Content

Inne

"Zagubiona droga" - sesja

Image

Re: "Zagubiona droga" - sesja

Postprzez Quorn » 13 Cze 2017, o 18:35

Nie chciałem was na siłę sklejać w jedną drużynę. Jesteś bystrym MGm powinieneś domyślić się dlaczego tak a nie inaczej skonstruowałem sesje. Wiesz już? Gdybym od razu nazwał was drużyną i jasno wskazał, że główny wróg znajudje sie poza wasza grupą nie udałoby mi się stworzyć choćby śladu nastroju zagrożenia i niepewności. Niewiedza to najlepsze narzędzie w budowaniu nastroju. :)
Awatar użytkownika
Quorn
Gracz
 
Posty: 665
Rejestracja: 2 Lis 2015, o 17:50

Re: "Zagubiona droga" - sesja

Postprzez BE3R » 13 Cze 2017, o 20:33

Nie mam słów. Jest mi kurewsko przykro że tak to się skończyło, zwłaszcza że zajrałem się na sesję jak panda na TFA (pozdro dla kumatych) Trudno, będę miał więcej czasu żeby grać w czołg.

<papug> GAAAAAAYYYY
Awatar użytkownika
BE3R
Administrator
 
Posty: 1601
Rejestracja: 27 Paź 2011, o 21:47
Miejscowość: Chorzów

Re: "Zagubiona droga" - sesja

Postprzez Sskirt » 13 Cze 2017, o 21:37

Quorn, czy skoro sesja się skończyła, to udostępnisz część sesji pisaną przez wiadomości priv, jakie pisałeś z uczestnikami?
Image
Awatar użytkownika
Sskirt
Gracz
 
Posty: 114
Rejestracja: 3 Sie 2016, o 21:59
Miejscowość: Września

Re: "Zagubiona droga" - sesja

Postprzez Quorn » 13 Cze 2017, o 22:10

ŚMIERĆ MAGNETY

Szła w spokoju między drzewami po kolorowym kobiercu liści. Było ładnie i spokojnie. Poranna mgła rozpraszała się wraz z przybywaniem dnia. Słońce wyjrzało zza szczytów górskich i zaczęło ogrzewać swymi promieniami mglistą dolinę. Robiło się ciepło, wiatr zelżał a nieobecna do tej pory zwierzyna i ptactwo zaczęło dawać o sobie znać; a to sarna podniosła głowę obserwując przechodzącą w pobliżu Magnetę, a to ptak odezwał świergotliwym trelem.
Było cicho i spokojnie a w sercu dziewczyny zaczęła pojawiać się pewna doza radości i otuchy. Wspomnienie myśliwego stawało się coraz mniej przejmujące; coraz rzadziej oglądała się za siebie.
Z rozmyślań wybił ją nagły furkot skrzydeł i parsknięcie konia. Przed nią, na gałęzi drzewa, przysiadł kruk. Duże, czarne ptaszysko o lśniących czarnych piórach było kompletnie ślepe. Co nie przeszkadzało mu przyglądać się jej.
Ptak zeskoczył z gałęzi i wylądował przed nią. Ale w miejscu ptaka był już myśliwy.
"Czas umierać. Jestem naprawdę głodny".
Myśliwy skoczył do przodu. Magneta była niczym sparaliżowana. Jej wolała krzyczała w niej by coś zrobić. Cokolwiek. Ciało jednak nie słuchało. Mogła tylko biernie obserwować ruchy mężczyzny.
Gdy szybkim ciosem szponiastej dłoni rozpruł jej gardło była ciągle zaskoczona. Ciepła krew wytrysnęła na piersi i liściasty dywan. Padła na kolana sprawdzając ręką jak wielka jest rana. Uniosła dłoń przed oczy by zobaczyć jak wiele krwi straciła w tym ataku. Mężczyzna wbił kły w ranę i zaczął pić jej krew. Wraz z czerwonym płynem z jej ciała uchodziło życie. Umierając wciąż wpatrywała się w swą dłoń.

KONIEC
Zabiła Cię Bruxa
Wampir

NOC W GOSPODZIE

dave:
Temerczyk zasnął szybko ledwie tylko głowa spoczęła na miękkim posłaniu. Zdążył tylko pomyśleć o tym, że rzyć mu zaczęła od kulbaki ogniem płonąć i już spał.
- Nie pierwszyzna. - Mruknął już przez sen.
Zbudził się jeszcze w nocy. Szum deszczu na poddaszu i przeciągłe zawodzenie wiatru było jeszcze silniejsze niż wcześniej. W niewielką okiennicę coś pukało. Nie była to gałąź drzewa jak pomyślał w pierwszej chwili. Nie mogła być.
Rytmiczne i miarowe puk puk puk. Nie mogło być dziełem natury.
- Wpuść mnie. - Usłyszał wyraźnie męski głos. - Wpuść.
Strehlen był pewny, że ten głos należał do myśliwego. Był pewny choć nigdy go nie słyszał.
Wtedy obudził się po raz drugi. O okiennicę uderzała tylko jakaś gałąź.

Nicci:
Magneta musiał tylko udać, że kładzie się spać i w całej operacji ta czynność była właśnie najtrudniejsza. Wsłuchana w odgłosy deszczu i wiatru oraz cichnące odgłosy mieszkańców i gości gospody z trudem zachowywała otwarte oczy a jej umysł kołysał się na granicy snu i jawy.
Otworzyła oczy nagle w środku nocy. Nie miała pojęcia ile czasu minęło ale na pewno zasnęła. Czarodziej w kącie izby chrapał doniośle; na samom myśl o nim ból w oparzonej ręce odnawiał się.
Zaklęła w duchu na swoją nieprofesjonalną drzemkę i wstała po cichu na posłaniu. W miarę bezpiecznie mogła podprowadzić coś z krasnoludzkiej spiżarni i tam też skierowała swe kroki.

Wzięła tyle jedzenia by przez kilka dnia mieć w miarę pełny żołądek.

Gdy wracała na swoje miejsce usłyszała w ciemności głos czarodzieja. Mówił przez sen i trochę rzucał się na posłaniu.
- Nie. Odejdź. Nic więcej dla Ciebie nie zrobię. Zostaw mnie. Słyszysz? Zostaw? Nie spalę nikogo więcej, słyszysz?

BEER:
Czarodziej miał sen. Śniło mu się, że przyszedł do niego do gospody mężczyzna. Thirac znał go ale nie potrafił nic o nim powiedzieć. Czuł, że łączy go z nim jakaś więź i jednocześnie nie potrafił określić charakteru tej relacji. Nieznajomy był mu wrogiem? Przyjacielem? Nauczycielem? Krewniakiem? Mógłbyć każdym.
Nieznajomy usiadł przy wygaszonym palenisku. Jego sylwetka zlewała się z ciemnością i tylko twarz była względnie widoczna. Twarz i szkliste jasne oczy.
- Thiracu. Nie uciekaj proszę. Wróć do nas, co? Psujesz nam wszystko. Poza tym jak widzisz nie uciekniesz daleko. Odszukałem cię szybciej niż się spodziewałem. Nie było to szczególnie trudne prawda?
Czarodziej przypomniał sobie ból. Chciał się zerwać i uciec.
- Ah, zaczynasz sobie przypominać, tak? Dobrze. A wiesz? Twoja ucieczka jest nawet zabawna. Pozwolę Ci się jeszcze trochę nią nacieszyć, co Ty na to? Miła rozrywka przyznam. Pozwolę Ci jeszcze trochę pouciekać. Potem jednak wrócisz do mnie. Jesteś mi potrzebny.

BRZYDAK:
Noc spracowanemu Tedgarowi minęła spokojnie i gdy się obudził jaką godzinę przed świtaniem uznał, że jest już prawie całkiem wyspany (i, że go trochę suszy). Wyszedł z pokoju i zszedł do wspólnej izby, która dudniła od chrapiącego i śpiącego niczym dziecko Czarodzieja. Poszukiwania czegoś do picia zakończyły się szybko; Cecil zawczasu przygotował niewielką beczułkę z kiszonymi ogórkami. Kwaśna woda czyniła cuda z wysuszonym i spierzchniętym językiem.
Kiedy po kilku głębszych łykach postanowił wrócić do siebie do pokoju dostrzegł coś dziwnego przy piwnicy; coś mu nie pasowało, ale w pierwszej chwili nie skojarzył o co chodziło. Dopiero gdy na nowo pogrążał się w resztce snu jaka została mu do świtu uzmysłowił sobie, że ktoś grzebał przy jego nowo założonym zamku do drzwi od piwnicy.
Może to tylko gospodarz tak porysował okucie zamka próbując trafić do dziurki nowym kluczem? A może ktoś się włamał? Z tą myślą Tedgar zasnął.


NA SZLAKU

dave:
Podczas drogi do doliny, będąc w lesie, Frast usłyszał w swej głowie głos. Należał do mężczyzny. Myślwiego. Temerczyk wiedział to choć ani razu go nie usłyszał.
- Jesteś niebezpieczny. Wyczuwasz mnie. Wyczuwasz mnie silniej niż reszta. Nawet niż Tomasz. Cóż. Jeżeli z nim mi się nie uda to pobawię się z Tobą. A tymczasem chodź. Wpuść mnie....

BEER:
Podczas drogi do doliny, będąc w lesie, Thirac usłyszał w swej głowie głos. Należał do mężczyzny
- Wracasz do mnie. Wiedziałem, że wrócisz. Dobrze. Jak uporamy się z twoimi kompanami to znowu będziemy razem. Tak jak wtedy? Pamiętasz jak nam było dobrze? Nie... Nie... Czekaj. Ty nie możesz pamiętać. No tak... Ale to nic. Pomogę Ci przypomnieć wszystko. I uważaj na siebie. Oni nie są tymi za kogo się podają. To łowcy.

BRZYDAK:
Podczas drogi do doliny, będąc w lesie, Targer usłyszał w swej głowie głos. Należał do mężczyzny
- Proszę pomóż mi. Jeżeli mnie słyszysz nie pozwól im zbliżyć się do mnie. Jemu. Zwłaszcza jemu. Słyszysz mnie? Jest ze mną Twoja rodzina. Są bezpieczni. Bądź ostrożny. Nie ufaj im.


To te istotniejsze. Było parę innych ale były mniej ważne. Pozdrawiam.
Awatar użytkownika
Quorn
Gracz
 
Posty: 665
Rejestracja: 2 Lis 2015, o 17:50

Poprzednia

Wróć do Inne