Content

Yavin IV

[Yavin IV] Świątynia Sith

Image

Re: [Yavin IV] Świątynia Sith

Postprzez Darth Slotharius » 27 Wrz 2012, o 19:22

Darth Slotharius słuchał uważnie starego sitha ostrożnie stąpając w te i z powrotem po pomieszczeniu. Wydawał się być bardziej pochłonięty gapieniem się na swoje stopy niż słuchaniem lorda. Istniało ryzyko że mrocznemu nie spodoba się sposób w jaki zachowywał się Derya ale ten jakoś nie mógł się uspokoić. Brak pełnej sprawności fizycznej irytował go do tego stopnia że wszystko inne, nawet rozłam w zakonie wydawało mu się błahostką...
- Czeka mnie duuużo ćwiczeń - Pomyślał i z rezygnacją oparł się o ścianę. W końcu spojrzał na Dartha Weirdensa ale w jego oczach nie dostrzegł gniewu. Stary sith musiał być rzeczywiście wyjątkowo cierpliwy...
- Nigdy nie wątpiłem w potęgę Annihiousa - Odezwał się tym razem na głos Slotharius - Jednak nigdy też nie zyskał on mojego poparcia... Zresztą pozostała dwójka też nie. Moim mistrzem był Lord Tearus i kiedy przysięgałem mu wierność nie miałem pojęcia o istnieniu pozostałych mrocznych lordów. Po jego śmierci nie wypowiedziałem co prawda swojego posłuszeństwa ale też nie przejmowałem się za bardzo służbą zakonowi. Annihious to głupiec. Jest potężny i posiada wiedzę ale mimo wszystko jest głupcem... Valkiriana i Golan-Thek nie są wcale lepsi. Nigdy nie przysięgłbym wierności żadnemu z nich nawet... tym bardziej pod przymusem - Wyrzucił z siebie Derya obawiając się trochę jak na jego słowa zareaguje Weirdens. Zerkając niepewnym wzrokiem na starego sitha kontynuował.
- Lordzie... Valkiriana i Golan-Thek są uwięzieni. Jeżeli zatem mam wybierać między Tobą a Bezimiennym... Masz moją wierność. Jeżeli jednak stając po twojej stronie staję się poplecznikiem Valkiriany czy Golan-Theka... Po prostu pozwól mi odejść. - Ostatnie słowa wypowiedział spokojnie mimo obawy jaka go wypełniała. Nie znał planów starego sitha i nie wiedział czy ten po rozłamie opowiada się, za którymś z członków triumwiratu. Jednego natomiast był pewien - Stary Mroczny Lord Sith bez problemu mógłby sam sięgnąć po władzę i tylko jego Darth Slotharius mógłby teraz poprzeć...
Postać główna
Image
Postacie poboczne
Image
Image
Image

Image
gg:3263951
Awatar użytkownika
Darth Slotharius
New One
 
Posty: 518
Rejestracja: 7 Gru 2008, o 20:54

Re: [Yavin IV] Świątynia Sith

Postprzez Mistrz Gry » 29 Wrz 2012, o 12:58

Mroczny Lord Sithów spokojnie wysłuchiwał tego co ma mu do powiedzenia Slotharius. Nawet jeżeli nie byłby lojalny, to przez kilka najbliższych tygodni, nie stanowił zagrożenia nawet dla innych Wojowników, a co dopiero dla kogoś, kto kierował jednym z dwóch stronnictw Sithów w Galaktyce.
- Wiem o tym, że ten dureń z Korriban uwięził Valkirianę i Golana-Theka. O ile ta pierwsza nie stanowi dla mnie większej wartości, o tyle Thek jest moim sprzymierzeńcem. Wiedz, że pozostawał też w dobrej komitywie z Taerusem, choć wątpię że to dla ciebie cokolwiek znaczy. - odparł Weirdens - Zastanawiam się czy echo jakie pojawiło się w Mocy, nie było bodźcem który wpłynął na twoje wybudzenie. W stolicy Republiki dzieje się coś dziwnego, czekamy na jakieś sprawdzone informację.
HoloNet na zewnętrznych rubieżach nie funkcjonował najlepiej, tym bardziej w szóstym roku wojny. Nie mniej ktoś taki jak Mroczny Lord, wyczuwał, iż społeczność Galaktyki jest świadkiem jakiegoś wielkiego zdarzenia. Sam nazwałby to bitwą walną, która mogła rozstrzygnąć losy konfrontacji między Republiką a Imperium.
- Gdy tylko poczujesz się na siłach, zgłoś się do Williama Turouga albo Roy'a Eristona. Oni zaprowadzą cię do magazynu, gdzie znajdują się resztki z twojego wyposażenia. - odparł nieco od niechcenia Darth Weirdens - Później porozmawiamy też o twojej przyszłości. Wiem, że latałeś na "Młocie Zniszczenia", myślę że tutaj też znajdziemy dla ciebie odpowiedni okręt. Hmm, powinieneś mnie znaleźć w głównym budynku Akademii, a jeżeli nie... Sam cię znajdę.
Dawny Deru Vish przymknął na ułamek sekundy oczy, a gdy je otworzył, niespodziewanie siedział na swoim łóżku, a śladu po swoim rozmówcy nie było. Mimo to Darth Slotharius wiedział z kim miał do czynienia i takie zdarzenia nie powinny stanowić dla niego większego powodu do zastanowienia.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5707
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Yavin IV] Świątynia Sith

Postprzez Darth Slotharius » 29 Wrz 2012, o 16:58

Darth Slotharius zamknął ponownie oczy i na chwilę pogrążył się w rozmyślaniach - Weirdens ma racje - Pomyślał, zagłębiając się w mocy. Rozmowa ze starym Sithem dodała Slothariusowi sił, tak jakby odrobina aury mrocznego lorda wspomogła nikłą energię Vish'a.
- W galaktyce coś się dzieje... Szykuje się coś wielkiego i kiedy to nastąpi będę przygotowany! - Wola istnienia, łaknienie potęgi jakich nie czuł od dawna wypełniły Slothariusa napędzając go do działania. Zaciskając pięści wstał i z niemałym wysiłkiem przyjął postawę wyjściową Djem So miecz zastępując swoją własną wyobraźnią...

Ciężka praca i morderczy trening sprawiły że zaledwie kilka dni zajęło Slothariusowi odzyskanie zadowalającej sprawności fizycznej. Z każdym dniem czuł też coraz większą więź z ciemną stroną mocy. Pewnego dnia stwierdził że nie może już dłużej czekać. Ubrał się w przygotowane dla niego wcześniej czarne szaty i lekko jeszcze utykając opuścił sale szpitalne. Kierując się po części intuicją po części mocą, ruszył w kierunku, w którym spodziewał się spotkać kogoś kto wskaże mu miejsce pobytu wspomnianych przez mrocznego lorda sithów. Jednocześnie z każdym krokiem usilnie starał sobie przypomnieć osobę Williama Turouga lub Roya Eristona w razie gdyby moc sama nakierowała go na jednego z nich.
Mijając jedną z obszernych galerii przystanął i przyjrzał się swojemu odbiciu spoglądającemu nań z szyby okna. Kompletnie nie przypominał Darth Slothariusa, który lata temu wraz z Lordem Tearusem przybył na Korriban. Stoczone walki i odniesione obrażenia, może też sposoby jakimi przywracał go do życia Darth Weirdens sprawiły że Derya postarzał się nienaturalnie. Miast na dwadzieścia siedem lat wyglądał teraz na prawie pięćdziesiąt. Gęstą opadającą do ramion czuprynę przeplatały siwe pasma. Trzy miesiące nie golenia również zrobiły swoje - policzki sitha porastała broda tak jak włosy przytykana siwizną. Dookoła oczu pojawiła się sieć zmarszczek a spod bladej jeszcze i jakby za cienkiej skóry prześwitywały na skroniach liczne żyłki. Do tego kompletnie nieświadomie garbił się jak przytłoczony wiekiem starzec... Jego nowy wizerunek dopełniały połyskujące szpony mechanicznej protezy jaka zastąpiła jego prawdziwą rękę.
- Więc to jest ceną, którą zapłaciłem za to że wciąż żyję - Mruknął sam do siebie zmuszając się do wyprostowania - Było warto... - Pomyślał. Resztki marazmu w jaki popadł zaraz po odzyskaniu przytomności odpłynęły na dobre. Tym razem już dumnie z podniesioną głową ruszył w głąb akademii...
Postać główna
Image
Postacie poboczne
Image
Image
Image

Image
gg:3263951
Awatar użytkownika
Darth Slotharius
New One
 
Posty: 518
Rejestracja: 7 Gru 2008, o 20:54

Re: [Yavin IV] Świątynia Sith

Postprzez Mistrz Gry » 31 Paź 2012, o 19:36

Mimo wielu ran oraz długiego okresu rekonwalescencji Slotharius mógł na Yavinie przynajmniej na krótką chwilę odczuć przyjemną i kojącą aurę Ciemnej Strony Mocy. Co więcej, była ona nieco inna niż ta z Korriban. Dało się wyczuć, że filozofia Darth Weirdensa ogromnie różni się od postawy Lorda Annhiousa. Najstarszy obecnie żyjący Lord Sith, nie pochwalał wyżynania się nawzajem, podczas gdy Zakon Jedi powoli aczkolwiek stopniowo rósł w siłę.
Gdy dawny Deru Vish szukał "komendanta" placówki, sam został odnaleziony przez Williama Turouga. Dobrze zbudowany brunet, w odróżnieniu od Slothariusa miał około 25 lat i na tyle wyglądał. Niespiesznie podszedł do swojego nieco starszego kolegi, któremu przed paroma miesiącami uratował życie.
- Witaj. Dobrze cię widzieć na nogach. Niestety Lord Weirdens obecnie przebywa w Krypcie Exara Kuna i raczej nie radziłbym mu przeszkadzać. Moje towarzystwo musi ci wystarczyć. Nim jednak zaczniesz zadawać pytania, nasz mentor kazał ci to przekazać. - Turoug wręczył byłemu podopiecznemu Darth Taerusa materiałową paczuszkę - Masz sobie to parzyć i pić. Nie gwarantuje, że będzie smaczne, ale na pewno wzmocni twe siły witalne i być może odmłodzi wygląd. Przy okazji, jeszcze rok 26 ABY się nie skończył, a Imperium wywinęło niezłego psikusa. Zaatakowali Coruscant, ponoć Republika ledwo się trzyma. Można też sądzić, że dni Skywalkera na "Potrójnym Zerze" są policzone, ale kiep z tego, który założy że Jedi nie rozproszą się po Galaktyce i ponownie zaczną działać...

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5707
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Yavin IV] Świątynia Sith

Postprzez David Turoug » 24 Sty 2013, o 21:55

Lowland nie zdążył długo zagościć na Yavinie. Złożył raport Darth Weirdensowi z krótkiego pobytu na Korriban. Lord Annihious powoli porządkował sytuację na planecie i zapewne na tym nie zamierzał poprzestać. Na szczęście również frakcja yavińska nie stała w miejscu, cały czas się zbrojąc.
Nie minęły trzy dni, a Marcus otrzymał kolejne zadanie, tym razem udania się na Dantooine, w celu spenetrowania dawnych ruin enklawy Jedi. Co prawda przez tysiące lat nie raz zdążyła być splądrowana i przebadana, jednak zwykłe istoty mogły przegapić coś, co wyczuje użytkownik Mocy. Ponadto było to miejsce pojedynku Lady Valkiriany z członkinią Najwyższej Rady Jedi - Mistrzynią Thane.
Sam Weirdens uważał, że przedstawicielka rasy Yody była obecnie w o wiele lepszej sytuacji. Lepiej było być martwym, czy wg kultu Jedi połączonym z Mocą, niż zostać zniewolonym przez bezimiennego lorda Sithów z Korriban.

Marcus Lowland udaje się do: [url][Dantooine][/url]
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 4959
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Poprzednia

Wróć do Yavin IV