Content

Alzoc III

[Alzoc III] Tajna placówka The Eye

Image

Re: [Alzoc III] Tajna placówka The Eye

Postprzez Renno Tresta » 14 Wrz 2012, o 14:58

Kiedy Borenaux wypadł z windy i wziął się na poważnie do roboty, Tresta obstawił tyły i wspomagał kolegę zdawkowo wypluwanymi z DC-15 jaskrawymi pociskami. Poczuł się jednak, jakby w tym przedstawieniu wypchnięto go na drugi, ba, trzeci plan, jakby kazano mu grać drzewo schowane w gęstwinie krzaków, albo anonimowego nerfa w stadzie... no, nerfów. Garstka obecnych w okolicy schizmowców koncentrowała ostrzał tylko i tylko na Clarku, w efekcie czego trzymany przezeń zezwłok powoli rozlatywał się na zwęglone kawałki i nieuprzejmie pozostawili kapitana Zefira samemu sobie. Komandosi musieli co prawda trochę spanikować, gdy zobaczyli, jak milczący kat w zbryzganej posoką masce rozwala ich kolegę, a później łomocze niebieską śmiercią na lewo i prawo, ale jednak trzeba grać fair i próbować zabić wszystkich po równo.
Draby ewentualnie odzyskały stracony na krótko rezon i zrozumiały wreszcie, że mają tak właściwie dwa cele do odstrzelenia. Renno szybko znalazł się więc przy drzwiach do oszklonej salki po prawej i kopniakiem otworzył jej nędzne podwoje, celem znalezienia innej kryjówki. Prześwitujące ściany pękały na niemal niedostrzegalne drobiny, zatrzymując bolty przeznaczone specjalnie dla zaszczutego Pikiniera. On sam wcale nie próżnował w obliczu zagrożenia. Urządził sobie nawet prowizoryczną osłonę z przewróconego blatu do sekcji zwłok, gwiżdżąc na wiązki energii błyskające nad czaszką. Szybko zabrał się też do przeklepywania kieszeni w nadziei na znalezienie bardzo potrzebnego granatu, ale w końcu przestał, zatrzymawszy wzrok na niepozornej srebrnej puszce, toczącej się nieśpiesznie ku jego prawej nodze.
"Nie wstrząsać".
Złapał pojemnik, wstrząsnął nim najgwałtowniej jak potrafił, wychylił się śmiało zza osłony i cisnął niezidentyfikowanym obiektem w kierunku, z którego raczyli go seriami schizmowcy. Nie był pewien, jaki będzie efekt, ale jak zwykle obstawiał eksplozję.
Rozległ się dziwny, miękki, może lekko syczący dźwięk. Bezzapachowy, bezbarwny kwas wytrysnął głębiej w korytarzu, z którego chwilę później wybiegło trzech obrzydliwie poparzonych twardzieli. Ich ciała zaczęły się... rozsmarowywać, zlewać w jedno z rozpuszczającym się materiałem ich uniformów. Pac, pac, pac, padali na kolana i twarze. Nie zdążyli nawet zawyć. Straszne rzeczy trzymano w laboratoriach.
Odniósłszy tryumf, Renno dumnie wstał, zerwał naramiennik, na który wyciekło kilka kropel żrącej cieczy i dołączył do Borenauxa.
- Trzy do jednego, Clarkie. Dobra, idzie...
Nielichy strzał w pierś zatoczył zaskoczonego najemnika na ścianę, w którą rąbnął z trzaskiem pancerza. Porządna tarcza osobista znacznie złagodziła konsekwencje oberwania w tak kretyński sposób, ale nie dała rady ukoić urażonej dumy.
- ...my dalej. Brudne łajzy i siostrojebcy, skurrrrwy... - warczał, mijając Clarka.
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [Alzoc III] Tajna placówka The Eye

Postprzez Mistrz Gry » 14 Wrz 2012, o 20:02

Z niewiadomych powodów nie dawało się skontaktować z Xarą. Na szczęście poziom, na którym się znaleźli nie był labiryntem przecinających się korytarzy, więc nie musieli poświęcać wiele czasu na poszukiwania. Poza tym, na ścianach wisiały tabliczki z napisami w rodzaju "Do pokoju ochrony", gdzie najpewniej znaleźć można było hybrydę obserwującą strzelaninę w całym kompleksie.
Po drodze musieli uporać się z kilkoma innymi żołnierzami The Eye, jednak ci nie stanowili żadnego wyzwania dla dzierżącego Annihilatora Clarka i porządnie wkurzonego Tresty. Dwóch najemników przechodziło przez nacierających na nich nieprzyjaciół niczym rozgrzany nóż przez masło. Prawdopodobnie do szybkiego działania zachęcał też syntetyczny, kobiecy głos, który oznajmił, że do samozniszczenia kompleksu pozostały jedynie trzy i pół minuty.
W końcu dotarli do pomieszczenia ochrony. Nie mieli czasu na przemyślane działania, więc Borenaux, swoim zwyczajem, po prostu rozwalił drzwi potężnym strzałem ze swojej strzelby, zaś Tresta - ustawiwszy wcześniej osobistą tarczę na maksymalny pobór energii - wpadł do środka szukając Xary.

Hybryda stała pod ścianą naprzeciwko drzwi i mierzyła z pistoletu do wysokiego mężczyzny w mundurze The Eye. On w wyciągniętej ręce również trzymał pistolet - jak nie trudno się domyślić - skierowany w stronę czoła Xary.
-Jeden ruch, a wpakuję jej bolt prosto między oczy - wysyczał nie odrywając wzroku od hybrydy. - Jestem szefem ochrony tej placówki.
-Jesteś pierdolonym zdrajcą, Hauser - pierś hybrydy falowała, gdy kobieta ciężko oddychała z trudem hamując rosnący w niej gniew. - Tresta, Borenaux, trochę wam zajęło. To jest człowiek, który prowadził atak na ten ośrodek, jego stanowisko pozwoliło mu wpuścić tutaj swoich ludzi nim ktokolwiek połapał się co się dzieje.
-Zbuntowanych żołnierzy? Czyś ty całkiem oszalała? Nie wierz tej suce, Renno. Ona wszystko zaczęła chcąc wyrwać się na wolność. Tym swoim cholernym mieczem świetlnym wyrżnęła połowę moich ludzi chroniących tej placówki. Drugą połowę załatwiła tym właśnie blasterem. Zaufaj jej, a zginiesz nim zdążysz powiedzieć "bantha".
-Gdybym to ja wszystko zaczęła, nie wysłałabym Tresty, by ratował doktor Wedrę Torus. Wpadłeś na kłamstwie, Hauser.
-Wedra od samego początku sprzeciwiała się ograniczeniom, jakie na ciebie nakładano. Nie zdziwiłbym się, gdyby cała akcja była jej pomysłem, bo w końcu ty jesteś za głupia na to, by ułożyć tak skomplikowany plan.
-Do samozniszczenia pozostały: trzy minuty.
-Zabij go, Tresta! Musimy stąd uciekać, nie ma czasu!
-Nie ufaj jej, do diabła! W jakiejkolwiek misji miała brać udział, ja dołączę do ciebie zamiast niej.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5757
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Alzoc III] Tajna placówka The Eye

Postprzez Renno Tresta » 14 Wrz 2012, o 22:31

Zdrada na Bastionie i rzeź na Muunilinst były ze sobą powiązane, bez dwóch zdań. Ktoś, a prawdopodobnie większa liczba ktosiów we wnętrzu Oka chciała zniweczyć misternie uknuty plan skasowania Skywalkera, próbując dokonać tego na najróżniejsze, paskudne sposoby. Usunięcie z powierzchni Alzocu III tajnej placówki i tym samym spopielenie hybrydy, być może asa w rękawie podczas finalnej rozgrywki, dobrze łączyłoby się z poprzednimi akcjami sabotażystów. Ha, to byłoby arcydzieło.
Hauser mógł swobodnie tego dokonać. Na oko weteran, może wbrew własnej woli zesłany na galaktyczne zadupie... Wyglądał na kogoś, kto dogadałby się z Bliznowatym, poprzednim koordynatorem operacji, którego, jak wiadomo, pozbawiono zaszczytnej funkcji z niewyjaśnionych powodów. Hm, jakby o tym pomyśleć, to na Tatooine, jeszcze za nadzoru Bliznowatego właśnie, statki Huttów przybyły na miejsce bardzo szybko. Wszystko te teorie były jednak oparte na gdybaniu, niepewnych przypuszczeniach, łączeniu faktów w większości po omacku, miały luki.
Komplikacje.
Czy Xara mogła być szwarccharakterem? Tak. Nawet sztuczne hybrydy są w stanie dużo zrobić dla wolności. Ale czy nie lepiej byłoby dla niej wymknąć się niezauważenie, niż mordować każdego na swojej drodze i powodować bardzo mało subtelne wybuchy? Może żeby zatrzeć ślady, poczekać aż przychylna doktor Torus ucieknie... I jeszcze upakowane ciasno statki w hangarze. Przybyły tu, żeby pomóc poskromić sztucznego babo-stwora? Hauser nic nie wspominał o wzywaniu posiłków. Poza tym, czy cały personel pomagał Xarze? Jeśli nie, nie było powodów, by wysłać pluton egzekucyjny i zlikwidować wszystkich w okolicy. Starczyłoby ukarać winnych.
- Zajeżdżane w otwór dylematy.
Nie było jednoznacznej odpowiedzi i szanse, że się nagle objawi, były nikłe.
Najemnik postąpił krok w kierunku Hausera, jednocześnie zamachnął się, jakby zamierzał przyłożyć mu prawym sierpowym z blastera. W ostatniej chwili, nim szef ochrony go uprzedził, rozerwał mu policzek celnym strzałem i doładował w tors, gdy typ osuwał się do parteru.
- Wiedział, jak mam na imię, choć tu i w radiu padało tylko moje nazwisko. - mruknął. - Udawał mimo to, że nie zna celu mojej misji, ale o "zespole" mówiła nawet jajogłowa Torus. Napastnicy przybyli z hangarów, wiedzieli, jak ciężkiej broni użyć, skutecznie przeczesywali pomieszczenia.
Renno zdawał sobie sprawę z upływającego czasu, lecz i tak zdecydował się wspomnieć na głos o decydujących dowodach w sprawie winy Hausera. Choć pierwsze dwa były naciągane, ostatecznie postanowił zaufać ułożeniu zwłok przed windą z lądowisk.
- Spadamy.
Oby się nie pomylił. Nie był stuprocentowo pewien.
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [Alzoc III] Tajna placówka The Eye

Postprzez Mistrz Gry » 16 Wrz 2012, o 23:20

-Dobry wybór, Tresta - Xara schowała blaster do kabury przy pasie. - Musimy stąd spływać zanim zamienimy się w obłok pary.
Czasu wystarczyło im na styk. Niecałe trzy minuty na dotarcie do hangaru, wejście na pokład statku i opuszczenie podziemnego kompleksu nim ten się zawali. Zakładając, że siła eksplozji nie będzie na tyle duża, by dosięgnąć ich, gdy będą lecieć szybem w stronę powierzchni planety. Byłoby to niefortunne.
Xara przeskoczyła przez biurko stojące na jej drodze do drzwi, w biegu podnosząc z ziemi miecz świetlny. Poruszała się tak szybko, że Borenaux i Tresta ledwo byli w stanie dostrzec ruch ręki, jaki wykonała, by zgarnąć srebrną rękojeść. Hybryda biegła na czele grupy zostawiając w tyle dwóch mężczyzn, którzy przy windzie mieli dobre trzy-cztery sekundy straty w stosunku do kobiety.
Choć winda zdawała się stać w miejscu, bez problemów dotarli trzy poziomy wyżej - tam, gdzie chowała się doktor Wedra Torus. Xara poprowadziła ich labiryntem korytarzy najkrótszą drogą do windy prowadzącej do hangaru. Tam spotkali przerażoną Wedrę.
-Winda nie działa! - krzyczała kobieta - Niby jak dostaniemy się na górę?
-Do samozniszczenia zostało: sześćdziesiąt sekund.
Clarka nie trzeba było popędzać. Linka, dzięki której dostali się na dół, już była przygotowana na to, by wciągnąć ich z powrotem na górę, a mechanik głośnymi krzykami nakazywał wszystkim się pospieszyć. Xara zignorowała go, chwyciła Wedrę w pasie i skoczyła prosto w pusty szyb windy. Niczym pająk przywarła na ułamek sekundy do ściany i odbiła się od niej, by kilkoma skokami dostać się na górny poziom.
-Mam nadzieję, że masz wciągarkę - powiedział Renno drugi raz tego dnia obejmując Clarka w pasie.

Ostatnie kilkadziesiąt metrów, jakie dzieliło ich od statku zdawało się ciągnąć w nieskończoność, a wycie alarmu, błyskające na czerwono światła i spokojny, syntetyczny głos informujący o czasie pozostałym do autodestrukcji nie pomagały uspokoić oddechu.
-Do samozniszczenia pozostało: trzydzieści sekund.
Xara zatrzymała się między statkami, nie wiedząc który z nich należy do dwóch najemników. Tresta dosłownie zatrzymał się na kadłubie, gdy z pełną prędkością wpadł na niego jednocześnie uderzając w przycisk otwierający trap, po którym na pokład dostali się pozostali.
Dwadzieścia sekund.
Clark biegł do kokpitu jakby goniły go wszystkie zjawy Korriban, nie wiedząc co bije szybciej - zegar odliczający czas do samozniszczenia czy jego serce. Niczym trawiony przez gorączkę dopadł do sterów promu i rozpoczął procedurę awaryjnego startu. Chwilę później, obok niego znalazła się Xara, która zdawała się doskonale orientować w tym, co powinna robić i pstrykając w przełączniki, wespół z mechanikiem, zmusiła silniki do startu.
Dziesięć sekund.
-Będzie trzęsło - powiedziała hybryda, gdy Clark wyciskał pełną moc i z wyciem napędu jonowego podnosił jednostkę w górę. Tym razem nie miał ani czasu, ani ochoty, by uważać i Aka'jor zawadził o najbliższy statek. Wstrząs był na tyle silny, że wszystkich przewrócił na ziemię, a samego Borenauxa niemal wyrzucił z fotela pilota.
-Trzymajcie się!
Gdyby okoliczności były nieco inne, Renno Tresta na pewno doceniłby wybuch towarzyszący autodestrukcji placówki badawczej. Jeśli chodzi o eksplozje, The Eye naprawdę miało styl i możliwości. Najpierw eksplodowały ładunki termiczne na najniższych poziomach tajnej bazy - laboratoria i wszystko, nad czym w nich pracowano przestały istnieć w mgnieniu oka. Ułamek sekundy później odpalone zostały materiały wybuchowe na wszystkich wyższych poziomach, z hangarem włącznie. Pozwalano, by baza zapadała się sama w sobie, dzięki czemu główna siła eksplozji miała być skierowana do wewnątrz placówki, a nie na zewnątrz. Nie wzięto jednak pod uwagę ciasno upakowanych jednostek międzysystemowych w hangarze.
Gdy fala uderzeniowa dotarła do promu, ten gwałtownie wystrzelił w górę niczym wypluty z procy lub gejzeru. Aka'jor, pomimo starań Clarka, obijał się od ścian wąskiego, pionowego szybu, by wreszcie uderzyć w jego sufit. Borenaux wykazał się jednak umiejętnościami godnymi Petera MacLeoda i nie czekał aż dosięgnie ich fala cieplna, a po prostu dał całą naprzód nie przejmując się tym, że trze kadłubem promu o ściany. Na maksymalnym przyspieszeniu opuścił jaskinię, która zaczęła się walić, gdy tylko znaleźli się na wolnym powietrzu.
Przeżyli.

Doktor Wedra Torus siedziała na ziemi z, podciągniętymi pod brodę, otoczonymi ramionami nogami. Choć w placówce pod powierzchnią Alzoca III sprawiała wrażenie opanowanej i odpornej na stres kobiety, szaleńcza ucieczka zakończona wielkim wybuchem, w której mało nie zginęła, była zbyt wielkim przeżyciem dla naukowca przyzwyczajonego do spędzania całego życia w laboratorium. Tak, jak żołnierza przerażała myśl o zabójczych wirusach niewidocznych gołym okiem, tak pani doktor bała się głośnych eksplozji i fali gorąca o temperaturze kilku tysięcy stopni.
-Dzięki za zaufanie, Tresta - Xara wyglądała na całkiem spokojną, a jedyną oznaką tego, przez co niedawno przeszli był minimalnie przyspieszony oddech. - W odpowiednim czasie postaram się spłacić dług. Z tego, co mi powiedziano, mieliśmy od razu lecieć na jakąś mroźną planetę i rozwalić ośrodek pełen klonów. Domyślam się, że plan nie przewidywał doktor Torus na pokładzie...
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5757
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Alzoc III] Tajna placówka The Eye

Postprzez Renno Tresta » 17 Wrz 2012, o 16:40

- Nie ma wyjścia, trzeba będzie Samotną Strzelec potaszczyć ze sobą. Przecież nie mogę jej tu odstrzelić i zostawić. Zobacz, jak przesłodko wygląda. - radośnie skrzywił usta w kierunku tematu rozmowy. - Odstawić pani doktor na jakąś planetę po drodze też nie możemy, bo goni nas termin. Znam Roostera i kij, który wetknął sobie bez upychania w okrężnicę. Pewnie już zaczął wszystkim narzekać, jak ciężki jest jego los pod moim dowodzeniem, jak się spóźniam i sratatata.
Pod czaszką Tresty kłębiły się i tłukły nawzajem po szczeciniastych łbach myśli. Nie dawał po sobie tego jednak poznać. Była to ciężka sztuczka, ale lata praktyki w graniu kompletnego debila pomogły. "Nie wygląda na to, żeby była zdrajczynią. Pomogła w ucieczce, asystowała Clarkowi w odpalaniu promu... Może chciała po prostu skorzystać z naszej drogi ucieczki? Nie, chyba nie, bo już skorzystała i jeszcze nie zaszlachtowała nas świetlówką. Czyżbym dobrze zdecydował? Hauser był brzydki. Cholera, ona przecież umie czytać w myślach. Przestań wyobrażać sobie jej prawdopodobnie łuskowate, ale wciąż atrakcyjne piersi, przestań wyobrażać sobie jej...".
- No dobra. Clarkie, siadaj za ster, prowadzisz. Wklep koordynaty na Yorgaxx i dawaj, byle do przodu. Jestem też zmuszony stwierdzić, że bardzo ładnie dałeś sobie dzisiaj radę. Stylówę miałeś wzorową. Wpadasz, rozwalasz, wędkujesz, wypadasz. Bum, koniec skurwysyństwa. Piękne.
Następnie pomógł Torus podnieść się z podłogi i wręczył jej butelkę brandy, którą wydobył po chwili grzebania spod jednego z siedzeń.
- Dwa łyki na koszt firmy, następne po kredycie. Rozluźnia, będzie cieplej, same zalety. Zachęcam bardzo, nawet jeśli abstynentka. Trudne czasy nastały.

Akcja przenosi się do: [Yorgraxx] Placówka klonująca Imperium
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Poprzednia

Wróć do Alzoc III