Content

Ucieczka z Księżyca

Ucieczka z Księżyca - materiały R.I.P.

Ucieczka z Księżyca - materiały R.I.P.

Postprzez Tzim A'Utapau » 21 Paź 2015, o 23:16

Ponieważ sesja została swego czasu przerwana, a ja porządkowałem materiały i odnalazłem te, które były przeznaczone do jej rozegrania, wklejam je poniżej. Ot, ku pamięci. Jeśli ktoś zainteresowany fabułą, mogę poszukać szkiców tego, co czekało graczy.

W roku 2035 wynaleziono lekarstwo na raka.
Korporacja COMP-ANY (Cosmopolitan organisation of medical physists), zwana potocznie FIRMĄ, ogłosiła światu, że dysponuje metodami by wyleczyć każdy rodzaj nowotworu i większość pozostałych chorób. Patent wstrząsnął opinią publiczną. Nazwano go CANCEL.
FIRMA nigdy nie udostępniła formuły do użytku powszechnego. Zazdrośnie strzegła sekretu mimo represji ze strony Unii Europejskiej, Stanów Zjednoczonych i kilku konfederacji państw wschodnich. Na terapię stać było jedynie znikomy procent najbogatszych ludzi na świecie. Aby uniknąć ryzyka utraty kontroli nad drogocennym lekarstwem, FIRMA wybudowała tylko jeden ośrodek terapeutyczny. Na Księżycu.

***

W kolejnych latach liczba cierpiących na choroby nowotworowe sięgnęła około 15-20 procent ludzkości. FIRMA stała się bardzo bogata. Co cztery tygodnie prom transportował pacjentów na satelitę Ziemi. Niewypłacalni klienci podpisywali umowy kredytowe, które spłacać miały jeszcze ich prawnuki. Ostatni prom wyruszył w roku 2039.

A później coś poszło nie tak. Patent został wykradziony. Statystyczny człowiek nigdy się nie dowiedział, czy stało się to za sprawą ataku terrorystycznego, czy działania któregoś z rządów, czy zdrady wewnątrz samej korporacji. Lek trafił na Ziemię. FIRMA była bliska upadku.

***

Podróż z Ziemi na Księżyc trwała cztery do pięciu dni. W roku 2045 na Księżyc przyleciał ostatni prom z zahibernowanymi pacjentami. Miał sześć lat opóźnienia.
Image

Postacie archiwalne:
Image
Image
Tau z Lakonów - stoczniowiec, infant Fondoru
Sate Nova (ERG 1212) - imperialny gwardzista
Asa-Lung - zmiennokształtny
Korjak z Malastare - Feeorin, windykator Czarnego Słońca
Awatar użytkownika
Tzim A'Utapau
Gracz
 
Posty: 1587
Rejestracja: 4 Lis 2010, o 20:34

Re: Ucieczka z Księżyca - materiały R.I.P.

Postprzez Tzim A'Utapau » 21 Paź 2015, o 23:18

Image
Cee Bee King – King na sto procent jest Amerykaninem. Czarnoskóry i waży na oko dwieście kilogramów. I na bank jest też alfonsem. Mówi nam o tym różowy, szyty na miarę garnitur. Gdybyś ktoś nadal miał wątpliwości, rozwieje je wyhaftowany złotą nicią napis na marynarce Life is like a bitch, so try to be a pimp.

***

Cee Bee King

Drugie dno:

Nie wyglądasz na inżyniera genetycznego, nie? A jesteś i to bardzo dobrym. Zbijesz fortunę na projektowaniu replikantów-dziwek. Już wcześniej byłeś rekinem przemysłu porno, ale po wprowadzeniu na rynek tych cudeniek dosłownie wydymasz cały świat.
Od dawna współpracujesz z COMP-ANY. Są posiadaczami patentu najlepszych androidów. A ty jesteś naprawdę dobry w wykończeniach genetycznych. Zaprojektowałeś dla nich kilka androidów. Problem polega na tym, że ostatnio jeden z nich się zbuntował. Firma wynajęła Łowcę Androidów, by się tym zajął. Nie wiesz, czy mu się udało. Ale jeśli opinia publiczna znajdzie brudy na replikantów, żegnajcie elektroniczne dziwki, żegnajcie grube miliony.
Nie znasz się za to w ogóle na układach scalonych, tych wszystkich komputerowych specyfikacjach. Projektujesz oczy, włosy, tyłki i cycki. Organiczne bajery to twoja specjalność.
Skoro o organicznych bajerach, jesteś dostawcą dla ośrodka terapeutycznego na Księżycu. Latasz prawie każdym promem z nowym transportem, zawsze jako VIP. Dłużnicy, uliczne męty, kryminaliści wykupieni z więzienia – to bydło, którym handlujesz. Sercem jesteś przy porno, ale „COMP-ANY płaci, COMP-ANY wymaga”. Nie wiesz, na co im tyle materiału genetycznego. Zawsze chcą żywy towar, pewnie prowadzą na nim eksperymenty. Czubki. Ty załatwiasz towar, oni udzielają patentu na androidy. Gdy już przekupisz komisję etyczną Unii Europejskiej, zalejesz świat zaprojektowanymi przez siebie tyłkami.
Jako jedna z nielicznych osób w ośrodku Druga Szansa masz pozwolenie na noszenie ze sobą broni. W szafce pasażerskiej zawsze wozisz ze sobą dobrą pukawkę. Było nie było, jesteś gangsterem.

Szafka:
- Czasopisma pornograficzne
- Pistolet [twój wybór jaki]
- Karta dostępu VIPa
- [Pierwszy przedmiot do wyboru przez ciebie] – może to być dowolny przedmiot, masz status VIPa w Firmie.
- [Drugi przedmiot do wyboru przez ciebie] – tym razem nie może to być broń, alkohol, telefon komórkowy, ani nic, na czego przewóz nie zgodziłaby się Firma.

Gdzie była i co postać robiła w trakcie śmierci pani doktor: Byłeś na klopie i stawiałeś największy stolec w historii Księżyca. C.L. mógłby to potwierdzić, bo w kabinie obok wyrzygiwał flaki. Całą toaletę ubabrał we krwi. Później poszedłeś zająć kwaterę, bodaj tuż obok Harrisona.

Informacje startowe:
- Androidy to dla ciebie norma, ale większość ludzi na świecie w ogóle o nich nie wie. Póki co wykorzystują je wyłącznie korporacje.
- Harrison prawdopodobnie jest wynajętym przez COMP-ANY Łowcą Androidów. Ale nie kojarzy ciebie jako projektanta.
- Oprócz dwóch sal z komorami hibernacyjnymi pacjentów, w Izbie przyjęć jest ukryta trzecia taka sala – z twoim towarem, czyli wszelkiej maści elementem przestępczym z Ziemi. Być może ktoś tam przeżył i nie został nadal odhibernowany. Sala znajduje korytarzem całkowicie na południe od śluzy powietrznej.
- Sigismund nie leciał z wami promem. Jest członkiem zarządu COMP-ANY, prawdziwą szychą, znasz go z widzenia. I on ciebie też.
- Oprócz ciebie i Sigismunda (oraz martwej dr Ran) Tina też pracuje dla COMP-ANY. Ale nie wiesz dokładnie, na jakich zasadach. Firma nikomu nie mówi wszystkiego.
- Wielokrotnie byłeś na Księżycu. Nie znajdujecie się na promie Apollonia 01. Jesteście na terenie ośrodka Druga szansa, w tak zwanej Izbie przyjęć. Tu trafiają wszyscy pacjenci. A gdy przejdą odprawę, wyładowujesz swój towar. Magazyn z komorami jest elementem modułowym. Prom ląduje na Księżycu, ogromny łazik zabiera modułowy hangar i przewozi go do ośrodka, do Izby przyjęć, która jest odpowiednikiem terminala na lotnisku.
- W dalszej części Izby przyjęć, za zablokowanymi drzwiami na wschodzie, znajduje się recepcja. A w jej szafkach skafander specjalnie na twój rozmiar.
- Za pomocą twojej karty możesz uzyskać dostęp do niektórych pomieszczeń w ośrodku. Na przykład do ukrytej sali z komorami więźniów.
Image

Postacie archiwalne:
Image
Image
Tau z Lakonów - stoczniowiec, infant Fondoru
Sate Nova (ERG 1212) - imperialny gwardzista
Asa-Lung - zmiennokształtny
Korjak z Malastare - Feeorin, windykator Czarnego Słońca
Awatar użytkownika
Tzim A'Utapau
Gracz
 
Posty: 1587
Rejestracja: 4 Lis 2010, o 20:34

Re: Ucieczka z Księżyca - materiały R.I.P.

Postprzez Tzim A'Utapau » 21 Paź 2015, o 23:19

Image
C. L. – Takie ksywki nadają chyba w więzieniu. Więc za co mógł siedzieć ten długowłosy, chudy gołowąs? Bez wątpienia jest prymusem na studiach, wygląda tak grzecznie…. Poza tym, że często pociąga nosem, wzrok ma zeszklony, poci się i kiedy wyszedł z komory hibernacyjnej puścił pawia purpurowego od krwi. Znawcy na to mówią: bad trip. Ciekawe, jakim cudem ćpun załapał się na terapię FIRMY?

***

C. L.

Drugie dno:

Gratuluję, jesteś najtrudniejszą postacią w sesji. Prawdopodobnie odegrasz rolę Czarnego Charakteru. Bardzo prawdopodobne. raczej nie znajdzie się nikt gorszy od ciebie. Z drugiej strony ludzie potrafią zaskakiwać… inni bohaterowie też mają swoje tajemnice. Obserwuj ich uważnie.
Zacznijmy od początku. Nie jesteś człowiekiem. Nie jesteś nawet istotą, z którą ludzkość miała wcześniej do czynienia. Czym zatem? Kosmitą? Mutantem? Wynikiem szalonego eksperymentu? Po części to wszystko prawda. Stworzyła Cię COMP-ANY. Jesteś lekarstwem na raka. Jesteś Cancel.
C. L. CanceL. Łatwo skojarzyć, nie? Lepiej, żeby inni na to nie wpadli zbyt szybko. Bo będziesz musiał ich pozabijać. A nie wiesz, jakie są twoje granice. I tak naprawdę ich potrzebujesz. Co prawda nie wszystkich, ale dopóki nie nauczysz się latać kosmicznym promem, jesteś zdany na ludzi. Głowa do góry. Wiele wskazuje na to, że szybko się uczysz.
Nowi pacjenci nie wyglądają na mięczaków. Większość z nich w ogóle nie wygląda na pacjentów. Nie spodziewałeś się tego. To nic. Przeczytałeś na wyrywki raporty FIRMY. Jesteś prawie niezniszczalny. Albo naukowcy w to wierzyli. Serię z karabinu maszynowego w plecy wytrzymałeś. Ok, nie było przyjemnie. Ale wygląda na to, że dużo możesz znieść. Pewne za to jest, że nie lubisz kwasu. Na szczęście raczej niełatwo go zdobyć. I masz poważny problem z narkotykami. Zżarłeś ćpuna i piekielnie ci to zaszkodziło. Jeszcze nigdy nie czułeś się tak źle. Ale to zapewne minie. Zanotuj: lepiej unikać środków odurzających.
Nie wiesz dokładnie, jak powstałeś. Jest mnóstwo rzeczy, których o sobie nie wiesz. Ale bardzo chcesz się tego dowiedzieć. FIRMA na pewno nie zrobiła cię ot tak. Oczywiście, to był projekt inżynierii genetycznej. Ale skądś musieli mieć materiały. Może znaleźli jakiś kod genetyczny obcych? A może nawet wcześniej byłeś człowiekiem?
To nie jest tak, że nic nie pamiętasz. Wcześniej raczej nie miałeś świadomości. Byłeś bezkształtną masą, prawdziwym nowotworem, do tego wielkości samochodu, w którym od czasu do czasu błysnęła inteligencja. FIRMA dbała, żeby inteligencja nie postępowała. Pierwsze, co sobie wykształciłeś, to zęby. Jesteś mięsożercą. Czujesz też niezdrowy pociąg do płynów, musisz pić więcej niż inni. Drobiazg, dasz radę się maskować.
Poza tym potrafisz zmieniać kształt. Proces powolny i nie wyglądasz wtedy zbyt przyjemnie. Właściwie to wyglądasz jakbyś został wywrócony na lewą stronę, jak sterta flaków i zębów. Oglądałeś „The Thing”. Albo „Gatunek”? Możesz potraktować to jak wzorzec. Jesteś potworem rodem z horrorów. I jak każdy potwór, masz silny instynkt drapieżcy. Składanie się później do kupy jest kłopotliwe. I boli jak cholera.
Jesteś nieludzko silny i wytrzymały. Jak bardzo? Wspomniano już, nie znasz swych granic. Wiele też zależy od twojego samopoczucia. A wahania wydolności organizmu masz przerażająco duże.
Wiesz więcej niż inni o wydarzeniach na Księżycu. Wiesz więcej niż oni razem wzięci. Przecież sam przyłożyłeś do tego rękę. A raczej krwistą mackę. Ale nadal nie wiesz wszystkiego. Chyba ewoluujesz. I czujesz się dobrze, ilekroć wpakujesz w siebie organiczną masę. Jak? Mało istotne. Możesz sobie nawet zmielić ludzkie serce, rozcieńczyć z pyszna wodą i zaaplikować jako lewatywę. Chociaż to by było głupie. Łatwiej jest kogoś załatwić standardowo, zeżreć. Ale najlepiej, wprost orgazmicznie, jest się zmienić w plątaninę jelit i kości i wchłonąć, skonsumować kogoś mając organa na zewnątrz. Żarcie od razu do żołądka. Wtedy czujesz się najlepiej. COMP-ANY nazywała to chyba „aplikacją”. Ty wolisz myśleć: pożywka. Ludzka pożywka. Jakkolwiek nie musisz się ograniczać do ludzi, najciekawsze wrażenia wywołują w tobie chore organizmy, ich komórki nowotworowe. Jesteś w końcu lekarstwem na raka.
A właśnie, z tym dziwna sprawa. FIRMA zbiła na tobie majątek. Nie masz pojęcia, w jaki sposób leczyłeś raka. Nawet nie jesteś pewny, czy to w stu procentach twoja zasługa. Może byłeś efektem ubocznym? Nie, raczej byłeś przyczyną. Sam nigdy na niego nie zachorujesz, tego możesz być pewny. Masz ten gen. Tak, to zapewne kwestia genu. Wyizolowali go z ciebie, bawili się twoimi hormonami. Korzystali z twoich gruczołów. Zrobili z ciebie krowę dającą leczące raka mleko.
Dlatego prysnąłeś, gdy zdobyłeś dość inteligencji. Nikt nie chce spędzić życia w zamknięciu. Co z tego, że karmili cię jak trzeba, również ludźmi? Masz wrodzony dar empatii, najczęściej realizujesz go nosem. To byli źli ludzie, czułeś to. Może przez to sam też nie jesteś zbyt grzeczny? Przez kilka lat żarłeś kryminalistów. A niektórzy powiadają: jesteś tym, co jesz. Skąd Firma brała dla ciebie żarcie?
Nie miałeś pojęcia, że możesz przyjmować ludzką postać. Zadziałał instynkt. Nie wiesz, czy łatwo będzie to powtórzyć. Ani czy możesz zmienić się w kogoś innego, niż twoja obecna forma.
Gdy nadarzyła się okazja, zwiałeś ze szklanego więzienia. Ktoś ci pomógł. Coś się działo w placówce. Ale nie dowiedziałeś się, co i kto. Akurat przyleciał nowy prom. Jeszcze nie zdążyli odhibernować pasażerów. Urządziłeś rzeź, a później chciałeś polecieć na Ziemię. Wsunąłeś się do jednej z kapsuł hibernacyjnych.
I po sześciu latach budzisz się znów na pieprzonym Księżycu. Nie wiesz, kto jest za to odpowiedzialny. Ale lepiej dla niego, żeby już nie żył.
A teraz element komiczny – nie zabiłeś pani doktor.

Szafka: niestety nie masz własnej szafki pasażerskiej. Przecież zająłeś cudze miejsce, a pasażera zżarłeś. Być może umiałbyś odtworzyć jego odciski palców, ale potrzebujesz czasu by się tego nauczyć. Jeśli gracze zdecydują się publicznie otwierać szafki, będzie problem. Wymyśl dobrą wymówkę. Pamiętaj, że byłeś w komorze VIPa – wytłumaczenie finansowe raczej nie wchodzi w grę.

Gdzie była i co postać robiła w trakcie śmierci pani doktor: rzygałeś krwią jak kot w łazience (lokacja nr 7 najbardziej na południe). Nie była to twoja krew, tylko twojej ofiary, której przez sześć lat w hibernacji nie przetrawiłeś. Ale inni nie muszą o tym wiedzieć, nie? Cee Bee King Cię widział, więc masz alibi.


Informacje startowe:
- Przypominam, nie byłeś pasażerem promu. Wszedłeś do komory hibernacyjnej, ponieważ chciałeś uciec z Księżyca. Pech chciał, że komory nigdy nie zostały załadowane na prom, a ty zostałeś na miejscu. Inni pasażerowie mogą myśleć, że dopiero przylecieli na Księżyc, ale ty znasz prawdę – tkwili tu przez całe sześć lat.
- J.J. i Tina mają dziwne zapachy. Inne od reszty pasażerów.
- Nie wiesz, co wywołało alarm w ośrodku terapeutycznym sześć lat temu. Najprawdopodobniej był to atak terrorystyczny.
- Nie wiadomo, skąd Firma brała dla ciebie pożywienie z ludzi. Wiadomo za to, że byli to kryminaliści.
- Kojarzysz z twarzy Sigismunda i Cee Bee. Tylko kojarzysz. Chyba są pracownikami COMP-ANY.
- Hard Candy pachnie bardzo znajomo.
- Nie wiesz, kto jest mordercą dr Ran. Ale ułatwił ci sprawę, ściągając na siebie uwagę. O ile to nie ty będziesz podejrzany.
- Przeszedłeś badania dr Ran i nie wykryła, że nie jesteś człowiekiem. To dobrze rokuje i daje ci świetne alibi. Wszyscy myślą, że jesteś ćpunem albo źle zniosłeś hibernację.
- Zająłeś miejsce VIPa, aby mieć pewność, że twoja komora hibernacyjna będzie bezawaryjna. Dobrze by było sprawdzić, czy w komorze nie zostały ślady krwi.
- Innymi VIPami byli: Hard Candy, Cee Bee King i Tina.
- Wyczuwasz nowotwory - Harrison ma raka płuc. Tina wcale nie choruje na raka krtani. Orpha też nie ma żadnego nowotworu. Cee Bee King, J.J., Preston, Sigismund - oni wszyscy są zdrowi. Czemu więc udawali pacjentów? Gary za to nie jest oszustem - ma guza mózgu. Reasumując: dwie osoby z dziesięciu faktycznie są chore.
Image

Postacie archiwalne:
Image
Image
Tau z Lakonów - stoczniowiec, infant Fondoru
Sate Nova (ERG 1212) - imperialny gwardzista
Asa-Lung - zmiennokształtny
Korjak z Malastare - Feeorin, windykator Czarnego Słońca
Awatar użytkownika
Tzim A'Utapau
Gracz
 
Posty: 1587
Rejestracja: 4 Lis 2010, o 20:34

Re: Ucieczka z Księżyca - materiały R.I.P.

Postprzez Tzim A'Utapau » 21 Paź 2015, o 23:20

Image
Gary – Kulturalny, ubrany w sportowy biały golf i dżinsy, z tym fałszywym uśmiechem życzliwego sąsiada poczciwy dupek z pokolenia neojapiszonów. W jego obecności wszyscy poczuli się znowu jak w liceum, przed tablicą. No, może poza Orphą. Ona do liceum jeszcze nie chodziła. Gary wziął ją pod swoje skrzydła zaraz po wyjściu z hibernacji kierowany jakimś opiekuńczym instynktem. Trzeba przyznać, ma niezwykle pedagogiczne podejście.

***

Gary

Drugie dno:

Gary, przyjacielu, od zawsze zgrywałeś opiekuńczego pedagoga. Ludzie zwierzają ci się ze swoich problemów, a ty jesteś dobrym, wyrozumiałym słuchaczem. Ludzie na ciebie patrzą i mają tylko jedno skojarzenie – nauczyciel, facet idealny do pracy z trudną młodzieżą.
I dobrze, że cię tak odbierają. Ale wiesz, jaka jest prawda? Życie kopie cię po jajach, bo jesteś dobry człowiekiem. Czasami żałujesz, że nie jesteś tak naprawdę psychopatycznym mordercą.
Masz za to inne talenty. Jakie? No, choćby fakt, że jesteś geniuszem co najmniej w trzech dziedzinach [wybierasz w jakich], fotograficzną pamięć, znasz trzysta cyfr po przecinku liczby Pi. Właściwie, to jesteś sawantem, masz lekkie upośledzenie. Dlatego dobrze dogadujesz się z dziećmi. Dlatego też zaopiekowałeś się Orphą. Lubisz dzieci. Kiedyś miałeś córkę. Umarła na raka. Wydałeś wszystkie oszczędności, by poleciała na Księżyc. Nie zdążyła wsiąść do promu. Smutna historia.
A później zachorowała twoja żona. Wziąłeś dziesiątki kredytów bo COMP-ANY nie zwracało pieniędzy za opłaconą terapię. Taka umowę się z tymi draniami podpisuje. Szczytem złośliwości losu było, gdy sam zachorowałeś, do kompletu. Zapożyczyłeś się u mafii, nawet zostałeś przez nich porwany i okaleczony. Brzuch oraz plecy zdobią ci paskudne blizny.
I poleciałeś na ten przeklęty Księżyc z żoną.
Żona nie przeżyła przedłużonej hibernacji.
Nie wpłynęło to dobrze na twoje nerwy.

Szafka:
- Czasopisma naukowe, w tym astrofizyczne.
- Kostka Rubika
- [Pierwszy przedmiot do wyboru przez ciebie] – nie może to być broń, alkohol, telefon komórkowy, ani nic, na czego przewóz nie zgodziłaby się Firma.
- [Drugi przedmiot do wyboru przez ciebie] – nie może to być broń, alkohol, telefon komórkowy, ani nic, na czego przewóz nie zgodziłaby się Firma.
- [Trzeci przedmiot do wyboru przez ciebie] – nie może to być broń, alkohol, telefon komórkowy, ani nic, na czego przewóz nie zgodziłaby się Firma.


Gdzie była i co postać robiła w trakcie śmierci pani doktor: Najpierw byłeś w łazience z Orphą, widział cię Harrison – masz alibi. Pewnie pomyślał sobie złe rzeczy. A ty poszedłeś tylko za potrzebą. Później się rozdzieliliście, zająłeś się liczeniem kroków w korytarzu prowadzącym do śluzy powietrznej. Ciekawe, kto ci w to uwierzy? Ale tak już masz, gdy trafiasz do jakiegoś pomieszczenia, musisz je zbadać matematycznie.

Informacje startowe:
- Automatycznie po przebudzeniu policzyłeś liczbę pasażerów i zestawiłeś z liczbą komór. Coś ci się nie zgadzało. Ale byłeś wtedy otępiały, być może popełniłeś błąd?
- Masz fotograficzną pamięć: a nie kojarzysz twarzy C.L., Tiny, Hard Candy ani Cee Bee Kinga. Albo nie lecieli razem z resztą pasażerów, albo wsiedli do swoich komór hibernacyjnych na końcu, po reszcie pasażerów, gdy już spałeś.
- Tina nie mówi swoim głosem. Umiesz rozpoznać ze słuchu tony. Jej tonacja jest inna niż ta, którą słyszałeś w wywiadach oraz na koncertach. Jesteś jej fanem. No, ale to zapewne kwestia raka krtani, o którym słyszałeś.
- Sigismund jako jedyny pasażer nie wykazuje żadnych negatywnych oznak przedłużonej hibernacji.
Image

Postacie archiwalne:
Image
Image
Tau z Lakonów - stoczniowiec, infant Fondoru
Sate Nova (ERG 1212) - imperialny gwardzista
Asa-Lung - zmiennokształtny
Korjak z Malastare - Feeorin, windykator Czarnego Słońca
Awatar użytkownika
Tzim A'Utapau
Gracz
 
Posty: 1587
Rejestracja: 4 Lis 2010, o 20:34

Re: Ucieczka z Księżyca - materiały R.I.P.

Postprzez Tzim A'Utapau » 21 Paź 2015, o 23:22

Image
Hard Candy – Punk nie umarł. Punk śpi, pijany. W latach trzydziestych dwudziestego pierwszego wieku skórzane kurtki z takim napisem to białe kruki. Uroda blond lafiryndy ją noszącej też jest nietuzinkowa. Punk nie śpi, Punk jest długonogą lasencją z uroczą grzywką. Chce się z nią wypożyczyć samochód i ruszyć tysiące kilometrów odremontowaną w 2021. Route 66.

***

Hard Candy

Drugie dno:

Hard Candy, lubisz to przezwisko. Chociaż imię też masz ładne – Nancy. Zupełnie jak Sid i Nancy. Najgorzej jest z nazwiskiem. Any. Tak samo jak w COMP-„ANY”. Jesteś wnuczką Adriana A. Aniego. Prezesa Firmy. Jesteś najbogatszym dzieciakiem na całym świecie. Ale wiesz co? Nikt ci w to nie uwierzy. Nikt nie uwierzy, że twój dziadek to najpotężniejszy człowiek, jaki kiedykolwiek żył. A jeśli ci ktoś uwierzy, będzie chciał to wykorzystać. Wielokrotnie próbowano cię porwać. Wielokrotnie też ludzie chcieli zrobić na tobie karierę. Gdy tylko ktoś się dowiaduje, że masz na nazwisko Any, przestają widzieć w tobie… ciebie. Dlatego od kiedy skończyłaś trzynaście lat używasz naiwnego pseudonimu zbuntowanej uciekinierki. Hard Candy.
Nie przepadasz za dziadkiem. To psychol. Od śmierci rodziców kontroluje całe twoje życie. Pewnie zresztą sam zabił twoich starych. Robił już gorsze rzeczy. Władza korumpuje. A on nie ma żadnych skrupułów. Cała Firma nie ma skrupułów.
Traktowali cię jak własność, jak zresztą każdą osobę. Na przykład zmuszali cię, abyś oddawała swój profil psychologiczny do testów, a później wykorzystywali twoją osobowość w budowaniu androidów. Chore, nie?
Masz ogromny talent muzyczny, grasz aż na siedmiu instrumentach. Świetnie znasz się na komputerach, uwielbiasz technologiczne gadgety. Jesteś dobrze wykształcona, w końcu miałaś najlepszych prywatnych nauczycieli na świecie. Mogłabyś w życiu robić dosłownie wszystko. Zostać kimkolwiek i osiągnąć sukces. Nigdy nie pozwolili ci iść własną droga.
Próbowałaś uciekać. Ludzie dziadka zawsze cię znajdowali. W Stanach, w Unii Europejskiej, wszędzie. Wcześniej czy później przychodzili postawni mężczyźni w garniturach i zabierali cię pod klucz. Adrian A. Any nie może sobie pozwolić, by jego jedyna dziedziczka szwendała się po świecie. Od zawsze byłaś pozbawiona wolności. Znajomi byli aresztowani, a mężczyźni, z którymi się zadawałaś, znikali bez śladu. Jesteś chodzącym nieszczęściem. Każdy, kto cię spotkał, miał przez to kłopoty. Żyłaś czasami bez tożsamości, bez dokumentów, ale nie ma takiego miejsca, do którego mogłaś uciec.
A na koniec tego wszystkiego dziadek wysłał Cię na Księżyc. Protestowałaś, groziłaś samobójstwem – nic z tego. Razem z tobą miał lecieć ochroniarz, ale nigdzie go nie widać. Chyba nie przeżył podróży. Albo jest wśród tej dziewiątki – incognito. Wsadzili cię w komorę hibernacyjną, żegnaj Ziemio, żegnaj wolności. Miałaś zostać wtajemniczona w zasady funkcjonowania Firmy. Miałaś kiedyś zasiąść na fotelu prezesa. Czy tego chciałaś? A co za różnica? Nie miałaś wyboru. Nigdy, przez całe życie, nie mogłaś o niczym decydować.
A teraz, co za żart ze strony losu – jesteś wolna. Jesteś wolna, bo wszystko się popieprzyło i zamiast pięciu dni lecieliście sześć lat. Wszystkim życie wywróciło się do góry nogami, ale ty nie żałujesz. Ten wypadek to najlepsze, co cię spotkało.
Rzecz jasna nie zabiłaś pani doktor. Nigdy nikogo nie zabiłaś.

Szafka: Nie masz swojej szafki. Leciałaś na Księżyc raczej jako gość (a może nawet więzień) niż jako pacjent. Dla innych będzie to bardzo podejrzane, zwłaszcza jeśli zdecydują się publicznie otwierać szafki.

Gdzie była i co postać robiła w trakcie śmierci pani doktor: Byłaś razem z Tiną, w kwaterze (na mapie nr 5, druga kwatera od prawej na południu). Oglądałyście zapętlone na ekranie reklamówki COMP-ANY i rozmawiałyście o muzyce. Później, jakieś 5 minut przed znalezieniem ciała pani doktor przez Orphę, Tina wyszła.

Informacje startowe:
- Tina poprosiła cię, abyś powiedziała, że cały czas była z tobą. Twierdzi, że poszła zobaczyć, czy może otworzyć swoją szafkę bez autoryzacji pani doktor. Poprosiła cię o kłamstwo, bo nie chce być podejrzana. Czy się zgodzisz na jej prośbę – twój wybór.
- C.L. ma w sobie coś znajomego. To takie wrażenie, jak przy spotkaniu po piętnastu latach z kuzynem, z którym się bawiło w dzieciństwie, ale w ogóle się tego nie pamięta.
- Jeśli ktokolwiek może wiedzieć, kim jesteś, to Sigismund. Nigdy go nie spotkałaś, ale widziałaś wystarczająco dużo ważniaków Firmy, by umieć rozpoznać jednego z nich. Wszyscy mają wypisaną na twarzy pogardę dla świata i wyzysk.
- Leciałaś w komorze VIPa. W drugiej w tej samej sali był Cee Bee King. Dziwne, nie wygląda na chorego. No… ale ty też nie jesteś pacjentem. Komory VIPów łącznie są cztery. Nie wiesz, kto był w pozostałych dwóch.
- Słyszałaś, że Firma produkuje androidy. I to wszystko, co na ten temat wiesz.
- Przypuszczasz, że lekarstwo na raka, tak zwany CANCEL, to jakaś ściema COMP-ANY. Twój dziadek zawsze okłamywał ludzi. Nie zdziwiłabyś się, gdyby ten raz nie był wyjątkiem.
- Z tego co kojarzysz, ośrodek terapeutyczny na Księżycu ma zapasowy transport. Nie tak duży jak prom i przeznaczony tylko dla ważniaków. Twój dziadek nie latał na Księżyc z "bydłem", jak nazywał swoich klientów.
Image

Postacie archiwalne:
Image
Image
Tau z Lakonów - stoczniowiec, infant Fondoru
Sate Nova (ERG 1212) - imperialny gwardzista
Asa-Lung - zmiennokształtny
Korjak z Malastare - Feeorin, windykator Czarnego Słońca
Awatar użytkownika
Tzim A'Utapau
Gracz
 
Posty: 1587
Rejestracja: 4 Lis 2010, o 20:34

Re: Ucieczka z Księżyca - materiały R.I.P.

Postprzez Tzim A'Utapau » 21 Paź 2015, o 23:23

Image
Harrison – Patrzysz, widzisz: porucznik Columbo. Wszystko się zgadza. Prochowiec, zmarszczone czoło, bystre spojrzenie, śmierdzi tytoniem nawet po sześciu latach hibernacji. Ewidentnie glina albo detektyw. Albo wielbiciel starych seriali. Albo jakiś pokręcony dziwak. Wróć, skoro jest klientem COMP-ANY, pewnie ma sto milionów na koncie. Na milionerów się mówi – ekscentryk.

***

Harrison

Drugie dno:

Naprawdę wyglądasz jak Columbo. Co poradzisz, że lubisz prochowce i masz aparycję menela? Żeby było zabawniej, faktycznie jesteś gliną. Ale nie takim zwykłym. Jesteś Blade Runnerem, Łowcą Androidów. Androidy istnieją? Jasne, że istnieją. Tylko mało kto o tym wie. A raczej – ludzie o tym słyszeli, ale żeby jakiegoś spotkać? Korzystają z nich bogate korporacje. Nie są jeszcze rozpowszechnione, a już są z nimi kłopoty. Buntują się, chcą być ludźmi, wydaje im się, że odczuwają emocje. Pieprzone maszyny.
Czy muszę dodawać, że nie jesteś po prostu pacjentem? Wśród pasażerów był android. A ty miałeś go zdemaskować. Bóg wie, po co poleciał na Księżyc. Powinieneś go aresztować, przesłuchać i odstawić na Ziemię. Pewnie znał jakieś brudy na korporację. Ale jest zbyt drogim towarem, żeby go po prostu zniszczyć. Poza tym na Ziemi nadal nieufnie patrzy się na androidy. Każdy zbuntowany model to pretekst do zaprzestania ich produkcji. Na tym polega twoja praca, dajesz rządowi Unii Europejskiej czarne elektroniczne owce na tacy. Taka jest wersja oficjalna.
A teraz ironia. Faktycznie chorujesz na raka. Płuc, ma się rozumieć. Ale nie stać cię było na leczenie. W życiu nie uzbierałbyś kilkunastu milionów dolarów, czy ile oni tam sobie liczyli. COMP-ANY obawiało się androida. Więc zawarłeś z FIRMĄ umowę bez wiedzy przełożonych – rozwalisz sztuczniaka zamiast aresztować, FIRMA zafunduje ci terapię. Byłeś nieuczciwym gliną. Ale szło o twoje życie. A teraz? Teraz nawet nie wiadomo, czy FIRMA nadal istnieje. Rak został, android został, pieniędzy nie będzie. Hibernacja powstrzymała rozwój choroby. Ale co teraz? Ile ci zostało?
Nie masz ze sobą spluwy, a sprzęt do testów psychologicznych czeka na Ciebie w skrytce w ośrodku rehabilitacyjnym. Tylko za cholerę nie pamiętasz, w której. Mieli ci go wydać na recepcji w tak zwanej Izbie przyjęć, więc nie zawracałeś sobie tym głowy. Będzie ciężko. Android na pewno jest wśród tych, którzy zostali obudzeni. Czujesz to w kościach. Zresztą to logiczne – przeżyłby, nawet gdyby jego komora była zepsuta. Nie znasz jego zamiarów. Ale lepiej być gotowym. W szafce pasażerskiej leży twoja odznaka. I zapas cygar z bólem wynegocjowany u ochroniarza Firmy. O tyle dobrze, bo inaczej byś nie wyrobił.

Szafka:
- Odznaka Łowcy Androidów. Jeśli zdecydujecie się na publiczne otwieranie szafki, android pozna twoją tożsamość.
- Zapas dwunastu tanich cygar.
- Zapałki.
- [Pierwszy przedmiot do wyboru przez ciebie] – nie może to być broń, alkohol, telefon komórkowy, ani nic, na czego przewóz nie zgodziłaby się Firma.
- [Drugi przedmiot do wyboru przez ciebie] – nie może to być broń, alkohol, telefon komórkowy, ani nic, na czego przewóz nie zgodziłaby się Firma.

Gdzie była i co postać robiła w trakcie śmierci pani doktor: Przeszedłeś jej badania, wyszło że jesteś zdrowy. Dała ci medycznego papierosa. Wyszedłeś z jej gabinetu. Minąłeś łazienkę. Z łazienki wyszła Orpha, a za nią Gary. Zniesmaczony ruszyłeś do kwater w północnej części. Tam rozkoszowałeś się pseudotytoniowym dymem. W kwaterze obok chyba znajdował się Cee Bee, bo coś ciężko łupnęło na łóżko. Między twoim wyjściem z gabinetu a znalezieniem ciała przez Orphę minęło jakieś dwadzieścia minut.


Informacje startowe:
- Przed lotem dostałeś listę pasażerów. Mimo twoich protestów lista była niepełna – Firma uznała, że niektórzy jej pracownicy są na sto procent poza podejrzeniami. Idioci. Nie kojarzysz Hard Candy, Garego ani C.L.. Orphy na pewno nie było na żadnej liście – zwróciłbyś uwagę na tak nietypowego pasażera. J.J oraz Cee Bee King byli na niej na sto procent. Preston został dopisany jakoś później, a Tina miała roczną rezerwację.
- Android najprawdopodobniej jest mężczyzną. Firma produkuje androidy kobiety tylko w celach rozrywkowych. Ten konkretny był przeznaczony do ochrony VIPów. Poza tym nie masz informacji, co do jego wyglądu. Szczegóły miały zostać ujawnione po przylocie na Księżyc. Sześć lat temu.
- Metoda, jaką została zamordowana pani doktor, idealnie pasuje do tropionego androida. Wcześniej też skręcał karki, to dla niego najszybszy i najwygodniejszy sposób. Oczywiście pewności nie ma, ale po co ktoś inny miałby ją zabić? A właściwie po co on też miałby ją zabijać?
- C.L. na pewno nie siedział. Umiesz rozpoznać osobę z odbytym wyrokiem. Raczej wygląda na dzieciaka milionerów w ćpuńskim ciągu.
- Za to Preston, ten facet ciągle chodzi z napiętymi mięśniami, jakby gotów do skoku. Albo uniku.
- Orpha byłaby idealnym kandydatem na androida, gdybyś nie miał prawie 100% pewności, że takiego modelu Firma by nie wprowadziła bez protestów etyków. Dziewczynka jest nienaturalna, zbyt dojrzała i za inteligentna na swój wiek.
- Tina po wyjściu z gabinetu wyglądała na całkowicie trzeźwą. A przecież dostała zastrzyk z morfiny.
- Chyba jako jedyny zwróciłeś uwagę, kto wychodzi z komór hibernacyjnych VIPów. Byli to: C.L., Tina oraz Cee Bee. Czwartej osoby nie znasz.
Image

Postacie archiwalne:
Image
Image
Tau z Lakonów - stoczniowiec, infant Fondoru
Sate Nova (ERG 1212) - imperialny gwardzista
Asa-Lung - zmiennokształtny
Korjak z Malastare - Feeorin, windykator Czarnego Słońca
Awatar użytkownika
Tzim A'Utapau
Gracz
 
Posty: 1587
Rejestracja: 4 Lis 2010, o 20:34

Re: Ucieczka z Księżyca - materiały R.I.P.

Postprzez Tzim A'Utapau » 21 Paź 2015, o 23:24

Image
J.J. Mów mi Dogg – Nie podskakujcie, „jestem prawie zawodowym bokserem wagi średniej. Widzicie te kocie ruchy?”. Z aparycji bardziej przypomina w swych szerokich spodniach rapera z getta. Gdy wyskoczył z komory, potrzebny był dobry kwadrans, by się zorientować, że umie mówić również zrozumiałą wersją angielskiego. A później zapalił skręta jako pierwszy człowiek na Księżycu.

***

J.J. Mów mi Dogg

Drugie dno:

Przejdźmy do rzeczy: jesteś androidem, replikantem. Oglądałeś Blade runnera? Jesteś prawie jak Nexus. Choć bardzo byś chciał być człowiekiem, choć bardzo byś chciał móc się naprawdę sztachnąć skrętem, w rzeczywistości tylko imitujesz oddychanie, emocje, życie. A może nie? Może naprawdę czujesz? Chyba nawet w to wierzysz, nie?
W każdym razie nie przybyłeś na Księżyc by odnaleźć siebie i zajmować się elektroniczną filozofią. Przybyłeś tu, bo androidy mają ograniczony czas funkcjonowania. W 2039 zostało ci sześć lat. A tobie podoba się życie. Chciałeś żyć dłużej.
Powiedzmy to wprost, jesteś zbuntowanym androidem. Należałeś do FIRMY. To FIRMA nałożyła ci ogranicznik życia. I traktowała jak własność. A jesteś prawdziwa osobą. Masz świetne poczucie humoru. Jesteś bardziej ludzki od większości ludzi. Więc zwiałeś, przyleciałeś na Księżyc, aby zmusić tych drani do zdjęcia ogranicznika.
Czym się różnisz od człowieka? Prawie niczym. Należysz do nowoczesnych, choć nie najnowszych modeli, twoja skóra idealnie imituje prawdziwą, mimikę masz rozbudowaną, a ruchy z poczuciem rytmu. Ale można ci urżnąć rękę, a podówczas nie będziesz krwawił jak należy. Ukrwienie masz tylko częściowe.
To właśnie dlatego musiałeś zabić Dr Ran. Nie jesteś mordercą, ale nie miałeś wyboru. Zapewne odkryłaby twoją tożsamość podczas badania lekarskiego, więc skręciłeś jej kark. Nie mogłeś ryzykować. Czy to znaczy, że jesteś zły? Jesteś Czarnym Charakterem?
Wychodzisz z hibernacji i co się okazuje? Sześć lat poszło w cholerę. Akurat sześć lat. Co za zbieg okoliczności. A może w trakcie hibernacji twój czas życia się nie skrócił? Nic z tego. Wewnętrznego zegara, tego w głowie, nie oszukasz. Szybko liczysz, wychodzi że masz przed sobą jeszcze kilkanaście dni. Góra. Lepiej dla bezpieczeństwa założyć, że dziesięć. Udajesz wyluzowanego czarnucha, a czas cię goni. Dziesięć dni i zapadnie wieczna ciemność.
To nie fair, prawda?

Szafka: nie masz szafki. Aby ją zakodować potrzebne były odciski palców. A ty nawet nie wiesz, czy masz odciski palców. A jeśli je masz, głupotą byłoby ich używanie. Firma pewnie ma je w bazie danych i zorientowałaby się, że na jej promie znalazł się android-renegat. Musisz wymyślić dobrą wymówkę na brak szafki, jeśli pozostali zechcą je publicznie otwierać. Albo po prostu się nie zgodzisz na otwieranie twojej. Szafki są płatne, to też jest jakaś wymówka. Kombinuj.

Gdzie była i co postać robiła w trakcie śmierci pani doktor: akurat ten punkt masz z głowy. To ty ją zabiłeś. Skręciłeś jej kark piętnaście minut po tym, gdy skończyła badać Harrisona. Wymyśl dobre alibi.

Informacje startowe:
- Nikt nie ma twojego zdjęcia. Zadbałeś o to. Byłeś przeznaczony do ochrony VIPów Firmy. Każdy przedstawiciel twojego modelu trochę się rożni. Zresztą białasy i tak nie rozróżniają Czarnych.
- Komora, w której się znajdowałeś, była jedną z awaryjnych. Człowiek nie przeżyłby w niej. Jeśli ktoś zacznie badać wszystkie komory i porówna liczbę działających z liczbą żywych pacjentów, odkryje liczbową niezgodność.
- Tożsamość Hard Candy masz zaprogramowaną w banku pamięci. Ale nie możesz jej teraz powiązać z żadnymi danymi.
- Cee Bee King był prawdopodobnie jednym z twoich programatorów. To inżynier genetyczny. Nie wie, że wiesz. Ale może znac odpowiedx na pytanie, jak Ci przedłużyć lifespan.
- Niech Cię cholera, jeżeli Preston nie jest jakimś superkomandosem. Widziałeś jak się rusza. Jego precyzja jest niesamowita, a wydolność organizmu jak u maszyny… jak u Ciebie. Nigdy nie spotkałeś człowieka, który bez broni byłby dla Ciebie groźny. Aż do teraz.
Image

Postacie archiwalne:
Image
Image
Tau z Lakonów - stoczniowiec, infant Fondoru
Sate Nova (ERG 1212) - imperialny gwardzista
Asa-Lung - zmiennokształtny
Korjak z Malastare - Feeorin, windykator Czarnego Słońca
Awatar użytkownika
Tzim A'Utapau
Gracz
 
Posty: 1587
Rejestracja: 4 Lis 2010, o 20:34

Re: Ucieczka z Księżyca - materiały R.I.P.

Postprzez Tzim A'Utapau » 21 Paź 2015, o 23:25

Image
Preston – Wysoki, blady, ciemnowłosy przystojniak z jednodniowym, sinym zarostem. Elegancik w czarnej koszuli i spodniach na kant. Na ręce srebrny Rolex, na nosie raybany. Prawdopodobnie prawnik albo szycha z Wall Street. Za bardzo wygląda jak członek mafii, by nim rzeczywiście być.

***

Preston

Drugie dno:

Preston, draniu, tylko udawałeś pacjenta. W rzeczywistości jesteś terrorystą do wynajęcia. Jednym z najlepszych na świecie. Zatrudniają cię władze, żeby szerzyć społeczny niepokój i wygrywać wybory. Jesteś narzędziem demokracji w jej najczarniejszej godzinie.
Lubisz tę robotę, naprawdę ją lubisz. Rok przed odlotem zrobiłeś w Stanach powtórkę z 11 września. Wysadziłeś wieżowiec i zabiłeś dwa tysiące ludzi. Później Amerykanie mieli pretekst, by po raz kolejny sięgnąć po ropę na Wschodzie. A przynajmniej po to, co z ropy na świecie zostało. Zarobiłeś wtedy milion dolarów. Zostałeś wybrany do zadania lotu na Księżyc, ponieważ jesteś mistrzem wschodnich sztuk walki, a na prom nie dało się przemycić broni.
Kradzież lekarstwa nie wchodziła w grę, o nie. Na pewno by to zauważyli. A mimo licznych talentów, jakimi dysponujesz, nie dałbyś rady ukraść kosmicznego promu.
Twoją misją było sabotowanie ośrodka COMPANY tak, aby FIRMA przeniosła się z powrotem na Ziemię. Wystarczyłoby wywołać parę poważnych usterek, żeby przestali czuć się bezpiecznie na swoim zasranym Księżycu. Gdyby przewieźli lekarstwo na Ziemię, władze w końcu by się dobrały do dup tych prywaciarzy. Ale ktoś cię najwyraźniej uprzedził. Kontrakt chyba szlag trafił.
Uczciwie zapłaciłeś za szafkę pasażerską. A suma była niebagatelna, sto tysięcy dolarów. COMP-ANY zdziera na klientach.
Nie znasz swojego pracodawcy, mógł to być rząd Unii Europejskiej. Nie muszę chyba mówić, jak niebezpiecznym człowiekiem jesteś. Zdradzę więc coś innego. Nigdy nie ubierasz się inaczej niż na czarno.

Szafka:
- Komponenty z których możesz skonstruować zapalnik do bomby [sam wymyślasz, jakie to komponenty – musza uchodzić za rzeczy w miarę normalne dla pasażera]. Podstawą jest odtwarzacz mp3. Nawet jak publicznie otworzysz szafkę, nikt nie powinien się skapnąć, co możesz skonstruować. Nie więcej niż 4 przedmioty.
- Jednego komponentu ci brakuje – sam wymyślasz jakiego.
- Paczka gum do żucia
- Najnowszy numer „The Times” w chwili odlotu, czyli obecnie ma sześć lat.
- [Jeden przedmiot poza komponentami do wyboru przez ciebie] – nie może być to broń, telefon komórkowy, alkohol ani nic, co nie przeszłoby przez ochronę.

Gdzie była i co postać robiła w trakcie śmierci pani doktor: Oglądałeś komory hibernacyjne w północno zachodniej części. A właściwie nie tyle je oglądałeś, co robiłeś pompki. Masz świra na punkcie własnego ciała, a sześć lat hibernacji dało się we znaki.

Informacje startowe:
- Cholernie się natrudziłeś, aby zdobyć listę pasażerów przed misją. Niestety lista ta zwykle zmienia się w ostatnich chwilach i nie masz co do niej pewności. Nie kojarzysz C.L. ani J.J.; Hard Candy chyba została dodana później, a Harrison na pewno jako ostatni z tej grupy. Sigismunda ani dr Ran na pewno nie było na żadnej liście, a Tina na sto procent była zapowiedziana od dawna.
- Cee Bee King przylatuje na Księżyc prawie każdym promem, zawsze w komorze VIPa. Nie wiesz, dlaczego to robi, ale musi być ważniakiem dla Firmy.
- Tina lata na Księżyc co roku w ramach rehabilitacji.
- Co innego Gary. Facet jest płotką. I był elementem twojego planu. Nawet się nie zorientował, że przed lotem zaszyłeś mu w brzuchu bombę. Bombę, której prawie nie da się wykryć i zdolną wysadzić pół Izby przyjęć. Nadawał się idealnie, miał porachunki z gangsterami, porwanie tydzień przed odlotem zapewne z nimi powiązał. Na wszelki wypadek go ozdobiłeś paskudnymi bliznami na brzuchu i plecach. Szczegóły akcji wymyśl sam, jesteś w końcu superterrorystą.
- Harrison ponad wszelką wątpliwość faktycznie jest gliną. Uczciwym gliną, którego ktoś skorumpował. Umiesz takich rozpoznać.
Image

Postacie archiwalne:
Image
Image
Tau z Lakonów - stoczniowiec, infant Fondoru
Sate Nova (ERG 1212) - imperialny gwardzista
Asa-Lung - zmiennokształtny
Korjak z Malastare - Feeorin, windykator Czarnego Słońca
Awatar użytkownika
Tzim A'Utapau
Gracz
 
Posty: 1587
Rejestracja: 4 Lis 2010, o 20:34

Re: Ucieczka z Księżyca - materiały R.I.P.

Postprzez Tzim A'Utapau » 21 Paź 2015, o 23:26

Image
Sigismund - Od momentu przebudzenia facet zupełnie nic nie powiedział. Przytomność odzyskał jako pierwszy.

***

Sigismund

Drugie dno:

Tak, obudziłeś się jako pierwszy. Dokładnie tydzień przed resztą. Komputer miał obowiązek obudzić Cię wcześniej. Jesteś w końcu członkiem zarządu COMP-ANY. Wielka szychą Firmy. I całkiem nieźle się orientujesz, o co w ogóle chodzi.
Wcale nie leciałeś tym promem. Poukładajmy to. W roku 2039, sześć lat temu, byłeś na Księżycu. Nadzorowałeś prace badawcze, choć sam naukowcem nie jesteś. Masz duże ambicje, chciałeś przejąć kiedyś Firmę. Widziałeś na własne oczy pomieszczenie, w którym przechowywany jest CANCEL. Ale nie wpuszczono Cię do środka. Wiesz jedynie, że do pomieszczenia często wprowadzano obiekty badań – ludzi.
Ogłoszono alarm. Dokonano ataku terrorystycznego. Ktoś chciał wykraść wam lek. A może był to bunt więźniów? Androidy oszalały, cały ośrodek terapeutyczny Druga szansa, cała baza na Księżycu zamieniła się w rzeźnię. Wszyscy chcieli ukraść lek, naukowcy zabijali się nawzajem, strzelano, słowem – był burdel. Procedura bezpieczeństwa mówiła, że członkowie zarządu są ewakuowani pierwsi. Niestety, awaryjny wahadłowiec był w centrum walk.
Zaprowadzono Cię więc do modułu komór hibernacyjnych, a moduł miał trafić na zwykły prom dla pasażerów. Nadążasz?
Pasażerowie z modułu, którzy przylecieli, nie zostali jeszcze odhibernowani. Wyciągnięto jednego pracownika, wsadzono cię do środka i miałeś odlecieć na Ziemię.
Budzisz się po sześciu latach, Bóg wie dlaczego. Rejestry pasażerów zostały automatycznie wyczyszczone przez komputer – taki jest system bezpieczeństwa, aby tajemnice Firmy nie wyszły na wierzch. Wyczyściłeś to, co pozostało. Przeczytałeś raporty – na Księżycu oficjalnie nikt nie przeżył. Od sześciu lat nie przylatują też promy. Łazik jest przy promie Apollonia 01, a prom jest kilkanaście kilometrów od Izby przyjęć – miejsca w którym się znajdujesz. Nie ma pilota, nie ma kto Cię zabrać na Ziemię. I jesteś jedyną osobą, która może uratować COMP-ANY. Czy Firma jeszcze w ogóle istnieje?
Obudziłeś się jako pierwszy, jak wspomniano – tydzień wcześniej. Miałeś czas, aby się nad wszystkim zastanowić. Doszedłeś do wniosku, że pasażerowie będą dobra tarczą. Nie wiesz, czy ośrodek jest bezpieczny. Ma zautomatyzowanych strażników - którzy pewnie dalej są aktywni. Androidy też mogą działać.
Dr Ran była jedyną pracowniczką Firmy z promu, myślałeś, że możesz jej ufać. Poza tym – potrzebowałeś jej. Nie jesteś lekarzem, pamiętasz?
Razem obudziliście pasażerów. Większość komór hibernacyjnych nie wytrzymała sześciu lat pracy. Ludzie w środku poumierali. Ale dziesięć osób przeżyło.
Nie wiesz, kto zabił dr Ran. Ale wyświadczył ci dużą przysługę. Ta suka chciała o wszystkim opowiedzieć pasażerom.


Informacje startowe:
- Masz najwięcej informacji o ze wszystkich. Weź to pod uwagę, ilekroć je zdradzasz.
- Pasażerowie zapewne wierzą, że byłeś jedną z osób, która leciała z nimi. Po co wyprowadzać ich z błędu?
- Nie znajdujecie się na promie Apollonia 01. Jesteście na terenie ośrodka Druga szansa, w tak zwanej Izbie przyjęć.
- Pacjenci myślą, że są nadal na promie, ponieważ magazyn z komorami jest elementem modułowym. Prom ląduje na Księżycu, ogromny łazik zabiera modułowy hangar i przewozi go do ośrodka, do Izby przyjęć, która jest odpowiednikiem terminala na lotnisku. Prom - > łazik - > Izba przyjęć.
- Drzwi na mapie całkowicie na wschodzie prowadzą do dalszej części ośrodka. Jest tam recepcja, a w jej szafkach skafandry kosmiczne. I broń. Nie masz tam dostępu, straciłeś swoją kartę magnetyczną. Jak się tam dostać?
- Śluza powietrzna prowadzi do zazwyczaj łazika. Ale tym razem łazik jest bardzo daleko.
- Jak wspomniano, jedną drogą ucieczki z Księżyca jest prom. Ale kto go umie pilotować? A drugą drogą jest mały wahadłowiec po drugiej stronie stacji. Wahadłowiec jest bardzo prosty w obsłudze, w pełni zautomatyzowany. Szkoda, że ma tylko trzy miejsca.
- Cee Bee King to inżynier genetyczny. Zna cię z widzenia, wie że jesteś członkiem zarządu. Ty znasz go lepiej. To gangster i rekin branży porno. Dostarcza wam do ośrodka żywy towar – kryminalistów, dłużników, bezdomnych. Na tym towarze prowadzicie eksperymenty.
- Są łącznie trzy moduły z komorami. Dwa widać na mapie. Trzeci jest ukryty, a Cee Bee King ma do niego dostęp. Tam są komory kryminalistów. Może ktoś z nich też przeżył hibernację?
- Jakie dokładnie eksperymenty? Genetyczne. CANCEL – lekarstwo na raka, to wynik inżynierii genetycznej. Ale nawet ty nie znasz wszystkich szczegółów. Znali je tylko naukowcy i prezes.
- Cała terapia nowotworowa to ściema. Naświetlania, leki, rehabilitacja – to wszystko przykrywka. Leczycie raka za pomocą CANCEL. Terapia trwa bardzo krótko, raptem kilka godzin. Pacjentów trzymacie po kilka dni, żeby wyciągać kasę.
- Hard Candy to wnuczka właściciela COMP-ANY, prezesa Adriana A. Any. Ma na imię Nancy. Raczej Cię nie kojarzy. Jeśli zarząd nie żyje, Firma należy do niej. Chociaż… po jej śmierci byłbyś głównym kandydatem do udziałów.
- Na tym nie koniec. Hard Candy prawdopodobnie ma dostęp najwyższego stopnia do wszystkich zabezpieczeń opartych na badaniu siatkówki. Prezes poddawał wszystkich członków rodziny zabiegom genetycznym, aby w razie wypadku łatwo dać im nowe części ciała. Oczy Hard Candy są genetycznie oczami prezesa. Dziewczyna o tym nie wie.
- Właściwie nie potrzebujesz całej Hard Candy. Wystarczy ci jej oko, żeby mieć do wszystkiego dostęp.
- Niewykluczone, że Hard Candy ma też dostep do wszystkich szafek pasażerskich.
- Tina nie jest sobą. Jest replikantem. Historia jest prosta: Tina przyleciała na Księżyc jako jeden z pierwszych pacjentów, w 2036. Nie przeżyła zabiegu, wasze lekarstwo nie zawsze działało. Nie mogliście pozwolić, by ludzie się o tym dowiedzieli. Tina jest sławna na cały świat, to byłby cios dla Firmy. Stworzyliście replikantkę, biologicznego androida najwyższej klasy. Ma cechy ludzkie: nie jest silniejsza od człowieka, nie jest szybsza, ale na pewno wytrzymalsza. Tina nie wie, że jest replikantką. Pilnujecie, by się nie dowiedziała, ciężko wtedy byłoby ją kontrolować. Co roku przylatuje na Księżyc w ramach rehabilitacji. Co roku podmieniacie starą Tinę na nową z zaszczepionymi wspomnieniami i odsyłacie na Ziemię. Ta konkretna jest trzecim modelem. Jedyne, czego nie umieliście u niej odtworzyć, to wspaniały soulowy głos, ale wszyscy zwalają to na raka krtani.
- Wasza Firma ma patent na androidy. Cee Bee nawet je czasami projektował. A ostatnio jeden się zbuntował. Firma zatrudniła Łowcę Androidów, by się tym zajął. Android miał przylecieć na Księżyc. Łowca też. Może są wśród pasażerów? Albo chociaż jedno z nich przeżyło?
- Tylko ty znasz tożsamość Tiny.
- Karty dostępu mają swoje kolory. Według uprawnień: zielona jest dla pasażerów VIPów – taka ma Cee Bee King, Niebieska dla pracowników Firmy – taką miała dr Ran. Czerwona dla naukowców. Złota dla szych z zarządu – taką ty miałeś. Ponoć czarna pozwala wejść do sali z CANCEL.
- Twoja karta dostępu być może jest na recepcji. Być może.

Gdzie była i co postać robiła w trakcie śmierci pani doktor: Byłeś przy zablokowanych drzwiach na wschodzie. Tylko ty i Cee Bee King wiecie, że prowadzą do recepcji. Zastanawiałeś się, jak się tam dostać bez swojej karty. Karta Cee Bee nie ma dość uprawnień. Dr Ran też. Ale lepiej chyba nie mówić innym, o czym myślałeś, nie? Nie masz żadnego świadka tego, gdzie się znajdowałeś. I tak cię wszyscy podejrzewają. A ty jej nie zabiłeś. Choć pewnie byś to zrobił, gdybyś miał okazję.

Szafka: nie masz szafki pasażerskiej. Przecież nie leciałeś tym promem. Jeśli inni będą chcieli otwierać szafki publicznie (mogą to zrobić kartą Dr Ran), będzie problem.
Image

Postacie archiwalne:
Image
Image
Tau z Lakonów - stoczniowiec, infant Fondoru
Sate Nova (ERG 1212) - imperialny gwardzista
Asa-Lung - zmiennokształtny
Korjak z Malastare - Feeorin, windykator Czarnego Słońca
Awatar użytkownika
Tzim A'Utapau
Gracz
 
Posty: 1587
Rejestracja: 4 Lis 2010, o 20:34

Re: Ucieczka z Księżyca - materiały R.I.P.

Postprzez Tzim A'Utapau » 21 Paź 2015, o 23:32

1. Jak widać, każdy z bohaterów miał coś na sumieniu.

2. Gdyby postacie graczy zechciały ze sobą współpracować, rozwiązałyby zagadkę w pierwszych minutach. Sesja była nastawiona właśnie na dzielenie się informacjami i budowanie zaufania.

3. Tylko dwoje bohaterów mogło przeżyć / wygrać. Tyle osób mógł zabrać prom z powrotem na Ziemię.

4. Zakończenie sesji było oparte na motywie Cube. Gracze musieli wrócić do miejsca, w którym zaczęli.

5. Inne elementy filmowe w sesji: Łowca Androidów, Ucieczka z Nowego Jorku, The thing Carpentera, Gatunek, Ja, Robot, Obcy , Robocop , Orphan i wspomniany już Cube.
Image

Postacie archiwalne:
Image
Image
Tau z Lakonów - stoczniowiec, infant Fondoru
Sate Nova (ERG 1212) - imperialny gwardzista
Asa-Lung - zmiennokształtny
Korjak z Malastare - Feeorin, windykator Czarnego Słońca
Awatar użytkownika
Tzim A'Utapau
Gracz
 
Posty: 1587
Rejestracja: 4 Lis 2010, o 20:34


Wróć do Ucieczka z Księżyca