Content

Naboo

[Naboo] Theed

Image

Re: [Naboo] Theed

Postprzez Mistrz Gry » 25 Lip 2017, o 20:49

W środku panowała cisza i półmrok jak w reszcie magazynu, a sam pokój wyglądał na znacznie częściej uczęszczany. Pierwsze, co rzucało się w oczy w świetle latarki, to porozkładane po szafkach i stolikach różne stosy papierów i planów. Były ułożone składnie i w równe kupki. Widać, że ktoś chciał zachować tutaj porządek. W rogu pomieszczenia, przy stoliku z automatem do kawy, stała skrzynka z narzędziami, na wpół otwarta, z której wystawało sporo kabli i - jeśli Opliko dobrze spostrzegł z tej odległości - kilka czujników wyglądających jak fotokomórki. Poza tym w pomieszczeniu był też pulpit do obsługi dźwigu, na którym widać było w śladach kurzu, ze tez często coś na nim rozkładano oraz drzwi. Kolejne durastalowa przegroda była umieszczona naprzeciw ich wejścia i prowadziła do następnego, trochę mniejszego pomieszczenia.
- Idź pierwszy, ubezpieczam cię - za sobą usłyszał szept Maurica.
Opliko ostrożnie ruszył do przodu, skradając się w stronę zamkniętych drzwi. te nie miały już żadnego zamka, więc kiedy znalazł się w odpowiedniej pozycji, jedynie otworzył je za pomocą sąsiedniego panelu. Światło latarki gwałtownie oświetliło to, co znajdowało się za drzwiami. W pomieszczeniu nie było nikogo. Stało w nim jedynie łóżko, z bezładnie rozrzuconą na nim pościelą, stolik, na którym leżał datapad i torba podróżna, z której widać było stos ubrań. Kiedy weszli jeszcze do pomieszczenia, tuż za łóżkiem, po jego drugiej stronie, zauważyli trzy walizki, stojące jedna przy drugiej. To było wszystko, nie zauważyli swojego głównego podejrzanego, ale mieli mnóstwo potencjalnych poszlak, aż nie było wiadomo, do czego zabrać się najpierw.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 4890
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Naboo] Theed

Postprzez Opliko » 25 Lip 2017, o 21:53

Fotokomórki... Zdecydowanie nie coś co się podobało Chissowi. Można by powiedzieć, że przez to co się stało wcześniej do końca życia będzie uważał na tego typu elektronikę. No cóż, będzie trzeba to mimo wszystko sprawdzić.
-Idę upewnić się że ta skrzynka nie kryje przypadkiem kolejnej bomby. To pewnie nic, ale wolę nie mieć takiej niespodzianki jak ostatnio. Później będzie trzeba zobaczyć elektronikę i to drugie pomieszczenie. Jesteś pewnie znacznie lepszy ode mnie w przeszukiwaniu mieszkań i tym podobnych, więc to zostawię tobie, a sam zajmę się cyfrowymi poszlakami.
Opliko powoli udał się w kierunku - miejmy nadzieję, że niegroźnej - elektroniki. Uważając by nie aktywować fotokomórek - o ile w ogóle były podłączone.
Jeśli wszystko pójdzie dobrze zobaczy tam tylko niepotrzebne do niczego kable i inne rzeczy, a następnie zabierze się do tego datapada i komputera. Przecież nikt nie wykorzystał by dwa razy tej samej sztuczki z bombą, nie?
Właśnie! Nikt nie skorzystałby dwa razy z tego samego. Co jeśli ta bomba aktywuje się kiedy ktoś otworzy wieko? Albo w ogóle jest ona gdzie indziej... Nie, to głupie. Tutaj zabezpieczyli wejście. Pewnie nie ma żadnej pułapki. Tu w ogóle przecież nie powinni się spodziewać policji... Poprzednio po prostu go tam zwabili, a teraz to on sam znalazł ich kryjówkę.
Znalazł? Może właśnie lepiej sobie radzili z usuwaniem śladów niż myślał... Co jeśli znalazł tylko to co oni chcieli by znalazł?
Nie, to już zakrawa o paranoję. Nie ma żadnych podstaw by tak twierdzić. Przecież kto sprawdzał by profil zastępcy komendanta? Chyba, że skończył on tak jak technik... Kiedy tylko trafił na ślad rebeliantów musieli go usunąć wraz ze wszystkim o jego operacji. Jeśli mają kogoś wewnątrz i zdobyli kody od ofiary mogli tego dokonać...

Przemyślenia o tym czy to wszystko jest ustawione przez buntowników trzeba jednak zostawić na inny czas, bo na razie w niczym nie pomogą. Po prostu podejdzie do skrzyni, zajrzy do środka i najpewniej uzna że nic tam nie ma po czym zabierze się do sprawdzania urządzeń w pokoju, gdy Maurice sprawdzi resztę bardziej fizycznych poszlak.
Image
"even when false, legends can be most informative.”
“I thought you said they weren’t all true,”
“I did not refer to the legends themselves, but what is remembered says a great deal about those doing the remembering.” ~Thrawn i matka Eli'ego Vanto
Awatar użytkownika
Opliko
Gracz
 
Posty: 62
Rejestracja: 22 Cze 2016, o 13:59

Re: [Naboo] Theed

Postprzez Mistrz Gry » 27 Lip 2017, o 16:34

Opliko zbliżał się o skrzynki narzędziowej jak do bomby. I... dużo się nie pomylił. Tylko tym razem nic na szczęście nie wybuchło. Ze środka skrzynki wystawały fotokomórki i podłączone do nich kable, wsadzone w nieładzie do środka, ale zaraz po podejściu bliżej chiss dostrzegł też elementy konstrukcyjne, które zwykle służyły do sporządzania materiałów wybuchowych. Zapalniki, przewody, zbiorniki i inne tego typu rzeczy jasno dawały do zrozumienia, że robiono tutaj bombę. Nigdzie nie było tylko samej substancji, która byłaby sercem ładunku. Albo została zużyta, albo ukryta gdzieś indziej. Opliko bardzo dokładnie i powoli zbadał skrzynkę i jej okolicę i na szczęście nie wykrył żadnych pułapek ani niczego więcej, co sugerowałoby możliwą zasadzkę.
Kiedy już uspokoił swoje paranoiczne myśli chociaż na trochę, przeszedł do prowizorycznej sypialni i zajął się leżącym przy łóżku datapadem. Podpięcie do niego swojego komputera i zaznajomienie się z logami nie trwało zbyt długo. Datapad nie był specjalnie zabezpieczony, w ogóle kody nie przypominały tych, które zwykle używała policja bądź oddziały imperialne. Wyglądało na to, że urządzenie należało zupełnie do kogoś innego, niż podejrzewany zastępca komendanta. Jednak kiedy Opliko złamał już kod, nie zawiódł się zawartością pamięci datapadu. Co prawda wszystkie wiadomości były pisane kodem skleconym z, tylko na pozór, przypadkowych sformułowań, ale aż z daleka śmierdziało to jakimś szyfrem.
- Chyba coś mam! Chodź zobacz. - z sąsiedniego pokoju rozległ się głos jego towarzysza.
W tym samym czasie, kiedy Opliko zajmował się technicznymi poszlakami, jego partner zajął się oględzinami pomieszczeń i innych przedmiotów należących do ukrywającego się tu osobnika.
- W tamtych walizkach znalazłem tylko kredyty i zestawy fałszywych tożsamości. Jak na mój gust nic podejrzanego dla policjanta pracującego pod przykrywką. Ale tutaj... Zobacz, to są plany wszystkich baz wojskowych, do których zmierzały transporty. A tutaj jest plan więzienia. O i masz - wyjął kolejny stosik papierów - spis możliwych tras przejazdów. Śmierdzi grubo, co?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 4890
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Naboo] Theed

Postprzez Opliko » 27 Lip 2017, o 18:26

Fakt że bomba nie była uzbrojona uspokoił Chissa. A także odpowiedział na pytanie kto stał za bombą, gdyż ta najpewniej wkrótce posłużyła by do stworzenia kolejnej pułapki. Jednak pojawiało się pytanie: gdzie ta miała trafić i ile podobnych już znalazło się u swojego celu?
Zawartość Datapada tylko dodała się do podejrzanych aktywności Jeers'a. Szyfrowanie było zrozumiałe, jednak to raczej nie był żaden z Imperialnych standardów. Ale teraz nie było czasu na próby jego łamania, bo o ile nie był robiony przez zupełnych amatorów dostanie się do danych zajmie trochę czasu. To czy będą to godziny czy miesiące było teraz niemożliwe do ocenienia.
Ale to co znalazł Alvane było chyba najbardziej interesujące. trzymanie spisu tras przejazdów na papierze w takim miejscu nawet gdyby zastępca komendanta nie miał związków z atakami powinno zainteresować służby. W najlepszym dla niego przypadku byłoby to uznane jako skrajna niekompetencja, która być może doprowadziła do tych ataków.
Bomba, usuwanie danych i niepasujący do standardów policji datapad z szyfrowanymi danymi sugerowały jednak że to było coś znacznie gorszego. A obecność wśród kartek planów baz mogła oznaczać tylko jedno: planowano na nie atak.
-Sama bomba byłaby już czymś trudnym do wytłumaczenia, ale to już jest praktycznie materiałem dowodowym. Teraz tylko pytanie czy zabezpieczamy to sami i bierzemy do komendanta, czy sprowadzamy jakiś zespół. Ja bym działał na własną rękę, bo nie wiemy czy nie ma jeszcze kogoś po stronie terrorystów w policji. A i fałszywe tożsamości mogą się przydać, bo być może będzie używał jednej z nich.
ostatni post przed wyjazdem, więc następny raczej nie będzie tak szybko po MG :P
Image
"even when false, legends can be most informative.”
“I thought you said they weren’t all true,”
“I did not refer to the legends themselves, but what is remembered says a great deal about those doing the remembering.” ~Thrawn i matka Eli'ego Vanto
Awatar użytkownika
Opliko
Gracz
 
Posty: 62
Rejestracja: 22 Cze 2016, o 13:59

Re: [Naboo] Theed

Postprzez Mistrz Gry » 2 Sie 2017, o 20:38

- Ja bym najpierw dobrze to zabezpieczył, żeby mieć solidne dowody. W końcu oskarżalibyśmy jego zastępce - stwierdził Maurice.
Niemal dosłownie w tym samym momencie dalszą ich rozmowę przerwały dźwięki ich komunikatorów. Ogłaszały, że nadchodzi przekaz od komendanta Narlasca. Alvane uruchomił holoprojektor. Wyświetlił im się obraz stojącego szefa policji. Wyglądał na zaaferowanego i zdenerwowanego. Nerwowo spoglądał na obydwu swoich ludzi.
- Sierżancie Alvane, sierżancie Opliko, mamy kolejny atak! Tym razem transport do zachodniej bazy. Żołnierze wciąż się bronią i kierujemy wszystkie siły im do pomocy. Jesteście najbliżej trasy, jaką się kierowali. Podaję współrzędne. Natychmiast lećcie jako wsparcie!
Głos komendanta był nerwowy, w tle słychać było zamieszanie panujące w komendzie policji. Atak musiał nastąpić dosłownie przed chwilą. Po słowach Narlasca widać było, ze liczyć się może każda sekunda.
- Wysyłam oddziały szturmowe. Będziecie ich koordynować, kiedy dotrą. Zrozumiano?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 4890
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Naboo] Theed

Postprzez Opliko » 5 Sie 2017, o 11:35

-Tak jest sir. Chcę jednak dodać, że znaleźliśmy dość dobre dowody na istnienie przecieku w policji i na jego źródło. Jednak to później, na razie trzeba się skupić na ataku.
Kiedy skończyła się rozmowa, Chiss wraz z oficerem ISB wybiegli z pokoju. Tu rzeczywiście mogła liczyć się każda sekunda. Ta wolna winda naprawdę mogła teraz być utrapieniem, ale podróż nią da przynajmniej chwilę na wyciągnięcie broni.
Opliko tak właściwie ani razu jeszcze nie wyjmował swojego karabinu na Naboo. Dobrze jednak pamiętał jak z niego korzystać. Nawet gdyby nie ćwiczył, to nie jest coś o czym się po prostu zapomina.
Choć to w sumie dość ironiczne. Kiedyś miał nadzieję, że będzie brał udział w takich akcjach by uniknąć nudnej codzienności, a teraz wolałby zamiast tego kontynuować śledztwo...
Image
"even when false, legends can be most informative.”
“I thought you said they weren’t all true,”
“I did not refer to the legends themselves, but what is remembered says a great deal about those doing the remembering.” ~Thrawn i matka Eli'ego Vanto
Awatar użytkownika
Opliko
Gracz
 
Posty: 62
Rejestracja: 22 Cze 2016, o 13:59

Re: [Naboo] Theed

Postprzez Mistrz Gry » 9 Sie 2017, o 06:16

Razem z Mauricem wypadli z magazynu i zasiedli za sterami swoich ścigaczy. Według podanych współrzędnych cała droga powinna im zająć jakieś cztery minuty. Cztery minuty - teoretycznie mało, ale jednocześnie też i bardzo dużo, biorąc pod uwagę, z jaką szybkością do tej pory działali rebelianci. Pozostawało mieć nadzieję, że siły Imperium utrzymają się do tego czasu i będzie jeszcze komu iść ze wsparciem.
Pędzili najszybciej, jak się dało, na sygnale mijając wszystkie inne pojazdy i łamiąc wszelkie przepisy ruchu byle tylko zdążyć. Już w krótkim czasie zostawili za sobą budynki stolicy i wylecieli na otwartą przestrzeń przedmieść, by po kolejnej minucie i je zostawić za sobą. W końcu, po zdawałoby się wieczności, a jednak w spodziewanym czasie, wyjechali zza wzniesienia i ujrzeli na horyzoncie dym unoszący się na jednej z tras. Droga przebiegała tam przy skałach, więc nic dziwnego, że rebelianci wybrali właśnie to miejsce. W tej chwili nie było widać ognia blasterów, ale mogło to zwiastować zarówno dobrą jak i złą wiadomość. Podjeżdżając bliżej zobaczyli jednak kilkanaście postaci w białych pancerzach. Zdążyli. Wysłali sygnał identyfikacyjny właściwy dla policji na Naboo i bez większych przeszkód podlecieli pod konwój.
Składał się z pięciu wozów i dwóch ścigaczy, ustawionych teraz na jego początku i końcu. Pięć pojazdów transportowych ustawiono tak, by jak najlepiej osłaniały broniących się przed ostrzałem ze strony skał. W tym momencie dało się dostrzec jeszcze dwa leje po wybuchach: jeden na początku, który wyrwał dziurę w drodze i uniemożliwił dalsze przemieszczanie się i drugi w środku konwoju przy jednym z wozów. To właśnie z niego ulatniała się strużka dymu. Uszkodzenia nie było duże, ale tył pojazdu oparł się na ziemi, a tylne drzwi przestrzeni ładunkowej były lekko uchylone. Wokół naliczyć można było też około czternastu konwojentów, ukrytych za osłonami, bądź opatrujących dwóch rannych, leżących nieprzytomnych za jednym z wozów.
Kiedy podjechali, w ich stronę zwrócił się szturmowiec z oznaczeniami porucznika, który najwyraźniej tutaj dowodził.
- Porucznik Rosmar. Sierżancie Alvane i Opliko, dano mi znać, że przybędziecie z pomocą, ale sytuacja zdaje się być opanowana. Tym razem udało się nam odstraszyć to ścierwo. Użyliśmy też broni z transportu, którą przewoziliśmy. Spieprzali aż miło.
- Siły wsparcia z komendy głównej powinny przybyć lada chwila - odezwał się Maurice - cieszy mnie, że nasza pomoc okazała się niepotrzebna. Chociaż po namyśle, uważam, że resztę drogi należy pokonać z siłami, które przybędą. Czy uszkodzenie pojazdu jest znaczne?
- Nie, zaraz mój mechanik powinien się zająć usterką na tyle, by podholować pojazd. Poruszać się, będziemy wolniej, ale nie stracimy czasu na przeładunek.
Jak na zawołanie transportowiec, o którym była mowa, osunął się jednak jeszcze niżej, wrzynając się w ziemię i osiadając tyłem dość mocno na drodze. Jednocześnie drzwi z tyłu otworzyły się i ku zdumieniu Opliko, nie wyleciały z nich skrzynki bądź elementy broni, a podłużna kapsuła, owiana lekką mgiełką. Na pierwszy rzut oka dało się rozpoznać kapsułę kriogeniczną. Była wielkości dorosłego człowieka, ale kiedy przekręciła się na bok podczas upadku, przez szybę w jej drzwiach dało się dostrzec obliczę uśpionego dziecka.
- Szlag! - przekleństwo porucznika zbiegło się w czasie z odgłosem unoszonych karabinów, wycelowanych w Alvane i Opliko. - Zabić świadków!
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 4890
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Naboo] Theed

Postprzez Opliko » 11 Sie 2017, o 15:46

Wszystko wydawało się układać dobrze... Odkąd zaczął z Mauricem pracować nad tą sprawą nie tylko znaleźli przeciek, ale również chyba pierwszy raz obroniono konwój przed napastnikami. Nawet nie byli tam potrzebni...
Ale później szlag to trafił, gdy wypadła ta kapsuła z dzieckiem... Opliko nie miał pojęcia co to i pewnie zaakceptował by po prostu że jest to jakaś tajna operacja czy coś podobnego. Być może dziecko było jednym z tych... jedi, którzy zagrażali Galaktyce swoimi mocami, albo kimś podobnym. Może było to związane z jakimiś badaniami nad bronią, teraz kiedy Rebelia wróciła by wprowadzić chaos w Galaktyce. Gdyby podeszli do tego spokojnej zwyczajnie mógłby przysiąc by nic o tym nikomu nie mówić. Ale nie, szturmowcy zaczęli w nich celować i porucznik wydał rozkaz zabicia. Strzelania do "swoich".
Było więc już chyba za późno na dyskusję. Ostatnią szansą Chissa była ucieczka. Pozostawało tylko mieć nadzieję, że nikt nie trafi w pędzący ścigacz... A przynajmniej w osobę na nim.
Image
"even when false, legends can be most informative.”
“I thought you said they weren’t all true,”
“I did not refer to the legends themselves, but what is remembered says a great deal about those doing the remembering.” ~Thrawn i matka Eli'ego Vanto
Awatar użytkownika
Opliko
Gracz
 
Posty: 62
Rejestracja: 22 Cze 2016, o 13:59

Re: [Naboo] Theed

Postprzez Mistrz Gry » 16 Sie 2017, o 14:50

Miał rację. Nikt nie trafił w pędzący ścigacz. Manewr chissa był na tyle zaskakujący, że większość laserowych boltów przemknęła mu za plecami, a reszta teafiła gdzieś w podłoże obok niego. Ruszył przed siebie, o mały włos nie rozjeżdżając oficera, który tu dowodził. Jednak kiedy już miał wykonać skręt i pognać prosto w którymkolwiek kierunku, zobaczył lecący w jego stronę termodetonator. Z góry. Nie rzucił go żaden z ostrzeliwujących go szturmowców. Czasu na reakcję miał jedynie tyle, by skręcić gdzieś w bok.
Dokładnie w tym momencie, gdy wykonywał ten manewr nastąpiła eksplozja ładunku. Podwozie ścigacza przyjęło na siebie siłę wybuchu, ale odrzut rzucił nim w tył, razem z odłamkami drogi i ziemii. Z dużą siłą wpadł na jeden z wozów teansportowych. W uszach mu dzwoniło i kręciło się w głowie. Zamglonym wzrokiem próbował zrozumieć, co się dzieje.
Z góry ktoś strzelał. Cała seria boltów mknęła w odsłoniętych szturmowców. Padali jak muchy, będąc na odsłoniętych pozycjach. Ktoś coś krzyczał, ale ciągle był ogłuszony i dźwięki rozmywały się w przestrzeni wokół niego. Kątem oka dostrzegł chyba Maurica. Leżał przy swoim ścigaczu. Nie ruszał się. Opliko spróbował się rusxyć i znaleźć jakąkolwiek osłonę, ale nogi ogmówiły mu posłuszeństwa. Zemdlał.

***


Obudził się z potwornym bólem głowy. Chyba wszystko miał na swoim miejscu. O wóz uderzył głównie głową i drugim bokiem. Dobrze, że oszczędziło jego niedawno ranną rękę i stłuczone kości. Mimo wszystko jednak znowu był porządnie poobijany.
Wymacał miejsce, na którym leżał. Materac był całkiem miękki i wygodny, ale łóżko, na którym leżał na pewno nie było szpitalne. Przypominało bardziej pryczę. Lewa ręka, która dotykała ściany czuła chropowatości jakiejś skały. Otworzył oczy. Znajdował się w celi. Pręty energetyczne odgradzały małą jaskinię od reszty jakiegoś kamiennego korytarza. Niemal w tym samym momencie usłyszał dochodzące z niego odgłosy.
- Dubi dubi duba, dubi dubi duba... Ach, nasz gość się obudził.
W polu widzenia za prętami energetycznymi pojawił się starszy mężczyzna ubrany w oficjalny mundur, chyba dawnej armii z Naboo za czasów Republiki. Jego broda była już siwa, a krótkie włosy miał skryte pod kapeluszem. W jego oczach dostrzegał więcej energii niż sugerował wiek, a na ustach gościł uśmiech.
- Witamy w kwaterach rebeliantów. Jestem major Mon'ogram. Bardzo się zastanawiamy, czemu imperialni strzelali do swojego. A i jeszcze jedno. Twojego kumpla też tutaj ściągneliśmy, ale jeszcze się nie obudził.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 4890
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Naboo] Theed

Postprzez Opliko » 17 Sie 2017, o 18:08

Przez chwilę Opliko myślał, że mu się udało. Ale oczywiście, coś poszło nie tak... Cóż, najbardziej pozytywny opis tej sytuacji to chyba "Maurice miał rację że przydadzą się posiłki". No i w sumie Chiss odczuwał pewną satysfakcję z tego, że szturmowcy którzy próbowali go zabić teraz ginęli...

***



Gdy obudził się czuł jakby głowa miała mu eksplodować. A do tego był w jakimś więzieniu. Świetnie... Cóż, lepsze chyba niż śmierć.
A do tego jeszcze to co nucił ten człowiek. Świetnie, teraz ta piosenka będzie go męczyć...
W każdym razie major zadał dobre pytanie... na które Chiss nie znał odpowiedzi. Mon'ogram mógł jednak pomóc mu ją znaleźć. W końcu najpewniej zabrali ładunek, czymkolwiek by on nie był, a Opliko nie mógł zdradzić czegoś czego nie wie.
-Chyba nie po to bym nie eksplodował po raz drugi w tym tygodniu - Powiedział agent O. w Cheuhn, po czym przeszedł na Basic - Sam chętnie dowiedziałbym się czego dokładnie byłem świadkiem, że chcieli mnie wyeliminować. Ale ci szturmowcy nie pofatygowali się by mi to powiedzieć kim była ta osoba, zanim zaczęli strzelać.
Image
"even when false, legends can be most informative.”
“I thought you said they weren’t all true,”
“I did not refer to the legends themselves, but what is remembered says a great deal about those doing the remembering.” ~Thrawn i matka Eli'ego Vanto
Awatar użytkownika
Opliko
Gracz
 
Posty: 62
Rejestracja: 22 Cze 2016, o 13:59

Re: [Naboo] Theed

Postprzez Mistrz Gry » 20 Sie 2017, o 19:38

- A więc nie wiesz, czemu chcieli cię zabić? Ach, toż to cała planeta na tej planecie o ten jeden powód się rozchodzi. Słabe macie te służby, oj słabe.
- On naprawdę nic nie wie. Chociaż jest w tym i trochę mojej winy. Za bardzo trzymałem ta tajemnicę przy sobie. Powinniśmy bardziej uświadomić wszystkich obywateli Naboo, co Imperium robi im dzieciom.
Razem z wypowiedzianym zdaniem w polu widzenia pojawił się kolejny mężczyzna. Ten, ubrany w luźne ciuchy, spodnie i koszulę, w przeciwieństwie do Mon'ograma wcale się nie uśmiechał. Z poważną miną spoglądał na Opliko. Jego głosu chiss nigdy nie słyszał, ale twarz rozpoznał niemal od razu. Nowo przybyłym był zastępca komendanta - Tedoreem Jeers. Wprawdzie wyglądał już starzej niż na zdjęciu znalezionym w jego aktach, liczne zmarszczki zaczęły znaczyć jego twarz, włosy miał też dłuższe i przyprószone siwizną, a na brodzie trzydniowy, krzywo ogolony zarost, to podobieństwo było wystarczające, by móc go rozpoznać.
- Widzę, że mnie poznajesz. To dobrze, pominiemy ten nudny fragment z przedstawianiem się kontynuował Jeers. - Majorze Mon'ogram, mogę?
- Ależ oczywiście. Ależ oczywiście. Myślę, że powinien wiedzieć, co wokół niego się dzieje.
- No to po kolei. Słuchaj uważnie Opliko, bo nie będę powtarzał. Szkoda, ze twój kumpel jeszcze śpi. Będziesz musiał mu powtórzyć. Ten dzieciak w komorze, którego widziałeś, nie był jedynym. W tym transporcie, który zaatakowaliśmy, było ich w sumie trójka. Każdy w jednym wozie, w takich komorach, jak widziałeś. To nasze dzieci, mieszkańców Naboo, zabrane im przez was, Imperium, do chorych badań. Tak, to ich cały czas szukaliśmy po transportach. Jak dotąd bezskutecznie, tym razem nam się jedynie udało. Wyobraź sobie, ile dzieciaków przez to zginęło... - tutaj zawiesił na chwilę głos, próbując pozbyć się tej potwornej myśli z głowy. - Nie dziw się tak. To nie transportów broni tak bronicie przed nami. W dupie mamy waszą broń! Wiesz, co robią tym dzieciakom? Są wrażliwie na Moc! Wiesz, co to w ogóle jest? Co to znaczy?! Mamy jedno nagranie tego, co zostało z jednego dzieciaka. Gdyby...
- Spokojnie Jeers - major położył mu rękę na ramieniu. - Pan Opliko oraz jego towarzysz nie sa stą, nie pomagają komendantowi i żołnierzom w tym horrorze.
Mon'ogram zwrócił się w stronę chissa, tym razem już z poważnym wyrazem twarzy. Rękę nadal trzymał na ramieniu zastępcy komendanta, jakby chciał powstrzymać go przed kolejnym wybuchem.
- Musisz wiedzieć, że dzieciak Jeersa też zaginął. Dlatego do nas przystał i dlatego jest taki... cóż bezwzględny. Dla ciebie ważnym jest wiedzieć, że wszystkie nasze działania spowodowane są tym, by odzyskać nasze dzieciaki. To, co mówił wam komendant to nieprawda, nie jesteśmy rebeliantami, tylko ratunkiem dla naszych dzieci. Co z nimi robią? Dokładnie nie wiemy, ale sądząc po tym materiale, który udało nam się cudem wydobyć. One są torturowane. Nie wiemy, w jakim celu, ale pewnie ma to związek z tą... Mocą. To wszystko to jakiś koszmar, ale powiedzieliśmy, że nie możemy się poddać. Co pan na to powie, sierżancie Opliko?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 4890
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Poprzednia

Wróć do Naboo