Content

Inne

Opowieść o uśmiechniętym barmanie...

Image

Opowieść o uśmiechniętym barmanie...

Postprzez Kamuro Rushi » 10 Paź 2011, o 19:13

W kantynie na Taris za ladą stoi szeroko uśmiechnięty Echani-barman, obsługujący klientów. Zjawił się znikąd, nikt nie wie kiedy został przyjęty do pracy, nikt nie zna jego imienia. Co bywalec to nowe przezwisko dla zręcznego, sympatycznego mężczyzny.
Jego przeszłość przysłania mgła. Nikt nie wie skąd pochodzi, z kim się wychował, kogo spotkał w swoim życiu, kto miał wpływ na kształtowanie się jego charakteru.
Jedynym na to sposobem zatem jest wysłuchać opowieści tych, którzy mieli z nim styczność...

Ten stolik ma na celu rozwinięcie w pewnym sensie historii różnych postaci i stworzenie powiązań między nimi. Można dołączyć dowolnym ze swych bohaterów, jeśli chcecie, by ta postać zaistniała w historii Fate'a i vice versa. Stolik ma wpływ również na stosunki poza stolikiem, dlatego prosiłbym o unikanie uśmiercania postaci czy zostawianie istotnych obrażeń, które nie były wcześniej opisywane w grze, żeby nie robić "efektu motyla". Akcja rozgrywa się w czasie bliżej nieokreślonym, przed wydarzeniami z aktualnej Mgławicy. Jest to na pewno okres już po tym, jak Fate zabił swojego nauczyciela.
Stolik rozpoczyna swoją akcję właśnie w kantynie na Taris, akcja będzie się jednak rozwijać.
Image

GG: 10185580
Jak czujesz nieodpartą chęć postawienia komuś piwa, lub też gdy pewnego słonecznego ranka odkryjesz, że jesteś seksowną brunetką z dużym biustem - napisz.
Awatar użytkownika
Kamuro Rushi
Gracz
 
Posty: 444
Rejestracja: 12 Cze 2011, o 13:16

Re: Opowieść o uśmiechniętym barmanie...

Postprzez Thrak Skirata » 17 Paź 2011, o 19:23

Thrak powolnym krokiem wszedł do miejscowego baru. Brakowało tu klimatu Keldabe. Te miejskie knajpy są dla niego nudne. Niestety w takich miejscach Beskar'gam budzi zamieszanie. Nie spiesząc się podszedł do lady i spojrzał na miejscowego barmana.
- Daj mi kufel piwa. - Złożył zamówienie.
Image
Awatar użytkownika
Thrak Skirata
Gracz
 
Posty: 672
Rejestracja: 15 Cze 2011, o 18:57

Re: Opowieść o uśmiechniętym barmanie...

Postprzez David Turoug » 21 Paź 2011, o 20:45

Do baru wszedł młody mężczyzna z charakterystycznymi naturalnie kręconymi włosami i intensywnie zielonymi oczami. Mimo żywej barwy tęczówki, w jego spojrzeniu brakowało "żywej iskry". Osobnik należał do tej grupy ludzi, która nie miała jeszcze trzydziestki, a wyglądała jakby przegrała całe życie. Najprawdopodobniej los nie oszczędzał mieszkańca stołecznego Coruscant.
Facet po raz pierwszy przybył na Taris, gdzie wykonywał pewne zadanie zlecone mu przez gang. Po wykonaniu misji, udał się do kantyny, choć nawet mało wprawny obserwator, zauważyłby że gość jest już po paru głębszych. Nieznajomy ruszył wzdłuż lokalu, by zająć jeden ze stołków przy ladzie. Zaraz też postawił na niej piersiówkę.
- Barman... "Gwiazda Śmierci" do pełna. - mruknął wskazując na przedmiot, a następnie dodał- Oraz normalną kolejkę "Koreliańskiej Whiskey" w "setce".


Karta mojej postaci
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 5021
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: Opowieść o uśmiechniętym barmanie...

Postprzez Kamuro Rushi » 23 Paź 2011, o 00:53

Młody Echani za ladą uraczył ich uśmiechem, który w zasadzie wcale nie pojawił się w tym momencie a obecny był jeszcze przed chwilą, gdy wycierał szklanki suchą ścierką. Nalał też Mando'ade tutejszego piwa, które było niezgorsze... do czyszczenia Beskar'gamu z pewnością. Spełnił też nieco bardziej wymagające życzenie młodego mężczyzny, zerkając zaraz na niego.
- Gorszy dzień? Może kilka głębszych nieco poprawi humor.
Zapytał sympatycznym, na swój dziwny sposób niewinnym głosem. Odzywał się do niego takim tonem, jak gdyby byli starymi znajomymi i widywali się na co dzień. Ot, zdawał się nie mieć problemów w kontaktach międzyludzkich.
Knajpa zalatywała spoconymi ciałami, pleśnią, brudem. To było jedno z tych miejsc w które chodzili ci, którzy nie boją się blastera przystawionego do pleców. I zdecydowanie nie pasującym do niej elementem był schludny Echani-barman, który zdawał się znać na swoim fachu. Miejsce jego pracy było prawdopodobnie najczystszym kawałkiem powierzchni wewnątrz kantyny.
Zerknął też po chwili w stronę Mandalorianina, który najpewniej właśnie rozważał różnicę między piwem w tej kantynie a moczem banthy rozmieszanym pół na pół z wódką. Wbrew pozorom, tych różnic było mniej niż można by się spodziewać.
- Z góry uprzedzam, ja tu nie odpowiadam za jakość towaru.
Uniósł ręce w geście wyparcia się, jakoby jego winą był smak produktu piwopodobnego. Prawdopodobnie dostał już wcześniej za to opieprz od któregoś z klientów a i na opieprzu mogło się nie skończyć.
Beskar'gam, zgodnie z przewidywaniami Thraka, chwilę po jego wejściu stał się już obiektem spojrzeń kilku obecnych wewnątrz obwiesiów, którzy pewnie oczami swoich spaczonych umysłów właśnie wymyślali do niego lepsze zastosowania niż zbroja bojowa. Kto wie, może pośród nich był jakiś mocno puknięty w głowę ekolog?
Image

GG: 10185580
Jak czujesz nieodpartą chęć postawienia komuś piwa, lub też gdy pewnego słonecznego ranka odkryjesz, że jesteś seksowną brunetką z dużym biustem - napisz.
Awatar użytkownika
Kamuro Rushi
Gracz
 
Posty: 444
Rejestracja: 12 Cze 2011, o 13:16

Re: Opowieść o uśmiechniętym barmanie...

Postprzez Thrak Skirata » 24 Paź 2011, o 19:12

Mando'ade nie zwrócił zbytniej uwagi na zapewnienia barmana, bo w swoim życiu, zdarzało mu się pić gorsze rzeczy niż to piwo.
Siedząc nad swoim trunkiem Skirata, zaczął lustrować otoczenie. Większość pola widzenia, zajmowała lada i białowłosy osobnik za nią. Wyglądał dziwnie znajomo.
-Co do cholery, robi Echani za barem? - Thrak nie mógł się powstrzymać od skomentowania sytuacji.- Teraz się nie dziwię, że takie słabe piwo macie.-
Image
Awatar użytkownika
Thrak Skirata
Gracz
 
Posty: 672
Rejestracja: 15 Cze 2011, o 18:57

Re: Opowieść o uśmiechniętym barmanie...

Postprzez David Turoug » 25 Paź 2011, o 22:32

Jester popatrzył wymownie na barmana, po czym w jednym podejściu łyknął setkę "Gwiazdy Śmierci". Chwilę później łapczywie sięgnął po swoją piersiówkę i schował ją za pazuchą starego płaszcza. Następnie gestem wskazał na kieliszek, by Echani dolał mu trunku. W międzyczasie Mylo spojrzał w kierunku mężczyzny siedzącego po prawej strony lady. Rozpoznał w nim Mandalorianina, co go zdziwiło.
- Echani jak Echani, ale co na Taris robią Mando? - spytał nieco kpiąco mężczyzna z kręconymi włosami - Czyżby kryzys wśród was się pogłębił i musisz zalać swe smutki? To chyba nie przystoi takiemu honorowemu walczakowi...
Jester wzruszył ramionami i sięgnął po drugą kolejkę, którą również opróżnił na raz. Niejeden mógłby kpić z tempa człowieka, jednak w tym Mylo był równie zaprawiony jak w walkach gangów na Coruscant.
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 5021
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: Opowieść o uśmiechniętym barmanie...

Postprzez Mistrz Ind'yk » 26 Paź 2011, o 23:39

Do baru wparował młody mężczyzna. Jego krótkie, czarne włosy ułożone były we fryzurę tu i ówdzie nazywaną chaosem. Miał także nierówno przystrzyżoną brodę. Szybko rozejrzał się po wnętrzu i ruszył energicznym krokiem do baru. Usiadł się na jednym ze stojących w pobliżu lady stołków, oglądając cały asortyment napojów serwowanych w tym miejscu.
- Coś miejscowego poproszę - rzucił w stronę obsługującego. W czasie przygotowywania drinka, wyjął notes i zaczął w nim coś gorączkowo zapisywać. Po chwili jednak przerwał, przysłuchując się rozmowie toczonej obok. Starając się pozostać dyskretnym przysunął się bliżej i przestał pisać. Spoglądając wyczekująco na barmana, zaczął uważnie słuchać rozmowy, by jak najwięcej z niej zapamiętać.
Awatar użytkownika
Mistrz Ind'yk
Gracz
 
Posty: 1735
Rejestracja: 21 Cze 2011, o 12:42

Re: Opowieść o uśmiechniętym barmanie...

Postprzez Kamuro Rushi » 28 Paź 2011, o 15:28

- Nie każdy Echani to wojownik, panie Mando. Nie jestem miłośnikiem Imperium, a duża część moich pobratymców jest właśnie w ich służbie. Mnie to nie odpowiada, więc się odciąłem. Przynajmniej wykorzystuję rasowe predyspozycje w pokojowy sposób. A jak zdążyłem już zauważyć, ja tu nie odpowiadam niestety za jakość towaru.
Wtedy podszedł do nich kolejny mężczyzna, który złożył nieszczególnie precyzyjne zamówienie, ale w końcu: Nasz klient, nasz pan!
W pierwszej kolejności jednak dolał alkoholu Jesterowi.
Uśmiechnął się szeroko, wyjmując spod blatu shaker. Wyjął kieliszek do którego wrzucił cztery kostki lodu, do drugiego naczynia wpadły dwie. Zamknął shaker po czym kilkukrotnie nim wstrząsnął, chłodząc jego wnętrze lodem w środku. Zaraz postawił go z powrotem na blacie i uderzył szybko wnętrzem dłoni w jego górną część. Otworzył naczynie, wyciągając spod lady nie podpisaną szklaną butelkę, którą przerzucił nad lewym ramieniem, idealnie trafiając szyjką do shakera. Odczekał jakąś sekundę zanim sprawnym ruchem odstawił butelkę na ladę. Równie popisowo dodał do środka kilka kropel słodkiego syropu, trochę soku juma a także ostrego sosu. Zamknął shaker i szybko potrząsnął nim kilkukrotnie na wysokości klatki piersiowej. Po chwili odstawił naczynie na moment i odcedził wodę z wcześniej przygotowanego kieliszka z kostkami lodu, po czym wlał do środka przygotowanego drinka, którego to podsunął nowoprzybyłemu.
- Turbolaser raz.
W całym pokazie nie byłoby nic wyjątkowego, bo wszak często barmani mają umiejętności widowiskowego przyrządzania drinków, ale Echani wszystkie te czynności wykonał w mniej niż 10 sekund, nawet przez moment nie spoglądając na przyrządzany napój, a zerkając z nie znikającym uśmiechem na klientów przy ladzie.
Image

GG: 10185580
Jak czujesz nieodpartą chęć postawienia komuś piwa, lub też gdy pewnego słonecznego ranka odkryjesz, że jesteś seksowną brunetką z dużym biustem - napisz.
Awatar użytkownika
Kamuro Rushi
Gracz
 
Posty: 444
Rejestracja: 12 Cze 2011, o 13:16

Re: Opowieść o uśmiechniętym barmanie...

Postprzez Thrak Skirata » 30 Paź 2011, o 23:03

- Nie przypominam sobie bym musiał topić swe smutki.- Odrzekł nieznajomemu i dokończył swoje piwo. W międzyczasie zauważył, że przy barze pojawiła się kolejna osoba. Thrak nie zwrócił na nią zbytniej uwagi bo chwilę później rozpoczął się pokaz sprawności barmana.
-Jeśli nie jesteś wojownikiem, to ja jestem pacyfistą.- Przygotowanie drinka w 10 sekund, mówiło dużo o jego zręczności i koordynacji.
Image
Awatar użytkownika
Thrak Skirata
Gracz
 
Posty: 672
Rejestracja: 15 Cze 2011, o 18:57

Re: Opowieść o uśmiechniętym barmanie...

Postprzez David Turoug » 30 Paź 2011, o 23:09

Na Mylo sztuczki Echaniego nie zrobiły najmniejszego wrażenia. W Galaktyce widział i przeżył już niejedno. Zmęczona twarz Jestera oraz poszarpany twarz, nadawały mu dziwnej aury jakby należał już do przeszłości. Mężczyzna sięgnął po kielonek i wychylił następną kolejkę.
- Echani a jak cię zwą? Chyba masz tu stałych klientów, którzy oprócz tego że mówią do ciebie po imieniu, to mają jakieś zniżki. - rzekł beznamiętnym tonem facet - W sumie jesteś pierwszym z tej rasy, którego widzę za barem. Co przygnało cię na ten obskurny świat jakim jest Taris. O ile górne miasto jest odbudowane, to na dole bez problemu widać zniszczenia sprzed prawie czterech tysięcy lat...
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 5021
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: Opowieść o uśmiechniętym barmanie...

Postprzez Mistrz Ind'yk » 31 Paź 2011, o 00:53

Młody patrzył prawie zahipnotyzowany na ruchy barmana znad swojego dziennika. Nawet po skończonym pokazie nie odrywał zafascynowanego wzroku od Echaniego. Adrien powoli zauważał w niezwykłym mężczyźnie obiekt zainteresowania, o którym mógłby wspomnieć podczas pisania swych dzienników. Po krótkiej chwili zawahania, odebrał swoje zamówienie i posmakował trunku. Napój był naprawdę mocny, wstrząsnął Herrohem, lecz dodał mu także odwagi do włączenia się do rozmowy.
Młody Quizan przysiadł się jeszcze bliżej grupy, czekając na odpowiedzi na pytania zadane barmanowi. Jego dłoń szybko zapisywała kolejne wersy w zeszycie.
- To naprawdę fascynujące, aż nie mogę doczekać się odpowiedzi - rzucił szybko w stronę rozmówców, nie przejmując się odbiorem swego nagłego wtrącenia w konwersację.
Awatar użytkownika
Mistrz Ind'yk
Gracz
 
Posty: 1735
Rejestracja: 21 Cze 2011, o 12:42

Re: Opowieść o uśmiechniętym barmanie...

Postprzez Kamuro Rushi » 1 Lis 2011, o 00:12

Echani został zatem zalany potokiem pytań i zarzutów, na co uniósł dłonie w obronnym geście z uśmiechem który czego jak czego, ale na pewno wielkiego wojownika na myśl nie przywodził.
- Przeszedłem część szkolenia, ale później uciekłem. Nie dla mnie wojny, walki. Wolę spokojne życie. Zręczność jest naszą wrodzoną cechą, więc mimo wszystko, wcale nie wskazuje na moją wojowniczą naturę. A co do imienia, to nazywają mnie Vantiss.
Podał pierwsze imię jakie przyszło mu do głowy poza własnym. Nie było to jakoś diablo rzadkie imię.
- Odnośnie Taris, po prostu jakoś tak wyszło. Jak mówiłem, nie dla mnie pola bitew. Stoję sobie na uboczu i nie martwię się, że nagle ktoś odstrzeli mi głowę w zemście za zabicie w walce kuzyna męża jego siostry.


[Na podstawie klas postaci i ich umiejętności wysyłam PW, jeśli są w stanie zauważyć coś szczególnego. Dlatego nie zdziwcie się, jeżeli któraś postać zauważy coś, czego wy nie zauważycie.]
Image

GG: 10185580
Jak czujesz nieodpartą chęć postawienia komuś piwa, lub też gdy pewnego słonecznego ranka odkryjesz, że jesteś seksowną brunetką z dużym biustem - napisz.
Awatar użytkownika
Kamuro Rushi
Gracz
 
Posty: 444
Rejestracja: 12 Cze 2011, o 13:16

Re: Opowieść o uśmiechniętym barmanie...

Postprzez Thrak Skirata » 2 Lis 2011, o 23:05

Opowieść barmana nie pasowała do wizji świata Mandalorianina, a ten bardzo rzadko zmienia poglądy. Thrak przeniósł swój wzrok na swój pusty kufel.
- Nalej mi to samo. - Rzucił krótko do Echani. - Czy czasem na Taris nie było najlepszego piwa w tym sektorze? -
Suche racje żywnościowe znudziły się już Skiracie, miał ochotę na porządne ciepłe jedzenie. - Masz coś w miarę zjadliwego? - Zapytał.
Image
Awatar użytkownika
Thrak Skirata
Gracz
 
Posty: 672
Rejestracja: 15 Cze 2011, o 18:57

Re: Opowieść o uśmiechniętym barmanie...

Postprzez Mistrz Ind'yk » 2 Lis 2011, o 23:40

Adrien prawie podświadomie czuł bijącą od postaci za barem tajemnicę. Także jego zmysły utwierdzały go w tym przekonaniu, lecz niestety barman całym sobą starał się uniknąć pytań. Dla dziennikarza, nawet początkującego jakim był Quizan, był to jednak tylko kolejne wyzwanie na drodze do zdobycia doskonałego materiału.
Przynajmniej tak myślał młody mężczyzna, starając się wymyślić sposób na wypytanie Echaniego.
- Uwielbiam historie, które zaczynają się od "tak wyszło" - powiedział przesadnie entuzjastycznym głosem. - Kto by chciał słuchać kolejnych historii o wojnie i zmyślonych zwycięstwach w boju, przecież "zwykłe" podróże dostarczają jeszcze większej gamy emocji! - Adrien tym krótkim wywodem starał się sprowokować Vantissa do mówienia. Specjalnie zmniejszył wartość opowieści, które mógłby opowiedzieć siedzący obok Mandalorianin, sądząc, że to może dodać odwagi tajemniczemu Echaniemu.
Awatar użytkownika
Mistrz Ind'yk
Gracz
 
Posty: 1735
Rejestracja: 21 Cze 2011, o 12:42

Re: Opowieść o uśmiechniętym barmanie...

Postprzez David Turoug » 3 Lis 2011, o 00:13

Jester przyglądał się to Mandalorianinowi, to Echaniemu. Jakże zróżnicowane postacie i charaktery można było odnaleźć na tak zrujnowanym świecie, jakim było Taris. Brakowało mu jeszcze złomiarskiej grupy Jawów, przytulnych miśków z Endora oraz Gammoreanina wprowadzającego na smyczy szczenię rankora. Kim był on sam w tej mieszance? Choć jego mózg znało odpowiedź, to jego sumienie nie przyjmowało jej do świadomości. Jeszcze nie teraz.
- No Echani, nie daj się prosić, tylko przybliż nam swoją historię. - rzekł Mylo - W końcu stanowisz jakąś atrakcję. Większość z twoich pobratymców, nie ubrudziło by sobie rąk brudnym kuflem od piwa czy talerzem z tłuszczem bathy. Swoją drogą jak to jest z tymi piwem? Najlepsze w Galaktyce? Nalej!
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 5021
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: Opowieść o uśmiechniętym barmanie...

Postprzez Kamuro Rushi » 5 Lis 2011, o 11:10

W miarę rozwoju sytuacji zaczynał pracować mózg Fate'a, szukając najefektywniejszego wyjścia z sytuacji, nie tracąc incognito.
Odpowiedź na pytanie: Najgorsze z możliwych rozwiązań. Uśmiercenie pytających: utrata incognito. Unikanie odpowiedzi: mało efektywne na dłuższą metę. Fałszywa odpowiedź: rozwiązanie efektywne. Przyrównując do pozostałych możliwych rozwiązań, fałszywa odpowiedź zdaje się być dobrym wyjściem z sytuacji. Inicjowanie.
- No dobrze, niech będzie. Ale opowiem to skrótowo. Urodziłem się na ojczystym Eshan, blisko dwadzieścia sześć lat temu. Przeszedłem standardowe szkolenie Echani. Moja rasa bynajmniej nie przestała wspierać Imperium, a to rzucało hańbę na mnie i wszystkich z nas. Nie zamierzałem żyć w podobnej, toteż gdy tylko ukończyłem szkolenie kupiłem mały statek i wyleciałem stamtąd. Pracy barmana uczyłem się na Tatooine, gdzie niestety klientela bywała znacznie gorsza od tutejszej. Właśnie dlatego wylądowałem tutaj. Jak dobrze pójdzie, to stąd też wyrwę się przy pierwszej okazji. Powiedzmy sobie szczerze, mam raczej krótki staż w tym zawodzie i nie wszędzie mnie przyjmą.
Pokrótce opowiedział historię, zmyślając ją na bieżąco tak, by w miarę trzymała się kupy. Po dolaniu piwa Mandalorianinowi spojrzał na Jestera.
- Niestety szef sprowadza tańsze piwo, korzystając na powszechnej opinii w tej kwestii na temat Taris. Znacznie lepsze mamy wszelkiego rodzaju drinki. Ale jeśli Pan chce, mogę nalać piwa, ale naprawdę nie polecam. Co do jedzenia...
Tu spojrzał znów na Thraka.
- To kantyna w sumie, a nie bar czy restauracja. Jedyne jedzenie jakie podajemy to zagryzki do mocniejszych alkoholi. Ale tutaj polecić mogę chyba jedynie kiełbasę, na którą nikt jeszcze nie narzekał.
Przynajmniej jest szczery. Raczej nie dało się w jego opowieści wyczuć kłamstwa. Chyba, że korzystając z elektronicznych wykrywaczy i tym podobnych.
Image

GG: 10185580
Jak czujesz nieodpartą chęć postawienia komuś piwa, lub też gdy pewnego słonecznego ranka odkryjesz, że jesteś seksowną brunetką z dużym biustem - napisz.
Awatar użytkownika
Kamuro Rushi
Gracz
 
Posty: 444
Rejestracja: 12 Cze 2011, o 13:16

Re: Opowieść o uśmiechniętym barmanie...

Postprzez David Turoug » 6 Lis 2011, o 15:21

- W takim razie raz jeszcze Gwiazdę Śmierci, tylko lepiej schłodzoną. - odparł Jester - Aż dziw, że naciągacie klientelę na piwo.
Mylo nie do końca wierzył w opowieść barmana. Blada i bądź co bądź delikatna cera Echaniego nijak się miała do suchego i palącego klimatu Tatooine. Klient z Coruscant zastanawiał się po co ktoś kto i tak nie zagrzeje zbyt długo miejsca na Taris, postanawia zmyślać swoją historię. Czyżby coś ukrywał?
- Szefie, coś nie do końca wierzę w twą opowieść. - mruknął Mylo - Tatooine i Echani? Spaliłbyś się tam i skończył z oparzeniami skóry. Coś chyba kryjesz, twoja przeszłość jest zapewne bardziej zawiła niż niektóre machlojki Huttów.
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 5021
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: Opowieść o uśmiechniętym barmanie...

Postprzez Thrak Skirata » 6 Lis 2011, o 20:39

Thrak mruczał przekleństwa pod nosem. Piwo słabe, jedzenia nie ma i Echani opowiadający bajeczki na dobranoc. - Nawet marynowanej Banthy nie masz? - Zadał pytanie retoryczne. - To chociaż mów prawdę, bo twoja opowieść nie ma sensu.- Barman zaczynał już go trochę irytować.- Po za tym, tak łatwo od służby dla Imperium nie da się uciec, nie mówiąc już o tym, że rodzina wpoiłaby ci odpowiednią filozofię. -
Image
Awatar użytkownika
Thrak Skirata
Gracz
 
Posty: 672
Rejestracja: 15 Cze 2011, o 18:57

Re: Opowieść o uśmiechniętym barmanie...

Postprzez Mistrz Ind'yk » 6 Lis 2011, o 20:53

Adrien uśmiechnął się mimowolnie, słysząc oponujących towarzyszy rozmowy. Bardzo podobała mu się cała sytuacja, gdyż pogłębiała materiał, który właśnie zbierał. Czuł, że opowieść o tajemniczym barmanie wzbogaci jego dzienniki. - A może nawet i holonetowe nagłówki - pomyślał młodzieniec.
- Zgadzam się w pełni z towarzyszami, coś tu nie gra - uśmiechnął się przyjaźnie, a przynajmniej tak mu się wydawało. - Przecież zasługujemy na lepszą historię!
Awatar użytkownika
Mistrz Ind'yk
Gracz
 
Posty: 1735
Rejestracja: 21 Cze 2011, o 12:42

Re: Opowieść o uśmiechniętym barmanie...

Postprzez Kamuro Rushi » 8 Lis 2011, o 16:20

Blef nieprzemyślany, posiada luki. Rozmówcy bardziej spostrzegawczy niż z początku zakładano. Proponowane rozwiązania: grać na zwłokę do czasu zniecierpliwienia któregoś z klientów. Wówczas możliwym jest urwanie rozmowy.
- Cóż, racja, może i trochę pominąłem. Ale naprawdę, moje życie nie jest opowieścią dobrą na bar. No i bynajmniej, nie jest to coś co mam ochotę opowiadać w pełnym lokalu praktycznie kompletnie obcym mi osobom. Z czego jedna zdaje się notować każde moje słowo, co zdecydowanie mnie krępuje.
Rzekł z nadal nie niknącym uśmiechem, podczas gdy jego umysł szukał sprawnego wyjścia z tej sytuacji. Podczas gdy przyrządzał po raz drugi Gwiazdę Śmierci, ratunek zagwarantował mu jeden z gości, który nagle wstał gwałtownie, aż krzesło uderzyło w podłogę i wyjął blaster który to wycelował w osobę z którą dopiero co grał w pazaaka.
- Ku*** zap******* cię ch***!
Sądząc po nieszczególnie chwalebnych wyrazach jakie posypały się z ust Trandoshana, chyba właśnie został ograny o sporą sumkę przez Rodianina z którym siedział przy stoliku. Ten z kolei uniósł ręce do góry.
- Uspokój się, dogadamy się...!
Strzelanina na Taris? Zdecydowanie zły pomysł...
Image

GG: 10185580
Jak czujesz nieodpartą chęć postawienia komuś piwa, lub też gdy pewnego słonecznego ranka odkryjesz, że jesteś seksowną brunetką z dużym biustem - napisz.
Awatar użytkownika
Kamuro Rushi
Gracz
 
Posty: 444
Rejestracja: 12 Cze 2011, o 13:16

Następna

Wróć do Inne