Content

Questy Retrospekcyjne

Kampania na Praesitlynie

Image

Kampania na Praesitlynie

Postprzez Sskirt » 7 Maj 2017, o 17:03

Zozridor Slayk stał na pokładzie mostku swojego flagowego okrętu "Ploriood Bodkin" i patrzył przez iluminatory na rozmyte smugi gwiazd w hiperprzestrzeni. Flotylla statków Slayka przemieszczała się w kierunku Praesitlynu, świata Republiki, w ślad za dużą armadą Separatystów. Wokół panowała względna cisza, podwładni Slayka siedzieli przy konsoletach i wypełniali swoje obowiązki. Ciszę przerywały niekiedy meldunki przychodzące z innych jednostek. Flota leciała, de vacto, trochę na oślep, znajdując się na domniemanej granicy wykrywalność sensorów floty konfederacji, jednak chwilowe wskazania skanerów wskazały, że flota ta kierowała się w okolice planety Praesitlyn. Z wiedzy Zozridora wynikało, że garnizon Republiki na planecie nie jest niewielki, należało więc sprawdzić, czy Ci głupcy z Senatu nie pozostawili tej planety praktycznie bezbronnej na atak Separatystów.

Tonith zasiadał w swoim głębokim fotelu na mostku swojego flagowego krążownika typu Providence, "Corpulentusa" i popijał napar z wątroby dianogi. Nie panowało na nim nadmierne poruszenie, raporty dotyczące okrętu były przekazywane najczęściej językiem binarnym między droidami,a mniej liczne dochodziły do żywej obsady okrętu na mostku. Masy meldunków z planety i reszty floty były kierowane do sztabu, który znajdował się na mostku drugiego Providenca, z niego wnioski i bardziej istotne informacje były kierowane do głównego dowódcy tej kampanii, Porsa Tonitha. Teraz, po wcześniejszej rozmowie z Ventress, Muun miał dokończyć przejmowanie Centrum Łączności Intergalaktycznej. Pierwsza partia droidów już wylądowała i skutecznie odciągnęła uwagę obrońców od Centrum, łączność została, z powodzeniem, zablokowana, pozostawało już tylko desantować główne siły, aby otoczyć i zmiażdżyć obrońców, oraz zająć Centrum, w dowolnej kolejności.

Porucznik Erk H'Arman leciał w swoim myśliwcu Torpil T-19 na wysokości 12 km nad powierzchnią gruntu, około 150 km od zabudowań Centrum, wraz ze swoim skrzydłowym chorążym, Plethem Stromem. Byli obecnie na zwiadzie południowego wybrzeża kontynentu, na którym znajowało Centrum Łączności. Pod nimi rozgrywała się burza piaskowa. Nikt nie pofatygował się, żeby przeskanować ją zestawem podręcznych skanerów, burza to burza, widzieli takie na Praesitlynie setki razy.
- Nie chciałbym próbować przymusowego lądowania w tej zupie - odezwał się skrzydłowy.
- Nie mam ochoty lądować gdzieś na tej przeklętej bryle - odparł Erk - przecież tu nic nie ma nazwy, jakiś "Obszar 62 Południowy kontynent", ktoś powinien to ponazywać...
- Jenth Grek Pięć Jeden, zamknijcie się. to patrol bojowy. I proszę zejdźcie z kanału straży. Przejdźcie na 8.64 - nadszedł komunikat z centrali.
Kanał 8.64 był częstotliwością o dyskretnym kodowaniu i zagłuszana tak, aby przeciwnik nie przechwycił komunikatów. Przepisy surowo zabraniały pilotom rozmów na otwartym kanale podczas misji bojowych, z wyjątkiem sytuacji awaryjnych. Ale sytuacji awaryjnych na nie było, bo na Praesitlynie nigdy nic się nie działo.
- ...nadchodzą - odezwał się urwany komunikat z głośnika
- Centrala, powtórz transmisję - odparł Erk. Powtórny komunikat nie nadszedł, a systemy myśliwca zapiszczały, informując o pojawieniu się przeciwników.
Z chmury kurzu burzy piaskowej wyleciała chmara myśliwców typu Tri.
Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry

W sali treningowej, znajdującej się w świątyni Jedi na Coruscant, spotkali się na macie mistrz Jedi Nejaa Halcyon i padawan Anakin Skywalker. Halcyon przyszedł do sali treningowej kilkanaście minut przed planowanym rozpoczęciem sparingu, co Mistrz Jedi robił wcześniej, pozostawało niewiadomą, zwłaszcza, że miał raczej nadmiar wolnego czasu. Skywalker wszedł do sali punktualnie i raźnym krokiem, po kolejnej sesji w archiwach świątyni, wręcz marzył o odrobinie fizycznej aktywności.
Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry

Durge patrzył przez iluminatory swojego Providensa na szykująca się flotyllę KNS. Na mostku panowało znaczne poruszenie, liczne komunikaty były analizowane przez ludzką i zrobotyzowaną załogę okrętu, nadmierne poruszenie wynikało z obecnego opóźnienia. Zgodnie z planem powinni wesprzeć siły Tonitha na Praesitlynie, zaraz po jego zajęciu. Niestety, od początku pojawiały się spowolnienia, z najważniejszych można by tu wziąć pod uwagę: brak systemów maskowania na części nowo przybyłych jednostek, opóźnienia w załadunku sił naziemnych na okręty, brak części umówionych sił floty, a najgorszą wiadomością, która dopiero teraz wypłynęła, było to, że okręty z systemami maskującymi, aby pozostać niewykrywalne i niewidoczne, muszą poruszać się w obrębie skanerów Republiki z prędkością 21 tys. km/h. Teraz barki desantowe szybowały nieustannie miedzy powierzchnią planety, a okrętami zgrupowania Durga. W tym samym czasie, w okolicznych dokach, dokonywały się pośpieszne instalacje systemów maskujących na okrętach, ich jeszcze nie posiadających, tymczasem droga do przebycia była dosyć długa, zwłaszcza z niższą prędkością, wynikającą z użycia systemów maskujących.
Image
Awatar użytkownika
Sskirt
Gracz
 
Posty: 85
Rejestracja: 3 Sie 2016, o 21:59
Miejscowość: Września

Re: Kampania na Praesitlynie

Postprzez Aleraa Rev » 8 Maj 2017, o 12:47

Mistrz Halcyon spojrzał się na młodego Skywalkera, kiedy ten wchodził do sali treningowej. Mistrz, najwyraźniej niczym nie zmieszany, siadł sobie po turecku na sali treningowej i spojrzał się na padawana (nie swojego, niestety). Nie wziął do ręki miecza świetlnego. Nie miał nawet ochoty.

-Anakinie... Jesteś naprawdę wielkim wojownikiem, ale kiedy wyciągasz miecz, czym walczysz? Nie zamierzam Ci prawić mądrości jak Yoda albo Mistrz Windu... Czym walczysz?- po czym rozłożył ręce by pokazać, że nie ma niczego w dłoni.
-Odpowiesz... Albo nie, decyzja jest twoja. Ja Ci mogę udzielić tylko rady...- uśmiechnął się. Może nie był mistrzem elokwencji i mowy jak Yoda, ale tż wiedział, że na chłopaka trzeba sposób. Okazać, że jest tak samo ważny, jak inni. A nie go Separować... Na Moc, chłopak potrzebuj ojca!!! A nie staruszka, który stęka nad głową i mówi, że jest źle.
Image
Awatar użytkownika
Aleraa Rev
Gracz
 
Posty: 98
Rejestracja: 21 Cze 2016, o 15:58
Miejscowość: Bełchatów

Re: Kampania na Praesitlynie

Postprzez BE3R » 8 Maj 2017, o 22:55

Admirał dokończył herbatę, wspaniały trunek, jedyny który potrafił pobudzić wymagające zmysły Muuna. Jego rozkazy póki co były wykonywane, co do joty, kampania szła nieźle a przejęcie planety było kwestią czasu. Pozostało tylko zabezpieczyć centrum komunikacyjne okopać się i czekać na posiłki. W wolnych chwilach odpierając kontratak Republiki. Meh... nuda... ta wojna zaczęła się robić coraz bardziej nudna. Ostrożnie odłożył filiżankę na spodek. Droid serwisowy natychmiast zniknął z delikatną porcelaną. Wojna wojną, lecz nie należy zapominać o podstawach kultury. Wstał strząsając niewidoczny pyłek z munduru i ruszył w kierunku śluzy. Przy niej dołączyła do niego czwórka Magna guardów. Lubił ich miarowy krok, choć często zastanawiał się czy ich zadanie polega na chronieniu go. Tak czy inaczej nie opuszczali go na krok. W ich towarzystwie czuł się bezpieczny, aczkolwiek brakowało mu pewnej nuty ryzyka. Znów ta nuda.

W hangarze czekały już promy. Wszystko było gotowe zgodnie z wytycznymi admirała. Promy z oficerami oraz samym Porsem poleciały na Lucrehulka o wdzięcznej nazwie "Tax Collector" To na nim miał się znaleźć cały sztab wraz z oficerami i głównodowodzącym. Rozglądając się po przestronnym pomieszczeniu będącym centrum dowodzenia. Muun doszedł do wniosku, że nieco zbytku by mu nie zaszkodziło. Stylowe zasłony, może nieco jedwabi i drewna. Za późno. Ale o ile okręt przetrwa będzie pamiętał o tym by zmienić wystrój. Tymczasem pochylił się nad mapą taktyczna planety. Dane mogły by być gorsze gdyby przygotowywał je stażysta z dwudniowym stażem.
- Awruk do mnie!
- Tak jest admirale.

Drugi po bogu był wysokim i starszym mężczyzną z delikatnym brzuszkiem. Jako jeden z nielicznych znosił dziwactwa Toonitha ze stoickim spokojem i był w stanie przekonać Muuna do swoich pomysłów. Skuteczność tego tandemu była jednym z powodów wysłania ich na Praesitlyn. Człowiek spokojnie przeczekał złośliwości i skupił się na meritum problemu.
- Wiem że nie mamy dostatecznych danych, dopiero rozpoczęliśmy desant, później będzie lepiej.
- Wysłać dodatkowe myśliwce i bombowce, chcę żeby atakowały fala za falą. wróg ma zostać zmiażdżony.
- oczywiście, może herbaty
- tak tak, herbata nie zaszkodzi.

Muun uspokoił się a potem, gdy filiżanka ukazała dno a dziąsła ponownie nabrały radośnie sinego koloru wydał rozkazy. Bitwa rozpoczęła się. Dywizje droidów czekały już na rozkaz desantu. Równo ustawione szeregi desantowców skrywały w swych trzewiach całą armię droidów. Bezlitosna mechaniczna śmierć ostrzyła swą kosę.

Sorki za avatar poprawie w następnym poście.
Rozkazy będą na PW w najbliższym czasie <papug> czyli jakoś do końca tygodnia
Awatar użytkownika
BE3R
Mistrz Gry
 
Posty: 1528
Rejestracja: 27 Paź 2011, o 21:47
Miejscowość: Chorzów

Re: Kampania na Praesitlynie

Postprzez Rafael Rexwent » 8 Maj 2017, o 22:58

- Tak Madame Nu, na pewno jeszcze tutaj zawitam. Zapewne ku pani utrapieniu – Anakin z szelmowskim uśmiechem na twarzy właśnie zmierzał ku wyjściu, gdy niemalże wpadł na staruszkę stojącą przed regałem z datakartami. I od razu został uraczony zapytaniem o cel takiego pośpiechu. Siwowłosa mistrzyni Jedi zignorowała jego ostatnie zdanie, spoglądając na niego uważnie.
- Śpieszę się na sparing z mistrzem Halcyonem – wyjaśnił z rozbrajającą szczerością Skywalker, spoglądając z nadzieją na kierowniczkę biblioteki.
- Więc co tu jeszcze robisz? - jakże trafne spostrzeżenie trafiło padawana w punkt i na moment odebrało mowę. Nie takiej odpowiedzi się spodziewał.
- Do zobaczenia, Madame Nu – młodzieniec szybko odzyskał rezon i ukłonił się oddając szacunek staruszce. Czasami zastanawiało go jak można całe życie spędzać w tak spokojnym miejscu. Żadnego wysiłku fizycznego, żadnego przypływu adrenaliny. Nie nadałby się do takiej pracy. Nie przy swojej cierpliwości. A raczej jej braku.

Tym razem już bez żadnych przygód i stłuczek opuścił Archiwum Jedi i ruszył w kierunku sali treningowej. Raźnym krokiem przemierzał kolejne korytarze i rozmyślając nad tym co dzisiaj czytał. Szczególnie jedna bitwa przykuła jego uwagę. Batalia o Alderaan sprzed ponad trzech tysięcy lat. Anakinowi zaimponowała głównie niezłomność żołnierzy Republiki, którzy nie załamali się atakiem Imperium Sithów i potrafili zorganizować opór przy jakże mikrych środkach. I chociaż trzy millenia zmieniły oblicze technologii wojskowej i samej Galaktyki, to zmysł młodego padawana podpowiadał mu, że i teraz taki scenariusz z powodzeniem by się sprawdził.

Przekraczając próg sali treningowej Skywalker przypomniał sobie setki godzin spędzonych tutaj. Wypełnionych potem, zmęczeniem, ambicją, niezłomnością... Przypomniał sobie doskonale znaną gorycz porażki i wewnętrzną złość, która rozlewała się po ciele, kiedy przeciwnik po raz kolejny wygrywał pojedynek. Obi-Wan nauczał, by nie dać jej wtedy zapanować nad ruchami, nad umysłem. Należy złość stłumić w zarodku i wyciszyć się. Tylko tak będzie można zwyciężyć.
Anakin wspomniał słodki smak wygranej. Kiedy oponent bezradnie patrzy na twoje ostrze, zdany na twoją łaskę. Kiedy wiesz, że jesteś od niego lepszy. Po prostu lepszy.

- Witaj, mistrzu Halcyonie – jasnowłosy padawan ukłonił się, po czym energicznie powrócił do pozycji wyprostowanej. Jak sprężyna. Gibki. Zwinny. A jednak zamknięty w Świątyni. Pozostawiony przez Mistrza. Chroniony przez Radę. Chroniony? Czy raczej ograniczany? Anakin nie rozumiał dlaczego nie dostał pozwolenia na samodzielną misję. Uważają, że jest nieodpowiedzialny? A może boją się potęgi drzemiącej w jego młodym ciele. Boją się, że poradzi sobie wybornie i ich głupia zaborczość ukaże swe bezsensowne oblicze. Mistrzowie nie mogą sobie pozwolić na pomyłkę, dlatego go tutaj trzymają. Jego! Wybrańca! Skywalker nie potrafił tego pojąć. Ale musiał być posłuszny. Obiecał to mentorowi i dotrzyma słowa.

Padawan spodziewał się sparingu. Kolejnego. Jednak te z mistrzem Halcyonem były inne, bardziej swobodne. Bardziej... przyjacielskie. Nejaa nie był taki, jak inni mistrzowie. Skywalker cenił sobie otwartość, przyjacielskość i bezpośredniość. Dlatego Halcyon zaskarbił sobie jego uznanie w tak ekspresowym tempie. A teraz nieoczekiwanie postanowił porozmawiać z nim porozmawiać. Ale nie jak Yoda, czy Windu. Raczej w sposób bliższy Obi-Wanowi.

- Walczę... - Anakin wziął wdech. To pytanie było bezpośrednie i takiej wymagało też odpowiedzi. Nie żadnych moralności Zakonu, tylko jasnej odpowiedzi. - Zapałem, determinacją i nadzieją. Nadzieją w to, że pokonam przeciwnika. I że nie zawiodę tych, którzy włożyli mnóstwo pracy w to, bym był kim jestem – odpowiedział spokojnie padawan, patrząc pogodnie na mistrza. Pamiętał pierwsze spotkanie z Obi-Wanem, który na początku był przeciwny szkoleniu tak dorosłego dziecka, jakim był Anakin. Ale później zgodził się i stał się dla młodego chłopca mentorem. Nawet nie mistrzem, ale przyjacielem. I nie oszczędzał się, przekazując uczniowi wiedzę i naukę Jedi. Skywalker nie chciał go zawieść.
Image

"Nie wahaj się powiedzieć ludziom na których ci zależy o uczuciach żywionych do nich. Bo jutro może ich tam nie być." ~ Akagi
Awatar użytkownika
Rafael Rexwent
Gracz
 
Posty: 270
Rejestracja: 7 Lis 2014, o 17:01

Re: Kampania na Praesitlynie

Postprzez Aleraa Rev » 9 Maj 2017, o 10:16

Mistrz Halcyon tylko się uśmiechnął słysząc słowa o nadziei w pokonaniu przeciwnika. Wstał, by spojrzeć bezpośrednio w oczy Anakinowi.
-Jak masz nadzieję, to jesteś trupem. Jeśli myślisz, że masz szanse, to jesteś trupem... - obszedł Anakina dookoła.
-Pierwsza walka zaczyna i kończy w głowie... I nie masz myśleć o szansach... Masz myśleć o zwycięstwie...

-W czasie walki myśl jak najmniej... Działaj instynktem... Ten nigdy nie zawodzi. - Po czym podszedł do droida LOM i powiedział mu tak:
-Dwa przedmioty T.E. i jeden przedmiot Y. Zrozumiano?
Droid popatrzył się na mistrza Halcyona, po czym rzekł:
-Rozkaz rozkaz... - I zaczął wychodzić. Koło Anakina rzekł jednak:
-Parszywy los droida... - I wyszedł.

Mistrz Halcyon z kolei teraz podszedł do Anakina i poklepał go po ramieniu.
-Powiedz... Twoum zdaniem co jest nagroźniejszą bronią używaną do pojedynków? A no właśnie... Dzisiaj BEZ Mocy. - Powiedział spokojnie.
-A poza tym... Musisz się nauczyć kiedyś strzelać.- uśmiechnął się, po czym dał mu lekkiego kuśkańca w ramię.
Image
Awatar użytkownika
Aleraa Rev
Gracz
 
Posty: 98
Rejestracja: 21 Cze 2016, o 15:58
Miejscowość: Bełchatów

Re: Kampania na Praesitlynie

Postprzez Gweek » 15 Maj 2017, o 19:11

No to się zaczęło. Urwany komunikat oznaczał początek czegoś większego. Na sprawdzanie czegokolwiek było już za późno. Czujniki myśliwca złośliwie pipkały wskazując pozycję wrogich myśliwców. Czekał na potwierdzenie informacji od kontroli lotów lub skanerów pokładowych do momentu ujrzenia zbliżających się maszyn Separatystów. Erk uzbroilł chwilę wcześniej torpedy, odbezpieczył i przyłączył przycisk zwalniający pociski. Nie wybrał konkretnego celu, bo było ich za dużo, tylko na ślepo odpalił wyrzutnie w sam środek lecących maszyn wroga.
- Wróg w obszarze 62. Poderwać myśliwce. To nie są ćwiczenia. - zapodał na kanale 8.64 w nadziei, że ktoś go usłyszy.
- Pleth spadajmy stąd. - para myśliwców odpaliła rakiety w kierunku pędzących tri, wykonała zwrot przez prawe ramię i na pełnym ciągu silników próbowała oderwać się od chmary droidów. Przewaga rozwijanych prędkości przez maszyny republiki była szansą na ocalenie skóry w tej nierównej walce.
Nadawał na różnych kanałach i częstotliwościach krótkie meldunki w stylu
- Kod czerwony...... Wróg na północy...... Poderwać myśliwce....
Liczył na to, że kupi czas swoim klonom na reakcję bądź chociaż ich poinformuje o zbliżającym się zagrożeniu. Kierował się w stronę bazy i stanowisk baterii przeciwlotniczych.
Image

gg 5214304
Awatar użytkownika
Gweek
Gracz
 
Posty: 191
Rejestracja: 13 Sty 2016, o 15:10
Miejscowość: Wrocław

Re: Kampania na Praesitlynie

Postprzez Sskirt » 15 Maj 2017, o 20:48

Piloci zeszli na wysokość kilku metrów nad poziomem gruntu i na pełnej szybkości ruszyli w kierunku Centrum. Ale nie było to potrzebne, bo Tri-myśliwce nie ruszyły w pościg, widocznie nie takie miały rozkazy. Erk, wraz ze skrzydłowym, dotarli bez przeszkód do płaskowyżu z Centrum Łączności. Tam jednak padły jasne rozkazy, od gońca przybyłego z armii generała Khamara: klucz myśliwców miał osłaniać stopniowe przemieszczanie się sił Republiki na nowe, będące właśnie w budowie, pozycje defensywne, bliżej Centrum, dokładniej 10 kilometrów na południe od niego, w obecnej tam formacji skalnej. Ze względu na tymczasową, prawie bezbronność, podczas pokonywanie równiny, należało osłonić ich z powietrza, i to jak najszybciej.

Zanim Tonith opuścił pokład okrętu flagowego, z okolicznego szybu turbowindy, nagle, wyskoczył Bothanin. Przemieszczał się z taką prędkością, że Magna guardy ostrzegawczo podniosły pałki elektromagnetyczne. Ich widok jakby ostudził zamierzenia obcego i sprowadził go na pokład okrętu. Biegnącą dżentelistotą był Kerst, przedstawiciel sztabu Tonitha.
- Dowódco, siły Republiki przemieszczają się na nowe pozycje defensywne 10 kilometrów bliżej Centrum, w dodatku siły, które zostały przy naszych siłach inwazyjnych, dalej uniemożliwiają nam ich sensowne użycie.

Do Durga, stojącego przed taflą iluminatora, podbiegł adiutant.
- W centrum łączności okrętu oczekuje połączenie przychodzące od hrabiego Dooku.

P.S.
Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Image
Awatar użytkownika
Sskirt
Gracz
 
Posty: 85
Rejestracja: 3 Sie 2016, o 21:59
Miejscowość: Września

Re: Kampania na Praesitlynie

Postprzez Aleraa Rev » 15 Maj 2017, o 20:53

Ja tam czekam na Reakcję Rafałka :V.
Image
Awatar użytkownika
Aleraa Rev
Gracz
 
Posty: 98
Rejestracja: 21 Cze 2016, o 15:58
Miejscowość: Bełchatów

Re: Kampania na Praesitlynie

Postprzez Opliko » 22 Maj 2017, o 20:25

Dowódca bojowników o wolność głęboko wierzył że to właśnie przy tej bitwie republika zrozumie swoje błędy i się poprawi. Był niemal pewny że siły obronne były szczątkowe, zostawione tam tylko po to by żaden urzędnik się nie przyczepił. Lecz teraz nawet jeśli nie uda się jego grupie, to przynajmniej posiłki Republiki zmiotą zupełnie Konfederację. Ale nie zamierzał tak po prostu zostawić im całej chwały... To właśnie Synowie Wolności będą tu walczyć o to co ważne, to oni będą bronić systemów które Republika porzuciła na pastwę losu.
Ale teraz trzeba było się przygotować do walki. A ta, jak ustalili z innymi oficerami floty, miała zacząć się jak najszybciej. Zostało więc wydać ostatnie rozkazy aż do jej początku. Człowiek zwrócił się więc do oficera łącznościowego:
-Wszystkie jednostki mają być w gotowości bojowej. Cała grupa desantowa ma już teraz się ustawić się na swoich miejscach. Znacie strategię - macie dotrzeć na powierzchnię zanim droidy się tam rozstawią. A eskorta ma zapewnić że desant i rozstawianie przebiegnie bez problemu, oraz zapewnić już po tym wsparcie. - powiedział niemal kropka w kropkę to co w trakcie spotkania. - Wszystkie jednostki które zostają w przestrzeni mają się skupić na tych statkach, które mogą spowodować najwięcej szkód. Mamy nadzieję że dzięki elementowi zaskoczenia chwilę zajmie zanim statki separatystów ustawią się do użycia głównej broni. Do tego czasu ma być przynajmniej uszkodzona. Jednak niech piloci pamiętają o tym że nie mają szans walcząc z taką masą myśliwców wroga jaka tam pewnie jest. Lot w okolicach jednostek wyposażonych w szybkostrzelne lasery lub blastery może być koniecznośćią. Ten cel, mimo że nie będziemy tu ratować ludzi przed okrutnościami jakimi raczą ich blaszaki, jest bardzo ważny. Bez tego typu centrów komunikacyjnych machina wojenna Republiki by się zapadła, więc nie możemy pozwolić by wpadło ono w ręce wrogów wolności. To nasz obowiązek by ratować ideały, które wojna może niszczyć, lecz także wypchnąć na wierzch. Niech galaktyka przypomni sobie o swoich mieszkańcach gdy tylko kurz walk opadnie, by Republika odrodziła się znów po latach stagnacji! - Na chwilę się zatrzymał po tym momencie uniesienia - Wyruszamy gdy tylko wszystkie jednostki będą gotowe i będziemy pewni że WAR odebrał informacje od nas o tym co się tam dzieje. Nie możemy tracić ani chwili cennego czasu.
Zozridor skończył mówić do swojej floty i wrócił do obserwowania pustki kosmosu poprzecinanej gwiazdami. Wkrótce znów znajdą się w nadprzestrzeni, lecz teraz może to być dla niego ostatni skok. Lepiej jednak zginąć w walce, niż wypominając sobie niereagowanie na to co się działo.
Image
Ilość eksplozji przetrwanych przez postać:
Ilość przetrwanych rzutów o ścianę:
"It is never wrong to be curious. But it can sometimes be dangerous" -Thrawn (Star Wars: Thrawn)
Awatar użytkownika
Opliko
Gracz
 
Posty: 122
Rejestracja: 22 Cze 2016, o 13:59

Re: Kampania na Praesitlynie

Postprzez Gweek » 24 Maj 2017, o 15:21

Lot w samym epicentrum burzy piaskowej był koniecznością. Mogli polegać jedynie na odczytach sensorów i czujników, by uniknąć zderzenia z ziemią lub innym ciałem niebieskim wzbitym w powietrze przez sił natury. Na ich szczęście siły inwazyjne zaprzestały ataku, tym bardziej pościgu. Jakież to zdziwienie zapanowało na płaskowyżu na wieść, że powróciła dwójka zwiadowców. Nie trwałą jednak ona długo, ponieważ przyszły nowe rozkazy. Każda maszyna była na wagę złota w tak niesprzyjających warunkach. Szybki ogólny przegląd myśliwca, wymiana zapchanych filtrów, tankowanie i znów Erk ruszył w atmosferyczne, pustynne powietrze planety.
Pospieszny wymarsz wojsk wymuszał równie szybkiego wzbicia w powietrze całego skrzydła myśliwców. Rozkazy były jasne. Osłonić przemarsz piechoty. Standardowa formacja przechwytująca wymagała pewnych modyfikacji. W miarę oddalania się oddziałów od Centrum Łączności zwiększano patrolowany obszar. Miało to na celu szybsze wykrycie jednostek wroga i danie czasu siłom lądowym na odpowiednie ustawienie i skalibrowanie broni przeciwlotniczej. Zataczano coraz większe kręgi wokół kolumny klonów.
Image

gg 5214304
Awatar użytkownika
Gweek
Gracz
 
Posty: 191
Rejestracja: 13 Sty 2016, o 15:10
Miejscowość: Wrocław

Re: Kampania na Praesitlynie

Postprzez BE3R » 27 Maj 2017, o 19:06

Nowe wiadomości niewiele wnosiły nowego, rzecz jasna pomijając fakt że akcja dywersyjna się nie powiodła a inwazja została przykładowo spierdolona. Rzecz jasna mogło być gorzej, siły inwazyjne mogły wylądować na biegunie. A nie chwilka, prócz dywersji nie wylądowały żadne siły inwazyjne. Zdecydowanie Republikańscy dowódcy musieli być zaskoczeni genialnym planem.
- Wykonywać wcześniejsze rozkazy, upośledzona ghizka zrobiłaby to lepiej od was.
Admirał nie był zadowolony z postępów. Inwazji, zasadniczo brakowało jakichkolwiek postępów. Koordynacja siała całkowicie. W końcu domyślał się kogo będzie chciał opierdolić Dooku, i nie czuł się na siłach powiedzieć mu "wszystko jest pod kontrolą"
- Przygotować flotę na przybycie posiłków wroga, pełna gotowość bojowa, przygotować strefy ostrzału oraz ognia zaporowego. Nie chcę więcej żadnej niekompetencji.
- Sir ale co jeśli nie przylecą?
- Przylecą, wystarczy wysłać im zaproszenie. Blokujemy łączność z planety?
- Tak jest,
- zatem wypuśćmy nasz własny komunikat, "atakują nas separatyści, dwadzieścia okrętów inwazyjnych, przyślijcie pomoc"
- Sir?
- Wykonać.


Nie czekając na potwierdzenie adiutanta, Admirał udał się na prom skąd poleciał na pokład nowego flagowca, Dooku z pewnością nie będzie zadowolony oczekiwaniem.
Awatar użytkownika
BE3R
Mistrz Gry
 
Posty: 1528
Rejestracja: 27 Paź 2011, o 21:47
Miejscowość: Chorzów

Re: Kampania na Praesitlynie

Postprzez Rafael Rexwent » 30 Maj 2017, o 21:38

- Raczej nie to chciałby usłyszeć z mych ust mistrz Kenobi – uśmiechnął się Anakin. Halcyon mówił rzeczy, które młodzieniec od dawna starał się stosować. Jednakże co innego stosować się, a co innego rozmawiać z Obi-Wanem o filozofii Jedi. Wybraniec doskonale pamiętał jak mentor na początku strofował go za zbytnią utratę kontroli nad sobą.

- Największym atutem Jedi jest Moc i spokój jaki z niej wypływa. Musisz nauczyć się korzystać z Mocy tak, by wypełniła twój umysł i pozwoliła zachować trzeźwe myślenie – powtórzył sobie słowa mistrza. Były odmienne niż te wygłoszone przed chwilą przez Halcyona i zakładały inny sposób prowadzenia walki. Instynkt przeciwko myśleniu. Nadzieja przeciwko pewności w zwycięstwo. Nie! On jest Wybrańcem! Nie będzie żadnego wyboru, żadnych przeciwieństw. Jest na tyle silny i ambitny, by złączyć to wszystko w jedność. Skumulować konkretne składniki w jednym naczyniu, jakim jest jego ciało i umysł. Złączyć instynkt, rozum, nadzieję i pewność siebie. A potem użyć jako katalizatora Mocy. To ona spoi to wszystko w całość, by wyzwolić w nim pełnię możliwości. A wtedy stanie się lepszym Jedi. Lepszym i potężniejszym.

- Mistrzu, jestem gotowy – odpowiedział po chwili Anakin otwierając zamknięte wcześniej oczy. Znał już receptę, teraz musi tylko zastosować to w praktyce. Substraty muszą się zjednoczyć, by uzyskać produkt. I młodzieniec już wiedział – uzyska go. Za wszelką cenę.
Mijał go właśnie srebrny droid, który się do niego odezwał. Skywalker tylko lekko wykrzywił usta w grymasie rozbawienia, przypominając sobie pewnego robota o równie skorym do narzekań elektronicznym mózgu. Stary, dobry C-3PO. Ciekawe gdzie teraz jest. Ciekawe gdzie jest jego właścicielka. Padme... nie widział już jej od dłuższego czasu i bardzo pragnął jakiegoś spotkania. Fizycznego. Często przy medytacjach skupiał się na ukochanej. Starał się ją wspierać, myśleć o niej. Jednak chciał znów ujrzeć jej kasztanowe włosy. Znów poczuć delikatny zapach. Znów zatopić się w brązowych odmętach tęczówek.

Mistrz Halcyon wyrwał go z rozmyślań o żonie delikatnym gestem. Znów pytanie. Anakin nie miał nic przeciwko pytaniom, jednak coś go trapiło. Nie potrafił sprecyzować co. Może fakt, że od wielu dni siedzi w Świątyni bez żadnego przypływu adrenaliny. Potrzebował jakieś fizycznej aktywności i zapowiadało się, iż zaraz jego prośby zostaną wysłuchane.

- Bronią jest miecz świetlny. Bronią jest również odpowiednio ukształtowana Moc. Jednak najważniejsze jest poznanie siebie. Swoich ograniczeń, możliwości i granic. A potem wykorzystanie tego niczym broni. A najgroźniejszym orężem jest zapał i determinacja – Anakin powtórzył znów te dwa słowa. Jednakże nie było chyba lepszych, które najtrafniej określiłyby jego charakter. No może oprócz „ambicji”, „niecierpliwości” i „upartości”.

- Mistrzu – Skywalker ze śmiertelnie poważnym wyrazem twarzy odezwał się do mistrza z Korelii. - Nie możemy walczyć bez Mocy. Możemy walczyć bez używania jej technik, lecz Jedi musi wykorzystywać Moc, jaka przez niego płynie. Nie wolno nam się od niej odcinać, tylko dać się nią wypełnić.
Image

"Nie wahaj się powiedzieć ludziom na których ci zależy o uczuciach żywionych do nich. Bo jutro może ich tam nie być." ~ Akagi
Awatar użytkownika
Rafael Rexwent
Gracz
 
Posty: 270
Rejestracja: 7 Lis 2014, o 17:01

Re: Kampania na Praesitlynie

Postprzez Aleraa Rev » 31 Maj 2017, o 20:00

Mistrz Halcyon załamał ręcę i wzniósł je ku niebu.
-Ci którzy widzicie a nie grzmicie... Chrzańcie się wszyscy!!! Co za bzdury chłopak plecie! Moc największa bronią? A jak chłopak będzie w miejscu, gdzie nie będzie, to co kurwa, ma żonglować tak długo, aż przeciwnik się znudzi? - po czym błyskawicznie spuścił wzrok na Anakina.

- Anakinie... To co mówi doktryna Jedi to jedno, ale doświadczenie to już inna sprawa... Powiedz, dlaczego Mandalorianie przetrwali tak długo, mimo że nie używają Mocy, *BA* , najchętniej wszystkie używające jej osoby zabili? Otóż - niby pogroził palcem, ale to raczej do zwielokrotnienia wagi jego słów - oni wierzą, że najgroźniejsza bronią wojownika nie jest jego broń... - po czym tyknął Anakina w miejsce, pod którym mniej-więcej jest serce - tylko on sam... Dlatego WAR dowodzony przez Rycerzy Jedi stawia opór droidom... Bo one nie mają duszy... One mają tylko wykonać zadanie, to wszystko... - po czym do sali wjechał jakiś droid z Serii R2, który popieścił Halcyona prądem i zniknął... MIstrz był w osłupieniu, po czym rzekł:
-Jak widać, są drażliwe wyjątki... A przy okazji, ty nasz uparty, ambitny, niecierpliwy wybrańcze, którego NIE zaciągnę na plażę żadnymi znanymi nauce i Mocy sposobami... Ty nie lataj za wysoko, bo jak spadniesz, to trzeba będzie Cię zbierać skrobaczkami... A'propo... Ktoś widział tego LMO?

- Już idę, nie pali się...- i jak tylko wszedł nagle w pomieszczeniu... Plum, nic nie czuć, nada, null, zero. ZEro Mocy, nic... Podał mistrzowi Halcyowi Tacę oraz pudeło, w jakim się przetrzymuje zwierzęta do weterynarza.
-Dziękuję. Możesz odejść...- droid odszedł, a raczej na swój sposób wybiegł. MIstrz usadowił pudełko na podłoze, po czym rzekł:
-Istznieje jedno stworzenie w całej Galaktyce, które możę zanihilować Moc... Wiesz, jakie to? Podpowiedź jes w pudełku.
Image
Awatar użytkownika
Aleraa Rev
Gracz
 
Posty: 98
Rejestracja: 21 Cze 2016, o 15:58
Miejscowość: Bełchatów

Re: Kampania na Praesitlynie

Postprzez Rafael Rexwent » 14 Cze 2017, o 17:20

Anakin tylko zacisnął dłonie, aż zbielały mu palce. Początkowo chciał dać upust swojej irytacji i otwarcie skrytykować poglądy Halcyona, które przecież nie były zgodne z tym co mówiła Rada i Mentor. Jednakże słowa Mistrza Jedi przebijały się przez wątłą młodzieńczą zasłonę i trafiały prosto w jego serce. Nie miał doświadczenia i spokoju Obi-wana, by stanowczo odrzucić takie myśli, według nauczyciela będące błędnymi i szalonymi. Mentor powiedziałby, że to co mówi Nejaa jest niegodne Jedi i może sprowadzić na złą ścieżkę. Lecz Skywalker poczuł, że Halcyon przemawia nie do Anakina – padawana, ale do Anakina – wojownika, który rozumie ograniczenia Kodeksu i jest gotowy na pewne nagięcia, by w pełni pokonać wroga. Jedi są słabi i nie mogą pokonać Ciemnej Strony Mocy, ponieważ by to zrobić trzeba się do niej zbliżyć. Poznać ją, jednak nie zatracić. Bo wtedy już nie będzie nadziei i ratunku.

Urażona duma młodego mężczyzny dała o sobie znak, powodując powolne rozluźnienie palców, a później ich sztywne rozłożenie. A jego głowa w ułamku sekundy się zresetowała i zamiast zalać go dziesiątkami pomysłów na to, jak odpowiedzieć Halcyonowi podała mu tylko jeden, jedyny. Czy słuszny? To się dopiero miało okazać.

- Siła. Kiedy zabraknie Mocy pozostaje tylko ciało i instynkt. Wtedy od wieloletnich medytacji bardziej liczy się kondycja fizyczna, instynkt i pewność we własne zwycięstwo – wypowiedział powoli Skywalker, okiełznując swoją duszę. Duszę buntowniczego Padawana, który miast wyciszenia wolał atmosferę walki, adrenalinę i rywalizację. Na razie musiał trzymać ją krótko, ale podczas walki miał nadzieję na jej uwolnienie i zapewnienie sobie przewagi. Albo zguby...

Właśnie miał się znów odezwać, gdy poczuł dziwne uczucie. Jakby w ułamku sekundy ktoś wyrwał z jego wnętrza wszystkie narządy i kazał mu żyć. Przerażone myśli niczym spłoszone przez myśliwego ptaki zerwały się do chaotycznej ucieczki, a z braku drogi ewakuacji – krążyły smętnie w głowie Wybrańca i oznajmiały straszne przeżycie.
Jednakże pozostał instynkt. Zawsze wierny i wytrwały, który pozwolił Anakinowi na zachowanie względnego spokoju. Ale nie na przyzwyczajenie się do nowego, nieznanego uczucia – do utraty połączenia z Mocą. Dlatego przez chwilę stał jak wryty, czując jak jakaś niewidzialna siła opuszcza jego ciało, zamiast tego wlewając inną. W żyłach popłynęła czysta adrenalina, mięśnie zadrżały intuicyjnie, a postawa zmieniła się w pozę godną drapieżnika czyhającego na ofiarę, a nie Padawana Jedi.

Skywalker zaciekawiony podszedł do pudełka, by dostrzec co jest w środku. Anihilacja Mocy? Czy jest to w ogóle możliwe? Przecież to siła która spaja Galaktykę więc jej destrukcja.... zniszczy wszystko? Jak cokolwiek może odcinać przepływ Mocy i co to za stworzenie. I czy zdaje sobie sprawę z tego co samo czyni, czy wręcz robi to specjalnie? Tak wiele pytań pojawiło się w głowie Padawana, bo dotyczyły bardzo ważnego tematu – Mocy.
Image

"Nie wahaj się powiedzieć ludziom na których ci zależy o uczuciach żywionych do nich. Bo jutro może ich tam nie być." ~ Akagi
Awatar użytkownika
Rafael Rexwent
Gracz
 
Posty: 270
Rejestracja: 7 Lis 2014, o 17:01

Re: Kampania na Praesitlynie

Postprzez Aleraa Rev » 15 Cze 2017, o 07:55

Halcyon spojrzał się na młodego Anakina, lecz jednak w pewnym momencie zaczął wątpić w swoje zdolności dydaktyczne. Poklepał Anakina po ramieniu i uśmiechnął się. Podszedł do transportowca i powoli wyciągnął... Ysalamira. Głaskał go powoli.

-Anihilacja... To jest złe określenie... Raczej zerwanie kontaktu z Mocą na określonej sferze. Na Myrkrze są stworzenia, które polują wykorzystując Moc, a te małe słodziaki są ich naturalnymi ofiarami... Ewolucja...-po czym spokojnie odłożył do pojemnika, a raczej starał się to robić, bo zleźć nie chciał.
-A im więcej w jednym miejscu, tym większa "bańka"...

-Anakinie, poza tym walczyć będziemy nie mieczami, lecz mieczem i tarczą. Na Arenie zbytnie poleganie na samym mieczu sprowadziło zbyt wiele trupów... - smutno się spojrzał na Anakina.
-Nieważne... Trening jest dla ciała tym, co medytacja dla duszy... A poza tym... Na wszystko, co jest w Galaktyce, ja zwariuję!!! Siedzę tu od początku wojny!
Image
Awatar użytkownika
Aleraa Rev
Gracz
 
Posty: 98
Rejestracja: 21 Cze 2016, o 15:58
Miejscowość: Bełchatów

Re: Kampania na Praesitlynie

Postprzez Rafael Rexwent » 15 Lip 2017, o 00:59

Ciekawość Anakina wzrastała tym bardziej, im bliżej pudełka znajdowała się dłoń Halcyona, a kiedy ta w końcu wyciągnęła owego Ysalamira młodzieniec zdębiał. Spodziewał się jakiegoś małego, ale krwiożerczego i odrażającego stworzenia, a nie takiej... jaszczurki. Tak, tak go chyba można określić. Jako coś niewielkiego i słodkiego.

Prawa brew Padawana się uniosła, kiedy ten usilnie przyglądał się stworzeniu z Myrkr. Ciało w odcieniu pomarańczowym, pocieszna mordka i czwórka czarnych jak węgiel oczu. No nijak nie pasował do czegoś, co potrafi sprawić Jedi większy problem niż batalion droidów bojowych. Ale Skywalker zdążył się już przyzwyczaić, że pozory mylą. Zwłaszcza wojna bardzo szybko uczy takich rzeczy. Wojna, gdzie przenikliwy umysł jest wart tyle co klucz Venatorów. Bo ochrona przed pułapkami i zasadzkami jest tylko jedna – trzeba przewidywać ruchy przeciwnika i je wyprzedzać.

- A więc te „słodziaki” mogą zostać wykorzystane jako broń wymierzona przeciw Jedi. - To nie była chyba odpowiedź na jaką oczekiwał Mistrz Nejaa, ale Anakin to Anakin i nic tego nie zmieni. - Czy Zakon próbował w jakikolwiek sposób monitorować Myrkr? Wie Mistrz, po to by zawczasu wykryć wroga, który postanowi użyć Ysalamirów do walki z Jedi. - Skywalker powiedział to tonem pełnym zapału i przejęcia, by po chwili zacisnąć pięści i dodać nieco zgorzkniałym tonem. - Wiem, pewnie Rada ma mnóstwo rzeczy na głowie i nie ma czasu zaprzątać się takimi błahostkami.

Na ułamek sekundy w oczach Padawana pojawiło się coś, co zapewne przeraziłoby Obi-wana. Coś, o czym żaden Jedi nie miał prawa myśleć. Ale on był inny. Był Wybrańcem. A jednak siedział zamknięty w Świątyni.

Nie... to nie Świątynia go ogranicza...

To Zakon. Jego przestarzałe reguły i zasady. Kodeks, który miast stanowić stały i nieugięty fundament Jedi jest tylko kulą u nogi. Czerwony błysk w źrenicach Anakina towarzyszył objawiającej się prawdzie. Zakon musi się zmienić. Musi się dostosować do obecnych czasów, bo inaczej czeka go zagłada. I wtedy Jedi spoczną w grobie, który sami kopali sobie od kilku tysięcy lat. Taka jest kolej rzeczy, a ci którzy chcą ją zmienić i umocnić pozycję Zakonu kończą tak jak młodzieniec – zamknięci w Świątyni. Niedocenieni...
Nie! Nie powinien w ogóle tak myśleć. Nie tak był szkolony. Może osiągnąć doskonałość tylko poprzez spokój, opanowanie i otworzenie się na Moc. Ale cóż to będzie za doskonałość, skoro nadal będzie blokowany. Jedi ograniczają sami siebie i wmawiają sobie, że to jest jedyna dobra ścieżka. Anakin pokręcił głową i rozluźnił pięści. To nie były rozważania godne Padawana. Jednakże możliwe, iż godne Wybrańca.

„...mieczem i tarczą”
Skywalker nieco się skrzywił. Z jego zamyśleń wyrwał go głos Halcyona, który oznajmił niezbyt pocieszającą wieść – młodzieniec zamiast dostać dobry miecz otrzyma ograniczającą ruchy tarczę. Cóż, trening Mistrza szykuje się na niekonwencjonalną naukę szermierki żelastwem. Tylko czy to jest bezpieczne? Na Moc! Oczywiście, że nie! I dlatego Anakin szybko przywołał na twarz swój szelmowski uśmiech. Takie coś mu się podoba. Brutalna siła i precyzja. To dwie rzeczy, które będzie mógł zaraz zaprezentować. W końcu. Po godzinach w bibliotece. Dniach w Świątyni. Tygodniach na Coruscant. To tylko sparing, a czuł się jakby został wysłany na front.
- No to Mistrzu, czas by odrobiną atmosfery wojennej przyszła do nas – Skywalker odezwał się pogodnie i wykrzywił usta w geście rozbawienia, ukazując przy tym rząd perlistych zębów. Adrenalina krążyła coraz sprawniej w żyłach Wybrańca, podobnie jak zew instynktu oraz... Moc? Nie to niemożliwe, przecież Ysalamir... Jednakże Anakin czuł podświadomy szept. Nie był to spokojny głos Jedi. Raczej nasycony nienawiścią i złością ton Sitha...
Image

"Nie wahaj się powiedzieć ludziom na których ci zależy o uczuciach żywionych do nich. Bo jutro może ich tam nie być." ~ Akagi
Awatar użytkownika
Rafael Rexwent
Gracz
 
Posty: 270
Rejestracja: 7 Lis 2014, o 17:01

Re: Kampania na Praesitlynie

Postprzez BZHYDACK » 19 Lip 2017, o 20:32

Durge był zły. Właściwie rzecz biorąc, był wściekły. Gdyby dowodził żywymi ludźmi, mógłby zastraszyć kilku, kilku zabić jako przykład i tak pozbyłby się opóźnień. Z droidami jednak nic z tego nie mogło mieć miejsca, przecież pozbawione emocji maszyny nie przejmą się zniszczeniem kilku z nich, a do tego brak tych maszyn spowoduje kolejne opóźnienie. Musiał zatem działać inaczej, chociaż...
- Dajcie mi tu pierwszego kwatermistrza i głównego inżyniera.
Gen'dai włączył kanał komunikacyjny mostka, łącząc się z nimi. Niewysoki Neimoidianin oraz odziany w czerwono-srebrny kombinezon Skakoanin odpowiedzieli, ich wizerunki pojawiły się nad konsolą.
- Przyczyny opóźnień?
- Nie zmieniły się, komandorze, awarie, błędy w oprogramowaniu, braki kadrowe...
- Tak, słyszałem, inżynierze. Wszystko macie usunąć do jutra albo wasz zastępca zostanie głównym inżynierem. Przeprogramujcie droidy bojowe, by wam pomogły, kilka tysięcy. Potem, gdy będziemy w Nadprzestrzeni, zmienicie to. Systemy maskowania mają działać poprawnie!
- Ale, komandorze...
- Nie interesuje mnie, jak tego dokonacie, opóźnienia na które macie wpływ, mają zniknąć.
Po tych słowach Durge rozłączył się. Zacisnął pięść. Chciał być już na Preasytlinie i zabijać Jedi i klony Mandalorian, a był tu unieruchomiony.
- Sir, w centrum łączności oczekuje połączenie od Hrabiego Dooku.
Gen-dai spojrzał na adiutanta, po czym bez słowa skierował się do Centrum łączności.
Image

GG 31165496
Awatar użytkownika
BZHYDACK
Gracz
 
Posty: 166
Rejestracja: 18 Sty 2016, o 12:29

Re: Kampania na Praesitlynie

Postprzez Aleraa Rev » 19 Lip 2017, o 21:51

Mistrz Halcyon, mimo że był odcięty od Mocy w równym stopniu co Anakin wiedział, że "przeholował", jak to mawia młodzież z Coruscant. Musiał działać... A działał bardzo szybko. Po chwili zaledwie pstryknąl i droid, ten sam, który przyniósł, zabrał Ysalamira oraz tarcze energetyczne, a spowrotem w pomieszczeniu zakwitła Moc...
-Wybacz Anakinie... Myślałem, żę będzie to miało sens, lecz po gruntownym zastanowieniu się i przedsykutowaniu tego z samym sobą... Uznałem, żę to był jednak gorszy pomysł, niż mianowanie Jar-Jara generałem Armii Gungan... Wracając... Bardzo mi przykro...- i tutaj splótł ręce.
Splecenie rąk jednak nie trwałó długo. Już po chwli rozłożył je, a z rękawa wysunął mu się miecz świetlny, który natychmiast się włączył.
-Angard, Ani... - i stanał w pozycji (mówiąc obrazowo) Mistrza Qui-Gona w pojedynku z Maulem.
Jako że nie mam zielonego pomysł€, jak walczyć, oddaję to w ręce Rafa. Pamiętaj Raf, że mist Halcyon jest twardy, wyszkolony orazma większe doświadczenie. To twardy przeciwnik.
Image
Awatar użytkownika
Aleraa Rev
Gracz
 
Posty: 98
Rejestracja: 21 Cze 2016, o 15:58
Miejscowość: Bełchatów


Wróć do Questy Retrospekcyjne