Content

Inne

Stołek stoczniowca

Image

Stołek stoczniowca

Postprzez Tzim A'Utapau » 18 Sie 2011, o 23:09

Zbierałem się, zbierałem, no i zebrałem. Stolik stoczniowca do wolnego użytku przez chętnych. Na dobry początek wstęp w formie opowiadania, a właściwie pierwszej części opowiadania, które będę sobie kontynuował w wolnej chwili. Posty w tym temacie nie muszą zachowywać ciągłości czasowej, z założenia jednak chciałbym je traktować jako część linii fabularnej, będą to retrospekcje względem obecnej daty. Czasem wyrwane z szerszego kontekstu, czasem stanowiące zamkniętą kompozycję do której raczej nie da się dołączyć, jak tekst poniżej, a innym razem będą miały formę zahaczki. Zapraszam chętnych i odradzam jakiekolwiek ograniczenia, poza zdrowym rozsądkiem


Image

Życie usłane statkami, czyli
Jeden dzień Tau #1


***


Jeśli będzie się opłacało, to po prostu sprywatyzujemy tę wojnę

Tau Altair Lakon o sympatiach politycznych

***


Dzień nad Fondorem zaczynał się w chwili, w której srebrny droid protokolarny przekraczał próg sypialni subadministratora. Na stacji kosmicznej, będącej jednostką centralną kilkunastu konstrukcji orbitujących nad planetą, a zwanych dla zwykłego uproszczenia w liczbie pojedynczej stocznią, nie istniały naturalne następstwa czasowe. Wszystkie zjawiska, od oświetlenia i życiodajny tlen, po granice dnia i nocy, musiały zostać ustalone, niejako obmyślane od nowa, w wielkim akcie tworzenia. Zajmował się tym właśnie subadministrator, zastępca właściwego administratora stoczni. I nikomu nie przeszkadzało, że proceduralne stanowisko zarządcy od zawsze było fikcją. Nikt nie fatygował się nawet wypełniać rubryki z nazwiskiem administratora w oficjalnych dokumentach. Więc, spyta ktoś, po co utrzymywano tę maskaradę? Ze względu na podatki, oczywiście.
- Pobudka, sir - zarządził głosem nieznającym sprzeciwu droid. Śmiało zbliżył się do zawalonego stertą delikatnych tkanin łóżka wielkiego jak myśliwiec z systemem s-foils.
Infant Fondoru Tau Altair Pierwszy, Nobil z Lakonów nie odpowiedział. Spod syntjedwabnej kołdry wychynęła dość chuda ręka, zahaczyła o stojącą na małej szafce ozdobę - miniaturkę sarlacca w szklanym pojemniku - i chwyciła plazmowy miotacz.
Strzał przeleciał długość pokoju, trafił w klatkę piersiową droida, a następnie rozbił się na tysiące pomarańczowych ogników.
- Co jest?! - subadministrator z zaciekawieniem uniósł głowę, siadając na łóżku.
- Proszę sprecyzować pytanie - droid zupełnie się nie przejął faktem, że próbowano go zniszczyć.
- Dlaczego nie eksplodowałeś? - Tau wstał, ruszył do kabiny odświeżającej i potarł protestujące błony mrużne.
- Ze względu na koszta występujące przy procesie budzenia, związane z koniecznością ciągłego serwisowania bądź wymieniania pańskich sztucznych asystentów, postanowiono seryjnie wyposażać nas w tarcze energetyczne. - Robot nie był pewny, czy odpowiedź satysfakcjonowała białkowca. Dodał więc dumnie. - Jestem pierwszym egzemplarzem z tą modyfikacją.
- Aha, ciekawe czyj to pomysł?
- Nie mam danych na ten temat, sir.
- To było pytanie lakoniczne - Lakon uśmiechnąłby się, ale ta stara gra słów dawno mu się przejadła.
- Mam dokładnie zapisany harmonogram dzisiejszego dnia, sir - ciągnął droid, gdy młody arystokrata zakładał schludny, szary uniform. - Czy jest pan gotowy?
Tau w roztargnieniu ruszył w stronę salonu, jednak zatrzymał się gwałtownie, wystawił obie ręce, jakby napotkał niewidzialną ścianę. Miękkim, nieco chwiejnym krokiem wrócił do szafki, po raz drugi podniósł miotacz.
- Wyłącz tarcze - rzucił od niechcenia, nie patrząc na rozjaśnione od zdziwienia fotoreceptory. Basowy pomruk generatora towarzyszył wykonaniu polecenia, przed metaliczną sylwetką mignęło niebieskie światło.
Nobil strzelił do robota, nie przerywając szukania swojego datapadu. Dopiero gdy go znalazł, spojrzał na walające się po podłodze części.
- Teraz jestem gotowy. Sprzątanie!
Mikrofony w sypialni przekonwertowały polecenie na impulsy cyfrowe i wysłały je do automatów porządkowych.

***


Droidy protokolarne stanowiły kolejny konwenans stoczni. Regulamin nakazywał, by pierwszym asystentem subadministratora był ktoś znający etykietę i języki przynajmniej dwustu tysięcy gatunków. Takie warunki spełniały tylko mechaniczne osoby. Miało to usprawnić system dyrekcyjny oraz oszczędzić na płacach dla organicznych doradców. Infant Fondoru jednak nienawidził, gdy za jego plecami szurała niezgrabna sylwetka robota. Więc niszczył nagminnie swych sztucznych asystentów i podówczas, zgodnie z procedurą, mógł ich zastąpić. Przynajmniej na jakiś czas. Serwis stacji starał się nie przysyłać nowego protokoła zbyt szybko, ale czasami zdarzały się kontrole i nie mieli wyboru.
- Bardzo zabawne, Mir - Tau wręczył na korytarzu osmaloną, blaszaną głowę mężczyźnie po prawej, a miotacz kobiecie po lewej stronie. - Tarcze energetyczne. Uśmiałem się. Chciałeś mieć dziś wolne?
Mir nie odpowiedział, wzruszył tylko ramionami. Był Arkanianinem, jak wszyscy z jego gatunku wykazywał się nadludzką cierpliwością.
- Gdzie są Liu i Jereme?
- Pani... oficer bezpieczeństwa sprawdza stan techniczny systemów na promach - odpowiedziała niska, czarnowłosa kobieta. Fakt, że nie była w stanie wymówić pełnego imienia Liusanny wprawiał ją w zakłopotanie. Nie wiedziała, że nikt na stacji tego nie umie. - Doktor za to oświadczył, że w dniu dzisiejszym będzie niedostępny.
Lakon analizował słowa czarnulki, zaklął w duchu na niesubordynację i brak dyspozycyjności faktycznie najbliższych współpracowników, jakich stanowiła wymieniona para, wreszcie przyjrzał się rozmówczyni.
- A ty to kto?

***


- To, Caro, mówisz że skąd cię przenieśli? - drwił Nobil pół godziny później, w drodze do sali konferencyjnej.
- Pracuję w kancelarii pana doradców od prawie miesiąca!
Tau zerknął na Arkanianina, ale ten jak zawsze miał twarzy ściągniętą w obojętny wyraz.
- No nie gadaj. Musieli cię skądś awansować, skoro trafiłaś do organizacji harmonogramu. Więc, który dział był na tyle złośliwy? Księgowość?
- Uważam nową pracę za bardzo dobrą. Cieszę się, że mogłam wreszcie pana poznać. Pana Nobila...? Infanta...? sir?
- Nie mieliście tego na stosunkach międzygatunkowych? Mów do mnie Tau, to oficjalny alias.
Mir wręczył przełożonemu po kolei kilka datakart, których zawartość była od razu skanowana nad czujnikiem transferowym datapada.
- Z jakiego działu? - powtórzył Altair. Caro zassała w złości dolną wargę.
- Z sekcji ósmej kapitału potencjalnego.
- Aha... - chłopak zatrzymał się przed interaktywną mapą na ścianie, na której kolorowe kropki wskazywały położenie najważniejszych pracowników. Mir wiedział, że jego przełożony często tu staje, by popatrzeć na punktowy chaos, z którego nikt poza Lakonem chyba nie był w stanie nic zrozumieć. Caro jeszcze tego nie wiedziała, wyszła z rozpędu przed Nobila, zamiast trzymać się za nim. Po tym przewinieniu czuła na sobie szyderczy wzrok wszystkich na korytarzu, a nawet ochroniarzy przed kamerami. Tau nie przejął się specjalnie, choć nie wróżył już kobiecie długiej kariery.
- Czyli skąd? - machnął ręką przed konsolą, a ekran wyróżnił żółte kropki zarządców poszczególnych sekcji. Na jednym poziomie z trzydziestu w tej części stoczni takich kropek było aż pięćdziesiąt.
- Z księgowości - powiedział suchym tonem Mir, patrząc tępo białymi oczyma przed siebie.
Image

Postacie archiwalne:
Image
Image
Tau z Lakonów - stoczniowiec, infant Fondoru
Sate Nova (ERG 1212) - imperialny gwardzista
Asa-Lung - zmiennokształtny
Korjak z Malastare - Feeorin, windykator Czarnego Słońca
Awatar użytkownika
Tzim A'Utapau
Gracz
 
Posty: 1588
Rejestracja: 4 Lis 2010, o 20:34

Wróć do Inne