Content

Archiwum

[Korelia] Na celowniku

[Korelia] Na celowniku

Postprzez David Turoug » 14 Lut 2014, o 18:52

William Hunt przybywa z: [Zordo's Haven] Kasyno "Sister Moon"

YT-1930 po spokojnej, parodniowej podróży wyszedł z nadprzestrzeni w układzie koreliańskim. W kokpicie "Poszukiwacza" prócz Hunta, przebywał także astromech R9, niestety cały czas miał uszkodzony moduł odpowiedzialny za porozumiewanie się w basicu. Przez główny iluminator, obaj mogli podziwiać niebiesko-zieloną powierzchnię planety, gdzieniegdzie pozakrywaną śnieżnobiałymi chmurami. Jeżeli astromech byłby biologiczną istotą, zapewne wespół z Williamem mogliby powiedzieć, że wrócili do domu.
- No i jesteśmy na miejscu "Crush". - rzekł mężczyzna, kierując statek ku atmosferze.
- Deep dip bop. Beeeeeeeeep! - odparł droid, zdecydowanie radosnym tonem.
- Tak. Ale nie lecimy do miasta, tylko na obrzeża, do drugiego domu. - mruknął Hunt, a po chwili zgłosiła się koreliańska kontrola lotów.
- YT-1930, podaj kod identyfikacyjny.
William zgodnie ze standardową procedurą zaczął nadawanie, by kilka sekund później uzyskać zgodę na lądowanie. Mając majętnego i znanego ojca, Hunt korzystał z przywileju posiadania prywatnego doku. Gdy dokonał wszelkich formalności, wydał dyspozycje "Crushowi", aby ten dopilnował drobnych korekt i napraw na "Poszukiwaczu", a sam łapiąc miejską taryfę, skierował się do niewielkiego domku na obrzeżach Koronetu, gdzie w przystosowanej piwnicy znajdowały się najbardziej ciekawe artefakty oraz przedmioty, z różnych wypraw, w tym tajemniczy holoprojektor z Almanii wraz z kilkoma datakryształami.

Thrak przejmuj proszę stery ;)
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 4981
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: [Korelia] Na celowniku

Postprzez Mistrz Gry » 16 Lut 2014, o 00:50

- Piękną mamy pogodę. - Powiedział od niechcenia taksówkarz. Kurs na obrzeża Koronetu były dla niego rutyną. W czasie lotu dawał ku temu dowody. Głośno rozmawiał przez własny komunikator, luźno trzymał się korytarza powietrznego. - Szanowny obywatel na wakacje przyjechał? Rodziną mieszka w okolicy? - Rozmowa o niczym, czyli to czym raczą wszystkich raczą kierowcy, zanim wręczą gigantyczny rachunek za usługę.
Dom wyglądał jak każdy inny budynek na przedmieściu. Nie wyróżniał się niczym szczególnym. Idealne miejsce by ukryć nieprzeciętne przedmioty. Drzwi frontowe, zamki magnetyczne były w takim stanie, w jakim pozostawił je właściciel. Na początku nic nie wskazywało, by wydarzyło się tu coś niesamowitego.
Na stole w jednym z pokoi leżał obco wyglądający holoprojektor i komunikator. Nim William zdążył go zbadać, czujnik uruchomił nagranie. na stole ukazała się zakapturzona postać. - Sporo za ryzykowałem, zostawiając tu nagranie.- Nie było widać twarzy nieznajomego ale z postawy i głosu można sądzić, iż jest mężczyzną. - Zdobyłeś kilka przedmiotów dla mnie wyjątkowo cennych.- Obcy zrobił dramatyczna pauzę.- Żyjesz tylko dlatego, że wiem gdzie znaleźć kolejne. Proponuje układ. Twoje życie za kolejne artefakty. - Nie wyglądało to na żart. Sytuacja była krytyczna. - Obok tego wyświetlacza masz komunikator. - Obcy kontynuował swój monolog.- Ma zabezpieczenia biometryczne. Musze mieć pewność, że dotarł do odpowiedniej osoby. Masz 30 min na odpowiedź. - Zakapturzony zawiesił głos. - Dostaniesz potem kolejne informacje. Nie uciekniesz mi.-
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5863
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Korelia] Na celowniku

Postprzez David Turoug » 16 Lut 2014, o 13:13

Korelia w odróżnieniu od Coruscnat, miała według Hunta o wiele przyjaźniejszą aurę. Nie czuło się aż tak wyścigu szczurów, a co najważniejsze planeta nie była w całości zubraniozowana i zachowywała w licznych sektorach naturalne środowisko. Przemierzając kolejne korytarze powietrzne, William odpowiadał na pytania taksówkarza.
- Taa pogoda w porządku. Hmm, dziwne że pan pyta. Jestem rodowitym korelianinem i chyba słychać to po moim akcencie. - odparł archeolog, uiszczając rachunek po kilkunastominutowej "przejażdżce". W końcu był u siebie, na obrzerzach Koronetu. Mężczyzna zaplanował sobie, że najbliższy miesiąc poświęci na rozpracowywanie uszkodzonego holoprojektora oraz datakryształów. W końcu gdzieś w tle przewijała się nazwa "Opiekunowie nieba".
Ogromne zdziwienie zagościło na twarzy Hunta, gdy ten po rozpakowaniu, odnalazł w salonie mały holoprojektor, który na pewno nie należał do niego. Już w tym momencie wiedział, że coś jest nie tak. W końcu na pierwszy rzut oka nic nie zniknęło. Na ścianach w dalszym ciągu wisiały obrazy, a na jednej z przeszklonych szafek znajdowały się liczne minerały, zebrane podczas wielu wypraw. Nie było jednak czasu na głębsze obserwacje, gdyż ciszę w pokoju przeszył charakterystyczny głos, a na środku pojawił się holowizerunek zakapturzonego osobnika. Will chcąc nie chcąc wysłuchał co ma mu do powiedzenia tajemniczny jegomość.
Jak się okazało, w domu Hunta rzeczywiście pojawili się bądź pojawił się nieproszony gość. Zastanawiające było jak osbzedł system zabezpieczeń i monitoring. Gospodarz już wiedział, iż został pozbawiony ostatnich zdobyczy choć dla upewnienia ruszył do piwnicy, przerobionej na coś w rodzaju laboratorium ze składzikiem. Niestety eksponatów i innych najważniejszych artefaktów nie było. Nie tracąc głowy, William wysłał zaszyfrowaną wiadomość do swojego astromecha R9 oraz drugą informację do asystenta Ratuy. W końcu nie mając zbyt wielkiego wyboru, siegnął po pozostawiony komunikator, w celu nawiązania rozmowy ze złodziejem, choć równie dobrze mógł on zasłużyć na miano terrorysty. W końcu groził właścicielowi "Poszukiwacza", śmiercią.
- Hunt zgłaszam się... - rzekł mężczyzna, oczekując na odpowiedź z drugiej strony.
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 4981
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: [Korelia] Na celowniku

Postprzez Mistrz Gry » 20 Lut 2014, o 22:58

Cierpliwość Hunta została wystawiona na próbę. Pierwsze 3 godziny były najgorsze, potem już było lepiej. Łącznie po 6 nerwowych godzinach, dało się słyszeć brzęczenie komunikatora.
- Witaj William. Nie ma potrzeby traktować się z wrogością. - Powiedział zakapturzony nieznajomy. - Jesteśmy cywilizowanymi ludźmi, nie jakimiś dzikusami. Widzisz mam swój honor i zasady, więc nie musisz się bać. Wykonasz zadanie, przeżyjesz. - Obcy modulował głosem na wzór groteskowego arystokraty i ciągle przemieszczał się na wizji. Hunt mógłby przysiąc, że spot szaty błysnął mu fragment metalu. - Dobrze. Wszystkie koordynaty masz w komputerze pokładowym. Zatankowaliśmy Ci statek i przygotowaliśmy do drogi.- Z minuty na minute rozmówca ukazywał swoje możliwości. Nie obawiał się służb bezpieczeństwa i policji. To jet po prostu przerażające. - Za półgodziny stawi się po ciebie śmigacz, który zawiezie cię do Koronetu.- Nie wyglądało to wesoło. - Bez kontaktów z władzami. -
jak zaprawdę było powiedziane, tak i się stało. Wóz był podstawiony punktualnie. Prowadził go stereotypowy gangster. Krótko ostrzyżony, w czarnym uniformie i ciemnym goglami.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5863
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Korelia] Na celowniku

Postprzez David Turoug » 20 Lut 2014, o 23:38

Hunt nie był pierwszym lepszym człowiekiem, który dałby się zastraszyć, a tym bardziej poddać się błahej manipulacji. Właściwie to osoba z komunikatora prowadziła monolog, na który archeolog nie raczył odpowiedzieć. Nie spieszył się też z pakowaniem, jeżeli ktokolwiek podstawi swoop, to niestety pilot będzie musiał poczekać. Sam William sięgnął po bezpieczne łącze i zawiadomił odpowiednie osoby. Na szczęście status jego ojca oraz wpływy były wystarczające by zapewnić mu ochronę. Oczywiście nie obyło się bez zgłoszenia włamania, choć mężczyzna nie mógł ostatecznie przedstawić listy wszystkich, zaginionych przedmiotów. Wszakże część z nich zapewne miała status niezbyt legalnej, tudzież kłopotliwej rzeczy.
Jeszcze przed upływem wyznaczonego czasu, William otrzymał standardową wiadomość od swego astromecha "Crusha", z raportem sytuacyjnym. Mimo całej gammy zabezpieczeń, jakie przedsięwziął korelianin, wolał dmuchać na zimne. Dlatego też po każdej wyprawie aktualizował swój testament wraz z osobistymi zapiskami. W owej sytuacji wadą okazało się mieszkania na obrzeżach Koronetu, gdyż w okolicy nie przebywało zbyt wielu ludzi bądź innych istot. Przebrawszy się w bardziej stosowne i bezpieczne ubranie, wyjrzał przez okno, a na podjeździe czekał już pewien osobnik w czarnym stroju. Hunt opuścił mieszkanie.
- Nie wiem czego tu szukacie, ani czego chcecie. Nie muszę się godzić na wasze warunki, a groźbami możecie obsypywać rząd, biednych oraz dzieci. - rzekł na powitanie William - Co jeśli nie skorzystam z owego transportu? Zresztą, to nie groźba, ale stosowne organy zostały już poinformowane o zdarzeniu.
Archeolog raźniej stanął na nogach i sięgnął po swój blaster DL-18. Chociaż nigdy nie był zwolennikiem rozwiązań siłowych, to wiedział kiedy należy po nie sięgnąć. Taką sytuacją było zagrożenie własnego życia lub zdrowia. Sam zbytnio nie obawiał się tego, że oberwie, a przynajmniej pierwsza seria bandziora, o ile ten skorzysta z broni, nie powinna zakończyć jego żywota. Być może Will, syn Wilhelma Hunta przeceniał swoje umiejętności, a jego odwaga raczej graniczyła z szaleństwem, ale przynajmniej pokazał, iż jest twardym graczem. Piłka była po stronie gangstera, który zapewne dostał odpowiednie informację, stosowne do każdej sytuacji, jaką mógł sprokurować niesforny, młody naukowiec.
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 4981
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: [Korelia] Na celowniku

Postprzez Mistrz Gry » 24 Lut 2014, o 00:12

Wiele sławnych osób nie posiadało instynktu samozachowawczego. Hunt zrobił prawdopodobnie najgłupszą rzecz w tej galaktyce. Nie dość, iż wyciągnął broń na nieznajomego, to do tego straszy gangsterów władzami. Nie wspominając o podstawowych środkach bezpieczeństwa.
- Człowieku odłóż ta zabawkę. - Szofer włożył w swoją wypowiedź tyle pogardy, ile tylko umiał. - Ogłupiałeś do reszty? - Do potwierdzenia jego słów, z boku poleciała wiązka PEP. William, może i był zdeterminowany ale nie ostrożny. Pocisk trafił go w bok. Archeolog upadł na podłoże, uderzając głową w ziemię. - Jak długo tam czekasz? - Zapytał szofer kolegi, który wyszedł na widok. - Kilka godzin. Żyje.- Napastnik mówiąc sprawdził puls poszkodowanego. - Ładujemy go i jedziemy. -
Czas stracił znaczenie dla Hunt'a. Pierwszy pojawił się pulsujący ból w czaszce. Po chwili wróciła pełna percepcja. Potem stwierdził, ze jest skrępowany. - Chcieliśmy po dobroci. - Dał słyszeć się głos postaci z komunikatora. - Po co to było komplikować? Jestem z natury spokojnym człowiekiem i nie lubię uciekać się do brutalnych metod.- William został postawiony do pionu.- Rozważ to ponownie. Masz 10 sekund do namysłu. Potem, będziesz niedostępny już na zawsze. - Czasami warto jest przystać na propozycję.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5863
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Korelia] Na celowniku

Postprzez David Turoug » 25 Lut 2014, o 23:49

Rzeczywiście Hunt nie należał do grona najlepszych strzelców nie tyle Galaktyki co choćby Koreli. Na pewno w przyszłości, o ile będzie mu dana jakakolwiek przyszłość, powinien poświęcić tej umiejętności nieco więcej czasu. W chwili obecnej zajmował go przede wszystkim siarczysty ból głowy oraz nieco mniej uciążliwe pieczenie boku. Szczęście w nieszczęściu iż pod spodem miał podstawową podpinkę, redukującą nieco siłę wiązki jaka go trafiłą.
Jeszcze dobrze nie zdążył dojść do minimalnego ładu, gdy odezwał się ten sam tajemniczy głos, jaki zaszczycił go w jego własnym, letniskowym domu na obrzeżach Koronetu. Tym jednak razem William spokojnie wysłuchał, co ma do zaoferowania, a raczej czego żąda nieznany bandyta. Archeolog został postawiony pod ścianą nie mając zbyt wielu dróg wyjścia. Oczywiście nawet na wypadek jego śmierci, pewne osoby podejmą stosowne działania w celu odnalezienia morderców. Ostatecznie korelianin, mimo wrodzonej impulsywności, musiał odpowiedzieć gangsterom.
- Niech was wszystkich szlag. Któregoś dnia odpowiecie za wszystko, a mnie pozostanie wam życzyć szybkiej śmierci, bo nie lubię patrzeć jak ktoś się męczy. - odparł hardo Hunt - O co wam chodzi? Czego chcecie? Mało, że mnie ograbiliście? To wszystko prócz tysięcy kredytów, kosztowało mnie sporo nerwów i zdrowia. Raczej nie przywiązuje szczególnej wagi do mego życia, lecz grono moich zaufanych, może myśleć inaczej. Oczekuję na jakieś bardziej przyziemne profity niż szafowanie moim żywotem, a raczej śmiercią.
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 4981
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: [Korelia] Na celowniku

Postprzez Mistrz Gry » 16 Mar 2014, o 23:37

- To mi się podoba. Czysta ludzka chciwość bez pobudek moralnych. - Hunt najwyraźniej przyjął skuteczną linie obrony. - Nieliczni mówią o pieniądzach w obliczu śmierci. - Powiedział do Hunta. - Szanuje tak zdegenerowanych i chciwych ludzi. - W głosie oprawcy zabrzmiała sympatia. Nie na długo - Nie strasz mnie. Nic złego mnie nie spotka. Życzenie mi śmierci nic nie da.- Bijąca z głosu pewność siebie była przygnębiająca. Czyżby nawet na Korelii system sprawiedliwości był bezsilny wobec przestępców?
William nie miał czasu na kontemplację. Osoba, która do tej pory go trzymała, znacząco wzmocniła uchwyt. Ofiara czuła się jak złapana w imadło. Co najgorsze w polu i tak ograniczonego widzenia, pojawił się kolejny opryszek. Przez chwilę w jego ręku błysło jakieś narzędzie.
Hunt poczuł ukłucie na karku. - Dostałeś serum na neurotoksynę.Pierwszą dawkę. Nie ma powodu dalej niszczyć twojego układu nerwowego. - W umyśle porwanego zaczęły kiełkować straszne myśli. Czyżby został poddany działaniu jakiegoś zabójczego środka chemicznego? - Potraktuj to jako akt dobrej woli. Zapłacę Ci 50 tysięcy kredytów za odnalezienie kolejnych dzieł i kolejne 25 tysięcy za zbadanie artefaktów. - Nieznajomy przechodził z jednej skrajności w drugą. Najpierw groźba śmierci, a teraz obietnica bajecznej nagrody. Naprawdę dziwny przypadek i tym bardziej niebezpieczny. - Jak jest twoja odpowiedź? Nie ma ludzi nie do zastąpienia, jednak ty masz pewne specjalne kwalifikacje. -
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5863
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Korelia] Na celowniku

Postprzez David Turoug » 17 Mar 2014, o 00:31

Hunt nawet nie wiedział kiedy zaaplikowano mu jakąś truciznę. Nie mniej, dopóki nie padła informaca o wstrzyknięciu serum, nie czuł nawet jej działania, a jedynym źródłem bólu było miejsce gdzie został postrzelony oraz kilka innych części ciała, które zapewne zostały stosownie potraktowane kilkoma kopnięciami. Nie było jednak sensu dłużej nad tym rozmyślać.
Po paru chwilach William usłyszał bardziej rzeczową informację od herszta nieznanej bandy. O ile słowa na temat jego chciwości czy podłości nie robiły na korelianinie żadnego wrażenie, o tyle chęć zapłaty za pewne archeologiczne usługi była w pewnym sensie zmianą w twardych negocjacjach. Dopiero teraz do umysłu Willa doszło to, że odnalezienie starego holoprojektora wraz z datakryształami na Almanii, mogło być ważniejsze niż początkowo sobie zdawał. Szczęście, w nieszczęściu iż Saine Kela postanowiła zostać na Zordo's Haven i podjąć współpracę z kimś innym. Przynajmniej ominęła ją nieprzyjemność, jakiej doświadczał w tej chwili Hunt.
- Skoro nie ma ludzi nie do zastąpienia to czemu wybór padł na mnie? W Galaktyce jest setki istot trudniących się archeologią, które mają o wiele większe doświadczenie ode mnie. - burknął nieco oszołomiony facet - Nie wiem o jakich kwalifikacjach mówisz, ale wstępnie zgodzę się na przedstawione warunki. W końcu za dużego wyboru nie mam. Jednakże wolałbym wiedzieć czego mam szukać, gdzie i przede wszystkim w jakim celu?
Poziom adrenaliny w ciele 25-latka nieco spadł, przez co jeszcze bardziej odczuł osłabienie. Być może była to także wina wspomnianej wcześniej toksyny, jaką jeden z bandytów musiał mu wstrzyknąć. Williamowi po raz wtóry zaczęły dłużyć się sekundy, w oczekiwaniu na odpowiedź tajemniczego szefa, przestępczej organizacji.
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 4981
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: [Korelia] Na celowniku

Postprzez Mistrz Gry » 30 Mar 2014, o 23:58

- Nareszcie jakiś pozytywny akcent tego dnia. - Wszystko wskazywało na to, ze Hunt odzyskał rozum. - Idziemy. - W rozkazie zabrzmiała subtelna nuta, niepasująca do jego wcześniejszej mowy. - Coś Ci pokażę.- Herszt wyszedł z pomieszczenia, a za nim opryszkowie poprowadzili więźnia. Na nic były próby oporu. Biedny archeolog został poniesiony w powietrzu.
William mógł obserwować kolejne korytarze. Jedyne co mógł zauważyć, to kolory bieli i szarości oraz wręcz ascetyczne wyposażenie. Zabudowa w iście stylu Imperium. Czy to koszary, czy ośrodek badawczy, czy nawet placówka dyplomatyczna, to łączyły je te same założenia architektoniczne. Takie same jak tu.
Wprowadzono go ciemnego, zaparowanego pomieszczenia. Został postawiony na skraju galerii, biegnącej wokół centralnie ustawionego urządzenia. - To jest jedna z moich ulubionych rozrywek. - Bandyta wskazał drzwi w dole, którymi ochroniarze wprowadzili innego zakładnika. - Zaczynać. - Powiedział do interkomu. Nieszczęśnik został ustawiony na platformie. Nie bronił się, nie chciał uciekać. Był oszołomiony i otępiały. Po krótkiej chwili opadł w dół. Po nagłej eksplozji gazów i oparów, dźwig podniósł wielką płytę. - Ach, ta sztuka.- Dało się słyszeć w sali. Ten motyw był już tyle razy uwieczniany w tanich holofilmach. Nie wielu przeżywało zamrożenie Karbonicie.
Zaciągnięto go do kolejnej sali. Na stole w centrum stały zrabowane artefakty. Wśród nich, znajdowały się rzeczy z domu archeologa. - To są rzeczy związane z kultami Mocy. Sprawa jest o tyle ciekawa, że pewne dane zawarte w nich się pokrywają. - Jego gospodarz zasiadł za stołem i ręka wskazał krzesło na przeciwko. - Porozmawiajmy o interesach. Zadałeś mi pewne pytanie. Wybrałem ciebie z powodu twojej postawy. Jaj do tej pory udowodniłeś mi, iż się nie pomyliłem.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5863
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Korelia] Na celowniku

Postprzez David Turoug » 12 Kwi 2014, o 10:42

Choć początek znajomości ze zbirami był, delikatnie mówiąc, niezwykle niefortunny, zakrawający o utratę zdrowia, a nawet życia, to dalszy rozwój wypadków był nadspodziewanie poprawny. Niestety jak to w życiu bywa, sytuacja znowu zmieniła się o 180°. Herszt bandziorów wraz z pomagierami, wprowadzili go do dziwnego pomieszczenia, gdzie William był świadkiem makabrycznej egzekucji. Bądź co bądź była to standardowa procedura zastraszenia, która miała jeszcze bardziej zmiękczyć Hunta i zmusić go do dalszej współpracy z nieznajomymi. Chwilę ciszy przerwał archeolog.
- Widzę, że nie szanujecie zbytnio życia innych istot. Nie wiem czy straciłem swą ludzką wrażliwość, ale są inne czynniki motywacyjne, które powinieneś stosować panie... - przerwał na moment Will zastanawiając się jak nazwać obcego mężczyznę - No właśnie jak się nazywasz? Wątpię że powiesz, to może zdradź jakiś tytuł, ksywę, pseudonim... Cokolwiek.
Szef grupy chyba nie był skory do odpowiedzi albo Korelianin jej nie usłyszał, gdyż został poprowadzony do kolejnej sali. Tym razem kontekst całego zajścia znowu uległ zmianie. W dużym pokoju, a może raczej magazynie znajdowało się kilkadziesiąt, a może nawet kilkaset przedmiotów, różnej wielkości i różnych kształtów. Wygląd jednak nie stanowił ich najważniejszej i najbardziej wartościowej właściwości, gdyż ową przodującą cechą było tajemnicze pole energii.
- Moc... - mruknął bardziej do siebie, niż do kogoś innego Hunta, podchodząc do holoprojektora, jaki znaleźli razem z Saine Kelą na Almanii - Hmm, jeśli współpracujesz z Imperium, musisz być chyba najbliższą rodziną Imperatora, choć śmiem w to wątpić. Muszę przyznać, że moja dotychczasowa kolekcja, przy twojej była stosunkowo mała. Widzę nawet, iż połakomiłeś się na parę Kredytów Jedi z mojej skrytki. Piękny zbiór, ale nie czas chyba na podziwianie. Powiesz w końcu coś o tej swojej, zapewne nielegalnej organizacji? Do czego zmierzasz?
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 4981
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: [Korelia] Na celowniku

Postprzez Mistrz Gry » 28 Kwi 2014, o 00:13

-Taa, moc. Dziwne zjawisko nieprawda? - Kolekcja nie robiła wrażenia na jej właścicielu. Nikt Huntowi nie przeszkadzał. Nie poganiał dziwne. Jak słusznie, archeolog zauważył jest ona wysoce nielegalna. Kim oni byli, że mogli na to sobie pozwolić? Tak, ta sprawa jest godna przemyślenia.
- Widzisz skoro już jesteś zaciekawiony możemy pogadać o interesach. Teraz na poważnie. - Gestem wskazał mu miejsce przy stole. - Widzisz nie wszyscy mają tak negatywny stosunek do mocy, jak nasze świetliste Imperium. A inni są wręcz bardziej radykalni niż była Inkwizycja. W każdym razie i jedni i drudzy perwersyjnie zbierają pamiątki po jedi i podobnych sektach. - Do sali weszli ludzie z przekąskami i służąca z czarną walizką z plastoidu. - Nic za darmo. - Wskazał na walizkę. - Ja tym świrom sprzedaje artefakty. Ty za to, już miałeś kontakt z takimi rzeczami i masz odpowiednie kwalifikację. - Otworzył walizkę i oczom ukazały się równie poukładane kredyty w sztabkach. - Widzisz układ jest bardzo prosty. My cię wysyłamy, po pozostałości po sekcie mocy, ty nam to przywozisz. W zależności od wartości my płacimy tobie. - Po fazie zmiękczenia, nadeszła faza targowania się. - Jak się zgodzisz, zapewnimy ci, nowe dokumenty, operacje siatkowki i nowy statek. -
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5863
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Korelia] Na celowniku

Postprzez David Turoug » 6 Maj 2014, o 21:55

Nim Hunt usiadł na wskazanym przez mężczyznę miejscu, jeszcze przez chwilę rozglądał się po sali, obserwując przeróżne przedmioty. Nie był pewny czy niezwykła atmosfera emanująca od większości z rzeczy to tylko wymysł jego psychiki czy może realne odczucie. W końcu spoczął przed hersztem gangsterów, którzy obezwładnili go przed domem, pod Koronetem. William wysłuchał to co miał owy bandyta do zaoferowania, choć z jego wypowiedzi, można było wywnioskować, iż jest raczej przedsiębiorcą. Ostatecznie punkt widzenia, zależał od punktu siedzenia, a czasem... leżenia.
- Trzeba było postawić od razu tak sprawę. Jednakże mam parę pytań oraz zastrzeżeń. Chciałbym wiedzieć dla kogo konkretnie pracuję i w jakim celu? Gadka o imperium całkiem przyjemna, jednakże skąd będę miał pewność, że to właśnie pan nie jest z owej frakcji, która pragnie zebrać wszystko, by nikt inny, już nigdy nie miał dostępu do tak specyficznych artefaktów i zabytków. - rzekł spokojnie Will, rewanżując się niepisanymi punktami do jeszcze niezawartej umowy - Pieniędzy mi nie brakuje, nie są a raczej teoretycznie nie będą one czynnikiem pierwszej kolejności jaki miałby mnie zmotywować. Nie chcę też nowego statku, choć nie powiem w mojego "Poszukiwacza" można nieco zainwestować. Operacja odpada, skoro jesteście tacy prężni będziecie w stanie zapewnić mi ochronę i co najważniejsze ludzi do pomocy. W pojedynkę raczej nie wykopię, ani nie odnajdę zbyt wielu przedmiotów. Nie ukrywam, że głównym aspektem współpracy z pańskim gan... firmą byłaby możliwość wypróbowania działania niektórych, odnalezionych świecidełek, medalionów i innych, niepożądanych przez Imperium gratów. Poza tym nie chciałbym się rozpływać, od czasu do czasu należałoby zorganizować jakąś oficjalną wyprawę, po jakieś duperele najlepiej pod patronatem mojej dawnej uczelni, a nawet imperialców. Najciemniej pod latarnią...
Hunt zakończył wypowiedź, a w pomieszczeniu przez chwilę nastała cisza. Teraz piłka była po stronie nieznajomego. Okazało się, iż William za odpowiednią cenę był graczem "do kupienia". Pytanie na ile mógł pozwolić sobie owy facet, prowadzący do tej pory ostre, wręcz brutalne negocjacje.
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 4981
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: [Korelia] Na celowniku

Postprzez Mistrz Gry » 11 Maj 2014, o 23:28

- Spokojnie, wszystko w swoim czasie. - Przedsiębiorca przeciągnął się swoim fotelu. Jego mimika twarzy, zdradzała minimalną ulgę z obrotu sprawy. Hunt postawił sprawę jasno i przedstawił swoje warunki. Rozmówcy wystarczyło po prostu się do nich odnieść. Problematyczne było tylko wymagane przez archeologa zaufanie. Zresztą, kto nie chce wiedzieć dla kogo pracuje. - Pracujesz dla mnie. Cel swojej pracy już znasz. Są nim wyłącznie pieniądze. Nie ma tu ukrytej ideologi, misji, czy poczucia obowiązku. - Z jego ogólnej mowy ciała wynikało, że nic nie ukrywał. Taka postawa nie była w galaktyce czymś niezwykłym. Bogactwo dla wielu ludzi zawsze było najwyższą wartością. - Owszem ochronimy ciebie ale operacja ułatwiłaby odstęp do wielu miejsc. Co do ekipy, to nie ma czego negocjować. Dostaniesz co potrzebujesz.-
Na część swoich pytań William trzymał niezwykle pozytywne odpowiedzi. Warto jednak zachować ostrożność, gdyż warunki zmieniały się już diametralnie - Podoba mi się twój pomysł z przykrywką. Sprytnie to wymyśliłeś, lecz jak najmniej współpracy z imperialnymi uczelniami. Nigdy nie wiadomo, kiedy wysyłają kompetentnych pracowników. - Do omówienia została chyba najważniejsza dla archeologa kwestia. - Nie tylko będziesz miał możliwość, a nawet będziesz musiał badać znaleziska. Klient nie kupi kota w worku.- Na obecna chwilę wydawało się, że bezpośrednie zagrożenie znikło. - Podpiszemy tylko umowę i jesteś wolny. Za 2 dni dostaniesz namiary na cel, do tego czasu twój statek przejdzie drobne ulepszenia. Umowa stoi?-
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5863
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Korelia] Na celowniku

Postprzez David Turoug » 14 Maj 2014, o 22:19

Rozmowa od kilkunastu minut, mogła przypominać proces zaawansowanej dyskusji partnerskiej w stylu konwersacji kwalifikacyjnej. Teraz "piłka" była po stronie nieznajomego. Niestety Hunt choć uzyskał odpowiedź na kilka pytań, to owy, tajemniczy pan, mocno lawirował, wymigując się od konkretów. Ostatecznie całe spotkanie miało się ku końcowi.
- Chwileczkę, chwileczkę. Mimo wszystko chciałbym poznać jakieś potwierdzone dane. Dla kogo pracuję? Jak się pan nazywa albo proszę podać przynajmniej nazwę organizacji. Przesadna tajemniczość psuje relacje między pracodawcą a zleceniobiorcą. - odparł William, zadają kilka następnych pytań - Z operacją się wstrzymam, będę miał jednak na baczności ową możliwość. Aha, co do formalizacji, wolałbym uniknąć podpisywania jakichkolwiek papierów czy to w formie tradycyjnej czy cyfrowej. Wolę dżentelmeńskie umowy. Pan zapewne nie będzie miał problemu żeby mnie znaleźć, a ja, mam nadzieję, iż poznam w końcu jakieś szczegóły. Może chociażby oficjalną siedzibę? Bądź mniejsze placówki na planetach, podejrzewam Zewnętrznych Rubieży.
Choć Will Hunt był stosunkowo młody, doskonale znał mechanizmy negocjacji. Nieznajomy należał do twardych graczy i raczej on rozdawał karty, ale nie oznaczało to, iż Korellianin ma się na wszystko zgodzić. Nie mniej mimo początkowego, przykrego incydentu, kooperacja z grupą rozmówcy mogła być ciekawą alternatywą na życie. Tym bardziej, że William będzie mógł dołożyć kolejną cegiełkę dla całej opozycji, występującej przeciw Imperium.
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 4981
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: [Korelia] Na celowniku

Postprzez Mistrz Gry » 18 Maj 2014, o 11:37

- Uparty jesteś. Nazywam się Ben Johnson i będziesz pracował dla mnie. - Przedsiębiorca wykazał się niezwykłą, jak do tej pory, otwartością. - Organizacja jest bezimienna. Nie jesteśmy żądną Rebelią jeśli o tym myślisz. - Coś w wyrazie twarzy rozmówcy przeczyło jego słowom. Przelotny obraz smutku, przy słowie rebelia.
- Mogę się zgodzić na umowę ustną. My nie mamy nic do stracenia.- W zasadzie Hunt, miał podstawy podejrzewać, ze stwierdzenie jest prawdziwe. Zadali sobie sporo trudu, by zorganizować takie spotkanie. Sam rzut oka na budynek i wyposażenie, potwierdzał domysły. - Zadajesz bardzo trafne pytania. Czasami nawet zbyt trafne. Dlatego nie przepadam za rozmowami z innymi Korelianami, reszta ludzi łapie ogólniki. - Ben pozwolił sobie na krótkie westchnienie. - Znajdujesz się obecnie w siedzibie głównej. Oddelegujemy cię do jednej z naszych placówek na kilka dni. Masz do wyboru Tatooine, Ryloth, lub Concord Dawn. - Po trudnych negocjacjach pojawił się gest dobrej woli. W zasadzie te miejsca były znane większości obywateli galaktyki. Jedynie Concord Dawn mogło uchodzić za niewiadomą. Po ostatniej wojnie praktycznie zapomniana rolnicza planeta, gdzieś w zacofanym rejonie galaktyki.
- Jeśli trapi cię los tamtego nieszczęśnika z Karbonitu, to się nie przejmuj. –Nagła zmiana tematu, mogła wytrącić z rytmu rozmówce. – To była, a raczej jest wyjątkowa imperialna świnia, która nas zaatakowała. - Zawziętość w głosie wskazywała, iż to musiało być coś konkretnego.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5863
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Korelia] Na celowniku

Postprzez David Turoug » 19 Maj 2014, o 16:58

Po raz kolejny Hunt zmienił się w słuch, by dać możliwość odpowiedzi na zadanie pytania. Mimo pierwotnych, agresywnych "negocjacji", konwersacja od kilkudziesięciu minut toczyła się w poprawnych, partnerskich stosunkach. Choć "Johnson" się przedstawił, to Will doskonale wiedział, że może być to pierwsze, lepsze wymyślone nazwisko. Oczywiście od teraz archeolog mógł imiennie zwracać sie do przyszłego pracodawcy.
- Cóż panie Benie, czy jakkolwiek brzmią twoje dane osobowe, niech będzie bezimienna spółka. Rozumiem, iż jest to forma zabezpieczenia gdybym "wpadł". Od razu zaznaczam, warto będzie zainwestować we mnie, nawet jeśli ktoś z firmy będzie zmuszony głębiej sięgnąć do portgela, aby mnie wyciągnąć z jakiegoś gówna. - odpowiedział spokojnie, aczkolwiek w typowy koreliański sposób Hunt - Zresztą informacja jakby na Korelii znajdowała się główna siedziba też trąci blefem. Sporo tu cwaniaków, ale nie mniej imperialców. Oczywiście można przyjąć, że najciemniej jest pod latarnia.
Hunt krótko przemyślał wszystkie trzy opcje. O Tatooine czy Ryloth wiedział sporo, nie raz miał okazję prowadzić na tych planetach badania. O Concord Dawn też miał pewną wiedzę. Niewielki rolniczy świat, położony w systemie Mandaloriańskim, dawniej zwanym Przestrzenią Mandalorian. Wielu badaczy historii uznało, iż po konflikcie zakończonym w 59ABY, ta rasa wojowników na dobre rozpierzchła się po całej Galaktyce. Nie mniej dywagacje na temat Mandalorian nie były, przynajmniej na razie, tematem głównym rozmowy.
- Niech będzie Concord Dawn. Obecnie praktycznie nikt nie interesuje się tym światem. Martwi mnie jednak stosunkowa bliskość Waylandu, gdzie stacjonują spore siły Imperium. Poza tym z owej planety niedaleko do Taris gdzie znowu nie brakuje wosjkowych garnizonów. - rzekł po niedługim namyślnie William, nie podejmując dyskusji o karbonitowej "ozdobie" - Poproszę o strategię działania. Nie marnujmy więcej czasu, panie Johnson.
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 4981
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: [Korelia] Na celowniku

Postprzez Mistrz Gry » 25 Maj 2014, o 00:33

- Masz powody do zmartwień. Nie trzeba mieć dostępu do baz danych Imperium, by zauważyć ich wzmożony ruch w okolicy. - William miał jeszcze szanse na odwrót. Nikt nie powiedział, ze wybór jest ostateczny. - Założyliśmy placówkę na Concord Dawn z kilku powodów. Po pierwsze, jest stosunkowo blisko do Mandalore. Czasem udaje się uzyskać zgodę na wykopaliska na powierzchni planety. Nie wiele tam zostało do zbierania, aczkolwiek czasami trafiamy na ciekawe okazy. Po drugie, jak sam z reszta zauważyłeś, znajduje się niedaleko od Taris. Tam tez prowadzimy odzysk przedmiotów. Po trzecie, samo Concord jest spokojna rolniczą planetą. Większość infrastruktury przetrwało wojnę.-
Ben, umilkł na chwilę. Zamyślony oparł głowę na ręce. Wydawał się całkowicie nieobecny. - Dobrze.- Powiedział jakby do siebie. Teraz Hunt po dokładnych oględzinach rozmówcy,mógł zobaczyć implant w okolicy lewego ucha. - Zgodzie z twoim wyborem przeniesiesz się do naszej placówki. - Johnson podjął dalszą rozmowę bez skrępowania. - Twój statek został zatankowany i wyposażony w zapasy na drogę. Spędzisz na planecie około tygodnia w oczekiwaniu na przerzut na Taris. Dalsze instrukcje dostaniesz już po zgłoszeniu się na miejscu. -
Spotkanie wydawało się na skończone gdy znowu odezwał się Ben.- Chcesz kogoś do pomocy? - Pytanie zostało postawione w ostatniej chwili. - Podaj listę rzeczy osobistych i potrzebnych ci narzędzi. Masz jeszcze jakieś pytania?-
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5863
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Korelia] Na celowniku

Postprzez David Turoug » 25 Maj 2014, o 13:14

Ben Johnson, czy jakkolwiek nazywał się rozmówca, przedstawił nieco szczegółów dotyczących Concord Dawn i okolicy. Niestety nie było to nic, czego Hunt by nie wiedział, choć jedna informacja naprawdę go zaskoczyła. Mimo tego, postanowił pozostać przy swoim pierwotnym wyborze, w końcu i tak długo nie zagrzeje tam miejsca.
- Obstaję przy swoim. Poza tym czegoś nie rozumiem. Po co wyprawiać się na Mandalorę? Przecież w 59ABY, flota Imperium wykonała tam "Base Delta Zero". Powierzchnia jest jedną wielką, zżużlowaną i radioaktywną skorupą. Żadna rasa okołoludzka nie przeżyje tam bez naprawdę zaawansowanych skafandrów. - odparł spokojnie William, przy okazji prezentując znajomość historii współczesnej - Co do Taris, oficjalnie zostało odbudowane w 41ABY, więc jeżeli coś mieli tam znaleźć to 99% znaleźli. Poza tym rok temu, znowu wybuchła epidemia rakghouli.
W dalszej części konwersacji, szef, a może raczej przedstawiciel nienazwanej korporacji, przekazał podstawowe instrukcje dotyczące lotu oraz stanu statku Willa YT-1930 - "Poszukiwacz".
- Na pewno przyda się mój asysten - Greg Ratua. Mimo pięćdziesiątki na karku jest naprawdę obytym i godnym zaufania gościem. Zna się i na archeologii, i w razie czego potrafi zrobić pożytek z blasterów. Oczywiście zabieram mojego astromecha R9. Tu pojawia się moja prośba, jeżeli ktoś mógłby naprawić mu system odpowiedzialny za porozumiewanie w basiku. - mówił Hunt przedstawiając listę niezbędnych ludzi i rzeczy - Poza tym standardowe pakiety, potrzebne do przeżycia przez tydzień na Concord Dawn, podręczny blaster. Nie potrafię powiedzieć jaki sprzęt będą potrzebował, bo jeszcze nie zdradziłeś mi czego mam szukać i w sumie gdzie? Czy na miejscu, czy na Taris czy może jeszcze gdzieś indziej. Myślę, że przydałby się też dyskretny ochroniarz, tylko żadnych Gammorean. Jeżeli chodzi o dalszą perspektywę, możecie zagiąć parol na niejaką Saine Kelę. Współpracowałem z nią na Almanii, naprawdę solidna firma. Z mojej strony to wszystko.
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 4981
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: [Korelia] Na celowniku

Postprzez Mistrz Gry » 2 Cze 2014, o 23:03

-Saine odpada, nie będę Ci mówił nawet dlaczego. Nie potrzebujesz tej wiedzy. - Ciekawa sytuacja. Dlaczego ona nie może mu pomóc w przyszłości. Warto było by to sprawdzić. - Ochrona będzie czekała na ciebie w placówce na Concord Dawn. - Ben wykonał niewielki gest i drzwi do pomieszczenia się otwarły. - Wypadałoby byś udał się na swój statek i sprawdził, czy wszystko jest w porządku. Sprzęt uzupełnisz już na miejscu.-
Williama eskortowało 2 ludzi. Szli miarowym krokiem, wybijając butami jeden stały rytm. archeolog zdążył zauważyć, iż są ubrani niemal identycznie i w całości na czarno. Nie nosili broni w widocznym miejscu, wiec albo byli nieuzbrojeni, albo mieli kilka asów w ukryciu.
Obyło się, bez zakrywania twarzy krępowania rąk, ale i tak Hunt nie zobaczył wiele. Od wyjścia z sali do drzwi, gdzie stał transport, ciągnął się jeden długi szary korytarz. Lot śmigaczem, też nie pozwolił na zwiedzania okolicy. Elegancki kokpit był wyposażony w panele zaciemniające i które były uaktywnione. W porcie obyło się bez żadnych ekscesów. Statek został przebazowany do prywatnego hangaru.


Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5863
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Następna

Wróć do Archiwum