Content

Inne

Cienie Praxeum

Image

Cienie Praxeum

Postprzez Dagos Bardok » 21 Lip 2011, o 13:12

Image


No! Try not. Do, or do not. There is no try.
Master Yoda

Cienie Praxeum

ROZDZIAŁ O MŁODOŚCI


Śpiącą ciszę przerywało nieznaczne bzykanie bliżej niezidentyfikowanego owada. Choć było praktycznie niesłyszalne, to niektórym pragnącym odpoczynku istotom, dźwięk ten wydawał się istną katorgą dla umysłu. Szczególnie gdy jest się niezdecydowanym, obrażalskim i lekko zdziecinniałym... PAC! Dziewiętnastolatkiem. Dagos Bardok właśnie taki był. W tej chwili wygięty w dziwną pozę starał się zdrapać z dłoni resztki żółto - czerwonego insekta. Fuj! Przemierzając wzdłuż i wszerz galaktykę można nauczyć się jednej bardzo ważnej rzeczy. Robale są wszędzie, gdzie tylko jest choć trochę miejsca do życia. Pewnie wszechświat to właśnie jest żołądek wielkiego przerośniętego robala! O tak, na pewno!
Po raz kolejny z medytacji nici. Twi'lek nie przyznawał się Skywalkerowi, że nie odrabia zadanej mu pracy domowej, choć gdzieś w głębi wiedział, że on i tak lustruje jego głowę swoimi dziwnymi mocami. Pewnie wie, że nie lubię wysiłku i dlatego wciąż każe mi gdzieś biegać! Dziwak - pomyślał młodzieniec drapiąc się po głowie.
Dagos (nazywany zabawnie Dagusiem przez starsze członkinie Zakonu), nie prezentował się zbyt okazale. Był chudy, kościsty i miewał zawsze głowę „w chmurach”. Wydawał się być ciągle oderwany od rzeczywistości, choć takie opinie nie denerwowały go tak bardzo jak wołanie go...
- Mały! Wstawaj bo Mistrz Skywalker chce Cię widzieć. Nie urośniesz jak będziesz się tak obijał cały ranek! - krzyczał Derreck, Rycerz Jedi spełniający rolę zarządcy (choć wszystkie młodziki nazywały go konkretnie – woźnym).
- Jestem coraz wyższy, za parę lat będę wysoki! Zobaczysz! - odpowiedział podniesionym głosem Bardok wyskakując z pokoju. Co by tu nie mówić, nie wyglądał zbyt poważnie. Miał około 170cm i podłóg wysokich, rosłych Jedi, nawet jak na dziewiętnastolatka wyglądał jak pocieszna maskotka, a nie poważny kandydat na Strażnika Pokoju.
- Coś ty! Takie stare banthy jak ty już nie rosną! Będziesz musiał się przyzwyczaić do szukania młodego Hadyyka, by sięgnąć miecze treningowe w składziku. Haha!
Młody twi'lek nie odpowiedział nic, tylko zrobiwszy zgorzkniałą minę zawinął z powrotem do swojego pokoju. Grr! Znów ten pajac! Mimo że był starszy o cztery lata, wciąż go z nim porównywano co doprowadzało buńczucznie nastawionego Dagosa do szału.
Awatar użytkownika
Dagos Bardok
 
Posty: 1017
Rejestracja: 11 Wrz 2008, o 18:42

Re: Cienie Praxeum

Postprzez Gyar-Than Hadyyk » 24 Lip 2011, o 13:43

Wraz ze wschodem Yavińskiej gwiazdy, Cienie Praxeum nikły i skracały się, chowając przed jej światłem. Korytarze z czasem wypełniły się adeptami Mocy - zarówno tymi, którzy dopiero stawiali swe pierwsze kroki na tej ścieżce, jak i tymi, którzy dostąpili już miana Jedi. Łącznie nie było ich jednak wciąż wielu. Zakon powoli podnosił się po latach upadku. Bezpieczna kryjówka na Yavin IV zdążyła już wychować wielu Jedi - ale Strażników Światła wciąż było zbyt mało. Ich przyszłość pozostawała mglista, zasnuta chmurami.
Owe zmartwienia nie trzymały się jednak adeptów. Ci młodsi nie zdawali sobie sprawy z tego, jak wielką rolę mieli do odegrania. I jednym z nich był ów średniego wzrostu młodzieniec o kasztanowej czuprynie i bystrych, choć zimnych, niebieskich oczach. Gyar-Than Hadyyk. Dumne imię i mroczna przeszłość, młody, gniewny. Wiele minęło tygodni, nim młodzian odzwyczaił się od szmuglerskich nawyków, które przyszło mu nabyć na Corelii, kradnąc i przemycając towary (głównie narkotyki) do miasta Coronet. Ustatkował się? Nie powiedziałbym.

W chwili, gdy Bardok wściekał się na sam fakt istnienia takiego wypłosza, jak on, młody Hadyyk leżał w bezruchu na swym posłaniu, gapiąc się w sufit. Nie myślał o niczym szczególnie wzniosłym - zastanawiał się, czy kiedyś będzie w stanie podskoczyć wystarczająco wysoko, by dotknąć owego kamiennego sklepienia wysoko ponad ich głowami. Widział już, do czego byli zdolni Jedi, choć nie widział jeszcze celu, dla którego mieli wykorzystywać swe umiejętności. Na razie potrafił jedynie przewracać puszki i ustawiać je w piramidkę, podnosić większe i mniejsze przedmioty, no i powolutku zaczynał łapać co łatwiejsze, a charakterystyczne dla Shii-Cho ruchy i ataki.
O, tak, miecz świetlny... Od zawsze fascynowała go budowa tego cudownego, metalowego cylindra. Coś niecoś potrafił skonstruować, gdy dostawał odpowiednie części - z niewielką pomocą rówieśników był w stanie przerabiać swój blaster. Ale miecz świetlny to już wyższa szkoła jazdy. Uwielbiał mieć w dłoniach te kiepskie, grzejące dłonie metalowe puszki, które służyły im wszystkim za miecze treningowe. Uwielbiał dźwięk emitera, czy też pomruk świetlistej klingi. Uśmiechnął się do swych myśli. O, tak, on też będzie mieć taki miecz. Tylko jaki kolor ostrza by sobie wybrać..?
Jego łóżko znajdowało się w jednej z wielu wspólnych komnat Praxeum. Pomieszczenie do najmniejszych (i najcieplejszych) nie należało, jednakże udało się w nich pomieścić osiem łóżek, okupowanych przez jego rówieśników różnych ras. Był Twi'lek, był Rodianin, resztę stanowili ludzie, z różnych jednak planet i systemów planetarnych. W tej jednak chwili wszyscy jeszcze spali - byli wszak żółtodziobami, choć ich idylla wkrótce miała zakończyć się raz na zawsze.
Hadyyk sięgnął po swój datapad, zasilony ostatnio kilkoma wpisami z terminali w bibliotece. Nie były zbyt bogate, ale stanowiły cenne źródło wiedzy o Jedi, ich nawykach, historii, Mocy samej w sobie. On jeden ze swych współlokatorów przywiązywał tak wiele wagi do wiedzy zapisanej. Reszta wolała zaczynać dzień od śniadania i szybkiego wypadu do sal treningowych, czy nawet do Yavińskich labiryntów, gdzie ścigano się w poszukiwaniu wyjścia. Stawki nieraz sięgały niebotycznych sum dwudziestu kredytów.
Wyglądało jednak na to, że Dagosa nie imała się ta beztroska.
Awatar użytkownika
Gyar-Than Hadyyk
 
Posty: 533
Rejestracja: 11 Wrz 2008, o 19:04


Wróć do Inne

cron