Content

The Eye

[The Eye] Stacja kosmiczna "Feros"

Image

[The Eye] Stacja kosmiczna "Feros"

Postprzez The Eye » 8 Mar 2011, o 00:14

Lokalizacja stacji kosmicznej "Feros" była jedną z najpilniej strzeżonych tajemnic organizacji znanej jako The Eye. Utrzymanie sekretu wymagało podejmowania kroków, z których niektóre wydawały się równie absurdalne, co pomysł opalania się na Hoth - począwszy od ograniczenia załogi stacji do niezbędnego minimum na rzecz zaawansowanej Sztucznej Inteligencji kierującej całym uzbrojeniem, a także większością pozostałych systemów: kontroli grawitacji, atmosfery czy zarządzania zasobami energii, a skończywszy na zatajeniu współrzędnych lokalizacji nawet przed kapitanami jednostek do "Feros" cumujących. Każdorazowo okręty musiały być prowadzone przez nadprzestrzeń - wysyłano niewielki statek z całkowicie oddanymi i zaufanymi członkami The Eye, którzy sprzęgali swój komputer nawigacyjny z komputerem jednostki mającej dostać się na "Feros" i dokonywali wspólnego skoku. Mówiąc krótko - nawet, jeśli bywało się na stacji tysiąc razy, nawet tysiąc pierwszy raz było się prowadzonym na miejsce z czarnym workiem na głowie.
Sama stacja ulokowana była w niezamieszkałym systemie, którego gwiazda - biały karzeł - miała jedynie trzy planety - żadna z nich niezdatna do zamieszkania przez ludzi i gatunki im podobne. "Feros" przypominała sześcioramienną gwiazdę o średnicy czterech kilometrów i załodze liczącej siedem tysięcy ludzi. W pełni samowystarczalna, posiadała własne pokłady agrarne zaspokajające potrzeby żywnościowe, rekreacyjne, mieszkalne, stoczniowe i wiele innych.
Wyposażona w sprzęt nowocześniejszy niż najnowsze zdobycze techniki używane na współczesnych okrętach wojennych Nowej Republiki i Imperium Galaktycznego mogła bronić się przed atakiem całej floty. Drapieżnie wyglądające baterie turbolaserowe pokrywały jej powierzchnię niczym kolce jeża, a wprawne oko bez problemu mogło dostrzec stanowiska obrony punktowej i wyrzutnie torped i wielkich rakiet. Potężne generatory osłon wzajemnie pokrywały obszary swojego działania, by dodatkowo utrudnić przebicie się przez tarcze energetyczne i niejeden z gości zastanawiał się skąd stacja bierze energię na utrzymanie tego wszystkiego na chodzie.
Bez wątpienia, stacja kosmiczna "Feros" była najnowocześniejsza w całej galaktyce. Oczywiście, pod warunkiem, że The Eye nie zbudowało gdzieś jeszcze potężniejszej...
Awatar użytkownika
The Eye
Mistrz Gry
 
Posty: 98
Rejestracja: 11 Mar 2010, o 18:56

Re: [The Eye] Stacja kosmiczna "Feros"

Postprzez The Eye » 8 Mar 2011, o 00:27

Akcja przenosi się z: [Zordo's Haven] Budowa części mieszkalnej

Prom typu lambda wyskoczył z nadprzestrzeni w tym samej sekundzie, co niewielka jednostka "Promień IV" nieznanej Carlowi konstrukcji. W czasie podróży "Złoty" zdążył pobieżnie wytłumaczyć imperialnemu zbiegowi zasady podróży do stacji kosmicznej "Feros". Tak, jak mężczyzna zapowiedział, prowadzeni byli przez zewnętrzną jednostkę, której komputer obliczał współrzędne skoku dla obu statków, a sama trasa nie była bezpośrednia, lecz przypominać mogła zygzak na mapie galaktyki. Problem polegał na tym, że Marsalis nie miał zielonego pojęcia gdzie ta łamana linia się kończy.
Biały karzeł przypominał setki mu podobnych, znanych i nieznanych, gwiazd w galaktyce, a trzy planety nie przypominały żadnej z tych opisanych w imperialnych atlasach astrograficznych. Stacja krążyła na orbicie między drugą i trzecią, ale ominęli je w dużej odległości i Carl nie miał okazji im się przyjrzeć.
-Jeśli miałeś wątpliwości dotyczące możliwości reprezentowanej przeze mnie organizacji - powiedział "Złoty", gdy w przednim iluminatorze ukazała się stacja w całej swojej okazałości - to powinieneś spojrzeć na to. Prawda, że robi wrażenie?
Awatar użytkownika
The Eye
Mistrz Gry
 
Posty: 98
Rejestracja: 11 Mar 2010, o 18:56

Re: [The Eye] Stacja kosmiczna "Feros"

Postprzez Jack Welles » 10 Mar 2011, o 17:20

Carl dopiero teraz zdał sobie sprawę do jak poważnej organizacji przystąpił. Początkowo myślał, że chodzi o pracę w jednym z wielu karteli przestępczych, których jest pełno w galaktyce. Prawda wywołała u byłego oficera imperialnej floty falę zimnych dreszczy wzdłuż kręgosłupa. Wszak organizacja, która skonstruowała taką instalację bojową może śmiało walczyć z obecnie dwoma najsilniejszymi ugrupowaniami w galaktyce - Nową Republiką i Imperium Galaktycznym, przy czym te dwa na pewno jeszcze niezbyt zdają sobie sprawę z nadchodzącego niebezpieczeństwa.
- Skłamałbym gdy bym powiedział, iż ta stacja nie zrobiła na mnie takowego - odpowiedział Carl próbując mówić opanowanym głosem - Muszę również stwierdzić, że jestem zdziwiony zainteresowaniem moją osobą - wszak z takimi środkami państwa flota musi posiadać na prawdę nieźle rozwinięte zaplecze personalne. W każdym razie cieszę się, że podjąłem taką, a nie inną decyzję. - dodał przyglądając się z zafascynowaniem zbliżającej się stacji kosmicznej.
Image
Image
Image
Awatar użytkownika
Jack Welles
Gracz
 
Posty: 2519
Rejestracja: 31 Gru 2008, o 21:04
Miejscowość: Olsztyn

Re: [The Eye] Stacja kosmiczna "Feros"

Postprzez The Eye » 12 Maj 2011, o 15:10

-Będę szczery - odpowiedział "Złoty". - Posiadamy najlepsze możliwe zaplecze szkoleniowe, ale brakuje nam doświadczonych ludzi mających za sobą chrzest bojowy i znających doktrynę wojenną Imperium lub Republiki od kuchni. Trzeba zrozumieć, że ze względu na specyficzny charakter naszej organizacji, musimy bardzo uważać wybierając z tysięcy dowódców: niejeden z nich mógłby odmówić albo co gorsza szpiegować dla swojego kraju. Dlatego wyszukujemy osoby takie, jak pan. Osoby, które poznały brudną rzeczywistość panującą we flocie, jakiej były oddane. Nie będę jednak pana przynudzał - uśmiechnął się wymijająco. Jasne było, że jeśli miał cokolwiek do dodania w tej sprawie, chciał to przemilczeć. - Poza tym, za chwilę dokujemy...
"Dokujemy", tak właściwie, nie było odpowiednim słowem, bowiem stacja wyposażona była w olbrzymie hangary i żadne rękawy cumownicze nie były potrzebne, by dostać się na jej pokład. Kiedy Carl zszedł po trapie promu typu Lambda, pierwszą rzeczą, jaką zobaczył był równy rząd czterech takich samych maszyn - widocznie organizacja, dla której "Złoty" pracował nie miała żadnego problemu z dostępem do nich.
Drugą był czteroosobowy oddział żołnierzy w czarnych strojach z wyszywanym na ramieniu symbolem czerwonej planety na tle żółtej gwiazdy. Ich postawa i chłodne spojrzenia jednoznacznie świadczyły o tym, że są profesjonalistami w każdym calu i głupie numery w ich towarzystwie są najlepszym sposobem na to, by powędrować na tamten świat.
-Odprowadzimy pana Marsalisa do Ubente - powiedział jeden z nich, a "Złoty" jedynie skinął głową. - Tam się pan dowie wszystkiego, co niezbędne - dodał do Carla, po czym wyciągnął w jego kierunku dłoń. - Życzę powodzenia.

Ubrani na czarno komandosi wzięli Carla między siebie i ruszyli w kierunku przezroczystej turbowindy, której szklany szyb widoczny był z lądowiska. Nie byli niegrzeczni, ale kierunek i tempo marszu nadawali w sposób jednoznaczny i raczej nieznoszący sprzeciwu.
Windą szybko dostali się kilka lub kilkanaście - ciężko stwierdzić - poziomów wyżej i przeszli około trzydziestu metrów korytarzem wyłożonym miękką, ale niezbyt elegancką, wykładziną.
-Ostatnie drzwi na lewo - wskazał dowódca i pchnął Marsalisa w tym kierunku. Kiedy Carl do nich podszedł i zapukał, usłyszał krótkie "wejść".
Pomieszczenie nie należało do wielkich, ale małym nazwać go nie można było. Jasne ściany zdobiły obrazy przedstawiające panoramy najbardziej zaludnionych planet galaktyki: Coruscant, Korelii, Alsakan i kilku innych, których na pierwszy rzut oka nie było tak łatwo zidentyfikować. Naprzeciwko drzwi znajdowało masywne drewniane biurko, obok którego stały pokryte skórą, duże fotele - jeden dla właściciela gabinetu i dwa dla jego gości. Po prawej Carl mógł zobaczyć swego rodzaju "kącik wypoczynkowy" - dwie wygodne kanapy, najpewniej z rodzaju tych automatycznie dopasowujących się do siedzących na nich osób, stolik do kawy oraz mały barek. Ten ostatni bynajmniej nie pusty. Właśnie przy nim stał niebieskoskóry twi'lek wyposażony przez matkę naturę w trzy głowoogony, których pozazdrościć mu mogło wielu przedstawicieli jego gatunku. Był dobrze zbudowany - jego sylwetka nie należała do sportowych, ale zdecydowanie nie był też gruby. Jego, najwyższej klasy, modne ubranie upodobniało go do senatorów lub wielkoświatowych biznesmenów, lecz niespecjalnie pasowało do twarzy kojarzącej się, od pierwszego spojrzenia, z polem bitwy.
-Mam nadzieję, że dotrzyma mi pan towarzystwa przy drinku - powiedział kładąc szklaneczkę ze złotawym płynem na stoliku i wskazując miejsce na kanapie. - Nazywam się Ubente i to ja wydałem polecenie ściągnięcia pana na tą stację... Jak widać w ostatniej chwili. Zakładam, że mój współpracownik już wprowadził pana w sytuację i widzi pan ogólny jej zarys. Zanim zatem zacznę wgłębiać się w szczegóły, odpowiem na wszelkie pana pytania, które niewątpliwie pojawiły się w pańskiej głowie w czasie tej szalonej ucieczki z "Zordo's Haven". Bez skrępowania, proszę...
Awatar użytkownika
The Eye
Mistrz Gry
 
Posty: 98
Rejestracja: 11 Mar 2010, o 18:56

Re: [The Eye] Stacja kosmiczna "Feros"

Postprzez Jack Welles » 13 Maj 2011, o 14:39

To jak komandosi potraktowali Carla, zupełnie go nie zdziwiło. Miał on bowiem paręnaście razy kontakt z oficerami SB, którzy kulturalnością nie grzeszyli nawet w najmniejszym stopniu. Poza tym były kapitan imperialnej floty potraktował to jako chwilową niedogodność - wszak był tutaj w ramach przyjęcia do służby, a nie jako więzień.
- W sumie tak na prawdę nasuwają mi się tylko dwa... - rzekł Carl rozsiadając się wygodnie we wskazanym przez gospodarza miejscu - Pierwsze jest chyba logiczne. Rozumiem, że pańska organizacja prowadzi działania zbrojne przeciw Imperium, lecz zastanawia mnie w jakim celu to robi. No i moje drugie pytanie - czym ja się mam zająć dokładnie w tej walce? - dodał obserwując uważnie Ubente'a.
Image
Image
Image
Awatar użytkownika
Jack Welles
Gracz
 
Posty: 2519
Rejestracja: 31 Gru 2008, o 21:04
Miejscowość: Olsztyn

Re: [The Eye] Stacja kosmiczna "Feros"

Postprzez The Eye » 20 Maj 2011, o 15:12

-The Eye, bo tak nazywa się organizacja, dla której pan właśnie zaczął pracę, działania zbrojne prowadzi wszędzie tam, gdzie wiąże się to z zyskiem - odpowiedział twi'lek, a jego usta wygięły się w łotrzykowskim uśmieszku. - Uderzamy na konwoje Imperium, Republiki, Hapes, Chissów, Sithów czy prywatnych firm handlowych. Łupimy wracające do baz okręty piratów, ścigamy konkurencyjnych przemytników, grabimy dawno zapomniane kolonie na odległych planetach. To wszystko to jednak tylko część działalności naszej organizacji, bowiem ta zajmuje się chyba wszystkim, co przynosi zyski. Tak czy inaczej, otrzyma pan pod swoje rozkazy koreliański frachtowiec Action VI... solidnie zmodyfikowany, oczywiście.
Produkowane przez Corellian Engineering Corporation frachtowce Action VI w wersji fabrycznej były nieuzbrojone, powolne i niewyposażone w autonomiczny komputer nawigacyjny. Przerobienie takiej jednostki na zdolną do zaczepnej walki z Imperium Galaktycznym czy choćby piratami wydawało się rzeczą naprawdę trudną. Na szczęście The Eye potrzebowało jedynie niegroźnie wyglądającego kadłuba, z którego wypruto dosłownie całe wnętrze i zastąpiono je zupełnie nowym.
-Zacznijmy od rufy... Wymieniliśmy silniki na takie, które jednostce zapewnią prędkość nieco większą od koreliańskich CR90 czy też okrętów typu Victory II przy jednoczesnej poprawie zwrotności dzięki dodatkowym silnikom manewrowym rozmieszczonym na całej długości kadłuba. Jednostka posiada teraz hipernapęd pierwszej klasy, a nie jak wcześniej-trzeciej. Nasi inżynierowie zdjęli większość opancerzenia kadłuba i założyli nowe, bardziej wytrzymałe, a także zamontowali wydajniejsze generatory osłon, by zapewnić większe bezpieczeństwo załodze. Na uzbrojenie składa się sześć dział turbolaserowych żywcem wyjętych z republikańskiej fregaty Corona, dziesięć podwójnych działek laserowych, dwa działa jonowe i dwa generatory promienia ściągającego. Cała broń skryta jest pod ruchomymi płytami kadłuba zapewniającymi pełną anonimowość i całkowicie niewinny wygląd. O najnowszej dostępnej na rynku elektronice wspominać nie będę, bo to rozumie się samo przez się... Co jakiś czas będzie otrzymywał pan listę potencjalnych celów i sam będzie pan decydował o tym, które i kiedy zaatakować. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, z czasem oddamy pod pańskie rozkazy dodatkowe okręty i ludzi...
Awatar użytkownika
The Eye
Mistrz Gry
 
Posty: 98
Rejestracja: 11 Mar 2010, o 18:56

Re: [The Eye] Stacja kosmiczna "Feros"

Postprzez Jack Welles » 21 Maj 2011, o 14:30

Carl w skupieniu słuchał twi'leka. Wszystko wyglądało na to, że z oficera marynarki wojennej ma się stać kapitanem statku pirackiego walczącego pod sztandarem jakiejś tajemniczej organizacji, którą kierują równie tajemnicze pobudki. Miał się stać kimś, kim jeszcze niedawno brzydził się i starałby się wszelkimi dostępnymi środkami zlikwidować. Teraz jednak ten pomysł bardzo mu się spodobał - zwłaszcza to, że mógł się odegrać na Imperium oraz, że miał wolną rękę w sposobie wykonywania powierzonych zadań.
- Mam jeszcze jedno tylko dwa pytania - odezwał się Marsalis po chwili milczenia, w czasie której to układał sobie wszystko w głowie - Ile będzie wynosiło moje honorarium i gdzie mogę zamienić swoje obecne ubranie, na coś ciut bardziej reprezentatywnego?
Image
Image
Image
Awatar użytkownika
Jack Welles
Gracz
 
Posty: 2519
Rejestracja: 31 Gru 2008, o 21:04
Miejscowość: Olsztyn

Re: [The Eye] Stacja kosmiczna "Feros"

Postprzez The Eye » 22 Maj 2011, o 15:46

-Wysokość pańskiego honorarium będzie zależała od tego, jak bardzo się pan postara - odpowiedział Ubente. - Na początku proponuję panu trzy tysiące kredytów miesięcznie, darmowe mieszkanie na tej stacji plus pięć procent wartości tego, co pan zrabuje napadając na konwoje. W wypadku niszczenia okrętów wojennych, będziemy wypłacać panu i pana załodze stosowne premie. Nie należy też zapominać o tym, że zawdzięcza nam pan życie, bo imperialni agenci nie przybyli na Zordo's Haven, żeby chlapnąć z panem dwa piwa i wrócić do domu... Co do przebrania się, za drzwiami czeka na pana nasz komandos, by zaprowadzić pana do pokoju, gdzie znajdzie pan trochę codziennych ubrań oraz coś, co służy u nas za mundur. Kiedy pan się odświeży, odpocznie i przebierze, proszę skorzystać z konsoli komunikacyjnej, by zameldować swoją gotowość.
Awatar użytkownika
The Eye
Mistrz Gry
 
Posty: 98
Rejestracja: 11 Mar 2010, o 18:56

Re: [The Eye] Stacja kosmiczna "Feros"

Postprzez Jack Welles » 23 Maj 2011, o 20:30

- Oczywiście zdaję sobie sprawę, że gdyby nie The Eye, to bym najprawdopodobniej stał się kolejnym ciałem niebieskim krążącym wokół Nal Hutta i jestem bardzo wdzięczny za to co dla mnie zrobiono. - odpowiedział pozwalając sobie na delikatny żart - W każdym razie chciałem się wczuć w politykę firmy - a jak sam pan zauważył - zysk jest dla niej najważniejszy. Cóż... - Carl wstał i podał dłoń Ubente - Dziękuję serdecznie za danie mi ponownie możliwości dowodzenia. Musi pan wiedzieć, że to uzależnia bardziej niż niejeden narkotyk... - dodał na odchodne.
Na korytarzu faktycznie czekał komandos zakuty w pancerz, na którym widniał charakterystyczny emblemat Oka. Carl musiał przyznać, że jego pomysłodawca musiał posiadać niezły zmysł estetyczny. Droga do kwatery odbyła się w zupełnie innej atmosferze niż ta przed wizytą u Ubente. Komandos, choć w milczeniu, traktował Chissa z wyraźnym szacunkiem prowadząc go przez labirynt korytarzy. Marsalis nawet nie silił się by zapamiętać drogę, choć to raczej nie powinno być dla niego większym problemem. Po prostu zaczęła z jego krwi uchodzić adrenalina, która towarzyszyła mu od samego początku ucieczki przed oficerami służb bezpieczeństwa Imperium.
- Proszę poczekać... - powiedział Carl do komandosa, gdy ten chciał odejść po tym gdy już doprowadził go do jego pokoju - To mi już się nie przyda, a i posiadać dalej też nie chcę... Wolę turbolasery - dodał z uśmiechem podając opancerzonemu mężczyźnie broń, którą miał cały czas przy sobie.
Po wejściu do pokoju, Carl od razu odczuł, że nie znajduje się na pokładzie statku tylko jest na stacji kosmicznej. Jego kwatera, mimo że może nie powalała rozmiarem, to była znacznie większa od standardowej kajuty oficerskiej z okrętu wojennego. Miał tu przestronną szafę, zapełnioną zgodnie ze słowami Ubente ubraniami codziennymi i paroma zmianami uniformów The Eye, duży regał, który tylko czekał na zapełnienie holodyskami i innymi szpargałami, szerokie łóżko z raczej twardym materacem, stoliczek z dwoma krzesłami oraz biurko z wbudowanym terminalem i wygodnym fotelem. Własna łazienka była niczym wisienka na torcie dla Carla. Wyraźnie było widać, że The Eye dba o swoich ludzi.
- Nie ma to jak w domu... - mruknął Marsalis opuszczając z ramienia torbę i siadając na łóżku.
Długi prysznic i drzemka - to były dwie rzeczy, za które Carl zabrał się od razu i tak 45 minut później przymierzał nowy mundur.
- Ktoś tu się zna na rzeczy... - mruknął poprawiając się przed lustrem. Nagle jego wzrok padł na dawno zapomniany już pierścień pamiątkowy Akademii Marynarki Wojennej na Muunilinst. Jego widok wywołał u Carla rzadko spotykany u niego szeroki uśmiech. - To będzie niezły prztyczek dla Imperium - mruknął zadowolony, po czym podszedł do komunikatora, z którego nadał wiadomość o swojej gotowości do Ubente.
Image
Image
Image
Awatar użytkownika
Jack Welles
Gracz
 
Posty: 2519
Rejestracja: 31 Gru 2008, o 21:04
Miejscowość: Olsztyn

Re: [The Eye] Stacja kosmiczna "Feros"

Postprzez The Eye » 23 Maj 2011, o 21:04

-Czas, w jakim zdążył pan się odświeżyć i nieco odpocząć świadczy o typowo militarnym wyszkoleniu - pochwalił go Ubente. - Przed pana drzwiami czeka strażnik, który zaprowadzi pana do hangaru, gdzie czeka pański okręt. Tam też pozna pan członków załogi. Aha, byłbym zapomniał! W szufladzie biurka znajduje się holoprojektor z wgranymi planami całej stacji wyświetlanymi w pełnym trójwymiarze przed pana oczyma. To urządzenie może być bardzo przydatne - Ubente zachichotał cicho i rozłączył się bez pożegnania. Nim obraz zgasł, zauważyć się dało zbliżającą się do niego zgrabną twi'lekankę w skąpym stroju...
Tak, jak Ubente powiedział, w biurku schowany był holoprojektor z wgraną mapą, zaś przed drzwiami czekał strażnik, który miał zaprowadzić Marsalisa do doku, gdzie czekał na niego jego nowy okręt.
Czy też raczej duży frachtowiec przerobiony na okręt wojenny.

Ku zdziwieniu Carla, nie znalazł się on w prosto urządzonym pomieszczeniu z metalowym stołkiem i kilkoma krzesłami, ale dość przestronnym pokoju o podłodze wyłożonej miękką wygładziną i ścianami pokrytymi tapetą w ciepłym kolorze. Jedną z nich zajmowało wielkie okno, przez które widać było charakterystyczny kształt koreliańskiego frachtowca Action VI. Na burcie miał wymalowaną nazwę "Niebieska
Ślicznotka", co zapewne miało dodać nieco autentyzmu kłamstwu, iż jest to zwykły statek handlowy.
Przy drewnianym stole siedziała dwudziestokilkuletnia drobna blondynka o filigranowym spojrzeniu zielonych oczu. Jej uczesanie przywodziło na myśl małą dziewczynkę - dwa warkocze opadały jej na oba ramiona, zaś niesforne kosmyki włosów przysłaniały czoło. Podobnie jak Carl, ubrana była w mundur The Eye. Gdy tylko spostrzegła niebieskoskórego Chissa, natychmiast oderwała się od kart i prostując niczym struna krzyknęła głośne "baaaaczność!"
Za jej przykładem poszli pozostali gracze - choć ci raczej nie wypinali piersi, a po prostu wstali i ciekawym wzrokiem przyglądali się ich nowemu kapitanowi. Wśród nich było dwóch Ludzi - mężczyzn nieco po trzydziestce oraz niski Sullustanin, którego wielkie, czarne ślepia przypominały innym rasom iluminatory z widokiem na kosmiczną pustkę.
-Nina MacLeod - powiedziała kobieta do Carla. - Na "Niebieskiej Ślicznotce" będę pańskim pierwszym oficerem, o ile ta łupina kogoś takiego potrzebuje. Ci tutaj to Roger Hemp, James Town oraz Rellub Racto. Reszta załogi, to jest osiemdziesiąt jeden osób, znajduje się już na pokładzie. Jesteśmy gotowi do wyjścia w przestrzeń w każdej chwili.
Awatar użytkownika
The Eye
Mistrz Gry
 
Posty: 98
Rejestracja: 11 Mar 2010, o 18:56

Re: [The Eye] Stacja kosmiczna "Feros"

Postprzez Jack Welles » 24 Maj 2011, o 00:02

Carl podążając za komandosem, zastanawiał się intensywnie nad tym na jaką załogę trafi. Bał się bowiem, że dostanie pod komendę zupełnych żółtodziobów, a to wcale nie byłoby takie zaskakujące, jeśli wziąć pod uwagę to, że był nowy w The Eye. W każdym razie gdy ujrzał swoich najprawdopodobniej najstarszych rangą podwładnych, jego obawy okazały się raczej płonne.
- Cóż... Ja nazywam się Carl Marsalis, choć to i pewnie parę innych rzeczy na mój temat państwo już zapewne wiecie. - odpowiedział Carl podając dłoń swojej nowej pierwszej oficer. Następnie wymienił uściski dłoni z pozostałym zgromadzonymi członkami załogi.
- Od razu powiem, że póki co nie posiadam żadnych informacji na temat celów dla naszej "Ślicznotki" - rzekł zwracając się do Niny - Jest to raczej zrozumiałe i pewnie ten stan rzeczy zmieni się niebawem... W każdym razie z chęcią obejrzałbym z bliska swój nowy statek i byłbym rad, gdyby mnie pani oprowadziła po nim... A raczej po niej... - dodał uśmiechając się lekko.
Image
Image
Image
Awatar użytkownika
Jack Welles
Gracz
 
Posty: 2519
Rejestracja: 31 Gru 2008, o 21:04
Miejscowość: Olsztyn

Re: [The Eye] Stacja kosmiczna "Feros"

Postprzez The Eye » 6 Sie 2011, o 15:10

-Proszę za mną - Nina uśmiechnęła się i ręką wskazała kierunek. - "Niebieska Ślicznotka" nie przeszła jeszcze chrztu bojowego, ale jestem przekonana, że zdzierży nawet większym od siebie okrętom. The Eye wyłożyło masę kredytów na zmodyfikowanie tej jednostki i na pewno nie wysyłaliby jej bez pewności, że da sobie radę w prawdziwej walce.
Nina przeprowadziła Carla wąskim korytarzem, chwaląc po drodze usprawnienia wprowadzone przez Organizację na jednostce, którą mieli latać. Co prawda, Marsalis słyszał już to z ust Ubente, ale głos pierwszej oficer brzmiał całkiem przyjemnie. Kobieta wpisała ośmiocyfrowy kod bezpieczeństwa i drzwi do hangaru, gdzie stała "Niebieska Ślicznotka" otworzyły się z cichym sykiem.
-Pracownicy magazynu właśnie kończą załadunek żywności, która powinna nam starczyć na około cztery miesiące lotu bez uzupełniania zapasów. Nie wiem jednak czy tak długie przebywanie poza stacją wróżyłoby dobrze i mam nadzieję, że będziemy tutaj bywać częściej... by wyładować złupione towary - uśmiechnęła się filigranowo i poprowadziła swojego dowódcę w kierunku trapu na pokład. - Jak pan widzi, kapitanie, statek ten niczym nie wzbudza podejrzeń. Całe uzbrojenie zostało doskonale ukryte pod dodatkowymi płytami pancerza, zaś te dwie dodatkowe nadbudówki wyglądające niczym doczepiane kontenery, skrywają pod sobą po dwa działa turbolaserowe.
Carl musiał przyznać, że uzbrojenie "Niebieskiej Ślicznotki" zostało doskonale zamaskowane i nawet z bliska trudno było domyślić się do czego służą, wspomniane przez Ninę, kontenery zaś dodatkowe płyty na pancerzu wyglądały raczej jak nieudolne próby jego wzmocnienia. Sprytne.
-Kapitan na pokładzie!
Ledwo Carl dotknął stopami podłogi swojego nowego statku, wyrósł przed nim średniego wzrostu mężczyzna mierzący go przenikliwym spojrzeniem swoich brązowych oczu. Stojąc na baczność, regulaminowo zasalutował, po czym spokojnym głosem wyrecytował standardową regułkę przekazania dowodzenia. Marsalis właśnie poznał swojego drugiego oficera.
-Steven Croft - przedstawił się. - Do niedawna porucznik Nowej Republiki.
Awatar użytkownika
The Eye
Mistrz Gry
 
Posty: 98
Rejestracja: 11 Mar 2010, o 18:56

Re: [The Eye] Stacja kosmiczna "Feros"

Postprzez Jack Welles » 7 Sie 2011, o 15:43

Jedno co Carl usłyszał od Ubente'a, a drugie co zobaczył na własne oczy. Gdyby był dalej imperialnym kapitanem i napotkał tak przerobiony kontenerowiec, to by pewnie długo by nie pożył. Tylko wiedząc na co ma zwracać uwagę, mógł domyśleć się gdzie zostało ukryte uzbrojenie.
- Carl Marsalis, były kapitan imperialnej floty - odpowiedział Chiss podając dłoń swojemu drugiemu oficerowi - Muszę stwierdzić, że los potrafi spłatać figla... Jeszcze nie tak dawno bym nawet w najdzikszych snach nie podejrzewał, że przyjdzie mi pracować z kimś z drugiej strony frontu - dodał z przyjaznym uśmiechem.
Image
Image
Image
Awatar użytkownika
Jack Welles
Gracz
 
Posty: 2519
Rejestracja: 31 Gru 2008, o 21:04
Miejscowość: Olsztyn

Re: [The Eye] Stacja kosmiczna "Feros"

Postprzez The Eye » 10 Sie 2011, o 12:04

-Pan jeszcze nie wie, co pana czeka - odpowiedział Croft. - Jednym z kapitanów jest Harry Reuman... imperialny oficer, który zamienił mój okręt w atomowy pył. Rok później przychodzę do kantyny na tej stacji i widzę w niej człowieka, który kazał wyłapać nasze kapsuły ratunkowe, a następnie odstawił na najbliższą planetę. Właśnie dlatego musiał dołączyć do The Eye. Imperium nie lubi cywilizowanych oficerów.
-Na szczęście, tutaj pod uwagę brana jest skuteczność, a nie poglądy - wtrąciła Nina. - Pomimo działań spoza granicy prawa, Organizacja łączy ludzi o odmiennym sposobie patrzenia na świat znacznie lepiej niż demokratyczne dysputy czy imperialna dyktatura.
-Mądrze powiedziane. Jak zwykle - Croft uśmiechnął się dość sztucznie, po czym ponownie zwrocił do Carla. - Proszę za mną, do CIC.
Mostek, zwany również CIC (Combat Information Center), zupełnie nie przypominał tego, czego można spodziewać się po frachtowcu. Wyrzucono całą tylną ścianę kokpitu i znajdujący się za nią przedział pasażerski przerobiono na centrum dowodzenia. Piloci wciąż znajdowali się tam, gdzie w oryginalnym projekcie, jednak za plecami mieli stanowiska kapitana, operatora uzbrojenia, pierwszego oficera... Konsole komputerowe zdecydowanie nie przypominały tych topornych, montowanych domyślnie na cywilnych jednostkach. Milimetrowej grubości monitory, wyświetlacze holograficzne czy nowoczesne systemy komunikacji były tym, czego Marsalis nie mógł oglądać nawet w Marynarce Imperium.
-Kapitan na mostku! - krzyknęła Nina, lecz załoga, zbyt zajęta ostatnimi poprawkami i testami, nawet nie zwróciła na nią uwagi. Jeśli ktoś spodziewał się tutaj pełnego, wojskowego drylu mógł się zawieść. - KAPITAN NA MOSTKU!
Dopiero drugi krzyk zwrócił uwagę zajętych specjalistów. Pilot, zirytowany, że przerywa mu się procedurę przedstartową, odwrócił się, by rzucić złośliwą uwagę, lecz kiedy zobaczył Marsalisa, zerwał się z fotela i wyprostował niczym struna. Podobnie zareagowali pozostali.
-Pańska załoga, sir - powiedziała Nina wstydząc się za zachowanie kolegów.
Awatar użytkownika
The Eye
Mistrz Gry
 
Posty: 98
Rejestracja: 11 Mar 2010, o 18:56

Re: [The Eye] Stacja kosmiczna "Feros"

Postprzez Jack Welles » 11 Sie 2011, o 19:14

Wnętrze "Ślicznotki" zrobiło na Carlu ogromne wrażenie. Uświadomiło mu bowiem skalę całego przedsięwzięcia. Wszak statek, którego kapitanem został, nie był po prostu przebudowanym frachtowcem, a zamaskowanym okrętem wojennym. Jedyne co zaniepokoiło byłego oficera Imperium to lekki zgrzyt pomiędzy jego pierwszą a drugim. Czasowo zwalił to jednak na karb przeczulenia wywołanego nagłymi zmianami w jego życiu.
- Spocznij - odezwał się Carl - Chyba moje pojawienie się sprawiło państwu niezłą niespodziankę. Nazywam się Carl Marsalis i spotkał mnie zaszczyt dowodzić "Niebieską Ślicznotką". I muszę się w pełni stwierdzić z osobą, która nadała jej taką nazwę - piękny jest z niej okręt. Teraz, zanim wyruszymy, chciałbym usłyszeć wszystko co państwo uważacie za wystarczająco istotne bym wiedział to już teraz...
Image
Image
Image
Awatar użytkownika
Jack Welles
Gracz
 
Posty: 2519
Rejestracja: 31 Gru 2008, o 21:04
Miejscowość: Olsztyn

Re: [The Eye] Stacja kosmiczna "Feros"

Postprzez The Eye » 15 Sie 2011, o 13:24

-Wszystko, co niezbędne znajduje się w specyfikacji technicznej "Ślicznotki", sir - odpowiedziała Nina, po czym dodała z delikatnym uśmiechem. - Jedyne dwa tysiące czterysta stron plus załączniki, sir. Zaprowadzę pana do pańskiej kajuty, sir.
Załoga mostka nie miała kapitanowi nic do powiedzenia - wszystko działało jak należy, a prywatne sprawy nigdy nie były przeznaczone dla uszu dowódcy. Od czegoś, do cholery, jest pierwszy oficer, prawda? Filigranowa blondynka cierpliwie czekała na Marsalisa przyglądającego się stanowiskom w CIC, a gdy skończył pierwszą inspekcję, poprowadziła go korytarzem do jego prywatnej kajuty. Po drodze minęli ambulatorium i Carl miał okazję zobaczyć armię najnowocześniejszych droidów medycznych wspierających dwóch żywych chirurgów - obecnie zajętych grą w karty.
Kajuta nie była zbyt duża, ale niczego więcej nie można było spodziewać się po okręcie wojennym, w jaki zamieniono stary frachtowiec. Najważniejsze, że Carl nie musiał dzielić jej z nikim innym i że jej najważniejszym elementem wyposażenia była konsola komputerowa zapewniająca nieograniczony dostęp do informacji o bieżącej sytuacji i pozwalająca na komunikację nadświetlną.
-Na komputerze znajdzie pan wszystkie dane techniczne okrętu, akta personalne załogi, a także na bieżąco aktualizowane informacje o sugerowanych celach. Jeśli to wszystko, sir, pójdę na mostek.

a) opisz sobie kajutę, bo nie chciałem ingerować w jej wygląd
b) zdecyduj co Carl ma zamiar przyswoić (tylko nie licz na specyfikację techniczną, bo 2400 stron pisać nie będę): czy zagląda do akt personalnych, jeśli tak to kogo czy już czyta info o potencjalnych celach, czy pisze list do mamusi etc
c) możesz potem położyć go spać i wydać rozkaz do lotu. Pożądane przez Ciebie informacje z konsoli wrzucę w następnym poście po prostu - przed samym startem.
Awatar użytkownika
The Eye
Mistrz Gry
 
Posty: 98
Rejestracja: 11 Mar 2010, o 18:56

Re: [The Eye] Stacja kosmiczna "Feros"

Postprzez Jack Welles » 15 Sie 2011, o 20:44

- Dziękuję bardzo za oprowadzenie mnie po okręcie - odpowiedział Carl - Proszę poprowadzić przygotowania do startu oraz do skoku w punkt translacyjny*. Ja tymczasem pozostanę w kajucie do czasu wejścia w hiperprzestrzeń, przed którym to proszę mnie wezwać na mostek. Wszak zwyczaj mówi, że kapitan powinien być na swoim miejscu przy pierwszym skoku swojego statku. - dodał.
Nowa kajuta Carla, choć ciut mniejsza od tej, którą posiadał na Eagle'u, w zupełności zaspokajała jego potrzeby. Miał tutaj chowane w ścianie łóżko z mocowaniami do spania w zerowej grawitacji, parę sprytnie poukrywanych w ścianach szafek oraz w miarę szerokie biurko z terminalem, umiejscowione w taki sposób, iż kajuta mogła również spełniać zadanie gabinetu do przyjmowania gości spoza okrętu. Przesuwane drzwi do prywatnej łazienki, którą Carl posiadał z racji bycia kapitanem, również pozostawały zamaskowane, tak że młodemu Chissowi trochę zajęło czasu nim ją znalazł.
Rozgoszczenie się w kajucie nie zajęło kapitanowi wiele czasu. Praktycznie, zwyczaj ten wyniósł z imperialnej floty, nie posiadał on prywatnych rzeczy innych niż te, które dostarczało mu The Eye. Tak więc szafy pozostały jedynie wypełnione paroma zmianami mundurów, bielizny oraz ciuchów cywilnych, dzięki którym Carl mógł się bez problemu wtopić w tło w praktycznie każdym miejscu w galaktyce. W szufladzie biurka znalazł futerał ze swoją bronią służbową - nowiutki DC-17, oraz typowe przybory biurowe. W terminale za to odnalazł wszystkie wspomniane przez Ninę informacje.
Pierwszą rzeczą, za którą zabrał się Marsalis, było pobieżne przeglądnięcie danych dotyczących Ślicznotki. Nie zagłębiał się w nie zbytnio, gdyż to co potrzebował wiedzieć by poprowadzić statek już wiedział. Uzupełnił jedynie swoją wiedzę w zakresie jej osiągów. Dokładne przejrzenie dokumentacji pozostawił sobie na później. Ponadto wierzył, że i tak zazwyczaj będzie podejmował jedynie ogólne decyzje dotyczące samego funkcjonowania okrętu, pozostawiając szczegóły odpowiednim ku temu osobom takim jak główny mechanik czy oficer uzbrojenia. Następnie zabrał się za ogarnięcie akt osobowych swoich głównych oficerów. Interesowało go głównie gdzie służyli wcześniej, skąd pochodzili oraz jakie umiejętności posiadali. Ponadto poszukiwał wszelkich komentarzy ich poprzednich dowódców. Oczywiście brał pod uwagę, że część z nich mogła być kłamliwa, tak jak pewnie było z komentarzami jego byłego dowódcy - Luka Sevena, lecz w pewien sposób powinno dać mu pogląd z kim przyszło mu pracować.


*mam na myśli punkt, do którego Ślicznotka skoczy przed skierowaniem się do swojego pierwszego celu, oraz dzięki któremu pozycja stacji Feros może pozostać nieznana ;)
Image
Image
Image
Awatar użytkownika
Jack Welles
Gracz
 
Posty: 2519
Rejestracja: 31 Gru 2008, o 21:04
Miejscowość: Olsztyn

Re: [The Eye] Stacja kosmiczna "Feros"

Postprzez The Eye » 15 Paź 2011, o 16:42

Akcja zostaje przeniesiona do tematu:
"Zabójcza Ślicznotka"
gdzie odbywać się będą najbliższe przygody kapitana Marsalisa i jego dzielnej załogi ;)
Awatar użytkownika
The Eye
Mistrz Gry
 
Posty: 98
Rejestracja: 11 Mar 2010, o 18:56

Re: [The Eye] Stacja kosmiczna "Feros"

Postprzez The Eye » 19 Mar 2012, o 20:28

Akcja przenosi się z: [Muunilinst] Trudniejsze niż się wydaje

Zephyra pilotowała Alice, bowiem ani Matt, ani Larisa nie znali procedur dokowania stosowanych przez The Eye w ich potężnej stacji "Feros". Lot z Muunilinst, choć składał się z wielu skoków nadprzestrzennych, nie trwał długo, więc wnętrze statku wciąż przypominało krajobraz po bitwie. Astromechy nieustannie kręciły się po pokładzie naprawiając zniszczenia wymagające ich natychmiastowej uwagi, a także starając się utrzymać na chodzie uszkodzony napęd nadświetlny.
Ciało Petera spoczywało w ambulatorium, zaledwie metr od nieprzytomnego Clarka, którego stan zdawał się stabilizować. Mimo tego, że udało się zażegnać kryzys i uchronić mechanika przed natychmiastową śmiercią, wciąż wymagał on troskliwej opieki lekarzy - gdyby jej nie otrzymał, umarłby w ciągu kilku następnych godzin. Na szczęście tam, gdzie zmierzali, lekarze byli najlepsi w całym The Eye.
-Otrzymano zgodę na lądowanie na stacji "Feros" - wszechobecną ciszę przerwała Alice. - Na miejscu czekać będzie zespól lekarzy, a także oddział ochrony stacji. Zalecam pozostawienie broni na pokładzie oraz współpracę z obecnym tam oficerem.

Larisa:
Zaraz po wylądowaniu oddzielono ją od Roostera, by każde z nich mogło złożyć osobny raport na temat wydarzeń na Muunilinst. Ze względu na olbrzymią przewagę liczebną po stronie "komitetu powitalnego", jakakolwiek oznaka nieposłuszeństwa byłaby czystą głupotą ze strony przetrzebionej załogi Zephyra. Biorąc pod uwagę zdenerwowanie przesłuchującego ją oficera, rzeczywiście mogła być tak poważna, jak przed śmiercią ocenił ją Peter - w szeregach The Eye pracował zdrajca, który poinformował Imperium o przynależności Zephyra i jego załogi do tajemniczej i praktycznie nieznanej w galaktyce organizacji.
-Poproszę, by opisała mi pani wydarzenia od momentu wylądowania na Muunilinst do chwili opuszczenia systemu - mężczyzna, który przed nią siedział nalał do kubka kawy i podsunął jej pod nos. - Może być ogólnikowo. Jeśli coś mnie zainteresuje, dopytam...

Clark:
Nurkował. Był na głębokości, gdzie światło słoneczne prawie nie docierało i podwodny świat rozjaśniał jedynie blask latarki zamontowanej na jego hełmie. Otaczały go przedziwne ryby, jakich nigdy wcześniej nie widział - nie grubsze niż szerokość palce, ale dość długie i wysokie. Ich szczęki wypełnione były cienkimi, ostrymi ząbkami, które na pewno bez problemu poradziłyby sobie z ludzką skórą i mięsem - mimo to nie wyglądały na zainteresowane samotnym nurkiem.
Clark zajęty był podziwianiem ławicy czerwono-żółtych ryb, gdy ta nagle się rozproszyła, a w oddali pojawił się mały, jasny punkcik, który rósł z zadziwiającą prędkością. Po chwili mężczyzna zdał sobie sprawę z tego, że patrzy na niewielką łódź podwodną, która kształtem przypomina Zephyra. Od oryginału różniła ją wielka, szklana kopuła na górze. Gdy pojazd zbliżył się odpowiednio blisko, przez szybę Clark dostrzegł siedzącego za sterami Petera MacLeoda. Pilot Oka machał rękami, jakby chciał, by Borenaux zbliżył się do niego, lecz nurek nie widział nigdzie włazu śluzy, przez którą mógłby dostać się do środka. Nie widząc innego rozwiązania, przyłożył ucho do szklanej kopuły, by usłyszeć słowa krzyczącego Petera, lecz szkło było zbyt grube i nie przepuszczało żadnych dźwięków. Właśnie miał zamiar na migi pokazać mu, by napisał wiadomość na kartce, gdy jedna z czerwono-żółtych ryb ugryzła go w stopę...

-Obudził się.
Clark gwałtownie otworzył oczy i oślepiło go białe światło, które niczym gwóźdź wbiło się w czaszkę. W ciągu zaledwie dwóch sekund dotarło do niego, że tak naprawdę nie nurkował, a śnił i - pomimo bólu stopy - żadna wściekła ryba nie użarła go w nogę.
Dopiero po chwili przypomniał sobie wydarzenia na Muunilinst.
-Jesteśmy z The Eye - zapewnił go głos należący do kobiety, której widział jedynie ciemną sylwetkę na tle jasnego światła. - Jesteś bezpieczny. Nie wykonuj na razie żadnych gwałtownych ruchów, bo najpewniej stracisz od razu przytomność. Przeżyjesz, ale jesteś mocno wycieńczony, więc oszczędzaj się. Pamiętasz co się stało?
Awatar użytkownika
The Eye
Mistrz Gry
 
Posty: 98
Rejestracja: 11 Mar 2010, o 18:56

Re: [The Eye] Stacja kosmiczna "Feros"

Postprzez Larisa Rayne » 20 Mar 2012, o 15:40

Rayne była zszokowana wszystkimi zdarzeniami. O mały włos nie otarła się parę razy o śmierć. Niestety dwóch członków załogi przypłaciło tym życiem. Curse, ten dziwny gościu, który został wyciągnięty z laboratorium zginął podczas ostrzału Zephyra. Drugą ofiarą całego tego zamieszania był Peter, osoba odpowiedzialna za pilotaż Zephyra. Wszystko to trwało tak szybko, że można byłoby w pewnym momencie zapomnieć jak się człowiek nazywa. Przez resztę drogi na stację Feros, Larisa nie odzywała się. Najwyraźniej była poruszona śmiercią ich dwójki towarzyszy.
Kiedy znaleźli się na miejscu, miała jeszcze przed sobą pogadankę z jednym z oficerów. Chętnie dałaby mu w mordę za ton jego głosu, oraz za to, że ma jeszcze zdawać mu jakiś raport. Ale przynajmniej Rayne była w miejscu gdzie jeszcze nie postawiła swej stopy. Stacja Feros najwyraźniej była miejscem, gdzie nieznana organizacja miała swoją bazę. Może kiedyś nadejdzie moment, kiedy będzie mogła poznać głównego przywódcę The Eye. Kobieta usiadła przy oficerze i odsunęła od siebie kubek kawy..nie miała ochoty w tym momencie popijać czegoś takiego. Wolała by teraz pójść do baru i się upić w trupa. Przeszyła swoim wzrokiem mężczyznę naprzeciw, westchnęła głęboko i powiedziała
- Kiedy znaleźliśmy się nad orbitą, ustaliliśmy między sobą plan by podzielić się na dwa zespoły. Jeden miał udać się do kantyny i dowiedzieć się jakichkolwiek rzeczy na temat Butlera, za to ja Clark , który niestety jest w tym momencie niedysponowany udaliśmy się do kasyna o nazwie „Diamenty Muunilist”, by spotkać się z niejakim handlarzem broni o imieniu Eyck Card. Był z nami również pilot naszego statku. – podrapała swój policzek, starając przypomnieć sobie jak to dokładnie było po czym dodała
- Rozdzieliliśmy się, dzięki czemu było nam łatwiej dowiedzieć się czegokolwiek o celu naszej misji. Udało mi się wychwycić, że na lądowisku o numerze 69 o godzinie 23 miało dojść do niejakiej transakcji towarem żywym. Była to dla mnie wskazówka, z której wolałam skorzystać a nie siedzieć na miejscu. Niestety nie mogłam czekać na resztę swej drużyny, dlatego też wysłałam do nich wiadomość, po czym ruszyła w stronę lądowiska. Znalazłam miejsce, gdzie w razie czego mogłam bez problemu strzelić do osoby, która najlepiej przypominałaby Butlera. Tak też się i stało , gdy na lądowisku pojawił się Butler, wystrzeliłam i nie czekając na wykrycie uciekłam. Niestety co okazało się później był to jego sobowtór. Po pewnym czasie, siły imperialne zostały wezwane na ulicę. Na szczęście mi jak i reszcie załogi udało się dotrzeć do Zephyra – Rayne nie wspomniała o tym, że to prawdopodobnie przez nią wojsko imperium wznieciło alarm, oraz w jaki sposób dotarła do Zephyra
- Gdy znaleźliśmy w środku statku, dowiedzieliśmy o grupie zbliżających się najemników, nie mając zbyt dużo czasu przygotowaliśmy się do ataku. Podczas tej całej potyczki, większość naszej załogi została ranna a my nie mieliśmy większej możliwości obrony więc wykorzystaliśmy działa laserowe Zephyra. Kiedy odlatywaliśmy na lądowisku pojawił się nasz główny cel – Butler. Wtedy wiedziałam, że to jest nasza ostatnia szansa. Wykorzystując okazję wystrzeliłam, zabijając go na miejscu. Wtedy zaczęły się pojawiać kolejne problemy z ucieczką z Muunilist. Zaatakowały nas myśliwce typu TIE oraz krążownik Imperialny czekający już na orbicie planety. Chcieli przejąć kontrolę nad Zephyrem oraz wydostać wszystkie informację od komputera pokładowego. Po tym wszystkim udało nam się przebrnąć przez to całe błoto i znaleźliśmy się tutaj. Nie mam pojęcia kto za tym stoi ale mam nadzieję, że dowiecie się szybko bo chce mieć tego skurwysyna przed sobą by później strzelić mu prosto w oczy. Tak więc to jest moja wersja, co działo się u innych…hmm to już ich spytajcie. – mrugnęła oczkiem po czym wzięła kubek kawy i wypiła całą jego zawartość
Image
Image

nr gg : 4946534
Awatar użytkownika
Larisa Rayne
New One
 
Posty: 646
Rejestracja: 26 Kwi 2010, o 17:37

Następna

Wróć do The Eye