należał do osób, potrafiących uprzykrzyć życie każdemu w Theedah. Może poza gubernatorem i świtą rządzącą. Gra toczyła się o wysoką stawkę, w końcu to Larts proponował by właściciel spółki zainwestował w niego bądź działania zamierzone przez człowieka, przez co mógłby zyskać wielokrotność włożonego kapitału.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6498
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Naboo] Theed

Postprzez Nikh » 6 Sty 2016, o 15:57

Biurokracja. Darec odwykł od tego tak bardzo, że niemal zapomniał jak można człowieka skołować w trakcie zwyczajnej rozmowy. Ghost wziął głęboki oddech.
-Witam panią. Jak już pani zauważyła nazywam się Nikh Vertas i przybyłem do pana prezesa. Osoba polecająca mi pani szefa jest osobą dbającą o swoją prywatność i nawet ja nie znam jego nazwiska. Do prezesa Shoppera mam sprawę dosyć specyficznej natury. Jest on osobą bardzo wpływową i dzięki temu mógłby pomóc mi w rozwiązaniu problemu związanego z gorączką która całkiem niedawno ogarnęła Naboo. Jestem osobą o wielu talentach ale nie jestem w stanie obejść Imperialnego zakazu. W zamian za pomoc, jestem gotów zaoferować swoje usługi. -Nihk nawet przez moment nie odrywał wzroku od swojej rozmówczyni. Twi'lekanka była naprawdę ładna. A uwagę każdego rozmówcy musiały przykuwać "walory" które tak umiejętnie wyeksponowała. I na pewno zdawała sobie sprawę z wrażenia jakie wywoływały one na interesantach, a nawet na zwykłych przechodniach na ulicy. Mimo bardzo ciekawego widoku, Larts starał się nie patrzyć zbyt namolnie w dekolt Twi'lekanki.

Może Shopper był w stanie uprzykrzyć życie niemal każdemu w Theedah, jednak na pewno dostrzeże upór w dążeniu do spotkania z nim. Larts miał tylko nadzieję że nie odbierze go jako namolnego.
Image

"Ludzie mówią że jestem złym człowiekiem, ale to nieprawda. Ja mam serce małego chłopca... W słoiku na biurku..."
Awatar użytkownika
Nikh
Gracz
 
Posty: 607
Rejestracja: 8 Gru 2009, o 22:42

Re: [Naboo] Theed

Postprzez Mistrz Gry » 8 Sty 2016, o 00:36

Twi'lekanka z delikatnym uśmiechem wysłuchała tego, co ma jej do powiedzenia Nikt Vertas. Jej gładka twarz, nawet nie drgnęła, gdy mężczyzna wspomniał o Imperium, a także dosyć ubogo starał się zaprezentować swoje dobre strony. Kobieta na pewno zdążyła poznać jedną z cech rozmówcy, jaką był upór. Oczywiście nie można było jednoznacznie stwierdzić, czy jest to zalety czy też wada. Wszystko zależało od konkretnej sytuacji.
- Cóż, chyba wiem o co panu chodzi i dlaczego wskazano na Cene Shoppera. Przy okazji, mówienie źle o Imperium, w obecnych czasach nie jest zbyt popularne, a na pewno stanowi zagrożenie. Nie mniej interes naszego prezesa jest jak najbardziej legalny, dlatego w szerszym gronie proponowałbym powstrzymać język. - rzekła sekretarka, przeszukują coś na swoim datapadzie - Jeżeli chce się pan zatrudnić, to niestety trzeba wypełnić kwestionariusz. Jaką wersję pan woli holo czy tradycyjną, papierową? Jeżeli to nie problem szybciej będzie w wersji na urządzenie elektroniczne.
Niespodziewanie do pomieszczenia wszedł droid, z datapadem Dareca, który zostawił w depozycie. Teraz mógł spokojnie przystąpić do wypełnienia karty zatrudnienia. Choć czekała go kolejna chwila spędzona na papierkowych wymogach, był zdecydowanie bliżej zaangażowania się w "gorączkę złota" niż przed kilkoma, standardowymi godzinami.

    Karta Zatrudnienia CeShoMech
    1. Imię, nazwisko:
    2. Data urodzenia wraz z miejscem:
    3. Miejsce zamieszkania:
    4. Numer ID:
    5. Preferowane stanowisko:
    a) pracownik fizyczny: robotnik-wydobycie kruszcu/brygadier/materiałowiec/kontroler jakości/ochrona*
    b) pracownik umysłowy: referent ds. kontaktów z Imperium/księgowy/laborant*
    6. Kwalifikacje/wykształcenie: (przedstawić swoje referencje, wraz z dokumentami potwierdzającymi umiejętności i wykształcenie)
    7. Decyzja o dobrowolnym ubezpieczeniu: Wyrażam zgodę / nie wyrażam zgody
    8. Zgoda na przeprowadzenie badań: Wyrażam zgodę / nie wyrażam zgody**
    9. Wymiar pracy: 1/4 etatu / 1/2 etatu / 3/4 etatu / 1 etat /***
    10. Stosunek do służby wojskowej: odbyta służba zasadnicza (podać wymiar) / przeniesiony do rezerwy bez szkolenia / niezdolny do pełnienie służby / odbyta służba zastępcza / inne
    11. Uwagi osoby przechodzącej kwalifikacje: ...

    * - pozostawić wybrane; pierwszy wybór dotyczy pracy fizyczny/umysłowy [w przypadku skreślenia pozycji, stanowisko niedostępne]
    ** - w przypadku nie wyrażenia zgody, postępowanie kwalifikacyjne zostaje zakończone
    *** - informacja orientacyjna; skreślone opcje są niedostępne



Karta zatrudnienia zdecydowanie odbiegała od standardów Imperium. Była o wiele za krótka i wymagała podania niewielkiej informacji o sobie. Nie mniej, niektóre z punktów mogły zmartwić "Ghosta". Darec nie miał pewności, czy badania lekarskie rzeczywiście się odbędą, a jeżeli tak to czy nie wskażą u niego jakiś nieodpowiednich czynników. Ponadto nie mógł wiedzieć kto owe zabiegi przeprowadzi. Mogło się także okazać, że jest to tylko kruczek formalny i sama zgoda wystarczyłaby. Kolejny punkt stanowiły jego dokumenty, z którymi sekretarka na pewno sprawdzi zgodność. Larts musiał dokonać też szybkiej analizy czego oczekuje? Czy pracy bezpośrednio przy wydobyciu złota, jako pracownik fizyczny, czy też raczej w roli biurowego korpo-szczura, tonącego w setkach holodokumentów.
- Jeżeli ma pan jakieś pytania to proszę śmiało pytać. - mruknęła Virl Olari, spoglądając na kandydata - Choć pan Cene Shopper raczej skompletował załogę, to na pewno dwóch czy trzech nowych pracowników jest jeszcze w stanie przyjąć. Aha i proszę odręcznie, na dole wpisać klauzulę zachowania poufności. Nie chcemy, żeby ktoś rozgłaśniał sprawy firmy. Rozumie pan?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6498
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Naboo] Theed

Postprzez Nikh » 18 Sty 2016, o 10:54

Jak nie drzwiami to oknem. Fakt jest taki, że dzięki zatrudnieniu się w tej firmie może zyskać nie tylko dostęp do aurodium, ale również zyskać znajomości przydatne w przyszłości. Po zgraniu formularza na swój datapad, rozpoczął jego wypełnianie. Nad każdym z punktów Darec spędził chwilę, zastanawiając się co wpisać.

Imię i nazwisko nie sprawiło mu oczywiście żadnych trudności. Wpisał te, na które miał wystawione dokumenty Imperium, oczywiście imię i nazwisko były fałszywe, czyli podał te które podał na początku rozmowy- Nikh Vertas.

Data urodzenia wraz z miejscem oraz miejsce zamieszkania. Tu Darec nawet się nie zastanawiał, wpisał dane z papierów, w sumie to nie różniły się one od prawdziwego miejsca zamieszkania i urodzenia- Naboo 37 ABY a jego adres to jego prawdziwe miejsce zamieszkania. Numer ID przepisał ze swoich dokumentów. No i po tym punkcie zaczęły się schodki.

Preferowane stanowisko na wydobyciu kruszcu nie znał się kompletnie, a tym bardziej na kontroli jakości. Z imperium wolał się nie kontaktować, w laboratorium może by coś zdziałał o ile trzeba by było kogoś otruć. Zaznaczył więc preferowane stanowisko ochrona, tylko z potwierdzeniem jego kwalifikacji będzie trudno. W tym momencie podniósł głowę, uśmiechnął się i powiedział do ślicznej sekretarki.
-Wie Pani... Najlepszym sposobem na potwierdzenie moich kwalifikacji na stanowisko w ochronie, będzie sprawdzenie ich w praktyce.

Ubezpieczenie dobra sprawa, jednak to może wiązać się z dodatkowymi papierkami. Jednak Darec po chwili namysłu wyraził na nie zgodę, tak samo jak na badania. Wymiar pracy... Aurodium miało być sposobem na dorobienie sobie i zdobycie finansów na poszukiwanie zabójcy Krato i wyjaśnienia morderstwa jego rodziców. Dla tego zaznczył 1/2 etatu.

Służba wojskowa. No i mamy problem. W rubryce inne Darec wpisał: "Brak powołania do odbycia służby wojskowej."

Po wypełnieniu formularza Darec przesłał go ze swojego datapadu na terminal sekretarki. Czekał na jakikolwiek znak czy wskazówkę odnośnie tego czy brakuje jakichś danych, czy może ma się stawić na rozmowę w innym terminie.
Image

"Ludzie mówią że jestem złym człowiekiem, ale to nieprawda. Ja mam serce małego chłopca... W słoiku na biurku..."
Awatar użytkownika
Nikh
Gracz
 
Posty: 607
Rejestracja: 8 Gru 2009, o 22:42

Re: [Naboo] Theed

Postprzez Mistrz Gry » 19 Sty 2016, o 00:30

Sekretarka przejrzała dokumenty przesłane jej przez Lartsa, który podszywał się pod nazwiskiem Nikha Vertasa. Pokrótce zweryfikowała także jego id, po czym przesłała papiery do centrali. Następnie przeprosiła mężczyznę i opuściła pomieszczenie, zostawiając go pod czujnym okiem Lincolna Raise'a. Sytuacja wyglądała na dziwną, "Ghost" na pewno zastanawiał się czy nie wskazał w ankiecie czegoś, co mogłoby mu zaszkodzić. Najgorszy z możliwych scenariuszy wyglądał tak, iż twi'lekańska sekretarka wróci do niego z obstawą imperialnych, choć wszyscy zarzekali się, iż CeShoMech jest neutralne wobec reżymu.
Minuty oczekiwania ciągnęły się niemiłosiernie, a Dareca zaczęło dopadać zdenerwowanie. Było ono co raz większe, tym bardziej, że Raise nie przerywał męczącej ciszy. W końcu do biura powróciła niska, ale niezwykle urocza kobieta. Na szczęście nie było z nią nikogo, kto mógłby przetrzepać zleceniobiorcę.
- W porządku panie Vertas, a może już Nikh. W końcu będziemy znajomymi z pracy. Oto pańska legitymacja oraz... ekhem... badania. Uściślając już je przeprowadziliśmy i mam nadzieję, że pan o tym pamiętał. - kobieta nieznacznie uśmiechnęła się, co świadczyło o tym, iż są one po prostu przykrywką i nikt nie miał zamiaru tracić pieniędzy na badanie zdrowia kolejnego pracownika - Jesteś zdrów. Ode mnie to tyle, jutro zaczynasz. Twoim bezpośrednim przełożonym będzie... Lincoln. Jakieś pytania, jeżeli nie to jutro trafisz do jednego z naszych stanowisk.
- Witaj w CeShoMech, Nikh. - dodał mężczyzna, wyciągając do Dareca dłoń.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6498
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Naboo] Theed

Postprzez Nikh » 21 Sty 2016, o 00:09

Larts uścisnął wyciągniętą prawicę Lincolna i poczuł jak ten próbuje zmiażdżyć mu dłoń. Darec nie był mu jednak dłużny.
-Dziękuję za ciepłe przyjęcie. -Darec, uśmiechnął się, a raczej udał uśmiech, który miał zatuszować napięcie jakie z niego schodziło. A więc udało się. Jeszcze nigdy nie był ani dokładnie kontrolowany ani nawet nie musiał pokazywać swoich lipnych papierów. Tożsamości Nikha oczywiście używał już kilkakrotnie, jednak nigdy w takich sytuacjach. No i poza tym to była pierwsza rozmowa o pracę w życiu Lartsa. Darec przyjął legitymację służbową i schował ją do kieszeni. Teraz kiedy odrobinę się wyluzował, przyjrzał się dokładniej, ale również dyskretnie kobiecie która przyniosła mu badania i dokumenty.

Darec już ewidentnie przestał się denerwować gdyż jego myśli zeszły na temat kobiet pracujących w "jego nowej pracy".
Mają tu niezły gust. A przynajmniej osoba odpowiedzialna za dział kadr. Ciekawe czym się kierują przy wyborze kobiet na stanowiska. -przemknęło przez głowę Lartsa.

Darec Larts udaje się do: [Naboo] Stanowisko CeShoMech - rzeka Flo
Image

"Ludzie mówią że jestem złym człowiekiem, ale to nieprawda. Ja mam serce małego chłopca... W słoiku na biurku..."
Awatar użytkownika
Nikh
Gracz
 
Posty: 607
Rejestracja: 8 Gru 2009, o 22:42

Re: [Naboo] Theed

Postprzez Mistrz Gry » 24 Lut 2016, o 01:40

Deandra i jej więzień przybywają z lotu na Esfandię

Mieszkanie Deandry Shelley położone było z dala od zatłoczonego centrum miasta za to w bliskim położeniu lądowisk, dzięki czemu Lady miała z okna bezpośredni widok na swoją "Iskrę". To z pewnością można było poczytać za zaletę tego miejsca. To oraz fakt, że mieszkanie było tanie. A było tanie ponieważ średnio raz na godzinę przelatywał nad nim jakiś statek kosmiczny powodując przy tym sporo hałasu. To była wada. Coś kosztem czegoś. To prawo działało wszędzie. Hałas nie był jednak szczególnie nieprzyjemny zwłaszcza, że dało się do niego przyzwyczaić. Po dłuższej chwili.
Mieszkanie było przestronne i rozświetlone przez duże okna ulokowane w południowej ścianie. Przez nie Deandra miała widok na panoramę całego miasta choć i tak najbardziej rzucały się w oczy lądowiska portu kosmicznego i panujący nad nimi ruch statków. Deandra postarała się by w mieszkaniu były wszelkie możliwe udogodnienia cywilizowanego świata choć ich jakość i ilość ustępowały tym z Iskry. Z prostego powodu: konto i fundusze na nim nie były z gumy i nie dały się rozciągać.

W mieszkaniu była skazanacnacsamotność ponieważ Zet siedział aktualnie w szpitalu i wracał do zdrowia. Wiedziała, już że stracił nogę i że szykowana jest dla niego proteza. Szczęściem dla niej zmiennokształtny szpieg opłacał ten zabieg ze swojego konta, bo koszt leczenia był olbrzymi i kolejne wydatki mocno nadwyrężyłyby płynność finansową Lady. Dużo pieniędzy poszło też na kupowanie milczenia. Zet wolał nie odpowiadać na niewygodne pytania i nie chciał też by plotki o Zmiennokształtnym na Naboo zbyt szybko się rozeszły. Dodatkowo Zet otrzymał sporą dawkę leku poprawiającego jego układ immunologiczny, a kolejne porcje miały dotrzeć do szpitala niebawem.
Cały czas miała wrażenie, że jej nowy rowarzysz wywinie jej jakiś numer. Mógł ją przecież z łatwością zdradzić, a wachlarz bolesnych możliwości powiększał się wraz z jego powrotem do zdrowia.
Pomimo to Deandra nie dostrzegała w zachowaniu Zeta nic co mogłoby sugerować nadchodzącą zmianę frontu w ich niełatwych wzajemnych relacjach. To mogła być jednak przysłowiowa cisza przed burzą
Pobyt w mieszkaniu dobrze jej robił. Przynajmniej na początku, gdy sądziła, że rozwiązanie całej tej sprawy znajdzie się całkiem łatwo i wystarczy tylko trochę usiąść i pomyśleć. Miała do dyspozycji sporo wolnego czasu by ogarnąć dotychczasowe sprawy i dobre warunki do snucia planów, domysłów i szukania wątków. A jako, że musiała jakoś zabić nudę czekania na powrót Zeta oddawała się temu zajęciu z wielkim zacięciem. Co prawda nie potrafiła na razie ułożyć z tego co wiedziała sensownej całości, ale nie potrafiła też siedzieć i czekać nie wiadomo na co. Jej umysł w tej sprawie był wyjątkowo natrętny i co rusz podsuwał jakieś nowe rozwiązanie. Każde kolejne było coraz bardziej fantastyczne. W drugim dniu czekania Deandra była niemalże pewna, że sama do niczego nie dojdzie.

Przełom nadszedł znienacka trzeciego dnia.

Był wieczór. Deandra przed godziną wróciła ze szpitala; Zet nadal nie chciał wyjawić jej hasła. Padał rzęsisty deszcz który w strugach wody zmywał cały świat topiąc go w jednostajnym szumie i nadając wszystkim barwom szarych odcieni. Na tym tle rozświetlony port kosmiczny zyskiwał iście bajeczny urok. Hipnotyzował. Wyłączał myślenie. Deandra stała przy oknie wpatrując się niemrawo w stojąca na deszczu "Iskrę". Trzymała kubek z gorącą kawą i popijała z niego raz po raz. Trawiła w sobie niedawno dokonane odkrycie.

***

Naniesienie na mapie galaktyki wszystkich miejsc z listy fałszywego Coena przysporzyło Deandrze głównie samych frustrujących chwil i zajęło jej to cały poranek aż do popołudnia kiedy zrobiła sobie małą przerwę. Efekt jej pracy był mizerny, bowiem nie dopatrzyła się w tak naznaczonej mapie konkretnego wzoru, który - na co po cichu liczyła - wskazałby jej jednoznacznie o co w tym wszystkim chodzi. Praca nad tą listą dała jednak inny nieoczekiwany wynik.
Gdy czytając listę trafiła na pozycje zatytułowane: Barcaria i Ichthor odniosła wrażenie, że kiedyś była na tych planetach. Jednak dokładnie pamiętała swoje loty kurierskie i tych planet nigdy w swojej karierze nie odwiedziła. Nie przypominała też sobie by kiedykolwiek była na nich na którejkolwiek z licznych wycieczek odbytych razem z Coenem. Tym prawdziwym jak i tym fałszywym.
Przez pół dnia chodziła struta tymi dwiema nazwami i dopiero wracając ze szpitala zrozumiała skąd je zna.

Dziennik ojca.

Gdy tylko weszła do mieszkania uruchomiła go. Najszybciej jak się dało przejrzała jego zawartość starając się wyłowić z tekstu nazwy Barcardia i Ichtor. Chwilę to trwało, a gdy znalazła przeczytała cały wpis parę razy.

Kolejny wypad i kolejna próba. Trop Organizacji urwał się na Bespin. Bespin było moją najlepszą poszlaką i zawiodło... Została mi jeszcze Barcardia i Ithor ale nie mam po tych dwóch planetach najmniejszych oczekiwań. Zaczynam wątpić w sens tych poszukiwań. Gówniara na żadnej z dotychczasowych planet nie wpadła w trans. Dlaczego wtedy na Courscant nie zapamiętałem jej słów? To się działo tak szybko... Moja wina.

Kawałek dalej trafiła na wpis podsumowujący ich pobyt na tych planetach.

I znowu porażka. To było do przewidzenia. Trzeba będzie pomyśleć całość jeszcze raz. I trzeba się pospieszyć póki młodej nie zatarły się wspomnienia. Ciekawe czy ze starszymi też miałbym szansę? Czy tylko Deandra była wadliwa.

Deandra sprawdziła datę wpisu. Gdy to się działo miała niecałe 7 lat. Dlaczego kiedyś nie zwróciła na to uwagi? Może nie było to kiedyś istotne? Może potrzeba było odpowiedniego kontekstu by to wychwycić? Pamiętnik w gruncie rzeczy wypełniony był rozmaitymi rewelacjami ze świata polityki na tle których dawno zapomniana wycieczka z ojcem była nic nie znaczącym epizodem. Łatwo było ten wpis przeoczyć.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6498
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Naboo] Theed

Postprzez Axis » 24 Lut 2016, o 22:27

Leżała na kanapie i patrzyła w sufit. Śledziła wzrokiem pęknięcia i odpryski farby. Liczyła wszystkie nierówności na powierzchni i po kilku minutach doliczyła się się stu dwudziestu trzech. To mało fascynujące zajęcie pozwalało jej choć na chwilę oderwać się od ponurej rzeczywistości, która rysowała się w coraz bardziej dziwnych kształtach i kolorach.
Pierwszą pozycją na liście rozczarowań była wiadomość od brata. Miał się pojawić w ciągu dwóch tygodni. Rozumiała, że miał swoje życie, pewnie wyskoczył mu pilny sabotaż albo odkrył nagle pudło materiałów wybuchowych i dla bezpieczeństwa jakiejś planety postanowił wysadzić podrzędną imperialną placówkę. Przecież wiadomo, że materiały wybuchowe są niebezpieczne i należy jak najszybciej się ich pozbyć. Cokolwiek robił na pewno było ważniejsze niż siostra i jej problemy z ojcem, narkotykami i zmiennokształtnymi. Wiedziała, że to trochę nie fair, ale nic nie mogła poradzić, że była rozczarowana i niezadowolona z takiego obrotu spraw.
Drugi z kolei był notatnik ojca. Gdy zaginął, tatuś musiał być bardzo zdenerwowany, a biorąc pod uwagę fakt, że to on stał za tym wszystkim, oznaczało że Zet ją okłamał, a przynajmniej nie mówił wszystkiego. Była więc zła podwójnie, zwłaszcza na siebie. Przeczytała tę pozycję od deski do deski, a jej frustracja rosła z każdą chwilą. Wynikało z tego, że Joel Shelley zapłacił jakiemuś podejrzanemu typowi, aby ją odurzał, okłamywał i robił wszystko co trzeba, aby nic się nie wydało. Wyobrażała sobie moment, w którym ojciec informuje zmiennokształtnego, że będzie musiał zostać kochankiem jego córki, by wypełnić swoją misję. Wiedziała, że nigdy nic takiego się nie wydarzyło, ale jako artystka miała bardzo płodną wyobraźnię.
Kolejną pozycją na liście "Porażki I Głupie Teorie"(w skrócie Świnka Te) stanowiła ona sama. Joel Shelley eksperymentował na bliźniakach, wyglądało na to, że na niej też, co oznaczało, że ma albo miała swojego bliźniaka. Rewelacja ta bardzo długo nie chciała przejść do porządku dziennego. Nie miała pojęcia co o tym myśleć. Odczytywanie myśli tatusia nigdy nie było jej mocną stroną, ale wszystko wskazywało na to, że wybrał sobie ten gorszy okaz z pary i teraz bardzo tego żałował, bo nie mógł dostać tego czego chciał. Nie wiedziała, czy to drugie żyje i to jeszcze pogarszało jej nastrój.
Najbardziej jednak przerażała ją czwarta raciczka Świnki Te. Pomysł, który zrodził się w jej umyśle, a który był tak obrzydliwy, że nie mogła uwierzyć, że na to wpadła. Jej kochany brat Damon - bliźniak Diany, który miał wpaść do niej niedługo. Człowiek, który oficjalnie utopił się w basenie za domem mając piętnaście lat. Co by się stało, gdyby to jemu podać ten środek? Uzyskałaby jakieś odpowiedzi? Czy w ogóle powinna cokolwiek mu mówić lub zapytać o pozwolenie? Odurzyć go, jak Zet ją? Czy właśnie staczała się na samo dno bagna moralnego dualizmu?
Podniosła się z łóżka. Od tego wszystkiego bolała ją głowa. Najchętniej zapomniałaby o wszystkim i wróciła do swojej roboty udając, że nic się nie stało. Wiedziała jednak, że to niemożliwe. Ojciec, nawet gdy go nie było, potrafił wzbudzić w niej obrzydzenie i nienawiść. Nie mogła też zostawić Coena samego sobie, pieprzona lojalność i poczucie winy, przynosiły jej tylko same kłopoty.
Pozostały jej kody komunikacyjne, ale nie miała zielonego pojęcia, co z nimi zrobić. Planowała dać je bratu i zwalić na niego całą robotę, nie wiedziała tylko czy da radę tyle z tym czekać. Te informacje nie pozwoliłyby jej niczego zlokalizować, a innych pomysłów na użycie ich nie miała. Była w kropce. Z jednym konkretnym pytaniem to Zeta wolała poczekać aż wyjdzie ze szpitala. Nie chciała go o to tam pytać, a on pewnie nie byłby zbyt szczęśliwy, gdyby spróbowała. Została jej ostatnia rzecz do zrobienia. Przeszukała cały notatnik ojca w poszukiwaniu zagadnień powiązanych z Bespisn, a dopiero później zaczęła szukać informacji gdzie indziej. Marne miała szanse na znalezienie tej Organizacji, ale w tej chwili miała tylko to.
Image
GG: 8232072
Awatar użytkownika
Axis
Gracz
 
Posty: 209
Rejestracja: 2 Gru 2011, o 11:33

Re: [Naboo] Theed

Postprzez Mistrz Gry » 25 Lut 2016, o 10:02

Ukojona deszczem odpłynęła w świat sennych marzeń. Stała się kimś innym. Trafiła w inne miejsce i czas. I była przerażona.

Nad ranem nic z tego snu nie pamiętała. Coś ją zbudziło. Nie mogła skojarzyć w pierwszej chwili co to było. Obudziła się w ubraniu na kanapie z notatnikiem ojca w ręku. Rozejrzała się wokół. Przez okna widziała ozłocone porannym słońcem dachy Theed i stada białych ptaków, które w porannym rześkim powietrzu przeganiały się z miejsca na miejsce. Miejski krajobraz zafascynował ją na tyle, że zapomniała co ją obudziło. Nagłe stuknięcie garnka sprawiło, że jej świadomość z miejsca wróciła w pełni do jej ciała.
Poczuła zapach pieczonego mięsa i kawy. Podniosła się z kanapy. W aneksie kuchennym kręciła się błękitnoskóra Twi'lekanka. Szykowała śniadanie. Jej śniadanie i Coena.
- Kawy? - nieznajoma spytała głosem Zeta. Widząc minę Deandry Zet dodał - Dzisiaj rano. Wyszedłem dzisiaj rano. Na własne żądanie. Czuję się dobrze. Lepiej pewnie nie będzie. Zbiorniki z bactą mogą zdziałać cuda.
Zet przestał przez chwilę mieszać na patelni i spojrzał na Deandrę opierając rękę z łyżką na biodrze.
- No dalej. Zbieraj się. Musimy pogadać. Najpierw prysznic czy śniadanie?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6498
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Naboo] Theed

Postprzez Axis » 25 Lut 2016, o 10:43

Zmierzyła obcego wzrokiem. Nie podobało jej się to, że wszedł sobie ot tak, kto wie co tu robił, gdy spała. Zacisnęła dłoń mocniej na notatniku i podniosła się z kanapy. Założyła ręce na piersi, próbowała maskować niepewność jaka ją nagle ogarnęła.
- Żadnego "dzień dobry"? Trudno przeżyję, ale nie wierzę, że nagle komunikatory na całej planecie się popsuły. Aż tak ci się spieszy Taricu? O ile to twoje prawdziwe imię.
Wyrzuciła z siebie niemal na jednym wydechu i nie czekając nawet na jego odpowiedź wycofała się w kierunku swojej sypialni. Wyciągnęła z szuflady świeże ubranie i się w nie przebrała. Upchnęła notatnik w koszu z brudami, nikt przy zdrowych zmysłach niczego by tam nie szukał. Wróciła ostrożnie stawiając kroki na podłodze, zupełnie jakby ta miała wybuchnąć. Była zła, że nie mogła czuć się swobodnie we własnym domu. Usiadła na jednym z wolnych krzeseł. Oparła łokcie na blacie obserwowała obcego jak porusza się po kuchni, jakby należała do niego.
- W jaki sposób zatrudnia się zmiennokształtnego? Nie ogłaszacie się chyba w holonecie, co? Zastanawiam się jak do ciebie dotarł.
Image
GG: 8232072
Awatar użytkownika
Axis
Gracz
 
Posty: 209
Rejestracja: 2 Gru 2011, o 11:33

PoprzedniaNastępna

Wróć do Archiwum